Badania jakościowe t.2

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

1. Czas. Praca w terenie może trwać od kilku miesięcy do kilku lat, w zależności od tego, co badamy. W tym czasie mnóstwo rzeczy zdąży się wydarzyć, ludzie mogą zmienić nastawienie do wielu spraw, zmienia się też dynamika relacji międzyludzkich. Jeśli to możliwe, warto jest strategicznie wybrać kilka dłuższych okresów obserwacji, przeplatanych opracowaniem materiału (notatek, zdjęć, dokumentów) oraz analityczną refleksją i pisaniem tekstów – najlepiej z dala od terenu. W trakcie pobytu w terenie warto też rozszyfrować, które pory dnia czy dni tygodnia są punktami kluczowymi lub wyróżniają się jako szczególnie bogate w informacje (tamże, s. 59). Takim punktem może być obchód w szpitalu, przekazanie pracy drugiej zmianie, lekcja wychowawcza w szkole, zebranie w firmie, a nawet przerwa na kawę.

2. Ludzie. Innym wymiarem selekcji jest zróżnicowanie danej społeczności. Jeśli chcemy stworzyć szczegółowy i sprawiedliwy obraz życia instytucji, to powinniśmy obserwować interakcje i kobiet, i mężczyzn, osób w różnym wieku, o różnym zasięgu odpowiedzialności, w różnych działach, na różnych stopniach formalnej i nieformalnej hierarchii. Nawet jeśli interesuje nas tylko jedna grupa zawodowa, na przykład pielęgniarek, to spróbujmy zwracać uwagę na ich mniejsze grupy.

3. Kontekst. Trzecim wymiarem selekcji jest kontekst, który niekoniecznie pokrywa się z fizycznym miejscem. Spróbujmy obserwować zarówno fasadę, jak i kulisy danej społeczności czy instytucji! Na przykład nauczyciele mają na ogół różne normy zachowania i wypowiedzi wobec uczniów w klasie, rodziców na wywiadówce, innych nauczycieli podczas zebrania czy wobec koleżanek, z którymi prowadzą nieformalne rozmowy na przerwach. Aby zaobserwować repertuar zachowań w całym ich bogactwie, dobrze jest mieć dostęp do kontekstów, gdzie obowiązują różne normy zachowania.

2.1.4. Role obserwatora

Każda obserwacja jest inna. Nawet doświadczony badacz musi za każdym razem szukać równowagi między byciem „wewnątrz” społeczności i analizowaniem jej „z zewnątrz”, z dystansu. Za Katrine Fangen (2005) oraz Hammersleyem i Atkinsonem (2000) można wyróżnić kilka głównych ról:

1. Całkowicie uczestniczący obserwator spędza cały swój czas w danym środowisku, przejmując tryb życia i zwyczaje grupy, a nawet jej sposób patrzenia na rzeczywistość. Takie zanurzenie się w teren jest niezwykle pomocne, aby daną grupę zrozumieć, ale może grozić wtopieniem się w jej kulturę i utratą analitycznego nastawienia. W antropologii mówi się o ryzyku going native i totalnej akulturacji – badacz staje się jednym z „tubylców” i zaczyna utożsamiać się całkowicie z pewną społecznością polityczną, religijną czy etniczną. Zmienia się wtedy w nieobserwującego uczestnika. Czasami jednak problem badawczy wymaga podjęcia tego ryzyka, na przykład po to, by uzyskać dostęp do milczącej, ucieleśnionej wiedzy. Jak zauważa Katrine Fangen (2005, s. 140), ideałem nie jest jednak całkowite uczestnictwo, tylko taki stopień uczestnictwa, który daje możliwie najlepsze dane.

2. Częściowo uczestniczący obserwator jest jedną z najbardziej popularnych ról. Osoba uczestniczy w interakcjach, ale nie w tej działalności, która jest specyficzna dla danego środowiska – na przykład produkcji urządzeń lub pielęgnacji chorych. Ideałem jest to, by poznać normy, wartości i reguły zachowań, nie powodując, aby nasza obecność była uciążliwa dla uczestników.

