Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Przedmowa

1 Dawanie z serca

WSTĘP

JAK SKUPIAĆ UWAGĘ

METODA PBP

STOSOWANIE PBP W ŻYCIU CODZIENNYM

2 Komunikat, który blokuje współczucie

OSĄDY MORALNE

PORÓWNANIA

WYPARCIE SIĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI

INNE FORMY KOMUNIKATÓW ODCINAJĄCYCH OD ŻYCIA

3 Spostrzeżenia bez ocen

NAJWYŻSZA FORMA LUDZKIEJ INTELIGENCJI

ODRÓŻNIANIE OBSERWACJI OD OCEN

4 Rozpoznawanie i wyrażanie uczuć

WYSOKA CENA NIEWYRAŻONYCH UCZUĆ

UCZUCIA PRAWDZIWE I RZEKOME

JAKIMI SŁOWAMI WYRAŻAĆ UCZUCIA

5 Branie odpowiedzialności za własne uczucia

SŁUCHANIE NEGATYWNEGO KOMUNIKATU: CZTERY WARIANTY

POTRZEBY TKWIĄCE U ŹRÓDŁA NASZYCH UCZUĆ

BÓL ZWIĄZANY Z UJAWNIANIEM LUB ZATAJANIEM WŁASNYCH POTRZEB

OD EMOCJONALNEGO ZNIEWOLENIA DO EMOCJONALNEGO WYZWOLENIA

6 Prośba o gest wzbogacający życie

JĘZYK DZIAŁAŃ POZYTYWNYCH

ŚWIADOME PROSZENIE

PROŚBA O INFORMACJĘ ZWROTNĄ

PROŚBA O SZCZEROŚĆ

ZWRACANIE SIĘ Z PROŚBĄ DO GRUPY

PROŚBY A ŻĄDANIA

JAK SPRECYZOWAĆ, O CO TAK NAPRAWDĘ PROSIMY

7 Empatyczny odbiór

OBECNOŚĆ: NIE RÓB BYLE CZEGO, LEPIEJ STÓJ I PATRZ

SŁUCHANIE UCZUĆ I POTRZEB

PARAFRAZOWANIE

TRWANIE W EMPATII

KIEDY WŁASNY BÓL UNIEMOŻLIWIA NAM EMPATIĘ

8 Potęga empatii

EMPATIA, KTÓRA LECZY

EMPATIA I UMIEJĘTNOŚĆ OBNAŻANIA WŁASNEJ BEZBRONNOŚCI

ROZŁADOWYWANIE NIEBEZPIECZNYCH SYTUACJI DZIĘKI EMPATII

EMPATIA W OBLICZU ODMOWY

EMPATIA POTRAFI OŻYWIĆ DRĘTWĄ ROZMOWĘ

EMPATIA WOBEC MILCZENIA

9 Współczujące kontaktowanie się z samym sobą

PAMIĘTANIE O TEJ WYJĄTKOWOŚCI, KTÓRĄ JESTEŚMY

OCENIANIE SIEBIE, GDY JESTEŚMY MNIEJ NIŻ DOSKONALI

TŁUMACZENIE SAMO−OSĄDÓW I WEWNĘTRZNYCH ŻĄDAŃ

OPŁAKIWANIE STRAT W PBP

WYBACZENIE SAMEMU SOBIE

LEKCJA DZIĘKI MARYNARCE W GROCHY

NIE RÓB NIC, CO NIE JEST ZABAWĄ!

TŁUMACZENIE „MUSZĘ” NA „WYBIERAM”

