3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Metodologiczne i teoretyczne problemy kognitywistyki

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Metodologiczne i teoretyczne problemy kognitywistyki
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

Andrzej Dąbrowski, Jan Woleński Wprowadzenie

Jan Woleński Jaka jest kognitywistyka (?) każdy widzi

Paweł Kawalec Uzasadnienie stosowania metodologii mieszanej w kognitywistyce na przykładzie nowego paradygmatu badań w psychiatrii RDoC

Andrzej Dąbrowski Od komputacjonizmu do ucieleśnionego modelu poznania i umysłu w kognitywistyce

Mateusz Hohol W stronę zunifikowanej wiedzy o umyśle: teorie międzydziedzinowe w naukach kognitywnych

Bolesław Jaskuła Percepcja wizualna jako obszar badań neurokognitywnych

Józef Bremer Co świadome sny mogą nam powiedzieć o świadomości?

Arkadiusz Lewicki Mechanizmy inteligencji stadnej

Roman Murawski, Jan Woleński Logika a kognitywistyka

Sebastian T. Kołodziejczyk. Po co filozofia kognitywistyce? Preteorie, metateorie i translacje

Andrzej Biłat O hipotezie Wierzbickiej i logicznych reprezentacjach systemów pojęciowych

Andrew Schumann Logika illokucyjna dla eksplikacji kognitywnych aspektów interakcji ludzkiej

Marcin Tkaczyk Logika temporalna

Konrad Szocik Kognitywna teoria religii a naturalność teizmu i ateizmu. Krytyka założenia o intuicyjnej religijności człowieka

Przypisy

Katalog wydawniczy

Projekt okładki: MARIUSZ BANACHOWICZ

Projekt typograficzny: MIROSŁAW KRZYSZKOWSKI

Skład: MELES-DESIGN

© Copyright by Copernicus Center Press, 2014

Publikacja dofinansowana przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

ISBN 978-83-7886-134-8

Wydanie I

Kraków 2014

Copernicus Center Press Sp. z o.o.

pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków

tel./fax (+48 12) 430 63 00

e-mail: marketing@ccpress.pl E-book sales: http://en.ccpress.pl

E-book made by: eLitera s.c.

Andrzej Dąbrowski

Jan Woleński

Wprowadzenie

Artykuły prezentowane w książce są w dużej mierze owocem Seminarium Kognitywistycznego, prowadzonego w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie w roku akademickim 2013/2014. Na seminarium omawiane były przede wszystkim najnowsze osiągnięcia kognitywistyki, jej problemy metodologiczne, uwarunkowania i implikacje praktyczne (ekonomiczne, prawnicze czy medyczne) oraz nowe perspektywy. Książka ta powstała dzięki zaangażowaniu i pomocy wielu osób. Szczególne podziękowania należą się Panu Rektorowi WSIiZ, prof. Tadeuszowi Pomiankowi za pomoc w organizacji seminarium i finansowe wsparcie niniejszej publikacji oraz Panu Prorektorowi ds. Rozwoju i Współpracy WSIiZ, dr. Wergiliuszowi Gołąbkowi za pomoc w kwestiach wydawniczych. Słowa podziękowania kierujemy również do uczestników Seminarium Kognitywistycznego i wszystkich autorów książki.

Jan Woleński

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

Jaka jest kognitywistyka każdy (?) widzi

W niektórych kręgach akademickich, zwłaszcza amerykańskich, krąży powiedzenie, że jeśli coś musi być nazwane nauką, nie jest nią na pewno. Tekst oryginalny używa słowa science a jako przykład podaje się cognitive science. Wersja angielska jest bardziej dosadna niż polska. W samej rzeczy, angielski termin science jest, by tak rzec, znacznie bardziej wymagający niż jego polski odpowiednik, tj. „nauka”. Tradycja anglosaska ograniczała (i niekiedy nadal tak jest) science do nauk przyrodniczych. Wprawdzie sytuacja skomplikowała się, gdy pojawiły się nauki społeczne pretendujące do roli teoretycznej (socjologia, ekonomia, politologia, odpowiednio sociology, economics, political science), ale kontrast pomiędzy science i arts (humanities) jest nadal bardzo silny w anglosaskiej terminologii metodologicznej. Znaczenie naszego terminu „nauka” zarówno w języku potocznym jak i specjalistycznym (naukoznawczym) jest mniej więcej takie samo jak w niemieckim, gdzie termin Wissenschaft odnosi się każdej dyscypliny akademickiej dopuszczonej jako dziedzina badania lub nauczania, niezależnie od tego, czy należy ona do przyrodoznawstwa (w bardzo szerokim rozumieniu, tj. obejmującym nauki techniczne i medycynę) czy humanistyki. To wcale nie znaczy, że podział na te dwie dziedziny podpadające pod ogólne pojęcie jest bezproblematyczny, by tylko przypomnieć wielki spór metodologiczny w XIX w. (głównie w filozofii niemieckiej) o stosunek Naturwissenschaften do Kulturwissenschaften. Wspomniana kwestia teoretycznych nauk społecznych pojawiła się także w tym kontekście.

