3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Krucjata połabska 1147

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Krucjata połabska 1147
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Wprowadzenie

Sytuacja na Połabiu do 983 roku

Lata świetności i upadek związku lutyckiego

Okres poprzedzający krucjatę

Specyfika działań militarnych na Połabiu

Tło przygotowań do krucjaty

Niklot zaczyna działania wojenne

Przebieg kampanii Henryka Lwa

Przebieg kampanii Albrechta Niedźwiedzia

Rezultat, próba oceny

Skutki — triumf niemieckiej polityki na Połabiu

Koniec Słowiańszczyzny połabskiej — przyczyna?

Mapy

Ilustracje

Wskazówki bibliograficzne

Indeks osób

Indeks nazw geograficznych

Okładka


Zapraszamy na strony

www.bellona.pl, www.ksiegarnia.bellona.pl

Dołącz do nas na Facebooku

www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona

Nasz adres:

Bellona Spółka Akcyjna

ul. Bema 87

01-233 Warszawa

Dział Wysyłki tel.: 22 457 03 02, 22 457 03 06, 22 457 03 78

faks: 22 652 27 01

Internet: www.bellona.pl e-mail: biuro@bellona.pl

Ilustracja na okładce: Marek Szyszko

Redaktor prowadzący: Zofia Gawryś

Redaktor merytoryczny: Jolanta Karaś

Redaktor techniczny: Beata Jankowska

Korekta: Teresa Kępa

© Copyright by Robert F. Barkowski, 2017

© Copyright by Bellona Spółka Akcyjna, Warszawa 2017

ISBN 978-83-111-5016-4

Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com

Pamięci

Słowian połabskich

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Wprowadzenie

Publikacja poświęcona jest wyprawie krzyżowej z 1147 roku na tereny północnego Połabia, zwanej w skrócie krucjatą połabską. Nazwa ta jest bardzo ogólnikowa i nieco błędna, gdyż sugeruje powiązanie tego wydarzenia wyłącznie z Połabiem, zarówno w rozumieniu politycznym, jak i terytorialnym. Oznaczałoby to, że najazdem wojsk krzyżowych dotknięci zostali wyłącznie Słowianie połabscy na terenie tylko Połabia. Nie jest to zgodne z prawdą. Działania wojenne, do których doszło w ramach tej krucjaty, prowadzono na terenie północnego i częściowo środkowego Połabia oraz zachodniej, zaodrzańskiej części Pomorza Zachodniego. Część zaodrzańska Pomorza Zachodniego dochodziła wtedy do rzeki Reknicy, a na południu obejmowała obszary wokół rzek Piany i Tollense z grodem Dymin. Właściwe byłoby zatem użycie nazwy krucjata połabsko-zachodniopomorska. Również nazwa używana w języku niemieckim — Wendenkreuzzug — nie jest zbyt fortunna. Już z Wenden — a tak nazywali Niemcy wszystkie północne plemiona zachodniej Słowiańszczyzny, osiadłe pomiędzy Łabą i Odrą — trudno się zgodzić, gdyż zachodni Pomorzanie, których jak zaznaczyłem również dotknęła krucjata, nie należeli do Słowian połabskich (obojętnie jak określanych, niemieckim lub polskim wariantem językowym). Dopóki pożoga wojny dotknęła wschodnią część Obodrytów (książę Niklot z grodem Dymin), część Stodoranii (Hobolin) i porozrzucane po północno-wschodnim Połabiu i słabo zorganizowane resztki plemion wieleckich byłego Związku Lutyckiego — dopóty określenie krucjata połabska było zgodne z rzeczywistością. Jednak w momencie, gdy krzyżowcy oblegli Dymin i Szczecin — a mowa tu o głównym działaniu bojowym armii południowej prowadzonej przez Albrechta Niedźwiedzia (1100–1170) — krucjata dotknęła Pomorzan zachodnich. Również z pierwszym członem nazwy — krucjata — nie wszystko jest jasne, gdyż z definicji oznacza zbrojne niesienie chrześcijaństwa pomiędzy ludy pogańskie (lub zmagania z ludami niechrześcijańskimi). Atak krzyżowców dotknął tymczasem, i to znacznie, także miasta jak najbardziej chrześcijańskie: Dymin i Szczecin, gdzie nawet zatroskany takim obrotem sprawy biskup kamieński Wojciech I (?–1164) musiał wychodzić przed mury obleganego Szczecina i tłumaczyć zdumionym krzyżowcom ich fatalną pomyłkę. Jak widać, zagadnienie komplikuje się już na samym początku. Tym ciekawsze będą, mam nadzieję, próby wyjaśnienia i rozwikłania tego problemu podjęte przeze mnie na kartach tej książki.

