Pol PotTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

W kwietniu wrócili liderzy „rewolty parasoli”. Sihanouk za radą Japończyków mianował Son Ngoc Thanha ministrem spraw zagranicznych, a później premierem. Bunchan Mol został doradcą gubernatora, wspierany przez swojego bratanka Thiounn Mumma, wówczas dziewiętnastoletniego studenta uniwersytetu w Hanoi.

Mumm, podobnie jak Keng Vannsak, był niezmiernie inteligentny. Majątek i koneksje jego rodziny sprawiły, że dorastał z dziećmi francuskiej elity; wcześnie zdał sobie sprawę, że będzie musiał wybrać między wartościami francuskich kolegów a lojalnością wobec swoich khmerskich krajan. Podobnie jak jego trzej bracia Mumm uznawał za rzecz oczywistą, że Kambodżanie są równi Francuzom, jeśli nie stoją wyżej od nich. W wieku czternastu lat doszedł do wniosku, że źródłem zacofania jego krajan był brak wykształcenia, który to pogląd miał wyznawać przez resztę swojego życia. Później został pierwszym Kambodżaninem, który uczęszczał do Polytechnique, najbardziej prestiżowej z francuskich Grandes Écoles, co odpowiada uzyskaniu First w Oksfordzie albo summa cum laude na Harvardzie – które to osiągnięcie, jak stwierdził później, miało „pokazać Kambodżanom, że można to zrobić”. Jednak w 1945 roku Mumma zaprzątało to, jak pokierować dwiema szkołami średnimi w kraju – Lycée Sisowath i Collège Preah Sihanouk w Kompong Cham – gdy ich francuski personel nauczający został internowany. Przy wsparciu Bunchan Mola i Ea Sichau’a, kolejnego ze studentów pomocników Thanha, dowodził, że rząd powinien raczej wskazać khmerskich studentów z uniwersytetu w Hanoi, którzy musieliby wrócić, żeby obsadzić wakujące posady, niż sprowadzać lepiej wykwalifikowanych wietnamskich profesorów, jak chciało Ministerstwo Szkolnictwa. Po gwałtownej dyskusji w urzędzie rady ministrów, w trakcie której Mumm uderzył w twarz ministra, młodzi podżegacze postawili na swoim.

W Kompong Cham Sâr i jego koledzy z klasy mieli inne priorytety. Natychmiast po przewrocie szkoła została zamknięta na przedłużoną przerwę noworoczną37. Khieu Samphân, Sâr i dziesiątki innych postanowiło wyruszyć z trupą teatralną na objazd prowincji, aby zebrać pieniądze na wyprawę do świątyń w Angkor Wat:

Wystawialiśmy skecze [wspomina Samphân] w małych miastach wokół Kompong Cham, takich jak Chi Hê i Snuol. Grałem tancerkę. Zadaniem Sâra było podnoszenie i opuszczanie kurtyny. Kiedy mieliśmy już dość pieniędzy, wynajęliśmy autobus na węgiel drzewny i ruszyliśmy w drogę. Do Siem Reap było prawie 300 kilometrów i dotarcie tam zabrało nam dwa tygodnie, a powrót kolejne dwa tygodnie. Co kilka kilometrów pękała dętka, a za każdym razem gdy się to zdarzało, klaskaliśmy i krzyczeliśmy z radości! Ponieważ oznaczało to, że możemy wysiąść i zwiedzić wieś. Wiejskie dziewczęta zawsze ciepło nas przyjmowały, ponieważ chłopcy z gimnazjum, tacy jak my, byli dla nich czymś naprawdę innym! Czasami spędzaliśmy noc w domu chłopa, ale znacznie częściej spaliśmy pod autobusem. Spędziliśmy trzy dni w Siem Reap. Była wówczas maleńka – zaledwie kilka chińskich sklepów i nic poza tym. Jednego wieczora odegraliśmy przedstawienie, żeby zarobić trochę pieniędzy na podróż powrotną. Jednak większość czasu spędziliśmy na chodzeniu po świątyniach. Angkor zachwycił nas. Zaparło nam dech w piersiach.

