Epoka człowieka

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Projekt okładki, stron tytułowych i działowych

Przemysław Spiechowski

Ilustracja na okładce

Lightspring/Shutterstock

Wydawca

Aleksandra Żdan

Redaktor prowadzący

Barbara Surówka

Redakcja

Anna Wojczyńska

Produkcja

Mariola Iwona Keppel

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN

Michał Nakoneczny / hachi.media

Recenzent

Dr hab. Zbigniew Wróblewski, prof. KUL

Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Narodowe Centrum Nauki (nr rejestracyjny projektu 2016/21/B/HS1/00829, tytuł projektu: Retoryka środowiskowa i marazm antropocenu. Analiza dyskursów).

Copyright © by Ewa Bińczyk, Warszawa, 2018

Copyright © by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2018

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2018 r., (wyd. I)

Warszawa 2018

ISBN 978-83-01-20009-1

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 228

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl, www.pwn.pl

Spis treści

Podziękowania

Wstęp

Epoka niestabilności planetarnej

Zamierzenia badawcze

Filozofia a wyzwania antropocenu

Porządek wywodu

Rozdział 1. Zmiana klimatu – ignorowane wyzwanie

Wiarygodne określanie stanu klimatu

Dokumenty ONZ

Rozpoznawanie czy ignorowanie hiperkatastrof?

Rozdział 2. Epoka marazmu

Impas klimatyczny

Podstawa do nadziei? Paryskie porozumienie klimatyczne

Doskonały sztorm moralny

Przyczyny denializmu

Bezradność nauki

Rozdział 3. Początki debaty na temat antropocenu

Dwa spory inicjujące debatę

Wczesny plejstocen, wymiana kolumbijska, rewolucja przemysłowa czy rok 1950?

Wielkie Przyspieszenie początkiem antropocenu – powstanie nauki o systemie Ziemi

O co tu chodzi: spór czysto geologiczny czy także ideologiczny?

Rozdział 4. Kształtowanie się słownika epoki człowieka

„Potworny” problem

Polityczny wymiar kryzysu planetarnego

Utrata natury

Przedwczesne zignorowanie sprawczości przyrody – arogancja antropocentryzmu

Geohistoria, nowa koncepcja czasu i odpowiedzialność za przyszłość

Granica tego, co wyobrażalne?

Ciągła apokalipsa i fetyszyzacja katastrofy

Rozdział 5. Różne oblicza antropocenu

Sen o wspaniałym antropocenie

Miażdżąca krytyka: arogancka fantazja czy propagandowe nadużycie?

Metabolizm epoki kapitalocenu

Pokorny antropocentryzm na krnąbrnej planecie

Rozdział 6. Deficyty refleksji środowiskowej antropocenu

Złożone wyzwanie

Szkodliwe metafory

Wyczerpywanie się paradygmatu zrównoważonego rozwoju?

Błędne posunięcia ruchów środowiskowych

Remedium I: ekologizowanie humanistyki

Remedium II: polityka natury

Rozdział 7. Retoryka dezinformacji

Wprowadzeni w błąd

O produkcji sceptycyzmu na zlecenie – global warming denial movement

Mechanika hiperwyparcia I: aktorzy

Mechanika hiperwyparcia II: strategie retoryczne

Jak utrzymać autorytet nauki?

Rozdział 8. Plany awaryjne antropocenu

Inżynieria klimatu – zarys projektu

Eksperymentowanie z pogodą

Blokowanie eksperymentów

Inżynieria człowieka

Rozdział 9. Retoryczne pułapki technooptymizmu

Retoryka artykułów prasowych dotyczących geoinżynierii

Groźne upraszczanie

Brak wyobraźni politycznej

Retoryka kontroli i sterowalności skrywająca chaos eksperymentowania

Technologie pychy

Zakończenie

Wyjątkowy potencjał debaty na temat antropocenu

Marazm i… dalsze rozterki aksjologiczne epoki człowieka

Aneks I. Podstawowe dyskursy antropocenu

Aneks II. Spór o nazwę

Aneks III. Słownik antropocenu (w porządku tematycznym)

Bibliografia

Summary

Przypisy

1  Okładka

2  Strona tytułowa

3  Strona redakcyjna

 

4  Spis treści

5  Podziękowania

6  Wstęp Epoka niestabilności planetarnej Zamierzenia badawcze Filozofia a wyzwania antropocenu Porządek wywodu

7  Rozdział 1. Zmiana klimatu – ignorowane wyzwanie Wiarygodne określanie stanu klimatu Dokumenty ONZ Rozpoznawanie czy ignorowanie hiperkatastrof?

