Miłość a pedagogikaTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Recenzenci

dr hab. Rafał Godoń, prof. UW ks. dr hab. Dariusz Stępkowski, prof. UKSW

Redaktor prowadzący

Ewa Wyszyńska

Redakcja

Bogumiła Walicka

Korekta i indeks

Krystyna Komorowska

Projekt okładki i stron tytułowych

Anna Gogolewska

Ilustracja na okładce

my123rf88/123RF

Skład i łamanie

Logoscript

Publikacja dofinansowana przez Akademię Humanistyczno-Ekonomiczną w Łodzi

© Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2020

Krzysztof Kamiński ORCID 0000-0001-6200-9447

ISBN 978-83-235-4028-1 (druk) ISBN 978-83-235-4036-6 (pdf online)

ISBN 978-83-235-4044-1 (e-pub) ISBN 978-83-235-4052-6 (mobi)

Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego

00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4

e-mail: wuw@uw.edu.pl księgarnia internetowa: www.wuw.pl

Wydanie 1, Warszawa 2020

Spis treści

Przedsłowie. Pedagogika: między miłością a oligofilią

Bibliografia

Miłość – między pragnieniem a tabu

Bibliografia

Nadużywanie pojęcia miłości

Bibliografia

Od miłości oczarowania i rozczarowania do miłości dawania i otrzymywania

Wstęp

Oczarowanie i rozczarowanie

Dawanie i otrzymywanie

Zagrożenia miłości

Konieczność wychowania do miłości

Zakończenie

Bibliografia

Cechy i oblicza miłości w nauczaniu św. Jana Pawła II i Benedykta XVI

Miłość jako kategoria antropologiczna i przeciwieństwo utylitaryzmu

Cztery rodzaje miłości w ujęciu Karola Wojtyły – Jana Pawła II

Miłość jako upodobanie

Miłość jako pożądanie

Miłość jako życzliwość

Miłość oblubieńcza

Dwie miłości zawarte w Encyklice Deus Caritas est

Wielość i jedność miłości w życiu człowieka

Wychowawcze znaczenie postawy miłości

Rodzina jako podstawowe środowisko wychowania do miłości

Bibliografia

Oblicza miłości w rodzinie patchworkowej

Wprowadzenie

Rodzina patchworkowa – nowy hybrydowy model współczesnej rodziny

Szanse, wyzwania, zagrożenia dla rodzinnego patchworku

Podsumowanie

Bibliografia

„Pedagogika Siebie?” – Michela Foucault wykład z historii seksualności

Wprowadzenie

Inna interpretacja

Urządzenie seksualności

Troska o Siebie

Upodmiotowienie moralności

Moralność starożytnych

Wolność jako warunek twórczości

Panowanie nad Sobą

Ku estetyce egzystencji

Egzemplum

Podsumowanie

Bibliografia

Różne postaci miłości – przypadek prozy Emmanuela Carrère’a. Studium socjologiczne o związkach między literaturą i życiem społecznym

Miłość jako problem socjologiczny

Literatura i socjologia – wspólne obszary, wspólne pasje

Miłość ma wiele twarzy, czyli o prozie Emmanuela Carrère’a

Bibliografia

O zaletach baśni i trudnych relacjach międzyludzkich na podstawie wybranych utworów braci Grimm

Wstęp

O baśni

Baśnie braci Grimm

„Kopciuszek”

„Bezręka dziewczyna”

„Ptak – straszydło”

„Śpiewająca kość”

„Mądra Elżunia”

Podsumowanie

Bibliografia

Wychowanie jako dar miłości. Kilka uwag o filmie „Bezcenny dar” w reżyserii Michaela O. Sajbela w świetle założeń filozofii dialogu Józefa Tischnera

Chłopak, jakich wiele

Droga ku wartościom

Czas marzeń

Podsumowanie

Bibliografia

Doktryna wzajemnego szacunku w edukacji olimpijskiej Pierre’a de Coubertina

Wstęp

Umiędzynarodowienie lokalnej koncepcji pedagogicznej Pierre’a de Coubertina

Doktryna wzajemnego szacunku jako platforma porozumienia międzykulturowego

Podsumowanie

Bibliografia

Humanistyczna idea miłości do tego, co ludzkie, i jej pedagogiczne znaczenie

 

Bibliografia

Miłość jako powinność nauczyciela wychowawcy w pracach wybranych pedagogów

Miłość nazwana

Miłość duszy czy miłość człowieka?

