Tajemnice psiego umysłuTekst

Autor:Stanley Coren
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Zapachy społeczne

Dlaczego ewolucja miałaby pozwolić na to, aby emocje znajdowały swoje zapachowe odbicie w płynach ciała? Na pierwszy rzut oka zapach strachu nie jest jakąś ewolucyjną przewagą, a może nawet być szkodliwy. Zagrożone zwierzę, wydzielając zapach strachu, daje przeciwnikowi wyraźny sygnał swojej słabości, może nawet sprowokować atak. Dla zwierząt społecznych, takich jak psy, wiedza o stanie emocjonalnym współtowarzyszy jest jednak istotna. Może nawet zwiększyć szanse na przetrwanie całego stada. To, co my nazywamy zapachem strachu, może zostać odczytane przez inne zwierzęta jako zapach niebezpieczeństwa i potraktowane jako ostrzeżenie o bezpośrednim zagrożeniu. Z drugiej strony, nieobecność owego zapachu może być dla obcego informacją, że może podejść bezpiecznie, a nawet spróbować nawiązać kontakt.

W organie Jacobsona znajdują się receptory pozwalające identyfikować feromony, co może pomóc przygotować się do pokojowego spotkania z innymi psami. Przy spotkaniu wymiana zapachowych informacji zaczyna się zazwyczaj od wzajemnego obwąchiwania pysków, bardzo szybko jednak psy kierują swoją uwagę na zadni koniec adwersarza, gdzie znajdują mnogość informacji przekazywanych przez wydzieliny gruczołów apokrynowych. Równie interesujące informacje przekazują resztki moczu, kału, a czasami nawet pozostałości aktywności seksualnej. Taka koncentracja rozmaitych feromonów w jednym miejscu wymaga starannego przestudiowania. Psy szybko przetwarzają te informacje i na ich podstawie decydują się na dalsze interakcje społeczne.

Najwięcej czasu psy poświęcają obwąchiwaniu osobników sobie całkowicie obcych, ale nawet doskonale znające się, mieszkające pod jednym dachem zwierzęta obwąchują się często, aby uaktualnić dane na temat współtowarzysza i jego samopoczucia, a także przedsięwziąć pewne kroki, jeśli jego humor jest fatalny, co grozi agresją.

Ludzie są często zawstydzeni, kiedy psy próbują pchać im nos prosto w krocze. Jednak one interesują się naszymi wstydliwymi rejonami z tych samych powodów, z jakich z takim zajęciem obwąchują rejony genitalne swoich współtowarzyszy; to przecież dla nich najbogatsze źródło informacji przekazywanych przez feromony. Nieznajomi ludzie, tak jak nieznajome psy, budzą większe zaciekawienie, szczególnie gdy unosi się wokół nich choć lekki zapach seksu. Ludzie, którzy niedawno odbyli stosunek płciowy, budzą ogromne zaciekawienie psów, zaciekawienie węchowe, oczywiście. Kobiety podczas menstruacji albo te, które niedawno rodziły i jeszcze karmią dziecko piersią, też mogą spotkać się z objawami tej wścibskiej ciekawości ze strony psów.

Wygląda na to, że owulacja także powoduje zmiany w składzie feromonów, budząc większą ciekawość psów. Niektórzy naukowcy zauważyli, że zainteresowanie rejonem genitalnym w okresie owulacji zwiększa się znacząco i postanowili to wykorzystać. Wytrenowali kilka owczarków australijskich do wskazywania w stadzie tych krów, które właśnie przeszły owulację, co zapewniało możliwość skutecznego ich pokrycia w krótkim u tych zwierząt okresie płodności. Ten test psiego nosa jest znacznie tańszy i dużo łatwiejszy niż wszelkie farmaceutyczne próby, jakie można przeprowadzić. Być może otwiera się przed nami nowy obszar współpracy psa i człowieka. Miliony kobiet, które ze względów religijnych stosują jedynie naturalne metody antykoncepcji, mogą zyskać potężnego sojusznika w postaci odpowiednio wytrenowanego psa, który dokładnie określi ich płodne dni. A narzekania wielu mężów, że ich życie seksualne zeszło na psy, może zyskać nowy, zupełnie inny wymiar.