Dla wszystkich Kambodżan Angkor był i pozostaje najważniejszym symbolem minionej wielkości kraju. Jak ujął to jeden ze starszych mężów stanu, Penn Nouth: „Cywilizacja kambodżańska osiągnęła swój punkt szczytowy około XII wieku. […] Ale po pięciu wiekach chwały Imperium Khmerskie obumarło i rozpadło się. […] Tej właśnie lekcji historii nie chcemy zapomnieć”. Angkor było zarówno punktem odniesienia, jak i brzemieniem – dowodem tego, co Kambodżanie mogli osiągnąć, i nieustannym przypomnieniem porażek ponoszonych w próbach osiągnięcia tego na nowo. Kiedy Samphân miał około dziesięciu lat, nauczyciel w szkole podstawowej opowiedział jego klasie o blaskach cywilizacji Angkoru. „Wciąż potrafię to sobie przypomnieć – wspominał – i to, jak straszliwie rozczarowany się czułem, kiedy powiedział nam, że po XIII wieku Angkor upadł. Nigdy nie wolno nie doceniać wpływu, jakie te stulecia upadku miały na naszą podświadomość. Właśnie dlatego młodzi Kambodżanie wciąż zadają sobie pytanie, niemal instynktownie, czy Kambodża jako naród może przetrwać”38.

Wczesne lato 1945 roku rozbrzmiewało wyciem syren ostrzegających przed nalotem. W lutym amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły nalot na kwaterę główną wojsk japońskich w Phnom Penh. Amerykanie nie trafili i bomby spadły w pobliżu Pałacu Królewskiego, zabijając setki kambodżańskich cywili. Kompong Chang nie stało się celem ataku, ale podczas każdego alarmu uczniowie gromadzili się na apel w arboretum niedaleko szkoły, czekając, aż wszystko się uspokoi. W maju władze poddały się i wszyscy zostali wysłani do domów na letnie wakacje wcześniej. Sâr znalazł pracę u khmersko-chińskiego biznesmena, pośrednika, który skupował ryż na farmach wzdłuż Mekongu w imieniu francuskiego domu handlowego i posiadał lokalną licencję na sprzedaż paliwa39. Była to jego pierwsza i ostatnia wyprawa w świat handlu.

Zanim gimnazjum zostało ponownie otwarte jesienią, wysiłki Thiounn Mumma w celu znalezienia kambodżańskich nauczycieli zaczęły przynosić owoce. Jeden z nowo przybyłych, Khvan Siphan, uczył matematyki, fizyki i filozofii. Niewiele starszy od swoich uczniów Siphan szybko zyskał poważanie dzięki swojej rzetelności i uczciwości – „szczery, przemiły i pomocny”, jak ujął to jeden z uczniów. „Drobiazgowo przygotowywał się do lekcji – wspomina Khieu Samphân. – Kiedy przychodził do klasy, zapisywał wszystko na czarnej tablicy. Uczniowie przepisywali to słowo w słowo i uczyli się na pamięć. Był wymagający i budził respekt. […] Nikt nie ośmielił się wydać najlżejszego dźwięku”. Nawet na poziomie szkoły średniej młodzi Kambodżanie z lat czterdziestych XX wieku wciąż czuli się lepiej z uczeniem się na pamięć, w którym wyrośli, wkuwając buddyjskie nakazy i cpap, niż z zachodnimi pojęciami analizy i zadawania pytań, które próbowali wpoić im ich francuscy nauczyciele. Pierre Lamant, który uczył w Lycée Sisowath, zanotował:

W języku khmerskim słowo oznaczające „uczenie się” – riensouth – składa się z rien, które oznacza „uczyć się na pamięć”, i south – „sutry”. Tak więc „uczyć się” oznacza „nauczyć się na pamięć i wyrecytować”. Gdzie jest duch krytyki? Gdzie tu jakakolwiek analiza, jakakolwiek synteza? […] Sztuka Kambodży jest niezwykła, jej literatura jest bogata i rozległa. Tak więc brak zdolności krytycznych nie oznacza, że [Khmerom] brak umiejętności albo zdolności. Jednak na pewnych obszarach hamuje ich ten brak40.

W khmerskiej tradycji zniechęcano do zadawania pytań: oczekiwano, że młodzi ludzie – i w ogóle osoby o niższej pozycji – będą słuchać i będą posłuszni. Samphân zauważył, że kiedy nauczyciel obcokrajowiec próbował zmusić uczniów do samodzielnego myślenia, wielu nie było w stanie podążać za nim i traciło zainteresowanie nauką.

