Plan na życie. Twój osobisty trener świętościTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Plan na życie


J. Landry

Plan na życie

Twój osobisty trener świętości

Przełożył Zbigniew Kasprzyk

Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2020

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Tytuł oryginału

Plan of Life. Habits to Help You Grow Closer to God

Copyright © 2018, Fr. Roger Joseph Landry

Published by Pauline Books & Media, 50 St. Paul’s Avenue, Boston, MA 02130. All rights reserved.

© Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2020

Redaktor prowadzący – Ewa Kubiak

Redakcja – Agnieszka Czapczyk

Korekta – Paulina Jeske-Choińska, Agnieszka Czapczyk

Skład i łamanie – Biobooks

Redakcja techniczna – Krzysztof Lorczyk OP

Opracowanie okładki – Krzysztof Lorczyk OP

Fotografia (s. 2) – Claude Mellan (1598–1688), Anioł z szarfą, ze zbiorów Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku

Druk i oprawa: zakład poligraficzny moś i łuczak, Poznań

Wydrukowano na amber volume 80 g, vol. 1,5

ISBN 978-83-7906-324-6

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów

W drodze sp. z o.o.

Wydanie I

ul. Kościuszki 99

61-716 Poznań

tel. 61 852 39 62

sprzedaz@wdrodze.pl

www.wdrodze.pl

Członkom kościoła domowego,

w którym nauczyłem się

kochać boga i służyć Jemu oraz ludziom.

Przedmowa

„Kto nie planuje, ten planuje porażkę”. Tę mądrość Benjamin Franklin przekazał kiedyś grupie biznesmenów rozpoczynających nowe przedsięwzięcie. Mamy zwyczaj planować najróżniejsze sprawy. Tym bardziej zdumiewający jest fakt, że mało kto ma plan na życie duchowe, które jest przecież najważniejszym aspektem ludzkiego istnienia. Niewygodna i często pomijana milczeniem prawda jest taka, że jeśli nie zaplanujemy rozwoju duchowego, poniesiemy porażkę w innych dziedzinach i niemal na pewno nie uda nam się prowadzić owocnego życia, do którego powołał nas Bóg.

Pod pewnymi względami ułożenie planu na życie, który ma być pomocą w duchowym rozwoju, jeszcze nigdy nie było tak łatwe. Niniejsza książka jest na to najlepszym dowodem. Sto lat temu, gdyby ktoś chciał poznać to wszystko, co jest w niej zapisane, musiałby przez wiele lat spotykać się co miesiąc ze wspaniałym kierownikiem duchowym. Jednak pod innymi względami ułożenie planu na życie jeszcze nigdy nie było tak trudne. Żyjemy w ciągłym pośpiechu i zajmujemy się tysiącem spraw. Nieustanny zgiełk i rozmaite głosy, które domagają się naszej uwagi, sprawiają, że zakorzenienie w codziennym życiu regularnych nawyków związanych z duchowością staje się niemożliwe, a takie głębokie korzenie są po prostu niezbędne.

Są niezbędne do tego, aby poznać Boga i zaprzyjaźnić się z Nim. Są niezbędne do tego, aby odkryć to, co w nas najlepsze. Są niezbędne do tego, aby iść prostą drogą w zagubionym świecie i odnaleźć spokój w kulturze chaosu. Są niezbędne do tego, aby czerpać radość z faktu, że żyjemy oraz doświadczamy błogosławieństwa i miłości. Głębokie korzenie są niezbędne z tych i wielu innych powodów. Jest jednak jeden powód, na który szczególnie chciałbym zwrócić waszą uwagę.

Kiedy przez miasto przetacza się burza, niektóre drzewa zostają powalone, a gałęzie połamane. Co sprawia, że jedne drzewa upadają, a inne nie? Korzenie. Głębokie korzenie. Silne korzenie. Drzewo, które ma głębokie, silne korzenie, może przetrwać każdą burzę. W życiu doświadczymy wielu burz. Kolejna nawałnica dosięgnie nas na pewno, to tylko kwestia czasu. A kiedy nadejdzie, będzie za późno na myślenie o zapuszczaniu korzeni. W chwili, kiedy nadchodzi burza, albo ma się korzenie, albo nie.