Wielu ludzi do tej psiej analizy ich zapachów odnosi się nader negatywnie. Najbardziej publiczny wyraz temu negatywnemu nastawieniu dała Barbara Monsky, lokalna działaczka polityczna z Waterbury w Connecticut. W 1996 roku Monsky pozwała sędziego Howarda Moraghana i jego golden retrievera, Kodaka, oskarżając obu o molestowanie seksualne. Kobietę miał molestować pies, którego sędzia często zabierał do pracy w budynku sądu. Według niej czworonóg dopuścił się tego aktu trzy razy, „wtykał nos i węszył pod jej spódnicą”, a sędzia był współwinny molestowaniu, nie zrobił bowiem nic, aby temu zapobiec. Na szczęście dla wszystkich właścicieli psów prowadzący sprawę przed sądem okręgowym sędzia Gerard Goettel oddalił ją. W późniejszym wywiadzie wyjaśnił: „Niegrzeczne zachowanie psa nie oznacza nawet zamiaru molestowania seksualnego ze strony właściciela”.

Dostrzeganie zapachów

Psi nos ewoluował jako narzędzie pomocne w polowaniu. A myśliwy wymagał od nosa dwóch rzeczy. Po pierwsze, musiał znakomicie wyczuwać zapachy. Musiał rozpoznać, do jakiego gatunku zwierzęcia ów zapach należy i podążać za raz podjętym, indywidualnym tropem. Rozróżnianie indywidualnych zapachów poszczególnych osobników jest niesłychanie istotne, psowate często podążają bowiem za swoją ofiarą, aż ta utraci siły na tyle, by nie móc ani uciekać, ani zbyt energicznie się bronić. A to oznacza konieczność podążania stale za tym samym osobnikiem.

Oto stado wilków oddzieliło karibu od stada i rozpoczyna polowanie. Jeśli ofiara dała się oddzielić, wilkom nie pozostaje nic innego, jak tylko gonić ją na tyle długo, aż ta opadnie z sił. Karibu wszakże są zwierzętami stadnymi, jak wiele innych, na które polują dzikie psowate. Będą więc szukały bezpieczeństwa i anonimowości w swoim stadzie. Toteż ani łatwo oddzielić pojedynczą sztukę od stada, ani utrzymać ją w tym oddzieleniu, bo nawet odosobnione zwierzę będzie desperacko starało się dołączyć do swoich. Po dwudziestu minutach pogoni zwierzę jest już porządnie zmęczone. Jeśli uda mu się dołączyć do stada, ma szanse na chwilę odpoczynku i uratowanie życia. Wilki, jeśli nie chcą, aby ich wysiłki poszły na marne, muszą trzymać się blisko upatrzonej ofiary. A że wzrok nie jest najmocniejszą ich stroną, a zwierzęta w stadzie są do siebie bardzo podobne, muszą umieć je jakoś rozróżniać, aby stale podążać za osłabionym wcześniej zwierzęciem.

Koncepcja, że psowate rozwinęły zdolność trzymania się tropu, mimo że ten był wielokrotnie pokrywany śladami całego stada innych zwierząt, wyraźnie przekracza zdolność pojmowania człowieka. Nasze własne możliwości rozpoznawania określonego zapachu nikną całkiem, kiedy ten zapach zmiesza się z innymi, mocniejszymi. Choćby taki oto przykład: człowiek z łatwością rozpozna zapach bzu, ale wystarczy rozpylić zapach wydzieliny skunksa, by nie potrafił wyczuć ani woni bzu, ani żadnej innej. Psy są od nas lepsze nie tylko w wyczuwaniu zapachów, ale także w przetwarzaniu informacji o nich, rozdzielaniu poszczególnych zapachów i identyfikowaniu każdego. Innymi słowy, w mózgu psa funkcjonuje znacznie bardziej precyzyjny węchowy komputer niż w naszym, w dodatku wyposażony w wysoce wyspecjalizowane oprogramowanie. Zdolność psów do segregowania zapachów dorównuje naszej zdolności separowania obrazów.

Wyobraźmy sobie kapę w żywy, kwiatowy wzór, na której ułożono latarkę, młotek, długopis i książkę. Dla człowieka zadanie polegające na odnalezieniu i zidentyfikowaniu poszczególnych obiektów nie należy do zbyt skomplikowanych. Kakofonia barwnych plam nie przeszkadza nam w wyodrębnieniu poszczególnych przedmiotów. Zrobimy to z łatwością, nawet jeśli zadanie zostanie utrudnione, na przykład poprzez rozłożenie książki i włożenie pióra między kartki. W podobny sposób psy rozpracowują zapachy. Naukowcy udowodnili, że każdy złożony zapach psy rozkładają na pojedyncze, proste składniki. Nie mieszają ich ani nie koncentrują się na tym jednym, najmocniejszym. Załóżmy, że wchodzisz do kuchni, gdzie akurat gotuje się chili. Czujesz jedynie zapach potrawy unoszący się z garnka na piecu. Twój pies zaś z łatwością wyczuje zapach mięsa, cebuli, fasoli, pomidorów i każdej z przypraw. Pies przeanalizował tę zapachową symfonię, dzieląc ją na poszczególne nuty i tony z taką łatwością, jak my od jednego spojrzenia rozróżniamy wszystkie szczegóły widzianego obrazu.