Dzięki zachętom ze strony Siphana wyniki Sâra uległy poprawie. W następnym roku zaczął przygotowywać się do diplôme, egzaminu, który w tamtym czasie oznaczał ukończenie gimnazjum41.

W międzyczasie porażka Japonii i Niemiec otworzyła drogę do powrotu Francuzów. W październiku 1945 roku oddziały brytyjskie wkroczyły do Phnom Penh na pozór w celu rozbrojenia garnizonu japońskiego. Kilka dni później premier Son Ngoc Thanh został aresztowany i wywieziony na zesłanie do Francji, gdzie skazano go na dożywotnie więzienie, zamienione później na areszt domowy. W styczniu następnego roku rządy Kambodży i Francji podpisały modus vivendi, który zapewniał przywrócenie rządów francuskich, ale też uznawał autonomię Kambodży, pozostawiając uchyloną furtkę do dalszej dyskusji nad statusem politycznym kraju.

Dla Francuzów był to manewr opóźniający, mający na celu ustabilizowanie stosunków, podczas gdy Paryż będzie stopniowo odzyskiwał pełną kontrolę. Kambodżanie postrzegali to zupełnie inaczej. Okupacja japońska podkopała legitymizację rządów francuskich. Niepodległość mogła się oddalić, ale stała się teraz elementem planu działania. Może nie na jutro, ale z pewnością na dzień, tydzień albo rok później. Tej zasady nie podawano w wątpliwość. Niepewne było jedynie, kiedy się to stanie.

Działał również jeszcze jeden czynnik. Przez całą historię Kambodży polityka była zarezerwowana dla pałacu. Teraz, po raz pierwszy od lat sześćdziesiątych XIX wieku, zwykły człowiek rzucił wyzwanie królowi. Te kilka miesięcy, kiedy Son Ngoc Thanh sprawował władzę, dało mu prawo do wysuwania pretensji do przywództwa, którym Sihanouk nie mógł się łatwo sprzeciwić. Nawet Sâr, w tamtym czasie niemal zupełnie obojętny na politykę, postrzegał Thanha jako bohatera, któremu ten nimb zapewniło aresztowanie przez Francuzów i proces. Po aresztowaniu jego bliscy zwolennicy uciekli do Wietnamu i Tajlandii, gdzie połączyli się z antyfrancuskim ruchem oporu. Najważniejszymi spośród nich byli Khmer Issarak (dosłownie Khmerscy Bojownicy o Wolność albo Khmerscy Panowie), grupa założona w Bangkoku w 1940 roku przez wuja Bunchan Mola, Pok Khuna. Issarak byli manipulowani i częściowo finansowani przez rząd tajski, który zachęcał ich do nękania placówek francuskich, co pozwalało Tajom wysunąć pretensje do zachodnich prowincji Kambodży. W okresie rządów Vichy ruch ten przycichł. Ale teraz, kiedy wojna się skończyła, a Francuzi zażądali powrotu Battambangu i innych obszarów zajętych przez Tajów, Issarak znów ożyli.

Wczesnym rankiem w niedzielę 7 kwietnia 1946 roku grupa około pięćdziesięciu mężczyzn uzbrojonych w staromodne muszkiety i kilka pistoletów maszynowych zaatakowała Grand Hotel w Siem Reap, gdzie stacjonowała większość oficerów korpusu francuskiego. Według Bunchan Mola, który brał w tym udział, inne mniejsze grupy próbowały bez sukcesów uwolnić więźniów z aresztu miejskiego i zaatakować domy urzędników rządowych. Po sześciu godzinach zostały odparte, ale pozostawiły po sobie siedmiu martwych Francuzów i zabrały sporą ilość broni. Ci, którzy ocaleli, przeczekali tydzień w ruinach Angkor Watu, zanim wycofali się w góry Dangrek, stanowiące tradycyjne schronisko bandytów i ciągnące się wzdłuż granicy tajskiej na północ.

 

Ataki na mniejszą skalę trwały, ale raczej irytowały władze francuskie, niż stanowiły dla nich zagrożenie. W listopadzie tego roku Tajlandia zgodziła się zwrócić sporne prowincje, a osiemnaście miesięcy później, po zmianie rządu w Bangkoku, ustało bezpośrednie wspieranie rebeliantów przez rząd. Nadal było niespokojnie, a wiele grup zaczęło uciekać się do rozbojów. Produkcja rolna uległa załamaniu – gospodarka, jak określił to francuski obserwator, znalazła się u progu śmierci – a przychody z podatków gwałtownie spadły. Jednak polityka kambodżańska miała jeszcze ewoluować, zanim Issarak mogli stać się znów poważną siłą.