Ksiądz Landry to jedna z tych osób, które w czasach zamętu przemawiają donośnym, czystym głosem. Jest przyjacielem waszych dusz. Kiedy będziecie czytać tę książkę, stanie się waszym duchowym kierownikiem. Rozdział po rozdziale przedstawia w niej bowiem duchowe ćwiczenia, które pomogą wam ułożyć plan na życie.

Ta książka jest taka jak jej autor. Wzbudzi w was pragnienie świętości. Zawsze gdy spotykam się z księdzem Landrym, doświadczam inspiracji, nadziei oraz pragnienia bycia lepszym człowiekiem i prowadzenia lepszego życia. Książka, którą trzymacie w rękach, przepełniona jest właśnie taką nadzieją i inspiracją.

Od dwudziestu pięciu lat zajmuję się przemawianiem do ludzi i pisaniem. W tym czasie nabrałem całkowitej pewności, że istnieje jedna, absolutnie podstawowa i niezmienna prawda dotycząca chrześcijańskiego życia w tym świecie. Chodzi mianowicie o to, że nie da się w nim trwać bez codziennej modlitwy. Modlitwa to pierwszy korzeń, który trzeba głęboko zapuścić w codzienność. Jeśli więc jeszcze nie wypracowaliście stałego nawyku codziennej modlitwy, ta książka pomoże wam to zrobić, a modlitwa stanie się jedną z największych radości waszego życia.

Czytając tę książkę, dochodzę jednak do wniosku, że nie sposób prowadzić doskonałego chrześcijańskiego życia bez planu na życie – a przecież każdy z nas jest do doskonałości powołany. Próbujemy doskonalić się w różnych dziedzinach, ale czy kiedykolwiek pomyśleliśmy o tym, jak prowadzić doskonałe życie duchowe?

Niech ta książka będzie początkiem. Niech ta książka będzie początkiem dla was. Świętego życia nie prowadzi się przez przypadek. Świętość jest wynikiem celowego działania. Układanie planu na życie, o jakim pisze ksiądz Landry, nigdy nie będzie rzeczą łatwą i przyjemną. Jeśli jednak zdecydujecie się pójść tą drogą, zapamiętacie ten dzień na zawsze. Mam nadzieję, że dla was ten dzień nadszedł właśnie teraz.

Matthew Kelly, założyciel Dynamic Catholic[1]

[1] Strona internetowa, której celem jest „ponowne pobudzenie Kościoła katolickiego w Ameryce poprzez prezentację światowej klasy zasobów, które zainspirują ludzi do odkrycia wielkości katolicyzmu”. Jak mówią jej założyciele i redaktorzy, „to nie tylko strona internetowa. To społeczność, ruch, grupa ludzi bardzo podobnych do ciebie, którzy starają się nadać sens życiu i żyć jak najlepiej” – https://dynamiccatholic.com/ (dostęp 25.10.2019) – przyp. red.

Wstęp

Czyli chcesz zbliżyć się do Boga?

Wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci. Dookoła stoją krewni i przyjaciele. Przepełnia cię uczucie radości i pokoju wynikające z przekonania, że dobrze przeżyłeś życie. Przez znaczną jego część szedłeś do wyznaczonego celu z wiarą, spokojem i miłością. Nauczyłeś się poznawać i kochać Jezusa przez Pismo Święte i Eucharystię. Stopniowo coraz bardziej upodabniałeś się do Niego, wzrastając w cnocie i jedności z Nim. Teraz przygotowujesz się do spotkania z Tym, któremu starałeś się służyć i którego usiłowałeś kochać. Słyszysz, jak w swoim miłosierdziu wypowiada do ciebie słowa, które pragnie powiedzieć każdemu człowiekowi: „Dobrze, sługo dobry i wierny! (…) Wejdź do radości twego pana” (Mt 25,21)[1]. Jak sądzisz, czy ostatnie chwile twojego życia będą tak właśnie wyglądały? Czy chciałbyś, żeby tak było?