Wskazanie na cognitive science (termin polski to „nauki kognitywne” a nie „nauka kognitywna”; używanie terminu science w liczbie pojedynczej na oznaczenie wielości nauk jest specyfiką terminologii angielskiej) jako egzemplifikację powiedzenia zacytowanego na początku niniejszego artykułu ma niewątpliwie posmak ironii, czy też nawet wyraźną szczyptę złośliwości, ale łatwo odnaleźć w jego tle ważne pytanie o metodologiczny status tej dziedziny (na razie nie chcę używać słowa „dyscyplina”, gdyż od razu sugeruje ono wewnętrzną jedność, czy też spoistość tego, co ono oznacza) mającej już niekwestionowalną pozycję w świecie akademickim[1]. Jedna nauka czy wiele? Przyrodnicza czy jakaś inna? Interdyscyplinarna (transdyscyplinarna) czy multidyscyplinarna[2]? Polacy mogą się jakoś (czy do pewnego stopnia) wykręcić używaniem słowa „kognitywistyka”, wykorzystanym w tytule, aczkolwiek bez jakichkolwiek wstępnych zobowiązań metodologicznych[3]. To jednak Pyrrusowy sukces teoretyczny, gdyż ta propozycja terminologiczna nie likwiduje problemu wielości, a ponadto nazwy zakończone na „-styka” są stosowane dla oznaczenia nauk humanistycznych lub ich poszczególnych części („humanistyka”, „polonistyka”, „germanistyka” itd.; przegląd problematyki kognitywistycznej wskazuje, że wykracza ona, i to bardzo, znacznie poza kwestie rozważane w humanistyce)[4]. Nie ma oczywiście żadnego powodu, aby nie nadać nazwie „kognitywistyka” znaczenia w sposób projektujący, ale umowy terminologiczne nie prowadzą automatycznie do usunięcia wątpliwości o charakterze metodologicznym. Jedyne, co uzyskaliśmy, to ekwiwalencja (na pewno zakresowa, a znaczeniowa na mocy stypulacji) nazw „nauki kognitywne” i „kognitywistyka”. Można do tego jeszcze dodać nazwę „nauki o poznaniu”, także stosowaną w polskiej nomenklaturze naukoznawczej, ale będę jej unikał.

Nie zawsze tak jest, że nazwy i ich znaczeniowe przemiany niewiele sugerują z metodologicznego punktu widzenia. Newton wyłożył swą mechanikę w dziele zatytułowanym Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. Inaczej mówiąc, fizyka w XVII w. (także i później) była traktowana jako filozofia natury (naturalna, filozofia przyrody). Wedle tradycyjnego poglądu, termin „metafizyka” został urobiony przypadkowo jako efekt katalogowania dzieł Arystotelesa. Dzieło o filozofii pierwszej (prote filosofia) zostało umieszczone po księgach z fizyki (ta meta ta fisika), czyli empirycznej nauce o przyrodzie, i po pewnych skrótach powstało słowo „metafizyka”. Wszelako niektórzy historycy filozofii (np. Werner Jaeger) twierdzą, że wcześni (tj. działający zaraz po Stagirycie) perypatetycy mówili o metafizyce jako „ponadfizyce”, czyli filozoficznej refleksji nad rzeczywistością stanowiącą przedmiot badań empirycznych. Termin „matematyka” oznacza dzisiaj część matematyki, a dokładniej rezultat badania systemów matematycznych przy pomocy metod zaczerpniętych z matematyki. W XIX w. uprawiano tzw. metageometrię, tj. porównywanie rozmaitych systemów geometrycznych, euklidesowego i nieeuklidesowych. Gauss, książę matematyków, uważał metageometrię za pomyłkę i, jako empirysta w podstawach matematyki, porównywał ją z metafizyką w sensie negatywnym, tj. za filozoficzne fantazjowanie kończące się spekulacją. Ten ostatni przykład wskazuje na rolę negatywnych skojarzeń związanych z ewolucją terminologii naukowej czy też filozoficznej. Anegdota, od której zacząłem niniejszy artykuł, ma, jak już zresztą zauważyłem, nieco prześmiewczy (ironiczny) charakter. Jej twórcy być może chcieli napiętnować nieczyste sumienie metodologiczne przedstawicieli cognitive science. Tak czy inaczej, analiza nauk kognitywnych z punktu widzenia filozofii nauki jest czymś od razu narzucającym się i żadne terminologiczne manipulacje jej nie zastąpią.