Mamy zatem krucjatę połabską — mowa tu o ważnym i decydującym wydarzeniu w historii wojen toczonych pomiędzy Łabą a Odrą, jednym z ostatnich epizodów walki Słowian połabskich przeciwko nasilającej się agresji państw ościennych, z których najgroźniejsza okazała się niszcząca nawała wszechpotężnej niemieckiej ekspansji polityczno-militarnej.

Co do samej krucjaty jako wydarzenia militarnego w tej publikacji niemożliwy jest opis wyłącznie działań wojennych bezpośrednio z nią związanych. Ważne w kontekście krucjaty są wydarzenia ją poprzedzające i po niej następujące. Dlatego sporo miejsca poświęcę zagadnieniom poprzedzającym tę nietypową wyprawę krzyżową i prowadzącym do niej, przedstawię problemy z nią związane i poruszę niektóre kwestie nie do końca wyjaśnione. Całą historię rozbiję na rozdziały wprowadzające Czytelnika stopniowo w temat. Oczywiście nie zabraknie części, rozłożonej na trzy rozdziały, przedstawiającej zmagania bojowe podczas krucjaty. Pojawią się też aż dwa rozdziały kończące publikację, jeden rozważający bezpośredni rezultat krucjaty i próbę oceny w świetle wymagań tej wyprawy — tych stawianych i tych wypełnionych.

Krucjata połabska stała się katalizatorem wielu ważnych wydarzeń zamykających ostatni krótki okres wolności Połabia. Po około dwudziestu latach od daty krucjaty przestały istnieć niezależne politycznie słowiańskie państwa, w ich miejsce powstała Brandenburgia i księstwo meklemburskie. Temu właśnie okresowi poświęcona jest ostatnia, najobszerniejsza część książki, wypełniona opisami zmagań bojowych.

Na początku nakreślę sytuację polityczną wśród Słowian na Połabiu oraz wyrywkowo u ich sąsiadów: Niemców, Polaków, Czechów i Duńczyków. Połabianie, podzieleni na mniejsze twory polityczne (Obodryci rozbici na część zachodnią i wschodnią, Stodorania podzielona na trzy pomniejsze księstwa[1] oraz rozproszone, a praktycznie mało już znaczące resztki byłego Związku Lutyckiego), doszli po ponad trzystu latach ustawicznych zmagań do punktu zwrotnego. Walk z frankijską ingerencją, która przeszła w niemiecką agresję, oraz ekspansywnymi działaniami Polski i Danii. Jednak największe piętno na Połabiu odcisnęli feudałowie niemieccy: świeccy, poczynając od margrabiów, a kończąc na zwykłych szeregowych rycerzach, oraz duchowni, jak biskupi czy opaci, którzy byli przekonani, że na „podbitej Słowiańszczyźnie obowiązuje prawo zbrojnej pięści w zakresie organizacji społeczno-politycznej i wilcze prawo renty feudalnej w zakresie życia ekonomicznego […] Bezwzględna polityka fiskalna, upośledzenie miejscowego możnowładztwa, a także popieranie misji chrześcijańskiej w niemieckim wykonaniu bardzo rychło wywołało opór u podbitej ludności. Źródła niemieckie z X wieku notują nieraz rok po roku karne ekspedycje niemieckie na ziemie słowiańskie”[2].

