Lekarstwo na zazdrość

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  Słowo wstępne

2  Wstęp

3  I. PASJA ZAZDROŚCI

4  1. Ewolucja emocji związanych z rywalizacją

5  2. Czy zazdrość jest dla ciebie problemem?

6  3. Przywiązanie i zaangażowanie

7  II. JAK ZAZDROŚĆ STAJE SIĘ PROBLEMEM

8  4. Przejęcie kontroli przez zazdrosny umysł

9  5. Wynikające z zazdrości strategie, które odsuwają od ciebie partnera

10  III. PRZEPRACOWANIE ZAZDROŚCI

11  6. Zdystansowanie się, by obserwować i akceptować

12  7. Pogódź się z myślami

13  8. Odpowiadanie zazdrości

14  9. Osadzenie zazdrości w kontekście

15  10. Wspólne rozwiązywanie problemu zazdrości

16  11. Pogódź się z przeszłością, by przezwyciężyć retrospektywną zazdrość

17  12. „To skomplikowane” – radzenie sobie ze zdradą

18  Końcowe przemyślenia

19  Podziękowania

20  Przypisy

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Słowo wstępne

Od czasu, gdy Zyg­munt Freud zaczął badać psy­cho­lo­giczne impli­ka­cje odkryć Karola Dar­wina, jeste­śmy zmu­szeni uznać, że ewo­lu­cja wypo­sa­żyła nas także w ciemne strony. Histo­rię ludz­ko­ści można postrze­gać jako cią­głą walkę pomię­dzy naszą zdol­no­ścią do prze­mocy a poten­cja­łem odczu­wa­nia współ­czu­cia. U pod­staw naszych naj­bar­dziej ele­men­tar­nych moty­wa­cji znaj­duje się chęć prze­trwa­nia i prze­ka­za­nia naszych genów. Należy do nich rów­nież kon­ku­ren­cja, czy to o zasoby, czy też o dostęp do part­ne­rów sek­su­al­nych i moż­li­wo­ści repro­duk­cyjne. Z tych głów­nych kon­flik­tów wyła­nia się sze­reg pro­ce­sów moty­wa­cyj­nych, od nar­cy­stycz­nej i psy­cho­pa­tycz­nej ego­cen­trycz­nej rywa­li­za­cji po instynkty ple­mienne, uprze­dze­nia, zawiść oraz zazdrość – będącą tema­tem niniej­szej książki.

W swej wie­lo­let­niej pio­nier­skiej pracy dr Robert Leahy stara się łączyć dogłębne zro­zu­mie­nie ewo­lu­cyj­nych i spo­łecz­nych korzeni naszych mrocz­nych stron ze zdol­no­ścią, by lepiej je sobie uświa­da­miać oraz – osta­tecz­nie – wziąć za nie odpo­wie­dzial­ność. Gdy coraz lepiej zda­jemy sobie sprawę, co nas napę­dza, możemy w więk­szym stop­niu odpo­wia­dać za nasze zacho­wa­nia. Jest to nie­wąt­pli­wie jeden z głów­nych celów tej wyjąt­ko­wej i waż­nej książki.

Dr Leahy poka­zuje, w czym zazdrość jest podobna do zawi­ści, jak i czym się od niej różni. Zawiść się poja­wia, gdy czu­jemy, że jakaś osoba lub grupa ma wię­cej niż my, i pra­gniemy tego, co mają oni. Wro­gie formy zawi­ści mogą pro­wa­dzić do nisz­cze­nia tego, co mają inni, pod­czas gdy jej korzystne formy mogą skła­niać do naśla­do­wa­nia innych i dąże­nia, by stać się lep­szym. Zazdrość nato­miast wiąże się z rywa­li­za­cją pomię­dzy trzema lub wię­cej oso­bami o uwagę i przy­chyl­ność co naj­mniej jed­nej z nich. Zazwy­czaj, ale nie zawsze, doty­czy to związ­ków sek­su­al­nych. Zazdrość i zawiść łączy ten­den­cja do wro­gich zacho­wań wobec ich przed­miotu, nawet do tego stop­nia, że chcemy zaszko­dzić innym lub ich znisz­czyć – stąd słynne stwier­dze­nie: „skoro ja nie mogę tego mieć, nikt tego nie dosta­nie”.

Prze­jawy zazdro­ści można zaob­ser­wo­wać u wielu gatun­ków, szcze­gól­nie w zacho­wa­niach okre­śla­nych mia­nem pil­no­wa­nia part­nera: osob­niki (głów­nie samce, ale nie zawsze) sta­rają się unie­moż­li­wić innym dostęp do tych, któ­rych pil­nują, i wzbu­dzić strach u pil­no­wa­nych. Wzbu­dza­nie stra­chu jest bar­dzo powszechne jako tak­tyka zazdro­snych osób; już w Sta­rym Testa­men­cie Bóg ucho­dził za zazdro­snego Pana, zdol­nego spro­wa­dzić nie­wy­po­wie­dziane cier­pie­nia na tych, któ­rzy się od niego odwra­cają lub nie są mu posłuszni. Motto: „nie odchodź, bo poża­łu­jesz” jest pod­stawą gróźb zazdro­snej osoby.