Kochać, ale jak?

Wychować człowieka miłującego

Miłość nienazwana

Bibliografia

Postromantycy – uczniowie XXI wieku

Wstęp

Część I

Część II

Romantyczne „życie po życiu” kanonu lektur

Postromantycy – uczniowie XXI wieku

Zakończenie

Bibliografia

Miłość jako inspiracja twórcza w pedagogice osób niepełnosprawnych

Wstęp

Stopnie niepełnosprawności

Działania, które inspirują

Akceptacja siebie

Nietypowe pytania

Coś dla innych

Wyjątkowa wrażliwość

Kolejne przykłady

Inny „ja”

Obrazy miłości

Podsumowanie

Bibliografia

Netografia

Irena Sendlerowa, dobro i miłość jako motyw działań człowieka – z doświadczeń pedagoga

Rok Ireny Sendlerowej

Życie i działalność Ireny Sendlerowej

Czasy holocaustu we współczesnej edukacji

Projekty szkolne związane z Ireną Sendlerową

Realizacja projektu: Irena Sendlerowa – „Najważniejsze w życiu jest dobro” Szkoła Podstawowa im. Tadeusza Kościuszki w Gaszowicach

Materiały pomocne w realizacji projektów

Książki w języku polskim:

Książki w językach obcych:

Multimedia:

Dobro i miłość jako wartości w pedagogice

Bibliografia

Netografia

Dokumenty

Czas optymizmu w życiu małego dziecka

Wymiary myślenia o rozwoju optymizmu

Motto „Pereł Optymizmu” programu Optymistyczne Przedszkole

Konkluzja

Bibliografia

Miłość jako prymarna dystynkcja personalizmu pedagogicznego

Personalizm

Osoba

Koncepcje personalizmu

Miłość

Miłość wychowująca

Bibliografia

Wychowanie integralne, czyli o wartościach i miłości

Wstęp

Wychowanie personalistyczne

Miłość jako wartość

Miłość w wychowaniu

Bibliografia

Ponadczasowe aspekty wychowawcze miłości w teoriach wybitnych pedagogów i psychologów

Bibliografia

Krzysztof Kamiński

Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi

ORCID 0000-0001-6200-9447

Przedsłowie. Pedagogika: między miłością a oligofilią

„Przykro mi, że to, co mówię, jest zupełnie nienowe, że nie ma w tym ani jednego nowego słowa, bo chociaż mógłbym użyć wymyślonego języka naukowego, wolę używać starych słów, które coś znaczą, a których wszyscy (…) naukowcy unikają. Chcę powiedzieć, że celem życia, który odpowiada naturze człowieka w ramach jego egzystencji, jest zdolność do miłości, do używania rozumu, obiektywizmu i pokory, zachowania wolnego od zniekształceń kontaktu ze światem zewnętrznym oraz wewnętrznym. (…) Nie ma nic bardziej sprzyjającego tworzeniu niż miłość, o ile jest autentyczna. (…) Badając naturę człowieka i problemy jego egzystencji, można odkryć z empiryczną pewnością, że jest to cel, który najbardziej sprzyja jedynemu zadawalającemu rozwiązaniu złożonych problemów życia i istnienia”1.

Erich Fromm

Miłość stanowi największą z idei, która ustawicznie domaga się praktycznych konkretyzacji. Właściwą przestrzenią spotkania się teoretycznych wyzwań cnoty miłości i jej praktycznych wytycznych jest pedagogika. To przekonanie jest w nas głęboko zakorzenione. Było wskazówką także na etapie procesu wydawniczego niniejszej publikacji.

