Dobrze zaprojektowane życieTekst

Autorzy:Dave Evans, Bill Burnett
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes


Tytuł wydania oryginalnego:

Designing Your Life

How To Build A Well-Lived, Joyful Life


Copyright © 2016 by William Burnett and David J. Evans

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Wydanie polskie © 2017 by Galaktyka sp. z o.o.

90-644 Łódź, ul. Żeligowskiego 35/37

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl


ISBN:

Wydanie drukiem: 978-83-7579-631-5

ePub: 978-83-7579-659-9

Mobi: 978-83-7579-660-5


Redakcja: Bogumiła Widła

Korekta: Monika Ulatowska

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Projekt okładki: Artur Nowakowski

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl


Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

www.galaktyka.com.pl

info@galaktyka.com.pl, sekretariat@galaktyka.com.pl

Choć autorzy i wydawca dołożyli wszelkich starań, aby zawarte w tej książce informacje były rzetelne i kompletne, nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności za mogące pojawić się błędy, nieścisłości, przeoczenia lub niezgodności.

Autorzy i wydawca i mieli też zamiaru nikogo obrazić ani przedstawić w złym świetle miejsc i organizacji.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani w częściach, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.

Wszystkim naszym studentom, którzy opowiedzieli swoje historie i dzięki których otwartości oraz zaangażowaniu nauczyliśmy się o projektowaniu życia więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.


Mojej żonie Cynthii, która kazała mi przyjąć ofertę pracy na Stanfordzie. Kocham cię. Bez ciebie nie byłbym tym, kim jestem.

– Bill Burnett


Moje wspaniałej żonie Claudii za jej literacką siłę i niestrudzenie w przypominaniu mi, dlaczego nie mogę zrezygnować z napisania tej książki. Twoja miłość jest moim zbawieniem.

– Dave Evans

Spis treści

Wstęp: Dobrze zaprojektowane życie

1. Zacznij tu, gdzie jesteś

2. Kompas

3. Właściwa droga

4. Rusz z miejsca

5. Projektowanie twojego życia

6. Praca nad prototypami

7. Jak nie dostać pracy

8. Projektowanie pracy marzeń

9. Wybierz szczęście

10. Naucz się upadać

11. Zbuduj zespół

Podsumowanie

Podziękowania

Adnotacje

Wstęp
Dobrze zaprojektowane życie

Ellen lubiła kamienie. Lubiła je zbierać, segregować i dzielić według kształtu, wielkości, typu i koloru. Po kilku latach spędzonych na prestiżowym uniwersytecie nadszedł moment na wybranie specjalizacji. Ellen nie miała pojęcia, co chce robić i kim pragnie zostać w dorosłym życiu, ale musiała podjąć decyzję. Postawiła na geologię. Wybór w tamtej chwili wydawał się jedynym właściwym. Przecież naprawdę bardzo interesowały ją skały.

Rodzice byli z niej dumni. Ich córka – studentka geologii, przyszła pani magister geologii. Po uzyskaniu dyplomu Ellen zamieszkała z powrotem w domu rodzinnym. Aby zarobić trochę pieniędzy, podejmowała się opieki nad dziećmi i wyprowadzania psów. Jej rodzice byli lekko zdezorientowani. Takie same prace wykonywała, gdy była jeszcze w liceum. Po latach opłacania nauki na porządnej uczelni oczekiwali czegoś więcej. Zastanawiali się, kiedy wreszcie córka zamieni się w panią geolog. Kiedy rozpocznie swoją karierę? Czy nie po to studiowała? Przecież właś­nie to miała robić w życiu.

Problem w tym, że Ellen zrozumiała, iż wcale nie chce być geologiem. Nie miała najmniejszej ochoty na prowadzenie badań nad budową Ziemi, jej historią czy zachodzącymi wewnątrz niej procesami. Nie interesowały jej prace w terenie, kariera w korporacji zajmującej się wydobywaniem zasobów naturalnych czy w agencji ochrony środowiska. Nie chciała tworzyć map ani pisać raportów. Wybrała geologię tylko dlatego, że zawsze lubiła zbierać skały, a teraz czuła się bezsilna. Z dyplomem w ręku, nieustannie wysłuchując narzekań zawiedzionych rodziców i bez pomysłu na znalezienie pracy, nie wiedziała, co dalej począć ze swoim życiem.