Nie­trudno zauwa­żyć, że zazdrość może być jed­nym z naj­więk­szych nisz­czy­cieli związ­ków mię­dzy­ludz­kich; tam, gdzie powinna być miłość, zazdrość wzbu­dza gniew. Może sta­no­wić siłę napę­dową wszel­kiego rodzaju kon­flik­tów w związku, od zacho­wań bierno-agre­syw­nych, aż po prze­moc i mor­der­stwo. Zazdrość czę­sto kryje się za stal­kin­giem i może skła­niać do zemsty, gdy obiekt naszego pożą­da­nia wybiera inną osobę. Koniec koń­ców to zazdrość czę­sto odsuwa od nas osobę, któ­rej naj­bar­dziej pra­gniemy. I podob­nie jak wiele emo­cji spo­krew­nio­nych z gnie­wem i zło­ścią, zazdrość rów­nież ma w zwy­czaju samo­uspra­wie­dli­wia­nie.

W Lekar­stwie na zazdrość dok­tor Leahy wyko­rzy­stuje swoje bogate doświad­cze­nie w pracy kli­nicz­nej, sku­pia­jąc się na tym czę­sto lek­ce­wa­żo­nym ludz­kim dra­ma­cie, zarówno oso­bi­stym, jak i doty­czą­cym związ­ków. Dostar­cza głę­bo­kiego wglądu w źró­dła zazdro­ści i pod­po­wiada, co możemy z tym zro­bić. Jeśli cier­pisz na sku­tek zazdro­ści, ta książka pomoże ci zro­zu­mieć, że by­naj­mniej nie jesteś w tym osa­mot­niony, doświad­czasz impulsu i bólu zazdro­ści wła­śnie dla­tego, że umoż­li­wia ci to ludzki mózg – twój mózg.

Dok­tor Leahy zwraca się z wielką wraż­li­wo­ścią nie tylko do tych, któ­rych drę­czy zazdrość, ale także do ich part­ne­rów. To swo­ista tra­ge­dia: pod­czas gdy ludzie doświad­cza­jący zazdro­ści dopusz­czają się wro­gich zacho­wań, ci, któ­rzy są ich odbior­cami, czę­sto wsty­dzą się tego, co się dzieje. Mogą pró­bo­wać tuszo­wać rze­czy­wi­stość, nawet przed sobą, i nie szu­kać pomocy. Wiele ofiar drę­cze­nia lub prze­mocy na tle zazdro­ści jest zbyt zawsty­dzo­nych i prze­stra­szo­nych, by przy­znać, w jaki zwią­zek się uwi­kłały. Być może ta książka pomoże ci zro­zu­mieć, czy jesteś ofiarą w związku opar­tym na zazdro­ści, i usta­lić, czy potrze­bu­jesz facho­wej pomocy.

Lekar­stwo na zazdrość jest nie­zwy­kle cenną pozy­cją ze względu na traf­ność spo­strze­żeń doty­czą­cych natury i wzor­ców zazdro­ści. Szcze­gól­nie ważne są wska­zówki doty­czące uwol­nie­nia się od wstydu z powodu naszych doświad­czeń. Szcze­rość wobec sie­bie jest waż­nym pierw­szym kro­kiem, by przy­jąć odpo­wie­dzial­ność za nasze zacho­wa­nie. Nie zawsze możemy powstrzy­mać to, co dzieje się w naszej gło­wie, ale możemy wziąć odpo­wie­dzial­ność za nasze dzia­ła­nia i ich kon­se­kwen­cje. Osta­tecz­nie jeste­śmy krótko żyją­cymi, bio­lo­gicz­nie zde­ter­mi­no­wa­nymi isto­tami – od chwili naro­dzin aż do śmierci nasze potrzeby i pra­gnie­nia są pod­po­rząd­ko­wane dyk­ta­tom umy­słu, który ewo­lu­ował przez miliony lat. I nawet jeśli nasze geny popy­chają nas ku temu, by trzy­mać się i kon­tro­lo­wać tych, któ­rych kochamy, to wła­śnie w rezy­gna­cji z tych popę­dów możemy wresz­cie odna­leźć spo­kój i poczu­cie więzi.

To bar­dzo wni­kliwa i ważna książka, która pomoże ci zro­zu­mieć twoją zazdrość i zna­leźć na nią anti­do­tum. Nauczysz się, jak być szcze­rym z samym sobą i wyko­nać odważny krok, który jest konieczny, by uspo­koić zazdro­sny umysł. Dok­tor Leahy pisze z dużą wraż­li­wo­ścią, przy­stęp­nie i w pełen współ­czu­cia spo­sób. W osta­tecz­nym roz­ra­chunku poko­na­nie zazdro­ści ozna­cza uwol­nie­nie się od nie­zwy­kle bole­snych i destruk­cyj­nych prze­żyć. Oto dosko­nały prze­wod­nik, który krok po kroku popro­wa­dzi cię w tej podróży.