 

Termin cognitive science pojawił się w połowie lat 70. XX wieku[5]. Został wprowadzony jako nazwa dla interdyscyplinarnego (to było bardzo mocno podkreślane) przedsięwzięcia grupującego przedstawicieli lingwistyki, językoznawstwa, sztucznej inteligencji i psychologii badających fenomen poznania (jako cognition, nie knowledge). Kilka lat później pewien raport o stanie kognitywistyki z 1978 r.[6] wyróżnił następujące składniki nauk kognitywnych: filozofia, psychologia, sztuczna inteligencja (computer science), neuronauki, antropologia i językoznawstwo. Przegląd dzieł encyklopedycznych i podręcznikowych[7] wskazuje, że umieszczenie antropologii było co najmniej przedwczesne (można mówić, co najwyżej, o pewnych aplikacjach, np. w odniesieniu do społecznych wyróżników poznania), ale inne poddziedziny kognitywistyki zostały znacznie rozbudowane[8]. Filozofia (rzecz jasna z kwalifikacją „kognitywistyki”) znajduje się we wszystkich wykazach i powierzono jej funkcję określenia podstaw metodologicznych kognitywistyki[9]. Przykładem zmiany, a dokładniej mówiąc rozszerzenia, zakresu problemowego w obrębie kognitywistyki jest ewolucja neuronauk. Zaczęły od badania rozmaitych patologii poznawczych (tzw. lezji, od angielskiego słowa laisons), ale obecnie[10] neuronauki zajmują się normalnymi umysłami, w szczególności ich funkcjonowaniem jako maszyny obliczeniowej (mówi się o computable neuroscience). Poczucie różnorodności w kognitywistyce wzrasta, gdy rozważa się takie projekty lub subdyscypliny jak psychologia poznawcza[11], gramatyka kognitywna[12], kognitywna teoria religii[13] czy kognitywna biologia[14]. Czy są to fragmenty kognitywistyki, czy też jej aplikacje do innych dyscyplin? Notujemy też próby kognitywistycznych interpretacji ogólnych koncepcji filozoficznych, zwłaszcza fenomenologii[15]. Husserlowska koncepcja świadomości jako zbioru aktów mentalnych (w przeciwieństwie do tradycyjnego ujęcia jako zbioru treści wrażeniowych) jest traktowana jako szczególnie interesująca dla nauk kognitywnych.

Nie brak też rozmaitych kontrowersji w obrębie kognitywistyki (są one mniej lub bardziej szeroko traktowane w piśmiennictwie wymienionym w przypisie 1 i cytowanym w związku z poddziedzinami nauk kognitywnych). Można je podzielić na metanaukowe i rzeczowe, aczkolwiek granica między nimi jest płynna, co sprawia, że wiele sporów ma charakter mieszany. Skupiając się na pierwszych (niektóre zostały już wskazane wcześniej) można wymienić m.in. problem naturalizacji, np. intencjonalności[16], zagadnienie fizykalizmu i redukcjonizmu (często związane z tzw. ucieleśnioną kognitywistyką, ang. embodied cognitive science[17]), zasadność metafor komputerowych w analizie umysłu (teza silna: umysł jest komputerem, teza słaba: wszystkie funkcje mentalne można symulować komputerowo), tradycyjna kwestia umysł-ciało (także rozważana w związku z ucieleśnionymi naukami kognitywnymi), koneksjonizm (funkcjonalizm) vs. komputacjonizm w analizie umysłu, modularność umysłu i istnienie języka mentalnego, natywizm kognitywny vs. empiryzm kognitywny, poznawcza zawartość emocji i emocjonalna zawartość poznania, czy wzajemny stosunek poszczególnych składników nauk kognitywnych i relacja kognitywistyki do innych dyscyplin, co jest jakoś zaznaczone takimi określeniami jak „kognitywna x” czy też „kognitywna teoria x”[18].

