Wyrosnąć z DDA

Tekst
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Wyrosnąć z DDA
Wyrosnąć z DDA
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 80,80  64,64 
Wyrosnąć z DDA
Audio
Wyrosnąć z DDA
Audiobook
42,90  31,32 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Podziękowania

Przedmowa

Wprowadzenie

CZĘŚĆ PIERWSZA. POWRÓT DO DZIECIŃSTWARozdział 1. Czy tylko ja to czuję? Listy idealnych córekRefleksjeRozdział 2. Ciche jęknięcia – córki w rodzinach alkoholowychRefleksjeRozdział 3. Czego się nauczyłaś w domu?Po pewnym czasieRefleksjeRozdział 4. Tego się nauczyłamRefleksje

CZĘŚĆ DRUGA. GROMADZENIE BAGAŻU EMOCJONALNEGORozdział 5. Pijące matki – ból wkupywania się w łaskiRefleksjeRozdział 6. Pijący ojcowie – najdroższa córuniaRefleksjeRozdział 7. Dwójka pijących rodziców – mnożenie, nie dodawanieRefleksjeRozdział 8. Sekrety, sekrety i jeszcze raz sekretyRefleksje

CZĘŚĆ TRZECIA. WSPÓŁUZALEŻNIENIERozdział 9. Ja, ja sama i całkiem ja – jak dobrze znasz tych ludzi?RefleksjeRozdział 10. Jakim typem dorosłej córki jesteś?RefleksjeRozdział 11. Nie jesteśmy współuzależnieni, prawda?Refleksje

CZĘŚĆ CZWARTA. CODZIENNE ZMARTWIENIARozdział 12. Związki, czyli kogo takiego poślubiłaś?WirRefleksjeRozdział 13. Idealne rodzicielstwoRefleksje

CZĘŚĆ PIĄTA. ODKRYWANIE I OZDROWIENIERozdział 14. Myślę, że mi się udaRefleksjeRozdział 15. Serdeczne pozdrowienia dla Siebie od CórkiRefleksje

Postscriptum

10  Dodatek

11  Bibliografia

Lydii i jej córkom – Kimberly, Mary i Debbie

Nota autorska W książce tej przedstawione są autentyczne przypadki i doświadczenia. W celu zachowania dyskrecji zmieniono imiona i tożsamości osób.

Tytuł oryginału: Perfect Daughters: Adult Daughters of Alcoholics

Przekład: Dariusz Rossowski

Opieka redakcyjna: Katarzyna Nawrocka, Maria Zalasa

Redakcja: Anna Strożek, Maria Zalasa

Korekta: Katarzyna Nawrocka

Projekt okładki i stron tytułowych: Joanna Wasilewska / KATAKANASTA

Copyright © 1989 Robert J. Ackerman

All rights reserved

Published under arrangement with

HEALTH COMMUNICATIONS INC., Boca Raton, Florida, U.S.A.

Polish language rights handled by Prava I Prevodi, c/o Permissions & Rights

Ltd., Belgrade, in conjunction with Montreal-Contacts/The Rights Agency

Copyright for the Polish edition and translation

© JK Wydawnictwo sp. z o.o. sp. k., 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez uprzedniego wyrażenia zgody przez właściciela praw.

ISBN 978-83-8225-018-3

Wydanie I, Łódź 2020

JK Wydawnictwo Sp. z o.o. sp. k., ul. Krokusowa 3, 92-101 Łódź

tel. 42 676 49 69

www.wydawnictwofeeria.pl

Wersję elektroniczną wykonano w systemie Zecer firmy Elibri

Podziękowania

Podziękowania

Do powstania obu wydań Wyrosnąć z DDA. Wsparcie dla dorosłych córek alkoholików1 przyczyniło się wiele osób. Wszystkim im jestem wdzięczny. W związku z pierwszym wydaniem chcę (ponownie) podziękować Judith A. Michaels, Edwardowi Gondolfowi i Charlesowi Bertnessowi za pomoc oraz fachową wiedzę podczas opracowywania kwestionariusza dla dorosłych córek alkoholików i analizy danych. Linda Sanford i Diane Glynn dodawały mi zapału i sił oraz zmobilizowały do podjęcia pracy nad książką. Marii Stilkind dziękuję za pomoc redakcyjną.

W związku z obecnym, zmienionym wydaniem książki chcę podziękować Christinie Belleris, Susan Tobias i Lisie Drucker za pracę redakcyjną oraz mojej doktorantce Jacquelyn B. Griffin, a także Crystal Deemer za pomoc administracyjną.