Słowianie odpowiadali akcjami odwetowymi, nierzadko sięgającymi rdzennych terytoriów niemieckich. Przesileniem tych walk miała okazać się wspólna wyprawa zbrojna wszystkich państw ościennych na Połabie, jednak zainicjowana przez Niemców i przeprowadzona pod ich egidą. Wyprawa o zasięgu i ilości sił zbrojnych, jakich te umęczone ziemie pomiędzy Łabą i Odrą jeszcze do tej pory nigdy nie widziały — zagony wielu tysięcy krzyżowców wysłane dla przeorania północnego Połabia. Gdyby skierować ich wtedy na Bliski Wschód, pewnie zgnietliby cały Półwysep Arabski, zatańczyli naokoło czarnego kamienia w Mekce i napoili konie w Zatoce Perskiej… Chociaż kto wie, skoro nie dali rady zdobyć trzech słowiańskich grodów na Połabiu i Pomorzu Zachodnim: Dymina (niem. Demmin), Dubina (niem. Dobin) oraz Szczecina — a może nie chcieli? Właściwie dlaczego wspomniani krzyżowcy nie wyprawili się do Ziemi Świętej? Tym zagadnieniem zajmę się w rozdziale opisującym przyczyny najazdu na Połabie w 1147 roku.

 

Krucjata połabska to produkt uboczny drugiej wyprawy krzyżowej przeciwko muzułmanom w Ziemi Świętej, doszło do niej pod wpływem usilnych dążeń dwóch największych magnatów saskich, margrabiego marchii północnej Albrechta Niedźwiedzia i księcia Saksonii Henryka Lwa (1129/1130–1195). Ich inicjatywa szybko znalazła poparcie zarówno najwyższych przedstawicieli kościelnych i świeckich, jak i szerokich rzesz rycerstwa niemieckiego. Do przedsięwzięcia przyłączyli się Morawianie na czele z biskupem i dwoma książętami, Duńczycy prowadzeni przez dwóch rywalizujących między sobą królów naraz i Polacy pod wodzą księcia-juniora Mieszka III Starego (1122/1125–1202), a być może również któregoś z jego braci. Jak do tego doszło?

W dniu 1 grudnia 1145 roku papież Eugeniusz III (?–1153) wydał bullę[3] Quantum praedecessors, w której apelował do króla Ludwika VII (1120–1180) i możnych francuskich o podjęcie wyprawy krzyżowej do Ziemi Świętej. Powodem tego stał się upadek chrześcijańskiego państwa na Bliskim Wschodzie, hrabstwa Edessy, które po oblężeniu i szturmie zdobył atabeg[4] Imad ad-Din Zengi (1087–1146). Wiadomość o zajęciu Edessy przez muzułmanów i wymordowaniu wszystkich chrześcijańskich obrońców dotarła z prędkością błyskawicy do Kurii Papieskiej jeszcze przed końcem grudnia 1144 roku, na co w odpowiedzi papież wydał z zadziwiającym ociąganiem wspomnianą bullę. W tym samym czasie król Ludwik VII, niezależnie od papieskiej bulli, ogłosił wszem i wobec zbrojną pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Czyżby niezwykły zbieg okoliczności? Bynajmniej, co szybko zauważył zakonnik cysterski Bernard z Clairvaux (1090–1153), filozof, jeden z czołowych i prominentnych w tym czasie intelektualistów Kościoła katolickiego. Spostrzegawczy Bernard wyczuł niebezpieczeństwo tkwiące w akcji francuskiego króla: wyprawa krzyżowa zorganizowana przez świeckiego władcę, z jego inicjatywy, zagrażała autorytetowi papiestwa. Przekonał Ludwika VII do uznania głównej roli papieża w gestii wypraw krzyżowych, co spowodowało wydanie skorygowanej bulli 1 marca 1146 roku. Pogłoski o przedsięwzięciu dotarły do Niemiec i spotkały się z dużym zainteresowaniem króla Konrada III (1093/1094–1152), który krótko po świętach Bożego Narodzenia 1146 roku zgłosił chęć udziału w wyprawie na czele rycerstwa niemieckiego. Bernard manewrował nerwowo pomiędzy królami niemieckim i francuskim, rozprzestrzeniając odpowiednią propagandę, doglądając przygotowań i jednocześnie dopilnowując, by obaj władcy nie zapomnieli o głównej roli papiestwa. Dodatkowo musiał się uporać z niezamierzonymi i negatywnymi efektami ubocznymi, jak np. nawoływania do pogromów żydowskich.