Prezentowana książka to wielogłos, który pochodzi z różnych obszarów naukowych. Autorzy omówień cechują się wielobarwnością światopoglądową, różnym poziomem wrażliwości, ale wszyscy są przekonani, że miłość w kontekście pedagogicznym to zagadnienie doniosłe, którym należy się zajmować. Być może wspólny mianownik stanowi również przekonanie E. Fromma z przywołanego motta, że miłość to cel, który najbardziej sprzyja jedynemu zadawalającemu rozwiązaniu złożonych problemów życia i istnienia.

Jeżeli założymy, że miłość najbardziej sprzyja jedynemu zadawalającemu rozwiązaniu złożonych problemów życia i istnienia, to brak miłości należałoby uznać za zasadniczy deficyt życia i istnienia. Szczególnie może on doskwierać w procesie wychowania. Ten stan rzeczy, co proponuję, moglibyśmy opisać nowym terminem: „oligophilia”. Etymologicznie oligo- to człon wyrazów złożonych wskazujący na niewielką liczbę lub ilość czegoś, albo – w terminach medycznych – na brak, niedobór. Philia zaś, to jeden z kilku greckich terminów tłumaczonych na język polski przez użycie słowa miłość (obok: epithymia, eros, staroge, agape2). Przy czym należy na wstępie zaznaczyć, że filia to rodzaj miłości, w której panuje pokój, harmonia i ciepło. To miłość przyjaciół, którzy zgadzają się ze sobą, którym jest ze sobą dobrze. To miłość bezinteresowna, lojalna, wierna. Oznacza zażyłość, przyjacielskość, a nawet serdeczność. Chodzi tu o miłość na płaszczyźnie duchowej3. W tym kontekście, w punkcie wyjścia, oligofilię moglibyśmy definiować jako brak miłości; jej niedobory, wypaczenia, ale również przesyt (zniewolenie, ubezwłasnowolnienie w imię tzw. miłości itp.).

W tym miejscu nie chodzi o rozwijanie zagadnienia oligofilii, a jedynie o przedstawienie zarysu pomysłu, w granicach którego mógłby się toczyć dyskurs naukowy. Badania nad zagadnieniem oligofilii, jako teorii naukowej, mogłyby mieć tradycyjnie na uwadze szczegółowe definiowanie zjawiska, opisanie stanu rzeczywistości edukacyjnej w zaproponowanym obszarze eksploracji, analizowanie przyczyn oraz konsekwencji przywoływanego zjawiska czy w końcu proponowanie profilaktyki w celu przezwyciężania sytuacji kryzysowych. Świadomość naukowa w proponowanym obszarze rzeczywistości miałaby na uwadze praktyczną troskę o jakość życia człowieka, w tym jakość relacji interpersonalnych.

Ujęcie tematyczne niniejszej publikacji mieści się w zaproponowanym obszarze badawczym na zasadzie odwzorowania przeciwstawnych wartości. Treść prezentowanej książki ujęliśmy w trzy rozdziały:

• pierwszy, Miłość – pojęcie i badania, ma charakter definicyjny;

• drugi, Miłość – konteksty kulturowe, ma na względzie praktyczne urzeczywistnienia miłości;

• trzeci, Miłość – aplikacje pedagogiczne, jest bezpośrednim ujęciem cnoty miłości w przestrzeni rzeczywistości pedagogicznej.

Trzymając się wspomnianej zasady odwzorowania, moglibyśmy zaproponować następujące pola badawcze, podejmując zagadnienie oligofilii: (1) oligofilia – pojęcie i badania, (2) oligofilia – konteksty kulturowe, (3) oligofilia – aplikacje pedagogiczne.

„Oligofilia” i „miłość” to terminy opisujące przeciwstawne idee i stany rzeczywistości. W odniesieniu do oligofilii miłość jawiłaby się jako zalecana dyrektywa, która określonemu podmiotowi w określonych okolicznościach podpowiadałaby określony sposób postępowania. Skoro za E. Frommem przyjmujemy, że miłość najlepiej sprzyja życiu człowieka i rozwiązywaniu jego problemów, to powinniśmy konsekwentnie uznać też miłość za stan normalności. Rola wychowania ze wszystkimi jego składowymi jest tutaj nie do przecenienia, tym bardziej, że kryzysy w obszarze wychowania nie dotyczą braku sprawdzonych norm, lecz raczej wzrastającej niewiedzy, dyletanctwa w tym zakresie; pogłębia się brak zrozumienia dla ich owocującej harmonią i bezpieczeństwem mocy. Przecież teoria wychowania i normy, do których właśnie działalność wychowawcza się odwołuje, mogą mieć wspólne cele4.