– dr Paul Gil­bert, ofi­cer Orderu Impe­rium Bry­tyj­skiego,

autor prac na temat depre­sji, wstydu i samo­kry­ty­cy­zmu oraz pro­gramu tera­pii opar­tej na współ­czu­ciu

Wstęp

Phyl­lis jest osobą, w któ­rej towa­rzy­stwie miło się prze­bywa. Jej śmiech jest zaraź­liwy. Inte­li­gentna, ma wspa­niałe poczu­cie humoru i nie­mal wszyst­kim oka­zuje wiele życz­li­wo­ści. Jest atrak­cyjna, kre­atywna i ma wielu przy­ja­ciół. Ale jest zazdro­sna o swo­jego chło­paka, Micha­ela – i te uczu­cia cza­sem ją przy­tła­czają, spra­wiają, że robi jej się nie­do­brze, ogar­nia ją nie­po­kój i wście­kłość. Nie­po­koi się, gdy Michael cho­dzi na imprezy, mar­twi ją jego przy­jaźń z byłą dziew­czyną. Kiedy Michael wycho­dzi z nią na kola­cję, mówiąc, że to „tylko przy­ja­ciółka”, Phyl­lis wpada w szał. Uważa jed­nak, że coś z nią jest nie tak, skoro nie potrafi odsu­nąć od sie­bie zazdro­snych myśli. „Chyba zwa­riuję”, mówi mi, patrząc w pod­łogę i uni­ka­jąc kon­taktu wzro­ko­wego.

 

Przyj­rzyjmy się Steve’owi. Nie czuł się zazdro­sny, kiedy zaczął się spo­ty­kać z Rachel, ale teraz już tak. Spraw­dza jej pro­fil na Face­bo­oku i pró­buje się dostać do jej tele­fonu, szu­ka­jąc oznak, że Rachel traci zain­te­re­so­wa­nie jego osobą. Cią­gle się zasta­na­wia: „Czy ona spo­tyka się z kimś innym?”, „Kim jest ten facet, który dodał ją do zna­jo­mych na Face­bo­oku?”, „Czy ona na­dal szuka?”. Steve nie może się sku­pić na pracy, zaczął wię­cej pić i nie ma ochoty spo­ty­kać się z przy­ja­ciółmi, bo czuje się nie­szczę­śliwy. Mówi mi: „Tak naprawdę nie mam żad­nego kon­kret­nego powodu, by sądzić, że Rachel mnie zdra­dza, ale nie wiem tego na pewno. Nie mogę znieść tego nie­po­koju. Cza­sami myślę, że poczuł­bym się lepiej, gdy­bym po pro­stu się z nią roz­stał, bo wtedy nie musiał­bym już się mar­twić”.

Nie­mal każdy czuł kie­dyś zazdrość lub miał zazdro­sne myśli o swoim mał­żonku, part­ne­rze sek­su­al­nym, przy­ja­cielu, rodzeń­stwie lub innym członku rodziny. Jak się prze­ko­nasz dzięki tej książce, zazdrość jest natu­ralna i rów­nie ludzka jak miłość czy strach. To uni­wer­salna emo­cja, którą możemy odna­leźć u ludzi z róż­nych kul­tur, u dzieci, a nawet zwie­rząt. Doświad­czamy jej, kiedy czu­jemy się z kimś szcze­gól­nie zwią­zani. A jeśli tej więzi coś zagraża, możemy czuć się zanie­po­ko­jeni lub ura­żeni. Rzadko jeste­śmy zazdro­śni, gdy cho­dzi o powierz­chowne rela­cje, zatem zazdrość może być sygna­łem, że ktoś jest dla nas ważny. Ale kiedy przej­muje nad nami kon­trolę, nie potra­fimy pozbyć się jej z naszych myśli, podob­nie jak Phyl­lis i Steve, i możemy robić rze­czy, któ­rych potem poża­łu­jemy. Zazdrość może stwa­rzać nam praw­dziwe pro­blemy.

Napi­sa­łem dwa­dzie­ścia pięć ksią­żek z dzie­dziny psy­cho­lo­gii – o pro­ble­mach takich jak zamar­twia­nie się, lęki, depre­sja i trud­no­ści ze zmianą zacho­wań – z punktu widze­nia tera­pii poznaw­czo-beha­wio­ral­nej (cogni­tive-beha­vio­ral the­rapy, CBT). Doce­niam licz­nych uta­len­to­wa­nych tera­peu­tów, któ­rzy rów­nież pisali porad­niki. Wyda­wało mi się więc dziwne, że nie ma książki przed­sta­wia­ją­cej tę tera­pię ludziom, któ­rzy zma­gają się w życiu z zazdro­ścią. To dość nie­zwy­kłe, ponie­waż zazdrość doty­czy wielu kwe­stii, które badamy i sku­tecz­nie leczymy, mię­dzy innymi zamar­twia­nia się, roz­pa­mię­ty­wa­nia, czyli rumi­na­cji, samo­kry­ty­cy­zmu, gniewu i roz­wią­zy­wa­nia kon­flik­tów. Był już naj­wyż­szy czas, by uka­zała się książka na ten temat.

Tera­pia poznaw­czo-beha­wio­ralna stała się na całym świe­cie naj­bar­dziej cenioną metodą lecze­nia depre­sji i sta­nów lęko­wych oraz wielu innych pro­ble­mów, z któ­rymi być może ty też się zma­gasz. Sku­pia się ona na naszych obec­nych myślach, zacho­wa­niach i inte­rak­cjach z ludźmi i pod­suwa narzę­dzia samo­po­mocy, dzięki któ­rym można sobie lepiej radzić z trud­no­ściami. W niniej­szej książce czer­pię z całego wachla­rza bar­dzo sku­tecz­nych tech­nik i kon­cep­cji, które mogą ci pomóc upo­rać się z tą trudną i przy­tła­cza­jącą emo­cją, jaką jest zazdrość. Mam nadzieję, że dam ci nowe narzę­dzia, któ­rych będziesz mógł użyć już dziś, by spoj­rzeć na zazdrość z innej per­spek­tywy, tak by prze­stała ona kon­tro­lo­wać twoje życie.