ROZWIJANIE ŚWIADOMOŚCI, Z JAKIEJ ENERGII POCHODZĄ MOJE DZIAŁANIA

10 Wyrażanie gniewu w całej pełni

ODRÓŻNIANIE BODŹCA OD PRZYCZYNY

RDZENIEM WSZELKIEGO GNIEWU JEST COŚ, CO SPRZYJA ŻYCIU

BODZIEC A PRZYCZYNA: PRAKTYCZNE KONSEKWENCJE

CZTERY ETAPY WYRAŻANIA GNIEWU

NAJPIERW OKAŻ EMPATIĘ

BEZ POŚPIECHU

11 Rozwiązywanie konfliktów i mediacje

NAWIĄZYWANIE KONTAKTU MIĘDZY LUDŹMI

ROZWIĄZYWANIE KONFLIKTÓW ZGODNIE Z METODĄ PBP A MEDIACJA W TRADYCYJNYM UJĘCIU

ETAPY ROZWIĄZYWANIA KONFLIKTÓW METODĄ PBP

NASZE POTRZEBY, STRATEGIE I ANALIZY

WYCZUWANIE POTRZEB INNYCH LUDZI NIEZALEŻNIE OD TEGO, CO ONI MÓWIĄ

CZY POTRZEBY ZOSTAŁY USŁYSZANE?

EMPATIA, KTÓRA ZMNIEJSZA BÓL BLOKUJĄCY SŁYSZENIE KOMUNIKATÓW

UŻYWANIE JĘZYKA KONKRETNYCH DZIAŁAŃ W CHWILI OBECNEJ W ROZWIĄZYWANIU KONFLIKTÓW

UŻYWANIE JĘZYKA DZIAŁAŃ W FORMIE TWIERDZĄCEJ

PRZEKŁADANIE SŁOWA „NIE”

PBP I ROLA MEDIATORA

TWOJA ROLA W PROCESIE I WIARA W JEGO POWODZENIE

PAMIĘTAJ: TUTAJ NIE CHODZI O CIEBIE

EMPATIA JAKO PIERWSZA POMOC

PODĄŻAJ ZA BIEGIEM DYSKUSJI

ZADBAJ O TO, BY ROZMOWA DOTYCZYŁA CHWILI OBECNEJ

ZADBAJ O TO, BY SPRAWY W ROZMOWIE POSUWAŁY SIĘ DO PRZODU

PRZERYWANIE

 

GDY LUDZIE NIE CHCĄ SIĘ SPOTKAĆ TWARZĄ W TWARZ

MEDIACJE NIEFORMALNE: WTYKANIE NOSA W NIE SWOJE SPRAWY

PODSUMOWANIE

12 Użycie siły w celach ochronnych

KIEDY UŻYCIE SIŁY JEST NIEUNIKNIONE

ROZUMOWANIE, Z KTÓREGO WYPŁYWA UŻYCIE SIŁY

SPOSOBY UŻYWANIA SIŁY JAKO NARZĘDZIA KARY

CENA KARY

OGRANICZONA SKUTECZNOŚĆ KAR

OCHRONNE STOSOWANIE SIŁY W SZKOŁACH

13 Wyzwalanie siebie i wspieranie innych

UWALNIANIE SIĘ OD STAREGO ZAPROGRAMOWANIA

ROZSTRZYGANIE KONFLIKTÓW WEWNĘTRZNYCH

TROSKA O WŁASNE ŚRODOWISKO WEWNĘTRZNE

PBP ZAMIAST DIAGNOZY

14 Jak w języku PBP wyrazić uznanie

INTENCJA, Z KTÓREJ WYPŁYWA POCHWAŁA

TRZY ELEMENTY POCHWAŁY

PRZYJMOWANIE DOWODÓW UZNANIA

GŁÓD UZNANIA

PRZEZWYCIĘŻANIE OPORÓW, JAKIE BUDZI W NAS MYŚL O WYRAŻENIU UZNANIA

Epilog

CZTEROSTOPNIOWY MODEL PROCESU POROZUMIENIA BEZ PRZEMOCY

KILKA PODSTAWOWYCH UCZUĆ, JAKICH WSZYSCY MOŻEMY DOZNAWAĆ

KILKA PODSTAWOWYCH POTRZEB, KTÓRE MAJĄ WSZYSCY LUDZIE

Podziękowania

Bibliografia

Kilka słów o Porozumieniu bez Przemocy

Kilka słów o Center for Nonviolent Communication (Centrum Porozumienia bez Przemocy)

O autorze

Książki na temat Porozumienia bez Przemocy

Porozumienie bez Przemocy w Polsce

Opinie o Porozumieniu bez Przemocy

Przypisy końcowe

Tytuł oryginału:

