Wszechświat - Maszyna czy Myśl?Tekst

Autorzy:Michał Heller, Józef Życiński
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

Przedmowa do drugiego wydania

Wprowadzenie do pierwszego wydania

CZĘŚĆ I. MECHANICYZM PRZED POWSTANIEM MECHANIKI

1. Wielość mechanicyzmów

2. Mechanicyzm przed mechaniką

Filozofia ognia i zmiany

U źródeł atomizmu

Mechanika okresu astrologów

3. U źródeł nauki nowożytnej

W poszukiwaniu nowej metody

Powstanie nowej mechaniki

CZĘŚĆ II. POWSTANIE MECHANIKI I NOWOŻYTNEGO MECHANICYZMU

4. Logika zderzeń czyli o kartezjańskiej maszynie świata

Moje ówczesne dwadzieścia trzy lata...

Filozof metody

Przepaść

More geometrico...

More mechanico...

Mechanika spekulatywna

Kartezjańska mechanika świata

Produkty uboczne, które przetrwały

5. Matematyczne zasady Izaaka Newtona

Epitafium Newtona

Droga do sukcesu

Dzieło

Mechanika i geometria

Newtonowski obraz świata

Triumf dzieła i tragedia geniusza

6. Bóg i materia

Z rodowodu pojęcia materii

Materia w filozofii Newtona

Na granicach teorii

W poszukiwaniu przyczyny

7. Względność istnienia

Pastorał i pióro

Stół filozofa

Metodologiczne ograniczenia nauki

Oczyszczenie mechaniki

Brzytwa Berkeleya

8. Względność przeciw absolutom

Dwaj rywale

Dwie strategie

Maksymalnie relatywistyczny świat Leibniza

Czas i przestrzeń w świecie Leibniza

Pokora filozofa

9. Na progu naukowej mitologii

10. Newtonizm uczonych i wizjonerów

CZĘŚĆ III. MECHANICYZM OŚWIECENIA

11. Zagadka substancji wszechrzeczy i człowieka

Człowiek w mechanistycznym świecie

La Mettrie – lekarz, filozof, satyryk

Człowiek maszyną złożoną

Dusza z błota

Jak działa ludzki organizm

Podtrzymywanie drgań naturalnych

Ciało ludzkie – zegar

Człowiek – zwierzę

Ewolucja człowieka

Teoria poznania

Stosunek do religii

Etyka

Człowiek-maszyna z dzisiejszej perspektywy

12. Ruch – sposób wszelkiego istnienia

Biblia materialistów

Baron d’Holbach

Świat – samowystarczalna, wielka całość w ruchu

Życie i człowiek

Etyka i społeczeństwo

System przyrody czytany dzisiaj

CZĘŚĆ IV. ZŁOTY WIEK MECHANICYZMU

13. Od Eulera do Laplace’a

Mechanika i filozofia

Na fundamentach

„Formalizm Lagrange’a”

Mechanika i nauki techniczne

System świata Laplace’a

Zbędna hipoteza

14. Mechanistyczna reforma nauki społeczeństwa

Nowe wcielenie mechanicyzmu

Hume: ciekawość stawiająca granice

Comte: rewolucja myśli przeciw rewolucjom w polityce

Mill: mechanizmy empirycznej metody

Bentham i Mill: mechanizmy sztuki życia

Zalążki upadku

15. Ewolucjonizm more mechanico

W poszukiwaniu metody dla biologii

Między dogmatem i metodą

16. Dialektyka zamiast mechaniki

17. Mechanistyczna krytyka mechaniki

Krytyka czystego doświadczenia

 

Rozpad naukowego faktu

Oczyszczenie mechaniki

Mechanistyczny obraz świata

Wpływ Macha

Początek końca

CZĘŚĆ V. SCHYŁEK ERY MECHANICYZMU

18. Przed upadkiem monarchii w nauce

In medio vitae...