Latem 1947 roku Sâr zdał egzaminy końcowe i wraz z kilkorgiem innych dzieci z Kompong Cham został przyjęty do Lycée Sisowath, które wciąż jeszcze podnosiło się ze zniszczeń spowodowanych wojną i miało wolne miejsca w 3ème. Dla tak przeciętnego ucznia, jak Sâr, było to niemałe osiągnięcie, ponieważ Lycée przyjmowało normalnie tylko 120 osób rocznie. Jeden z jego najbliższych przyjaciół w Kompong Cham, Lon Non, którego starszy brat Nol został kambodżańską głową państwa na początku lat siedemdziesiątych, dostał się do szkoły w tym samym czasie. Wraz z Ping Sâyem, ekstrawertycznym, psotnym młodzieńcem, rok starszym od Sâra, tworzyli nierozerwalne trio, które odwiedzało się nawzajem w domach i spędzało ze sobą wakacje. Sâr znów mieszkał ze swoim najstarszym bratem Suongiem, który niedawno się rozwiódł i ponownie ożenił. Jego nowa żona, Chea Samy, również była tancerką w pałacu. Wykształcona młoda kobieta zrobiła wrażenie na Ping Sâyu. Jednak dom był skromnie umeblowany, krzesła wyplecione z bambusa, a Sây zapamiętał swoją myśl, iż mogą nie mieć za dużo pieniędzy.

Ieng Sary i jego najlepszy przyjaciel, Rath Samoeun, pogodny chłopiec z ubogiej wiejskiej rodziny, z którym Sâr zetknął się teraz po raz pierwszy, byli o klasę wyżej od niego w Sisowath42.

Każdego czwartkowego popołudnia wraz z innymi mieszkańcami internatu w szkolnych mundurkach – białej koszuli, niebieskich spodniach i białym hełmie tropikalnym – szli parami Boulevard Doudart de Lagrée (noszącym imię dziewiętnastowiecznego odkrywcy francuskiego) aż do dzielnicy francuskiej, gdzie pozwalano im się rozejść i spędzić popołudnie, jak chcieli. Pilniejsi spośród nich zazwyczaj szli do Biblioteki Narodowej, budynku ozdobionego żółto-białymi stiukami z imponującą grecką fasadą i napisami po francusku i khmersku po każdej stronie głównego wejścia, które proroczo głosiły: „Siła wiąże na pewien czas, idee przykuwają na wieczność”. Tam mający polityczne inklinacje Mey Mann czytał dzieła Jana Jakuba Rousseau i Nędzników Victora Hugo. Ta ostatnia książka, przyznał, była dla niego za długa, więc jej nie skończył, ale niemal sześćdziesiąt lat później wciąż potrafił zacytować fragment: „Życie to walka, ci, którzy walczą, żyją!”. Ieng Sary pochłaniał Monteskiusza i Woltera, broniącego monarchii konstytucyjnej z wybieranym parlamentem, niezależności sądownictwa, równości obywateli i podstawowych wolności, których ewidentnie brakowało w Kambodży.

Nie tylko Mey Mann i jego przyjaciele pozostawali pod wpływem osiemnastowiecznych myślicieli europejskich. Sihanouk również ukończył szkołę należącą do francuskiego kolonialnego systemu edukacji, która kładła całkowicie niewłaściwy – z kambodżańskiego punktu widzenia – nacisk na rewolucję francuską i niewygodna paralela między absolutyzmem khmerskiej monarchii a losem Ludwika XVI nie umknęła jego uwadze. W drugiej połowie lat czterdziestych młody król poczynił pierwsze nieśmiałe kroki w kierunku liberalizacji systemu politycznego. W obowiązującym modus vivendi Kambodża, która nie była już protektoratem, została skazana na przynależność do mającej dopiero powstać Unii Francuskiej i obdarzona konstytucją wprowadzającą ograniczoną autonomię. Ku irytacji Francuzów – którzy postrzegali nowy porządek jako zaledwie listek figowy dla przywrócenia rządów przedwojennych – Sihanouk nalegał, żeby tekst został zaaprobowany przez zgromadzenie doradcze wybrane w wyborach powszechnych przez uprawnionych do głosowania mężczyzn i żeby ten sam system wykorzystywany był w przyszłych wyborach. Sprawiło to, że po raz pierwszy możliwe stało się tworzenie partii politycznych.

