Tajemnice psiego umysłuTekst

Autor:Stanley Coren
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Słyszeć, znaczy przeżyć

Zdolność słyszenia dźwięków o bardzo wysokiej częstotliwości psy odziedziczyły po swych dzikich przodkach. Wilki, szakale i lisy często polują na myszy, szczury i inne małe gryzonie. Zwierzęta te wydają cienkie piski o wysokiej częstotliwości, także szelest ich ruchów w trawie i liściach powoduje dźwięki o podobnym natężeniu. Niektóre psowate, na przykład wilki, polują nie tylko na małe zwierzęta, ale także na większą zwierzynę, jak jelenie czy antylopy. Badania wykazały, że letnie pożywienie większości wilków składa się w większości z niewielkich gryzoni, takich jak myszy i szczury, a dietę tę uzupełniają czasami królikami. Zatem zdolność słyszenia dźwięków o wysokiej częstotliwości, wydawanych przez te niewielkie zwierzątka, jest sprawą przetrwania, ponieważ tylko te osobniki, które miały możliwość usłyszenia swych potencjalnych ofiar, mogły przetrwać w dobrej kondycji. Koty, których przetrwanie zależy wyłącznie od polowania na drobne gryzonie, posiadają zdolność słyszenia dźwięków, których częstotliwość jest o 5000 do 10 000 herców wyższa niż tych, które słyszą psy.

Uszy człowieka też są wrażliwe na dźwięki, od których zależy jego przetrwanie. Dźwięki o częstotliwości pomiędzy 500 a 4000 herców są niesłychanie istotne, są to bowiem częstotliwości mające decydujące znaczenie w słyszeniu i rozumieniu ludzkiej mowy. Szczyt wrażliwości ucha człowieka przypada mniej więcej na połowę tego przedziału, gdzieś w okolicach 2000 herców. Największa wrażliwość ucha psa wyraża się w wartościach znacznie wyższych, wynosząc około 8000 herców, czyli w momencie, kiedy zdolność słyszenia człowieka zdecydowanie się pogarsza. Można z łatwością wysłuchać zmiennej wrażliwości własnego ucha, wydając z siebie dwa zbliżone dźwięki. Najpierw psykamy tak, jakbyśmy chcieli kogoś uciszyć: „pst, pst”. Większość ludzi odbiera ten dźwięk w dominującej częstotliwości około 2000 herców, czyli tej, na jaką nasze ucho jest najbardziej wrażliwe. A teraz zasyczmy jak rozwścieczony wąż: „sssssss”. Większość ludzi ten dźwięk odbiera na częstotliwości 8000 herców, na którą psie ucho jest najbardziej wyczulone. Warto zauważyć, że przy tej samej dozie włożonego wysiłku dźwięk „pst” brzmi znacznie głośniej niż „ssssss”, głównie za przyczyną tego, iż na tę drugą częstotliwość nasze ucho jest mało wyczulone. Dla psa zaś odwrotnie – „ssssss” będzie głośniejsze niż „pst”.

Sławny rosyjski fizjolog, Iwan P. Pawłow, udowodnił, że w zakresie tych częstotliwości, na jakie ucho psa jest najbardziej wyczulone, jego zdolność słyszenia dźwięków i rozpoznawania ich dokładnej częstotliwości jest nadzwyczajna. W badaniach Pawłowa psy nauczono reagować na dźwięki związane z określonymi wartościami nut muzycznych, które jednak nie były bardzo do siebie zbliżone. Okazało się jednak, że ich wrażliwość słuchowa była tak duża, iż bez większego trudu rozpoznawały dźwięk różniący się o jedną ósmą od C i wysokiego C. Nie ma się więc co dziwić, że mój własny pies, Dancer, bez większego trudu rozpoznaje dźwięk silnika samochodu mojej żony.

