AjurwedaTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Sen

Porządny sen w nocy ma klu­czowe zna­cze­nie dla rege­ne­ra­cji ciała i umy­słu. Rytu­ały zwią­zane z pój­ściem spać są ogrom­nie ważne w dzie­ciń­stwie, a nasi rodzice robili wszystko, byśmy prze­sy­piali całe noce. Jed­nak każdy – bez względu na wiek – zasłu­guje, by wysy­piać się przez całą noc. To uni­wer­salna potrzeba. Pamię­taj o tym, oce­nia­jąc swój stan wyj­ściowy. Prze­bu­dze­nie może wyni­kać z czyn­ni­ków zewnętrz­nych, takich jak obu­dze­nie przez osobę, z którą śpisz, dziecko czy zwie­rzę. Budze­nie się z innych powo­dów nie jest nor­malne. Zaśnię­cie powinno nastę­po­wać w ciągu dzie­się­ciu minut od poło­że­nia się spać. Sen powi­nien trwać nie­prze­rwa­nie, póki nie obu­dzi cię poranny budzik.

Skóra

Skóra to naj­więk­szy narząd w ciele. W ajur­we­dzie dostrzega się silny zwią­zek mię­dzy zdro­wiem wątroby i krwi a zdro­wiem skóry. Choć powszechna wiara w wydzie­la­nie tok­syn przez skórę jest mitem, rze­czy­wi­ście jej zdro­wie odzwier­cie­dla pro­cesy zacho­dzące wewnątrz ciała. Nie­rów­no­wagi wyni­ka­jące z pro­ble­mów ze snem, tra­wie­niem i pozio­mem stresu obja­wiają się czę­sto jako nie­znaczne zmiany na skó­rze, na przy­kład suchość, zaczer­wie­nie­nia bądź trą­dzik. Poważ­niej­sze pro­blemy zdro­wotne wystę­pują zwy­kle dopiero póź­niej. Od czasu do czasu na skó­rze mogą poja­wić się pewne nie­do­sko­na­ło­ści. Cza­sem możesz potrze­bo­wać więk­szej ilo­ści olejku czy bal­samu, by nawil­żyć skórę. Nie ma powodu, by się tym mar­twić – ma to zwią­zek z waha­niami towa­rzy­szą­cymi die­cie, sty­lowi życia i pogo­dzie. Co do zasady jed­nak twoja skóra (na całym ciele, nie tylko na twa­rzy) powinna mieć jed­no­lity odcień, być wolna od wypry­sków, spra­wiać wra­że­nie natu­ral­nie nawil­żo­nej, być zdrowo ela­styczna i raczej jędrna niż wiotka. Nie tylko kobiety w ciąży, lecz każdy powi­nien spra­wiać wra­że­nie, jakby pro­mie­niał na zewnątrz, co sta­nowi odzwier­cie­dle­nie wewnętrz­nego zdro­wia. Wszy­scy też powin­ni­śmy się tak czuć. Zanim roz­pocz­niesz rytu­ały, przyj­rzyj się uważ­nie swo­jej twa­rzy. Możesz wów­czas doce­nić, jak twój wygląd odzwier­cie­dla dobre samo­po­czu­cie, gdy już odnaj­dziesz odpo­wied­nie dla sie­bie rytu­ały.

Ener­gia fizyczna

Nie­do­bory ener­gii to jeden z pro­ble­mów, na które moi pacjenci skarżą się naj­czę­ściej. Cza­sem są one pier­wot­nym pro­ble­mem, a cza­sem obja­wem innej dole­gli­wo­ści. Słusz­nie, że ich to nie­po­koi – jeśli nie mają siły robić tego, co spra­wia im przy­jem­ność, a cza­sem nawet prze­brnąć przez godziny pracy, jest to znak, że dają sobie za mało czasu na odpo­czy­nek lub nie dostar­czają wystar­cza­jąco ener­gii w poży­wie­niu. Oczy­wi­ście każdy z nas chciałby mieć tyle wigoru, ile tylko się da. Zacznij jed­nak od przyj­rze­nia się, czy twoja ener­gia jest stała w ciągu dnia, czy dostrze­gasz waha­nia. Ide­al­nym sta­nem jest równy poziom siły przez cały dzień. Powi­nien być na tyle wysoki, by pozwa­lał reali­zo­wać pożą­dane aktyw­no­ści. Poziom ener­gii natu­ral­nie opada około 19.00–20.00, lecz wcze­śniej nie powinna wystę­po­wać ani apa­tia, ani ner­wo­wość. Przy opty­mal­nym sta­nie zdro­wia budzimy się pełni ener­gii, któ­rej star­cza nam na cały dzień, bez wra­że­nia sła­bo­ści, nadaktyw­no­ści czy tęsk­noty za pój­ściem spać. Nie­któ­rzy mówią, że nie są zmę­czeni w ciągu dnia, ale zasy­piają, gdy tylko usiądą do oglą­da­nia filmu albo zaraz po poło­że­niu się w łóżku. Zwy­kle ozna­cza to, że nie zwra­cają uwagi na poziom ener­gii, lecz prą na siłę przez słab­sze momenty i opa­dają z sił, gdy tylko się zatrzy­mają.