W odniesieniu do obu wydań składam podziękowania Peterowi Vegso z wydawnictwa Health Communications za zrozumienie okazywane temu przedsięwzięciu oraz za liczne sukcesy, jakie razem odnosiliśmy. Osobie, która wielokrotnie wysłuchiwała myśli i koncepcji zawartych na tych stronach – Kimberly Roth Ackerman – dzięki za wszystkie wspólne lata.

Na koniec chcę też podziękować dorosłym córkom, które wniosły swój wkład w powstanie tej książki oraz wpłynęły na losy wielu, wielu ludzi. Podziwiam Waszą gotowość do podzielenia się fragmentami swego życia po to, by udzielić pomocy innym kobietom w różnych aspektach ich życia. Dzięki!

1 Pierwsze wydanie tej książki, do którego tu i dalej odwołuje się Robert J. Ackerman, a później autorki cytowanych listów, nie ukazało się w Polsce (przyp. red.). [wróć]

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Przedmowa

Przedmowa

Od kiedy ukazało się pierwsze wydanie Wyrosnąć z DDA. Wsparcie dla dorosłych córek alkoholików, pewne rzeczy zmieniły się, a inne nie. Szczęśliwie niektóre sprawy zmieniły się na lepsze. Najważniejsze, że obecnie dostępna jest większa pomoc dla dzieci w każdym wieku, które wychowywały się w domu z jednym lub obojgiem rodziców alkoholików. Pedagodzy, doradcy psychologiczni, psychoterapeuci, pracownicy poradni zdrowia psychicznego dla młodzieży, księża, ustawodawcy i przedstawiciele innych zawodów są dzisiaj bardziej świadomi problemów stających przed dziećmi alkoholików. Ponadto w Ameryce pojawiło się wiele znakomitych programów pomocy na poziomie federalnym, stanowym i lokalnym.

Kolejna zmiana polega na tym, że uzyskiwanie pomocy przez nieletnie lub dorosłe dziecko alkoholika jest bardziej akceptowane. Lekarze są lepiej szkoleni w postępowaniu z problemami alkoholowymi i rodzinnymi. Uważam również, że na lepsze zmieniło się podejście w samym udzielaniu pomocy. Częściej korzystamy z „modelu siły”, uznając dorosłe dzieci alkoholików za osoby, które potrafiły z powodzeniem przetrwać traumę, oraz opieramy się na strategiach odporności psychicznej, które wiele z nich wykształciło u siebie w dzieciństwie. Przestaliśmy traktować dzieci alkoholików jak ofiary.

Szczególnie istotne w wypadku tej książki są zmiany, do jakich doprowadziły kobiety zarówno dla siebie, jak i dla całego społeczeństwa. Choć nie dokonały się jeszcze wszystkie z tych potrzebnych przemian, kobiety mogą dziś efektywniej poszukiwać pomocy i otrzymywać lepsze wsparcie, a także udzielać go sobie nawzajem. Ta zmiana bardzo zwiększyła szansę na to, że dorosłe córki alkoholików znajdą potrzebną pomoc.

Pewne rzeczy się jednak nie zmieniły. W dalszym ciągu „wytwarzamy” rodziców, którzy popadają w alkoholizm, a dzieci wciąż dorastają w rodzinach uzależnionych lub w inny sposób dysfunkcyjnych. Poza tym wciąż mamy więcej alkoholików nieleczonych niż trzeźwiejących, co oznacza, że większość dzieci alkoholików będzie dalej wychowywać się z pijącym ojcem lub/i matką. W konsekwencji w dalszym ciągu trzeba będzie udzielać pomocy dzieciom alkoholików, niezależnie od tego, czy ich rodzice ostatecznie sięgną po pomoc dla siebie, czy nie.

Kolejną sprawą, która zgodnie z moimi obserwacjami pozostaje niezmienna, jest przewodnia rola dorosłych córek alkoholików w świadczeniu pomocy nie tylko nieletnim, lecz także dorosłym dzieciom alkoholików. Nadal słyszę i widzę więcej dorosłych córek niż dorosłych synów gotowych dzielić się swoimi historiami, spostrzeżeniami, lękami i przymiotami służącymi odbudowaniu i poprawie jakości ich życia.

I w końcu sprawą, która stanowczo się nie zmieniła, jest moja pasja i pragnienie pomagania innym dzieciom alkoholików. Nadal wykrzykuję w duchu radosne Yes!, gdy wiem, że w jakiś sposób udało mi się być dla kogoś pomocnym, i gdy widzę w oczach tej osoby, że zwątpienie w siebie powoli ustępuje poczuciu własnej wartości. Od publikacji mojej pierwszej książki, Children of Alcoholics: A Guidebook for Educators, Therapists and Parents (Dzieci alkoholików: przewodnik dla pedagogów, psychoterapeutów i rodziców) w 1978 roku, miałem szczęście należeć do rosnącej wspólnoty osób, które pragną podnosić jakość swego życia. Była to wspaniała zespołowa wyprawa i jeszcze się dla mnie nie skończyła.