Ludzie doskonale znają i na rozmaite sposoby wykorzystują tę niesłychaną wrażliwość psów na dźwięki o wysokiej częstotliwości. Weźmy choćby milczący gwizdek używany przez policję i agencje ochrony w pracy z psami. Jego użycie pozwala na kierowanie poczynaniami psa i wydawanie mu komend bez zbędnego ostrzegania podejrzanego, co niewątpliwie nastąpiłoby przy wydawaniu komend słownych, dając przestępcy czas na ucieczkę albo wyciągnięcie broni. Te gwizdki wcale nie są milczące, emitują dźwięki o tak wysokiej częstotliwości (około 25 000 herców), że człowiek zwyczajnie ich nie słyszy. Czasami tych gwizdków używają także myśliwi, bez sensu sądząc, iż słyszą je jedynie psy, a zwierzyna łowna nie. Niektóre ptaki istotnie ich nie słyszą, jednak większość dzikich zwierząt, na które zwyczajowo się poluje, jak jelenie, antylopy czy szopy, słyszy je doskonale. Aby docierać jedynie do uszu psa, taki gwizdek musiałby emitować dźwięki częstotliwości około 40 000 herców.

Najnowsze zajęcie dla psów, pozwalające na wykorzystanie ich wspaniałego słuchu, ma związek z nietoperzami. Nietoperze wampiry dosyć powszechnie występują w pewnych rejonach Ameryki Środkowej i Południowej. W locie kierują się biologicznym sonarem, emitującym dźwięki o wysokiej częstotliwości (40 000–100 000 herców). Bydło nie jest w stanie słyszeć dźwięków o tak wysokiej częstotliwości, co oznacza, że nietoperze bez większych przeszkód mogą lądować na ich grzbietach i żywić się ich krwią, zadając przy tym głębokie rany. Utrata krwi bardzo osłabia zaatakowane zwierzęta, a dodatkowo podczas ukąszeń nietoperze przenoszą choroby zakaźne. Rany po ukąszeniach trudno się goją i łatwo dochodzi do infekcji. Wszystko to powoduje duże straty dla hodowców. Żyjące w tamtych okolicach psy niesłychanie rzadko padają ofiarami nietoperzy wampirów, doskonale słyszą bowiem dźwięki sonaru. Wampiry z kolei niechętnie atakują ruchome cele. Nowym zajęciem psów jest pilnowanie stad w nocy i ostrzeganie głośnym szczekaniem o nadciąganiu nietoperzy. Szczekanie wprawia stado w ruch, uniemożliwiając atak, co przynosi spore oszczędności właścicielom bydła.

Kiedy słuch zawodzi

Podobnie jak u ludzi, także i u psów słuch słabnie z wiekiem. Jednak dwie najczęstsze przyczyny osłabienia słuchu u tych zwierząt nie są związane ze starzeniem się. Wrodzona utrata słuchu objawia się już w wieku szczenięcym i ma niewątpliwie podłoże genetyczne, natomiast pourazowa utrata słuchu, powstająca w wieku późniejszym, pojawia się w wyniku urazów ucha bądź poważnych infekcji. Również niektóre związki chemiczne mogą uszkadzać aparat słuchowy. Psy są niesłychanie wrażliwe na część powszechnie używanych rozpuszczalników, na przykład do farb, czy używanych przy produkcji klejów lub środków czyszczących. Do organizmu psa dostają się one zwykle poprzez drogi oddechowe, w postaci oparów, albo poprzez kontakt ze skórą. Niestety, także pewne antybiotyki (zwłaszcza z grupy aminoglikozydów), które z założenia mają pomagać psom, mogą negatywnie oddziaływać na aparat słuchowy, kumulując się w wydzielinie usznej i uszkadzając go.

Najczęstszą przyczyną pourazowej utraty słuchu, tak u ludzi, jak i u psów jest narażenie na zbyt głośne dźwięki. W części ucha środkowego, zwanej ślimakiem, znajdują się komórki wyposażone w mikroskopijne struktury, zwane włoskami czuciowymi, które wyginają się, rejestrując dobiegające dźwięki. Zbyt głośne tony mogą trwale uszkodzić te struktury. Raz uszkodzone, nie regenerują się, tak więc każdy zniszczony włosek oznacza pewną utratę zdolności słyszenia. Stopień uszkodzeń zależy od tego, jak głośny jest dźwięk i jak długo trwa. U ludzi uszkodzenie słuchu może nastąpić po ekspozycji na dźwięk o głośności 100 decybeli już po 15–30 minutach. Dźwięki o takiej głośności wydaje działająca w pobliżu piła łańcuchowa, silnik motoru czy młot pneumatyczny. Wystarczy podnieść dźwięk o 5 decybeli, aby czas bezpiecznego słuchania skrócił się o połowę. Tak więc dźwięk o sile 120 decybeli, równoważny uderzeniu pioruna w bezpośredniej bliskości czy przebywaniu tuż przy głośnikach na koncercie rockowym, może rozpocząć swe niszczące działanie już po minucie czy dwóch. Kiedy dźwięk osiągnie siłę 140 decybeli, jego niszczące działanie rozpoczyna się natychmiast.