Jeśli chcesz żyć tak, aby w ostatnich chwilach doświadczyć pokoju i niczego nie żałować, najlepiej zacznij od razu. Leżąc na łożu śmierci, nikt nie żałuje, że oglądał za mało telewizji, za krótko surfował po internecie lub za mało pracował. W mojej kapłańskiej posłudze towarzyszyłem setkom osób odchodzących z tego świata. W takich chwilach ludzie często żałują, że nie robili w życiu czegoś ważnego. Na przykład, że nie spędzali więcej czasu z rodziną. Jednak absolutnie najważniejszą rzeczą, jaką powinien zrobić człowiek, jest poświęcenie czasu Temu, z którym ma nadzieję spędzić wieczność. Relacje ze współmałżonkiem, z rodzicami, z dziećmi i przyjaciółmi są bardzo ważne. Jednak najważniejsza jest relacja ze Stwórcą i Odkupicielem. Bez Niego przecież żadna inna relacja nie byłaby możliwa. Nie ma w życiu człowieka ważniejszej sprawy niż nawiązanie kontaktu z Bogiem.

Każdy wielki cel wymaga planu działania. A najważniejszym celem istnienia człowieka jest zdanie egzaminu z życia i przejście z Bogiem ze śmierci do wieczności. Książka, którą trzymacie w rękach, jest próbą zarysowania planu realizacji ostatecznego celu ludzkiego istnienia, czyli pełnego miłości zjednoczenia z Bogiem.

Czy jesteście gotowi podjąć pracę nad relacją z Bogiem? Czy jesteście gotowi postawić Boga na pierwszym miejscu? Czy jesteś-cie gotowi być Jego „dobrymi i wiernymi sługami”?

Jeśli tak, zaczynajmy!

[1] Jeśli nie zaznaczono inaczej, fragmenty biblijne cytowane za: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 4, Pallottinum, Poznań 2003 (https://biblia.deon.pl/, dostęp 25.10.2019).

Jak korzystać z tej książki

Realizując Plan na życie, warto pamiętać, że nie da się zrobić wszystkiego naraz. Opisane tutaj zadania należy wprowadzać w codzienność stopniowo. Lektura tej książki może okazać się nieco przytłaczająca, zwłaszcza dla czytelników, którzy nie znają większości proponowanych ćwiczeń. Odwołując się do słów Jezusa i św. Jana Pawła II, zachęcam was jednak: „Nie lękajcie się!”. Ta książka nie jest zbiorem nakazów, lecz skarbnicą dobrych nawyków ułatwiających przyjęcie pomocy Boga, który chce, abyśmy stawali się bardziej święci, bardziej szczęśliwi i abyśmy przybliżali się do Niego każde-go dnia.

 

Gorąco polecam, aby czytać tę książkę z nastawieniem modlitewnym. Niech każdy rozdział staje się początkiem rozmowy z Bogiem o życiu. Bóg dobrze wie, w którym miejscu duchowej drogi jesteście. On zna wasze obowiązki, troski i radości. Pozwólcie, aby pomógł wam zrozumieć, które działania zbliżające was do Niego możecie wprowadzić w życie od razu, a które mogą jeszcze poczekać. Nie wahajcie się prosić Go o pomoc zawsze, kiedy tej pomocy potrzebujecie. Być może warto też po zakończeniu lektury każdego rozdziału poświęcić krótką chwilę na osobiste spotkanie z Bogiem.

W części pierwszej, zatytułowanej Poznać podstawy, omówimy elementarne zasady duchowego rozwoju. Potem przyjdzie czas na dokonanie krótkiego obrachunku. Będzie to okazja do tego, aby zastanowić się, co już teraz robicie dobrze, co moglibyście robić lepiej, a czego do tej pory w ogóle nie braliście pod uwagę jako elementu życia duchowego. Będzie to sposobność do podlania nasion, które Bóg zasadził po to, aby rosły i wydawały owoce. W części drugiej, zatytułowanej Wyjść poza podstawy, omówimy codzienne nawyki, które dają możliwość dalszego rozwoju. Na zakończenie, w dodatkach dołączonych do książki, umieszczamy karty pracy oraz materiały, które pomogą wam sformułować plan na życie i zacząć go realizować.

