Tajemnice psiego umysłuTekst

Autor:Stanley Coren
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: How Dogs Think. Understanding the Canine Mind

Pierwsze wydanie opublikowało wydawnictwo:

Free Press a Division of Simon & Schuster, Inc.

1230 Avenue of the Americas, New York, NY 100020

Copyright © 2004 by SC Psychological Enterprises, Ltd.

All rights reserved.

ISBN wydania oryginalnego 0-7432-2232-6

© Wydawnictwo Galaktyka, spółka z o.o., Łódź 2008

90-562 Łódź, ul. Łąkowa 3/5

tel. 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; www.galaktyka.com.pl

ISBN 978-83-7579-014-6

EPUB 978-83-7579-471-7

MOBI 978-83-7579-470-0

Przekład z języka angielskiego: Anna Redlicka

Projekt okładki: Cezary Twardowski

Fotografia na okładce: Tomasz Gmerek

Redaktor: Karolina Kozera

Korekta: Aneta Wieczorek

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl

Księgarnia internetowa!!!

Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

Zapraszamy

www.galaktyka.com.pl

e-mail: info@galaktyka.com.pl, sekretariat@galaktyka.com.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna częœć niniejszej publikacji nie może być reprodukowana ani wykorzystana w jakiejkolwiek formie, ani w jakikolwiek sposób – elektroniczny, chemiczny lub mechaniczny, przez kopiowanie oraz przechowywanie w systemach informacyjnych, bez pisemnej zgody Wydawcy.


Tę książkę dedykuję Odinowi i Wizard.

Zawsze będę tęsknił za ich obecnoœcią,

zmyœlnymi figlami i miłoœcią,

jaką nas hojnie darzyły.

Spis treści

Przedmowa

Rozdział 1. Umysłowość psa

Rozdział 2. Zbieranie i przetwarzanie informacji

Rozdział 3. Wsłuchać się w życie

Rozdział 4. Wącham, więc jestem

Rozdział 5. To sprawa smaku

Rozdział 6. Dotykanie świata

Rozdział 7. Szósty zmysł?

Rozdział 8. Szkic osobowości

Rozdział 9. Wczesne nauki

Rozdział 10. Osobowość psa

Rozdział 11. Rozwój emocjonalny

Rozdział 12. Rozwój umiejętności

Rozdział 13. Społeczne aspekty nauki

Rozdział 14. Artyści czy naukowcy?

Rozdział 15. Pomarszczony umysł

Rozdział 16. Psia świadomość

Posłowie

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

PRZEDMOWA

CZY PSY MYŚLĄ? Czy w ich umyśle powstaje, podobnie jak w naszym, myślowo przetworzony obraz świata? Czy są świadome siebie na nasz ludzki sposób? Czy targają nimi podobne jak nami emocje? Czy są zdolne do prawdziwych uczuć? I, na koniec, czy w porównaniu z nami – są inteligentne? Wystarczy postawić to pytanie naukowcom zajmującym się zagadnieniami behawioru oraz filozofom, by wywołać gorącą, trwającą wiele godzin dyskusję.

Co prawda, paleontolodzy dawno temu dowiedli, że psy i ludzie wiodą wspólny żywot od co najmniej 140 stuleci, jednak ciągle istnieje wiele sprzecznych opinii na temat umysłu tego czworonoga. Ba, są i tacy, którzy podają w wątpliwość to, czy pies ma w ogóle jakiś umysł. Dla niektórych ludzi pies to nic innego, jak pokryta futrem, bezmyślna, ożywiona maszyna. Dla innych zaś to maleńki człowieczek w psim ciele.