8  Rozdział 2. Epoka marazmu Impas klimatyczny Podstawa do nadziei? Paryskie porozumienie klimatyczne Doskonały sztorm moralny Przyczyny denializmu Bezradność nauki

9  Rozdział 3. Początki debaty na temat antropocenu Dwa spory inicjujące debatę Wczesny plejstocen, wymiana kolumbijska, rewolucja przemysłowa czy rok 1950? Wielkie Przyspieszenie początkiem antropocenu – powstanie nauki o systemie Ziemi O co tu chodzi: spór czysto geologiczny czy także ideologiczny?

10  Rozdział 4. Kształtowanie się słownika epoki człowieka „Potworny” problem Polityczny wymiar kryzysu planetarnego Utrata natury Przedwczesne zignorowanie sprawczości przyrody – arogancja antropocentryzmu Geohistoria, nowa koncepcja czasu i odpowiedzialność za przyszłość Granica tego, co wyobrażalne? Ciągła apokalipsa i fetyszyzacja katastrofy

11  Rozdział 5. Różne oblicza antropocenu Sen o wspaniałym antropocenie Miażdżąca krytyka: arogancka fantazja czy propagandowe nadużycie? Metabolizm epoki kapitalocenu Pokorny antropocentryzm na krnąbrnej planecie

12  Rozdział 6. Deficyty refleksji środowiskowej antropocenu Złożone wyzwanie Szkodliwe metafory Wyczerpywanie się paradygmatu zrównoważonego rozwoju? Błędne posunięcia ruchów środowiskowych Remedium I: ekologizowanie humanistyki Remedium II: polityka natury

13  Rozdział 7. Retoryka dezinformacji Wprowadzeni w błąd O produkcji sceptycyzmu na zlecenie – global warming denial movement Mechanika hiperwyparcia I: aktorzy Mechanika hiperwyparcia II: strategie retoryczne Jak utrzymać autorytet nauki?

14  Rozdział 8. Plany awaryjne antropocenu Inżynieria klimatu – zarys projektu Eksperymentowanie z pogodą Blokowanie eksperymentów Inżynieria człowieka

15  Rozdział 9. Retoryczne pułapki technooptymizmu Retoryka artykułów prasowych dotyczących geoinżynierii Groźne upraszczanie Brak wyobraźni politycznej Retoryka kontroli i sterowalności skrywająca chaos eksperymentowania Technologie pychy

16  Zakończenie Wyjątkowy potencjał debaty na temat antropocenu Marazm i… dalsze rozterki aksjologiczne epoki człowieka

17  Aneks I. Podstawowe dyskursy antropocenu

18  Aneks II. Spór o nazwę

19  Aneks III. Słownik antropocenu (w porządku tematycznym)

20  Bibliografia

21  Summary

22  Przypisy

Podziękowania

Dziękuję prof. Naomi Oreskes oraz prof. Janet Browne za konsultacje oraz pomoc merytoryczną okazaną mi podczas mego pobytu jako visiting scholar na Wydziale Historii Nauki Uniwersytetu Harvarda w semestrze zimowym roku akademickiego 2016–2017. Jestem również wdzięczna prof. Bashibie Demuth oraz jej pracowitym i błyskotliwym studentom i studentkom za interdyscyplinarne dyskusje podczas semestralnego kursu „The Anthropocene. The Past and Present of Environmental Change” (Antropocen. Przeszłość i teraźniejszość zmiany środowiskowej) w Institute at Brown for Environment & Society na Brown University w Providence. Dziękuję prof. Harry’emu M. Collinsowi oraz prof. Robertowi Evansowi z Cardiff University za umożliwienie mi przedyskutowania głównych idei projektu podczas prowadzonego przez nich seminarium w Centre for the Study of Knowledge, Expertise and Science we wrześniu 2017 roku. Jestem też wdzięczna przedstawicielom sieci ESST (European Inter-University Association on Society, Science & Technology) za dyskusję poświęconą mej książce podczas spotkania na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w październiku 2017 roku, a także organizatorom oraz uczestnikom Ogólnopolskiego Seminarium Habilitacyjno-Doktorskiego z zakresu Ekofilozofii i Filozofii Zrównoważonego Rozwoju za czas poświęcony na przedyskutowanie ustaleń mej rozprawy podczas posiedzenia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w grudniu 2017 roku.