Wychowywanie, mówiąc ogólnie i górnolotnie (przecież odwołujemy się też do ideału), powinno dokonywać się ze względu na człowieka: by lepszy stawał się zarówno pojedynczy człowiek, jak i wszelkie związki między ludźmi. Godność osoby ludzkiej to tutaj najważniejsze kryterium moralnej jakości działania. Wychowanie zatem powinno kształtować stosunkowo stałe przymioty osobowościowe, uzdalniające do określonych przeżyć i działań. Nabycie stałych, dobrych cech osobowościowych nie jest łatwe; wymaga silnej motywacji, konsekwencji w działaniu. Uwidacznia nam się tutaj potrzeba rozumienia cnoty w klasycznym tego słowa znaczeniu, jako sprawności moralnej. W końcu, za Leszkiem Kołakowskim, należy też przywołać znormalizowaną codzienność jako naturalne środowisko wychowawcze: „Uczymy się cnót przez wychowywanie w środowisku, gdzie one są praktykowane”5.

 

Wychowanie wyrastające z miłości konstytuuje jakościową swoistość bytowania człowieka, gdzie doskonałość istnienia wyraża się przez czyny świadome i wolne. Przywołane czyny są na tyle dobre, na ile uznają i potwierdzają ową godność człowieka, służą jego rozwojowi, urzeczywistniają szlachetne potencje. Tutaj warto podkreślić za Karolem Wojtyłą, że to właśnie miłość jest najpełniejszą realizacją tych możliwości, które tkwią w człowieku. Miłość jest to takie działanie, które najpełniej rozwija istnienie osoby. Osoba zaś znajduje w miłości największą pełnię swego bytowania, obiektywnego istnienia6. Tak rozumiana miłość jawi się tutaj jako naczelna norma moralności, naczelna norma życia ludzkiego i stąd staje się realnym wyzwaniem każdego wychowania.

Optymalizacja wychowania domaga się uznania przekonania, że najlepszym działaniem afirmującym człowieczeństwo, także w ujęciu relacji interpersonalnych, jest miłość – ponaddeklaratywna i dokonująca się w codzienności. Skoro miłość, w kontekście czynów człowieka, daje szansę najlepszego wyrażania siebie, a cnoty moralne mogą być ujmowane jako sprawności osoby, to cnota miłości wyłania się jako podstawowe zadanie człowieka.

Z przedstawionego wywodu wyłania się opozycja zasad wychowania: tych opartych na miłości i tych, które miłości są pozbawione (oligofilia). Trzeba być czujnym, pedagogika stoi przed tym wyzwaniem, by antynorma nie stała się normą, by świat nie wywrócił się do góry nogami. Dla autorów prezentowanych tekstów przywołany postulat zdaje się być oczywisty. Żywię nadzieję, że Czytelnik zainteresowany tak doniosłą problematyką, jaka mieści się w ujęciu miłość a pedagogika, znajdzie w niniejszym tomie wartości poznawcze, które ostatecznie służyć będą praktycznemu działaniu.

Bibliografia

Brezinka W., Wychowywać dzisiaj, Wydawnictwo WAM, Kraków 2007.

Dawid J.W., O duszy nauczycielstwa, Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1927.

Fromm E., Patologia normalności. Przyczynek do nauki o człowieku, Wydawnictwo Vis-a-Vis Etiuda, Kraków 2011.

Kołakowski L., Mini wykłady o maxi sprawach, Wydawnictwo Znak, Kraków 2003.

Wojtyła K., Miłość i odpowiedzialność, Wydawnictwo KUL, Lublin 1982.

* * *

Słowa wdzięczności kieruję pod adresem Recenzentów monografii – Profesora Rafała Godonia oraz Księdza Profesora Dariusza Stępkowskiego, których cenne sugestie wpłynęły na ostateczny kształt publikacji.

