Ankara 1402Tekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Wstęp

Turcja osmańska i sułtan Bajezyd I u szczytu potęgi

Wielki Timur i powstanie jego imperium

Konflikty Timura Chromego z Państwem Osmańskim i Sułtanatem Mameluckim u schyłku XIV wieku

Armie gigantów – osmańska i timurydzka

Wojna między mocarzami: Timur atakuje Bajezyda

Aneks 1. Bajezyd I – szanowany jeniec, czy więzień „żelaznej klatki”?

Aneks 2. Bitwa pod Ankarą w świetle przekazu Johanna Schiltbergera

Aneks 3. Data bitwy a daty przybycia pod Ankarę Timura i Bajezyda I na czele swych armii

Mapy

Bibliografia

Ilustracje

Indeks osobowy

Indeks geograficzny

Okładka


Zapraszamy na stronę Wydawnictwa

www.bellona.pl

Księgarnia internetowa

www.swiatksiazki.pl

Dołącz do nas na Facebooku

www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona

Ilustracja na okładce: Marek Szyszko

Redaktor prowadzący: Zofia Gawryś

Redaktor merytoryczny: Tomasz Kompanowski

Redaktor techniczny: Elżbieta Bryś

Korekta: Bogusława Jędrasik, Teresa Kępa

Copyright © by Dressler Dublin Sp. z o.o.,

Ożarów Mazowiecki 2019

Copyright © by Stanisław Rek, 2019

Wydawnictwo Bellona

ul. J. Bema 87

01-233 Warszawa

tel. +48 22 620 42 91

Dystrybucja

Firma Księgarska Olesiejuk Sp. z o.o.

05-850 Ożarów Mazowiecki

ul. Poznańska 91

e-mail: hurt@olesiejuk.pl

tel. 22 733 50 10

www.olesiejuk.pl

ISBN 978-83-11-15700-2

Skład wersji elektronicznej

pan@drewnianyrower.com

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Wstęp

Jakże zmienne i niepewne bywają losy wielkich tego świata! Wystarczy jedna przegrana bitwa, aby „pana świata”, potężnego sułtana Turków osmańskich, przed którego zmarszczoną brwią drżały całe narody, zamienić w nieszczęsnego, ubezwłasnowolnionego jeńca, niemal niewolnika. Taki właśnie los spotkał po wielkiej bitwie pod małoazjatycką Ankarą jednego z jej uczestników – sułtana tureckiego. Podobno pokonanego i pojmanego wielkiego sułtana Bajezyda I zwanego Błyskawicą (Jyldyrym) (1389–1402), jednego z najwybitniejszych, lecz również najbardziej pechowego spośród władców tureckich, jego zwycięzca, bezwzględny i okrutny Timur zwany Chromym (1370–1405) poprowadził za sobą w uroczystym triumfie pieszo, „niby psa”. Jak opowiadano, co wydaje się prawdopodobne, umieścił go nawet w żelaznej klatce, w której woził go ze sobą. Upokorzeń, jakich doznał dumny sułtan z ręki mongolskiego „zdobywcy świata”, dopełniła utrata kobiet z własnego haremu, traktowanego na Wschodzie jako coś najświętszego i nietykalnego. Historycy podkreślają jednak, że zwycięzca nie pastwił się nad pokonanym. Włos z głowy nie spadł również nikomu z jego rodziny, w tym synom, którzy w wyniku bitwy dostali się do niewoli. Głowy ścięto, z niezupełnie jasnych powodów, prawdopodobnie pod wpływem emocji, jedynie wielu wziętym do niewoli dowódcom sułtana. Choć opinia o stosunkowo łagodnym potraktowaniu sułtana jest jak najbardziej prawdziwa, to pokonany władca miał wiele powodów, aby pogrążyć się w głębokiej melancholii, która miała spowodować jego śmierć. Niezwykle trudno, o ile w ogóle możliwe, jest pogodzić się z losem niewolnika, gdy było się kiedyś potężnym i wybitnym władcą. Co więcej, wielka klęska dotknęła Bajezyda I u samego szczytu jego potęgi, gdy gwiazda jego pomyślności po podporządkowaniu Serbii, opanowaniu tureckich państewek Azji Mniejszej i wreszcie po starciu w proch wielkiej krucjaty chrześcijańskiej pod bułgarskim Nikopolem (1396) i całkowitym podboju Bułgarii zdawała się sięgać zenitu. Wydawało się, że nikt poza wszechmocnym Allachem nie zdoła zapobiec zdobyciu przez sułtana osmańskiego „Nowego Rzymu”, „Czerwonego Jabłka” z legend tureckich, bizantyńskiego Konstantynopola, jednego z najwspanialszych miast świata, o którego zdobyciu marzył, podobnie jak każdy poprzedni turecki władca z rodu Osmana.