 

Obecne, zaktualizowane wydanie niniejszej książki zawiera pewne nowe informacje. Dodałem podrozdziały o odporności psychicznej w dzieciństwie i dorosłości, a także o ryzykownych relacjach, Refleksje na zakończenie każdego rozdziału oraz dwa rozdziały. W Refleksjach znajdują się cytaty z wypowiedzi słynnych kobiet, które mogą skłonić do własnych przemyśleń.

W nowym pierwszym rozdziale zawarłem listy otrzymane od tzw. idealnych córek po publikacji pierwszego wydania tej książki. Niektóre z ich autorek zadawały mi pytania, inne dzieliły się swoimi historiami, jeszcze inne chciały powiedzieć: „Dziękuję”, a część chciała mnie po prostu pozdrowić. Jak się przekonasz, listy te nie tylko zaznajamiają nas z innymi idealnymi córkami i ich problemami, lecz również wprowadzają do tematyki książki. Dlatego umieściłem je na samym początku.

Drugi nowy rozdział – Sekrety, sekrety i jeszcze raz sekrety – odnosi się do najpowszechniejszych problemów wielu dorosłych córek, które występowały w ich domu oprócz samego alkoholizmu. Piszę o rozwodach, stosowaniu przemocy i zaburzeniach jedzenia. Zagadnienia te – powiązane zarówno wzajemnie, jak i z alkoholizmem rodziców – dokładają kolejne komplikacje do i tak trudnego już życia wielu dorosłych córek.

Mam nadzieję, że ta książka oraz spostrzeżenia pochodzące od dorosłych córek będą dla ciebie pomocą. Zasługujesz, by ją otrzymać.

Wprowadzenie

Wprowadzenie

Od połowy lat siedemdziesiątych miałem przywilej uczestnictwa w jednym z najbardziej satysfakcjonujących, emocjonujących i niepowtarzalnych doświadczeń, jakie mogę sobie wyobrazić – współpracy z dziećmi alkoholików w różnym wieku oraz z ruchem dzieci alkoholików w Stanach Zjednoczonych. Jeździłem po całym kraju, wygłaszając wykłady i prelekcje dla dzieci alkoholików i o nich, a także słuchając ich samych. Pod każdym względem był to autentyczny oddolny ruch społeczny, związany z zagadnieniami życia ludzi w różnym wieku, którzy w dzieciństwie doświadczyli cierpień, ale w swoim obecnym życiu chcą miłości, radości, zdrowia i piękna. Ruch ten pomaga w odradzaniu się do życia.

W miarę jak byłem świadkiem zespalania się uprzednio milczących głosów oraz sam brałem w nim udział, poczyniłem dwie obserwacje. Po pierwsze, ruch dzieci alkoholików przyciągnął dorosłych w różnym wieku, którzy wychowywali się w rodzinach z problemem alkoholowym, czyli „dorosłe dzieci”, obecnie torujące drogę dla następnych pokoleń. Po drugie zaś, przytłaczającą większość tych dorosłych dzieci, które są skłonne aktywnie działać oraz pomagać innym przez dzielenie się fragmentami swego życia, stanowią kobiety. Zresztą postęp w odniesieniu do większości problemów, jakich doświadczają w naszym kraju dzieci, zawdzięczamy przede wszystkim organizującym się kobietom i sprawa dzieci alkoholików nie jest tu wyjątkiem.

W trakcie swoich podróży miałem okazję wysłuchać wielu kobiet skłonnych do dzielenia się swoimi historiami. Opowieści te rozbudziły moje zainteresowanie problematyką dorosłych córek alkoholików. Ich gotowość do wyrażenia swoich uczuć, myśli, bólu i spostrzeżeń oraz opisania procesu zdrowienia otworzyła drzwi wielu kobietom i mężczyznom, których życie w rodzinach alkoholowych przebiegało w izolacji i milczeniu. Jestem dłużnikiem wszystkich dorosłych córek, które pomogły mi lepiej je zrozumieć, a następnie przekazać innym to, czego się dowiedziałem. Jeżeli jesteś dorosłą córką alkoholika, ta książka jest skierowana do ciebie, napisana dla ciebie i o tobie.

Opiera się ona na badaniach naukowych oraz wywiadach przeprowadzonych z amerykańskimi rodzinami obarczonymi alkoholizmem oraz rodzinami od niego wolnymi. Mam nadzieję, że będzie źródłem spostrzeżeń i zrozumienia nie tylko dla samych dorosłych córek alkoholików, lecz również dla tych ludzi, którzy je kochają, mieszkają czy pracują z nimi i je wspierają.

