Schizofrenia - pomysły, strategie i taktykiTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Sławomir Mirosławski

Schizofrenia - pomysły, strategie i taktyki


Wydawnictwo Psychoskok

Konin 2020

Sławomir Mirosławski „Schizofrenia - pomysły, strategie i taktyki”

Copyright © by Sławomir Mirosławski, 2020

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie

może być reprodukowana, powielana i udostępniana

w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska

Projekt okładki: Robert Rumak

Korekta: Bogusław Jusiak, Robert Olejnik

Skład epub, mobi i pdf: Kamil Skitek

ISBN: 978-83-8119-721-2

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/ http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl


WSTĘP

Wpadłem na dość śmiały pomysł, jak pomóc osobom w moim położeniu. Doszedłem do wniosku, że dobrze by było spisać wszystkie swoje przemyślenia i wydać je w postaci książki. Wydaje mi się, że nie ma jeszcze na polskim rynku pozycji, która niejako od środka ukazuje wszelkie dostępne pomysły związane z pomocą w schizofrenii. Napisanej prostym a nie górnolotnym językiem. Przystępnym dla każdego czytelnika.

Sam chciałbym trafić na tego rodzaju lekturę wówczas, gdy zaczęła się moja choroba, o której na początku zupełnie nic nie wiedziałem, a minęło już 8 lat, odkąd zmagam się ze schizofrenią. Myślę, że ponieważ coraz więcej osób zapada na tego typu chorobę psychiczną, książka ta może się okazać potrzebna i ważna.

To już czwarta pozycja z mojej serii o schizofrenii. Wolałbym pisać o czymś przyjemnym, jednak skoro choroba wciąż nie daje mi spokoju, po raz kolejny muszę się zająć tematem.

Książka odpowiada na zasadnicze pytanie: Jak mogę sobie pomóc w schizofrenii? Może okaże się przydatna dla innego chorego lub dla opiekuna chorej na schizofrenię osoby.


POMYSŁY

- Sprzątanie w domu. Trzeba wstawać wcześnie rano, gdy domownicy jeszcze śpią. Wówczas można zająć się sprawami, które należy robić po cichu. Wysiłek przy sprzątaniu własnego mieszkania się opłaca, ponieważ w ten sposób przejmujemy kontrolę nad swoim życiem i oczyszczamy atmosferę w domu, co powoduje spadek frustracji pojawiającej się w sytuacjach, gdy się przejmujemy lub denerwujemy. Jak zauważyłem, najważniejsze w tym sprzątaniu są: 1. łóżko; 2. biurko do pracy; 3. stolik do jedzenia. To trzy „stanowiska”, które zawsze muszą być posprzątane w pierwszej kolejności. Resztę można zrobić później. Łóżko dla schizofrenika powinno być priorytetem, dlatego że chory musi się dobrze wyspać. Trzeba nawet „stanąć na rzęsach”, żeby to łóżko wyglądało pięknie i przyjemnie pachniało oraz żeby można było w nim czuć się komfortowo. Z kolei biurko do pracy z komputerem to stanowisko bardzo ważne dla tych, którzy w ten sposób zarabiają na życie. Stolik do jedzenia jest istotny ze względu na higienę spożywania posiłków. Lepiej zjeść coś pysznego w pięknym otoczeniu niż na kolanie.

Podsumowując: te trzy „stanowiska” są bardzo istotne, dlatego codziennie trzeba o nie dbać według podanej lub wybranej przez siebie kolejności. Wiem to, ponieważ życie okrutnie mnie doświadcza.

- Chodzenie do pracy. Choćby najprostszej. Zarabianie pieniędzy. Im więcej zarobisz, tym lepiej. Odradzam zarabianie na poziomie najniższej krajowej (płacy minimalnej). Takie zajęcia dają możliwość zarobku często z ludźmi poszkodowanymi przez los. To nie stwarza dobrej atmosfery. Od biedy taka praca może być – i trzeba ją szanować – ale tylko po to, żeby docenić lepszą i starać się o nią. Po jakimś czasie na pewno osiągnie się więcej. Niemniej dziwię się sam sobie, że w poprzedniej pracy wytrzymałem aż dwa i pół roku. Pokonywałem wtedy od 15 do 18 km dziennie z ciężkimi koszami – 150 sztuk po 240 litrów. I muszę przyznać, że wysiłek fizyczny nie wpływał na lepszą jakość snu. W chorobie ten związek w ogóle nie zachodzi, a w dodatku pojawiały się koszmary i niekiedy do pracy szedłem niewyspany. Mam jednak ogromną satysfakcję, że mimo to – w ciężkiej chorobie, w pocie, łzach i niekiedy w deszczu – dałem radę. Duży plus pracy polega na tym, że przebywa się z ludźmi, co pozwala na zawieranie nowych znajomości.

- Nauka asertywności to dobry pomysł na radzenie sobie z przykrymi myślami, np. „To ty tak myślisz”, „Ja nie jestem ty, ty nie jesteś ja”, Technika zdartej płyty.

W książce Bartłomieja Stolarczyka pt. Naucz ich, jak mają cię traktować ważne jest przesłanie, by najpierw oznajmić, jak się czujesz. np.: jestem zdenerwowany, jestem w szoku, jest mi z tym źle. Istnieje też technika mówienia ludziom, na których mniej nam zależy: „Nie i pomyśl dlaczego nie”. Wszystkie komunikaty typu „ty” noszą w sobie element agresji. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę, dlatego w asertywnym komunikacie są zdania typu „ja”.