W uszach istnieje mechanizm samoobrony przed działaniem głośnych dźwięków, zwany odbiciem akustycznym. Jest to reakcja drobnych mięśni w okolicy błony bębenkowej, które kontrolują ruchy kosteczek słuchowych, przekazujących dźwięki w kierunku ucha wewnętrznego. Reakcją na głośne dźwięki jest obniżenie sprawności ruchów tych kosteczek, a zatem obniżenie intensywności dźwięku, który zostanie przekazany do ucha wewnętrznego.

Odbicie jest błyskawiczne, trwa jedną dwudziestą sekundy (50 milisekund) i do pewnego stopnia chroni system przed uszkodzeniem. Lepiej sprawdza się, kiedy intensywność dźwięku narasta stopniowo. Bardzo głośny dźwięk, błyskawicznie osiągający swoje szczytowe natężenie, może prześlizgnąć się poprzez barierę ochronną i lekko uszkodzić aparat słuchowy. Takie dźwięki nazywa się często dźwiękami bodźcowymi.

Przez wiele lat obserwowano specyficzne zjawisko – retrievery z wiekiem wydawały się tracić słuch znacznie szybciej niż psy innych ras z tej samej grupy wiekowej. Podobnie, choć w nieco mniejszym stopniu, działo się z pointerami i spanielami. Początkowo sądzono, że wczesną głuchotę wywołuje jakaś wada genetyczna. Jednak zespół naukowców z Wyższej Szkoły Nauk Weterynaryjnych Stanowego Uniwersytetu Missisipi, pracujący pod kierunkiem Andrew Mackina, doszedł do zupełnie innych wniosków. Uczeni uznali, że utrata słuchu może być spowodowana powtarzającymi się zjawiskami w życiu tych psów, m.in. hałasem wywołanym strzałem, który spełnia wszystkie kryteria dźwięku bodźcowego – jest krótki i głośny, osiągający swe szczytowe natężenie, zanim mechanizm odbicia zdąży zadziałać. Co więcej, jest to dźwięk wielkiej mocy. Dla strzelby dwunastki wynosi 140 decybeli. Znacznie mniejsza dwudziestka dwójka powoduje hałas pomiędzy 125 a 130 decybeli. Ludzie wszakże ignorują niszczący wpływ tych dźwięków na aparat słuchowy, trwają one bowiem bardzo krótko. Jednakże dźwięk o natężeniu 130 decybeli może natychmiast uszkodzić słuch. Sensownie myślący myśliwi zakładają ochraniacze zabezpieczające ich własne uszy, uszy psów pozostają w tym czasie bez żadnej ochrony. Retrievery są szczególnie narażone na niszczące działanie tych dźwięków z tej prostej przyczyny, że trzymają się stale blisko myśliwego, czyli tam, gdzie hałas jest największy. Spaniele i pointery wybiegają naprzód, oddalając się tym samym od źródła dźwięku uszkadzającego ich aparat słuchowy.

Naukowcy prowadzili badania jedynie na labradorach, aby wyeliminować czynnik różnic międzyrasowych. Wybierali psy, jak sami mówili, w wieku średnim, czyli pomiędzy 4 a 10 lat. Kierowali się tym, aby psy były dostatecznie dorosłe, a więc takie, które od paru sezonów mogły uczestniczyć w polowaniach, a nie na tyle stare, by cierpieć na utratę słuchu związaną z wiekiem. Psy podzielono na dwie grupy – uczestniczące w polowaniach i takie, które nie polują. Te, które nigdy nie brały udziału w polowaniach, wykazywały normalny poziom słyszenia, te zaś, które uczestniczyły w nich przez kilka sezonów, słyszały znacznie gorzej. Były w stanie usłyszeć dźwięk o natężeniu 60 decybeli. To oznacza, że prowadzona normalnym głosem rozmowa byłaby dla nich ledwie słyszalna. Trzeba by mówić bardzo głośno, aby taki pies mógł usłyszeć i rozróżnić słowa, a komendy, na które sensownie by zareagował, należałoby dosłownie wykrzyczeć. Nic dziwnego, że wielu myśliwych twierdzi, iż ich psy lepiej reagują na sygnały rękami niż na komendy słowne – przecież nie słyszą ani słowa z tego, co mówi właściciel, kiedy w uszach ciągle jeszcze dzwoni im odgłos wystrzałów.