Krzysztof Kamiński Łódź, wrzesień 2019 r.

Miłość – pojęcie i badania

Sławomir Sztobryn

Akademia Techniczno-Humanistyczna w Bielsku-Białej

ORCID 0000-0003-3439-9200

Miłość – między pragnieniem a tabu

Elementem pierwotnej tożsamości jest nasza płeć i seksualność i temu zagadnieniu chciałbym poświęcić nieco więcej miejsca z wykorzystaniem dwóch wyjątkowych narracji o charakterze filozoficzno-historycznym. Już w mitologii istniała przypowieść o tym, jak Hera i Zeus spierali się o to, kto jest bardziej skłonny ulegać pokusom miłości: mężczyzna czy kobieta. Spór oczywiście musi pozostać nierozstrzygnięty, ale przesłanie, które on niesie, jest ważne od zarania ludzkości – miłość pozostaje tytaniczną siłą, która sprzyja w tym samym stopniu zarówno największym wzlotom, jak i największym upadkom. Z prac archeologów i antropologów wiemy, że we wczesnej fazie w rozwoju ludzkości kobieta była uosobieniem kosmicznej siły twórczej i jej cechy płciowe były wyeksponowanym elementem takich rzeźb, jak Wenus z Willendorfu czy z Dolnych Vestonic7. Kultura, która przyszła później (już w czasach dominacji patriarchatu, co nie jest bez znaczenia), zaczęła umniejszać tę magiczną, a zarazem naturalną wartość kobiety. Jedną z postaci deprecjonowania tej żeńskiej mocy, energii były i nadal są różnego rodzaju tabu. Regulatywny charakter tabu jest oczywisty, ale jego przerosty powiązane najczęściej z jakimiś dogmatycznymi poglądami rodzą zjawiska niekorzystne dla kultury, której miały służyć. W tym sensie seksualność człowieka stała się bodaj pierwszym, a z pewnością odwiecznym przedmiotem ograniczeń. Napięcia społeczne z tym związane prowadziły z kolei do pojawiania się rytuałów zawieszających tabu i przyzwalających w określonych warunkach na zachowania na co dzień zabronione, np. noc Kupały.

Pierwszą z sygnalizowanych inspiracji podjęcia tego tematu była niewielka książeczka noblisty, pacyfisty i liberała – Bertranda Russella, Zagadnienia seksualne w wychowaniu. Czas i miejsce wydania tej książeczki – z szerokim wprowadzeniem pióra Bogdana Suchodolskiego – świadczą o funkcjonalnym podejściu wydawców do myśli liberalnej Russella, gdy tymczasem jest ona – z jednej strony – dobrą ilustracją rozumienia obu pojęć (tabu i miłości), a z drugiej – przemian obyczajowych, jakie się dokonały w ostatnim stuleciu. Warto więc nieco miejsca poświęcić rozważaniom Russella niezależnie od tego, że dzieli nas już dość duża odległość w czasie i niektóre spostrzeżenia mogą nam się wydawać przestarzałe. Są jednak wśród jego pomysłów także takie, które wydają się adekwatne do naszej pluralistycznej rzeczywistości. Zdaniem filozofa w odniesieniu do etyki płciowej istnieje w określonej grupie społecznej – przynajmniej jeden – kodeks moralny, który ma regulować na zasadzie tabu, co jest w tym zakresie dozwolone, a co nie. Jego ocena kodeksu(ów) w ogóle jest krytyczna, ponieważ czymś innym jest werbalne wyznawanie zasad, a zupełnie czymś innym ich autentyczne stosowanie w życiu. W sferze prywatnej ludzie są dużo swobodniejsi niż wówczas, gdy uczestniczą w grach społecznych. Kodeksy w takim układzie stanowią zewnętrzny gorset przekraczany przy każdej nadarzającej się okazji. Zdajemy sobie sprawę, że obowiązywanie owych kodeksów wraz z kontrolą społeczną odnosi się wyłącznie do poziomu heteronomii w rozwoju moralnym człowieka. Ludzie z większą wrażliwością etyczną, zdolni do interioryzacji wartości (społecznie jednak uzgodnionych) takiego gorsetu i zewnętrznej kontroli nie potrzebują. W jakimś sensie jest ona nawet deprecjonująca ich dojrzałość etyczną. Współczesna Russellowi etyka seksualna (pierwszej połowy XX wieku) miała być oparta na trzech elementach: 1) cnocie kobiet, 2) chrześcijańskiej koncepcji grzechu, 3) równości kobiet8. Z każdego z nich wyprowadził ciekawe konsekwencje, które rekonstruują jawne i ukryte warstwy tabu. Jego zdaniem element pierwszy jest nierozerwalnie powiązany z typem rodziny patriarchalnej ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami dla kobiety. Abstrakcyjna etyka dopełnia tu podporządkowanie, by nie powiedzieć: uprzedmiotowienie kobiety, a jej seksualność jest w jakimś stopniu poza nią samą, jest tym, czym czyni ją mąż.