Nie ulega wątpliwości, że wielka bitwa stoczona pod Ankarą należy nie tylko do wielkich bitew historii, jak niemal zgodnie uznają znawcy przedmiotu, lecz wręcz do niewielkiej listy największych spośród starć zbrojnych o najdonioślejszym znaczeniu historycznym, które przez niezliczone wieki stoczono na Bliskim Wschodzie. W jej wyniku nieodwołalnie upadło, jak się wydawało, rodzące się w wyniku wysiłków kilku pokoleń władców i dowódców tureckich światowe imperium rodu Osmana, a imperium Timura, władcy mongolskich Czagatajów, twórcy ogromnego państwa rozciągającego się od rubieży Azji Środkowej po stepy Anatolii, znalazło się o krok od opanowania bądź zhołdowania całego znanego świata. Była to jednak ostatnia wielka bitwa Timura, którego oczekiwało jeszcze tylko spełnienie jego największego marzenia, którego realizacja postawiłaby go obok największych zdobywców wywodzących się z mongolskiego ludu, przede wszystkim największego z nich – Czyngis-chana – podbój niezmiernie ludnych i ogromnych, a przede wszystkim słynących z bogactw Chin.

W niniejszej książce autor stawia sobie skromne zadanie – odpowiedzieć na pytania o przyczyny, przebieg i następstwa wielkiej bitwy stoczonej na równinie Czubuk1, niedaleko współczesnej stolicy Republiki Turcji – Ankary, zwanej wówczas Ankyrą, Enguri lub Angorą, latem 804 roku Hidżry według kalendarza muzułmańskiego, który dla Bizantyńczyków był 6910 rokiem od stworzenia świata, a dla chrześcijan łacińskiego Zachodu 1402 rokiem od Wcielenia Pańskiego.

W publikacji oparto się na wszystkich znanych źródłach zgromadzonych w znakomitym, klasycznym już dziele, wydanym w 1942 roku, autorstwa rumuńskiej orientalistki Marii M. Alexandrescu-Dersca Bulgaru o kampanii Tamerlana w Anatolii. Z uwagi na wybitne walory naukowe jej dzieło ponownie wydano w 1977 roku w renomowanej serii „Variorum Reprints”. Autorka nie tylko dała ogromnie szczegółowy obraz całego konfliktu pomiędzy Osmanami i Timurem, w tym oczywiście kampanii wielkiego mongolskiego zdobywcy, lecz również przedstawiła bardzo wnikliwie sytuację polityczną w upadającym Bizancjum i jego relacje z Bajezydem I, Europą Zachodnią i oczywiście Timurem.

Dla niniejszej pracy podstawowe znaczenie ma przedstawiony w książce rumuńskiej badaczki bardzo szczegółowy opis zarówno przebiegu bitwy, jak i składu kadry dowódczej obu walczących stron, a także szacunków wielkości sił. Wielkość sił Timura ustalił zawodowy wojskowy, generał i towarzysz broni założyciela Republiki Turcji, Mustafy Kemala Atatürka, turecki badacz M. Omerhalis w pracy z 1934 roku poświęconej wyprawie anatolijskiej Timura oraz wielkiej bitwie. Ważna i bardzo przydatna podczas pisania niniejszej pracy była niewielka rozmiarami, lecz niezwykle bogata treściowo w kwestiach organizacji, taktyki, sztuki oblężniczej i uzbrojenia armii Timura praca wybitnego znawcy wojskowości średniowiecznej Davida Nicolle’a o „wieku Tamerlana”. Z pożytkiem wykorzystałem również jego uwagi z pracy o osmańskich janczarach. Zwolennikiem postawy hiperkrytycznej, kwestionującej dobrze uzasadnioną źródłowo oraz kontekstem historycznym i źródłowym liczbę wojsk, które stoczyły śmiertelny bój pod Ankarą, jest badacz niemiecki Gustav Roloff. Polski, bardzo krótki i popularny zarys okoliczności, które doprowadziły do starcia pod Ankarą, oraz krótki opis samej bitwy zawdzięczamy Rafałowi Ciastoniowi.