Na zjeździe Rzeszy (Reichstag) we Frankfurcie 13 marca 1147 roku, mającym uregulować i przyjąć ostatnie postanowienia związane z wyprawą, spotkała Bernarda nieprzyjemna na pozór niespodzianka: możnowładcy sascy odmówili zgody na udział w krucjacie do Ziemi Świętej, proponując w zamian wyprawę na sąsiadów — Słowian połabskich. Decyzję motywowali daleką drogą do Palestyny przy jednoczesnym pogańskim zagrożeniu dla świata chrześcijańskiego, gnieżdżącym się na wyciągnięcie ręki, za graniczną Łabą. Bernard pojął szybko rodzące się możliwości, skłonił papieża do wydania odpowiedniej encykliki uzupełniającej cele drugiej wyprawy krzyżowej, sam ogłosił słynny apel w formie listu, nawołujący do wyprawy krzyżowej na Słowian połabskich i utwierdzający ją ideologicznie (list 457 Do wszystkich wierzących), a ukoronowaniem było wydanie przez papieża 11 kwietnia 1147 roku nowej bulli Divini dispensatione (O bożych dyspensach), poświęconej wyprawie krzyżowej na Połabie i stawiającej ją na równi z wyprawą krzyżową do Ziemi Świętej i z rekonkwistą na Półwyspie Iberyjskim. Krucjata połabska stała się faktem. W rozdziale zatytułowanym Tło przygotowań do krucjaty omówię szerzej nakreślone powyżej tło mechanizmów prowadzących do tej zbrojnej wyprawy, ze szczególnym wskazaniem na wiele specyficznych elementów, między innymi, czy w apelu Bernarda chodziło o wybicie całego narodu — natio deleantur? Czy nie pozostawiono Słowianom alternatywy — czyli chrzest lub śmierć? Dlaczego uważano, że Słowian można chrystianizować, natomiast Arabów nie? Jakie cele przyświecały niemieckim uczestnikom krucjaty? Istotne będzie wskazanie na skrajnie odmienne cele i oczekiwania poszczególnych warstw społeczno-feudalnych kontyngentów niemieckich, czyli głębokie dyferencje pomiędzy magnatami, rycerzami i zwykłymi wojownikami, które wywołały między nimi poważne zatargi i tarcia.

W książce będą się przewijać mniej lub bardziej szczegółowe opisy poszczególnych uczestników krucjaty, zarówno po „krzyżowej”, jak i słowiańskiej stronie. Patrząc tylko na kontyngent Niemców, są to przede wszystkim wspomniani już główni inicjatorzy i zarazem dowódcy militarni krucjaty, Albrecht Niedźwiedź i Henryk Lew, oficjalny duchowy przywódca i legat papieski Anzelm z Hobolina/Havelbergu (1099–1158), palatyni, margrabiowie, grafowie, arcybiskupi i biskupi. Po stronie Połabian wybili się niektórzy książęta słowiańscy, jak Niklot (1100–1160) z synami u Obodrytów, ale też Ranowie z wyspy Rugii jako plemię, które przyszło tym razem na pomoc swym współbraciom na lądzie stałym (co raczej bywało u nich rzadkością).

Zamiast typowego rozdziału o uzbrojeniu i wojskowości zajmę się m.in. jednym z moich ulubionych tematów: taktyką Słowian połabskich na polu walki na tle specyfiki terenu Połabia.

Drogi Czytelniku, Słowianie połabscy nie walczyli pookrywani skórami dzikich zwierząt, tylko i wyłącznie pod pogańskimi sztandarami i uzbrojeni w przerobiony sprzęt rolniczo-łowiecki. Nie stawali do setek bitew oderwani nagle od grzebania w dziuplach za miodem, dojenia krów, lepienia pucharków lejkowatych, ustrajania garnków w szlaczki faliste i strugania spławików na wędki. Taki obraz roztoczyły teksty zagubione w baśniowych sensacjach, pozbawione merytorycznych podstaw i niemające nic wspólnego z pracą historyka. A przecież źródła pisane i ich analiza ukazują setki bitew, w których jazda pancerna i ciężkozbrojna piechota przeciwnika albo nie mogły rozbić szyku falangi piechoty połabskiej najeżonej włóczniami, albo wręcz padały pokotem na bitewnym polu w starciu z wojskiem połabskim — o czym to świadczy? O tym, że sztuka wojenna Słowian połabskich, zarówno pod względem taktyki na polu walki, jak i dyscypliny i technik wojskowych, przewyższała niejednokrotnie umiejętności tendencyjnie korzystnie przedstawianych Niemców czy Duńczyków, a i Polacy posmakowali nieraz goryczy porażki. Podobnie przedstawia się sprawa z grodami: więcej na Sasach i innych sąsiadach zdobyli i zburzyli Słowianie połabscy niż na odwrót.