Widzia­łem wspa­nia­łych ludzi nie­ra­dzą­cych sobie z zazdro­ścią. Kochali swo­ich part­ne­rów, chcieli im zaufać i wspól­nie się roz­wi­jać. Wpa­dli jed­nak w spi­ralę nie­kon­tro­lo­wa­nych lęków i zło­ści, co czę­sto pro­wa­dziło ich potem do poczu­cia winy i wstydu. Pewna kobieta pła­kała ze wstydu i stra­chu, bo tra­ciła kon­trolę i nisz­czyła swój zwią­zek. Pewien męż­czy­zna liczył na to, że kobieta, z którą jest, sta­nie się jego part­nerką na całe życie, ale z powodu zazdro­ści prze­słu­chi­wał ją, oskar­żał i nękał na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych. Inny kochał swoją żonę i trójkę dzieci, ale był już tak przy­tło­czony zazdro­ścią, że myślał, iż lepiej będzie popeł­nić samo­bój­stwo. Na szczę­ście tego nie zro­bił i udało mu się ura­to­wać mał­żeń­stwo przed zazdro­ścią, która prze­jęła nad nim kon­trolę.

Zazdrość jest bole­snym uczu­ciem, ponie­waż rodzi się z połą­cze­nia inten­syw­nej miło­ści i inten­syw­nego lęku. Wyni­ka­jące z niej dzia­ła­nia mogą zagro­zić związ­kowi, który tak bar­dzo chcesz chro­nić. A twoim zazdro­snym myślom, uczu­ciom i zacho­wa­niom towa­rzy­szy poczu­cie wstydu i winy. Jeśli zma­gasz się z zazdro­ścią, moż­liwe, że zwąt­pi­łeś we wła­sne zdro­wie psy­chiczne, a nawet w to, czy w ogóle masz jakie­kol­wiek prawo być zazdro­sny. Nasza kul­tura czę­sto prze­ka­zuje nam prze­sła­nie, że bole­sne i trudne emo­cje są nie­wła­ściwe i jeśli ich doświad­czasz, coś jest z tobą bar­dzo nie tak. Chcę cię jed­nak zapew­nić, że zazdrość może być czę­ścią czło­wie­czeń­stwa, życia intym­nego i zaan­ga­żo­wa­nia w inten­sywne związki.

Ludzie czę­sto dostają od życz­li­wych przy­ja­ciół, nie­kiedy także tera­peu­tów, rady, które w niczym nie poma­gają i mogą nawet pogor­szyć sytu­ację. Oto kilka uwag, które mogłeś sły­szeć, oraz powody, dla któ­rych nie są one trafne ani pomocne.

 „Pew­nie masz niskie poczu­cie wła­snej war­to­ści”. W rze­czy­wi­sto­ści zazdrość może też wyni­kać z wyso­kiego poczu­cia wła­snej war­to­ści. Może nie zamie­rzasz pozwa­lać, żeby ludzie trak­to­wali cię nie fair. To nie jest aż takie pro­ste.

 „Musisz prze­stać o tym myśleć”. Próby „nie­my­śle­nia” spra­wią, że zazdro­sne myśli powrócą. Musimy się nauczyć akcep­to­wać nasze myśli, tak by nie miały nad nami kon­troli.

 „Spró­buj myśleć pozy­tyw­nie”. Takie słowa czę­sto spra­wiają, że ludzie czują się jesz­cze gorzej, bo jeśli to ma być naj­lep­sza rada, jaką możesz otrzy­mać, to sytu­acja wydaje się bez­na­dziejna.

 „Dla­czego karzesz samego sie­bie?” To zupeł­nie nie­tra­fione, ponie­waż zazdrość jest próbą uchro­nie­nia się przed czymś złym, czyli zdradą.

 „Nie masz prawa odczu­wać zazdro­ści”. Każdy ma prawo do wszyst­kich uczuć i myśli. Depre­cjo­no­wa­nie cię w taki spo­sób spo­wo­duje tylko, że poczu­jesz się jesz­cze bar­dziej zagro­żony.

 „Nie zro­bi­łem nic złego”. Może to i prawda, ale gdy mówi to osoba, o którą jesteś zazdro­sny, może to spra­wić, że będziesz jesz­cze bar­dziej się sta­rał dowie­dzieć, co takiego ukrywa.

 „Powi­nie­neś po pro­stu mi zaufać”. Takie zale­ce­nie rzadko działa, bo nie uwzględ­nia two­ich zma­gań ani powo­dów, dla któ­rych tak się czu­jesz.

 „Jesteś porą­bany”. To tylko nasila lęk przed odtrą­ce­niem i porzu­ce­niem, co dodat­kowo potę­guje zazdrość.

Choć każde z tych stwier­dzeń może być słuszne, żadne z nich nie pomaga, gdyż są nie­istotne dla tego, jak się czu­jesz, i nie poma­gają ci pora­dzić sobie z tymi uczu­ciami. Ponie­waż zazdrość opiera się na poczu­ciu, że zwią­zek jest zagro­żony, kry­tyka, lek­ce­wa­że­nie czy wyśmie­wa­nie tylko pogor­szą twoje samo­po­czu­cie – i spra­wią, że będziesz jesz­cze bar­dziej zazdro­sny. A więc jak zapa­no­wać nad zazdro­ścią naprawdę sku­tecz­nie?