Jeśli prawdą jest to, co mówili wszyscy wokół – że studenckie lata to najlepszy okres w życiu – znaczyłoby, że teraz może być już tylko gorzej. Ellen nie zdawała sobie sprawy z tego, że nie była odosobniona w niechęci do podjęcia pracy w wyuczonym zawodzie. W rzeczywistości jedynie 27% amerykańskich studentów znajduje zatrudnienie w sektorze związanym z ukończonym kierunkiem studiów. Wyobrażenie, że twój kierunek studiów wyznacza to, co będziesz robić przez resztę życia oraz że czasy studenckie to najwspanialszy czas (po którym następują lata ciężkiej pracy i nudy), jest przykładem tego, co nazywamy dysfunkcyjnym przekonaniem – czyli mitu, z powodu którego wiele osób nie żyje tak, jak by chciało.

Dysfunkcyjne przekonanie: Uzyskany dyplom zdecyduje o kierunku mojej kariery.

Fakt: Trzy czwarte absolwentów nie wybiera kariery związanej z ich kierunkiem studiów.

Po przekroczeniu trzydziestki Janine zaczynała wreszcie zbierać owoce kilku dekad poświęceń. Bardzo wcześnie obrała właściwą drogę i udało się jej na niej pozostać. Ukończyła jedną z najlepszych uczelni i świetną szkołę prawniczą. Teraz pracowała w znanym i liczącym się przedsiębiorstwie, wyglądało więc na to, że życie może się jej naprawdę udać. Właściwa uczelnia, studia prawnicze, ślub, kariera – życie postępowało dokładnie tak, jak zaplanowała, a silna wola i ciężka praca pozwoliły jej osiągnąć wszystko, czego chciała. Była żywym przykładem sukcesu i spełnienia.

Ale Janine miała pewien sekret.

Czasem nocą, po powrocie z kancelarii (jednej z tych o najlepszej renomie w całej Dolinie Krzemowej) siadała na tarasie i patrząc na światła miasta, płakała. Miała wszystko, co uważała, że mieć powinna, wszystko co – jak się zdawało – mieć chciała, ale była nieszczęśliwa. Wiedziała, że powinna być zachwycona życiem, jakie dla siebie stworzyła, jednak nie była. Wręcz przeciwnie.

Janine myślała, że coś jest z nią nie w porządku. Bo kto normalny w życiu pełnym sukcesów każdej nocy zasypia z bólem brzucha i uczuciem, że czegoś mu brak, że zagubił się gdzieś po drodze? Co zrobić, gdy masz wszystko, a jednak czujesz, jakbyś nie miał zupełnie nic? Podobnie jak Ellen, Janine prześladowało dysfunkcyjne przekonanie. Wierzyła, że jeśli zaliczy wszystkie punkty programu i osiągnie wszystko, co sobie zaplanowała, będzie szczęśliwa. Nie ona jedna. Dwie trzecie Amerykanów nie jest zadowolonych ze swojej pracy, a aż 15% szczerze jej nienawidzi.

Dysfunkcyjne przekonanie: Jeśli odniosę w życiu sukces, będę szczęśliwy.

Fakt: Prawdziwe szczęście możesz osiągnąć, jedynie projektując życie właściwe dla ciebie.

Donald się dorobił. Przez ponad 30 lat wykonywał tę samą pracę. Udało mu się prawie całkowicie spłacić kredyt na dom. Jego dzieci ukończyły studia. Zabezpieczył swoją przyszłość, inwestując w fundusz emerytalny. Miał porządną karierę i dobre życie. Wstawał, pracował, płacił rachunki, wracał do domu, szedł spać. Wstawał kolejnego dnia i robił dokładnie to samo. Namydlić… spłukać… powtórzyć.