Na temat liczebności armii osmańskich ważne spostrzeżenia poczynił bizantynista z Łodzi Kirił Marinow w artykule o zdobyciu stolicy Bułgarii przez Turków. O osmańskiej kadrze dowódczej schyłku XIV i początku XV wieku informują: znany badacz średniowiecznej, zwłaszcza bizantyńskiej i osmańskiej wojskowości David Nicolle w książce o bitwie pod Nikopolis, Jan Leśny i Ilona Czamańska oraz autor niniejszej książki w pracach o bitwie na Kosowym Polu. O przedstawicielach tureckiej dynastii Osmanów dowodzących w wielkiej bitwie pisali Anthony D. Alderson i Dimitris J. Kastritsis. Wykorzystałem też ważny polski artykuł Krzysztofa Dobosza o Mustafie, synu Bajezyda I.

 

Biografię Timura z różnych punktów widzenia przedstawili: znawczyni dziejów wielkiego zdobywcy i całego okresu rządów dynastii timurydzkiej Beatrice Forbes Manz, wybitny badacz gospodarki, zwłaszcza handlu okresu średniowiecza, Marian Małowist i Brytyjczyk Justin Marozzi. Charakterystykę okresu sprzed bitwy ankarskiej i po niej oparto na licznych pracach. Sytuację na Bałkanach i w Bizancjum, poza podręcznikami o historii Turcji (S.J. Shawa), pierwszym tomem The Cambridge History of Turkey i Colina Imbera oraz o historii Bizancjum (Georgije Ostrogorski, Jonathan Shepard, Donald M. Nicol i pod redakcją Jeana-Claude’a Cheyneta), omówiono również w ważnych syntezach dziejów późnośredniowiecznych Bałkanów (np. J.V.A. Fine’a) i Bułgarii (Konstantyna Jirečka, i pod redakcją Straszimira Liszewa) oraz monografiach Petyra Nikowa o podboju Bułgarii przez Turków i Iwana Bożiłowa o carskim rodzie Asenowiczów. Przydatne były też syntezy dziejów Serbii autorstwa Jirečka i praca zbiorowa pod redakcją Simy Ćirkovicia oraz monografie Stojana Novakovicia o średniowiecznych stosunkach serbsko-tureckich i dzieło autorstwa Ilony Czamańskiej o relacjach politycznych rumuńskich księstw naddunajskich z Węgrami, Polską i Turcją w późnym średniowieczu, a także doskonała biografia cesarza Manuela II autorstwa Johna W. Barkera. Wykorzystałem również podstawowe syntezy dziejów Persji, czyli współczesnego Iranu: dziewiętnastowieczną autorstwa Johna Malcolma, klasyczne dzieło sir Percy’ego M. Sykesa, piąty tom The Cambridge History of Iran pod redakcją J.A. Boyle’a i polską syntezę pod redakcją Anny Krasnowolskiej. Do streszczenia dziejów państwa Mameluków egipskich ważna była monografia Petera Holta.

Szczególnie ważną pracą dla każdego zainteresowanego uzbrojeniem Mongołów, a także częściowo innych ludów koczowniczych w XII–XV wieku jest opracowanie polskiego archeologa Wojciecha Świętosławskiego. Średniowieczną sztukę wojenną, zarówno mamelucką, jak i w mniejszej mierze mongolską, a nawet osmańską, omawia brytyjski orientalista James Waterson. O konflikcie Timura z Tochtamyszem wiele zaczerpnąłem ze starej pracy Borisa Grekowa i Aleksandra Jakubowskiego o Złotej Ordzie i z nowszej pracy V.L. Jegorowa o historycznej geografii tego państwa. Na temat okoliczności i wzięcia do niewoli sułtana Bajezyda I, warunków, w jakich spędzał niewolę, oraz sławnej kwestii „żelaznej klatki” pisali ostatnio Evanthia Baboula i Marcus Milwright.

O skutkach bitwy ankarskiej pisano bardzo wiele. Szczególnie wiele wnoszą prace Charlesa W. Omana, Klausa-Petera Matschkego, Dimitrisa J. Kastritsisa, George’a T. Dennisa i Johna W. Barkera. Wiele informacji zawdzięczam także artykułom z drugiego wydania Encyclopaedia of Islam.

Niniejsza praca ma charakter popularnonaukowy, zatem zasadniczo opiera się na ustaleniach literatury przedmiotu. Wszędzie tam, gdzie wykład odbiega od jej ustaleń, oczywiście jest to zaznaczone. Poruszyłem również – poza głównym tekstem w formie krótkich trzech aneksów – ze zrozumiałych względów polskiemu czytelnikowi słabo znaną, kwestię położenia sułtana osmańskiego w niewoli u Timura pt. Bajezyd I – szanowany jeniec czy więzień „żelaznej klatki"?, sprawę kroniki Bawarczyka Johanna Schiltbergera, jednego z ważniejszych źródeł do bitwy, oraz problem chronologii okresu poprzedzającego bitwę.