3. Nieuczestniczący obserwator obserwuje i prowadzi dokumentację, nie wdając się w interakcje międzyludzkie w terenie. Bardzo wątpliwe, czy można uzyskać pełne zrozumienie rzeczywistości społecznej, jeśli jest to jedyna rola, ale jak wspomnieliśmy wcześniej, badacz może dopasowywać swoje role w zależności od sytuacji. Są sytuacje, kiedy rola nieuczestniczącego obserwatora ma zdecydowane plusy, na przykład na wiecach, koncertach, w centrach handlowych czy na lotniskach.

Oprócz roli obserwator może przyjąć postawę neutralną, zaangażowaną bądź stronniczą. Przez wiele lat normą w naukach społecznych była „neutralna” i poprawna postawa obserwatora wobec grup i organizacji, które bada. Nie chodziło tu wyłącznie o dopasowanie się, z szacunku dla danej społeczności, do jej norm ubioru i interakcji, lecz także o polityczną czy ideologiczną neutralność. Na fali krytyki pozytywistycznych ideałów, a zwłaszcza w postmodernistycznym podejściu do nauk społecznych, dyskutuje się, czy badacz kiedykolwiek może być „neutralny” w sensie obojętności na ludzi i sytuacje, które spotyka. Jako myślący i czujący człowiek angażuje się on/ona w relacje z innymi, ma mniej lub bardziej skrystalizowane poglądy polityczne i religijne, sympatie i antypatie. Jeśli analizowana społeczność pozostaje w konflikcie z innymi grupami lub jeśli natknie się na zaognione konflikty w samej grupie, to łatwo może zostać do tego konfliktu wciągniętym i zmuszonym do opowiedzenia się po którejś ze stron. Wtedy konieczna staje się rewizja problemu badawczego.

Ramka 2.3. Obserwowany badacz

Magnus: Podczas obserwacji badacz także jest obserwowany i pilnowany, co dobrze ilustruje moja trzymiesięczna praca w niewielkim domu opieki dla starszych pań cierpiących na demencję. Będąc tam, towarzyszyłem zawsze komuś z personelu, pomagając w pracy, ale na początku ludzie odnosili się do mnie podejrzliwie, biorąc mnie prawdopodobnie za wysłanego przez kierownictwo kontrolera. Gdy wchodziłem do dyżurki podczas przerw, pielęgniarki i pielęgniarze, do tej pory półleżący na kanapie albo siedzący wygodnie z nogami na stole, podnosili się i siadali wyprostowani. Aby tego rodzaju obserwacja była owocna, badacz musi zostać zaakceptowany przez grupę jako osoba neutralna, wiarygodna i godna zaufania. Zajęło mi to kilka tygodni. Z czasem personel zmienił nastawienie do mnie, ludzie siedzieli nadal wygodnie rozparci, gdy wchodziłem do ich pokoju, i przestali bez przerwy obserwować mnie i sprawdzać, co robię i mówię. Stałem się „prawie-pielęgniarzem” albo „ciągłym zastępcą”, pozostała jednak w stosunku do mnie pewna ostrożność, ponieważ byłem tylko „prawie” pielęgniarzem, który mógł zmienić się w donosiciela, gdyby zobaczył jakiś błąd w pracy. Przez ciągłą refleksję nad tym, jaką rolę przypisywano mi w danym momencie, mogłem lepiej zrozumieć zachowanie personelu i materiał, który był efektem mojej obserwacji.

2.1.5. Notatki z terenu

Kiedy piszemy notatki i zbieramy dokumentację, zalecana jest dyskrecja i ostrożność w przechowywaniu tego rodzaju informacji, by nie dostały się w niepowołane ręce. Jest to ważne zwłaszcza w przypadku opisów newralgicznych sytuacji, dobrze jednak jak najszybciej zakodować wszelkiego rodzaju niezredagowane opisy, zmieniając imiona, nazwiska i dane badanej społeczności, na przykład nazwę instytucji.

Regułą jest to, że staramy się zapewnić anonimowość ludziom, których obserwujemy – co może być łatwiejsze wobec osób postronnych, czytających naszą pracę, niż tych ludzi w terenie, którzy doskonale wiedzą, co i kogo mogliśmy obserwować. Liceum, w którym przeprowadzaliśmy obserwacje, możemy nazwać „liceum w jednym ze średnich miast południowej Polski”. Jeśli ktoś jednak rozpozna tę szkołę, łatwo rozgryzie, kim jest nauczycielka historii, wychowawca klasy lub konkretni uczniowie. Doświadczeni etnografowie zalecają więc pewną wstrzemięźliwość w wykorzystywaniu newralgicznych danych i łatwych do rozszyfrowania opisów, o ile nie są one naprawdę istotne dla problemu badawczego.