Wielu właścicieli psów sądzi, że czworonogi te posiadają tak inteligencję, jak i świadomość. Tylko z jakichś nieznanych przyczyn nie zawsze je okazują. To przekonanie znakomicie oddaje ludowe podanie pochodzące z Zimbabwe, według którego psy są nie tylko niezwykle mądre, ale także potrafią mówić. Milczą jednak z własnego wyboru. Tamtejsza legenda głosi, że bohaterski Nkhango zawarł układ z psem o imieniu Rukuba. Jeśli Rukuba wykradnie ogień bogu Nyamurairi, ludzie na zawsze pozostaną wiernymi przyjaciółmi psów. Zwierzak wywiązał się z umowy. Potem Nkhango poprosił go o pomoc podczas polowania na niebezpieczne zwierzęta, pilnowanie ludzkich siedzib, pasienie stad bydła i wsparcie w rozmaitych niebezpiecznych przedsięwzięciach. Na koniec człowiek zażądał, aby pies został jego posłańcem. Tego było Rukubie za wiele. Przyniósłszy ludziom ogień, wyobrażał sobie, że teraz jego jedynym zajęciem będzie wypoczynek w cieple ogniska, a tu nowym żądaniom nie było końca. Rukuba pomyślał: „Jestem bardzo bystry i umiem mówić, ludzie zaczną mnie stale posyłać to tu, to tam, żebym przekazywał ich głupie wiadomości. A kiedy przestanę mówić, nie będę mógł być posłańcem”. I zamilkł. Dlatego właśnie psy milczą po dziś dzień. Z własnego wyboru.

Nawet ludzie wykształceni, o których mówi się, że są „na poziomie”, mają dziwaczne poglądy na temat zdolności umysłowych psów. Przedstawił mi je pewien prawnik, zaangażowany w jeden z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych procesów sądowych w USA. Historia morderstwa Nicole Brown Simpson i jej przyjaciela – Rona Goldmana, a potem aresztowania i procesu znanego sportowca i aktora – O.J. Simpsona jest doskonale znana. Mniej wiemy o fakcie, że w tej historii miał swój udział także pies, akita inu, o imieniu Kato, należący do Nicole. Kato pojawił się w tym zdarzeniu, jeden z sąsiadów słyszał bowiem przeraźliwe wycie psa, a zobaczywszy krew na jego łapach, pomyślał, że pies zrobił sobie krzywdę. Kiedy postanowił odprowadzić go do Nicole, Kato pociągnął go w stronę garażu. W ten sposób ów sąsiad odkrył ciała. Wielu ludzi było przekonanych, iż pies widział zabójcę, i chcieli tę wiedzę wykorzystać. Pewnego ranka, kiedy proces O.J. Simpsona był już w toku, otrzymałem telefon od jednego z zaangażowanych weń prawników. Oferował mi ogromne pieniądze za przyjazd do Los Angeles. Miałem tylko spotkać się z Kato i skłonić go do zidentyfikowania mordercy. Próbowałem tłumaczyć temu prawnikowi, że zdolności umysłowe psa są porównywalne ze zdolnościami dwuletniego dziecka. Czy zatem spodziewałby się, że dwulatek, który nie w pełni rozumie znaczenie śmierci, a w dodatku ma dosyć ograniczone możliwości językowe, będzie zdolny wypowiedzieć się na temat zdarzenia, które miało miejsce dziewięć miesięcy wcześniej? „Ale – nalegał – proszę chociaż przyjechać i spróbować coś z niego wyciągnąć”. Zapomniałem, że niektórzy prawnicy mają dosyć ograniczone poczucie humoru i wypaliłem: „To znaczy, mam go zmusić, żeby szczeknął raz, gdy odpowiedź brzmi »tak«, a dwa razy, gdy »nie«?”. W słuchawce usłyszałem pełne zachwytu: „Tak, właśnie tak. Może pan to zrobić?”.

Ta książka to moja próba wyjaśnienia wszystkim, nawet prawnikom, w jaki sposób rozumują psy. Aby zrozumieć umysł tego czworonoga, musimy najpierw dowiedzieć się, jak pojmują one otaczający go świat oraz do jakiego stopnia zostało genetycznie „zaprogramowane” jego psie zachowanie, a także dowiedzieć się, w jaki sposób psy uczą się i przystosowują swoje działania do zmieniających się warunków. Zajmiemy się wieloma problemami, które powinny zainteresować każdego, kto ma do czynienia z tymi czworonogami. Poznamy osobowość różnych ras psów i dowiemy się, jak wczesne doświadczenia mogą wpływać na zmiany w ich temperamencie. Zajmiemy się także zmianami zachodzącymi w umysłowości psa w trakcie jego dojrzewania. Rozważymy nawet najdziwaczniejsze pytania, jakie niektórzy ludzie zadają w odniesieniu do tych zwierząt: czy mają one zmysł artystyczny, mogą rozumieć matematykę, mają zdolności postrzegania pozazmysłowego, potrafią przewidywać trzęsienia ziemi albo diagnozować nowotwory u ludzi? Książka ta bazuje na najnowszych, bardzo interesujących badaniach naukowych, które pozwolą nam głębiej wniknąć w życie umysłowe naszych kosmatych przyjaciół. Czytając ją, nieraz będziecie zaskoczeni, dowiadując się o takich zdolnościach swoich ulubieńców, o jakie nigdy ich nie podejrzewaliście. Przeżyjecie też rozczarowania, odkrywając, że niektórych zdolności psy absolutnie nie posiadają, choć gotowi byliście przysiąc, że je mają. Być może, dzięki tej książce, uda wam się lepiej zrozumieć własnego psa, porozumieć się z nim, a nawet tak ukształtować jego osobowość, aby bardziej przystawała do waszego codziennego życia. Znajdziecie tu także interesujące dane i fascynujące historie ilustrujące sposób myślenia psów, które dostarczą wam argumentów w dyskusjach o umyśle tego czworonoga, nawet w towarzystwie behawiorystów i filozofów.