W trakcie pracy nad książką natrafiłem na liczne trudności. Najważniejsza to dostęp do obcojęzycznej literatury przedmiotu. Pragnę podziękować instytucjom i osobom, które udzieliły mi pomocy i wsparcia. Jestem dłużnikiem czytelni i wypożyczalni książek zagranicznych Biblioteki Narodowej i jej wysoce kompetentnych pracowników, równie serdecznie dziękuję bibliotekarzom z Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego oraz bibliotekarzom z Biblioteki Instytutu Historycznego UW. Last but not least, z wielką przyjemnością dziękuję wszystkim bibliotekarzom biblioteki i uniwersyteckiej czytelni turkologii i iranistyki, z których życzliwości, pomocy i rady korzystałem przez wiele miesięcy. Wreszcie, już na samym końcu, ale szczerze, dziękuję redaktorom i wydawnictwu Bellona za cierpliwość.

1 W literaturze spotyka się też inną formę nazwy – Czibuk. Przyjąłem nazwę częściej występującą w historiografii, np. w II wydaniu Encyclopaedia of Islam, t. 1, s. v., Brill Online 2009.

Turcja osmańska i sułtan Bajezyd I u szczytu potęgi

Lata 1396–1400 były niewątpliwie najpomyślniejsze dla osmańskiego sułtana Bajezyda I, nawet na tle jego pełnych sukcesów z poprzednich lat. Tę znakomitą passę sukcesów, przede wszystkim militarnych, zapoczątkowało tureckie zwycięstwo pod Nikopolem nad Dunajem, gdzie sułtan rozgromił dumne rycerstwo chrześcijańskiej krucjaty, której celem minimalnym było odebranie Turkom ich najcenniejszego łupu na Bałkanach – Bułgarii. Paradoksalnie efektem krucjaty, wbrew zamierzeniu jej organizatorów, była niemal całkowita likwidacja jesienią 1396 roku autonomicznego, choć podporządkowanego Osmanom bułgarskiego tworu politycznego zwanego carstwem widyńskim. Sułtanowi udało się także znacznie rozszerzyć granice osmańskie na terenie Azji Mniejszej.

Z miejscowymi państewkami tureckimi przez całe dziesięciolecia dynastię Osmanów łączyły bardzo złożone i niewolne od konfliktów relacje rodzinne, polityczne i militarne, gdy liczne oddziały z bejlików2 położonych w głębi Azji Mniejszej wspierały europejską ekspansję Osmanów lub przy okazji zbrojnych konfliktów wywołanych przede wszystkim obawą przed rosnącą potęgą państwa osmańskiego, początkowo niewyróżniającego się zbytnio pośród innych bejlików tureckich. W miarę wzrostu siły Osmanów większość wspomnianych bejlików była stopniowo uzależniana od osmańskich władców lub wręcz im podporządkowywana. Poważny opór stawiał jednak zawsze potężny i rozległy Karaman. Mimo ciągłych klęsk w walce z Osmanami poza zasięgiem władzy sułtanów szczególnie długo pozostawała Eretna ze stolicą w Siwas. Oba te państewka aspirowały do zajęcia miejsca dawnych zwierzchników Anatolii, mongolskich władców Iranu – Ilchanów. Władcy Karamanu uważali się za dziedziców seldżuckiego sułtanatu ikonijskiego. Zarówno Eretna, jak i Karaman podtrzymywały w mniejszych bejlikach tureckich ducha oporu przeciw Osmanom. Już w latach 1390–1393 Bajezyd podbił zbrojnie mniejsze tureckie bejliki Azji Mniejszej, zbuntowane po bitwie na Kosowym Polu (1389)3 – Aydin, Mentesze, Germijan, Saruchan, Hamid i Tekke, Isfendijar i Kastamonu, Dżanik i Samsun oraz najpotężniejszy z nich Karaman. Ten ostatni udało się zbrojnie podporządkować w wyniku wielu starć dopiero w latach 1391–13924.

Byłych władców tureckich bejlików więziono albo też, gdy uważano ich za mniej groźnych dla osmańskiego panowania, zsyłano do nadanych im posiadłości. Zdarzyło się nawet, że jeden z nich, władca Karamanu Ala ed-Din, został stracony po dostaniu się do osmańskiej niewoli, formalnie z rozkazu beglerbega Anatolii Timurtasza, naprawdę zaś na polecenie Bajezyda. Podboje tureckich bejlików nie oznaczały, że ich ludność i byli władcy wyrzekli się pragnienia odzyskania utraconej niezależności. Wystarczyła sposobna chwila, aby tląca się niechęć do osmańskiego zdobywcy wybuchła z całą mocą. Turecki władca Isfendijaru, choć pod przymusem uznał zwierzchnictwo Bajezyda, po cichu wspierał konspirację wydziedziczonych tureckich bejów. Dzięki podbojom sułtana państwo osmańskie przekształciło się jednak pod względem obszaru w prawdziwe imperium, rozciągające się na dwóch kontynentach: od ziem armeńskich i gór Taurus w Azji Mniejszej po Dunaj i ziemie serbskie (aż w głąb Albanii).