Serdecznie dziękuję za cenne sugestie prof. Zbigniewowi Wróblewskiemu, recenzentowi wydawniczemu książki. Jestem wdzięczna prof. Helenie Ciążeli oraz prof. Andrzejowi Papuzińskiemu za ważne uwagi dotyczące treści pracy. Podziękowania za nieustającą pomoc merytoryczną, uważną lekturę i wielorakie inspiracje kieruję do prof. Aleksandry Derry. Januszowi dziękuję szczególnie – za wspólne podróże naukowe, drobiazgowe uwagi konstrukcyjne, trudne pytania merytoryczne i ważne rady metodologiczne. Dziękuję Ci za nieustające wsparcie.

Wybrane fragmenty wywodu oraz argumenty znalazły się w opublikowanych już tekstach: Problem sceptycyzmu wobec zmiany klimatycznej a postkonstruktywizm, Inżynieria klimatu a inżynieria człowieka. Dyskursy na temat środowiska w epoce antropocenu, Monitorowanie technologii a nieusuwalne granice sterowalności (na przykładzie krytyki projektu inżynierii klimatu), Dyskursy antropocenu a marazm środowiskowy początków XXI wieku (Bińczyk 2013b, 2015a, 2015b, 2017).

Książka została przygotowana w ramach realizacji grantu Narodowego Centrum Nauki, nr rejestracyjny projektu 2016/21/B/HS1/00829, pod tytułem Retoryka środowiskowa i marazm antropocenu. Analiza dyskursów. Publikacja została dofinansowana przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Narodowe Centrum Nauki.

Wstęp

Ekologia urasta do rangi znaku naszych czasów,

czasów bez pomysłu na przyszłość

(Caparrós 2015: 694)

Epoka niestabilności planetarnej

XX wiek zamknęła dość zaskakująca propozycja pojęciowa. W roku 2000 dwóch uznanych przyrodoznawców, amerykański biolog Eugene F. Stoermer oraz holenderski badacz atmosfery Paul J. Crutzen (laureat Nagrody Nobla z 1995 roku w dziedzinie chemii), zasugerowało, by współczesną epokę geologiczną nazwać „antropocenem” – „epoką człowieka” (Crutzen, Stoermer 2000). Propozycja ta przyniosła im rozgłos, natomiast pojęcie antropocenu przykuło publiczną uwagę, prowokując do niezwykłych dyskusji. Na kanwie tych debat powstała prezentowana tu książka.

Stoermer i Crutzen pisali o niebywałym zakresie oraz intensywności obecnego wpływu człowieka na planetę: litosferę, hydrosferę oraz atmosferę. Zasugerowali oni, że homo sapiens jako gatunek stał się supersprawczą siłą o znaczeniu geologicznym. Symbolicznym początkiem antropocenu zdaniem Stoermera i Crutzena było opatentowanie silnika parowego przez Jamesa Watta (1784), otwierające okres rewolucji przemysłowej, intensywnego spalania paliw kopalnych oraz emisji dwutlenku węgla (CO2) do atmosfery (zob. też Crutzen 2002). Przyrodoznawcy ci podkreślali, że ludzkość dokonuje niebezpiecznych, równoczesnych modyfikacji wielu kluczowych parametrów systemów planetarnych. Świadczą o tym dane mówiące, że zostały przekroczone tzw. granice planetarne, szczególnie z uwagi na zmianę klimatyczną, degradację gleb, zakwaszenie oceanów, zaburzenie cykli biogeochemicznych Ziemi (tj. obiegu azotu i fosforu) i tempo utraty bioróżnorodności (tzw. szóste wielkie wymieranie).