Przez lata Donald zadawał sobie wciąż jedno i to samo pytanie. Pytanie, które nie opuszczało go, gdy szedł na kawę czy jadł kolację. Znajdowało go wszędzie – nawet w kościele albo lokalnym barze, gdzie czasem udawało mu się je odrobinę zagłuszyć kilkoma łykami szkockiej. Zawsze jednak wracało. Od co najmniej 10 lat to pytanie budziło go co noc i wraz z nim wgapiało się tępo w odbicie w lustrze: „Dlaczego właściwie robię to, co robię?”.

 

Facet, który patrzył na niego z lustra, nigdy nie miał dobrej odpowiedzi. Dysfunkcyjne przekonanie Donalda było podobne do tego, które prześladowało Janine, ale on trzymał się go znacznie dłużej. Uważał, że odpowiedzialne i udane życie musi go uszczęśliwić. Powinno mu wystarczyć. Dodatkowo mężczyzna poddał się również innemu dysfunkcyjnemu przekonaniu: że nie może rzucić tego, co robił przez całe życie. Szkoda, że facet po drugiej stronie lustra nie mógł powiedzieć Donaldowi, iż nie on jeden tak się czuje i że może w każdej chwili przestać żyć tak, jak żył do tej pory. Tylko w Stanach Zjednoczonych ponad 31 milionów ludzi pomiędzy 44. a 70. rokiem życia pragnie tego, co nazywamy „karierą bis” – pracy, która łączy spełnienie osobiste ze stałymi zarobkami i udziałem w życiu społecznym. Niektórym z nich udaje się znaleźć swoją drugą karierę, inni jednak nie mają pojęcia, od czego zacząć lub obawiają się, że w ich życiu jest już za późno na duże zmiany.

Dysfunkcyjne przekonanie: Jest już za późno.

Fakt: Nigdy nie jest za późno, żeby zaprojektować życie, które pokochasz.

Troje ludzi, trzy problemy.

Projektanci kochają problemy

Rozejrzyj się wokół. Spójrz na swoje biuro, dom, krzesło, na którym siedzisz, tablet czy telefon trzymany w ręku. Wszystko to zostało przez kogoś zaprojektowane. U podstawy każdego z tych projektów zawsze leży jakiś problem. Problemem była niemożność słuchania muzyki bez noszenia ze sobą tony płyt CD – dzięki temu dziś możesz słuchać czego tylko chcesz za pomocą urządzenia małego jak klips przy koszuli. To dzięki problemom telefon mieści się idealnie w dłoni, laptop trzyma baterię nawet do pięciu godzin, a budzik wybrzmiewa odgłosami świergoczących ptaków. Irytujący dźwięk budzika może nie wydawać ci się największym problemem tego świata, ale był wystarczająco istotny dla wszystkich tych, którzy nie chcieli, by budziło ich drażniące pikanie czy klasyczny dzwonek. Dzięki problemom masz w domu bieżącą wodę i ogrzewanie. Kanalizacja również powstała na skutek problemu. To dzięki problemom wynaleziono szczoteczkę do zębów. Krzesło wymyślił ktoś, kto chciał rozwiązać wielki problem, jakim jest to, że od siedzenia na skale cierpnie tyłek.

Istnieje różnica pomiędzy problemami projektowymi a technicznymi. Obaj mamy wykształcenie techniczne. Znalezienie rozwiązania technicznego jest właściwym podejściem do problemu, jeśli możliwe jest zdobycie dużej liczby danych i gdy mamy pewność, że istnieje tylko jedna najlepsza metoda. Bill pracował nad problemem zawiasów do pierwszych laptopów Apple. Dzięki rozwiązaniu, które opracował wraz ze swoim zespołem, komputery te stały się jednymi z najbardziej niezawodnych produktów dostępnych na rynku. Znalezienie właściwego mechanizmu wymagało stworzenia wielu prototypów i przeprowadzenia mnóstwa testów, co może przypominać proces projektowania, jednak ich cel był jeden: stworzyć zawiasy, który wytrzymają co najmniej pięć lat (lub 10 tysięcy prób otwarcia i zamknięcia). Sprawdzili wiele technicznych rozwiązań, aż znaleźli to, które spełniało postawione z góry założenie. Gdy udało im się osiągnąć wyznaczony cel, owo rozwiązanie można było zastosować w milionach produktów. To był ciekawy problem techniczny.