NONVIOLENT COMMUNICATION: A LANGUAGE OF LIFE 3rd EDITION

Redakcja: Krystyna Podhajska

Konsultacja merytoryczna: Anna Mills NVC

Projekt okładki: Lightbourne (www.lightbourne.com)

Adaptacja okładki: Magdalena Zawadzka

Korekta: Maciej Korbasiński

Redaktor prowadzący: Małgorzata Głodowska

Marshall B. Rosenberg. Copyright © Fall 2015 PuddleDancer Press,

Published by PuddleDancer Press. All rights reserved. Used with permission. For further information about Nonviolent Communication please visit the Center for Nonviolent Communication on the Web at: www.cnvc.org

Copyright for the Polish edition © by Wydawnictwo Czarna Owca, 2016

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark).

Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku.

Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

Wydanie III

ISBN 978-83-8015-403-2


Wydawnictwo Czarna Owca Sp. z o.o. ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa www.czarnaowca.pl Redakcja: tel. 22 616 29 20; e-mail: redakcja@czarnaowca.pl Dział handlowy: tel. 22 616 29 36; e-mail: handel@czarnaowca.pl Księgarnia i sklep internetowy: tel. 22 616 12 72; e-mail: sklep@czarnaowca.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Przedmowa

Niewielu ludzi zasługuje na tak ogromną wdzięczność nas wszystkich jak zmarły niedawno Marshall Rosenberg. Życie tego niezwykłego człowieka można zilustrować tytułem jednej z jego książek: To, co powiesz, może zmienić świat. Był on niezwykle świadomy znaczenia tych słów – motta życiowego, a może i ostrzeżenia. Rzeczywistość widziana oczami każdego z nas zawsze jest jakąś historią. Historię, której jesteśmy bohaterami, kształtuje nasz język. To założenie legło u podstaw podejścia Rosenberga do rozwiązywania konfliktów. Sprawiał on, że skonfliktowane osoby zaczynały wymieniać się komunikatami wolnymi od osądów, wzajemnego obwiniania się i przemocy.

Wykrzywione twarze uczestników protestów ulicznych w wieczornych wiadomościach to więcej niż obrazy. Każda z tych twarzy, każdy gest i każdy krzyk przedstawia jakąś historię, a swoich historii trzymamy się jak tonący brzytwy, bo one określają naszą tożsamość. Zatem gdy Marshall Rosenberg zaczął propagować mówienie bez przemocy, tak naprawdę zaczął propagować zmianę ludzkiej tożsamości. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. W nowym wydaniu swojej książki tak oto mówi o porozumieniu bez przemocy i o roli mediatora: „Nie dość, że w PBP postulujemy wprowadzenie zmian, to jeszcze staramy się wcielić w życie nowy system wartości”.

Zgodnie z jego nowym systemem wartości konflikty są rozwiązywane w sposób, który nie wymusza typowych frustrujących kompromisów. Skonfliktowane strony traktują się z szacunkiem, pytają nawzajem o swoje potrzeby, by w atmosferze wolnej od uprzedzeń nawiązać ze sobą kontakt. Gdy spojrzymy na pełen wojen i przemocy świat, w którym myślenie „my kontra oni” jest normą, w którym łamane są wszelkie zasady obowiązujące cywilizowanego człowieka, popełniane najgorsze zbrodnie, nowy system wartości wydaje się fantasmagorią. Podczas jednej z europejskich konferencji dla mediatorów wypowiedziano słowa krytyki, nazwając podejście Rosenberga formą psychoterapii. Ale czy – powiem to zwyczajnie – nie prosi on, byśmy zapomnieli o przeszłości i zostali przyjaciółmi? To takie proste, choć takie nieosiągalne – i na prawdziwej wojnie, i na prywatnych wojennych ścieżkach.

Każdy światopogląd obciążony jest bagażem systemu wartości. Ludzie nie są w stanie odrzucić tego bagażu. Co więcej, zwykle są z niego dumni. Na całym świecie od wieków wojownicy budzą strach i podziw jednocześnie. Wyznawcy psychologii Junga twierdzą, że w podświadomości każdego z nas zakorzeniony jest archetyp Marsa, boga wojny, który sprawia, że wchodzenie w konflikty i okazywanie agresji leżą w naszej naturze.