Z pewnością zrobiliście już krok w dobrym kierunku, kiedy sięgnęliście po tę książkę. Mam nadzieję, że odnajdziecie w niej to, co ja odkryłem w życiu osobistym oraz w duszpasterskiej pracy z ludźmi znajdującymi się na różnych etapach swojej podróży: zrozumiecie, iż sformułowanie solidnego duchowego planu na życie to jedna z najważniejszych i najbardziej wzbogacających życiowych decyzji!

Wprowadzenie

Rozruch duchowego życia

Uczeń nie przewyższa nauczyciela.

Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.

(Łk 6,40)

Najgłębszą przyczyną i ostatecznym celem istnienia człowieka jest upodabnianie się do Chrystusa, podążanie za Nim i naśladowanie Go całą mocą serca i umysłu. Na poziomie sakramentalnym zostaliśmy włączeni w Chrystusa przez chrzest. Jednak na poziomie moralnym większość z nas ma jeszcze wiele do zrobienia, aby się do Niego zbliżyć. Misja Kościoła polega właśnie na tym, aby pomagać ludziom w naśladowaniu Jezusa, czyli w dążeniu do świętości. Kościół od wieków walczy bowiem z mylnym poglądem, według którego tylko nieliczni mogą zostać świętymi. Źródłem świętości jest chrzest i istnieje wiele dróg do jej osiągnięcia.

Bóg Ojciec pragnie przede wszystkim, aby każdy człowiek ostatecznie miał udział w Jego wiecznym życiu. Idealnie wyraził to pragnienie w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Aby jednak mogło się ono urzeczywistnić, potrzebna jest współpraca człowieka. Święty Augustyn napisał kiedyś, że Bóg stworzył człowieka bez jego zgody, ale bez jego zgody nie może go zbawić. Abyśmy mogli stać się świętymi i ostatecznie wejść do nieba, musimy tego chcieć. W Ewangelii Jezus wyraźnie podkreślał tę potrzebę. Powiedział: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi”, które prowadzą do nieba (Łk 13,24). Decyzja o tym, czy będziemy starali się iść drogą do świętości, szczęścia i nie-ba, czy odwrócimy się od niej, to jeden z najważniejszych wyborów, jakiego dokonamy w życiu.

Święty Jan od Krzyża napisał, że człowiek rodzi się wyłącznie po to, aby zostać świętym. Francuski intelektualista Léon Bloy twierdził, że człowiek doświadcza naprawdę wielkiej tragedii wtedy, gdy świętym nie zostaje. Nie tylko ze względu na ewentualne konsekwencje w wieczności, lecz również dlatego, że przez całe życie nie nawiązuje przyjaźni z Bogiem, który temu życiu nadaje najgłębszy sens.

Jednak samo pragnienie świętości to za mało. Apostoł Piotr, ku swemu przerażeniu, przekonał się o tym w Wielki Czwartek wieczorem: „Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41). Potrzebujemy czegoś, co wzmocni wątłe ciało tak, aby dopasowało się do pełnego dobrej woli ducha. Trzeba mieć świadomość, że upodabnianie się do Jezusa to zadanie na całe życie. Jak mówił św. Jan Paweł II, potrzebujemy autentycznego treningu świętości, dostosowanego do indywidualnych potrzeb. Potrzebujemy planu na życie, planu gry na polu duchowym.

Praktycznie w każdej dziedzinie życia, jeśli ktoś zajmuje się czymś na poważnie, układa plan działania. Sukces zależy od solidnego planu i wytrwałości w jego realizacji. Mistrzowskie drużyny sportowe, świetnie prosperujące przedsiębiorstwa, zwycięskie kampanie polityczne i ludzie sukcesu udzielają nam bardzo ważnej lekcji – dobre wyniki na ogół osiągają ci, którzy stosują lepszą strategię. Trzeba mieć plan. Musi to być dobry plan. I należy się go trzymać.

To samo dotyczy życia duchowego. Nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy podchodzić do duchowego planu mniej poważnie niż sportowcy, którzy trenują i układają strategię gry, albo ludzie na diecie, którzy liczą kalorie i planują, co będą jeść. Duchowość to zbyt ważna sprawa, aby można było traktować ją po łebkach. Szczęście człowieka na tym świecie i w życiu przyszłym w znacznej mierze zależy od tego, czy ma plan na życie, czy ten plan pomaga mu wzrastać w świętości i czy on sam trwa w postanowieniu, aby go realizować.