...In morte sumus

19. Światło i eter

Od Kartezjusza do Maxwella: myślenie geometrią

Elektromagnetyczna teoria światła

Odmienna perspektywa

Z dziejów eteru

20. Przed naukowym przewrotem

Instynkt syntezy

Oddalająca się synteza

Elektromagnetyczny obraz świata

O krok od odkrycia

Bilans mijającej epoki

21. Mechanika kwantowa a upadek mechanicyzmu

Kłopoty z ciałem... doskonale czarnym

Być cząstką albo falą – oto jest pytanie

Festiwale Nielsa Bohra

Katar sienny Wernera Heisenberga

Granice, których nie można przekroczyć

Anarchizm interpretacyjny

Mechanizm kwantowy

22. Relatywistyczny przewrót

Herezja Einsteina

Rewolucja 1905 roku

Przejście graniczne

Dalszy ciąg rewolucji Einsteina

CZĘŚĆ VI. MECHANICYZM PO UPADKU

23. Mechanicyzm dla matematyków

Koniec mitu samo-oczywistości

Komplikacje poszukiwania prostoty

24. U granic racjonalności

Grzech pierworodny matematyki

Pewność a czas

25. W poszukiwaniu ideału nauki

Jedność nauki a wielość filozofii

Indukcjonizm za horyzontem zdarzeń

26. Filozofia sztucznej inteligencji

La Mettrie redivivus?

Od argumentu Lukasa do afer Dreyfusa

27. DNA i Syzyf redivivus

Genetyka dla poetów

Analiza przeciwko poezji

Filozofia przypadku a zasada antropiczna

28. Prosty świat redukcjonizmu

Koniec raju redukcjonistów

Otwarty wszechświat i zasada ignorancji

CZĘŚĆ VII.

29. Historia pewnej polemiki

1. Przerażający przykład myślenia fizyków

2. Strzałki, które zbiegają się do jednego źródła

3. Problem rozumienia świata przyrody

4. Co jest mniej, a co bardziej fundamentalne?

30. Różne oblicza redukcjonizmu

1. Redukcjonizm logiczny i teoretyczny a wyjaśnienie redukcyjne

2. Redukcjonizm mały i wielki

3. Redukcjonizm logiczny, atomistyczny, semantyczny i metodologiczny

4. Czy można rozstrzygnąć spór o redukcjonizm?

31. Złożoność i samoorganizacja

1. Chaos deterministyczny

2. Zagadka życia

3. Jak wyjaśnić samoorganizację?

4. Spór nierozstrzygnięty

Posłowie do pierwszego wydania. Otwarte perspektywy świata myśli i świata przyrody

Przypisy

Katalog wydawniczy

Projekt okładki: MARIUSZ BANACHOWICZ

Korekta: ANNA MAJORCZYK

Projekt typograficzny: MIROSŁAW KRZYSZKOWSKI

Skład: MELES-DESIGN

© Copyright by Michał Heller, Tadeusz Pabjan & Copernicus Center Press, 2014

Wydanie drugie poszerzone i poprawione

Kraków 2014

ISBN 978-83-7886-116-4

Copernicus Center Press Sp. z o.o.

pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków

tel./fax (+48 12) 430 63 00

e-mail: marketing@ccpress.pl Księgarnia internetowa: http://en.ccpress.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Przedmowa do drugiego wydania

Wprowadzenie do pierwszego wydania tej książki pisaliśmy razem z Józefem Życińskim (od arcybiskupstwa dzieliło go wówczas jeszcze sporo lat). Miłośnicy jego stylu łatwo zorientują się, jakie części wprowadzenia wyszły spod jego pióra. Na przykład zdanie: „Między pełnym mistyki światem Dantego, czy pełnym romantyzmu światem Miltona, a światem-maszyną, zaopatrzonym zwykle etykietą z nazwiskami Newtona i Laplace’a, rozciąga się wielki obszar filozoficznych poszukiwań, w których usiłowano odnaleźć klucz do rozwiązania problemów wzajemnej zależności tych światów”. Zdanie to z całym spokojem można umieścić w przedmowie do drugiego wydania w przekonaniu, że nie utraciło ono swej aktualności. Oczywiście, w ciągu ćwierćwiecza, jakie dzieli obydwa wydania, wiele się zmieniło zarówno w warunkach społeczno-politycznych, jak i w ogólnej atmosferze filozoficznej, nieustannie narastającej wokół postępu naukowego. Obecnie zapewne trudno byłoby znaleźć fizyka, dla którego mechanicyzm w tradycyjnej wersji stanowiłby jakąś pokusę myślową. Dziś dla naszej książki należałoby poszukać innego tytułu niż Wszechświat – Maszyna czy Myśl? Może na przykład „maszyna – komputer”? Ale w takim razie czy przeciwstawienie „maszyna – myśl” jest jeszcze przeciwstawieniem? Bo przecież wielu uczonych i filozofów właśnie z komputera chciałoby wydedukować myślenie. W rozdziale dwudziestym szóstym dotknęliśmy tego zagadnienia, ale dziś nie tylko trzeba by go napisać od nowa, ile raczej poświęcić temu zagadnieniu kilka rozdziałów.