Ener­gia psy­chiczna lub emo­cjo­nalna

Ener­gia ciała i ener­gia psy­chiki są jed­no­cze­śnie wza­jem­nie powią­zane i nie­za­leżne od sie­bie. Ener­gię psy­chiczną lub emo­cjo­nalną oce­niamy na pod­sta­wie pamięci, jasno­ści umy­słu, sta­bil­no­ści nastroju i reak­cji na stres. Zależy nam, by mieć w sobie ener­gię fizyczną przez cały dzień. Ana­lo­gicz­nie potrzebna jest nam ener­gia psy­chiczna, by prze­pra­co­wy­wać myśli, pro­wa­dzić inte­li­gentne roz­mowy i podej­mo­wać słuszne decy­zje. Myśle­nie i komu­ni­ka­cja nie powinny wywo­ły­wać wra­że­nia napię­cia czy wysiłku. Być może podej­mo­wa­nie decy­zji nie jest twoją naj­moc­niej­szą stroną, ale nie powinno wywo­ły­wać ogrom­nego lęku czy zmar­twie­nia. I choć każ­demu zda­rza się gor­szy dzień, nasze reak­cje i odpo­wie­dzi na stres powinny być pro­por­cjo­nalne do czyn­ni­ków, które ten stres wywo­łują. Uwierz, że poczu­cie obfi­to­ści ener­gii psy­chicz­nej każ­dego dnia naprawdę jest moż­liwe, a waha­nia emo­cjo­nalne można szybko wyle­czyć.

SAMO­OB­SER­WA­CJA

Korzy­sta­jąc z powyż­szych para­me­trów, zapisz swoje wra­że­nia z ostat­nich dwóch tygo­dni w każ­dej z kate­go­rii. Lub zacznij dziś i zapi­suj te wra­że­nia przez następne dwa tygo­dnie. Jakie wzorce dostrze­gasz?

ROZ­DZIAŁ 3

Cho­dzi o czas

Poznajmy zegar ajur­we­dyj­ski i rytm dobowy


Niewielu rze­czy możemy być naprawdę pewni. Wiemy nato­miast z cał­ko­witą pew­no­ścią, że słońce codzien­nie wstaje i zacho­dzi. Jakie­kol­wiek decy­zje podej­mo­wa­li­by­śmy w naszym życiu oso­bi­stym, Matka Natura zawsze działa naj­do­nio­ślej. Samym tylko świa­tłem mówi drze­wom, kiedy wyda­wać owoce, a kwia­tom, kiedy kwit­nąć. Układa wzorce pogody i prze­miany pór roku. Zarzą­dza też jed­nak wie­loma innymi zagad­nie­niami.

Mamy ogromne szczę­ście, że uprze­my­sło­wie­nie uła­twiło nam dostęp do żyw­no­ści i leków. Z tym zyskiem wiąże się jed­nak także strata. Cen­zus z 2010 r. wyka­zał, że aż 80,7% miesz­kań­ców USA miesz­kało wów­czas na tere­nach miej­skich lub podmiej­skich, choć 97% tery­to­rium kraju sta­no­wią obszary natu­ralne i wiej­skie. Nie musimy już czer­pać z naszej pier­wot­nej wie­dzy, by mieć świa­do­mość, co jest lekiem, a co tru­ci­zną. Nie musimy też wkła­dać wysiłku w sezo­nowe łowiec­two i zbie­rac­two, by zdo­być żyw­ność potrzebną do życia. Ogra­ni­czamy także nasz dostęp do zaso­bów natu­ral­nych, takich jak czy­ste powie­trze czy zie­mia, na któ­rej można by upra­wiać żyw­ność.