Poka­za­nie ci, jak to zro­bić, jest jed­nym z celów niniej­szej książki. Chcę pomóc ci zro­zu­mieć, czym jest zazdrość, ponie­waż ta pełna pasji emo­cja obej­muje wiele innych spra­wia­ją­cych nam pro­blemy, mię­dzy innymi gniew, nie­po­kój, bez­rad­ność, urazę i poczu­cie bez­na­dziei. Chcę rów­nież ci uświa­do­mić, że nie jesteś w tych uczu­ciach odosob­niony. Kolej­nym celem jest przyj­rze­nie się doko­ny­wa­nym przez cie­bie wybo­rom, które mogą szko­dzić two­jemu związ­kowi albo go rato­wać. Kiedy jesteś zazdro­sny – dozna­jesz tego inten­syw­nego poczu­cia, że komuś nie można ufać – co wtedy robisz? Zazdro­sne myśli i odczu­cia pro­wa­dzą do pew­nych powszech­nych wzor­ców reak­cji i zacho­wań, takich jak:

 prze­słu­chi­wa­nie,

 szu­ka­nie wska­zó­wek świad­czą­cych o zdra­dzie,

 próby kon­tro­lo­wa­nia dru­giej osoby,

 wymie­rza­nie kar,

 obse­syjne zamar­twia­nie się moż­li­wo­ścią zdrady,

 strach, że jeśli zosta­niesz zdra­dzony, sta­nie się dokład­nie to, czego się oba­wiasz.

Jed­nak zazdro­sne myśli i uczu­cia nie zawsze muszą pro­wa­dzić do zazdro­snych zacho­wań. Możesz wybrać, co tak naprawdę zro­bisz. A ist­nieją lep­sze spo­soby reago­wa­nia. Ta książka nauczy cię, jak postę­po­wać z takimi myślami i uczu­ciami. Nawet jeśli nie pozbę­dziesz się cał­ko­wi­cie zazdro­ści z głowy, możesz dzia­łać w taki spo­sób, żeby nie prze­jęła nad tobą kon­troli i nie nisz­czyła two­jego samo­po­czu­cia i two­ich związ­ków.

Ta książka nie ma na celu cię pouczać, że nie masz prawa być zazdro­sny, że zacho­wu­jesz się irra­cjo­nal­nie albo że musisz „po pro­stu się z tym pogo­dzić”. Nie. Kiedy zazdrość jest uza­sad­niona, to zapewne pora na aser­tyw­ność, roz­wią­za­nie pro­blemu wspól­nie z part­ne­rem i wyty­cze­nie pew­nych gra­nic. Wyzwa­la­cze zazdro­ści mogą spra­wić, że oboje lepiej sobie uświa­do­mi­cie wasze zaan­ga­żo­wa­nie w zwią­zek, opra­cu­je­cie pewne zasady i osią­gnie­cie wza­jemne zro­zu­mie­nie – a wszystko to są ścieżki wio­dące do zaufa­nia. Cza­sami zazdrość mówi nam, czego wię­cej potrze­bu­jemy w naszym związku, czy jest to zaan­ga­żo­wa­nie, szcze­rość, przej­rzy­stość czy moż­li­wość wyboru.

Zazdrość nie ozna­cza, że sta­nie się coś strasz­nego. Cza­sami pomaga spoj­rzeć na rze­czy­wi­stość – a nie tylko na twoje myśli i uczu­cia. Emo­cje nie zawsze jed­nak sprzy­jają traf­nym prze­wi­dy­wa­niom. Ponie­waż zazdrość jest peł­nym pasji i przy­tła­cza­ją­cym uczu­ciem, wyco­fa­nie się na chwilę i spoj­rze­nie na nią z dystansu może się wyda­wać nie­moż­liwe. Ale jeśli nie będziesz wciąż zaj­mo­wać się wyłącz­nie swo­imi myślami, na chwilę zdy­stan­su­jesz się od uczuć i zasta­no­wisz, co wła­ści­wie sobie wma­wiasz, sytu­acja może się zmie­nić. Może myśli i uczu­cia wcale nie muszą przej­mo­wać nad tobą kon­troli.

Jeśli sam jesteś obiek­tem zazdro­ści, ta książka może pomóc ci zro­zu­mieć, przez co prze­cho­dzi twój part­ner. Może pomóc ci zdać sobie sprawę, dla­czego lek­ce­wa­żące reak­cje ni­gdy nie poma­gają. Jako obiekt zazdro­ści wiesz, jakie to trudne, gdy part­ner cię oskarża i nie ufa ci w spra­wach doty­czą­cych waszego intym­nego związku. Oboje może­cie się nauczyć lep­szych spo­so­bów radze­nia sobie z tymi bole­snymi uczu­ciami. Ta książka pokie­ruje tobą i twoim part­nerem, byście mogli wypra­co­wać wspólne poro­zu­mie­nie i zasady. Zazdrość nie znik­nie po pro­stu dla­tego, że tego chce­cie. W rze­czy­wi­sto­ści może oboje nauczy­cie się ją akcep­to­wać, żyć z nią, a nawet sza­no­wać – ogra­ni­cza­jąc przy tym nega­tywne zacho­wa­nia i kłót­nie.