Co ważniejsze, książka ta dotyczy procesu zdrowienia. Nie wszystkie dorosłe córki są obciążone takim samym dziedzictwem czy borykają się z takimi samymi problemami. Wszystkie objęte badaniem osoby wyrażały jednak to samo pragnienie, by lepiej rozumieć siebie, swoje obecne zachowania oraz sposoby, w jakie mogą zmienić swoje życie na lepsze. Problemy, jakie te kobiety poruszały, dotyczyły rozumienia cech ich osobowości i zachowań, związków międzyludzkich i kwestii bliskości, relacji z rodzicami, własnych umiejętności rodzicielskich, przepracowania uczuć z dzieciństwa, własnych uzależnień, tożsamości płciowej i chęci dojścia do pełni zdrowia. Być może część tych spraw jest ważna również dla ciebie.

Książka dzieli się na pięć części. Pierwsza zawiera wybór listów, które otrzymałem od dorosłych córek alkoholików. Analizuję w niej również dzieciństwo, omawiając wiele kwestii związanych z tym, jak wychowywał cię nałogowo pijący rodzic.

Część druga jest poświęcona odmiennej dynamice relacji oraz skutkom pojawiającym się, gdy córka mieszka z matką alkoholiczką i gdy żyje pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem. Umieściłem tam również rozdział dotyczący przemocy, zaburzeń jedzenia oraz rozwodów w kontekście życia dorosłej córki.

Część trzecia dotyczy rozumienia siebie i swoich zachowań. Ponadto omawiam w niej źródła wielu twoich zachowań oraz przyjmowanie przez dorosłe córki specyficznych schematów postępowania w swoim życiu – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.

Tematykę czwartej części stanowi nauka akceptacji swojej przeszłości, obecnych zachowań, a nade wszystko siebie samej. Do poruszanych wątków należą opinie dorosłych córek o związkach międzyludzkich, kwestie rodzicielstwa, problemy z własnymi rodzicami oraz praca z ewentualnymi uzależnieniami u siebie.

Część piąta dotyczy odkrywania siebie i procesu zdrowienia w przypadku dorosłych córek. W miarę czytania tej książki i – jak mam nadzieję – twojego pogłębiającego się samopoznania będziesz siebie odkrywać. Czy chcę powiedzieć, że nie wiesz, kim jesteś? Nie, ale pytam, jak dobrze się znasz. Czy znasz wszystkie aspekty siebie, swoje zachowania oraz powody, dla których myślisz i działasz w charakterystyczny dla siebie sposób? Czy na drodze odkrywania samej siebie doszłaś do etapu decydowania o tym, które cząstki siebie chciałabyś zachować, z którymi rozstać się na zawsze, a które zmodyfikować? Czy odkryłaś swoje lęki, wątpliwości i subiektywnie postrzegane ograniczenia, a także swoje zalety, talenty, zdolności i możliwości podniesienia jakości swego życia?

Czytając tę książkę, natkniesz się na słowa wielu kobiet i na wiele wątków powszechnie przewijających się w ich życiu. Zawsze miej jednak w pamięci jedną sprawę, leżącą u podłoża psychiki każdego dorosłego dziecka alkoholików: wszyscy jesteśmy mistrzami przetrwania. Dość mam już słuchania wykładów czy czytania książek i artykułów o dorosłych dzieciach alkoholików pisanych tak, jakbyśmy byli najbardziej pokręconymi, dysfunkcyjnymi ludźmi, jakich nosi Ziemia. Nie wiem jak ty, ale ja nigdy nie spotkałem dorosłego dziecka, które nie uważa, że potrafi przetrwać niemal wszystko. Tak, życie dorosłych dzieci alkoholików jest pełne cierpienia. Jeśli jednak dokładnie się sobie przyjrzysz, uznasz, że masz wiele umiejętności i duży potencjał. Piszę o wytrwaniu, nadziei, zdolnościach i sile, które widziałem u wielu dorosłych „mistrzów przetrwania”. Nie piszę o rozpaczy i beznadziei ofiar. Wiele kobiet, których słowa przytaczam w tej książce, powtarzało, że ma się za zwyciężczynie.

Badanie naukowe, na którym opiera się ta książka, korzystało z ogólnokrajowej próbki 1209 kobiet w Stanach Zjednoczonych. Spośród nich 624 wychowywały się w rodzinach alkoholowych, a 585 – w niealkoholowych. Aby nie przerywać toku wywodu ani twoich przemyśleń, wszystkie dane statystyczne zawarłem w Dodatku. Niezależnie od tego badania 200 kobiet wychowanych w rodzinach alkoholowych zgodziło się udzielić wywiadów. Ich spostrzeżenia, uwagi i historie osobiste ukazują emocjonalne realia życia dorosłych córek alkoholików, których nie uchwyciłyby suche dane liczbowe.