W pierwszych latach istnienia Kościoła specjalistą od treningu chrześcijańskiego był św. Paweł. Jego listy zawierają mnóstwo porad doświadczonego trenera duchowości. Rodzicom zalecał, aby wychowywali dzieci, „stosując karcenie i napominanie Pańskie” i tę samą metodę stosował wobec swoich dzieci duchowych. „Oto ponownie w bólach was rodzę” – pisał do Galatów, porównując siebie do matki, „aż Chrystus w was się ukształtuje” (Ga 4,19). Młodemu Tymoteuszowi radził: „Ćwicz się w pobożności! Bo ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda; pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego, mając zapewnienie życia obecnego i tego, które ma nadejść” (1 Tm 4,7–8). Sam też stosował się do swojej rady, pisząc do Koryntian: „Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” (1 Kor 9,26–27).

Trening duchowy św. Pawła obejmował wiele lat modlitwy i nauki na Pustyni Arabskiej. Apostoł cierpiał z powodu „ościenia dla ciała” i zmagał się z „pierwiastkami duchowymi zła” (2 Kor 12,7; Ef 6,12). Przetrwał liczne zamachy na swoje życie, katastrofy morskie, biczowanie, kamienowanie, zdrady, uwięzienie, bezsenne noce, głód, pragnienie, zimno, sprzeciw ludzi i inne trudności. Doświadczając tego wszystkiego, św. Paweł pamiętał jednak o „zamyśle Chrystusowym”, potrafił przyjmować postawę Chrystusa i przywdziewać Bożą zbroję prawdy i świętości (zob. 1 Kor 2,16). Jego ćwiczenia były tak skuteczne, że ostatecznie mógł napisać do Galatów: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

Ćwiczenia chrześcijańskie mogą przybierać rozmaite formy. (Miejmy nadzieję, że wasz trening nie będzie wymagał mieszkania na Pustyni Arabskiej!) Jezus jednak nieustannie usiłuje robić dla nas to, co robił dla św. Pawła. Za pośrednictwem Kościoła daje nam mianowicie dostęp do pełnego szkolenia, abyśmy mogli coraz bardziej upodabniać się do Niego i aby On w coraz większym stopniu mógł naprawdę w nas żyć.

Prawdopodobnie w tej chwili zadajecie sobie pytanie: W jaki sposób mogę trenować upodabnianie się do Chrystusa? Otóż Kościół dysponuje prawdziwą skarbnicą wskazówek i duchowych ćwiczeń, które prowadzą do świętości. Poznaliśmy wiele sposobów – począwszy od wzoru do naśladowania, jaki daje nam sam Jezus w Piśmie Świętym, przez postawę chrześcijańskich męczenników, aż po życie kanonizowanych mężczyzn i kobiet wywodzących się z najróżniejszych warstw społecznych. Święty Jan Paweł II streścił mądrość Kościoła dotyczącą zjednoczenia z Bogiem, wskazując na sześć filarów „ćwiczenia się w świętości”: łaskę, modlitwę, niedzielną mszę świętą, spowiedź, słuchanie słowa Bożego oraz głoszenie tego słowa.

Jednak zadbanie o to, aby każdy z tych sześciu filarów był obecny w naszym życiu, nie daje gwarancji osiągnięcia świętości. Nie tylko mamy o nich pamiętać, lecz także musimy wykorzystywać je w pełni i w pełni włączyć je w naszą codzienność. Trzeba byśmy modląc się, współpracowali z Bogiem w procesie tworzenia programu duchowej formacji. Program taki powinien przypominać zbiór reguł obowiązujących we wspólnotach konsekrowanych, które pomagają ludziom żyjącym według nich wzrastać w świętości każdego dnia.

Taki program duchowej formacji nazywamy ogólnie planem na życie, czyli planem prowadzenia duchowych ćwiczeń, które mają pomóc w odbyciu dobrych zawodów, wygraniu biegu, jakim jest życie, i ustrzeżeniu wiary poprzez wzrastanie w niej i dzielenie się nią (zob. 2 Tm 4,7; 1 Kor 9,14).