Drugi element wyodrębniony przez Russella – chrześcijańska koncepcja grzechu – traktuje seksualność jako coś nieczystego, z czego wynika np. krytykowana przez niego niechęć do poruszania tej tematyki z dziećmi, które – jak wiemy – i tak wbrew tabu nabywają wiedzy i doświadczeń w tym zakresie, często niepotrzebnie ryzykując. Russell – zapewne odnosząc się do współczesnego mu społeczeństwa angielskiego – twierdził, że tą edukacją zajmują się najczęściej ciemne bigotki, co zapewne miało na celu utwierdzenie obecności tabu w kolejnym pokoleniu, ale bez jakiegokolwiek odzewu psychologicznego ze strony młodego pokolenia. Twierdził nawet, że pojawiające się w życiu młodych ludzi zaburzenia psychiczne będące konsekwencją restrykcyjnego podtrzymywania tabu mogą zostać zniwelowane implementacją postaw charakterystycznych dla innych kultur, które seksualność traktują w mniej negatywny sposób. Przywoływał tu swobodę seksualną panującą na Samoa, brak tabu w kulturze Japończyków czy koncepcję Lindsaya, który był zwolennikiem małżeństw koleżeńskich. Idea małżeństw na próbę nie jest obca także czasom nam współczesnym. Wszystkie więc tezy Russella zmierzały w kierunku osłabienia, jeśli nie wyrugowania tego tabu z życia cywilizowanej Europy, gdy tymczasem w jego opinii chrześcijaństwo in block przeciwnie – uważa seksualność nawet w orbicie usankcjonowanego przez Kościół małżeństwa za coś zgoła gorszego od wstrzemięźliwości9. Jak ta wstrzemięźliwość się realizuje w środowisku ją propagującym – pokażę na przykładzie historycznych badań Karlheinza Deschnera.

Trzeci element – mówiący o równości płci – prowadził filozofa do ciekawych socjologicznie spostrzeżeń i paradoksalnych konsekwencji. Otóż Russell twierdził, że pierwsze feministki domagały się, aby mężczyźni byli równie cnotliwi jak kobiety, natomiast współczesne mu feministki chciały uzyskać identyczną swobodę seksualną jak mężczyźni. Widać w tym istotne przesunięcie aksjologiczne – od domagania się respektowania wspólnych dla obu płci norm tabu, do jego – symetrycznie – przekroczenia. Russell z pewnością nie jest libertynem pokroju Markiza de Sade’a, ale broni miłość i naturalność przed ich stygmatyzowaniem i spłaszczeniem, przed pospolitością i brzydotą. Jak pisał: „Poezja, radość i piękno usunięte są z życia przez tą moralność brzydoty, wprowadzającą do stosunków ludzkich sztywność i oschłość. Tak rodzi się pruderia, tępieje umysł i zamiera wyobraźnia. Być może, że światopogląd swobodniejszy ma także swoje niebezpieczeństwa; są to jednak niebezpieczeństwa życia, a nie śmierci”10.