W środku potężnego i stale się powiększającego imperium tureckiego tkwił niewielki, lecz dokuczliwy cierń… Było nim niegdyś potężne, a w omawianym czasie już dogorywające i pozbawione przez podbój turecki olbrzymiej większości swych ziem cesarstwo bizantyńskie. Władców tego państwa o niewielkim i nieustannie okrajanym przez sułtanów obszarze Osmanowie zepchnęli do roli trybutariuszy, wasali i hołdowników, zobowiązanych do dostarczania oddziałów wojskowych na każde wezwanie już w ostatniej ćwierci XIV wieku. Aby być pewnym ich lojalności, kolejni sułtani umiejętnie wygrywali wewnętrzne konflikty pomiędzy członkami panującej w cesarstwie dynastii Paleologów. W okresie wielkiej bitwy pod Ankarą bizantyńskim basileusem (cesarzem) był jeden z najwybitniejszych władców Konstantynopola Manuel II (1391–1425). „Wystarczyło na niego spojrzeć, aby poznać, że jest cesarzem” – powiedział kiedyś o nim sam Bajezyd I5, który, co ciekawe, bynajmniej za nim nie przepadał, a nawet dążył do jego usunięcia. Manuel II był bowiem wybitną osobowością.

Bardzo inteligentny, odważny, potrafiący zaryzykować, o szerokich horyzontach intelektualnych, rycerski, znakomicie jeżdżący konno, dobry administrator i wytrawny dyplomata na zmianę próbował odgrywać wobec Turków rolę potulnego wasala i zrywać więzy zależności, licząc na uzyskanie przeciwko Osmanom zbrojnej pomocy z zewnątrz. Całkowite zerwanie stosunków spowodował dopiero oczywisty błąd w ocenie stopnia wytrzymałości bizantyńskich wasali popełniony przez Bajezyda I. Na zwołanym w trackim Serres zjeździe wasali (1393–1394) Manuel II i jego brat Teodor, despota bizantyńskiej Morei (Peloponez), uświadomili sobie, że ich dni jako samodzielnych, choć zależnych od sułtana władców są policzone. Porywczy sułtan wydał nawet rozkaz zamordowania większości obecnych, w tej liczbie Paleologów. Na szczęście go nie wykonano. Eunuch odpowiedzialny za wykonanie egzekucji wstrzymał się z dokonaniem rzezi, dobrze wiedząc, a potwierdza to źródło pochodzące od osoby, która dobrze znała Bajezyda I, że sułtan zalecił niegdyś, aby nie wykonywać jego rozkazów, które wyda ogarnięty gniewem6. Natychmiast po opuszczeniu Serres Manuel II zerwał zależność od sułtana i już nie powrócił do roli wasala „barbarzyńcy”. W odwecie w 1394 roku Bajezyd na czele dziesięciotysięcznej armii obległ Konstantynopol i całkowicie odciął dostęp do miasta od strony lądu. Nie darowano także bratu cesarza Teodorowi, na którego despotat – Moreę na Peloponezie – spadł w 1397 roku niszczący najazd dwóch potężnych tureckich armii.

Sułtan kierował się radą jednego ze swych zaufanych, aby zlikwidować Konstantynopol nie dlatego, że same w sobie mizerne resztki Bizancjum mogą poważnie militarnie zagrozić potężnej Turcji, ale z prostego powodu – bizantyńska stolica była ośrodkiem jakichś mniej lub bardziej dokładnie znanych zabiegów kolejnych cesarzy o pomoc antyturecką, z reguły kierowanych do papiestwa i zwłaszcza królów Francji oraz Węgier. Dodajmy, że Bajezyd I marzył, podobnie jak inni sułtani z jego rodu, aby Konstantynopol, teraz zbiedniały, wyludniony, lecz nadal zachowujący blask wielkości dzięki wspaniałym pałacom, kościołom – na czele z ogromną Hagia Sofią – i zabytkom rzymskiej i bizantyńskiej przeszłości, uczynić stolicą swego rozrastającego się imperium. Jego zaufany, wielki wezyr Ali Pasza Czandarły, usiłował rozbudzać wewnętrzne konflikty w cesarskiej dynastii Paleologów – pomiędzy cesarzem Manuelem II a jego bratankiem Janem (późniejszym Janem VII). Jednak mimo ostrych sporów, konfliktów dzielących obu Paleologów i właściwie ocenionej przez przebiegłego wezyra większej ustępliwości Jana na podstępne naciski i podszepty płynące z dworu sułtańskiego, obaj krewni potrafili załagodzić swe spory oraz podzielić się wpływem i honorami w obrębie niegdyś świetnego cesarstwa, a teraz, ku rozpaczy zwłaszcza Bizantyńczyków, skazanego na nieodwołalną, jak się wydawało, zagładę7. Paleologowie, postrzegani przez wrogów jako nieuleczalnie skłóceni, uważani za słabeuszy, intrygantów i po prostu tchórzy, dysponowali wieloma niewątpliwymi atutami, całkowicie niedocenianymi przez Osmanów. Przede wszystkim istniała sieć subtelnych powiązań o różnorodnym charakterze pomiędzy Bizancjum a resztą chrześcijańskiej Europy.