Na szczę­ście ciało ma wła­sne cen­tra prze­twa­rza­nia i wyda­la­nia, nie musimy też świa­do­mie kon­tro­lo­wać bicia serca, odde­chu ani innych funk­cji nie­zbęd­nych do życia. Potrze­bu­jemy tylko jed­nej instruk­cji obsługi i jest ona wbu­do­wana w nas jako wewnętrzny zegar rytmu dobo­wego. Tego zegara nie da się wyłą­czyć ani wci­snąć na nim drzemki. Mimo to powin­ni­śmy mieć świa­do­mość, że działa on cały czas w tle i sygna­li­zuje opty­malny czas na posi­łek, sen, ruch i myśle­nie twór­cze bądź logiczne.

Sta­ro­żytne i współ­cze­sne sys­temy medy­cyny korzy­stają z róż­nych kon­cep­cji i ter­mi­nów do opi­sa­nia tego zegara. Nauka mówiła wcze­śniej o cyklu jasno­ści i ciem­no­ści. Dziś for­mu­łuje się to raczej jako zegar dobowy. Wszy­scy jed­nak zga­dzają się, że życie w nie­zgo­dzie z ryt­mem przy­rody może mieć nega­tywny wpływ na zdro­wie.

Zegar ajur­we­dyj­ski

Zegar ajur­we­dyj­ski przy­po­rząd­ko­wuje doszę do danej pory dnia. Jak wiemy z roz­działu pierw­szego, każda z dosz odpo­wiada za inną funk­cję fizjo­lo­giczną, a zegar ten opi­suje, kiedy dane narządy i układy mają swój szczy­towy moment. Różne pory dnia mają też swoje wła­ści­wo­ści. Jeśli wiemy, która dosza odpo­wiada danej porze dnia, możemy przyj­rzeć się kon­kret­nym moż­li­wym nie­rów­no­wa­gom, a jed­no­cze­śnie sta­rać się, jak naj­le­piej reali­zo­wać zarówno świa­do­mie podej­mo­wane zada­nia, jak i te, które ciało wyko­nuje auto­ma­tycz­nie.

Zegar ajur­we­dyj­ski dzieli się na sześć pór czte­ro­go­dzin­nych. Zwróć uwagę, że ajur­we­dyj­skie podej­ście do pory dnia jest ana­lo­giczne do dba­nia o rów­no­wagę dosz w nas samych. Do pew­nego stop­nia chcemy korzy­stać z moc­nych stron danego momentu, ale musimy uwa­żać, by z tym nie prze­sa­dzić.

6.00–10.00

Pora­nek to pora kaphy. Czas sko­rzy­stać z sil­nych wła­ści­wo­ści ziemi – warto zaan­ga­żo­wać się w ruch, pracę fizyczną i higienę oso­bi­stą. W tej porze dnia jeste­śmy bar­dzo zako­rze­nieni, więc to dobry moment na pracę wyma­ga­jącą wytrzy­ma­ło­ści umy­sło­wej. Pisa­nie dzien­nika, czy­ta­nie zwar­tego, skom­pli­ko­wa­nego tek­stu, dokładne sprzą­ta­nie domu, długa wycieczka rowe­rowa lub bie­ga­nie – oto kilka przy­kła­dów czyn­no­ści, które dobrze pasują do rów­no­wagi dosz o poranku. Z dru­giej strony, im bar­dziej prze­sy­piasz ten czas lub prze­ży­wasz go bier­nie, tym bar­dziej towa­rzy­szyć ci będzie sen­ność. Być może w week­endy masz pokusę, by zostać w łóżku dłu­żej niż zwy­kle, bo nie musisz się ni­gdzie spie­szyć. Wtedy jed­nak oka­zuje się, że gdy wsta­jesz, czu­jesz zmę­cze­nie. Może się wyda­wać, że powo­dem jest „nad­miar snu”, lecz w rze­czy­wi­sto­ści kło­poty wywo­łuje nad­miar kaphy – ciężka ener­gia kumu­luje się wbrew wska­za­niom naszego wewnętrz­nego zegara.