Segregowanie zapachów

Gdyby psy nie były tak dobre w segregowaniu zapachów, ignorowaniu nieistotnych woni i koncentrowaniu się na tych ważnych, ich przydatność w wykonywaniu dla nas rozmaitych zadań byłaby znacznie mniejsza. Psy wykrywające miny i ładunki wybuchowe wykazały się nadzwyczajnymi zdolnościami w rozpoznawaniu zapachów w wielu sytuacjach. Oto kilka przykładów. Zdarzyło się, że terroryści próbowali przemycić materiały wybuchowe, maskując ich zapach przed psami za pomocą perfum i olejków zapachowych. Innym razem ładunki ukryte były w woreczkach z kawą. Jedna osoba została zatrzymana, kiedy pies odkrył te materiały owinięte w bardzo brudne skarpety i zapakowane w plastikową torbę. Inna próbowała schować ładunki w torbie zawierającej zużyte pieluszki jednorazowe. Ostatnio słyszałem o psie, który wykrył skrzynkę dynamitu zakopaną na niemal metr pod ziemią.

Kurierzy narkotykowi także nie radzą sobie z maskowaniem innymi zapachami swojej kontrabandy. Creston Hutton, policjant z Arkansas, w towarzystwie swojej labradorki, Meg, kontrolował samochód, kiedy suka dała mu znać, że wyczuwa obecność narkotyków. Poszukiwania we wszystkich tradycyjnych miejscach kryjówek nie przyniosły rezultatu. Meg wszakże upierała się przy swoim, wskazując na jeden z boków samochodu, gdzie na oko nic nie było. Znając jednak dokładność i niezawodność Meg, Hutton uparł się przy kontynuowaniu poszukiwań. Meg okazywała szczególne zainteresowanie miejscem tuż obok wlewu paliwa, policjanci postanowili więc sprawdzić bak. Nawet nie byli specjalnie zdziwieni, kiedy znaleźli tam około 16 kilogramów marihuany owiniętej w plastikowe torby i zatopionej w paliwie.

Próby zamaskowania zapachu narkotyków innymi woniami na nic się nie zdadzą. Gdyby było inaczej, inny labrador, Snag, nigdy by nie odnalazł 118 torebek narkotyków wartych 810 milionów dolarów. Mimo nieustannych wysiłków narkotykowych bossów, aby wymyślić wreszcie skuteczny sposób maskowania zapachów, dwa psy o imionach Rocky i Barco, patrolujące granicę pomiędzy Teksasem a Meksykiem (nazywaną w miejscowym żargonie Aleją Kokainową), tylko w ciągu jednego, 1988 roku, udaremniły 969 prób przemytu. Jako że wszelkie sposoby ukrycia zawiodły, przemytnicy wymyślili jedyny, według nich, sposób na rozwiązanie problemu – wyznaczyli 30 tysięcy dolarów nagrody dla każdego, kto podejmie się zabicia tych psów. Na szczęście i ten plan się nie powiódł, a psy dożyły w zdrowiu zasłużonej emerytury.

 

Są także zapachy, za którymi psy nie przepadają. Należą do nich zapachy cytrusowe – cytryny, lemonki, pomarańczy, a także zapach niektórych przypraw, na przykład ostrej papryki. Szczególnie niemiły jest im zapach cytroneli, której chętnie używa się przy produkcji rozmaitych odstraszaczy, mających za zadanie utrzymanie psów z daleka od określonych przedmiotów. Stosuje się ją także do nawilżania obroży zniechęcających do szczekania. W obrożę wbudowany jest maleńki mikrofon, który rejestruje każde szczeknięcie, co powoduje uwolnienie porcji olejku cytronelowego, co ma zniechęcać do częstego otwierania pyska. Pomaga to pozornie, bo po chwili pies przyzwyczaja się do zapachu i spokojnie zaczyna szczekać dalej. A to oznacza, że członkowie mafii narkotykowych mogą chować swój towar w stertach cytrusów, ale osiągną taki sam efekt, jak przy zatapianiu go w zbiorniku paliwa.