Ramka 2.4. Anonimowość badanych dziewcząt

Wspomniana już szwedzka antropolog Fanny Ambjörnsson (2004), która obserwowała codzienne interakcje dziewcząt w dwóch równoległych klasach w liceum, opisując ich rozmowy, czasem dzieliła jedną wypowiedź na kilka osób lub zmieniała dziewczętom imiona w opisie konkretnej sytuacji, aby trudniej było je rozpoznać. Jej znakomita etnografia, a zwłaszcza szczegółowe portrety kilku dziewcząt, nie pozostawia wiele wątpliwości co do ich tożsamości dla tych, którzy wiedzieli, w których klasach prowadziła badania. Te opisy są jednak ogromnie pomocne w zrozumieniu ich autoprezentacji oraz codziennego negocjowania tego, co jest „normalne” i „naturalne”, a co jest odstępstwem od normy w byciu „dziewczyną”.

Najważniejszą zasadą robienia dobrych notatek jest zdanie sobie sprawy z faktu, że jest to zadanie selektywne (Emerson, Fretz, Shaw 1995, 2001). Dzieje się tak, ponieważ musimy zredukować nasze doświadczenia i obserwacje konkretnego wydarzenia do kilku zapisków. Nie istnieje jeden właściwy sposób tworzenia idealnych notatek z terenu, tym bardziej, że każdy opis zawiera już element interpretacji tego, co się wydarzyło. Dlatego tak ważne jest to, co zdecydujemy się podkreślić, zmarginalizować lub zupełnie zignorować w naszych zapisach. Warto jednak pamiętać o kilku zasadach.

Notując, pamiętaj!

1. Nie jest możliwe obserwowanie wszystkiego naraz, zdecyduj więc, jaki jest główny cel poznawczy danej obserwacji.

2. Notuj (na ile się da) na bieżąco, aby uniknąć późniejszych reinterpretacji tego, co się stało.

3. Notuj szczegóły, wstępne odczucia, wygląd, reakcje i zachowania ludzi, zapachy, dźwięki.

4. Łatwo jest skupić się na własnych odczuciach, trudniej na reakcjach obserwowanych osób, ale to te drugie powinny być w centrum uwagi.

5. Zawsze staraj się zrozumieć, co znaczą wydarzenia dla obserwowanych osób i społeczności – ale w trakcie notowania nie przypisuj obserwowanemu zachowaniu (np. okazywaniu emocji) motywów.

6. Raczej opisuj, niż oceniaj. Unikaj szybkich i nieuzasadnionych uogólnień, typizacji i stereotypów.

7. Lepiej jest nagrywać i transkrybować wypowiedzi, niż tylko podsumowywać tematy rozmów.

8. Notatki powinny dotyczyć przede wszystkim tematu badań. Należy także mieć świadomość, że selekcja materiału zależy zarówno od problemu badawczego, jak i od poglądów samego badacza. Jest zatem z natury rzeczy subiektywna.

 

2.2. Typy obserwacji

Obserwacja dzieli się na pośrednią i bezpośrednią. Obserwacja pośrednia to zbiór technik pozwalających na zdalne obserwowanie zdarzeń i zjawisk. Natomiast obserwacja bezpośrednia polega na obserwacji wydarzeń w trakcie ich trwania. Ze względu na aktywną lub pasywną rolę obserwatora, obserwacja bezpośrednia może być uczestnicząca albo nieuczestnicząca (zob. tabela 2.1).

2.2.1. Obserwacja bezpośrednia uczestnicząca

Obserwacja uczestnicząca to klasyczna i wysoko ceniona metoda w etnografii i innych badaniach jakościowych, używana do poznania bardzo różnorodnych środowisk kulturowych – od grup plemiennych po międzynarodowe przedsiębiorstwa. Według duńskiej socjolog Katrine Fangen, której książka Deltagande observation (2005) jest jedną z najbardziej wszechstronnych prac o tej metodzie, często utożsamia się wręcz obserwację z etnografią czy „pracą w terenie”, ponieważ zdobywamy wiedzę przez własne doświadczenie i bezpośrednie wrażenia. Obserwacja daje możliwość opisu ludzkich praktyk – tego, co i jak ludzie robią – w kontekście, który jest dla nich naturalny. Może dostarczyć nieocenionych informacji na te tematy, o których badani nie opowiadają w trakcie wywiadów, ponieważ są dla nich trudne, drażliwe, kontrowersyjne albo zbyt oczywiste – i dlatego, jak sądzą, mało interesujące (Pripps, Öhlander 2011). Daje też pojęcie o podobieństwach i różnicach między ideałem a praktyką, między tym, co ludzie mówią, że robią, a tym, co robią rzeczywiście. To z kolei skłania do refleksji etycznej – czy na pewno mamy prawo użyć tego rodzaju spostrzeżeń?