Podczas przygotowywania tej książki stanąłem przed wielkim wyzwaniem, polegającym na tym, że miałem nie tyle być jej „autorem”, ile opracować zebrane wypowiedzi. Korzystałem więc ze swoich umiejętności naukowca, pisarza, doradcy psychologicznego, dorosłego dziecka alkoholika i – co najważniejsze – słuchacza, by jak najlepiej przekazać ci to, czego się dowiedziałem. Mam nadzieję, że słuchałem uważnie i że dzięki temu dwa cele tej książki – lepsze rozumienie dorosłych córek alkoholików oraz przedstawienie różnych możliwości procesu zdrowienia – uda się zrealizować. Mam także nadzieję, że te cele, które sobie postawiłem, będą sprzyjać realizacji twoich celów jako dorosłej córki.

CZĘŚĆ PIERWSZA. POWRÓT DO DZIECIŃSTWA

CZĘŚĆ PIERWSZA

Powrót do dzieciństwa

Rozdział 1. Czy tylko ja to czuję? Listy idealnych córek

Rozdział 1

Czy tylko ja to czuję? Listy idealnych córek

Wszystkie jesteśmy w tym razem – same.

Lili Tomlin

Większość ludzi lubi listy. Dobry list świadczy o tym, że ktoś o tobie myślał i poświęcił czas na to, by nawiązać z tobą kontakt. Od kiedy ukazało się pierwsze wydanie Wyrosnąć z DDA. Wsparcie dla dorosłych córek alkoholików, otrzymałem wiele listów od dorosłych córek alkoholików. W treści tej korespondencji pojawiały się opowieści o doświadczeniach życiowych ich autorek, pytania o nie same, rozważania o tym, czy wychowanie w rodzinie alkoholowej wywarło na nie wpływ, obawy o związki partnerskie, chęć dowiedzenia się, jak wyzwolić się od przeszłości, dzielenie się nadzieją z innymi dorosłymi córkami, a także po prostu zwykłe podziękowanie.

Co jednak najważniejsze, listy te pochodzą od kobiet, które przestały wypierać pewne aspekty swojego życia, biorą odpowiedzialność za swoje ozdrowienie i uświadamiają sobie, że nie są same. Doświadczanie bólu i traumy może też doprowadzić do nawiązania wewnętrznej więzi z innymi. Na ten rozdział książki składa się część z otrzymanych przeze mnie listów. Choć każdy z nich przyszedł od innej osoby, wszystkie mają wyraźne wspólne wątki. Prezentuję je tutaj z nadzieją, że i ty będziesz mogła poczuć tę więź. Jestem wdzięczny ich autorkom za napisanie do mnie i pokazanie ci, że nie jesteś sama.

Szanowny Panie Doktorze,

zapragnęłam napisać do Pana po przeczytaniu Wyrosnąć z DDA. Była to pierwsza książka o dzieciach alkoholików przeczytana przeze mnie w całości, bo przekonuję się, że większość poradników nie jest dla mnie specjalnie pomocna. (…) Szczególnie spodobało mi się to, że w odróżnieniu od wielu, nie wpada Pan w pułapkę uznawania, że absolutnie każde zachowanie jest przejawem współuzależnienia.

Czytając Wyrosnąć z DDA, zdałam sobie sprawę, że dokonałam już znacznego postępu. Uświadomiłam też sobie, że wciąż czeka mnie długa droga, bo ciągle bardzo cierpię. Przede wszystkim mam wrażenie, że utknęłam: odbyłam terapię – dużo dowiedziałam się o sobie i na temat tego, dlaczego postępuję w określony sposób – jednak nie wiem, co dalej z tym począć. Tak jakbym intelektualnie zdała sobie sprawę z tego, jak zawalone było moje wychowanie, ale nie przepracowała tego emocjonalnie. Wciąż mam w sobie dużo gniewu. Związki międzyludzkie wciąż budzą we mnie lęk. Niełatwo jest mi znaleźć prawdziwą bliskość z kimkolwiek (mężczyznami czy kobietami). Kiedy czuję się przestraszona albo zagrożona, z reguły odcinam się od ludzi. Mam dobrych przyjaciół, ale trudno mi odczuwać, że naprawdę jestem z nimi blisko. Czasem nachodzą mnie lęki i wtedy się izoluję, bo dzięki temu czuję się bezpieczniej. Niekiedy łatwiej jest mi być samej, ale potem jestem zdezorientowana, bo mam skrytą i introwertyczną naturę, więc nie wiem, w jakim stopniu bycie w pojedynkę wynika po prostu z osobowości, a w jakim wiąże się z wychowaniem. I ciągle zastanawiam się, czy jestem „normalna”.