Zadanie ułożenia planu na życie może się wydawać przerażające. Pamiętajmy jednak, że rozwój duchowy nie jest żmudną pracą, lecz ekscytującym wyzwaniem. Każdy dobry plan polega na wykonywaniu małych kroków we właściwym kierunku. Nie inaczej jest w przypadku realizacji planu na życie w świętości.

CZĘŚĆ PIERWSZA

Poznać podstawy

Rozdział pierwszy

Duch Święty

Uświęcający ogień

Plan na życie ma być pomocą w procesie wzrastania w świętości. Trzeba jednak pamiętać, że najważniejsze nie jest to, co sami staramy się zrobić, lecz to, czego dokonuje w nas Bóg dzięki swojej uświęcającej mocy. Apostoł Paweł pisze, że Duch Święty uświęca ludzi (zob. Rz 15,16). W dzień Pięćdziesiątnicy Duch Święty dokonał cudownej przemiany pierwszych członków Kościoła. Apostatów przemienił w apostołów. Sprawił, że tchórze stali się pasterzami. Rozmyślając nad działaniem Ducha Świętego w życiu pierwszych członków Kościoła, powinniśmy zastanowić się, czy my także poddajemy się Jego kierownictwu.

Podczas ostatniej wieczerzy Jezus wyjaśnił, jak ogromne znaczenie ma Duch Święty: „Mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16,7). Jezus powiedział więc, że jeśli mielibyśmy wybierać między Nim a Duchem, powinniśmy wybrać Ducha. Oto jak ważny jest Duch Święty! Oczywiście radosna nowina jest taka, że wcale nie musimy wybierać, ponieważ Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty są jednością w przenajświętszej Trójcy! Niemniej jednak, koniecznie trzeba zrozumieć, że skoro poważnie traktujemy Boga Ojca i Syna Bożego, równie poważnie musimy traktować Ducha Świętego.

Niestety, w rzeczywistości Duch Święty dla wielu ludzi pozostaje wielkim nieznajomym. Kiedy św. Paweł przybył do Efezu i spotkał kilku uczniów, zapytał ich: „Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?”. Odpowiedzieli mu: „Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty” (Dz 19,2).

Papież Benedykt XVI zauważył kiedyś, że pod pewnymi względami Duch Święty jest zaniedbaną Osobą Trójcy Świętej. Wyznał, że dopiero jako młody ksiądz zrozumiał znaczenie Ducha i zaczął Go bliżej poznawać. Benedykt podkreślił, że Duch Święty jest najwspanialszym darem Boga dla ludzkości. Jeśli chcemy zrozumieć wiarę, jeśli chcemy nią żyć i przekazywać dalej, musimy pozwolić, aby Duch Święty został przewodnikiem naszej duszy, nawet jeżeli zrobimy to w późniejszym okresie życia, jak przyszły papież Joseph Ratzinger. Wielki nieznajomy musi stać się wielkim znajomym – Nauczycielem, Przewodnikiem, Pocieszycielem, Obrońcą. Podobnie jak papież Benedykt XVI, musimy zobaczyć w Nim „najwspanialszy dar Boga dla ludzkości”.

W jaki sposób my, jako katolicy, możemy pogłębiać relację z Duchem Świętym, pozwalając, aby dokonywał w nas dzieła uświęcenia? Przede wszystkim musimy dać Mu dostęp do każdej dziedziny życia. Świętość bowiem to życie pełnią zjednoczenia z Bogiem. Aby zobaczyć, jakiej zmiany może dokonać Duch Święty, jeśli Mu na to pozwolimy, skupmy się na kilku obszarach naszej aktywności.

Pierwszą dziedziną, w której Duch Święty udziela nam pomocy, jest modlitwa. Święty Paweł pisze: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Duch Święty uczy nas modlić się. Jednak Jego działanie nie polega na tym, że wkłada nam słowa do głowy i w usta. Przede wszystkim Duch przemienia nas samych, kiedy się modlimy. Budzi w nas świadomość, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga Ojca, które z ufnością mogą wołać: „Abba!”, czyli „Ojcze!” lub „Tato!” (Ga 4,6).

 

Czy pozwalamy, aby Duch Święty prowadził nas, kiedy się modlimy? Jest na to bardzo prosty sposób. O ile więc jeszcze tego nie robicie, możecie zaczynać każdą modlitwę – nie wyłączając przygotowania do mszy świętej – od wezwania Ducha Świętego.