Motywy Sihanouka były złożone. Jako monarcha miał wszelki interes w tym, żeby zachować niepodzielną władzę. Ale postrzegał również siebie jako modernizatora i chciał prezentować się w taki sposób swojemu ludowi. Co więcej, miał silny zmysł polityczny. Niepokoiła go utrzymująca się popularność Son Ngoc Thanha (na którego aresztowanie mógł w tajemnicy dać przyzwolenie), podobnie jak powszechna krytyka ze strony nacjonalistów dotycząca odnowienia przymierza z Francuzami po porażce Japonii. Zdecydował się przyznać „swojemu ludowi” prawo do angażowania się w proces polityczny w nadziei na odświeżenie swojego wizerunku, który stracił na świetności.

Pierwsze wybory narodowe w Kambodży przeprowadzone we wrześniu 1946 roku wyniosły do władzy Partię Demokratyczną pod przewodnictwem księcia Yuthévonga, którego mianowano premierem. Yuthévong miał za żonę Francuzkę, doktorat z matematyki i ambicję zaszczepienia w Kambodży wartości i praktyk demokratycznych, które podziwiał w Paryżu.

Uczniowie gromadnie przyłączali się do demokratów. Mey Mann głosował na nich i pomagał w charakterze wolontariusza – przygotowując salę posiedzeń komitetu wykonawczego w sztabie głównym Yuthévonga, w willi wychodzącej na esplanadę przed dworcem kolejowym. W 1947 roku Rath Samoeun i dwóch innych młodych radykałów, Hou Yuon i Keo Meas, który uczył się w Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Phnom Penh, pracowali w biurze prowadzącym kampanię partii. W kwietniu tego roku, po zaledwie sześciu miesiącach sprawowania urzędu, Yuthévong zmarł w wieku trzydziestu czterech lat, najprawdopodobniej z powodu komplikacji płucnych wywołanych gruźlicą. Zastąpił go szwagier Thiounn Mumma, Chhean Vâm, który wrócił z Europy dwa lata wcześniej, żeby zostać w wieku trzydziestu lat pierwszym kambodżańskim dyrektorem Lycée Sisowath. W 1948 roku do partii wstąpił Ping Sây, a w listopadzie następnego roku – kiedy Sihanouk poirytowany walkami frakcyjnymi w łonie demokratów zawiesił Zgromadzenie Narodowe – Samoeun i Ieng Sary pomagali zorganizować w proteście demonstrację, która zakończyła się licznymi aresztowaniami. Sary został uwolniony kilka godzin później, ale ponad setka innych protestujących była przetrzymywana w więzieniu przez tydzień. Ogłoszono strajk uczniowski, który szybko rozprzestrzenił się na inne miasta, a dwunastoosobowa delegacja, w składzie z Sarym, poprosiła o audiencję u króla. „Był całkiem rozsądny – wspominał Sary. – Wysłuchał nas, a potem rozkazał, żeby wszyscy zostali zwolnieni”.

Mniej więcej w tym czasie Sary natknął się w bibliotece brata Yuthévonga, księcia Entaravonga, na egzemplarz Manifestu komunistycznego43. Marksizm był tematem tabu pod panowaniem reżimu kolonialnego. Nauczycielom zabraniano wspominania na lekcjach o rewolucji rosyjskiej. Jednak Yuthévong przywiózł do Phnom Penh pełną walizkę „postępowych” dzieł, które Entaravong odziedziczył po jego śmierci.

Sary i Rath Samoeun głowili się nad Manifestem i sprzeczali o to, co może on głosić.