Antropocen zdefiniowano jako epokę, w której obserwujemy „aktywne ingerowanie człowieka w procesy kierujące geologiczną ewolucją planety” (Angus 2016: 53). Byłaby to niezwykle krótka jak na geologię epoka. Czas człowieka został tu skontrastowany z czasem geologii, co wywołało szokujący efekt retoryczny. Plejstocen trwał od 2,58 miliona lat temu do początków holocenu, holocen zaś rozpoczął się około 11,7 tysiąca lat temu, wraz z ostatnim stopnieniem lądolodu skandynawskiego. Formalne uznanie epoki antropocenu (co jeszcze się nie dokonało) byłoby wydarzeniem bezprecedensowym z punktu widzenia standardów geologii oraz stratygrafii.

Paradoksalnie sugestia co do ustanowienia ery człowieka pojawiła się ze strony nauk ścisłych (formalnych i przyrodniczych) w czasach, kiedy w humanistyce dość wyraźnie rozbrzmiewała już dyskusja na temat konieczności porzucenia antropocentryzmu, przede wszystkim z powodu związanej z nim arogancji[1]. Etykietkę antropocenu można by jednak uznać za wyraz takiej arogancji. Przecież humaniści przełomu XX i XXI wieku w obrębie takich dyscyplin jak ekolingwistyka, antropologia, studia nad zwierzętami, biohistoria, etyka środowiskowa czy studia nad nauką i technologią dyskutowali o nieuniknionej konieczności dokonania zwrotu postantropocentrycznego, podkreślając wartość wielogatunkowej ekosprawiedliwości. Opisywanym zmianom towarzyszyły postulaty tworzenia stanowisk posthumanistycznych, ekologizowania humanistyki, kreowania klimatycznych korekt teorii społecznych i rozwijania ekologii politycznej. Celem tej ostatniej okrzyknięto troskę o stabilną przyszłość zbiorowości (ludzi i czynników pozaludzkich), nie zaś troskę o przyrodę czy o społeczeństwo. Francuski filozof i socjolog Bruno Latour przekonał wiele autorek i analityków do tego, że nie ma już sensu stosować retoryki ochrony (nieproblematyzowanej) natury (Latour 2009, 2011).

 

Sam medialny sukces naszego tytułowego terminu pokazał już, że XXI wiek nie jest obojętny wobec problemów planetarnych, przed którymi stanęliśmy. W mediach głównego nurtu w Stanach Zjednoczonych idea antropocenu zaistniała około roku 2010 (Castree 2014b: 237 n.). W tym właśnie czasie na portalu TED (Ideas Worth Spreading) zaczęły się pojawiać wykłady dotyczące antropocenu (Steffen 2010; zob. też Osborne, Traer 2013; Jamieson 2015). W roku 2011 okładkę „The Economist” ozdobił slogan „Witamy w Antropocenie”, pojęcie to pojawiło się także w „The New York Times”. W 2014 roku słowo „antropocen” zostało dodane do The Oxford English Dictionary. Rok później deathmetalowa grupa Cattle Decapitation wydała album zatytułowany The Anthropocene Extinction (Zagłada antropocenu) (zob. Angus 2016: 25).

Dziś wydawane są co najmniej trzy profesjonalne, interdyscyplinarne czasopisma naukowe poświęcone wyłącznie tematyce antropocenu: „The Anthropocene Review” publikowany przez Sage Publications, „The Anthropocene” – pismo redagowane przez Anne Chin, geomorfolożkę z University of Colorado w Denver, oraz „Elementa. Science of the Anthropocene”[2]. W bazie czasopism Sage Journals widnieje obecnie ponad 600 artykułów zawierających w tytule hasło „antropocen”[3]. Wyszukiwarka Google pokazuje dziś ponad 2 miliony stron internetowych zawierających to hasło[4].