Metoda ta jest czasochłonna, często męcząca i stresująca, ale w nieporównanie lepszy od innych metod sposób zbliża badacza do środowiska i praktyk społecznych. Wymaga ogromnego zaangażowania, aby dać pożądane rezultaty, lecz zarazem niezwykle ważne jest zachowanie minimum krytycznego dystansu. W obserwacji uczestniczy się bowiem nie tylko jako badacz, oddzielony od ludzi analityczną otoczką, lecz także jako zwykły człowiek, myślący i czujący, z określonym doświadczeniem życiowym i specyficznym repertuarem poglądów i reakcji – jako aktor społeczny wchodzący w dynamiczne relacje z innymi ludźmi. Od codziennych kontekstów i interakcji społecznych różni tę metodę to, że uczestnicząc, jednocześnie obserwujemy i staramy się zapamiętać, zapisać, nagrać czy w inny sposób udokumentować pewne aspekty. Nasze wrażenia są też poddawane ciągłej analizie i refleksji, co pozwala uściślać pytania i problemy badawcze.

Obserwacja uczestnicząca odbywa się z pozycji insidera, czyli członka danej społeczności lub kultury. Celem jest dogłębne poznanie norm interakcji, sensu działań i hierarchii wartości (Kostera 2003, s. 116). Uczestnicząc w życiu danej społeczności, badacz lub badaczka jednocześnie obserwuje i stara się zapisać albo w inny sposób udokumentować wybrane elementy interakcji i środowiska. Spędza ogromną ilość czasu wśród badanych osób, w ich środowisku, wchodzi w ich tryb życia, przejmując często ich zwyczaje, język czy slang, specyficzne zachowania i preferencje – bez względu na to, czy jest to plemię w Amazonii, czy nowoczesne biuro. Ludzie nie zawsze są skłonni do udzielania informacji na temat własnego życia czy relacji w swojej grupie komuś z zewnątrz, dlatego jako insider lub przynajmniej quasi-insider badacz ma większe szanse dogłębnego zrozumienia danej kultury. Znając „język terenu”, na przykład charakterystyczny slang danej grupy, jej wartości i punkty odniesienia, zyskuje wyczucie sytuacji i większe szanse na interpretację zachowania i wypowiedzi ludzi w adekwatny sposób.

Tabela 2.1. Porównanie głównych typów obserwacji


Typ Obserwacja uczestnicząca Obserwacja bezpośrednia Obserwacja pośrednia Obserwacja nieuczestnicząca
Definicja • Badanie grupy czy organizacji „od wewnątrz”, z pozycji insidera. • Czasowe wtopienie się w kulturę, choć z zachowaniem pewnego dystansu analitycznego. • Jednoczesny udział, obserwacja i dokumentowanie. • Badanie grupy czy organizacji z jasno określonej pozycji outsidera, gościa. • Wtopienie w teren, ale nie w kulturę. • Jednoczesna obserwacja i dokumentowanie. • Badanie zjawisk społecznych poprzez gromadzenie informacji, filmów i opisów wydarzeń, w których osoba prowadząca badanie nie mogła sama uczestniczyć. • Badanie z pozycji outsidera, „przybysza z innej planety”. • Próba zmiany punktu widzenia i sposobu patrzenia na świat. • Wyostrzenie percepcji bez kategoryzacji i ocen.
Zastosowanie • Poznanie grupy czy organizacji „od wewnątrz”, uzyskanie podobnych doświadczeń. • Dostęp do wiedzy milczącej, ucieleśnionej. • Dogłębne poznanie grupy społecznej czy organizacji, pozostając w pozycji gościa. • Bliskość do terenu, ale z zachowaniem dystansu. • Gdy inne typy obserwacji nie są możliwe (zdarzenia przeszłe lub takie, do których badacz nie został dopuszczony). • Dla celów dydaktycznych, klinicznych, powtórnej analizy. • Ułatwia badanie dobrze znanej rzeczywistości, np. lotniska, dworca, hali targowej. • „Odświeżenie” widzenia.
Narzędzia • Codzienne rozmowy i sytuacje, poznanie przez różne zmysły. • Dzielenie doświadczeń z członkami danej kultury. • Subiektywność badacza jest ważnym narzędziem poznania. • Autorefleksja. • Notatki na bieżąco, zbieranie dokumentacji. • Długotrwałe obserwacje codziennych sytuacji, rozmowy z pozycji gościa. • Możliwość zadawania pytań, proszenia o komentarze. • Notatki na bieżąco, zbieranie dokumentacji. • Dowody materialne i wizyta terenowa. • Nagrania wideo/audio. • Autoobserwacja (wywiad, kwestionariusz, dziennik). • Badanie dokumentacji. • Netnografia. • Analiza materiałów zebranych przez innych badaczy. • Twórcze zdziwienie, widzenie od nowa. • Nic nie jest znane i oczywiste. • Wyostrzenie percepcji antropologicznej, unikanie typizacji, kategoryzacji, interpretacji, oceny. • Notatki na bieżąco.