 

Na koniec chciałbym podziękować mojej mądrej, kochającej żonie, Joan, która dzielnie przedzierała się przez wstępne szkice tej książki, służąc mi radą i pomocą.

ROZDZIAŁ 1


Umysłowość psa

Co do mnie, to spotkałem kilka naprawdę myślących psów.

JAMES THURBER

14 000 LAT TEMU, WEDŁUG PALEONTOLOGÓW, człowiek z epoki kamiennej szukał ciepła przy ognisku w towarzystwie istoty, którą bez namysłu zidentyfikowalibyśmy jako psa, gdybyśmy tylko mogli ujrzeć taką scenę. Ten praprzodek wszystkich współczesnych psów był nie tylko zwykłym domowym ulubieńcem, ale także wartownikiem, obrońcą i towarzyszem łowów. Jego potomkowie stali się pasterzami, towarzyszami broni, tropicielami, bohaterskimi ratownikami, urzędnikami wymiaru sprawiedliwości, przewodnikami niewidomych czy głuchych, pomocnikami upośledzonych, oraz ukochanymi członkami rodziny.

Łatwo można sobie wyobrazić, jak pierwotny człowiek, który dopiero co nauczył się wytwarzać broń i rozmaite narzędzia z patyków, kamieni i odłamków kości, przerywa swoje zajęcia i zapatrzywszy się w ciemne, rozumne oczy swego towarzysza, snuje rozważania: „A cóż on sądzi na ten temat? Ile z tego rozumie? Czy ma w ogóle jakieś uczucia, a jeśli je ma, to jakimi obdarza mnie? I co sądzi na mój temat?”.

Minęło 140 stuleci, a my ciągle zadajemy sobie te same pytania, patrząc na naszych czworonożnych przyjaciół. Niemal każdy właściciel psa spogląda w oczy swego ulubieńca i widząc błysk niekłamanej inteligencji, odbicie rozmaitych, świadomych emocji, zastanawia się, co takiego dzieje się w psiej głowie. Przez wieki różni myśliciele zmagali się z tym zagadnieniem. Jedni dochodzili do wniosku, że w psim spojrzeniu odbija się rozumna świadomość, inni zaś zaręczali, że wszelkie psie działania to nic innego jak genetycznie zaprogramowane instynkty.

Psy i filozofowie

Grecki filozof, Platon, miał o psim intelekcie bardzo wysokie mniemanie. Według niego „szlachetny pies” był „miłośnikiem uczenia się” i „zwierzem godnym zachwytu”. W jednym ze swoich dialogów przedstawia dyskusję pomiędzy Sokratesem a Glaukonem, gdzie ten pierwszy, po dłuższym wywodzie, upewnia swego adwersarza, że jego pies jest „prawdziwym filozofem”.