Możliwe, że mamy nawet do czynienia z wielowymiarowym, interdyscyplinarnym „zwrotem w stronę antropocenu” (Nixon 2014). Uczestnicy i uczestniczki debaty na temat nowej epoki geologicznej szukają nowych środków wyrazu, podkreślając swoje rozczarowanie tym, że wcześniejsza, centralna idea polityki środowiskowej, tj. zasada zrównoważonego rozwoju, nie doczekała się rzeczywistej implementacji, na którą zasługuje. Ze względu na swoją wielowymiarowość i wyjątkowy potencjał debata na temat antropocenu ma szanse stać się jedną z najważniejszych dyskusji XXI stulecia.

Refleksyjność dotycząca szkód środowiskowych nie jest jednak wynalazkiem antropocenu, lecz towarzyszy nam co najmniej od okresu rewolucji przemysłowej[5]. Wkroczyliśmy w epokę antropocenu mimo tego, że badacze różnych dziedzin w wielu krajach intensywnie zastanawiali się nad negatywnym wpływem człowieka na planetę (Bonneuil 2015: 22). Refleksyjni byliśmy zatem już dawno, niczego to jednak nie zmieniło. Dlatego komentatorzy podkreślają, że modyfikujemy systemy planetarne całkiem świadomie – antropocen jest kulminacją dwóch wieków nieprzypadkowej destrukcji (Fressoz 2015: 82–83).

Jak sądzę, idea antropocenu doskonale ucieleśnia wyzwania teoretyczne, dylematy filozoficzne, napięcia aksjologiczne oraz obawy niestabilnego XXI stulecia. Moja hipoteza badawcza głosi, iż wyjątkowość dyskursu antropocenu polega na tym, że równocześnie podważa się tu antropocentryzm i problematyzuje pojęcie natury. Jest to sytuacja bardzo trudna pod względem pojęciowym. Obserwujemy wielowymiarowy proces demontowania dotychczasowych filozoficznych założeń antropocentryzmu. Są one przedstawiane jako iluzoryczne oraz politycznie groźne. Jak pokazują kolejne rozdziały, badacze systemów planetarnych, klimatolodzy, ekonomistki, socjologowie i filozofki w zaangażowany sposób argumentują, że potrzebujemy postantropocentrycznej, środowiskowej czy też klimatycznej korekty naszych pojęć i teorii.

Natura to już nie obiektywizowane przez technonaukę i przemysł „zasoby naturalne” – w XXI wieku stała się ona pojęciem do głębi normatywnym i problematycznym. Jak pisze polski filozof Zbigniew Wróblewski, na specyfikę doświadczania natury w obliczu kryzysu ekologicznego przełomu XX i XXI wieku składa się kilka elementów. Z jednej strony mamy do czynienia z dyskusją o granicach natury, jej niezdolności do regeneracji i nieodwracalności procesów degradacji[6]. Z drugiej strony natura zaczyna być rozumiana jako wrażliwa, bowiem stabilność układów przyrodniczych jest coraz częściej zagrożona i przekraczane są cykle reprodukcyjne przyrody. Co więcej, okazuje się, że człowiek dysponuje niezwykłą mocą modyfikowania tego, co dotąd było nienaruszalne, zanika więc różnica między tym, co naturalne, a tym, co wytworzone. W efekcie pojęcie natury przestaje być jasno określone i staje się problematyczne (Wróblewski 2010: 19–29).

Współczesne dyskusje środowiskowe stale redefiniują to, co uznajemy za naturę jako obiekt wart naszej ochrony – wkroczyliśmy w epokę postnaturalizmu (zob. np. Dryzek 1997; Asdal 2003; Castree 2014a). Jednym z kluczowych zagadnień dyskusji na temat antropocenu stała się nieodwracalna utrata natury: utrata raf koralowych, bioróżnorodności, stabilności systemu klimatycznego. Równocześnie wprowadzenie kategorii antropocenu uwydatniło hipersprawczość człowieka, co dodatkowo przyczyniło się do podważenia samej sensowności dalszego stosowania pojęcia suwerennej natury czy przyrody, rozumianej jako nieskażone interwencjami ludzkimi tło naszego działania (zob. Proctor 2013). Modyfikując własne otoczenie, dokonaliśmy nieznanej wcześniej dystrybucji sprawczości ludzkiej na wiele jego aspektów. W efekcie to, co rozumieliśmy i znaliśmy dotychczas, przestało być rozpoznawalne.