Uczestniczenie oznacza, że badacz na własnej skórze doświadcza podobnych rzeczy jak inni ludzie w danym środowisku. Łatwiej wówczas zrozumieć, co tych ludzi martwi, cieszy, nudzi, drażni i przeraża. Jest to jedyna metoda dająca badaczom szansę nabycia specyficznego rodzaju umiejętności: know-how, czyli praktycznej, ucieleśnionej, „milczącej wiedzy”, której opisanie słowami często sprawia badanym duże trudności.

Ze względów etycznych, metodologicznych i praktycznych obserwacja uczestnicząca rzadko jest używana w formie tajnej czy zakamuflowanej, to znaczy tak, że obserwator jest znany tylko jako członek danej grupy, a obserwuje i notuje w tajemnicy (por. Kostera 2003, s. 119; Miszewski 2007). Jeśli zdobycie społecznie istotnej wiedzy nie jest absolutnie konieczne, a wyjawienie prawdy nie zmieni diametralnie zachowania badanych ani nie uniemożliwi obserwacji, to ludzie mają prawo wiedzieć, że ich zachowanie jest analizowane i że mogą wyrazić sprzeciw. Ukrywanie własnej podwójnej roli jest nie tylko etycznie wątpliwe, lecz także może być niebezpieczne w pewnych środowiskach (np. kryminalnych) lub w sytuacji zaostrzonych konfliktów (np. etnicznych, społecznych). Pochłania też mnóstwo energii, a ponieważ długotrwała i intensywna obserwacja jest zajęciem bardzo angażującym, trudno być jednocześnie obserwatorem i sumiennym sprzedawcą, menadżerem czy nauczycielem drugoklasistów. Często wybiera się więc różnego rodzaju formy pośrednie, na przykład uczestniczy się w codziennym życiu danej społeczności, ale w marginesowej roli i informując ogólnikowo o swoich celach naukowych (więcej na ten temat w tomie pierwszym, w rozdziale 2: „Etyka w badaniach jakościowych”).

Nawet przy jawnej obserwacji metoda wymaga ogromnego zaangażowania emocjonalnego i empatii. Jednocześnie nie możemy zagubić pewnego analitycznego dystansu, ponieważ doprowadziłoby to do całkowitego wtopienia się w kulturę – going native. Niełatwo jest tu znaleźć złoty środek i czasem trzeba opuścić teren na pewien czas, by nabrać dystansu. Ponieważ staramy się zbliżyć do ludzi w terenie, zrozumieć ich życie i być jednym z nich, często wytwarzają się więzy lojalności – ci ludzie dużo dla nas zrobili, dobrze się rozumiemy, i opisanie tej społeczności z analitycznym chłodem wydaje się niemożliwe. Zaangażowana, osobista etnografia, dająca wyraz tym dylematom może tu być dobrym rozwiązaniem.