Jak sobie poradzić z niewątpliwą wielością i różnorodnością w obrębie nauk kognitywnych? Jako filozof, może z pewną przesadą wypływającą z profesjonalnego nastawienia, miejsce filozofii w kognitywistyce uważam za osobliwie interesujące i rzucające pewne światło na tytułową kwestię. Jako wstępną hipotezę przyjmuję stwierdzenie następujące: jeśli w obrębie danej dyscypliny problemy teoretyczne i metateoretyczne są przemieszane, znaczy to, że dana dziedzina jest ciągle w stanie burzy i naporu, a może nawet nigdy z niego nie wyjdzie. Jakoż w rozwiniętych naukach, takich jak matematyka, fizyka, ale także historia, aby podać przykład z zakresu humanistyki, pytania i rozstrzygnięcia rzeczowe funkcjonują jako zgoła odmienne. To oczywiście nie znaczy, że w tych dyscyplinach problematyka teoretyczna czy metodologiczna jest nieobecna. Rzeczy mają się wręcz przeciwnie, ale filozofia fizyki nie jest fizyką, filozofia matematyki nie jest matematyką, a filozofia historii nie jest historią. Natomiast filozofia kognitywistyki jest notorycznie traktowana jako część nauk kognitywnych, a nawet uznawana za ich ogólny fundament teoretyczny. Świadczy o tym fakt, że w wykazie założeń teoretycznych nauk kognitywnych standardowo wymienia się zarówno presumpcje rzeczowe jak i metodologiczne. Dla porządku zaznaczę, że nie pretenduję do roli rozjemcy w debatach wokół nauk kognitywnych. Nie wykluczam więc, że pytajnik w tytule ograniczający zakres kwantyfikacji „każdy” stosuje się także do mnie.

Instytucjonalne rozumienie nauki polega na tym, że obejmuje ona to wszystko, co jest uważane za naukę w ramach społecznego podziału pracy wyznaczającego organizację badań naukowych i nauczania na poziomie akademickim[19]. Z tego punktu widzenia, kognitywistyka bez żadnych wątpliwości jest nauką, ponieważ prowadzone są badania w jej zakresie i funkcjonują stosowne studia na uniwersytetach i innych szkołach wyższych. Takie, w gruncie rzeczy socjologiczne, pojęcie nauki może być co najwyżej punktem wyjścia dla rozważań o metodologicznym statusie nauk kognitywnych czy jakiejkolwiek innej dyscypliny znajdującej się np. na ministerialnej liście dziedzin uznanych za takie, w których przyznaje się stopień doktora. Tedy potrzebne jest drugie, metodologiczne właśnie rozumienie nauki. Z grubsza rzecz biorąc, pewien korpus czynności (działań badawczych) i ich wytworów (stwierdzeń) konstytuuje dział nauki, o ile można go scharakteryzować jako w miarę jednolity pod względem przedmiotu (wycinka rzeczywistości), którego dotyczy i metod, jakie stosuje. Kwalifikacja „w miarę” jest notorycznie nieokreślona i trudno oczekiwać jej doprecyzowania usuwającego wszelkie wątpliwości, nawet w przypadku nauk ścisłych. Być może matematyka stanowi jedyny wyjątek w tym względzie, ale pominę dyskusję tej kwestii. Krótko mówiąc, nauki wyodrębnia się z uwagi na kryterium przedmiotowe lub/i metodologiczne. Trzeba zatem rozważyć, czy nauki kognitywne można scharakteryzować z powyższych dwóch punktów widzenia.

Kognitywistyka wydaje się nieźle określona przedmiotowo. Zajmuje się mianowicie poznaniem. Niektórzy wprawdzie uważają, że jej przedmiotem jest umysł i jego rozmaite manifestacje, ale oba te ujęcia można tak doprecyzować, że stają się równoważne. Termin „poznanie” wcale nie jest niewinny, o ile ma być potraktowany jako oznaczający przedmiot badania. Warto tutaj skorzystać z popularnego odróżnienia czynności i wytworów wprowadzonego ponad 100 lat temu przez Kazimierza Twardowskiego. Pomijając ogólne aspekty tej dystynkcji i stosując ją od razu do kognitywistyki, trzeba odróżnić poznanie jako czynność i poznanie jako wytwór. Mówiąc inaczej, odróżniamy czynności poznawcze i wytwory poznawcze. Terminologia angielska ujmuje to kontrastem pomiędzy cognition (czynności poznawcze) i knowledge (wytwory poznawcze). Od razu nasuwa się propozycja, aby poznanie jako czynność powierzyć kognitywistyce (stąd zresztą nazwa), a poznanie jako wytwór uczynić przedmiotem epistemologii, tj. teorii wiedzy (termin knowledge może być oddany po polsku jako „wiedza”).