Możemy zasadnie przyjąć, że skoro dotychczasowe myślenie przywiodło nas do planetarnego kryzysu epoki antropocenu[7], to raczej nie pomoże nam ono z niego wybrnąć. Dlatego intelektualiści gorączkowo szukają nowych form wyrazu. Jak pokazują dalsze partie narracji, kryzys, który obserwujemy w czasach określanych antropocenem, wymusza poważne przemyślenie i prawdopodobnie transformację wielu kluczowych idei filozoficznych: nie tylko natury i człowieka, lecz także czasu, historii, sprawczości, odpowiedzialności, a nawet polityki oraz społeczeństwa. W trudnych warunkach niestabilności charakteryzującej antropocen należy też na nowo przemyśleć pojęcie wolności. Dookreślaliśmy je dotąd, z dumą wskazując na ludzką zdolność przeciwstawiania się siłom oraz fatalizmowi przyrody (Hamilton et al. 2015b: 5–8; Bonneuil, Fressoz 2016: 40–42). Współcześnie jednak, w epoce inżynierii klimatu (określanej również mianem geoinżynierii) i śmiałych projektów terraformowania, wolność homo sapiens musi zostać zredefiniowana jako rodzaj rozważnej odpowiedzialności planetarnej.

Równocześnie kondycję refleksji środowiskowej antropocenu charakteryzują rozczarowanie i bezradność. Epokę antropocenu określa się wręcz jako epokę wyparcia, krótkowzroczności, chowania głowy w piasek oraz denializmu[8]. Z tego powodu w tytule pracy pojawia się pochodzący z języka greckiego termin „marazm” (gr. marasmós). Oznacza on gaśnięcie i uwiąd. W naukach medycznych marazm odnosi się do takiej kondycji organizmu, która poważnie zagraża sprawności myślenia i działania, wiodąc do apatii. Nie ma wątpliwości, że w odniesieniu do bezpieczeństwa klimatycznego znaleźliśmy się dzisiaj w stanie tego rodzaju bezwładu i otępienia. Próby implementacji niskoemisyjnej polityki energetycznej, nawet mimo paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku, oceniane są jako nieskuteczne. To dlatego jednym z głównych tematów prezentowanej tu książki jest marazm antropocenu.

Zamierzenia badawcze

Podstawowym celem rozprawy jest filozoficzna, pojęciowa analiza środowiskowej – przede wszystkim klimatycznej – retoryki debaty na temat antropocenu. Przyjmuję, że wszystkie wypowiedzi posiadają nieusuwalny wymiar retoryczny, perswazyjny. Pisząc o dyskursie antropocenu czy dyskursach dotyczących antropocenu, mam na myśli refleksję koncentrującą się na tym właśnie pojęciu, która występuje w akademickich narracjach geologów, klimatologów, przedstawicieli nauki o systemie Ziemi (Earth system science), historyków środowiska, geografów społecznych, antropolożek, filozofów oraz socjolożek, a także częściowo w przekazach autorów i autorek popularyzujących naukę[9]. Podstawowe, uwzględnione w niniejszej pracy narracje w debacie na temat antropocenu przedstawia Aneks I, zawierający również listę nazwisk najważniejszych badaczek i badaczy zabierających głos na interesujący nas temat. Rzecz jasna nie jest to namysł jednorodny, charakteryzuje go jednak dość spójny słownik powtarzających się pojęć, odzwierciedlony w toku wywodu, a także w aneksach znajdujących się na końcu książki.

Przeanalizowanie retoryki debaty na temat antropocenu wiąże się z konieczną redukcją złożoności, wiodącą do autorskiej selekcji zebranego materiału. Choć musiałam zignorować wiele pobocznych z mego punktu widzenia wątków, mam wielką nadzieję, że książka wyczerpująco odnosi się do najistotniejszych motywów, stanowisk i rodzajów narracji w debacie na temat antropocenu. Świadczy o tym chociażby to, że porównując swoje analizy z wynikami badań innych autorów, mogę stwierdzić, że rozważam wszystkie najważniejsze typy dyskursów antropocenu (zob. np. Hamilton et al. 2015a; Moore 2016a; Angus 2016; Bonneuil, Fressoz 2016; Hamilton 2017)[10]. Nie jest to zatem ujęcie pod każdym względem wyczerpujące (co nie byłoby po prostu możliwe), dołożyłam jednak wszelkich starań, by było ono satysfakcjonujące.