Chodzi zatem o to, czy wszechświat można zredukować do maszyny czy do informacji (bo przecież jednak nie do komputera, który jest maszyną)? Mamy więc do czynienia z problem redukcjonizmu. Dziś dyskusja koncentruje się właśnie wokół tego zagadnienia. W końcowych rozdziałach naszej książki jest sporo na ten temat, ale współcześnie niezbędne są pewne korektury – nie tyle co do szczegółów, ile raczej pod względem ogólnych akcentów. Oczywiście, nikt obecnie nie ma zamiaru redukować całej fizyki do mechaniki klasycznej, ale pozostaje problem znalezienia takiego poziomu fundamentalnego fizyki, do którego można by ewentualnie starać się zredukować „nadbudowane” nad nim poziomy. Badania w dziedzinie teorii pól kwantowych, teorii unifikacyjnych i poszukiwania kwantowej teorii grawitacji mają tu wiele do powiedzenia. Pozostaje także otwarte zagadnienie zredukowania „życia” do „fizyki”. Z jednej strony postępy biologicznych nauk ewolucyjnych, z drugiej osiągnięcia nauk drążących fizykę i chemię życia (biologia molekularna, bioinformatyka, genetyka...) sprawiają, że pogranicze fizyki i życia w coraz mniejszym stopniu staje się dziedziną spekulacji, a w coraz większym terenem szczegółowych badań.

Sytuację problemową w istotnym stopniu zmieniły dokonania stosunkowo nowej gałęzi nauki, jaką jest teoria złożoności. Teoria ta, opierając się na matematycznej teorii nieliniowych układów dynamicznych, bada fizykę powstawania złożonych struktur i ich ewolucję w stanach dalekich od równowagi termodynamicznej. Chociaż ciągle odległa od wypowiedzenia ostatecznego słowa, stanowi ona ważny głos we współczesnych dyskusjach na temat redukcjonizmu. Bez obszerniejszego omówienia tych zagadnień, nie ośmielibyśmy się (mówię w imieniu swoim i Wydawnictwa Copernicus Center Press) wznowić tej książki. Wyrażamy więc wdzięczność ks. Tadeuszowi Pabjanowi za dopisanie trzech nowych rozdziałów, dzięki którym książka może być pożyteczną lekturą dla współczesnego Czytelnika.

Jeżeli któryś z naszych Czytelników dysponuje starym wydaniem, to proponuję mały eksperyment. Proszę położyć obok siebie obydwie książki – starą i nową – i porównać je ze sobą. Zgrzebny wygląd starej dobrze obrazuje szarość schyłkowego okresu komunizmu; nowa, wabiąca klienta swoją elegancją, wymownie świadczy o drodze, jaką przebyliśmy. Droga ta zmieniła także naszego Czytelnika. Jak pisaliśmy we Wprowadzeniu do starego wydania, „Społeczne zapotrzebowanie na książki, odczyty, dyskusje o tematyce filozoficzno-teologicznej przybiera na sile po każdym kolejnym kryzysie. Wygląda to tak, jakby ludzie w metafizyce szukali rozwiązania swoich ziemskich kłopotów, albo w poszukiwaniu logiczności kierowali się tam, gdzie łatwiej ją znaleźć”. Dzisiaj kryzysów nam nie brak, tyle że innych niż wtedy. A kolejny kryzys nie skłania nas do metafizyki, lecz do bardziej gorączkowego poszukiwania nowych źródeł dochodu. Ale Czytelnika, który w lekturze tej Przedmowy dobrnął aż do tego miejsca, proszę, by ostatniego zdania nie brał do siebie. Z naszymi kryzysami nie jest jednak tak źle, skoro są ludzie, którzy w metafizyce szukają na nie lekarstwa.