Psy potrafią być tak dobre w wyszukiwaniu narkotyków, że same siebie pozbawiają pracy. W brytyjskim Wiltshire, w więzieniu Erlestoke, border collie o imieniu Rebel tak skutecznie udaremniał wszelkie próby przemytu narkotyków do więzienia, że niemal ich zaniechano i biedny pies, z nadmiaru wolnego czasu, zaczął się nudzić. Nudę rozwiały dodatkowe treningi, na których pies nauczył się wykrywać przemycany za kratki alkohol. Zresztą nie tylko przemycany, więźniowie wpadli bowiem na pomysł pędzenia go samodzielnie i ukrywania w przemyślny sposób. W więzieniu alkohol, podobnie jak narkotyki, może być, i niejednokrotnie był, przyczyną wielu czynów z użyciem przemocy. Przewodnik Rebela, Neil Pollards, tak opisuje jego pierwszą próbę znalezienia alkoholu: „Mieliśmy podejrzenia, że go pędzą, ale żadnymi śledczymi metodami nie potrafiliśmy go znaleźć. Wysłaliśmy więc na obchód Rebela. Kiedy doszedł do pryszniców, zatrzymał się. Poczuł zapach całkowicie niewyczuwalny dla ludzi. Zacząłem starannie przeszukiwać całe pomieszczenie, na koniec wziąłem drabinę i ku ogromnemu rozczarowaniu więźniów znalazłem schowek w wiązaniu dachu, a w nim 22-litrowy baniak pełen bimbru”.

Ci podniecający ludzie

Psy doskonale potrafią identyfikować ludzi po zapachu. Indywidualne, osobiste zapachy powstają na skutek pocenia się, zmieniają się zresztą pod wpływem działalności bakterii obecnych na naszej skórze. Główną rolę odgrywa tu pięć rodzajów bakterii, które w mniejszej lub większej ilości znaleźć można na skórze każdego z nas. W pocie człowieka znajduje się osiem głównych komponentów chemicznych, ale ich stężenie jest zmienne, w dużym stopniu zależne od naszego nastroju i stanu fizjologicznego.

Stan i budowa skóry także zmienia się nieznacznie, w zależności od rasy, wieku, działania promieni słonecznych, aktywności gruczołów wydzielniczych i diety. Możliwość rozmaitych kombinacji tych wszystkich czynników sprawia, że mogą istnieć miliony ludzkich zapachów, a każdy z nich jest indywidualny, właściwy jednej osobie, przynajmniej przez jakiś czasu. Na indywidualny zapach także wpływają perfumy, dezodoranty, dym papierosowy i wiele innych zapachów, które przylegają do skóry i ubrania.

Dieta ma na to także ogromny wpływ, na przykład jedzenie czosnku czy cebuli zmienia skład chemiczny wydzielin ciała, zmieniając zapachowy podpis człowieka. Kiedy zmieniamy coś w naszym osobistym zapachu, na przykład kupując nowe perfumy, dezodorant czy wodę toaletową, pies może wpaść w lekkie zakłopotanie, nawet pomylić się w pierwszej chwili, ale tylko do czasu, aż przeanalizuje nowy zapach i odnajdzie w nim znajome komponenty, które pozwolą mu na prawidłową identyfikację.

Aby lepiej zrozumieć, na czym polega zdolność psów do identyfikowania ludzi, spróbujmy porównać to z naszą umiejętnością rozpoznawania różnych osobników, posługując się najsprawniej działającym z naszych zmysłów – wzrokiem. Najdokładniejsze badania co do naszych zdolności rozpoznawania ludzi przeprowadzili psycholodzy sądowi, obecni przy identyfikacji przez świadków podejrzanych. Świadek przestępstwa ma za zadanie wskazać podejrzanego w grupie ludzi tej samej rasy, płci i mniej więcej tego samego wzrostu. Rozpoznania oparte są na obserwacji podejrzanych przez naocznych świadków, co ma swoje uzasadnienie w tym, że ludzie w dużym stopniu polegają na wzroku. Naukowcy podkreślają, że ludzie wcale nie są tacy dobrzy w rozpoznawaniu. Według psychologów, Ralpha i Lyn Harberów, którzy przeprowadzili analizę statystyczną 37 różnych prac oceniających skuteczność podejrzanych w najlepszych nawet warunkach, kiedy podczas rozpoznania świadkowie mieli wybierać spośród 6 podejrzanych, potrafili wskazać właściwe osoby jedynie w 55 procentach przypadków, czyli nieco lepiej niż za co drugim razem.