Osta­tecz­nym celem tej książki jest pomóc ci zro­zu­mieć, że ponie­waż zazdrość nie jest z gruntu zła i sta­nowi część ludz­kiej natury, to nie należy jej potę­piać, ani się jej wsty­dzić. Może być nawet poży­teczna, ponie­waż pomaga ci odkryć te obszary w twoim związku, które wyma­gają uwagi. Pomo­głem set­kom pacjen­tów zro­zu­mieć ich zazdrość i uwol­nić się od nie­szczę­ścia, które może ona spro­wa­dzić. Czy­taj dalej i sam się prze­ko­naj, w jaki spo­sób ty też możesz odna­leźć wol­ność.

CZĘŚĆ I

Roz­dział 1
Ewo­lu­cja emo­cji zwią­za­nych z rywa­li­za­cją

Nawet naj­bar­dziej racjo­nalny i logicz­nie myślący czło­wiek może poczuć się przy­tło­czony zazdro­ścią i porwany przez gniew, nie­po­kój i bez­rad­ność, które się z nią wiążą. Psy­cho­log ewo­lu­cyjny David Buss wspo­mina, że w col­lege’u uwa­żał, że jeśli dziew­czyna chce upra­wiać seks z innymi, to jej part­ner nie ma prawa pro­te­sto­wać – jej ciało nie jest jego wła­sno­ścią. Dziew­czyna powinna móc robić to, na co ma ochotę. Jed­nak gdy sam miał już dziew­czynę, zmie­nił zda­nie1. Nie on jeden. Nie­mal każdy czuje tak samo.

Ze wszyst­kich emo­cji, jakich możemy doświad­czyć, z zazdro­ścią chyba naj­trud­niej sobie pora­dzić – i jest naj­nie­bez­piecz­niej­sza. Zazdrość to pasja skie­ro­wana prze­ciwko zagro­że­niu zdradą lub porzu­ce­niem. To gniew na kogoś, kogo postrze­gamy jako intruza lub rywala. To uraza wobec osoby, co do któ­rej czu­jemy, że może nad­użyć naszego zaufa­nia. Jest instynk­towna, pier­wotna i cza­sami gwał­towna. Może nas przy­tła­czać, ponieść i kon­tro­lo­wać. Przej­muje pano­wa­nie nad naszym ser­cem i umy­słem. I czu­jemy się zagu­bieni w lęku i bez­rad­no­ści.

 

Czym jest zazdrość?

Zazdrość się poja­wia, kiedy boimy się, że nasz wyjąt­kowy zwią­zek jest zagro­żony. Boimy się, że nasz part­ner lub przy­ja­ciel straci zain­te­re­so­wa­nie nami i stwo­rzy bli­ski zwią­zek z kimś innym. Czu­jemy się zagro­żeni uwagą, jaką poświęca tej oso­bie. Zazdrość nie poja­wia się w próżni, lecz doty­czy trzech osób. Ta trze­cia zagraża naszemu wyjąt­ko­wemu związ­kowi. Możemy być zazdro­śni o kochanka, o przy­ja­ciół, człon­ków rodziny i kole­gów z pracy. Jeśli mamy pecha, możemy postrze­gać jako zagro­że­nie nie­mal każ­dego, kto wkro­czy w naszą spo­łeczną prze­strzeń. Boimy się, że nasz zwią­zek zaraz się roz­pad­nie i że zosta­niemy upo­ko­rzeni, zmar­gi­na­li­zo­wani i porzu­ceni.

Czę­sto mylimy zazdrość z zawi­ścią. Zawiść się poja­wia, gdy uwa­żamy, że ktoś zdo­był nad nami prze­wagę – cza­sem postę­pu­jąc nie fair – i mamy mu za złe jego suk­ces, ponie­waż sądzimy, że sta­wia nas w złym świe­tle. Jego suk­ces jest naszą porażką. Odczu­wamy zawiść wobec ludzi rywa­li­zu­ją­cych w obsza­rze, który sobie cenimy: jeśli tym obsza­rem jest biz­nes, odczu­wamy zawiść wobec kogoś, kto zara­bia wię­cej albo awan­suje zamiast nas. Jeśli jest nim śro­do­wi­sko aka­de­mic­kie, odczu­wamy zawiść wobec kogoś, komu przy­znano grant, lub wobec kogoś, kto opu­bli­kuje arty­kuł.

W zawi­ści cho­dzi o porów­ny­wa­nie. W zazdro­ści cho­dzi o zagro­że­nie dla związku. Choć zazdrość i zawiść są róż­nymi emo­cjami, czę­sto odczu­wamy je wobec tej samej osoby, ponie­waż obie doty­czą naszego poczu­cia, że rywa­li­zu­jemy z innymi – i że możemy prze­grać2. W tej książce sku­pię się na zazdro­ści.

Jak doświad­czamy zazdro­ści

Zazdrość nie jest jedyną emo­cją – to mie­sza­nina wielu potęż­nych, zagma­twa­nych uczuć, takich jak gniew, złość, lęk, prze­ra­że­nie, kon­ster­na­cja, pod­eks­cy­to­wa­nie, bez­rad­ność, poczu­cie bez­na­dziei i smu­tek. Ktoś w miło­snym związku może podej­rze­wać zdradę i czuć się zazdro­sny, a rów­no­cze­śnie fan­ta­zje o tej zdra­dzie mogą go sek­su­al­nie pod­nie­cać. Jeste­śmy zdez­o­rien­to­wani, ponie­waż mamy skłon­ność, by sądzić, że powin­ni­śmy doświad­czać tylko jed­nego uczu­cia w danym momen­cie. A do tej mie­sza­niny docho­dzi jesz­cze miłość. Bole­sne, nega­tywne uczu­cia mogą się mie­szać z pozy­tyw­nym uczu­ciem miło­ści. Chcemy prze­ży­wać tylko jeden rodzaj uczuć – pozy­tywne albo nega­tywne – ale doświad­czamy ich obu, a czę­sto napły­wają falami i nas przy­tła­czają.