 

1 lipca 2014 roku

ks. Michał Heller

Wprowadzenie do pierwszego wydania

Nowe wino nauki często bywa wlewane do starych worków filozofii. Wynikiem tego – zarówno w nauce, jak i w filozofii – jest zamieszanie.

A.N. Whitehead, Adventures of Ideas

Obszar wzajemnego oddziaływania nowej fizyki i tradycyjnej filozofii z reguły bywa obszarem zamieszania pojęć. Z takiego zamieszania często wyrastają bardzo jednostronne interpretacje ludzkiej wiedzy i jej rozwoju. Niekiedy w nauce widzi się zagrożenie dla ludzkości i wartości humanistycznych. Nierzadko w ich obronie za pióro chwytają poeci. Uczynił to William Blake, gdy pisał, że nauki przyrodnicze stanowią śmiertelną chorobę narodu angielskiego i ostrzegał przed ich zgubnym wpływem. Niekiedy przeciwnie, w nauce i jej osiągnięciach upatruje się powszechnego leku na dotychczasowe problemy ludzkości. W opinii bezkrytycznych entuzjastów nauki, lek ten ma również eliminować wszystkie filozoficzne trudności powstałe na gruncie rozwoju wiedzy. Przejawem tego rodzaju poznawczego optymizmu był między innymi mechanicyzm. W prostej i pozbawionej tajemnic wizji świata usiłował on łączyć elementy aktualnej nauki z uproszczoną wersją filozoficznego pytania o arche, czyli o tworzywo przyrody i człowieka. Tworzywem tym miała być, mniej lub bardziej potocznie rozumiana, materia zorganizowana według praw mechaniki Newtona. Interpretację tę uważano za równie pewną i niepodważalną jak samą mechanikę klasyczną. Upływający czas bezlitośnie odsłonił iluzoryczność mechanistycznej wizji świata. Długo utrzymujące się w dziejach myśli ludzkiej zjawisko zwane filozofią mechanistyczną definitywnie utraciło rację bytu na początku naszego stulecia. Jednakże mechanicyzm zbyt głęboko zapuścił korzenie w świadomości nowożytnego człowieka, by stwierdzeniem jego zgonu można by zamknąć całą sprawę. Ponadto, zupełnie niezależnie od naukowych odkryć, które zdyskredytowały najmocniejsze warianty dziewiętnastowiecznego mechanicyzmu, pozostaje doniosły problem uzgodnienia obrazu świata ukazywanego przez naukę z obrazem świata filozofii, choćby nią miała być tylko filozofia zdrowego rozsądku. Problemu tego doświadczył A.N. Whitehead, gdy pisał: „Westminster Abbey trwa tu przez stulecia, szare i niewzruszone. Jednakże według nowych teorii naukowych ta szarość, która tak potęguje nasze odczucie nieruchomości budowli, jest niczym innym jak tylko naszym sposobem ujmowania szybkich ruchów elementarnych cząstek, tworzących zewnętrzną powierzchnię gmachu. Gdy z kolei dotkniemy ręką kamienia i poczujemy chłód, związany z przepływem ciepła z ręki do kamienia, to przecież wiemy, że – jak głosi nowożytna nauka – ciepło nie jest niczym innym jak tylko ruchem cząstek tworzących ciało. Kiedy wreszcie zagrają organy, to znowu zdajemy sobie sprawę z tego, że dźwięk stanowią jedynie drgania powietrza, oddziaływające na bębenek ucha”[1].

A zatem, nawet wówczas, gdy nie podziela się nazbyt łatwych fascynacji nauką, pozostaje fascynujące pytanie, w jaki sposób pogodzić świat fizyko-matematycznych formuł z osobistym doświadczeniem harmonii, barw i kształtów. Między pełnym mistyki światem Dantego, czy pełnym romantyzmu światem Miltona, a światem – maszyną, zaopatrywanym zwykle etykietą z nazwiskami Newtona i Laplace’a, rozciąga się wielki obszar filozoficznych poszukiwań, w których usiłowano odnaleźć klucz do rozwiązania problemów wzajemnej zależności tych światów. Niektóre próby budowania syntezy okazały się – z perspektywy czasu – jedynie dość nieudolnymi produktami poznawczego optymizmu. Pewne usiłowania, by całe zagadnienie zlikwidować przez takie czy inne zredukowanie jednej ze stron konfliktu do zera, wydają się dziś nieudolne czy wręcz groteskowe. Zarówno jednak przesadnie optymistyczne deklaracje, jak i żałosne niepowodzenia stanowią koszta własne metody prób i błędów – praktycznie jedynej metody prowadzącej do celu.