Uważam, że zaakceptowanie siebie jest znaczącą częścią procesu zdrowienia, ale tak jak pisze Pan w swojej książce, to, że o tym wiem, nie wystarcza. Muszę to poczuć. Jak to się robi? Wciąż nie mam jasności. Doradza Pan także, by nauczyć się „uwalniać”. Może Pan powiedzieć, jak Pan to robi? Mówi Pan sobie po prostu: „Odpuść to”? Co takiego człowiek musi zrobić, żeby się uwolnić? Nie trafiłam jeszcze na żadne materiały wyjaśniające „mechanizm” uwalniania się. Poza tym moja sytuacja jest inna niż pozostałych córek z Pańskiej książki. Miałam nie tylko ojca alkoholika, ale także przewlekle chorą umysłowo matkę, która stosowała skrajną przemoc emocjonalną. Czy są jakieś książki o dorastaniu w domu tego typu? Myślę, że przypomina to sytuację, gdy człowiek ma dwoje rodziców alkoholików, ale nie jestem pewna. Jeżeli dysponuje Pan jakimiś informacjami, które mogą być przydatne, będę za nie bardzo wdzięczna.

 

Próbowałam udziału w wielu mityngach DDA1, ale generalnie nie lubię programów opartych na dwunastu krokach. Czy są jakieś alternatywne formy pomocy grupowej poza dwunastoma krokami? Wszelkie informacje na ten temat od Pana będą dla mnie bardzo cenne. Cieszę się, że natknęłam się na Pańską książkę. Jestem pewna, że pomogła wielu dorosłym córkom.

Bardzo dziękuję za czas poświęcony na czytanie tego maila.

Z poważaniem

Elizabeth

Witam, Doktorze Ackerman,

mam dwadzieścia pięć lat, a mój ojciec leczy się od lat osiemnastu. Dopóki nie przeczytałam Wyrosnąć z DDA, nie zdawałam sobie sprawy, że tkwię w piekle współuzależnienia. Zawsze z uśmiechem na ustach mówiłam o sobie jako o „córuni tatunia”. Prawda jest taka, że mój ojciec jest i zawsze będzie alkoholikiem. Dzisiaj mogę powiedzieć, trzymając wysoko głowę (pracuję nad pozbyciem się poczucia winy), że nie jestem już z nim współuzależniona.

Trafiłam na Pańską książkę przez przypadek (…) to był zbieg okoliczności (sposób Boga na zachowanie incognito – to będzie jedyny truizm, obiecuję). (…) Mój ojciec, w wieku pięćdziesięciu trzech lat, będzie miał jutro zakładane potrójne by-passy. Jest to pierwszy „normalny kryzys” w mojej rodzinie i wszyscy potraciliśmy głowy! Pierwszy raz w życiu potrafię zobaczyć nas oczami częściowo zdrowej już osoby, a nie dorosłej córki alkoholika. Płakałam w tym tygodniu, ale to było wspaniałe uczucie.

Powoli godzę się z tym, że nie jestem w stanie naprawić nikogo innego. Moja mama, tata, brat – każde z nich musi liczyć na siebie. Ja dbam o SIEBIE.

To tyle tytułem przedstawienia się. A piszę ten mail, po pierwsze, żeby powiedzieć: „Dziękuję!”.

Po drugie, żeby wspomnieć, że nawet gdy rodzice trzeźwieją, nie każdy w rodzinie zaczyna zdrowieć w tym samym czasie. Mój ojciec jest trzeźwy, odkąd skończyłam siedem lat. Jak pisałam, teraz mam dwadzieścia pięć. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Wiem, że dzięki jego trzeźwości oraz umiejętnościom MOIM i mojego męża potrafimy utrzymać zdrowe małżeństwo. Moja najlepsza przyjaciółka ma ojca będącego aktywnym alkoholikiem i tego nie potrafi. (Proszę się nie martwić, posłałam jej Pana książkę). Jestem teraz w małżeństwie, w jakim nigdy nie byli moi rodzice. Dzięki Bogu!

Tak czy tak, jestem silna. Uczę się stać na własnych nogach. Nie mogę uwierzyć, że ta jedna relacja w moim życiu, którą uznawałam za najlepszą, jest w rzeczywistości najgorsza.

Jeszcze raz dziękuję – jest Pan wyjątkowym człowiekiem!