Dla uściślenia analizy weźmy klasyczną definicję wiedzy jako prawdziwego uzasadnionego przekonania. Od razu rzuca się w oczy normatywny aspekt tego wyjaśnienia, gdyż trzeba przyjąć jakieś reguły odróżniania przekonań wystarczająco uzasadnionych od takich, które nie posiadają tego atrybutu. Kognitywista może powiedzieć, że nie interesuje go normatywny aspekt wiedzy, ponieważ bada to, co ludzie, zarówno naukowcy jak i żywiący przekonania potoczne, uważają za wiedzę, a nie to, co powinni tak kwalifikować. „Moje zadanie jest deskryptywne, a nie normatywne” – powiada, aby sprecyzować problem. Jako program to wyznanie jest jasne i jednoznaczne. Niemniej jednak, nawet pobieżny przegląd prac kognitywistycznych wcale nie potwierdza ostrości przeciwstawienia czynności i wytworów oraz przedsięwzięcia deskryptywnego i zadania normatywnego. Po pierwsze, trudno badać czynności w oderwaniu od wytworów (i vice versa). Często czynność kwalifikuje się jako poznawcza dlatego, że prowadzi do wytworu kognitywnego. Aby podać prosty przykład, zwrócono uwagę na poznawczy aspekt emocji właśnie dlatego, że jakoś decydują one o treści wytworów poznawczych. Tradycyjna koncepcja aktów mentalnych (w tym także poznawczych) reprezentowana przez Brentanę, Husserla czy wczesnego Twardowskiego odróżniała sam akt jako taki, jego treść i jego wytwór. Tak czy inaczej, potrzeba uwzględnienia treści kognitywnej pojawia się zarówno w tym tradycyjnym ujęciu, czy nieco zmodyfikowanym przez dystynkcję czynności i wytworów. Potwierdzają to liczne prace kognitywistyczne na temat treści mentalnej, tj. po prostu treści aktów poznawczych, np. percepcyjnych, pamięciowych, wyobrażeniowych itd. Kognitywista mógłby jeszcze powiedzieć, że potrzeba zwrócenia uwagi nie tylko na akty, ale także na treści nie wykracza poza przedsięwzięcie deskryptywne w naukach kognitywnych. To wyjaśnienie jest niezupełnie trafne. Wspomniane już badanie lezji nie może obyć się bez ustalenia jakiegoś wzorca poznawczego także dotyczącego, by tak rzec, „wiedzy patologicznej” od normalnej w świetle procesów je kreujących. To samo dotyczy badań nad poprawnością rozumowań, skutecznością procesów decyzyjnych, sposobnością matematyczną czy uczeniem się języka.

Okazuje się zatem, że pojęcie poznania jako cognition wcale nie jest tak jednoznaczne i jednolite, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nic tedy dziwnego, że poznanie (w rozważanym sensie) jest przedmiotem bardzo rozmaitych dociekań, zarówno deskryptywnych, jak i normatywnych. Nie ma specjalnego znaczenia czy będzie się mówić o rozmaitych naukach kognitywnych, czy badaniu rozmaitych aspektów poznania przez kognitywistykę jako „w miarę” zunifikowaną dyscyplinę. Tak czy inaczej i tutaj znowu wypowiadam się jako filozof, i to specjalizujący się w teorii poznania, granica pomiędzy naukami kognitywistycznymi a epistemologią jest płynna. Co więcej, w naukach kognitywnych pojawiają się typowe tradycyjne zagadnienia filozoficzne, np. natywizm czy problem psychofizyczny. Zwracam uwagę na to, że nie są to kwestie z zakresu filozofii nauki, a więc metateoretyczne, ale właśnie rzeczowe kwestie dyskutowane w ramach ontologii (problem psychofizyczny) czy epistemologii (natywizm). Czy mamy przyjąć, że straciły one walor filozoficzny i stały się przedmiotem badań z zakresu tzw. nauk szczegółowych (pozytywnych)?