 

Wygląda na to, że w pewnych okolicznościach psy mogą mieć nam za złe rujnowanie ich słuchu głośnymi dźwiękami. Szczekanie dużego psa może osiągać siłę 100 decybeli i, podobnie jak wystrzał z dubeltówki, narasta błyskawicznie, stając się dźwiękiem bodźcowym. W doniesieniu Isuzu Kawabaty ze Szkoły Medycznej Saitama w Japonii czytamy o dwóch przypadkach utraty wrażliwości słuchowej na dźwięki o niskiej częstotliwości. Sprawa dotyczy 56-letniej kobiety i 69-letniego mężczyzny. Oba przypadki łączyło to, że ich słuch przez długi czas był bezpośrednio do ucha atakowany szczekaniem dużego psa.

Wrodzone upośledzenie słuchu zależy od czynników genetycznych. Ostatnie badania, przeprowadzone na Stanowym Uniwersytecie Luizjany w Baton Rouge przez Georga Straina na próbie 17 000 psów, potwierdziły wcześniejsze doniesienia, że wrodzona głuchota ma związek z określonym umaszczeniem albo rozłożeniem pigmentu. Geny powodujące głuchotę są sprzężone z genami kodującymi umaszczenie białe, dereszowate (czyli takie, w którym maść zasadnicza jest równomiernie przemieszana z bielą) i łaciate (cętkowane, zwłaszcza czarne z białym). Klasycznym przykładem cętkowanego psa jest dalmatyńczyk. 22 procent psów tej rasy jest głuchych na jedno ucho, a 8 procent na oba, w sumie 30 procent nowo narodzonych psów tej rasy cierpi na niedobory słuchowe. Wszystkie dalmatyńczyki są łaciate, u innych ras białe, przesiane lub cętkowane umaszczenie występuje osobniczo. I tak, bull terier może być biały albo mieć wyraźne barwne znaczenia. Wśród białych bull terierów procent osobników z wrodzonym upośledzeniem słuchu dochodzi do 30, u tych z barwnymi znaczeniami nie przekracza 1.

Psy posiadające gen kodujący białe umaszczenie znacznie częściej mają też niebieskie oczy. Ten z kolei jest także sprzężony z genem wywołującym głuchotę. Można więc przewidywać, że prawdopodobieństwo wystąpienia głuchoty u niebieskookich dalmatyńczyków będzie znacznie większe. Tak jest w istocie – prawdopodobieństwo to jest szokująco większe. Wśród niebieskookich dalmatyńczyków wynosi ono 51 procent, co oznacza, że co drugie urodzone szczenię będzie głuche przynajmniej na jedno ucho.

Gdzie to jest?

U dzikich psów jednym z najważniejszych zadań dla uszu jest określenie miejsca, z którego dochodzi dźwięk. Jako myśliwi, dzicy przodkowie psów musieli precyzyjnie zlokalizować ofiarę, którą najczęściej można było usłyszeć na długo przedtem, zanim znalazła się w zasięgu wzroku. Dobiegające dźwięki mogły także oznaczać nadciągające niebezpieczeństwo, a wtedy podstawową sprawą była wiedza, w którą stronę należy uciekać.

U psów o stojących uszach zdolność wykrywania kierunku dźwięków wspomagana jest tym, że ucho zewnętrzne, czyli małżowina uszna, jest ruchoma, a to pozwala precyzyjnie zlokalizować kierunek, z jakiego dany dźwięk pochodzi. Psy o zwisających uszach są w gorszej sytuacji, bo ich małżowina uszna nie tylko nie kieruje się w stronę źródła dźwięku, ale dodatkowo blokuje jego dostęp do wnętrza ucha.

W mózgu psa przynajmniej część informacji na temat lokalizacji źródła dźwięku bazuje na prostej zasadzie, że jedno ucho znajduje się zazwyczaj bliżej owego źródła niż drugie. A to powoduje dwie niewielkie różnice w odbiorze dźwięku. Po pierwsze, dźwięk docierający do ucha jest nieznacznie głośniejszy, po części dlatego że jest ono bliżej źródła dźwięku, po części na skutek tego, że sama głowa blokuje nieco jego dostęp do drugiego ucha. Po drugie zaś, dźwięk najpierw dociera do bliższego ucha, trafiając do dalszego ułamek sekundy później. Wydaje się, że im większa głowa, tym większa odległość pomiędzy uszami, a to wydłuża dystans czasowy między odbiorem dźwięków przez każde z uszu.