Problemem z obszaru projektowania było natomiast stworzenie pierwszego laptopa z wbudowaną myszką. Znacząca większość funkcji komputerów Apple opierała się na użyciu myszki, dlatego stworzenie laptopa, do którego niezbędne byłoby stosowanie myszki zewnętrznej połączonej kablem, było nie do przyjęcia. Nie istniał żaden wzorzec postępowania ani jasno określony cel czy forma. Testowano najróżniejsze pomysły i sprawdzano wiele projektów, jednak bez powodzenia. I wtedy pojawił się inżynier Jon Krakower. Jon majsterkował przy minimanipulatorach kulkowych i wpadł na szalony pomysł, by przesunąć klawiaturę w tył, pozostawiając wystarczająco miejsca z przodu na umieszczenie tam niewielkiego urządzenia wskazującego. To rozwiązanie okazało się przełomem, na który wszyscy czekali, i stało się znakiem rozpoznawczym laptopów Apple[1].

Estetyka, czyli wygląd, to kolejny przykład problemu, dla którego zawsze znajdzie się więcej niż jedno rozwiązanie. Jest to zatem zadanie dla projektantów. Weźmy na przykład samochody sportowe o wysokich osiągach, jest ich wiele i wszystkie uosabiają szybkość, ale porsche w niczym nie przypomina ferrari. Obydwa samochody są majstersztykami inżynierii, zawierają niemal identyczne części, jednak ich wygląd znacząco się różni. Projektanci obu firm pieczołowicie przykładają się do każdego detalu, od reflektorów po maskownice, lecz podejmują odmienne decyzje. Każda z marek na swój charakter: ferrari to niemożliwy do pomylenia z niczym innym gorącokrwisty włoski styl, natomiast porsche odzwierciedla ekscytującą niemiecką wrażliwość. Projektanci latami pracują nad ich estetyką, tworząc istne mechaniczne dzieła sztuki. Można powiedzieć, że wygląd to najważniejszy problem projektantów. Estetyka odwołuje się do ludzkich emocji, a odkryliśmy, że jeśli w grę wchodzą emocje, projektowanie okazuje się najlepszą metodą rozwiązania problemu.

Pewnego dnia stanęliśmy przed wyzwaniem wsparcia naszych studentów kończących studia i mających zmierzyć się z prawdziwym światem. Aby pomóc im zrozumieć, co – do diabła – mogą zrobić z życiem, które mieli właśnie zacząć, oraz upewnić się, że będą mogli żyć wydajnie i szczęśliwie, postanowiliśmy wykorzystać myślenie projektowe. Zaprojektowanie własnego życia nie ma bowiem precyzyjnie określonego celu, jak w przypadku znalezienia najlepszej metody na zamknięcie laptopa czy zbudowanie wielkiego mostu, który połączy dwa brzegi rzeki – to są kwestie techniczne, przy których wystarczy zebrać niezbędne dane i wybrać najsensowniejsze rozwiązanie.

Gdy masz pewne wyobrażenie upragnionego wyniku (naprawdę wygodny laptop, seksowny samochód sportowy czy świetnie zaprojektowane życie), ale nie masz konkretnego rozwiązania, wtedy zaczyna się burza mózgów, zaczynasz improwizować, sprawdzać szalone pomysły, torujesz sobie drogę, aż znajdujesz to coś. To, co działa. Po prostu wiesz, że to jest to, gdy już masz to przed oczami. Jak idealny kształt ferrari i bezbłędna forma nowego macbooka air. Właściwy projekt powstaje w sposób, którego nie da się opracować na podstawie obliczeń czy analizy danych. Po prostu ma charakter, to coś, co do ciebie przemawia.