Ramka 2.5. Obserwacja norweskich neonazistów

Istnieje powszechny pogląd, że dojście do kryminalnych czy ekstremalnych środowisk jest możliwe tylko przez infiltrację. Przeczą temu doświadczenia Katrine Fangen (2001, 2005), która będąc doktorantką na socjologii, badała środowisko norweskich neonazistów z jasno określonej pozycji outsidera. Usłyszała, że neonaziści spotykają się w kilku pubach w Oslo. Pewnego wieczoru podeszła do grupy skinów, którzy rozmawiali w odprężonej i towarzyskiej atmosferze, opowiedziała, że pisze książkę o skinach, i zapytała, czy może z nimi posiedzieć. Pozwolono jej. Rozmawiała z nimi cały wieczór, śmiejąc się ze „zwykłych” żartów, ale zaznaczając wzruszeniem ramion i zachowaniem powagi, że nie bawią jej żarty o podłożu rasistowskim. W dalszych kontaktach podkreślała, że próbuje zrozumieć to, jak sami się definiują, co jest dla nich samych ważne. Neonaziści zaakceptowali jej obecność i zainteresowanie prawdopodobnie dlatego, że im to pochlebiało, z ciekawości i w nadziei na możliwość interesujących rozmów z kimś, kto patrzy na ich środowisko z zewnątrz. Nie oczekiwali od badaczki, że zacznie dawać wyraz rasistowskim poglądom czy stosować przemoc. Byli bardzo wrogo nastawieni wobec osób, które udawały, że do nich należą, ale które nie wydawały im się wiarygodne. Ponieważ jednak Fangen otwarcie powiedziała im o swojej tożsamości i celach, nabrali do niej zaufania i zgodzili się uczestniczyć w jej pracy.

2.2.2. Obserwcja bezpośrednia nieuczestnicząca

Stosując obserwację bezpośrednią nieuczestniczącą, także próbujemy zbliżyć się do badanej społeczności, ale zachowujemy pozycję outsidera czy „gościa” (Kostera 2003) i jasno określamy swoją tożsamość i rolę badacza. Ten rodzaj obserwacji stosuje się często w badaniu organizacji. Rola gościa nie zawsze jest taka sama, badacze definiują ją w różny sposób. Niektórzy prawie wtapiają się w tło: ludzie niemal o nich zapominają i życie w organizacji toczy się swoim ustalonym rytmem, co daje dobre warunki do obserwacji i robienia notatek. Inni wolą rolę wścibskiego, ale sympatycznego kuzyna z zagranicy – umożliwia to zadawanie pytań o rzeczy, które dla uczestników są zupełnie oczywiste, oraz gwarantuje większą wyrozumiałość dla naszej pasji słuchania opowiadań o przeszłości i ploteczek o rodzinie, grupie czy organizacji. Podobnie jak w przypadku obserwacji uczestniczącej, można tu zdobyć wiele wiedzy milczącej, wczuwając się w klimat i nastrój, prosząc ludzi o wyjaśnienie, jak się robi różne rzeczy, zdobywając podobne doświadczenia, choć z pozycji outsidera.

Warto pamiętać, że nawet umiejętnie „wtapiając się w tło”, w pewnym sensie nadal uczestniczymy w codziennym życiu danej społeczności. Chcąc nie chcąc, przez samą swoją obecność wywieramy wpływ na innych ludzi. Stajemy się częścią ich kontekstu nie tylko jako „badacz”, lecz także jako kobieta lub mężczyzna w określonym wieku, o pewnej pozycji społecznej, o specyficznej aparycji i sposobie zachowania. Nawet jeśli badacz chce wyłącznie obserwować, to może zostać wciągnięty do rozmowy pracowników przy porannej kawie, poproszony o pomoc przy złośliwej kserokopiarce lub zaproszony na firmowe przyjęcie gwiazdkowe. Zachowanie dystansu za wszelką cenę rzadko pomaga w zebraniu materiału i warto się dostroić do sytuacji towarzyskiej (a przy okazji poznać nieco kulisy danej organizacji) – ponarzekać na pogodę, pożartować, jeśli rozmowa jest lekka i przyjemna, albo spróbować pomóc nieszczęśnikowi, któremu kserokopiarka właśnie połknęła ważny dokument. Obserwacja nieuczestnicząca na szczęście nie oznacza konieczności zachowywania się jak słup soli. Trzeba starać się zdobyć jeśli nie zaufanie, to przynajmniej akceptację danej społeczności, aby ludzie mogli poczuć się swobodnie i powrócić do swoich zajęć. Podobnie jak obserwacja uczestnicząca, metoda ta wymaga autorefleksji – osoba realizująca badanie powinna analizować własne zachowania, reakcje, myśli, uczucia oraz to, jak jej obecność możne wpływać na daną sytuację.