Drugim obszarem, w którym doświadczamy pomocy Ducha Świętego, są codzienne czynności. Każdy dzień powinniśmy przeżywać „według Ducha”, dążąc do tego, co duchowe, a odrzucając to, co cielesne (Rz 8,5). Autentyczna duchowość chrześcijańska polega właśnie na życiu według Ducha. Czasami mówi się, że ludzie, którzy zbytnio folgują swoim zachciankom, prezentują postawę cielesną, nie duchową. Zachowywać duchową postawę to znaczy poddawać się kierownictwu Ducha Świętego, w każdej chwili dnia szukając Jego mądrości, rozumu, rady, męstwa, wiedzy, pobożności i bojaźni Pańskiej (zob. Iz 11,2). Zachowywać duchową postawę to znaczy świadomie pozwalać, aby Duch Święty prowadził nas i wpływał na nasze decyzje. Żyć według ducha to znaczy uznawać, że Duch „objawia się” w każdym człowieku i każdy powinien starać się wykorzystywać Jego dary „dla wspólnego dobra” (zob. 1 Kor 12,7). Czasami życie według Ducha może też oznaczać zaakceptowanie faktu, że Duch Święty uniemożliwia nam zrobienie czegoś dobrego i prowadzi nas w innym kierunku (zob. Dz 16,6–7).

Czy oddajemy Duchowi Świętemu kierownictwo w najdrobniejszych szczegółach życia? Dobrym zwyczajem jest rozpoczynanie każdej czynności od prostej modlitwy: „Przyjdź, Duchu Święty”. Warto też prosić o Jego światło w chwilach podejmowania ważnych decyzji. Kolejną dobrą praktyką jest proszenie Ducha Świętego o wskazanie kierunku, w którym chce nas w danej chwili poprowadzić. Według słów Jezusa Duch Święty jest bowiem jak wiatr, który wieje tam, gdzie chce (J 3,8).

Trzecią dziedziną życia, w której Duch Święty udziela nam pomocy, jest dzielenie się wiarą z innymi ludźmi. Duch Święty zstąpił na pierwszych członków Kościoła w postaci języków ognia, aby żarliwie głosili Dobrą Nowinę (zob. Dz 2,3). Nam również pomaga być świadkami wiary. Jezus obiecał, że Duch Święty wszystkiego nas nauczy, poprowadzi nas do prawdy, w chwilach próby da nam słowa i przypomni nam to, czego nauczał Jezus – właśnie po to, abyśmy mogli dawać świadectwo (zob. J 14,26; Mk 13,11). Proces uświęcenia zakłada współpracę człowieka z Duchem Świętym w wypełnianiu Jezusowej misji zbawienia świata.

Czy nasze życie jest świadectwem obecności języków ognia i żarliwości serca? Szukając odpowiedzi na to pytanie, zastanówmy się, czy szczerze pragniemy dzielić się darem wiary z innymi ludźmi? Pomyślmy też, czy prosimy Ducha Świętego o natchnienie, abyśmy słowami i czynami mogli dawać autentyczne świadectwo o świetle Bożej prawdy i cieple Bożej miłości wobec krewnych, znajomych, współpracowników czy kolegów z uczelni.

Święty Paweł apelował do Tesaloniczan: „Ducha nie gaście!” (1 Tes 5,16). Efezjan błagał natomiast: „Nie zasmucajcie Ducha Świętego!” (Ef 4,30). Jak bardzo musimy zasmu-cać Ducha Świętego, kiedy ograniczamy dzieło, jakiego pragnie w nas dokonać; kiedy traktujemy Go jak kogoś obcego lub kiedy sprowadzamy Go do roli teologicznego wyposażenia. Krótko mówiąc, jak bardzo musimy Go zasmucać, gdy nie dostrzegamy w Nim najwspanialszego daru Boga dla ludzkości.

Plan na życie jest okazją do postanowienia, by trwać w miłości do Ducha Świętego, dając Mu swobodę działania w naszym życiu. Posłuszeństwo wobec Ducha leży u podstaw całego programu uświęcania, który będziemy wspólnie omawiać.