Na tym głównie polegała krucjata połabska — na oblężeniach. Oczywiście nie brakowało bitew w polu, a nawet na morzu, ale główne wydarzenia rozgrywały się pod wałami grodów i zadecydowały o takich, a nie innych skutkach i następstwach krucjaty. Pokażą to szczegółowe opisy przebiegu krucjaty, na którą złożyły się dwie niezależne kampanie. Pierwszą była marszruta sześćdziesięciotysięcznej armii Albrechta Niedźwiedzia od Magdeburga poprzez Hobolin, następnie ziemie Wieletów aż po twierdzę Dymin w Meklemburgii, którą oblegano. Stamtąd część niemieckiego kontyngentu oderwała się na rekonesans pod Szczecin, który również oblegano. Druga marszruta prowadziła 40 tysięcy krzyżowców pod dowództwem Henryka Lwa spod południowych obszarów Hamburga poprzez Łabę na tereny księstwa Obodrytów i zakończyła się oblężeniem Dubina. Dla dodatkowego wzmocnienia Niemców pod Dubin podeszła silna, stutysięczna armia duńska, przywieziona na wybrzeże słowiańskie przez setki okrętów, które stoczyły bitwę z flotą Ranów w Zatoce Wismarskiej u ujścia rzeki Warnawy. Obie trasy są doskonale udokumentowane w źródłach pisanych. Najwięcej trudności sprawia kwestia ustalenia marszruty 20 tysięcy rycerzy kontyngentu polskiego i ich aktywności w trakcie krucjaty, ale i tu pozwolić sobie można na całkiem poważne hipotezy na podstawie źródeł, informacji pobocznych i zwykłej historycznej analizy.

Co do źródeł pisanych dotyczących organizacji, przebiegu i pierwszych bezpośrednich następstw tylko samej krucjaty: mogło być ich więcej, ale i tak nie możemy narzekać. Z chronologicznego punktu widzenia wymienię na pierwszym miejscu wezwanie do krucjaty połabskiej autorstwa Bernarda z Clairvaux (list 457) ogłoszone wczesną wiosną 1147 roku. Bezpośrednio po tym papież wydał wspomnianą wyżej bullę. Oba dokumenty obfitują w istotne i ciekawe szczegóły. Wiele informacji zawarto w zapiskach rocznikarskich (annales) i kronikarskich (chronica), oprócz tego w jednej biografii i dwóch listach (epistolae). Poczesne miejsce wśród tych źródeł zajmuje Kronika Słowian autorstwa saskiego proboszcza Helmolda z Bozowa (1120–po 1177) (obecnie niem. Bosau, wtedy na obszarach plemienia Wagrów), ze względu na obfitość zawartych w niej informacji na temat krucjaty. Naukowcy są niemal zgodni co do tego, że Helmold napisał swe dzieło równo 20 lat po krucjacie, w 1167 roku. Ale nie tylko niewielki odstęp czasowy gwarantuje dużą rzetelność i prawdziwość podanych informacji. Pomocne Helmoldowi okazały się zapewne osobiste relacje uczestników krucjaty, z którymi bozowski proboszcz miał okazję się spotkać, a z niektórymi nawet się przyjaźnił. Należeli do nich m.in. kapłan Henryka Lwa imieniem Gerold, św. Wicelin (1090–1154) — biskup Oldenburga w Holsztynie (połabski Starigard, naczelny gród Wagrów), Przybysław książę Obodrytów z dynastii Nakonidów (panował nad plemieniem Wagrów i Połabian). Najważniejszy jest fakt, że Helmold mógł się poszczycić osobistymi kontaktami z samym Henrykiem Lwem. Niewykluczone, że to właśnie saski książę namówił Helmolda do napisania kroniki o Słowianach, inspirował go i wspomagał materialnie oraz dostarczał wielu cennych wiadomości z pierwszej ręki. Następnym ważnym źródłem są roczniki magdeburskie Annales Magdeburgenses powstałe w latach 1170–1188, 23 lata po krucjacie, przez co zawarty w nich opis zyskuje na rzetelności. Oprócz tego roczniki magdeburskie zawierają wiele informacji, których brakuje w kronice Helmolda, przez co doskonale uzupełniają obraz wyprawy krzyżowców na Połabie. Ponadto znajdziemy tam szereg unikalnych danych o kontyngencie polskim. Nie mniej ciekawe są Annales Palidenses powstałe w klasztorze Pöhlde (obecnie dzielnica miasta Herzberg am Harz w Dolnej Saksonii), które mimo że z nazwy wskazywałyby na rocznik, tak naprawdę są kroniką opisującą historię Sasów do roku 1182. Zawierają bardzo precyzyjne informacje związane z Henrykiem Lwem i interesujący nas tutaj wpis pod rokiem 1147. Na uwagę zasługuje też fragment z biografii cesarza Fryderyka Barbarossy (1122–1190) Gesta Friderici I imperatoris napisanej przez Ottona, biskupa Freising (1112–1158). Co prawda Otto udał się wraz z królem Konradem III na wyprawę krzyżową do Palestyny, ale jako jeden z ważniejszych kościelnych możnowładców Niemiec uczestniczył w przygotowaniach do krucjaty połabskiej i nieobce mu były ważne szczegóły, których nie omieszkał uwiecznić na piśmie. Do źródeł pisanych zawierających informacje o krucjacie połabskiej zaliczyć należy też dwa listy Wibalda (1098–1158), opata ze Stablo i Malmedy (1130), Monte Cassino (1137) i Korbei (od 1146) — o tyle istotne, że Wibald brał udział w wyprawie osobiście, w kontyngencie Albrechta Niedźwiedzia. Był czołową osobistością wśród duchownych tych czasów, świadkiem wielu wydarzeń, uczestniczył także w podejmowaniu istotnych decyzji dotyczących krucjaty. Szczególnie cenne są notatki Wibalda zawarte w jego drugim liście (nr 124 wg MGH[5]) napisanym w styczniu 1149 roku (dwa lata po krucjacie) i skierowanym do biskupa Bernharda z Hildesheim.