Zasadniczo rzecz ujmując, drapieżniki, takie jak pies, całkiem nieźle sobie radzą z lokalizacją źródła dźwięku. Dokładność tej lokalizacji możemy zmierzyć, rysując wyimaginowane koło wokół głowy psa. Jeśli dwa dźwięki dochodzą z dwóch różnych kierunków, zaznaczamy różnicę kierunków, przeprowadzając linię od każdego źródła dźwięku do środka koła i mierzymy kąt pomiędzy nimi. Takie testy pokazują, że i psy, i koty potrafią rozróżnić dwa różne dźwięki, pomiędzy którymi jest osiem stopni różnicy. Tu wszakże ludzie są lepsi od większości zwierząt, potrafiąc zlokalizować precyzyjnie dźwięki oddalone od siebie o zaledwie jeden stopień. U psów zdolność lokalizowania źródła dźwięku oznacza umiejętność rozróżniania dźwięków, które docierają z opóźnieniem 55 mikrosekund, czyli osiemnastu tysięcznych sekundy!

Bardzo często pierwszym objawem pogorszenia słuchu u psa jest utrata umiejętności precyzyjnego lokalizowania źródła dźwięku. Można to zaobserwować, kiedy wołamy psa, który nas nie widzi. Rozgląda się wtedy niepewnie, podchodząc dopiero, kiedy znajdziemy się w zasięgu jego wzroku. Bywa też, że słysząc głośny dźwięk, zwraca głowę w niewłaściwym kierunku. Czasami okazuje się, że objawy te świadczą o utracie zdolności słyszenia w jednym uchu, podczas gdy drugie funkcjonuje prawidłowo.

Czy możesz to usłyszeć?

Jeśli masz podejrzenia, że twój pies gorzej słyszy, stań za nim tak, aby cię nie widział i naciśnij piszczącą zabawkę, zagwiżdż, zaklaszcz w ręce lub uderz łyżeczką w metalową miskę. Normalnie pies postawi uszy, odwróci głowę albo całe ciało w kierunku źródła dźwięku. Nie należy stawać tuż nad psem, bo jego wrażliwość na ruchy powietrza, jakie powodują wykonywane przez ciebie czynności, może mu pozwolić wyczuć twoją obecność, zanim jeszcze wydasz jakiś dźwięk. Trzeba się też upewnić, że pies nie zauważył nas przed przeprowadzeniem testu. Aby wyeliminować możliwość, że pies zareagował na inne niż dźwiękowe bodźce, najlepiej przeprowadzić to badanie, kiedy śpi.

Kiedy mamy do czynienia z bardzo małym szczenięciem, przeprowadzanie takiego domowego testu nie ma większego sensu. Psy nie rodzą się ze swą nadzwyczajną zdolnością słyszenia. Badania przeprowadzone na szczeniętach pomiędzy jedenastym a trzydziestym szóstym dniem życia pokazują, że choć malcy słyszą od urodzenia, to jakość ich słuchu rozwija się i poprawia stopniowo przez pierwsze dwa miesiące. Dotyczy to zwłaszcza zdolności słyszenia dźwięków o wysokiej częstotliwości. Toteż testy słyszenia należy przeprowadzać najwcześniej po ukończeniu przez szczenię pięciu tygodni życia.

Zdolność słyszenia ostrych, głośnych dźwięków psy tracą najpóźniej. Reakcja odwrócenia głowy czy poruszenia uszami na dźwięk gwizdka lub głośnego klaśnięcia w ręce pojawi się nawet wtedy, gdy wydawane normalnym głosem komendy są dla niego całkowicie niesłyszalne.