Jen

Szanowny Panie Doktorze,

bardzo dziękuję, że poprosił mnie Pan o przedstawienie części moich doświadczeń DDA. Zgadzam się z tym, że czytanie o przeżyciach innych pomaga nam. Wiem, że sama poczułam wielką nadzieję po przeczytaniu o innych kobietach, które miały jeszcze gorsze doświadczenia niż moje, a w końcu nauczyły się kierować swoim życiem w taki sposób, by zachowanie obecnych w nim alkoholików czy narkomanów nie doprowadzało ich do szału.

Mam trzydzieści siedem lat, a w wieku dwudziestu trzech owdowiałam. Związek, w którym jestem obecnie, trwa od czternastu lat. Jestem najstarszą z czworga rodzeństwa i jedyną córką. Mając dziewiętnaście lat, wyszłam za swoją licealną miłość, Jamesa, który również pochodził z rodziny alkoholowej. Ze względu na jego służbę wojskową mieszkaliśmy za granicą. Tam też zginął w wypadku samochodowym. Nasze małżeństwo było już wtedy na skraju rozpadu, bo ciągle mnie zdradzał.

Briana poznałam zaledwie kilka miesięcy później. Otoczył mnie uwagą, której w tamtym okresie rozpaczliwie potrzebowałam. Jakaś część mnie smuciła się z powodu śmierci męża, ale inna czuła wielką ulgę, że nie może mnie już dalej ranić. Myślę, że zawsze już będę miała wyrzuty sumienia z powodu tych odczuć, ale właśnie tak wtedy czułam.

Brian był trochę imprezowiczem, kiedy się poznaliśmy, ale byliśmy młodzi, niezwiązani z nikim i nie mieliśmy dzieci, więc nie sprawiało mi to kłopotu. Przez całe lata od poznania mogliśmy spotykać się wspólnie z przyjaciółmi i korzystać towarzysko z alkoholu, nie odczuwając żadnych szkodliwych tego skutków. To była po prostu młodość i dobra zabawa. Problemy zaczęły się po jakichś siedmiu latach, kiedy postanowiliśmy założyć rodzinę. Dla mnie było oczywiste, że po podjęciu takiej decyzji człowiek się ogarnia i dorasta. Dla Briana nie było to takie proste. Nie zdawałam sobie sprawy, że był faktycznie uzależniony od używek. Zrobiło się jeszcze gorzej, gdy zaczął eksperymentować z crackiem. Palił, a potem przepadał na całą noc. Działo się to, kiedy byłam w ciąży z naszą córką. Pamiętam, jak w ósmym i dziewiątym miesiącu niezliczone razy jeździłam po mieście, szukając go po mieście bladym świtem, podczas gdy powinnam wysypiać się w domu, bo rano szłam do pracy.

Całe noce nie mogłam usnąć, tylko przepłakiwałam. To był w moim życiu okropny okres. Dzwoniłam w środku nocy do jego matki i żaliłam się, co nie bardzo jej odpowiadało. Pewnego razu miałam tak dość, że wywaliłam z szafek wszystkie jego rzeczy i usypałam z nich wielki stos na podłodze w pokoju dziennym z zamiarem wyrzucenia go, gdy tylko wróci!

Od urodzenia się naszej córeczki takich incydentów jest mniej i pojawiają się dużo rzadziej, ale Brian wciąż ma nawroty. Teraz chyba już od dawna nie palił cracku, ale wiem, że od czasu do czasu popala trawkę, a także nadużywa alkoholu. Ciągle rusza mnie to, kiedy coś bierze, ale w końcu zdałam sobie sprawę i zaakceptowałam to, że kolejny incydent jest zawsze tylko kwestią czasu. Kiedyś myślałam, że pewnego dnia Brian dojrzeje i przestanie zachowywać się nieodpowiedzialnie. Teraz rozumiem, że prawdopodobnie tak nie będzie. Alkoholizm i uzależnienie od używek to nie są problemy, z których się zwyczajnie „wyrasta”. Jednak nadal jest to dla mnie bardzo frustrujące, kiedy wraca po jakiejś nocnej balandze i mówi mi, jak zły jest na siebie i że tym razem będzie inaczej, naprawdę się zmieni i nigdy już czegoś takiego nie zrobi. Wyobraża Pan sobie, ile razy słyszałam od niego te słowa.

Na początku mu wierzyłam i przez pewien czas było w porządku, ale potem oczywiście znowu wszystko wracało. I znów kolejne obietnice, które dalej były łamane. Nie mam już siły, żeby w nie wierzyć. Taka wiara zapewne doprowadziłaby mnie do szaleństwa. Pozwalanie sobie na nią i chwalenie się przed znajomymi i rodziną, że tym razem on naprawdę traktuje to poważnie, że tym razem jest inaczej, jest zbyt bolesne. W takich chwilach zawsze patrzyli na mnie dziwnie, a ja wiedziałam, co myślą: „Wszystko jej można wmówić”. Mam dość czucia się jak głupia, a poza tym to za bardzo boli, gdy cała nadzieja raz po raz umiera. Dlatego teraz przyjmuję do wiadomości, że on właśnie taki jest.