Współczesny Platonowi, równie znakomity grecki filozof, Diogenes, człowiek wielce ekscentryczny, wsławił się tym, że chodząc z latarnią, poszukiwał „prawdziwie uczciwego człowieka”. Nie mając najlepszego mniemania o ludziach, Diogenes uważał psy za nadzwyczaj moralne i inteligentne stworzenia, sam zresztą przybrał przydomek Cyon, czyli Pies. Diogenes stworzył znamienitą szkołę filozoficzną, której uczniowie i kontynuatorzy przybrali nazwę cyników, czyli psich myślicieli. Inteligencja i dowcip Diogenesa zrobiły ogromne wrażenie na Aleksandrze Wielkim, który po spotkaniu ze słynnym filozofem w Koryncie mówił: „Gdybym nie był Aleksandrem, chciałbym być Diogenesem”. Po śmierci filozofa Ateńczycy wznieśli ku jego pamięci wysoką, marmurową kolumnę, a na jej szczycie umieścili figurę psa. Na kolumnie umieszczono także długą inskrypcję, zaczynającą się od następującego dialogu:

– Powiedz, proszę cię, Psie, czyjego to grobu strzeżesz?

– Psa.

– Jego imię?

– Diogenes.

Nie raz i nie dwa zachowania moich psów przywodzą mi na myśl szacunek i uwielbienie, jakimi darzyli je dwaj starożytni mędrcy – Diogenes i Platon. Pewnego zimnego, deszczowego poranka czułem się zbyt słaby i rozbity, aby zabrać moje psy na zwyczajową, poranną przechadzkę. Musiały zadowolić się krótkim szaleństwem w przydomowym ogródku. Dla mojego flat coated retrievera, Odina, była to sytuacja niemożliwa do zaakceptowania. Tego samego dnia, późnym popołudniem, jakiś stukot oderwał mnie od pracy. Rozejrzałem się i zobaczyłem, że Odin, znalazłszy gdzieś swoją smycz, cisnął ją na podłogę u moich stóp. Podniosłem ją i odłożyłem na sofę obok siebie, głaszcząc psa i obiecując: „Później, Odin”.

Parę minut później znowu usłyszałem stukot. To Odin przyniósł jeden z moich butów. Kiedy nie zareagowałem, szybciutko pobiegł i przyniósł drugi do pary. Bez wątpienia, według jego opinii zachowywałem się jak wyjątkowy tępak, w dalszym ciągu nie zdradzałem bowiem ochoty, by wychodzić na spacer w ten deszczowy, zimny dzień. Chwilę potem Odin podbiegł do drzwi i zaszczekał w znany mi sposób. Tak oznajmiał powrót do domu mojej żony, Joan. Przez wiele lat mieszkałem i wykładałem w Nowym Jorku. Tam wyrobiłem sobie nawyk zamykania drzwi na klucz, nawet jeśli akurat byłem w domu. To doprowadzało do szału Joan, która dorastała w znacznie spokojniejszej okolicy, w kanadyjskiej Albercie. Kiedy więc Odin wydał z siebie „szczeknięcie dla Joan”, natychmiast wstałem, aby otworzyć drzwi i oszczędzić mojej żonie moknięcia na deszczu, kiedy będzie szukać kluczy w torebce, złorzecząc moim paranoidalnym nawykom. Kiedy ruszyłem do drzwi, Odin skoczył na sofę i chwycił smycz. Zanim zdążyłem się zorientować, że na podjeździe przed domem nie ma samochodu mojej żony, pies stał już u mego boku, trzymając smycz w pysku.

Jego fortel szczerze mnie rozbawił. Wyobrażam sobie, że w ciągu ostatnich minut w jego głowie tłoczyły się takie oto myśli: „Chcę iść na spacer, tu jest moja smycz! No dobra, przyniosłem ci buty! Idziemy na ten spacer? No wreszcie, skoro już stoisz przy drzwiach, a ja mam smycz, to może chodźmy, do diaska, na ten spacer!”. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że przydaję rozważaniom mojego psa czysto ludzkiej argumentacji, uznając jego działania za zaplanowane. Uważam jednak, że w pewnym sensie były one celowe. Nie muszę dodawać, że poszedł na ten swój wymarzony spacer.

Mniej czy bardziej świadomy?

Wprawdzie przez wieki patrzono na psy jako na istoty inteligentne, świadome, rozumne i obdarzone uczuciami, jednak wiek XVII odebrał im tę pozycję. Według jednego z najbardziej wpływowych filozofów i myślicieli francuskich tamtych czasów, Rene Descartesa (Kartezjusza), pies nie mógł stracić tego, czego nie posiadał. Kartezjusz, znakomity matematyk, zajmował się też fizjologią i przeprowadzał rozmaite eksperymenty, jednak jego poglądy na umysłowość psa mają swe źródło raczej w jego silnej wierze katolickiej, a nie w naukowych przekonaniach. Dla Kartezjusza przyznanie, że pies posiada choćby nikłą inteligencję równało się ze zgodą na to, że ma także świadomość, a więc zdolność nieinstynktownego planowania swoich działań. Zgodnie z religijną doktryną tamtych czasów, wszystko, co posiadało świadomość, miało także i duszę, a to, co posiadało duszę, miało prawo wstępu do Królestwa Niebieskiego. Myśl o tym, że pies miał iść do Nieba, była w owych czasach nie do zaakceptowania ani przez Kościół katolicki, ani przez samego Kartezjusza.