Tęsknota za prostą, uporządkowaną i spójną wizją świata pozostaje czynnikiem zarówno zrozumiałym psychologicznie, jak i pozytywnym metodologicznie. Ale czy jest ona osiągalna? Czego nas uczy lekcja mechanicyzmu: jego trudnego powstawania, dramatycznego rozwoju i jeszcze bardziej dramatycznego upadku? Czy mechanicyzm skończył się nieodwołalnie wraz z zastąpieniem mechaniki klasycznej przez mechanikę kwantową i mechanikę relatywistyczną? Czy można sensownie mówić o jakimś arche świata i człowieka?

Pytania te, w różnych formach i odmianach, wraz z różnymi próbami odpowiedzi na nie stanowią osnowę tej książki.

Mechanicyzm można rozpatrywać jako zjawisko historyczne. Miał on swoje filozoficzne antecedensy, dość dobrze określony w czasie początek, okres szybkiego rozwoju i dramatycznych wręcz sukcesów, fazę zahamowania i kryzys, który doprowadził do jego upadku. Piszemy o tym wszystkim obszernie w książce, którą obecnie przekazujemy do rąk Czytelnika. Ale, wbrew pozorom, nie jest to książka historyczna; jej celem nie jest odtwarzanie dziejów myślowych kierunków zwanych skrótowo mechanicyzmem lub filozofią mechanistyczną. Charakter książki wyjaśni kilka słów o jej genezie.

W Polsce drugiej połowy dwudziestego stulecia – być może z powodu specyfiki jej geofilozoficznego położenia – napięcia i spory światopoglądowe wydają się być o wiele żywiej dyskutowane i bardziej dojmujące niż w innych krajach współczesnego świata. Bardzo żywa, wielowiekowa tradycja chrześcijańska, a równocześnie przynależność do bloku państw, których oficjalną ideologią jest materializm typu marksistowskiego, sprawiają, że polemiki, które gdzie indziej przygasają stopniowo – w Polsce zdecydowanie nabierają wciąż dramatycznych akcentów. Społeczne zapotrzebowanie na książki, odczyty, dyskusje o tematyce światopoglądowo-filozoficznej przybiera na sile po każdym kolejnym kryzysie. Wygląda to tak, jakby ludzie w metafizyce szukali rozwiązania swoich ziemskich kłopotów, albo w poszukiwaniu logiczności kierowali się tam, gdzie łatwiej ją znaleźć. Obydwaj autorzy niniejszej książki doświadczyli tego wszystkiego osobiście. Pisanie książek i wygłaszanie odczytów nie jest, wbrew pozorom, jednostronnym procesem: od autora do czytelników, od mówcy do jego słuchaczy. Oddziaływania są dwukierunkowe i balibyśmy się jednoznacznie stwierdzić, że to czytelnik czy słuchacz jest zawsze tą stroną, która uczy się więcej.

Jedną z lekcji, jaką niewątpliwie zawdzięczamy dialogowi z naszymi czytelnikami i słuchaczami, jest spostrzeżenie, że mechanistyczny sposób myślenia nadal potężnie funkcjonuje wśród bardzo szerokich kręgów myślących ludzi. Było to dla nas niejakim zaskoczeniem. Wiadomo przecież, że mechanicyzm umarł w początkach obecnego stulecia i pełnienie funkcji filozoficznego grabarza wydawałoby się nam zajęciem mało atrakcyjnym. Tymczasem myślenie w kategoriach mechanizmów okazało się ciągle działającą metodą przyjmowaną w nowych interpretacjach. I to w bardzo szerokiej gamie: od dość pierwotnych form konstrukcji opartych na prawach klasycznej mechaniki (aktualnych zwłaszcza wśród ludzi o wykształceniu technicznym) do bardziej wyrafinowanych odmian, w których przekładnie i koła zębate bywają zastępowane nowoczesną elektroniką lub nawet po prostu prawami logiki. To ostatnie jest już nietrywialnym zagadnieniem. Czy można mówić o mechanizmie rozumienia bez jakiejkolwiek mechaniki? Pytanie to wyraża kluczowe zagadnienie teorii poznania. Jeśli zrozumieć, znaczy zredukować do prostszych lub lepiej znanych elementów, to mamy dość klasyczną wersję mechanicyzmu, zwaną redukcjonizmem. Stało się dla nas jasne, że sprawa mechanicyzmu wymaga przemyślenia.