Papiestwo jakże często, choć nieco przesadnie, krytykowano za ciągłe próby wymuszenia zjednoczenia Kościoła na swoich warunkach kosztem najgłębszych przekonań Bizantyńczyków, traktowanych po prostu jako jedynych sprawców rozłamu w Kościele, czyli schizmatyków, naprawdę szczerze pragnęło nie tylko odparcia niewiernych, lecz również ich całkowitego wyparcia zarówno z Europy, jak z całej Azji Mniejszej oraz z Syrii, przede wszystkim z Palestyny. Robiło, co w jego mocy, aby zorganizować pomoc militarną dla cesarstwa wschodniorzymskiego. Niestety, ta do niedawna wpływowa instytucja sama przeżywała od 1378 roku rozłam na dwie linie papieży – z Awinionu i Rzymu, rozłam nazwany wielką schizmą zachodnią. Wskutek tych wydarzeń wpływ następców apostoła Piotra na dusze świata Zachodu wyraźnie podupadł. Paleologom sprzyjały także łacińskie rody drobnych władców, z których basileusowie brali sobie małżonki, np. włoskie dynastie Sabaudii bądź Gattilusich z wyspy Lesbos8. Dynastia potrafiła zarówno zręcznie wygrywać dążenia papiestwa do zjednoczenia Kościoła, jak i utrzymywać Zachód w nadziei osiągnięcia określonych, wymiernych zysków prestiżowych i terytorialnych kosztem Bizancjum. Wszystko po to, by wywołać kolejną krucjatę, która przynajmniej na pewien czas odwróciłaby dławiący osmański nacisk na Konstantynopol i resztki dawnego terytorium bizantyńskiego. Wreszcie można było się zawsze dogadać z wpływowymi włoskimi republikami handlowymi – Wenecją i Genuą. Genua miała nawet w Konstantynopolu własną, autonomiczną dzielnicę handlową, zamieszkaną przez jej obywateli i zwaną Galatą lub Perą. Obie republiki cieszyły się nie tylko starymi przywilejami handlowymi nadanymi im przez cesarzy bizantyńskich, lecz także niedawno zawarły układy o handlu z Osmanami. Odżegnywały się zatem od każdej eskalacji konfliktu, który zagrażał swobodzie handlu, źródłu ich bogactw i znaczenia. A jednak republiki czuły się bardziej związane z Bizancjum niż z Osmanami, których obwiniały o przeszkody w swobodnym handlu w cieśninach. W szczególnych przypadkach były nawet gotowe do oddania pewnej liczby statków na potrzeby chrześcijańskiej krucjaty. Trzeba pamiętać, że w czasie osmańskiego oblężenia dostawy ziarna kilkakrotnie przypływające na włoskich statkach po prostu ratowały mieszkańców Konstantynopola od najstraszniejszej ze śmierci – głodowej. Mimo że Bajezyd I dysponował niewielką armadą wojenną, brakowało mu floty dostatecznie silnej, aby całkowicie odciąć cesarski Konstantynopol od reszty świata i oczywiście od wszelkiej pomocy.