W tej książce zostało przedstawione inne spojrzenie na ludzką naturę. W nim cała nadzieja. Według niego nasze historie to fikcja, która powstaje i rozwija się na gruncie utworzonym przez brak samoświadomości, nasze nawyki i otoczenie oraz warunki, w jakich żyjemy. Nawet najwspanialsze historie zawierają elementy przemocy. Za każdym razem, gdy używamy siły, by chronić rodzinę, bronić się przed atakiem z zewnątrz, walczyć z niesprawiedliwością lub o cudze dobro, zapobiegać przestępstwom, tak naprawdę dajemy się zwerbować do armii o nazwie „Przemoc”. Jeśli zaś nie damy się do niej zwerbować, istnieje duże ryzyko, że nasze otoczenie obróci się przeciwko nam i będzie chciało nas ukarać. Mówiąc krótko: niełatwo jest wybrnąć z takiej sytuacji.

Istnieje w Indiach starodawny model życia bez przemocy zwany ahimsą. To słowo tłumaczone jest zwykle jako niestosowanie przemocy, choć jego znaczenie jest szersze. Wyrazem ahimsy są zarówno pokojowe protesty Mahatmy Gandhiego, jak i afirmacja życia Alberta Schweitzera. Podstawowym aksjomatem ahimsy jest niewyrządzanie zła. Mój podziw wzbudziło to, że Marshall Rosenberg, który zmarł w wieku 80 lat, uchwycił ahimsę na obu jej poziomach: działań i świadomości.

Działania zostały szczegółowo opisane w tej książce jako podstawy PBP, więc nie będę się tutaj nimi zajmował. O wiele więcej mocy ma w sobie świadomość zgodna z ahimsą, którą miał Marshall Rosenberg. Nie opowiadał się po żadnej ze stron, nie badał nawet, jak doszło do konfliktu. Zakładał bowiem, że wszystkie historie prowadzą w sposób mniej lub bardziej otwarty do jakiegoś konfliktu. Skupiał się natomiast na budowaniu kontaktów międzyludzkich – mostów psychicznych, które mogły połączyć zwaśnione strony. Pozostawał tym samym w zgodzie z kolejnym aksjomatem ahimsy: liczy się nie to, co robimy, lecz to, jaką jakość ma nasza uwaga.

W świetle prawa w wyniku rozwodu ustaje między małżonkami wspólnota majątkowa. Małżonkowie mogą podzielić dobra materialne między siebie i to kończy sprawę. To nie działa na gruncie emocjonalnym – tutaj, jak powiedziałby Rosenberg, powiedziano zbyt dużo słów.

Agresja rodzi się za sprawą ego. To ono w sytuacji konfliktowej kieruje nas w stronę „ja”, „moje”, „dla mnie”. Stawiamy sobie za przykład świętych ofiarnie służących Bogu, ale między hołubionymi przez nas wartościami a tym, jak postępujemy, rozciąga się przepaść. Ahimsa rozpina nad tą przepaścią most świadomości. Jedynym sposobem wyeliminowania wszelkiej przemocy jest odcięcie się od własnej subiektywnej historii. Nie dozna oświecenia ten, kogo trzymają na świecie własne przywiązania – to stwierdzenie mogłoby stanowić trzeci aksjomat ahimsy. Wydaje się to jednak równie radykalne jak słowa kazania Jezusa na górze o tym, że tylko cisi na własność posiądą ziemię.

To nie zmiana zachowań, lecz zmiana świadomości jest kluczem do sukcesu. Aby doszło do zmiany świadomości, musimy przejść z punktu A do punktu B. Punkt A to życie pełne nieustających żądań ze strony ego, punkt B – uwolnienie się od żądanego. Bądźmy szczerzy: niewielu z nas marzy o uwolnieniu się od ego. Z perspektywy kogoś, kto znajduje się w punkcie A, jest to czymś zarazem strasznym i nierealnym. Co będziemy mieli z tego, że się uwolnimy (zwykle z każdego działania chcemy coś mieć)? A gdy już się uwolnimy, czy spędzimy resztę życia, siedząc i nic nie robiąc?