Twoje dobrze zaprojektowane życie też będzie miało swój idealny charakter i kształt. Myślenie projektowe pomoże ci znaleźć właściwe rozwiązania życiowych problemów. Wszystko, co ułatwia ci życie, czyni je prostszym, bardziej wydajnym i przyjemniejszym, zostało stworzone z powodu problemu i dzięki temu, że jakiś projektant lub grupa projektantów gdzieś na świecie zdecydowali się ten problem rozwiązać. Przestrzenie, w których żyjemy, pracujemy i bawimy się, zostały zaprojektowane, by uczynić życie, pracę, wolny czas, lepszym. Gdziekolwiek spojrzysz, widzisz efekty tego, jak projektanci pokonują kolejne problemy.

My już zrozumieliśmy, jakie są korzyści z myślenia projektowego.

I ty też to zobaczysz, wykorzystując projektowanie, by wykreować swoje własne życie. Design to nie tylko fajne rzeczy, jak komputery czy nowe ferrari, projektowanie pozwoli ci stworzyć świetne życie. Możesz użyć tych metod, aby zaprojektować szczęśliwe, pełne i satysfakcjonujące życie. Nieważne, kim jesteś ani gdzie mieszkasz, co robisz, czym się zajmowałeś wcześniej, nieważne, jak młody czy stary jesteś – do zaprojektowania własnego życia możesz wykorzystać te same rozwiązania, które leżą u podstaw najbardziej zdumiewających technologii, produktów i przestrzeni. Właściwie zaprojektowane życie to życie płodne, kreatywne, produktywne, ciągle się zmieniające, ewoluujące, które zawsze może cię zaskoczyć. Od takiego życia dostajesz więcej, niż zainwestowałeś. To wiele więcej niż tylko „namydl… spłucz… powtórz”.

Skąd to wiemy?

Na początku był lunch.

Właściwie to wszystko zaczęło się w latach 70., kiedy byliśmy jeszcze obaj studentami na Uniwersytecie Stanforda (Dave nieco wcześniej niż Bill). Bill odkrył, że może wybrać projektowanie produktu jako kierunek magisterski. Było to otwarcie drogi do ekscytujących możliwości kariery zawodowej. Bill od dziecka rysował. Siadywał pod babciną maszyną do szycia i szkicował samochody oraz samoloty. Ku swojemu niemałemu zdziwieniu odkrył, że istnieją dorośli ludzie, nazywani projektantami, którzy żyją z robienia tego samego. Dlatego wybrał dla siebie specjalizację projektowanie produktu. Dziś, jako kierownik wydziału projektowania na Stanfordzie, Bill nadal rysuje i konstruuje (teraz już nie ukrywa się pod maszyną babci). Prowadzi kursy wzornictwa dla studentów i absolwentów oraz wykłada w Design School (The Hasso Plattner Institute of Design, czyli zakładzie studiów multidyscyplinarnych bazujących na idei Design Thinking, czyli procesu myślenia projektowego). Wcześniej pracował również w wielu start-upach i firmach z listy Fortune 100. Spędził siedem lat w Apple, projektując niejednokrotnie nagradzane laptopy (i wspomniane zawiasy), a następnych kilka w branży zabawek, tworząc figurki z serii Star Wars.

Bil wie, że miał szczęście, iż udało mu się tak wcześnie znaleźć właściwą i dającą mu satysfakcję drogę kariery. Lata pracy na uniwersytecie uzmysłowiły nam obu, jak trudne jest wybranie właściwej ścieżki i jak rzadko udaje się to studentom, nawet tutaj – na Stanfordzie.