Mówimy, że „czu­jemy” zazdrość, ale obej­muje ona rów­nież cały wachlarz myśli. Myślimy: „Inte­re­suje go inna”, „Ona ode mnie odej­dzie” albo „Mojemu part­ne­rowi nie powinna się podo­bać żadna inna”. Myślimy, co powin­ni­śmy wie­dzieć: „Muszę dokład­nie wie­dzieć, co się dzieje”. A jeśli nie wiemy, myślimy: „To, czego nie wiem, mnie zrani”.

Czę­sto, chcąc zaznać otu­chy, podej­mu­jemy dzia­ła­nia wyni­ka­jące z zazdro­ści i zada­jemy uszczy­pliwe pyta­nia. Śle­dzimy part­nerkę, szpie­gu­jemy part­nera, czy­tamy jej e-maile i SMS-y, uwo­dzimy go, przy­po­chle­biamy się jej, spraw­dzamy GPS w jego samo­cho­dzie, wąchamy jej rze­czy, prze­trzą­samy jego walizkę, pytamy innych, czy coś wie­dzą, i gro­zimy naszemu part­ne­rowi. Krzy­czymy, prze­słu­chu­jemy, dąsamy się lub dystan­su­jemy. Trzy­mamy się part­nera kur­czowo lub go uni­kamy.

A więc zazdrość nie jest „tylko uczu­ciem”. To całe mnó­stwo emo­cji, wra­żeń, myśli, zacho­wań, pytań i stra­te­gii kon­tro­lo­wa­nia dru­giej osoby. Zazdrość jest napę­dzana nie­na­sy­co­nym pra­gnie­niem, by wresz­cie „wie­dzieć na pewno, co się dzieje”, co spra­wia, że wyobra­żamy sobie wszyst­kie te straszne rze­czy, o któ­rych tak naprawdę nie wiemy, ale które prze­cież mogą być prawdą. Dążymy do tego, aby wie­dzieć i kon­tro­lo­wać. I czę­sto trak­tu­jemy nasze myśli, fan­ta­zje i uczu­cia tak, jakby były rze­czywistością, któ­rej się boimy. Ale uczu­cia nie są fak­tami.

Zazdro­sne myśli czy uczu­cia same w sobie nie sta­no­wią głów­nego pro­blemu. Pro­blemy poja­wiają się wraz ze wszyst­kimi zacho­wa­niami i stra­te­giami kon­troli, które nastę­pują po nich. To nasza reak­cja pakuje nas w kło­poty. Reak­cja łań­cu­chowa zapo­cząt­ko­wana przez lęk może postę­po­wać tak szybko, że sami jeste­śmy zasko­czeni tym, co mówimy i robimy. Innymi słowy, odczu­wać zazdrość to jedno, a dzia­łać pod jej wpły­wem to już inna sprawa. Póź­niej dokład­niej się temu przyj­rzymy. Na począ­tek, żeby mieć więk­szą kon­trolę nad swymi reak­cjami, powi­nie­neś lepiej zro­zu­mieć zazdrość, i to nie tylko wła­sną. A więc oto szer­sza per­spek­tywa.

Spoj­rze­nie na ewo­lu­cję

Wiel­kie odkry­cie Dar­wina pomo­gło nam zdać sobie sprawę, że histo­ria wszyst­kich gatun­ków to walka o prze­trwa­nie3. Naszym przod­kom zagra­żał głód, ataki innych ple­mion, śmierć z rąk człon­ków wła­snego ple­mie­nia lub wspól­noty, gwałt i dzie­cio­bój­stwo. Od uro­dze­nia życie było walką, czę­sto prze­ciwko innym przed­sta­wi­cie­lom wła­snego gatunku. Możemy wymie­nić wiele cech, które wydają nam się cha­rak­te­ry­styczne dla ludz­kiej natury – przy­wią­za­nie do potom­stwa, obrona przed zagro­że­niami, lęk wyso­ko­ści, strach małych dzieci przed nie­zna­jo­mymi, obawa przed wystą­pie­niami publicz­nymi, two­rze­nie sil­nej więzi z part­ne­rem i wła­snymi dziećmi – po czym uświa­do­mić sobie, że każda z nich wystę­puje u wielu innych gatun­ków, ponie­waż każda przy­czy­nia się do prze­trwa­nia.

Prze­trwa­nie zasa­dza się na tym, by wygrać z kon­ku­ren­cją. Rywa­li­za­cja ist­nieje mię­dzy rodzeń­stwem, kole­gami i kon­ku­ren­tami zabie­ga­ją­cymi o względy sek­su­alne. Zazdrość to pier­wotne roz­po­zna­nie tych zagro­żeń. To stra­te­gia, która wyewo­lu­owała, aby nas chro­nić. Ale w dzi­siej­szym świe­cie może znisz­czyć zwią­zek, znie­chę­cić przy­ja­ciół i zra­zić rodzeń­stwo do sie­bie nawza­jem.