 

Ostatnim atutem Paleologów, całkowicie niezależnym od nich, był rycerski duch honoru, wyczynu, przygody, tlący się jeszcze w Europie Zachodniej, mimo że szybko odchodzącej od swoich wcześniejszych średniowiecznych ideałów. W 1399 roku Konstantynopol doświadczył przejawu tego ducha. Z rozkazu króla Francji Karola VI (1380–1422) do Konstantynopola na czele floty złożonej z sześciu okrętów i z oddziałem 1200 żołnierzy przybył Jean de Maingre zwany Boucicaut (1366–1421). Przypłynął pod dobrą gwiazdą: w drodze do Konstantynopola, dzięki wsparciu licznych okrętów, głównie weneckich i genueńskich, pokonał w Dardanelach silną flotę osmańską, uniemożliwiając w ten sposób zablokowanie cieśnin przez sułtana. Nic dziwnego, że jego przybycie do bizantyńskiej stolicy wywołało wybuch niebywałej radości. Boucicaut, człowiek legenda, marszałek Francji i bohater krucjaty nikopolskiej, więziony przez Bajezyda I w Azji Mniejszej po jej klęsce, tchnął w osłabłych, przygnębionych i całkowicie upadłych na duchu Bizantyńczyków ożywczą odrobinę swego ducha – ducha wielkiego rycerza, który nigdy się nie poddaje9. Jeszcze ważniejsza była demonstracja faktu, że otoczony Konstantynopol nie jest osamotniony. To musiało zaniepokoić Bajezyda I. Zresztą, korzystając z rozejmu w wojnie stuletniej, wujowie sprawujący regencję za chorego króla Francji faktycznie rozmyślali o nowej krucjacie. Na czele niewielkich sił Boucicaut nie tylko atakował z wielką odwagą, często skutecznie, tureckie twierdze na azjatyckim wybrzeżu morza Marmara, lecz zdołał nawet pogodzić dwóch skłóconych członków dynastii – Manuela II i jego bratanka Jana VII. Co ważniejsze, przyczynił się do próby urzeczywistnienia przez Manuela II pomysłu o wielkim znaczeniu, niezwykłym, niegdyś już zrealizowanym, choć w innych okolicznościach, przez jednego z cesarzy. Wydaje się, że marszałek umocnił w cesarzu rozważaną już wcześniej koncepcję. O tym opowiemy później.

Tymczasem wielki sułtan Bajezyd I, niezależnie od trwającego oblężenia bizantyńskiej stolicy, mając po zwycięstwie nikopolskim rozwiązane ręce na Bałkanach, coraz bardziej skupiał się na rozszerzaniu swego państwa w Azji Mniejszej. Prawdopodobnie, przynajmniej częściowo, dzięki osmańskiemu zaangażowaniu na Wschodzie Konstantynopol przetrwał osmańskie oblężenie. Znacznie ważniejszą przyczyną nieskuteczności oblężenia był brak po stronie osmańskiej dostatecznie potężnej floty, aby w pełni zablokować miasto, które przez cały czas drogą morską utrzymywało polityczne, ekonomiczne i wojskowe więzi z otaczającym światem.

Już w 1398 roku rozpoczęły się wielkie starcia zbrojne na wschodnich rubieżach Azji Mniejszej, w które pozwolił się wciągnąć sułtan. Pretekstem do interwencji osmańskiej był apel o niezwłoczną odsiecz militarną, który skierowali do Bajezyda I mieszkańcy Siwas, stolicy najpotężniejszego bejliku na wschodzie – Eretny. Założycielem Eretny, początkowo rozległego państwa we wschodniej Anatolii, był generał o mongolskim imieniu Eretna (zm. 1352), którego krewni długo utrzymali władzę na ziemiach armeńskich w Erzurumie i Erzindżanie. Siwas zostało oblężone przez Kara Yuluk Osmana, wodza koczowniczych Turkmenów Ak Kojonlu, który niedawno zabił w wielkiej bitwie władcę Eretny, kadiego (sędziego) Ahmeda Burhan ed-Dina (1381–1398). Bajezyd, marzący o podbojach na Wschodzie i opanowaniu tamtejszych ważnych dróg handlowych, na których trasie leżało m.in. Siwas, niezwłocznie wysłał armię na pomoc miastu pod wodzą swego najstarszego syna Sulejmana Czelebiego z poleceniem aneksji terytorium Eretny. Zadanie wchłonięcia tego państewka okazało się jednak początkowo trudniejsze, niż spodziewał się sułtan, gdyż po władzę nad nim sięgnął rodzony syn zabitego Burhan ed-Dina, któremu początkowo udało się odeprzeć Turkmenów Ak Kojonlu. Wskutek słabości militarnej i powstania systemu porozumień okolicznych władców sprzyjających Bajezydowi, a zarazem wrogich następcy Burhan ed-Dina i Ak Kojonlu, jego panowanie trwało ledwie parę tygodni i młody władca musiał ratować się ucieczką. Schronienia udzielił mu jego szwagier, władca Dulkadiru.