Odpowiedź znajdziemy w tych momentach, w których spontanicznie i w sposób naturalny uwalniamy się na chwilę od ego: podczas medytacji lub gdy jesteśmy bezgranicznie szczęśliwi. Świadomość pozbawiona ego to stan, w który wkraczamy, będąc w kontakcie z cudami natury, sztuki i muzyki. Jedyną różnicą między tymi chwilami (którym towarzyszą dodatkowo kreatywność, miłość i radość) a ahimsą jest to, że one pojawiają się i znikają, ahimsa zaś pozostaje niezmienna. Dzięki ahimsie każdy staje się tym, kim naprawdę jest.

„Wyższa świadomość” to zbyt górnolotne określenie ahimsy. Określenie „zwykła świadomość” lepiej oddaje ten stan zwłaszcza w świecie, w którym wszelkie normy stały się nienormalne i balansują na granicy patologii. Nie jest przecież normalne życie w świecie, w którym tysiące głowic nuklearnych są skierowane na przeciwników posiadaczy tych głowic, a terroryzm stał się akceptowanym aktem religijnym.

 

Najważniejszym owocem pracy Marshalla Rosenberga, najcenniejszym spadkiem, jaki nam zostawił, nie jest, wbrew pozorom, rewolucyjne podejście do roli mediatora. Jest nim natomiast nowy, choć tak naprawdę znany od wieków, system wartości, według którego żył. Każde pokolenie powinno od nowa uczyć się ahimsy, bo jesteśmy w swojej naturze rozdarci między pokojem a przemocą. Marshall Rosenberg udowodnił, że osiągnięcie stanu wspomnianej „zwykłej świadomości” jest możliwe i bardzo pomocne podczas rozwiązywania konfliktów. Zostawił ślady, którymi możemy teraz podążać. I będziemy nimi podążać, jeśli tylko zależy nam naprawdę na poznawaniu siebie samych. To jedyne wyjście w świecie wołającym o ratunek, czyli o mądrość i rozwiązanie wszelkich konfliktów.

Deepak Chopra

Dr nauk med. Deepak Chopra, założyciel Chopra Center for Wellbeing oraz autor ponad osiemdziesięciu książek przetłumaczonych na czterdzieści trzy języki, w tym dwudziestu trzech książek, które znalazły się na liście bestsellerów „New York Timesa”.

SŁOWA TO OKNA (a czasem mury)

W twoich słowach słyszę wyrok,

Czuję się osądzona i odprawiona.

Zanim odejdę, muszę się upewnić,

Czy właśnie to chciałeś mi rzec?

Nim się poderwę do obrony,

Zanim przemówię z bólem lub strachem,

Zanim zbuduję mur ze słów,

Powiedz, czy mnie nie myli słuch?

Słowa to okna, a czasem mury,

Skazują nas, ale też wyzwalają.

Kiedy mówię, kiedy słyszę,

Niech bije ze mnie miłości blask.

Pewne rzeczy koniecznie chcę powiedzieć,

Bo tyle dla mnie znaczą.

Jeśli z moich słów nie wynika, o co mi idzie,

Czy pomożesz mi wyrwać się na wolność?

Jeśli zabrzmiały, jakbym cię chciała poniżyć,

Jeśli poczułeś, że mi na tobie nie zależy,

Spróbuj wsłuchać się w nie głębiej

I dotrzeć do uczuć, które są nam wspólne.

Ruth Bebermeyer

1 Dawanie z serca

Sedno porozumienia bez przemocy

W życiu szukam współczucia, przepływu między sobą a innymi ludźmi, opartego na wzajemnym dawaniu z serca.

Marshall B. Rosenberg

WSTĘP

Ponieważ wierzę, że mamy wrodzoną zdolność cieszenia się, gdy możemy dawać i brać w sposób współczujący, przez większość życia zadaję sobie te oto dwa pytania: Dlaczego tracimy kontakt z własną współczującą naturą, tak że dopuszczamy się przemocy i wyzyskujemy ludzi? I na odwrót: jaka właściwość pozwala niektórym ludziom pozostać w kontakcie z własną współczującą naturą nawet w okolicznościach, które wystawiają ich na najcięższe próby?