10.00–14.00

Za śro­dek dnia odpo­wiada pitta. Nie ma tu zasko­cze­nia – żywioł ognia jest ści­śle powią­zany z połu­dniem sło­necz­nym. Oprócz słońca rów­nież nasze tra­wie­nie pło­nie wtedy naj­go­rę­cej, więc to naj­lep­szy czas na naj­więk­szy posi­łek. Ponadto – ponie­waż pitta wiąże się z naszymi zdol­no­ściami ana­li­tycz­nymi – naj­le­piej radzimy sobie o tej porze z zaję­ciami wyma­ga­ją­cymi wyraź­nego sku­pie­nia, na przy­kład domową księ­go­wo­ścią, orga­ni­za­cją kalen­da­rza lub nauką do egza­minu. Pamię­taj jed­nak, by nie wyko­ny­wać naraz zbyt wielu dzia­łań zwią­za­nych z pittą. Jeśli jesz przy pracy, sta­ra­jąc się prze­brnąć przez spra­woz­da­nie, któ­rego potrze­buje szef, będziesz mieć poczu­cie nad­miaru wra­żeń, a nie rów­no­wagi. Nato­miast eks­tre­malne sku­pie­nie na jed­nym zaję­ciu bez przerw może skoń­czyć się wypa­le­niem.

 

14.00–18.00

Za późne popo­łu­dnie i wcze­sny wie­czór odpo­wiada vata. Ta dosza zarzą­dza ukła­dem ner­wo­wym, co ozna­cza, że o tej porze może ci się sil­niej włą­czać reak­cja walki lub ucieczki. Być może będziesz o tej porze mieć naj­wię­cej ener­gii twór­czej. Wyko­rzy­staj to – zapla­nuj na ten czas czyn­no­ści wyma­ga­jące swo­bod­nej inno­wa­cyj­no­ści i burze mózgów. Upo­rząd­ko­wane, ana­li­tyczne zada­nia, z któ­rymi świet­nie sobie radzisz we wcze­śniej­szych godzi­nach, po połu­dniu będą przy­cho­dzić ci z tru­dem. Póź­niej możesz jed­nak mieć naj­lep­sze pomy­sły na cie­kawe kam­pa­nie mar­ke­tin­gowe, nie­sza­blo­nowy układ w pro­jek­tach arty­stycz­nych lub nową kon­cep­cję prze­bu­dowy kuchni. Ale uwaga: podob­nie jak przy nad­mia­rze wra­żeń od zbyt inten­syw­nej pitty wcze­snym popo­łu­dniem, nad­uży­wa­nie ener­gii vaty może cię zmę­czyć i wyczer­pać, więc trudno będzie ci się sku­pić. Intu­icyj­nie może się wyda­wać, że aby przy­wró­cić ener­gię o tej porze, potrze­bu­jesz kawy lub cze­goś słod­kiego. Lepiej jed­nak zro­bić coś odwrot­nego – iść na spa­cer, pome­dy­to­wać lub zro­bić sobie dzie­się­cio­mi­nu­tową prze­rwę.

18.00–22.00

Wie­czo­rem powra­camy do kaphy (zwróć uwagę, że na dwu­na­sto­go­dzin­nym zega­rze mamy do czy­nie­nia z tymi samymi licz­bami – od szó­stej do dzie­sią­tej). Ponie­waż kapha odpo­wiada sile i wytrzy­ma­ło­ści, to drugi dobry moment na ćwi­cze­nia i higienę, by zakoń­czyć dzień. Zapla­nuj jed­nak te dzia­ła­nia na począ­tek tego okresu, bo to rów­nież czas wyci­sze­nia i przy­go­to­wa­nia do snu. Szy­ko­wa­nie się do spo­czynku ozna­cza rów­nież, że nasze tra­wie­nie zwal­nia. Warto więc, by kola­cja była raczej wcze­sna i lekka. Uni­kaj też po 20.00 pobu­dza­ją­cych czyn­no­ści, w szcze­gól­no­ści uży­wa­nia urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych emi­tu­ją­cych nie­bie­skie świa­tło, które oszu­kuje nasz mózg, że świeci jesz­cze słońce.