Uzupełnieniem opisów wyprawy na Połabie w 1147 roku zawartych w wymienionych dotąd źródłach są pasaże z szesnastotomowej historii Danii autorstwa średniowiecznego historyka Saxo Grammaticusa, które pokazują udział duńskich wojsk lądowych i morskich w krucjacie. Na koniec wymienię jeszcze roczniki Wincentego z Pragi, kapłana praskiego biskupa Daniela, obejmujące lata 1140–1167. Wincenty obracał się w środowisku osób bezpośrednio związanych z krucjatą (duchowieństwo czeskie i morawskie) i upamiętnił w swych zapiskach epizod związany z marszrutą części saskich i morawskich krzyżowców na Szczecin.

Przedstawiona z grubsza lista najważniejszych źródeł pisemnych nie jest zatem mała, co związane jest bezsprzecznie z eksplozją piśmiennictwa kronikarskiego w XII wieku w samej tylko środkowo-wschodniej Europie. Podaję chronologicznie: w latach 1110–1117 Anonim zwany Gallem pisze w Polsce bezcenne dla historiografii dzieło kronikarskie Kronika i czyny książąt, czyli władców polskich, skarbnicę w pełni wiarygodnych informacji i niepodważalne źródło wydarzeń historycznych[6]. W latach 1110–1125 Kosmas pisze Kronikę Czechów. Pomiędzy 1113–1116 rokiem następuje spisanie Powieści dorocznej w Kijowie. Wracając do Czech, w latach 1126–1142 Kanonik Wyszehradzki kontynuuje dzieło Kosmasa. W latach 1163–1172 proboszcz z Bozowa Helmold pisze Kronikę Słowian. Ponownie w Czechach, w latach 1167–1172 Wincenty z Pragi spisuje swoją Kronikę Czechów. Ok. 1170 roku mnich benedyktyński imieniem Maur układa (zaginiony) epos rycerski o Piotrze Włostowicu zatytułowany Carmen Mauri. W latach 1170–1206 Saxo Grammaticus spisuje dzieje Duńczyków Gesta Danorum. W latach 1173–1177 mnich Sazawski pisze kronikę swego klasztoru. I na zakończenie: ok. 1190–1208 mistrz Wincenty Kadłubek pisze Kronikę Polaków. Widać, że wiek XII był niezwykle płodny dla dziejopisarzy/kronikarzy, nie wspominając już rocznikarstwa. Współczesny historyk ma z czego czerpać.