U psów odpowiednikiem identyfikacji wzrokowej jest tak zwana identyfikacja węchowa. Przedmioty związane z przestępstwem daje się psu do wąchania. Następnie, zamiast wprowadzać grupę ludzi do pokoju, stawia się psa przed kilkoma stalowymi cylindrami (6–12) albo skrawkami materiału. Jeden z tych przedmiotów trzymał w rękach podejrzany, pozostałych dotykały osoby nie związane ze sprawą. Zadaniem psa jest sprawdzenie, czy któryś z prezentowanych zapachów nie pojawił się wcześniej na miejscu przestępstwa, a następnie wskazanie go. Bardzo wiele krajów uznaje to jako dowód w sprawie, na równi z zeznaniami naocznego świadka. Różne, prowadzone rozmaitymi technikami badania pokazują, że dokładność psów w tych zadaniach wynosi ponad 80 procent. Psy wypadają więc dużo lepiej niż ludzie jako naoczni świadkowie – człowiek nie myli się raptem co drugi raz, pies ma rację w czterech przypadkach na pięć.

Psie pomyłki w identyfikowaniu ludzkich zapachów mogą wynikać z ich nadmiernej wrażliwości na różnice zapachowe. Naukowcy dowiedli, że pies nie tylko rozpoznaje zapach danej osoby, ale także wie, z której części ciała ten zapach pochodzi. Toteż pies może inaczej reagować na skrawek materiału, który ktoś trzymał w ręku, a inaczej na ten, który potarto o łokieć albo pachę człowieka. Według psiego nosa każdy człowiek ma wiele różnych zapachów. Niepowodzenia w identyfikacji woni mogą brać się z tego, że zapach do rozpoznania pochodził z innej części ciała przestępcy niż ten z miejsca zbrodni. Im lepiej pies zna daną osobę albo im więcej próbek zapachowych, pochodzących z różnych części ciała, wziętych w różnym czasie, otrzyma do identyfikacji, tym lepsza i pełniejsza będzie przeprowadzona przezeń analiza zapachowa, pozwalająca rozróżnić jedną osobę od drugiej.

Analizując błędy, jakie popełnia pies przy identyfikacji zapachowej, można zauważyć, na co zwraca on największą uwagę. Najczęściej psom mylą się członkowie tej samej rodziny, mieszkający pod jednym dachem. Mają też problemy z identyfikacją bliźniąt. Mniej błędów popełniają, gdy jedno z nich jest na innej diecie niż drugie. Okazało się też, że pies ma mniejsze problemy z rozróżnieniem bliźniąt, gdy ma możliwość powąchania każdego z nich.

Wygląda na to, że w tych warunkach znakomity ośrodek identyfikacji zapachów w mózgu pracuje na najwyższych obrotach, poszukując różnic pomiędzy dwoma zapachami. Kiedy pies już przeanalizuje i porówna je, potrafi rozpoznać każde z bliźniąt, a nawet podążać tropem jednego, zupełnie ignorując ślad pozostawiony celowo, dla zmylenia go, przez drugiego.

Wwąchać się w przeszłość

Dźwięki i obrazy znikają szybko, zapachy pozostają dłużej. Ślad węchowy jest jak migawkowe zdjęcie z przeszłości: zwierzę przeszło tędy jakiś czas temu, a psi nos może je zidentyfikować, określić kierunek, w jakim się udało, a nawet czas, jaki pozostawało w tym miejscu. Te informacje pozwolą mu odszukać to zwierzę, o ile jest potencjalną zdobyczą, albo uniknąć spotkania z nim, jeśli jest wrogiem. To właśnie te zdolności psów wykorzystujemy my, ludzie, przy tropieniu ludzi i zwierząt, a także w ratownictwie.

Dawno, dawno temu ludzie uważali, że to drobniutkie kropelki krwi, padając na ziemię, tworzą trop, za którym podąża czuły psi nos. Tak właśnie bloodhound zyskał swoje imię (ang. blood – „krew”, przyp. tłum.). Współcześnie sądzi się raczej, że ślad zapachowy tworzą drobniutkie skrawki łuszczącego się naskórka, niosące na sobie indywidualny zapach, przesączone są bowiem potem i pokryte bytującymi tam bakteriami. A że z ludzkiej skóry złuszcza się około 50 milionów komórek na minutę, skrawki naskórka sypią się z nas nieustannie jak drobniutkie płatki śniegu. Mając nos szczególnie wyczulony na feromony i zapachy pochodzenia biologicznego, psy z łatwością wykrywają owe skrawki naskórka i bez większych problemów podążają śladem osoby, która je zostawiła.