Na najwyższym poziomie dzieli się nauki z uwagi na stosowaną metodę na formalne i realne (empiryczne). Do pierwszych zalicza się logikę i matematykę, do drugich resztę, z ewentualnym dalszym podziałem nauk empirycznych na przyrodnicze i humanistyczno-społeczne. Wszelako ten dalszy podział zakłada, że istnieje jakaś zasadnicza odmienność metodologiczna pomiędzy przyrodoznawstwem a grupą obejmującą humanistykę i dyscypliny społeczne. W samej rzeczy, kwestia ta była szeroko rozważana w XIX w. (i później) w związku z przeciwstawieniem nauk nomotetycznych, tj. formułujących prawa i nauk idiograficznych, tj. ograniczających się do opisu zjawisk. Dodatkowo wskazywano na różnicę w wyjaśnianiu przez odwołanie się do prawidłowości ogólnych i wyjaśnianie poprzez tzw. rozumienie. Z grubsza rzecz biorąc przyrodoznawstwo uważano za nomotetyczne i wyjaśniające poprzez prawa ogólne, a nauki humanistyczno-społeczne za idiograficzne i odwołujące się do rozumienia[20]. O ile takiej odrębności w metodzie nie ma, drugie piętro podziału, dotyczące już tylko nauk empirycznych, ma charakter wyraźnie przedmiotowy. Na szczęście można dalszą dyskusję znacznie uprościć, ponieważ, po pierwsze, nie musimy tutaj wnikać w metodologiczną charakterystykę logiki i matematyki, a po drugie, roztrząsanie czy kognitywistyka jest częścią przyrodoznawstwa, czy należy do nauk humanistyczno-społecznych mija się z celem. Na razie to tylko konstatuję, a wrócę do problemu w związku z interdyscyplinarnością nauk kognitywnych.

Nauki kognitywne na pewno nie są częścią matematyki, aczkolwiek nie brak w nich rozważań silnie stosujących matematykę, aby wspomnieć tylko model percepcji Davida Marra czy obliczeniowe neuronauki. Jeśli kognitywistyka buduje matematyczne wzorce procesów poznawczych czy mentalnych, są to na pewno formalne modele zjawisk empirycznych. Posługując się schematem części kognitywistyki przypomnianym przez Barbarę Von Eckardt, nauką empiryczną jest na pewno psychologia. Nawiasem mówiąc, status psychologii był zawsze żywo dyskutowany. Nomotetyczna czy idiograficzna? Przyrodnicza czy humanistyczna? Dzisiaj te spory są już mocno przebrzmiałe a psychologia jest powszechnie uznawana za empiryczną naukę teoretyczną. To, czy jej przedmiot daje się znaturalizować czy nawet zfizykalizować, nie ma większego znaczenia dla praktyki badań psychologicznych. Jeśli włącza się antropologię do nauk kognitywnych, nie ma powodu odmawiania jej charakteru dyscypliny empirycznej. Sztuczną inteligencję i neuronauki można traktować (patrz wyżej) jako budowanie formalnych modeli rzeczywistych procesów mentalnych. Pozostaje lingwistyka i filozofia. Jeśli chodzi o pierwszą, to na pewno nie jest tak, że całe językoznawstwo znajduje się w obrębie nauk kognitywnych. Trudno było tak skwalifikować onomastykę czy semantykę opisową. Pewnie dlatego wyróżnia się gramatykę kognitywną. W samej rzeczy, przekonanie o istotności języka w procesach poznawczych przyczyniło się do zaliczenia lingwistyki do obszaru nauk kognitywnych. Co więcej, formalne modele języka, np. w ramach gramatyki generatywnej, transformacyjnej czy kategorialnej można z powodzeniem traktować jako schematy rzeczywistego funkcjonowania kompetencji językowej. Niemniej jednak wcale nie jest jasne, dlaczego gramatyka kognitywna ma być fragmentem kognitywistyki, a nie językoznawstwa teoretycznego w dawnym rozumieniu. Podobny problem jest z filozofią. Nie oczekuje się, że cała filozofia zostanie przechrzczona na część kognitywistyki. Wszelako udział filozofii nauki, filozofii umysłu czy epistemologii w dociekaniach kognitywistycznych jest znaczny. Nie miejsce tutaj na rozważanie skomplikowanego problemu stosunku filozofii do empirii. Muszę więc coś zadeklarować, mianowicie pogląd, że filozofia nie korzysta z danych empirycznych tak, jak fizyka, biologia czy psychologia. Nie zmieniają tego próby w kierunku tzw. filozofii eksperymentalnej, gdyż, po pierwsze, są to właśnie próby, a nie rezultaty, a po drugie, często sprawiają wrażenie usiłowania, i to za wszelką cenę, upodobnienia filozofii do typowych nauk empirycznych.