22.00–2.00

Ana­lo­gią dla środka dnia jest śro­dek nocy. Wtedy rów­nież rzą­dzi pitta. O tej porze ogień wspo­maga usu­wa­nie tok­syn, dzia­ła­nie wątroby, odży­wia­nie skóry, oczysz­cza­nie krwi i odpo­czy­nek umy­słowy. Poja­wia się cza­sem pokusa, by pra­co­wać późno w nocy (wiele osób z domi­nu­jącą pittą ma skłon­ność do bycia sowami), lecz nie jest to odpo­wied­nie wyko­rzy­sta­nie ener­gii pitty. W ajur­we­dzie nie cho­dzi tylko o to, że potrzebna jest okre­ślona ilość snu, lecz także że wszy­scy powinni spać w okre­ślo­nych godzi­nach. Wra­camy tu do powią­za­nia mię­dzy ukła­dami i narzą­dami a doszami: pamię­taj, że narządy zwią­zane z pittą odpo­wia­dają za prze­twa­rza­nie, więc powinny odpo­cząć w nocy, by móc dzia­łać sku­tecz­niej w ciągu dnia. Choć trudno się do tego przy­znać, nie jeste­śmy z natury zbyt dobrzy w wie­lo­za­da­nio­wo­ści. Czu­wa­nie zbyt długo po 22.00 może spra­wić, że zabie­rasz ener­gię potrzebną waż­nym funk­cjom ciała, co zmniej­sza pro­duk­tyw­ność. Natura wie, że czas na aktyw­ność jest w dzień.

2.00–6.00

Wcze­sny pora­nek zwią­zany jest z wła­ści­wo­ściami vaty. Ta lekka i ruchliwa pora dnia to moment, gdy sny i umysł są naj­ak­tyw­niej­sze. Choć pew­nie śpisz przez więk­szość tego czasu, uważa się, że to naj­bar­dziej owocny moment na prak­tyki duchowe, takie jak modli­twa czy medy­ta­cja. Wła­śnie dla­tego bud­dyj­scy mnisi i człon­ko­wie innych spo­łecz­no­ści reli­gij­nych budzą się około 4.00. Ajur­weda zaleca budze­nie się ze słoń­cem nie dla­tego, że jest sys­te­mem sztyw­nym czy chcą­cym cię uka­rać. Lep­sza syn­chro­ni­za­cja z budzą­cym się dniem po pro­stu jest dla nas dobra. Jeśli śpisz, gdy vata i zegar wewnętrzny sygna­li­zują ciału, że czas wsta­wać – i mówię to dosłow­nie, ponie­waż odda­nie moczu powinno być pierw­szą czyn­no­ścią zała­twioną z samego rana, a także jest to naj­na­tu­ral­niej­szy moment na wypróż­nie­nie – ta oka­zja może cię omi­nąć. Nie­stety nie da się tego nad­ro­bić! Nie martw się jed­nak. Są spo­soby, by prze­sta­wić się na wcze­śniej­sze wsta­wa­nie, nawet jeśli nie jesteś raczej z natury ran­nym ptasz­kiem.

SAMO­OB­SER­WA­CJA

Ważny jest nie tylko czas, lecz także kon­se­kwen­cja. O któ­rej godzi­nie jesz, śpisz i ćwi­czysz? Czy har­mo­no­gram two­jego dnia jest kon­se­kwentny i zgodny z zega­rem ajur­we­dyj­skim?

Zegar dobowy

Dzięki dostęp­nym dziś zaawan­so­wa­nym meto­dom badań współ­cze­sna medy­cyna jest w sta­nie udo­wod­nić powią­za­nie mię­dzy naszymi wewnętrz­nymi cyklami a słoń­cem. Leka­rze ajur­we­dyj­scy, zwani vaidya, wie­dzieli o nim od zawsze. Ist­nieje wiele dowo­dów na to, że cykle świa­tła i ciem­no­ści mają ogromny wpływ na ludzką fizjo­lo­gię.