Zainteresowałem się tymi kwestiami już w dzieciństwie, gdzieś latem 1943 roku. Moja rodzina przeniosła się wtedy do Detroit w stanie Michigan. Niecałe dwa tygodnie po naszym przyjeździe w miejskim parku miał miejsce incydent, który doprowadził do wybuchu rozruchów na tle rasowym. W ciągu kilku dni zginęło ponad czterdzieści osób. Nasza dzielnica znajdowała się w samym centrum zamieszek, toteż przez trzy dni siedzieliśmy w domu, zamknięci na klucz.

Kiedy skończyły się rozruchy, a my poszliśmy do szkoły, przekonałem się, że imię może być równie niebezpieczne jak kolor skóry. Gdy podczas sprawdzania obecności nauczyciel wyczytał moje nazwisko, dwaj chłopcy wściekle na mnie łypnęli i jeden z nich zasyczał: „Jesteś żydłak?”. Nigdy przedtem nie słyszałem tego słowa, więc nie wiedziałem, że niektórzy ludzie używają go jako obelżywego określenia Żyda. Po lekcjach ci dwaj zaczekali przed szkołą, powalili mnie na ziemię, pobili i skopali.

Od tamtego lata czterdziestego trzeciego roku roztrząsam oba przytoczone na wstępie pytania. Na przykład to, jaki dar pozwala nam nawet w najstraszliwszych okolicznościach pozostawać w kontakcie z własną współczującą naturą? Mam tu na myśli takich ludzi jak Elly Hillesum, która zachowała współczującą postawę nawet w koszmarnych warunkach niemieckiego obozu koncentracyjnego. Napisała wtedy w swoim dzienniku:

Niełatwo jest mnie przestraszyć. Nie żebym była jakoś szczególnie odważna, ale po prostu wiem, że mam do czynienia z ludźmi i że zawsze i wszędzie muszę ze wszystkich sił starać się zrozumieć każdy postępek każdego człowieka. I na tym właśnie polegał istotny sens dzisiejszego poranka: mniejsza o to, że nawrzeszczał na mnie sfrustrowany młody gestapowiec; grunt, że nie byłam przy tym ani trochę oburzona, lecz raczej szczerze mu współczułam i korciło mnie, żeby go spytać: „Miałeś bardzo nieszczęśliwe dzieciństwo? Zawiodłeś się na swojej dziewczynie?”. Tak, sprawiał wrażenie człowieka znękanego, udręczonego, ponurego słabeusza. Najchętniej od razu zrobiłabym mu terapię, bo wiem, że tacy żałośni młodzieńcy stają się niebezpieczni, gdy tylko pozwoli im się traktować ludzkość tak, jak mają ochotę.

Etty Hillesum, Dziennik

Kiedy badałem czynniki, od których zależy nasza umiejętność podtrzymywania w sobie współczucia, nagle uderzyła mnie kluczowa rola języka i sposobu, w jaki posługujemy się słowami. Zdołałem od tamtej pory zdefiniować pewną szczególną postawę wobec porozumiewania się (mówienia i słuchania), która pozwala nam dawać z serca, ponieważ umożliwia każdemu człowiekowi nawiązanie kontaktu z sobą samym i z innymi ludźmi, i to w taki sposób, że nasze wrodzone współczucie rozkwita. Postawę tę nazywam Porozumieniem Bez Przemocy (Nonviolent Communication), nawiązując do określenia „nonviolence” w takim znaczeniu, w jakim stosował je Mahatma Gandhi. Jest to naturalny stan współodczuwania, który osiągamy wtedy, gdy przemoc ustąpi z naszego serca.

PBP: sposób porozumiewania się, dzięki któremu zaczynamy dawać z serca.

Choć może nam się wydawać, że nasz styl porozumiewania się nie ma nic wspólnego z przemocą, nasze słowa jednak często ranią i wywołują ból u innych albo w nas samych1. W niektórych społecznościach opisana tu metoda znana jest pod nazwą Porozumienia Współczującego; używany w tej książce skrót PBP oznacza Porozumienie Bez Przemocy – czyli właśnie Współczujące.