W przeciwieństwie do Billa David, kiedy poszedł na studia, nie miał najbledszego pojęcia, co chciałby robić w życiu. Porzucił magisterkę na wydziale biologii (do tego jeszcze wrócimy) i ukończył inżynierię mechaniczną, którą wybrał tak naprawdę z braku lepszego pomysłu. Lata na uniwersytecie nie pomogły mu znaleźć odpowiedzi na pytanie, skąd ma się wiedzieć, co chce się robić w przyszłości i jak o tym zdecydować. Doszedł do tego w końcu, ucząc się na własnych błędach. Zdecydował się na karierę w sektorze zaawansowanych technologii i spędził wiele lat, pracując jako kierownik i doradca. To on nadzorował proces tworzenia pierwszej myszki i wczesne projekty drukarek laserowych dla Apple, był współzałożycielem electronic Arts, pomógł pomysłodawcom wielu start-upów w odnalezieniu właściwej drogi. Mimo trudnych początków jego kariera rozwinęła się bardzo pomyślnie. Wiedział jednak, że proces ten mógł być o wiele prostszy.

Mimo że obaj założyliśmy rodziny i rozpoczęliśmy życie zawodowe, nie zrezygnowaliśmy z pracy ze studentami. Bill pozostał na Uniwersytecie Stanforda. Podczas lat pracy widział wielu młodych ludzi próbujących zrozumieć, jak będzie wyglądało ich życie po studiach. Dave wykładał na Berkeley, gdzie opracował autorski kurs: Is Your Calling Calling?, czyli Jak znaleźć powołanie, który poprowadził 14 razy w ciągu 8 lat. Nie przestawał myśleć o tym, by zrobić też coś na Stanfordzie. W trakcie tych lat drogi Dave’a i Billa niejednokrotnie się krzyżowały. Zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. Dave usłyszał, że Bill przyjął ofertę pracy na stanowisku kierownika zarządzającego na wydziale projektowania Uniwersytetu Stanforda. Znając dobrze ten program, Dave zdał sobie sprawę, że konieczność posiadania różnorodnych zdolności niezbędnych w pracy projektanta musiała stawiać studentów przed ciężką próbą połączenia kariery satysfakcjonującej finansowo z pozostaniem oryginalnym i wiernym sobie. Postanowił zadzwonić do Billa i zaprosić go na lunch. Chciał podzielić się z nim swoimi pomysłami i zobaczyć, co o nich myśli. Kto wie, jeśli mu się spodobają, może po kilku kolejnych spotkaniach coś tego wyjdzie.

Tak więc wszystko zaczęło się od lunchu.

Po pięciu minutach rozmowy wiedzieliśmy już, że to jest to. Postanowiliśmy wspólnie zgłosić na Stanfordzie pomysł nowego kursu, który uczyłby wykorzystywania myślenia projektowego do zaplanowania życia po ukończeniu nauki. Pierwotnie kurs byłby skierowany do studentów wzornictwa, a następnie otwarty dla wszystkich chętnych.

Kurs okazał się jednym z najczęściej wybieranych przedmiotów fakultatywnych na uczelni.

Kiedy pytano nas o to, czym zajmujemy się na Uniwersytecie Stanforda, używaliśmy często naszej dobrze przemyślanej przewrotnej odpowiedzi: „Prowadzimy wykłady, które pokazują studentom, jak zastosować innowacyjne metody myślenia projektowego do zaprojektowania życia po ukończeniu studiów”. Wszyscy odpowiadali: „Super! A co to dokładnie znaczy?”.

Wyjaśnialiśmy, że uczymy, jak dzięki myśleniu projektowemu zrozumieć, kim chcesz zostać, kiedy dorośniesz. Słysząc to, większość osób mówiła: „Świetne. Mogę się zapisać?”. Latami musieliśmy odmawiać wszystkim, którzy nie należeli do 16 tysięcy studentów Stanforda. Teraz wreszcie udało nam się to zmienić. Nasze kursy Zaprojektuj swoje życie są otwarte dla wszystkich (www.designingyour.life), napisaliśmy też tę książkę, by każdy mógł stworzyć swoje dobrze zaprojektowane życie, nawet bez ukończenia studiów na Uniwersytecie Stanforda.

 

Aby to zrobić, będziesz musiał jednak zadać sobie kilka ważnych pytań. Trudnych pytań.