Podczas gdy Partia Demokratyczna kwestionowała władzę Sihanouka, po drugiej stronie granicy, w Wietnamie, nabrzmiewał konflikt innego rodzaju44. W prowincjach południowych tego, co nazywano wówczas Kochinchiną, w tygodniach po kapitulacji Japonii wybuchły zbrojne zamieszki, ponieważ miejscowe grupy komunistyczne i nacjonalistyczne zamierzały stawić opór francuskim dążeniom do ponownego przejęcia kontroli. Ten ruch, początkowo rozdrobniony i słabo zorganizowany, był stopniowo przejmowany przez Terytorialny Komitet Nambo, południowy odłam Komunistycznej Partii Indochin (KPI) Ho Chi Minha, która przejęła władzę w Hanoi. Na jego czele stał Le Duan, zdecydowanie nacjonalistycznie nastawiony młody południowiec, który dwadzieścia lat później miał zastąpić Ho na pozycji przywódcy ruchu komunistycznego w całym Wietnamie. Jego głównym pomocnikiem był Le Duc Tho, przyszły negocjator w paryskich rozmowach pokojowych. Razem organizowali ataki partyzanckie i sabotaż. W Hanoi Ho przeciągał negocjacje z Francją, żeby zyskać czas na konsolidację sił komunistycznych. Jednak do końca tego roku przestrzeń pozwalająca na manewrowanie się skurczyła. W grudniu dwudziestoośmiotysięczna armia Viet Minhu porzuciła stolicę, żeby walczyć z Francuskim Korpusem Ekspedycyjnym w dżungli.

Rozpoczęła się pierwsza wojna w Wietnamie.

Już od założenia KPI w 1930 roku wietnamscy komuniści zachęcani przez Komintern45 przyjęli pogląd, że ponoszą odpowiedzialność za wspieranie rewolucji nie tylko w swoim własnym kraju, lecz także w całych Indochinach. W praktyce pozostało to martwą literą.

Walka o niezależność od Francji zmieniła to. Viet Minh, na pozór sprzymierzeniec sił postępowych w Wietnamie, uzyskiwał większość uzbrojenia z Bangkoku, będącego wówczas centrum południowoazjatyckiego czarnego rynku broni pozostałej z czasów wojny na Pacyfiku. Jedyne drogi pozwalające na przetransportowanie jej do południowego Wietnamu prowadziły lądem przez Kambodżę albo morzem wzdłuż wybrzeża kambodżańskiego. Potrzeba zabezpieczenia tych tras przerzutu broni – bez której siły Ho Chi Minha nie byłyby w stanie prowadzić walki z Francuzami – nadały Kambodży zupełnie nowe znaczenie strategiczne. Planiści zajmujący się obroną w sztabie generała Vo Nguyen Giapa nalegali, żeby zmienić ten kraj w „obszar wsparcia logistycznego” dla południowego Wietnamu. Pociągało to za sobą stworzenie kambodżańskiego ruchu rewolucyjnego podobnego do tego, który został utworzony w Laosie. Problem stanowił brak krajowej khmerskiej struktury komunistycznej, na której można by się oprzeć. Hanoi mogło jedynie próbować przyłączyć istniejące niekomunistyczne grupy Khmer Issarak wspierane przez Tajów albo przeprowadzić rekrutację wśród diaspory wietnamskiej, która stanowiła niemal dwunastą część ludności Kambodży, w sumie było to około 300 tysięcy ludzi.

W praktyce Wietnamczycy próbowali obu tych sposobów.

Najpierw zwerbowali byłego świeckiego buddyjskiego kaznodzieję posługującego się nazwiskiem Son Ngoc Minh jako przewodniczącego nowo utworzonego Komitetu Wyzwolenia Ludu Kambodżańskiego w Battambangu. Minh urodził się w khmerskim dystrykcie w południowym Wietnamie w mieszanym małżeństwie khmersko-wietnamskim, co oznaczało, że spośród osób, którymi dysponowali Wietnamczycy, najbardziej zbliżał się do ideału autentycznego khmerskiego rewolucjonisty. Według wywiadu francuskiego jego prawdziwe nazwisko brzmiało Pham Van Hua. Pseudonim miał pomóc w wykorzystaniu popularności rywala Sihanouka, Son Ngoc Thanha, przebywającego wówczas wciąż na wygnaniu we Francji. Minh spędził większą część pierwszych dwóch lat na eskortowaniu konwojów z bronią i uzbrojonych grup Wietnamczyków z diaspory, zwerbowanych przez Kambodżę na kontrolowane przez komunistów obszary w południowym Wietnamie. Jednak w 1948 roku Wietnamczycy zdecydowali, że nadszedł czas, by nadać większe znaczenie rdzennemu ruchowi kambodżańskiemu. Kraj został podzielony na cztery strefy geograficzne. Minhowi oddano pod komendę południowy zachód. Dap Chhuonowi, dezerterowi, który dowodził liczącą około 800 ludzi grupą Issarak w prowincji Battambang, został przydzielony północny zachód. Keo Moni, szef Issarak z prowincji Prey Veng, wspomagany przez kolejnego kaznodzieję buddyjskiego, Tou Samoutha, odpowiadał za południowy wschód. Północny wschód, rzadko zaludniony region górski, w którym obecność Francuzów była nieznaczna, na razie nie przyciągnął uwagi Viet Minhu.