 

Uwagi powyższe sugerują, że nauki kognitywne składają się z części dość niejednorodnych pod względem metodologicznym. Kognitywiści zapewne zdają sobie z tego sprawę i na ogół rozważają takie problemy metodologiczne (z filozofii nauki), które nie zależą od zróżnicowania poszczególnych składników nauk kognitywnych. Weźmy np. obszerną monografię Hohola o tytule Wyjaśnić umysł. Struktura teorii neurokognitywnych. Pierwsze pytanie, jakie nasuwa się, dotyczy tego, czy wyjaśnianie umysłu jest tylko i wyłącznie domeną teorii neurokognitywnych. Dla uproszczenia załóżmy, że tak. Przyjmę także, iż pojęcie teorii neurokognitywnej jest dobrze określone, tj. że teorią taką jest usystematyzowany zbiór twierdzeń (hipotez) o wystarczającej mocy opisowej, eksplanacyjnej i predyktywnej. Jakie rozważania znajdują się w tej przykładowo wziętej monografii. Mamy w niej prawie wyłącznie filozofię nauki, ilustrowaną przykładami konkretnych badań kognitywistycznych. A więc czytamy o poziomach teoretycznych, heurystykach, schematach, paradygmatach, teoretyzowaniu, uteoretyzowaniu, interpretacji danych empirycznych, błędzie mereologicznym (jest to coś w rodzaju rozumowania pars pro toto; zarzut Bennetta–Hackera), abdukcji, najlepszym wyjaśnianiu, zapętlonej logice uzasadnień, jedności nauki, syntaktycznych strategiach wyjaśniania, semantycznych strategiach wyjaśniania, psychologicznych strategiach wyjaśniania, konwergencji i koherencji. Dwadzieścia lat wcześniej Barbara Von Eckardt poświęciła więcej niż połowę swej książki[21] analizie tego, czy i ewentualnie jak, rozmaite pojęcia i koncepcje z zakresu filozofii nauki stosują się do nauk kognitywnych. Na końcu dodała 50 stron na temat metodologicznej charakterystyki niedojrzałej nauki, polemizując z ujęciami Koła Wiedeńskiego, Kuhna i Laudana. Najwyraźniej broniła kognitywistyki przed deprecjacją ze strony tych, którzy powiadają, że jeśli coś musi nazywać się nauką, na pewno nią nie jest. Dwadzieścia lat później nauki kognitywne są traktowane jako dojrzałe.

Moje uwagi w ostatnim akapicie nie są zamierzone jako krytyka. Obie wspomniane książki przeczytałem z zainteresowaniem. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że zarówno Barbara Von Eckardt jak i Mateusz Hohol przyjmują, że wyjaśnienie metodologicznych podstaw kognitywistyki istotnie przyczynia się do rozwoju nauk kognitywnych. Moje stanowisko jest odmienne. Uważam, że jest to ważne dla filozofii nauki, chociażby z tego powodu, że pojawiła się nowa gałąź w ramach socjologicznego pojęcia nauki, a znacznie mniej istotna dla rozwoju badań kognitywistycznych. Odwołam się do dwóch przykładów, mianowicie cybernetyki i politologii. Pierwsza robiła furorę w latach 1950–70. Uważano ją niemal za nowy kamień filozoficzny, podstawę wreszcie porządnej naukowej ontologii. Niemal wszyscy rozprawiali o systemach, sprzężeniach zwrotnych, sterowaniu w maszynach, organizmach i społeczeństwach, równowadze w złożonych układach, samoregulacji itp. Dzisiaj mało kto o tym pamięta. Niemniej jednak robotyka, systemy samoregulujące się, złożoność techniczna czy teoria chaosu stanowią dziedzictwo cybernetyki jako nauki o sterowaniu w układach złożonych. Norbert Wiener, twórca cybernetyki, dodawał, że dotyczy ona sterowania w maszynach, organizmach i społeczeństwach, ale to była ekstrapolacja. Gdy politologia stała się dyscypliną akademicką w Polsce w latach 60., od razu pojawił się spór o to[22], czy jest to federacja dyscyplin zajmujących się polityką (historia, socjologia, ekonomia, prawoznawstwo i może jeszcze inne), czy też jedna dyscyplina, co podkreślano użyciem nazwy „nauka o polityce” (liczba pojedyncza!). Kontrowersja ta prawie w ogóle nie wpłynęła na praktykę badawczą politologów. Zajmują się tym samym, co 50 lat temu, ewentualnie z dodatkami, gdyż np. ekologia stała się problemem politycznym. Ciekawe jest to, że pierwotne zaangażowanie filozoficzne cybernetyki i politologii było wyjątkowo wielkie, podobnie jak w przypadku obecnych nauk kognitywnych. Trudno o jakieś odpowiedzialne prognozy na temat przyszłego stanu kognitywistyki, ale wydaje mi się, że jej los będzie podobny jak cybernetyki[23]. Nauki kognitywne doprowadzą do wielu ważnych wyników i zastosowań, np. terapeutycznych czy w dydaktyce, ale prędzej czy później stracą swój obecny status, tj. przestaną być rewolucyjną nowością ogarniającą wszystko lub prawie wszystko, co jest do powiedzenia.