Inną inspirację można znaleźć w wielotomowej pracy współczesnego Woltera – Karlheinza Deschnera11. Jeśli myśleć o miłości w kontekście seksualności człowieka i dostrzegać w niej zasadnicze źródło ludzkiego szczęścia, to bez wątpienia chrześcijaństwo zbudowało w tym zakresie wyjątkowe ograniczenia, czyniąc z miłości erotycznej tak monstrualne tabu, że ludzie z ciekawości, z przekory i tysiąca innych powodów nieustannie je przekraczają, nie wyłączając z tego samych duchownych. Deschner jest jednym z tych autorów, który precyzyjnie, z wykorzystaniem narzędzi naukowych, odsłania skrywane pod sutanną pragnienia i ich czysto ludzkie realizacje. Problem wydaje się nabrzmiewać, nie tylko w „państwie islamskim”, ale także w polskiej rzeczywistości, gdzie bigoci z ambon i ław poselskich usiłują narzucić całemu i coraz bardziej pluralistycznemu społeczeństwu swoje konserwatywne reguły, swoje tabu, swoją awersyjną mentalność. Trzeba w tym miejscu zauważyć, że poczynając od epoki odrodzenia, cywilizacja europejska jednak stopniowo, choć niezwykle wolno, uwalnia się od traktowania miłości – zwłaszcza w jej wymiarze erotycznym – od tabu, które było jej narzucone. Szczególnie mocno przeciwstawili się tym konwenansom ludzie oświecenia i to nie tylko libertyn Markiz de Sade z jego pokrętną koncepcją emancypowania się kobiet, ale także tzw. populacjoniści traktujący tę sferę ludzkiego życia jako podstawę ilościowego rozwoju społeczeństwa. Marian Skrzypek wymienia tu: Charlesa Montesquieu, Nicolasa Venette, Louisa de Lignac, Étienne Damilaville’a. Obok nich pojawiają się nazwiska Resatifa de la Brentonna i Bernarda Mandeville’a, którzy zajmowali się zjawiskiem prostytucji, z którym nie chcieli walczyć za pomocą drakońskich kar, lecz starali się je skanalizować, ucywilizować, a nawet upaństwowić, skoro nie można go bezpowrotnie z życia społecznego wyrugować12.

Lektura tekstów Deschnera jest szokująca, a jednocześnie obnażająca ambiwalencję słów i czynów ludzi, którzy byli dla kolejnych pokoleń wzorem do naśladowania, lub wzorcem propagowanym przez Kościół. Co prawda wiedza ta była – i chyba jest – selektywna i jednostronnie moralizująca. Ów niemiecki Wolter w swej krytyce instytucji Kościoła wskazywał na wiele zjawisk, które miały miejsce w czasie jego dwutysiącletniej historii. Znajdziemy tam opisy eremitów, klasztorów, zakonnic dalece odbiegających od skonstruowanego w tej religii tabu, a z drugiej strony – opisy niesłychanej brutalności i sadyzmu, aby ten stan w niezmienionej postaci utrzymać. Ta organiczna nienawiść do miłości w jej czystej, naturalnej formie wyrastała z co najmniej niechętnego stosunku do kobiet13. Nie bez znaczenia jest fakt, że przede wszystkim to one stawały się ofiarami zbiorowego mordu, trwającego przez wiele stuleci, polegającego na paleniu czarownic14. Zresztą śmierć na stosie była uwolnieniem od niewyobrażalnych tortur, jakim je poddawano, aby zmusić je do zaprzeczenia swej niewinności. Jak podają badacze tej problematyki, niektóre osoby były torturowane ponad 50 razy15. Aby nie pozostawać w tej kwestii na poziomie wysokiej abstrakcji, przytoczę piękny, przejmujący, miłosny list kobiety posądzonej o czary i ostatecznie zamordowanej. Była nią Rebeka Lempin, którą uśmiercono w 1590 roku.