 

Na koniec zajmę się oceną wyników i podsumowaniem skutków krucjaty połabskiej, zarówno tych bezpośrednich, jak i powstałych w latach pomiędzy 1147 i 1168 rokiem. Opisane będą bardzo ważne z historycznego punktu widzenia następstwa krucjaty, jak rok 1157, w którym Sasi zdobyli Brennę/Brandenburg, odbijając ją z rąk słowiańskiego księcia na Połabiu, Jaksy z Kopanika, lennika państwa polskiego (przy okazji: używam formy Kopanik, lecz prawidłowa jest również Kopnik). Ważny jest też rok 1160, w którym nastąpiły dwa wydarzenia: zginął w czasie walki ostatni znaczący władca wolnego Połabia, obodrycki książę Niklot, a wyspa Rugia straciła wolność, przechodząc pod duńskie zwierzchnictwo. Albo rok 1167, w którym syn Niklota ukorzył się ostatecznie przed księciem saskim Henrykiem Lwem, a zaraz potem w 1168 roku na wyspie Rugii, w Arkonie, zniszczono chyba ostatnią znaczącą pogańską świątynię Połabia. Rezultatem następstw krucjaty była na dobre rozpętana masowa kolonizacja i zasiedlanie Połabia elementem obcym etnicznie oraz bezpardonowa germanizacja umęczonych kilkusetletnią walką o niepodległość Słowian połabskich. Walką, którą przegrali z kretesem, czego ostatnim i decydującym czynnikiem była krucjata połabska.

1 Księstwa: hobolińskie ze stolicą w Hobolinie/Havelbergu, brenneńskie (byłe serce Stodoranii) ze stolicą w Brennie/Brandenburgu i kopanickie ze stolicą w Kopaniku/Köpenick.

2 G. Labuda, Fragmenty dziejów Słowiańszczyzny zachodniej, tom 3, s. 262.

3 Bulla — oficjalna nazwa łacińska literae apostolicae (list apostolski) — dokument zawierający ogłoszenie ważnego postanowienia papieża, wystawiony w Kurii Papieskiej.

4 Atabeg — tytuł turecki przyznawany opiekunom, obrońcom i nauczycielom (niejednokrotnie wszystkie funkcje pełnione przez jedną osobę) nieletnich książąt i księżniczek w dynastii Seldżuków. Seldżucy władali w latach 1040–1194 wielkim muzułmańskim państwem obejmującym Azję Środkową, Iran, Syrię, Irak, Anatolię i część Półwyspu Arabskiego.

5 MGH — Monumenta Germaniae Historica — wykaz pozostałych skrótów używanych w tej publikacji znajduje się w zestawie źródeł bibliograficznych na końcu książki.

6 Wbrew podejmowanym co jakiś czas próbom umniejszenia wartości źródłowej tej kroniki. Nawiasem mówiąc, warto zainteresować się tym, że Gall Anonim, będąc obcokrajowcem piszącym kronikę obcego mu państwa, był pozbawiony lokalnego, plemiennego i regionalnego punktu widzenia, czyli wynikających z tego naleciałości, jakimi automatycznie dotknięci byli pozostali kronikarze. Np. dwaj Saksończycy (plemiennie) i Niemców (ideowo): Thietmar z Merseburga i Widukind z Korbei, piewcy Sasów/Niemców jako najlepszej nacji wśród innych i przez ten pryzmat tworzący swe dzieła, co łatwo można zauważyć w ich tekstach (exemplum: elitarny oddział wojsk Aleksandra Wielkiego jako protoplaści walecznych Sasów u Widukinda). Czy chociażby przykład rodzimego mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem, który pozwalał przodkom Polaków rozgramiać rzymskie legiony Juliusza Cezara. Podsumowując: Gall Anonim nie miał potrzeby kolorowania lub wręcz przeinaczania utrwalonych atramentem informacji, przez co wzrasta ich wiarygodność.