Chro­no­bio­lo­gia to dzie­dzina zachod­niej medy­cyny bada­jąca natu­ralne rytmy naszego ciała i ich cyklicz­ność. Naj­bar­dziej znane są rytmy dobowe. Rytm lub cykl dobowy opi­suje nasz wewnętrzny zegar dzia­ła­jący w cyklu dwu­dzie­stocz­te­ro­go­dzin­nym. W jego ramach wystę­puje okre­ślony wzo­rzec zmian na pozio­mie ciała, umy­słu i zacho­wań. Wyróż­niamy też inne, dłuż­sze cykle, na przy­kład zwią­zane z prze­mia­nami pór roku, księ­ży­cowe czy wystę­pu­jący u kobiet cykl mie­siącz­kowy. Nazy­wamy je cyklami ponad­do­bo­wymi. Ist­nieją też cykle trwa­jące poni­żej doby, na przy­kład cykle odde­chowe, bicia serca lub faz snu REM i NREM.

Na cykl dobowy naj­więk­szy wpływ ma świa­tło sło­neczne. Jed­nak to, co i kiedy jemy, pora snu i regu­larny bądź cha­otyczny rytm naszej codzien­no­ści oddzia­ły­wają na nasz cykl dobowy. Roz­stro­je­nie rytmu może wyni­kać z jedze­nia o loso­wych godzi­nach każ­dego dnia lub nie­re­gu­lar­nej pory i dłu­go­ści snu. Jet lag sta­nowi ide­alny przy­kład tego, jak nagła, a nie stop­niowa zmiana har­mo­no­gramu dnia i cyklu dobo­wego może wywo­łać złe samo­po­czu­cie. Pewna forma tego zja­wi­ska wystę­puje też, gdy cho­dzimy spać póź­niej niż zwy­kle – można to nazwać „jet lagiem spo­łecz­nym”. Rytmy naszego ciała syn­chro­ni­zują się ze z góry usta­lo­nym zega­rem wewnętrz­nym. Gdy postę­pu­jemy nie­zgod­nie z nim, nasze ciało daje znać, że mu się to nie podoba.

Zja­wi­ska opi­sy­wane przez chro­no­me­dy­cynę są w prze­wa­ża­ją­cej mie­rze zgodne z zega­rem ajur­we­dyj­skim. W ajur­we­dzie opi­su­jemy zmiany bio­lo­giczne w ciągu dnia za pomocą dosz i żywio­łów, nato­miast w chro­no­me­dy­cy­nie jest mowa o zmia­nach w narzą­dach i hor­mo­nach w trak­cie cyklu dobo­wego.

6.00–12.00

Około 6.00 rano nastę­puje wyrzut kor­ty­zolu, okry­tego złą sławą hor­monu stresu. Ciśnie­nie krwi zaczyna powoli wzra­stać. To także pora, o któ­rej mamy naj­wię­cej testo­ste­ronu, a dzięki niemu w poło­wie tego okresu wystę­puje szczy­towy moment siły, ener­gii i czuj­no­ści. Choć wiele osób sięga po sty­mu­lanty, by dodać sobie ener­gii o poranku, fili­żanka kawy wypita zbyt wcze­śnie, tj. przed 8.00, może wzmoc­nić dzia­ła­nie natu­ral­nie wyzwo­lo­nego już kor­ty­zolu. Nie jest to zja­wi­sko korzystne, sta­nowi bowiem dla ciała sygnał, że mie­rzy się z ogrom­nym zagro­że­niem i trzeba przejść w tryb prze­trwa­nia. Jeśli potrze­bu­jesz kofe­iny, napij się kawy nieco póź­niej lub spró­buj ją ogra­ni­czyć co naj­mniej o połowę.

12.00–18.00

Po połu­dniu mamy naj­krót­sze czasy reak­cji i naj­lep­szą koor­dy­na­cję oko-ręka. Skła­dają się na to dwa czyn­niki: naj­le­piej dzia­łają nam wów­czas płuca, a tem­pe­ra­tura ciała jest naj­wyż­sza w ciągu doby. Dla naszych przod­ków mogło to ozna­czać, że popo­łu­dnie jest naj­lep­szą porą na polo­wa­nie i uni­ka­nie dra­pież­ni­ków, a my możemy o tej porze lepiej pro­wa­dzić auto lub grać w tenisa. Typowy dzień robo­czy osób doro­słych może spra­wiać, że po całym dniu walki ze zmę­cze­niem potrze­bu­jemy o tej porze nieco wytchnie­nia od stresu. Korzyst­nym roz­wią­za­niem byłoby wyko­rzy­sta­nie świet­nie dzia­łającego o tej porze układu odde­cho­wego do uważ­nych ćwi­czeń odde­cho­wych.