Czy to ozna­cza, że zazdrość jest nie­jako wro­dzona i że nic nie możemy zro­bić, aby ją kon­tro­lo­wać? Abso­lut­nie nie. Wie­dza, że ma ona korze­nie w naszej ewo­lu­cji, nie uspra­wie­dli­wia zazdro­snych podej­rzeń, wście­kło­ści czy odwetu. Cza­sem kie­rują nami lęki i obawy, które były przy­datne sto tysięcy lat temu, ale teraz są dys­funk­cyjne. To, co spraw­dzało się w prze­szło­ści, dzi­siaj może nas zawieść.

Zro­zu­mie­nie modelu ewo­lu­cyj­nego może pomóc nam pojąć, dla­czego pasja zazdro­ści jest tak potężna i tak głę­boko emo­cjo­nalna. Ale podob­nie jak nasz lęk wyso­ko­ści, strach przed wodą, psami, prze­by­wa­niem w zamknię­tych pomiesz­cze­niach lub na otwar­tej prze­strzeni, lęki napę­dza­jące zazdrość już się prze­żyły i prze­stały być przy­datne. Śro­do­wi­skiem, w któ­rym miały sens z per­spek­tywy ewo­lu­cyj­nej, nie są nasze metro­po­lie, mia­sta i przed­mie­ścia w XXI wieku. Ewo­lu­cja nie uspra­wie­dli­wia zazdro­ści. Pomaga nam jedy­nie zro­zu­mieć, dla­czego jest ona tak uni­wer­salna i potężna. Mózg, który ewo­lu­ował wraz z tymi lękami, nie jest wszakże naszym wybo­rem.

W dawno minio­nych cza­sach naszych pra­przod­ków, któ­rym nie­ustan­nie coś zagra­żało, życie pole­gało na prze­trwa­niu, przy czym naj­waż­niej­sze było prze­trwa­nie genów. Czło­wiek mógł zgi­nąć w walce, ale jeśli jego geny prze­trwały, ozna­czało to, że zdał test dosto­so­wa­nia ewo­lu­cyj­nego, ponie­waż jego cechy były kon­ty­nu­owane w następ­nym poko­le­niu. Dla dosto­so­wa­nia ewo­lu­cyj­nego klu­czowe są dwie rze­czy: pro­kre­acja i prze­ży­cie potom­stwa. Ktoś może się roz­mna­żać i mieć wiele dzieci, ale jeśli wszyst­kie umrą, to wraz z nimi umiera jego dosto­so­wa­nie ewo­lu­cyjne. A jeśli nikt się nie zaj­mie dziećmi, wów­czas geny nie prze­trwają. I w tym momen­cie do gry wkra­cza zazdrość.

Ewo­lu­cja zazdro­ści

Ewo­lu­cja pomaga nam zro­zu­mieć pasję i siłę kry­jące się w zazdro­ści: ślepą wście­kłość, która opa­no­wuje nas tak szybko, że póź­niej sami jeste­śmy zdu­mieni wła­snymi uczu­ciami i dzia­ła­niami; ten prze­raź­liwy strach, że nasz part­ner połą­czy się z kimś innym; spo­soby wykry­wa­nia oszu­stwa; zdol­ność oszu­ki­wa­nia innych. Kie­rują nami instynk­towne namięt­no­ści, które chro­niły naszych przod­ków przez setki tysięcy lat – ale te zabez­pie­cze­nia mogą szko­dzić naszym obec­nym inte­re­som. W tym kon­tek­ście zna­cze­nie mają dwie teo­rie ewo­lu­cyjne: teo­ria inwe­sty­cji rodzi­ciel­skich oraz kon­ku­ren­cja o ogra­ni­czone zasoby. Przyj­rzyjmy się im.

Teo­ria inwe­sty­cji rodzi­ciel­skich

Teo­ria ta mówi, że będziemy bar­dziej zaan­ga­żo­wani w dzie­le­nie się zaso­bami i opiekę nad potom­stwem, jeśli mamy w nim wysoką inwe­sty­cję gene­tyczną4. To zna­czy ist­nieje więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że będziemy chro­nić i wspie­rać jed­nostki, z któ­rymi dzie­limy geny, takie jak nasze bio­lo­giczne dzieci, rodzeń­stwo i bli­scy krewni. Praw­do­po­do­bień­stwo zaś, że będziemy chro­nić i wspie­rać jed­nostki nie­spo­krew­nione gene­tycz­nie, jest mniej­sze.

W ten spo­sób zazdrość jest stra­te­gią ochronną. Jeśli męż­czy­zna nie jest pewny, czy jest ojcem potom­stwa part­nerki, może skoń­czyć jako opie­kun genów obcego czło­wieka – i tym samym poświę­cić moż­li­wość prze­ka­za­nia wła­snych. Ponie­waż kobieta zawsze wie, że dzieci prze­no­szą jej geny, jej zazdrość jest mniej uwa­run­ko­wana bio­lo­gicz­nym rodzi­ciel­stwem czy zacho­wa­niami sek­su­al­nymi, a bar­dziej tro­ską o ochronę i zasoby zapew­niane przez part­nera. Kobieta chce mieć pew­ność, że otrzyma od part­nera ochronę i wspar­cie, ponie­waż to zwięk­sza szansę na prze­trwa­nie potom­stwa. Oboje będą się bro­nić przed rywa­lami. Męż­czyźni i kobiety stają się zazdro­śni, gdy zagro­żona jest ich inwe­sty­cja gene­tyczna.