Panem Eretny został syn sułtana Sulejman Czelebi, a w Siwas umieszczono liczną osmańską załogę. Przerażeni władcy sąsiednich państewek – Amasyi i Tokatu – niezwłocznie poddali się zwierzchnictwu Osmanów. Od 1399 roku Siwas stało się na rozkaz Bajezyda bazą wypadową do kolejnych podbojów osmańskich w Azji Mniejszej. Dowódca osmański Timurtasz opanował cały wschodni brzeg doliny górnego Eufratu z Malatyą, Divrigi i Kemachem10. Nie ustąpili jedynie Ak Kojonlu, którzy związali się z siłą, która opanowała Persję, co, jak zobaczymy, wywrze konkretny polityczny wpływ, bardzo niekorzystny na sytuację Osmanów na wschodzie Azji Mniejszej.

W czasie gdy siły osmańskie operowały tak daleko od Konstantynopola, o którego opanowaniu pozostający w Bursie Bajezyd I bynajmniej nie zapomniał, cesarz Manuel II Paleolog przystąpił do realizacji wielkiego planu, w którego słuszności umocnił go, jak wspominaliśmy, marszałek Boucicaut. Postanowił, podobnie jak niegdyś jego ojciec Jan V, osobiście poprosić o pomoc zbrojną na Zachodzie. W przeciwieństwie do ojca, który odwiedził Węgry, Wenecję i Rzym, decyzja Manuela II miała znacznie większą wagę i łączyła się ze znacznie większym ryzykiem. Jan V zabiegał o pomoc Węgrów dla słabnącego cesarstwa, jego syn zaś o ratunek dla oblężonej stolicy stojącej na skraju katastrofy. Pozycja Jana V w Konstantynopolu była mocna, podczas gdy władzę cesarską Manuela II kwestionował jego bratanek i rywal – Jan VII. Między stryjem i bratankiem nie było zbyt wielkiego zaufania: wprawdzie wyruszając z Konstantynopola w towarzystwie niewielkiej floty 10 grudnia 1399 roku, Manuel II pozostawiał regencję w ręku Jana VII, ale dla swego bezpieczeństwa najbliższą rodzinę postanowił umieścić pod opiekuńczymi skrzydłami Wenecjan w Modonie na Peloponezie.

Podróż cesarza po krajach Zachodu początkowo przypominała pochód triumfalny. Książęta i królowie wychodzili na jego spotkanie, wyprawiali wystawne uczty, obsypywali darami i… nie szczędzili niejasnych obietnic11. Ze szczególną rewerencją basileusa przyjął jeden z najpotężniejszych książąt włoskich, ambitny władca Mediolanu Gian Galeazzo Visconti, brutalny i zarazem zręczny polityk oskarżany w czasie krucjaty nikopolskiej o tajne kontakty lub wręcz zdradzieckie knowania z sułtanem Bajezydem I. Jeszcze serdeczniej cesarza bizantyńskiego gościł w Paryżu król francuski Karol VI. Powitanie przez Ryszarda II (1377–1399), władcę Anglii, świadczyło o życzliwości i współczuciu wobec basileusa i jego nieszczęsnych poddanych, śmiertelnie zagrożonych przez „niewiernych”. Manuel II negocjował warunki pomocy również z władcami państw iberyjskich – Aragonii i Kastylii. Za każdym razem cesarz, znakomity dyplomata kołaczący o ratunek dla swego ludu, napotykał na ten sam mur – uwiązanie, skądinąd życzliwych mu władców, przez ich własne partykularne problemy i interesy. Tylko z Francji, która w wyniku masowego udziału swej arystokracji i rycerstwa w ruchu krucjatowym nadal miała liczne powiązania ze Wschodem, płynęły nieco większe dotacje finansowe, obietnice pomocy i słowa szczerej otuchy. Może właśnie dlatego Manuel II, po faktycznym fiasku swej misji, nie wrócił do Konstantynopola, lecz pozostawał jeszcze przez prawie rok na gościnnym francuskim dworze. Przebywając jeszcze w Wenecji, za radą weneckiego senatu, który podobnie jak Karol VI, już wcześniej rozpoczął rozmowy z nową potęgą muzułmańską, powstałą na Środkowym Wschodzie i w Azji Środkowej, wysłał posłów i rozpoczął poważne rokowania z człowiekiem, prawdopodobnie najpotężniejszym monarchą tych czasów, który miał wywrzeć wręcz zbawczy wpływ na losy ginącego Bizancjum. Według cesarza i sprzyjających Bizancjum władców był on prawdopodobnie ostatnią deską ratunku, a zarazem jednym z najwybitniejszych i najbardziej skutecznych twórców imperiów. Jego imię napełniało wrogów przerażeniem i wlewało nadzieję w serca zwolenników. Nazywał się Timur12.