 

Ramka 2.6. Kolejne szwedzkie spotkanie

Obserwacja (nie)uczestnicząca przeprowadzona przez Małgorzatę Ciesielską na Uniwersytecie w Växjö, w pokoju K3079, 6 listopada 2006 roku. Czas trwania: około godziny i 45 minut.

1. Obserwacja uczestnicząca czy nieuczestnicząca? Znów spóźniłam się na spotkanie służbowe. To dość typowe dla mnie, choć tym razem powód był bardzo prozaiczny – po prostu nie mogłam znaleźć pokoju. Piętnaście minut spóźnienia. Pewnie niewiele straciłam. Miało to być kolejne spotkanie na temat zmian i restrukturyzacji uczelni. Jedno z tych, na których dają się wszystkim wypowiedzieć, żeby potem nic sobie z tych uwag nie robić. Czysta formalność. Kiedy wchodziłam do sali, byłam przekonana, że będę aktywnie uczestniczyć w tym spotkaniu. Wchodzę. Wszyscy dyskutują po szwedzku. Siadam. Czekam. Po około dziesięciu minutach pada propozycja, by przejść na język angielski. Propozycję przyjmuję z ulgą. Niestety jedna osoba z administracji obrusza się na ten pomysł i jej reakcja jest na tyle wyraźna, że możliwa do zrozumienia nawet przy mojej nikłej znajomości szwedzkiego. Potwierdza to zaraz przewodniczący spotkania, który informuje mnie, iż ze względów praktycznych dalsza dyskusja będzie prowadzona po szwedzku, ale mogę oczywiście się włączyć, jeśli mam coś do dodania. Byłam de facto wykluczona z grupy, nikt nie zwracał na mnie większej uwagi. Pomyślałam, że znów stracę dwie godziny, siedząc jak na tureckim kazaniu. Wtedy postanowiłam, trochę w ramach zabawy, przeprowadzić obserwację nieuczestniczącą.

2. Rozkład sali i uczestnicy. Ławki ustawiono w kwadrat. Przy jednym z boków, tuż przy oknie, gnieździły się cztery kobiety, w tym również ja. Trzech mężczyzn zajmowało pozostałe trzy boki, każdy swój. Wydało mi się to interesujące, ponieważ Szwecję uważałam za bardzo egalitarne społeczeństwo, szczególnie w kwestiach genderowych. Warto też dodać, że początkowo usiadłam koło jednego z panów, ale szybko poproszono mnie, żebym się przesiadła, w celu „ułatwienia” tłumaczenia. Ale jak już wspomniałam, nikt nie zwracał na mnie uwagi.

3. Sposób siedzenia. Zauważyłam także istotną różnicę w sposobie siedzenia. Kobiety pochylały się nad stołem, niejako próbując zbliżyć się do środka sali. Tymczasem panowie przyjęli przeciwną pozycję, rozsiadając się w krzesłach, niemalże jak przed telewizorem.

4. Symbole statusu. Dwie osoby istotnie wyróżniały się z grupy. Obie były otoczone różnymi przyborami biurowymi. Notatniki, długopisy, tytoń i okulary były wyraźnymi znakami, że osoby te sprawują podczas spotkania formalne funkcje. Jedna z nich była odpowiedzialna za notowanie, druga przewodniczyła dyskusji.

5. Etapy dyskusji. Pierwszą godzinę spotkania wypełniły długie wypowiedzi, przedstawiane powoli i dość monotonnym tonem. Jeden z uczestników spotkania stworzył rysunek, prawdopodobnie przedstawiający powiązania omawianych spraw. W drugim etapie wymiana poglądów znacznie nabrała tempa, ale skupiła się głównie na dwóch osobach. Pozostali zdawali się milcząco akceptować to, co było mówione. Po półtorej godziny osoba robiąca notatki odczytała kilkanaście punktów, zapewne propozycje ustaleń lub zwykłe podsumowanie. Później nastąpiła kolejna seria wymiany zdań, pojawiły się uśmiechy, a nawet żarty. Dyskusja była dość dynamiczna, sprawiała jednak wrażenie, że nie wypracowuje się w niej żadnego konsensusu. Powiedziałabym nawet, że była to seria niekończących się komentarzy do komentarzy, a punktem honoru była sama wypowiedź na każdy z poruszanych tematów. Całość przypominała piknikową zabawę w rzucanie piłki w kole. Każdy chciał mieć ostatnie zdanie. W końcu nastąpiło rozluźnienie. Autor rysunku na tablicy zaczął go ścierać. Reszta w uśmiechach opuszczała salę. Spotkanie się skończyło dokładnie po dwóch godzinach, zgodnie z planem.