Filozof miał jednak nie lada problem: jak wyjaśnić złożone zachowania psa, który pozbawiony jest inteligencji, świadomości i zdolności wnioskowania. Odpowiedź nasunęła mu się podczas wizyty w ogrodach Saint Germain, otaczających pałac, gdzie urodził się i mieszkał Ludwik XIV. Prezentowano tam siedemnastowieczne roboty, ruchome postacie zwierząt i ludzi, które w artystycznych kształtach ukrywały maszynerię skonstruowaną przez włoskiego inżyniera, Thomasa Franciniego. Każdą z figur poruszał skomplikowany mechanizm hydrauliczny, pozwalający jej na wykonywanie rozmaitych czynności. Jedna z nich, na przykład, grała na harfie, inna tańczyła. Kartezjusz pomyślał, że oto pies może być biologicznym odpowiednikiem tych ruchomych maszyn, poruszanym jednak nie przez hydrauliczny mechanizm, a przez odruchy i bezmyślne reagowanie na bodźce zewnętrzne. Fakt, że czworonogi te reagują na tego typu bodźce nie obalał jego teorii, prezentowane figury też na nie reagowały, zaczynając, swoje działania, gdy, na przykład, ktoś stąpnął na określoną kamienną płytę na ścieżce.

Pogląd Kartezjusza, jakoby pies był niczym innym, jak bezmyślną, pozbawioną czucia, ożywioną maszyną, wycisnął swe piętno na sposobie postrzegania czworonoga na ponad dwa wieki. Wyzwanie rzucił mu dopiero w połowie dziewiętnastego stulecia Karol Darwin, formułując swoją teorię ewolucji. Jego poglądy wyraźnie zaprzeczały obowiązującemu dotąd przekonaniu, że każdy gatunek został stworzony przez Boga u zarania dziejów. Darwin głosił w dodatku, iż człowiek nie jest jakimś niezwykłym stworem obdarzonym unikalnymi możliwościami umysłowymi. W książce O pochodzeniu człowieka ogłosił, iż jedyna różnica pomiędzy człowiekiem a jego kuzynami, należącymi do niższych ssaków, dotyczy raczej „stopnia niż rodzaju umysłowości”. Posunął się wręcz do twierdzenia, że „uczucia i odczucia, różne emocje i zdolności, takie jak miłość, pamięć, uwaga, ciekawość, naśladowanie, wnioskowanie itd., którymi szczyci się człowiek, można znaleźć w początkowym albo nawet czasami w dobrze rozwiniętym stopniu u niższych zwierząt”.

Darwin opisuje rozwój gatunków zwierząt aż po człowieka jako ciągłą ewolucję; u poszczególnych gatunków, znajdujących się na poszczególnych szczeblach drabiny rozwojowej, zaobserwować można różny poziom inteligencji, pamięci i sposobu rozumowania. Zdaniem uczonego właściwości te składają się na świadomość, a zatem różne gatunki posiadają różny stopień świadomości. Pies może być więc istotą świadomą, chociaż nie w takim samym stopniu jak człowiek.

Ostatnie badania naukowe wspierają teorię Darwina, pokazując podobieństwa pomiędzy systemem nerwowym psa i człowieka. Naukowcy udowodnili, że komórki nerwowe w mózgu psa pracują na identycznej zasadzie jak w mózgu człowieka. Neurony w mózgu ludzkim wytwarzają sekrecje o takim samym składzie chemicznym jak neurony w mózgu psa, a ich elektryczna aktywność jest identyczna. Strukturalna budowa mózgu psa jest w dużym stopniu podobna do z budowy mózgu człowieka.