Książka ma kilka wymiarów. Przede wszystkim bazuje ona na sygnałach docierających do nas ze strony przyrodoznawstwa. Nauka o granicach planetarnych i systemach Ziemi, geologia i klimatologia dostarczają mojemu wywodowi empirycznych danych. W pracy przytaczam wyniki badań tych dyscyplin i w tym sensie narracja ma nieusuwalny wymiar faktualny, empiryczny czy naturalistyczny[11]. Książka koncentruje się na takich opisywanych przez nauki ścisłe zjawiskach jak przekraczanie granic planetarnych, utrata bioróżnorodności i zmiana klimatyczna.

Jednak najważniejszy wymiar prezentowanych tu badań to wymiar filozoficzny, pojęciowy, dotyczący analizy założeń, tropienia relacji między kategoriami, dylematów, paradoksów, a także skrywających się za danymi tezami przedsądów o charakterze aksjologicznym, których zazwyczaj nie artykułuje się bezpośrednio. W tym sensie w książce dokonuję analizy retoryki antropocenu: badam narracje na temat antropocenu od strony semiotycznej, normatywnej i teoretycznej[12]. Szukam tym samym tego, co w nich wyjątkowe: nowych, zaskakujących terminów, pytań, których nie stawiano wcześniej, a nawet przestrzeni namysłu, z których wyłania się rezygnacja twórcza i intelektualna. Pytam o wspólne pojęcia (lokalizując słownik antropocenu) i założenia, interpretuję badane teksty, porządkując je zgodnie z rozpoznanymi przeze mnie wiodącymi motywami. W książce przedstawiam też definicje wielu podstawowych dla wspomnianych tu debat terminów.

W kolejnych rozdziałach wspólnie prześledzimy podstawowe tropy dyskursu antropocenu, odsłaniając figury, które zdominowały wyobraźnię uczestników dyskusji. Jakiego rodzaju idee, metafory i milczące założenia filozoficzne dominują we współczesnym namyśle nad kryzysem planetarnym oraz klimatycznym? Jakie są ich najważniejsze filozoficzne implikacje? Jaką zajmują one pozycję we współczesnych narracjach na temat przyszłości? Czy utraciliśmy naturę? Czy naprawdę ugrzęźliśmy w marazmie? Co to znaczy, że w obliczu ryzyka klimatycznego modus operandi współczesnych społeczeństw winien ulec transformacji? Jak wyobrażamy sobie społeczeństwo globalne końca XXI wieku? Jak się przekonamy, będziemy tu mieli do czynienia z całym „zoo zaskakujących pojęć” (zob. Latour 2014: 11).

Reasumując, w książce będziemy szukać odpowiedzi na pytanie, na czym polega niezwykły dyskursywny i filozoficzny potencjał kategorii antropocenu oraz toczonych wokół tego pojęcia dyskusji. Jak bowiem uważam, idea antropocenu prowokuje do stawiania głębokich pytań filozoficznych, stanowiąc równocześnie wyjątkowe wyzwanie metodologiczne dla wielu dyscyplin. Inspiruje ona i zachęca do niebagatelnych dyskusji, których potrzebujemy. Rzecz jasna narracje dotyczące antropocenu mogą też wiązać się z jakimiś teoretycznymi ograniczeniami, blokując pewne rodzaje refleksji.