- Uporządkowanie swoich spraw finansowych. Wyjście z długów. Zarabianie dodatkowych pieniędzy na ich spłatę. Przy niskich dochodach odkładanie pieniędzy nie jest możliwe. Należy w takiej sytuacji zwiększyć dochód, a dodatkowe pieniądze odłożyć. Następnie zainwestować, by w ten sposób znowu zwiększyć dochód. Właśnie tak wychodzi się ze spirali zadłużenia. Operację ze zwiększaniem dochodu i inwestowaniem powtarza się cały czas, nie wydając na podnoszenie standardu życia do momentu, aż obracamy zadowalającymi kwotami.

- Pisanie dziennika:

o swoich sukcesach i porażkach;

o swoich marzeniach i celach;

o swoich przemyśleniach i emocjach;

o ważnych wydarzeniach;

za co chciałbym podziękować itd.

Pisanie uspokaja umysł i wycisza. W dzienniku można się wyżyć. Nie radzę jednak publikować jego zawartości.

- Dbanie o swoje kontakty, ponieważ coraz trudniej o bliskiego człowieka. Trzeba dzwonić i umawiać się na spotkania, a jeśli ma się przyjaciela bez telefonu, to można podejść pod klatkę i zapytać, czy chce pogadać.

- Pisanie książek jako forma terapii. Oczyszczanie się poprzez upamiętnianie najważniejszych rzeczy z choroby.

- Wszelkiego rodzaju terapie:

hortikuloterapia;

dogoterapia;

felinoterapia;

chromoterapia;

biblioterapia;

litoterapia.

- Gra na instrumencie muzycznym. O ile wcześniej graliśmy. Granie chociażby na gitarze klasycznej przyciąga uwagę różnych istot i uspokaja, relaksuje, wycisza. Dodatkowo pracują obie półkule mózgowe, gdyż następuje koordynacja ruchowa obu rąk. Przy tym można czytać nuty lub inny zapis dźwięków. Umysł pracuje wówczas na wysokich obrotach, ale powtarzanie (ćwiczenie) sprawia, że wszystko pozostaje w pamięci. Pamięć się rozwija, co z czasem staje się błogosławieństwem.

- Obsługa zaawansowanych programów komputerowych, takich jak: FL Studio, Adobe Photoshop itp. Nauka obsługi tych programów jest na początkowym etapie raczej prosta, potem w zależności od liczby godzin spędzonych przy tych programach nabiera się bardziej skomplikowanych umiejętności. To sprawia radość, a w przyszłości może przynieść nawet pieniądze.

- Malowanie obrazów – sposób na odreagowanie i terapia. Dla przykładu maluje się obraz na temat zamykania rozdziału w życiu lub tego, co obecnie się przeżywa.

- Książka: Zero ograniczeń J. Vitale’a. „Kocham cię”, „Przepraszam”, „Proszę, wybacz mi”, „Dziękuję” – to kluczowe słowa i zwroty, których w myślach używał doktor z Hawajów i w ten sposób uzdrawiał swoich pacjentów. Sądzę, że wystarczy nakłonić się do tego rodzaju pokory i wypowiadając te słowa, można się zresetować. To bardzo istotne. W ten sposób nasza dusza się oczyszcza. O tej metodzie już pisałem, nosi nazwę: ho’oponopono.

- Powtarzanie zwrotu „proszę o uzdrowienie” we wszystkich językach świata. To proste zadanie i sprawia dużo radości. W takim przypadku włączamy Internet i w wyszukiwarce (np. Google) wpisujemy „translator”. Ustawiamy język polski u góry, a na dole zmieniamy języki aż do końca listy, zapisując co nam wyszło w tłumaczeniu. To bardzo przyjemne i dużo przy tym zabawy.

- Modlitwa delikatna, np. co jakiś czas koronka do Bożego Miłosierdzia lub znak krzyża, lub prosty pacierz. Z modlitwą w schizofrenii nie trzeba przesadzać, gdyż to bardzo „podgłaśnia”, a przecież nie posiadamy owiewek chroniących przed głosami. Wystarczy porozmawiać z Bogiem po swojemu. Myślę, że On to słyszy. Kocham Boga i zawsze będę kochał. Pacierze i inne modlitwy powierzam osobom duchownym (nie tylko słowa, przede wszystkim czyny – nimi też można z ludźmi „rozmawiać”). W zasadzie, gdy jest podejrzenie, że schizofrenia powstała na tle religijnym, to religię i Kościół zostawiłbym w spokoju. Oczywiście oprócz Boga, którego nadal bym wielbił. Pozostawienie religii w spokoju może nieść jednak różnego rodzaju komplikacje, np. cierpienie duszy. To cena za spokój. Pozostawiam zatem tę kwestię do przemyślenia każdemu czytelnikowi.

 

- Nauka języka, np. chińskiego, na podstawie samych słówek, bez gramatyki. Ucząc się innego języka, czuję się jak ktoś, kto zakłada nową osadę w swojej głowie. Uczę się chińskiego, gdyż ci ludzie są bardzo pomysłowi. Cieszę się z każdej osoby w mojej głowie – jedno słowo to jeden człowiek!

Przyśnili mi się kiedyś Chińczycy. Mieli co prawda problemy z porozumiewaniem się z moimi ludźmi, ale widziałem ich w strojach wojskowych. To znaczy, że na jakimś poziomie już się porozumiewają w języku polskim lub angielskim, ponieważ Anglików mam w głowie również sporo. Cieszy mnie to w chorobie :) W aspekcie choroby Anglicy są nietykalni. Żyją zapewne na innych warunkach niż Polacy.

- Suplementy diety na odżywianie mózgu – psychodietetyka.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?