Tak samo jak u ludzi, również u psów poszczególne czynności są kontrolowane przez określone rejony mózgu. Okazuje się, że w bardzo dużym stopniu mapa obszarów odpowiedzialnych za rozmaite funkcje u psa pokrywa się z mapą mózgu ludzkiego. Na przykład zarówno u ludzi, jak i u psów obszar odpowiedzialny za widzenie usytuowany jest w tylnej części mózgu, natomiast u obu gatunków za słyszenie odpowiadają obszary znajdujące się po obu stronach mózgu, w pobliżu skroni. Zmysł dotyku oraz kontroli ruchu znajduje się i u ludzi, i u psów w wąskim pasku przebiegającym przez szczyt mózgu.

Jeszcze bardziej zdumiewające są ostatnie badania nad genomem psów. Ewen Kirkness z Instytutu Badań nad Genomem w Rockville, w Maryland, wraz ze swym zespołem przeprowadził badania porównawcze genomu pudla i człowieka. Naukowcy stwierdzili 75-procentową zgodność kodów genetycznych człowieka i psa. Wszystkie te fizjologiczne podobieństwa zgodne są z przekonaniem, iż w zachowaniach oraz pracy umysłu naszych ulubieńców i człowieka można doszukać się wielu podobieństw.

Świadomość utracona i odzyskana

Poglądy dotyczące świadomości i umysłu zwierząt ciągle się zmieniają. W początkach dwudziestego wieku pojawił się w psychologii nowy trend o nazwie „behawioryzm”. Choć nie negował teorii Darwina, był w swej istocie znacznie bliższy ideom Kartezjusza. Ten nowy sposób interpretowania zachowań zwierząt był ukochanym dzieckiem psychologa Johna B. Watsona z Uniwersytetu Johna Hopkinsa i jest kontynuowany do dziś dzięki badaniom znanego psychologa z Harvardu, B. F. Skinnera.

Behawioryści uważają, że odpowiedzialnie zajmować się można jedynie wymiernymi, możliwymi do zaobserwowania aspektami zachowania. Według nich wszelkie rozważania o umysłowości czy świadomości, zwłaszcza w odniesieniu do zwierząt, to jedynie puste spekulacje, jako że świadomość, uczucia czy procesy myślowe wymykają się wszelkiej wymierności. Behawioryści twierdzą nawet, iż takie pojęcia jak świadomość czy procesy myślowe są zbędne przy objaśnianiu zachowania. Dr Watson, jak sądzę, mocno by protestował przeciwko takiej umysłowej interpretacji zachowań Odina, o czym pisałem we wstępie.

Spróbuję zilustrować behawiorystyczny punkt widzenia. Załóżmy, że informuję dra Watsona, że mój pies lubi mięso. W odpowiedzi usłyszałbym zapewne, iż to jest jedynie projekcja moich własnych odczuć. Dodałby, że podanie psu kawałka mięsa upoważnia mnie jedynie do opisania jego zachowania – tego, że szczeka, skacze, ślini się, macha ogonem, a na koniec owo mięso zjada, natomiast w żadnym stopniu nie upoważnia mnie do stwierdzeń typu: „on lubi mięso” czy „chce kawałek mięsa” albo „spodziewa się, że za chwilę dostanie kawałek mięsa”. Każde z tych twierdzeń jest jedynie projekcją naszych własnych oczekiwań czy odczuć. Na koniec dr Watson dodałby zapewne, iż nie istnieją najmniejsze podstawy do przypuszczeń, że mój pies w ogóle posiada jakieś uczucia. Podobnie jak Kartezjusz, naukowiec obserwowałby jedynie zmianę zachowania Odina i wzrost jego aktywności na widok kawałka mięsa.

 

Współczesna psychologia, w miarę jak coraz lepiej poznajemy świadomość i umysł zwierząt, w coraz większym stopniu akceptuje ich istnienie. Biolodzy i psycholodzy coraz śmielej zaczynają mówić o celowych zachowaniach, dyskutują nawet możliwość, posiadania przez psy prawdziwego, świadomego wyobrażenia własnego świata. Batalia pomiędzy zwolennikami psa myśliciela i psa maszyny trwa, a jej echa słychać w gabinetach i laboratoriach naukowców jak świat długi i szeroki. Czasami jest to dyskusja nader gorąca, argumenty zahaczają bowiem o dogmaty religijne, a przedmiotem sporów stają się raczej kwestie emocji i wiary, a nie ściśle naukowe fakty.