Pozostaje jeszcze do omówienia kwestia kognitywistyki w planie integracji czy też interdyscyplinarności. Wszyscy zajmujący się naukami kognitywnymi wskazują, że integrują one różnorodne badania nad poznaniem i ich wyniki. Niemniej jednak, integracja integracji nierówna. Można powiedzieć np., że teoria mnogości zintegrowała matematykę, bo wszystkie teorie matematyczne można przedstawić w języku teorio-mnogościowym. Być może ta integracja zostanie zastąpiona inną, np. w ramach teorii kategorii, ale jak na razie matematyka dostarcza najsilniejszego przykładu integracji i nie tyle interdyscyplinarności, ile transdyscyplinarności. W fizyce jest już znacznie gorzej. Wielu fizyków poszukuje tzw. teorii ostatecznej, tj. takiej, która zunifikowałaby całą fizykę, ale, jak na razie, jest to tylko projekt. Dwie najbardziej fundamentalne teorie fizykalne, tj. mechanika kwantowa i teoria względności nie znajdują wspólnego mianownika. W gruncie rzeczy fizyka jest kolekcją wielu dyscyplin, teoretycznych i eksperymentalnych, i nikt nie rozpacza z tego powodu. Nikt też nie oczekuje, że internalny pluralizm fizyki, jeśli w ogóle zostanie przezwyciężony, to stanie się tak z powodu rozważań o strategiach, wyjaśnieniach czy paradygmatach budowania teorii. W innych teoretycznych naukach przyrodniczych, w szczególności chemii i biologii, sytuacja jest podobna, aczkolwiek mniej klarowana niż w fizyce[24]. Natomiast są udane przykłady integracji nader lokalnej, np. fizykochemia (chemia fizyczna), biofizyka czy biochemia, które odegrały istotną rolę w powstaniu chociażby biologii molekularnej. Należy oczekiwać, że tego rodzaju tendencje i osiągnięcia będą także udziałem nauk kognitywnych. Powstanie neuronauk może być pierwszym zwiastunem w tym zakresie. Jest przy tym rzeczą ważną, czy te lokalne integracje czy przedsięwzięcia interdyscyplinarne powstaną wewnątrz kognitywistyki, czy też będą polegać na fuzji jakiegoś jej fragmentu z czymś należącym do zgoła innej dyscypliny. Być może powstanie biologia kognitywna nie jako projekt bardziej filozoficzny niż przyrodniczy, ale poprzez legitymowaną integrację biologii i fragmentu kognitywistyki. Jeśli tak się stanie, będzie rzeczą obojętną, czy ten rezultat zostanie włączony do nauk kognitywnych, czy też do biologii.

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że kognitywistyka zaowocowała powstanie nowego nowym językiem, którym można mówić o rozmaitych kwestiach. W tym jest podobna do cybernetyki, która wykreowała nomenklaturę naukową odpowiadającą społecznej świadomości w dobie automatyzacji. Język kognitywny odpowiada potrzebom epoki masowej komunikacji i wszechobecności urządzeń elektronicznych magazynujących i przenoszących informację. Jestem bardzo daleki od poglądu, że nauka jest wyłącznie produktem technologicznego zaawansowania ludzkości, ale uważam, że kognitywistyka jest znakiem naszych czasów, zapewne nie wiecznotrwałym, ale temporalnie ograniczonym. Rola języka kognitywnego, czy dawniej cybernetycznego, a jeszcze wcześniej ewolucjonistycznego czy mechanistycznego na tym polega, że o pewnych istotnych sprawach najwygodniej mówić żargonem odpowiadającym danej cywilizacji. Wracając do filozofii, trudno dzisiaj wykładać np. epistemologię bez uwzględnienia tego, co dostarczają nauki kognitywne. Jaka kognitywistyka jest może nie każdy widzi, ale każdy z niej korzysta, nawet nie wiedząc o tym.