Podejrzewam, że jestem nawet wdzięczna, bo mogłoby być jeszcze gorzej, dużo gorzej. Mógłby być odrażającym, awanturującym się, agresywnym alkoholikiem, który pije każdego dnia i robi wszystkim w domu istne piekło. Taki był mój ojciec. Więc nie, to nie wygląda aż tak źle. Brian potrafi funkcjonować przez miesiące, nawet rok czy dłużej bez wznowy. To stwarza złudzenie, że może tym razem w końcu całkiem mu się udało. Do zeszłego tygodnia upłynęło ponad półtora roku od jego ostatniego ciągu.

Wyszedł z domu odwieźć mojego brata, który, nawiasem mówiąc, też jest alkoholikiem, i nie wracał przez cztery godziny, mimo że dojazd zajmuje dwadzieścia minut. Tego wieczoru dzwonił do mnie kilka razy, faszerując mnie jakimiś wymówkami, dlaczego jeszcze go nie ma. Przez cały ten czas czułam, że kiepsko się dzieje. Podczas poprzedniego incydentu, półtora roku wcześniej, też był z moim bratem. Żeby nie przedłużać opowieści, powiem tylko, że tej nocy wylądował w areszcie. Zadzwonił, żebym przyszła i zapłaciła za niego kaucję. Powiedziałam, że nie ma mowy. Absolutnie nie wchodzi w grę, żebym w środku nocy zrywała z łóżek nasze dzieci po to, żeby wyciągać go z aresztu. Powiedziałam, że sam się wpakował w te kłopoty, więc może teraz sam sobie poradzić. Dlaczego ja miałabym przez to cierpieć? Przesiedział w celi całą noc. To była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. Nawet Brian to przyznał. Miał dzięki temu dużo czasu na myślenie o swoim życiu i o tym, do czego może doprowadzić, jeśli w końcu się nie otrząśnie. Dlatego wiem, że ze mną jest teraz dużo lepiej niż kilka lat temu. Wiem, że mam dość siły, by zatroszczyć się o siebie.

Najbardziej martwię się obecnie o nasze dzieci, szczególnie o córkę. Mamy dwójkę: siedmioletnią córkę i czteroletniego syna. Wiem, że kiedy córka będzie starsza, zacznie wyczuwać napięcie pomiędzy rodzicami. Pewnego dnia Brian znowu odwali jakiś numer, a ona się o tym dowie. Nie będę jej w tych sprawach okłamywała. Nie zrobię tego. Zresztą i tak by się na udało. Dzieci czują, kiedy nie mówi się czegoś z przekonaniem albo kiedy opowiada się im bajki. Ja zawsze czułam. Nie chcę nigdy posyłać jej takich dezorientujących sygnałów. W zasadzie uważam, że Brian powinien jej to wyjaśnić. Ale wtedy – i właśnie tego się najbardziej boję – wiem, że ona w końcu do mnie przyjdzie z pytaniem: dlaczego, skoro on mnie okłamuje i w ogóle zachowuje się tak, jak się zachowuje, wciąż z nim jestem? To trudne pytanie. Trudno mi na nie odpowiedzieć nawet sobie. Oczywiście go kocham i jest fantastycznym ojcem. Jest dobrym człowiekiem pod bardzo wieloma względami. Nasza córka go uwielbia. Syn jest trochę bardziej zdystansowany; ogólnie mówiąc, nie czuje się zbyt swobodnie w otoczeniu mężczyzn. Ale boję się, jak córka zareaguje na odkrycie, że tata nie jest doskonały. Boję się także tego, że dostanie ode mnie sygnał, iż nie ma nic złego w utrzymywaniu związku z kimś, kto cię okłamuje i traktuje gorzej, niż na to zasługujesz. W sumie wydaje się, że właśnie tak robi Mamusia…

Tak bardzo chcę, żeby łańcuch pokoleń współuzależnionych kobiet w mojej rodzinie przerwał się na mnie i żeby ona była tak zdrowa emocjonalnie, jak to możliwe, i mój syn rzecz jasna też. Trudniej jest mi wyobrazić sobie, jak to wszystko będzie w tym momencie wpływać na niego. Naturalnie najlepiej umiem postawić się w sytuacji córki. Pamiętam, jak czytałam, że kiedy chłopcy zaczynają uczyć się zachowań względem kobiet, z którymi wchodzą w bliższą relację, często opierają się na tym, jak ojciec traktował ich matkę.