Wykrycie śladów człowieka, który zostawił fragmenty naskórka, to dopiero początek zadania dla czworonoga. Musi on także określić, w jakim kierunku ta osoba się udała. Wybranie niewłaściwego kierunku oddali go od celu; jeśli pójdzie w dobrą stronę, osiągnie go. Naukowcy z uniwersytetu w Oslo badali zdolność psa do obierania właściwego kierunku na tropie. Osoba idąca przez pole lub wybrukowany dziedziniec zostawiała wyraźną ścieżkę zapachową. Jakieś dwadzieścia minut później stawiano psa mniej więcej pośrodku tej ścieżki. To, co zaprezentowały psy, było niezwykłe. Trzy czy cztery sekundy zajmowało im obwąchanie niewielkiego odcinka ścieżki w obu kierunkach, następnie z dużą pewnością siebie ruszały w tym samym kierunku, w którym poszła dana osoba. Bez wątpienia kierowały się zapachem, a nie śladami stóp, bo wybierały właściwy kierunek nawet wtedy, kiedy osoba ta szła tyłem (a więc ślady stóp wskazywały na odwrotny kierunek marszu).

Odciśnięte wcześniej ślady stóp są o parę sekund starsze, a więc odrobinę mniej nasączone zapachem niż te świeższe. A to dla psów jest wystarczająca wskazówka, w którą stronę należy się udać – trzeba podążać za mocniejszym zapachem. Ścieżka zapachowa musi być jednak wyraźna. Kiedy naukowcy utrudnili zadanie, przemierzając pole na rowerze, psy radziły sobie dużo gorzej. Zmiany stężenia zapachu były liniowe, co wyraźnie myliło psie nosy. Wystarczyło jednak, by na tylnej oponie umieścić skórzaną łatkę, która zostawiała głębszy ślad, podobny śladom stóp, aby psy znowu doskonale radziły sobie z odnajdywaniem kierunku ruchu, odbierając jednoznaczne informacje.

Pewnego razu sam postanowiłem sprawdzić, w jaki sposób psy określają kierunek śladu, używając do tego mojego najlepszego psa tropiącego, flat coated retrievera, Odina. Wymyśliłem wszystko tak, aby go możliwie najlepiej zmylić. Poprosiłem przyjaciela o pomoc, nacierając podeszwy jego butów paprykową kiełbasą. Kazałem mu przejść jakieś sto metrów. Następnie ustawiłem Odina pośrodku ścieżki zapachowej, dając mu do wąchania kawałek materiału, natarty tą samą kiełbasą, aby pies wiedział, o który zapach mi chodzi. Podstęp polegał na tym, że przy każdym ruchu kawałeczki kiełbasy odpadały z butów i oddalający się trop był coraz mniej aromatyczny. Gdyby Odin ruszył w kierunku, gdzie zapach był silniejszy, oddalałby się od celu. I rzeczywiście, po krótkiej chwili namysłu Odin ruszył w kierunku początku ścieżki zapachowej, a nie ku jej końcowi, gdzie czekał mój przyjaciel. A to dowodzi, że obranie kierunku przez psa zależy od intensywności zapachu na śladzie.

Im ślad starszy, tym zapach mniej intensywny, co jeszcze bardziej utrudnia psom określenie jego kierunku. W gorący, słoneczny dzień zapachy znikają szybciej. Ultrafiolet rozkłada niektóre składniki chemiczne substancji zapachowych, znacznie osłabiając zapach. To dlatego przepocony podkoszulek wydaje się dużo świeższy, jeśli powisi parę godzin w pełnym słońcu. Pod wpływem słońca ślady nie znikają całkowicie, trop można podjąć w dalszym ciągu, jednak określenie jego kierunku staje się znacznie trudniejsze. W tej sytuacji psy zaczynają spoglądać na swych przewodników, oczekując od nich wskazówek. Jeśli przewodnik nie wie, jaką podjąć decyzję, psu może nie udać się odnaleźć poszukiwanego. Jeśli jednak wiadomo, gdzie ślad się zaczyna, to nawet w bardzo niesprzyjających warunkach, na starym śladzie, psy potrafią wywiązać się ze swego zadania znakomicie.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?