Zdolność słyszenia jest niewątpliwie istotna, można jednak bazować na sprawności innych zmysłów w porozumiewaniu się z upośledzonym słuchowo psem. Trzeba tylko pamiętać, że nie słysząc, może przeoczyć twoje pojawienie się, zwłaszcza kiedy drzemie. Wtedy może być poważnie zaniepokojony, nawet przestraszony. Aby łagodnie go obudzić, wystarczy zbliżyć rękę do jego nosa, a on przebudzi się, wyczuwszy węchem twoją obecność. Można też ciężko stąpać po podłodze, co wprawi ją w lekkie drżenie, a te wibracje uprzedzą psa o twoim zbliżaniu się. Poklepanie psa czy pogłaskanie przed opuszczeniem pokoju da mu znać, że wychodzisz.

Najważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla swego niesłyszącego psa, jest wzięcie go na smycz. Zapewnisz mu w ten sposób poczucie bezpieczeństwa, a nawet uratujesz życie na spacerach. Biegające luzem, głuche zwierzę nie słyszy nadjeżdżających samochodów, co jest dla niego wielkim niebezpieczeństwem. Mało tego, może ono stracić orientację i nie wiedzieć, gdzie akurat jesteś, a tym samym wpaść w panikę. Smycz pozwoli mu zachować z tobą kontakt, da mu poczucie bezpieczeństwa i spokój.

Wprawdzie prowadzone są badania nad aparatami słuchowymi dla głuchych psów, ale i bez nich można wiele zrobić dla upośledzonego słuchowo zwierzęcia. Doskonale zrobi mu towarzystwo słyszącego kolegi. Psy to zwierzęta społeczne, więc ich uwaga koncentrować się będzie na nowym towarzyszu.

Mój cavalier king charles spaniel, Wizard, będąc już w podeszłym wieku, miał za towarzyszy dwa inne psy i nikt z postronnych obserwatorów nigdy nie zauważył, że jest już głuchy. Kiedy dwa pozostałe biegły do drzwi albo szczekały, słysząc dobiegające z zewnątrz dźwięki, Wiz robił dokładnie to samo. Kiedy ktoś uchylał drzwi, aby wejść do pokoju, a one podbiegały, aby się przywitać, Wiz zjawiał się razem z nimi, jakby sam usłyszał skrzypienie drzwi. A co najważniejsze dla jego szczęśliwego żywota, po zachowaniu innych psów orientował się, że w kuchni już szczękają miski i pora udać się na posiłek. Jego aparatem słuchowym były uszy pozostałych psów. I sprawdzały się doskonale.

ROZDZIAŁ 4


Wącham, więc jestem

WYDAJE SIĘ, że u każdego gatunku dominuje jeden ze zmysłów. U prostych organizmów jednokomórkowych czy morskich bezkręgowców tym dominującym zmysłem jest smak chemicznego składu wodnego otoczenia, w jakim przyszło im żyć, na podstawie którego zdobywają wszystkie niezbędne do przeżycia informacje. Cokolwiek bardziej złożone organizmy, jak meduzy, ukwiały czy rozgwiazdy, wydają się polegać głównie na dotyku. Z kolei nietoperze, króliki, ryjówki i wiele innych rozmaitych nocnych zwierząt żyje przede wszystkim w świecie dźwięków. Ludzie, naczelne, małpy i ptaki zwracają uwagę głównie na obrazy, są bowiem wzrokowcami. Wiele ssaków jednak, także psy, bazują przede wszystkim na informacjach węchowych.

U psa nos nie tylko góruje nad częścią twarzową czaszki, ale także nad całym jego mózgiem, kształtując globalny i szczegółowy obraz świata. Mózg człowieka zdominowany jest przez te regiony, które związane są z widzeniem i przetwarzaniem przekazanych obrazów. U psa najważniejszym obszarem jest ten rejon mózgu, który odpowiada za procesy węchowe. Ludzie rejestrują wiele zapachów na poziomie podświadomości, ale aby dotarły one do naszej świadomości, muszą albo mieć specjalne znaczenie, albo wyjątkową intensywność. Psy odbierają znacznie więcej zapachów, a to kształtuje ich umysł całkowicie odmiennie od naszego, ludzkiego. I to właśnie czyni psi umysł tak tajemniczym dla człowieka. Gdybyśmy choć przez chwilę potrafili wcielić się w świadomość psa, zapewne okazałoby się, że świat wydałby się nam zupełnie inny i trudny do pojęcia. Jak zinterpretować bowiem świat zbudowany z rozmaitych zapachów, a nie obrazów? Cóż, chcąc zrozumieć procesy zachodzące w umyśle psa i motywy jego zachowania, musimy przynajmniej spróbować wniknąć w tajemny świat zapachów.