Jednak tak naprawdę nie o dyskurs tu chodzi. Z całą pewnością jest to jasne dla czytelniczek i czytelników już od pierwszych stron pracy. Mówimy zarazem o marazmie refleksji klimatycznej i środowiskowej, jak i o marazmie epoki antropocenu. Bohaterowie i bohaterki prezentowanej tu narracji debatują bowiem o czymś dużo ważniejszym – o samym marazmie i o czymś, co możemy nazwać szokującym zaniedbaniem klimatycznym i środowiskowym, a nie tylko o związanej z tymi problemami retoryce i terminach. Z tego powodu, chcąc nie chcąc, w książce pojawią się tony emocjonalne, a być może nawet alarmistyczne. Wiele przewidywań nauk ścisłych dotyczących wytrącenia systemów planetarnych ze stanu dotychczasowej równowagi charakteryzującej holocen brzmi naprawdę niepokojąco. Nie sposób wyzbyć się zaangażowania, momentami natomiast zniechęcenia i niesmaku. Sami uczestnicy dyskusji o antropocenie często wyrażają bowiem zdecydowane poglądy polityczne, jasno opowiadając się za określonymi wartościami, dając wyraz swej frustracji i rozczarowaniu. Tak czy inaczej na wszystkich wskazanych wcześniej poziomach książka pokazuje, że mamy dziś do czynienia z głęboką transformacją naszego myślenia na temat natury, klimatu, przyszłości cywilizacji, odpowiedzialności, a także człowieka.

W mojej ocenie w naszym kraju brakuje satysfakcjonującej, systematycznie prowadzonej refleksji na temat retoryki debat dotyczących antropocenu, która koncentrowałaby się wokół wyzwań pojęciowych związanych z tematyką granic planetarnych, katastrofy klimatycznej i utraty bioróżnorodności. Narracje utraty natury, sprawiedliwości środowiskowej, rekompensat klimatycznych czy klimatycznej korekty teorii społecznych i modeli ekonomicznych wciąż nie są dostatecznie znane. Niepożądane efekty retoryczne dyskursu inżynierii klimatu czy idei wspaniałego antropocenu nie są dyskutowane. Mam nadzieję, że niniejsze opracowanie wypełni tę lukę.

W rozprawie zdecydowanie przychylam się do tezy głoszącej potrzebę propagowania krytycznych środowiskowych studiów nad nauką i technologią (science and technology studies – environmental, STSE) (Elshof 2010; Yearley 2005; por. Bińczyk, Derra 2014). Wpisują się one w transdyscyplinarny projekt tworzenia humanistyki środowiskowej (Castree 2014b: 234; Adamson et al. 2015), o której piszę w rozdziale szóstym. Jak sądzę, badania w nurcie STSE powinny być bardziej eksponowane w polskiej humanistyce. Humaniści oraz uczestnicy debaty publicznej w naszym kraju ciągle zbyt rzadko biorą pod uwagę to, że swoisty marazm polityki klimatycznej i refleksji środowiskowej wynikać może z dobrze opisanego w literaturze z obszaru studiów nad nauką i technologią (STS) zjawiska produkcji wątpliwości na zlecenie (kampanie dezinformacyjne, lobbing, wytwarzanie sceptycyzmu, podważanie ekspertyz oraz konsensusu naukowego, retoryczne wspieranie mechanizmów wyparcia). Co więcej, badania STSE uświadamiają nam, że pytanie o polityczny status ekspertyzy naukowej, szczególnie w zakresie badań systemów planetarnych, nie przestaje być dziś aktualne. Jednym z ciekawych zadań dyscypliny STSE jest demaskowanie praktyk i strategii retorycznych denializmu oraz „zielonego mydlenia oczu”[13], będących ważnymi narzędziami propagandowymi przemysłu i polityki konserwatywnej początków XXI wieku.

Niejako skutkiem ubocznym rozprawy będzie stymulowanie dialogu między następującymi dziedzinami badań wypowiadającymi się na temat antropocenu, granic planetarnych oraz katastrofy klimatycznej: filozofią i naukami o środowisku, studiami nad nauką oraz technologią, historią środowiskową, geografią społeczną, klimatycznymi korektami teorii społecznych oraz kapitalizmu formułowanymi przez ekonomistów, a także socjologią środowiska i ryzyka. Mam wielką nadzieję, że prezentowana książka dostarczy transdyscyplinarnego, możliwie spójnego teoretycznie słownika, który pozwoli na integrację dyskusji klimatycznych epoki antropocenu. Bardzo ważnym, dodatkowym zamierzeniem badawczym pracy jest zlokalizowanie i krytyczna dyskusja najbardziej bolesnych deficytów namysłu nad środowiskiem początków XXI wieku.