18.00–24.00

Mela­to­nina, jeden z hor­mo­nów regu­lu­ją­cych cykl snu, wyzwala się mię­dzy godziną 21.00 a 22.00. Sta­nowi ona sygnał dla ciała, że czas kłaść się spać, mię­dzy innymi po to, by nasz zegar dzia­łał spraw­nie następ­nego dnia. Nie­bie­skie świa­tło ekra­nów urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych tłumi mela­to­ninę, bo ciało myli ekrany z natu­ral­nym świa­tłem sło­necz­nym. Choć suple­menty zawie­ra­jące mela­to­ninę mogą pomóc w lecze­niu bez­sen­no­ści, prze­sta­wia­jąc zegar dobowy, naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest czę­ste wysta­wia­nie się na świa­tło sło­neczne przez cały dzień oraz ogra­ni­cze­nie korzy­sta­nia z urzą­dzeń w nocy, szcze­gól­nie po 18.00.

00.00–6.00

Pod­czas snu nasze ciało natu­ral­nie leczy się i rege­ne­ruje. Mamy swój wła­sny, samo­re­gu­lu­jący się sys­tem oczysz­cza­nia, który zabiera z naszego ciała odpady i tok­syczne sub­stan­cje. Wątroba to główny organ neu­tra­li­zu­jący szko­dliwe sub­stan­cje takie jak alko­hol, leki i skład­niki che­miczne w żyw­no­ści. Natu­ralne oczysz­cza­nie z tok­syn ma miej­sce w nocy, ale tylko pod­czas snu. Dzia­ła­nie wątroby zaczyna się zmie­niać około 22.00. W ciągu dnia wątroba pro­du­kuje żółć, a póź­nym wie­czo­rem zaczyna meta­bo­li­zo­wać tok­syny. Praca oczysz­cza­jąca trwa do około 3.00. To także czas oczysz­cza­nia mózgu – zwięk­sza się prze­pływ płynu mózgowo-rdze­nio­wego, który zabiera z naszych komó­rek mózgo­wych wszel­kie szko­dliwe odpady. Dzięki temu pra­wi­dłowo two­rzą się wspo­mnie­nia, a następ­nego dnia możesz myśleć w spo­sób przej­rzy­sty.

SAMO­OB­SER­WA­CJA

Jeśli na­dal chcesz aktyw­nie funk­cjo­no­wać w spo­łe­czeń­stwie, cał­kiem moż­liwe, że nie uda ci się w pełni zsyn­chro­ni­zo­wać z tymi zega­rami. Mimo to warto zająć się naj­po­waż­niej­szymi odchy­le­niami, szcze­gól­nie jeśli nega­tyw­nie wpły­wają na twoje życie. Gdy już zaczniesz zmie­niać plan swo­jego dnia, kon­se­kwen­cja w prak­tyce ozna­cza utrzy­ma­nie regu­lar­no­ści zwy­cza­jów przez 80% czasu (około sze­ściu dni w tygo­dniu lub 25 dni w mie­siącu). W jakich godzi­nach jesz, śpisz i ćwi­czysz? Przy­glą­daj się swoim obec­nym wzor­com przez dwa tygo­dnie i sprawdź, w jakim stop­niu pasują do zegara natury.

Zegar ajur­we­dyj­ski i zegar dobowy nie nakła­dają się na sie­bie dokład­nie, ale uzu­peł­niają się i wspie­rają nawza­jem. Jeśli spró­bu­jesz dosto­so­wać swój dzień do któ­re­go­kol­wiek z tych zega­rów, okaże się, że wsta­jesz i cho­dzisz spać wcze­śnie, ćwi­czysz rano lub na koniec dnia i jesz duży posi­łek gdzieś pomię­dzy. Oba te rytmy niosą w sobie pod­sta­wowy prze­kaz: nasze ciało działa zgod­nie z natu­ral­nymi cyklami, a igno­ro­wa­nie ich skut­kuje cho­robą.

Tabela 2. Dwu­dzie­stocz­te­ro­go­dzinny zegar ajur­we­dyj­ski i rytm dobowy