W ten sposób powstała niniejsza książka. Nie jest ona – przynajmniej w naszych zamierzeniach – studium z dziejów mechanicyzmu; jest próbą zrozumienia współczesności przez cofnięcie się do jej korzeni. Korzenie te sięgają głęboko: mechanicyzm czasów nowożytnych byłby nie do pomyślenia bez swoich średniowiecznych i starożytnych poprzedników. Mechanicyzm dziewiętnastego wieku nie umarł całkowicie, może nawet nie umarł w ogóle – przemianę do nowej postaci myśliciele zbyt łatwo wzięli za objawy śmierci klinicznej. Ostatnia część książki – pozostałości mechanicyzmu we współczesnym myśleniu – miała być pierwotnie tylko jednym rozdziałem, ale w miarę postępu pracy rozrosła się do tego stopnia, że obecnie uważamy ją jedynie za zasygnalizowanie problematyki, czekającej na bardziej wnikliwe opracowanie.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że obecna postać książki jest daleka od doskonałości. Zarówno rozmiar tematyki, jak i ograniczenia czasowe, którym obaj autorzy byli poddani w trakcie pisania, sprawiły, że całość nie jest tak spójna, jak byśmy chcieli. Po prostu zabrakło nam czasu na wspólne przedyskutowanie szczegółów, wykończenia kompozycji, dalej idące cięcia nożycami i napisanie fragmentów od nowa. Oczekiwanie na swobodniejszy czas mogłoby się okazać dla książki jeszcze bardziej fatalne i dlatego decydujemy się na przekazanie Czytelnikowi naszej pracy w jej obecnej formie.

Pewną niejednorodność książki pogłębia fakt, że o napisanie kilku rozdziałów poprosiliśmy troje naszych współpracowników (rozdziały 12 i 13 – dr Małgorzata Głódź oraz rozdział 22 mgr Jerzy Szczęsny i mgr Jacek Urbaniec). W tym wypadku jednak świeżość spojrzenia i solidność w wypełnieniu przyjętego zadania całkowicie pokrywają koszty niezupełnie jednolitej kompozycji i odmienności stylu.

Na koniec pragniemy wyrazić wdzięczność Redakcji ,,Przeglądu Powszechnego”, a zwłaszcza Redaktorowi Naczelnemu Ojcu Stanisławowi Opieli, za cierpliwość i wyrozumiałość w trakcie drukowania pierwszej wersji tej książki „w odcinkach” na łamach tego poczytnego czasopisma. Jesteśmy także winni wdzięczność Księdzu Infułatowi Stanisławowi Grzybkowi, wypróbowanemu Przyjacielowi naszych autorskich zmagań, i całemu Zespołowi Redakcyjnemu Wydawnictwa Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Gdyby nie życzliwość Księdza Infułata, wiele naszych maszynopisów drzemałoby dotychczas w tekturowych teczkach.

Do książkowej postaci Filozofii mechanicyzmu dodaliśmy rozdział 28 dotyczący upadku programu Hilberta oraz wprowadziliśmy lokalne rozwinięcia i modyfikacje. Z oczywistych powodów na kartach jednego tomu niemożliwe było uwzględnienie wielu interesujących zagadnień bliskich problematyce mechanicyzmu. Niezupełność i konstrukcyjną otwartość prezentowanych rozważań można jednak potraktować jako metajęzykowy przejaw filozofii antymechanistycznej. Przecież to właśnie mechanicyzm przedstawiany był jako filozofia zupełna i zamknięta.

Kraków, październik 1984

Michał Heller

Józef Życiński