2.2.3. Obserwacja pośrednia

Obserwacja pośrednia w wąskim znaczeniu oznacza zastosowanie jednostronnego lustra, ukrytej kamery lub dyktafonu do nagrania lub obserwowania zdarzeń, w których badacz lub badaczka nie uczestniczy. Natomiast w szerszym znaczeniu obserwacja pośrednia to także zbiór metod pozwalających na dotarcie do informacji o przeszłych lub teraźniejszych sytuacjach, do których badacz nie miał bezpośredniego dostępu.

Jak już wcześniej wspominaliśmy, obserwacja jest jedną z najważniejszych metod badawczych. Nie trzeba jednak być uczestnikiem wydarzeń ani osobiście obserwować i uczestniczyć w życiu danej społeczności czy organizacji, aby móc prowadzić badania społeczne, w tym badania organizacji. Równie bogatym źródłem informacji mogą być fizyczne dowody oraz pisemne materiały.

Obserwacja pośrednia w szerokim znaczeniu to metoda polegająca na gromadzeniu informacji o wydarzeniach, w których badacz nie mógł sam uczestniczyć, ale w których opisywaniu może polegać na obserwacjach innych, w tym również innych badaczy (np. obserwacje nagrane na taśmę), na autoobserwacjach lub relacjach opisywanych w wywiadach, kwestionariuszach, dziennikach pisanych przez bezpośrednich uczestników, a także na analizie dokumentów organizacyjnych czy treści zamieszczanych na forach i stronach internetowych. Charakterystyczne dla obserwacji niebezpośredniej jest to, że staje się ona niejako kategorią zbiorczą dla różnych podejść. Część spośród opisywanych w tym tomie technik i metod badawczych, takich jak wywiad, badanie dokumentacji i innych źródeł wtórnych czy prowadzenie dzienników albo blogów przed badanych, można przypisać do obserwacji pośredniej, o ile tylko badacz nie brał udziału w bezpośrednim powstawaniu tych materiałów. Dalej podajemy przykłady wykorzystania różnych technik w ramach obserwacji pośredniej: dowody materialne i wizytę terenową, nagrania audio i wideo, autoobserwację (w tym wywiady, kwestionariusze, pamiętniki), badanie tekstów i netnografię.

Dowody materialne i wizyta terenowa. Obserwację pośrednią czasem określa się jako badanie poszlak, a nawet wprost odnosi się do „gromadzenia archeologicznych pozostałości ludzkich zachowań” (Bernard 2000, s. 376). Użycie pojęcia „archeologiczny” może być jednak mylące, ponieważ tę metodę można, a czasem nawet należy stosować nie tylko do badań pozostałości sztuki materialnej sprzed wieków, lecz także do oceny bieżących zachowań społecznych. Zdaniem Eugene’a J. Webba i współautorów (1966) ani wywiady i kwestionariusze, ani bezpośrednia obserwacja uczestników, ani nawet kombinacja obu technik nie może dostarczyć takich danych, które pozwoliłyby na adekwatny opis, analizę i zrozumienie, w jaki sposób funkcjonują systemy społeczne. Poszukując prawdy, badacz jest wielokrotnie zmuszany do zastosowania bardziej dedukcyjnych metod. Na przykład autorzy zastanawiają się, w jaki sposób rzetelnie zbadać konsumpcję ciężkich alkoholi w miasteczku, w którym nie ma żadnych zapasów trunków i ich sprzedaż oficjalnie nie jest prowadzona. Podstawową obawą przy przeprowadzaniu ankiet i wywiadów było to, że ludzie będą chcieli ukrywać rzeczywiste spożycie alkoholu. Rozwiązaniem okazała się obserwacja pośrednia, którą zastosował jeden z badaczy. Konsumpcję alkoholu oszacowano dzięki przeszukaniu śmietników i policzeniu wyrzuconych pustych butelek.