„Trzeba się przyznać. Bardzo mnie torturowano, lecz jestem tak niewinna, jak Bóg w niebie. Jeśli wiem chociaż najmniejszą rzecz z tej sprawy, niech Bóg odrzuci mnie w niebie… Och, mój skarbie, co stało się w moim sercu? Och nieszczęście, nieszczęście, moje biedne sieroty! Panie, ześlij mi coś, abym mogła umrzeć, jeśli nie, stracę odwagę na torturach. Jeśli nie przyjdziesz dzisiaj, napisz mi coś na czas. Och, skarbie, napisz do mnie, do twojej niewinnej Rebeki. Wszystko wydobyto ze mnie przemocą! Jak Bóg może skazywać na takie cierpienie? Jeśli jestem czarownicą, niech Bóg będzie dla mnie litościwy. Och, jak mylą się w stosunku do mnie!”16.

Ten chwytający za serce list jest autentycznym dowodem potęgi tej miłości, która ludzi łączy nawet w tak strasznej chwili, w przeciwieństwie do jej doktrynalnej parodii, która jest źródłem segregacji, ostracyzmu i poniżania innych. Skala tej zbrodni wobec ludzkości jest trudna do oszacowania, ale z pewnością stawia co najmniej pod znakiem zapytania prawo Kościoła do piętnowania innych w imię walki o poczęte życie.

Książkę Deschnera jak klamra spinają dwa ważne akcenty polskie, głęboko powiązane z naszą kulturą, miłością Ojczyzny, ale i klerykalizmem. Deschner we wstępie – godnym w całości cytowania – przedstawił sytuację naszego narodu i jej papieską ocenę od czasów powstań: listopadowego i styczniowego. Nie omieszkał wspomnieć o bohaterskim zrywie obronnym 1939 roku. We wszystkich tych momentach kolejni papieże zachowywali wrogą postawę wobec zdesperowanych powstańców i obrońców własnej ojczyzny (także wobec niższego kleru, który w tej walce zbrojnej uczestniczył), a Pius XII otwarcie sekundował zbrodniom Hitlera w Polsce i Europie17.

Drugim biegunem tej książki są ostatnie akapity poświęcone polskim biskupom i papieżowi Polakowi Janowi Pawłowi II. Deschner nie ma tak czołobitnej postawy wobec Jana Pawła II jak polskie społeczeństwo i dość ostro wypowiada się na temat jego rozważań poświęconych czystości i wstrzemięźliwości, konfrontując tę postawę z niebywałym przyrostem naturalnym w Afryce i Azji. Jego zdaniem papież między wrześniem 1979 r. a kwietniem 1980 r. koncentrował się przede wszystkim na problemie seksualności. „Jana Pawła II nic nie obchodzi bardziej niż »pożądliwość«, »trojaka pożądliwość«, »skutki trojakiej pożądliwości«, zwłaszcza »pożądliwość ciała, która zniekształca prawdę mowy ciała«”18. Konkluzją bardzo mocnych słów krytyki, których tu w całości nie trzeba przywoływać, było twierdzenie odniesione do tzw. eklezjogenicznych nerwic, zgodnie z którym asceza seksualna skutkuje silnymi napięciami wewnętrznymi, aż po stany chorobowe, z którymi w końcu muszą radzić sobie w wieloletnim procesie psychologowie (także katoliccy, np. teolog i psycholog Alfred Kirchmayr). Tymczasem zdaniem Deschnera papież formułował stanowisko antynaukowe i twierdził, że „w świetle przeprowadzonych przez nas analiz całościowo pojmowana wstrzemięźliwość jest jedyną drogą pozwalającą uwolnić człowieka od takich napięć”19. Antidotum na laicyzację życia i radość czerpaną z miłości miała być Ewangelia i biografie świętych. Tu pojawia się innego rodzaju wątpliwość, bo – jak wiadomo – hagiografia pisana przez ludzi Kościoła była dość jednostronna, a wątki biografii świętych w pracach Deschnera byłyby jej antyprzykładem. Jednym i drugim nie można odmówić prawdy historycznej, ale trudno zgodzić się na ich walor kształcący. Miłość erotyczna, tak poniewierana przez oba tysiąclecia, w opinii Jana Pawła II jest elementem „kultury śmierci” i stoi obok narkomanii, alkoholizmu i wandalizmu. W takim rozumieniu miłości wydaje się ona samym złem, z którym trzeba walczyć. Gdzie w takim razie jest miejsce dla „miłości bliźniego”?