We wszystkich rejonach Kambodży kontrolowanych przez partyzantkę próbowano stworzyć zalążki pełnej administracji rewolucyjnej – z systemem podatkowym, pomiarem gruntów, wydziałami gospodarki i sprawiedliwości, trybunałami rewolucyjnymi, a nawet służbą robót publicznych – a 15 maja 1948 roku Son Ngoc Minh wysłał życzenia urodzinowe Ho Chi Minhowi w imieniu rzekomego „tymczasowego rządu rewolucyjnego”. Jednak w praktyce większość nowych struktur istniała wyłącznie na papierze.

 

Sztuczne zainstalowanie wietnamskich komunistów w Kambodży idące w parze z historycznymi animozjami dawało niemal pewność, że stosunki między KPI a jej protegowanymi z Issarak okażą się niełatwe, jeśli nie otwarcie wrogie.

W „wyzwolonych okręgach” khmerscy liderzy, w tym sam Son Ngoc Minh, nie mogli zrobić nic bez aprobaty wietnamskich komisarzy politycznych. Oficer wywiadu francuskiego zauważył bystro: „Wydawało się, że początkowym planem Viet Minhu było rzeczywiście przekazanie kontroli [Kambodżanom], gdy zyskają niezbędną dojrzałość polityczną […] [Jednak] gdy ich autorytet nieustannie rósł, [kambodżańscy liderzy] mieli coraz więcej trudności z tolerowaniem [nadzoru] Wietnamczyków […] Można się spodziewać, że tarcia [między nimi] będą się nasilać”. I nasilały się. Już w 1945 i 1946 roku Khmerowie wymordowali Wietnamczyków mieszkających w khmerskojęzycznych okręgach Kochinchiny. Teraz incydenty zaczęły się pojawiać w samej Kambodży. W 1948 roku khmerscy wieśniacy w okręgach prowincji Takeo graniczącej z Wietnamem zaatakowali jednostki Viet Minhu i dokonali masakry wietnamskich osadników pojawiających się w okolicach Phnom Penh. Niedługo potem dowódca Khmer Issarak w południowo-wschodniej Kambodży, Puth Chhay, przeprowadził antywietnamski pogrom, który tak rozzłościł dowództwo Viet Minhu, że wysłało przeciwko niemu ekspedycję karną. Wróciła z pustymi rękami.


Portret Son Ngoc Minha niesiony przez uczestników demonstracji, 1952

To rozbudzenie odwiecznej nienawiści zostało po części wywołane tym, co Khmerowie postrzegali jako protekcjonalność swoich rewolucyjnych sprzymierzeńców. Odzwierciedlało ono również mieszankę współczesnych i historycznych motywów obecnych po stronie wietnamskiej: na początku internacjonalistyczną retorykę wykorzystano do usprawiedliwienia polityki mającej na celu czysto narodowe cele militarne, a potem, gdy podjęto decyzję, żeby Indochiny traktować jako jedno pole bitwy, utrzymujące się od dawna w KPI pragnienie ewangelizacji Khmerów, pobrzmiewające echem „misji cywilizacyjnej” dziewiętnastowiecznego cesarza wietnamskiego Minh Manga, ukradkiem wzięło górę. Niemal nieświadomie program stworzony przez Hanoi przekształcił się w Kambodży z inicjatywy strategicznej w krucjatę ideologiczną. Jak wietnamscy misjonarze katoliccy, którzy przez dwa stulecia walczyli o nawrócenie Kambodżan na chrześcijaństwo, emisariusze KPI byli zdeterminowani, żeby stworzyć kambodżański ruch rewolucyjny z niczego, niezależnie od kosztów czy warunków lokalnych. Odnieśli niewiele większy sukces.

Kambodżan w ogromnej większości po prostu nie interesowało komunistyczne przesłanie Wietnamczyków – po części dlatego, że byli to Wietnamczycy. Historia konfliktu między tymi dwoma ludami stanowiła jedynie widoczną część antagonizmu między nimi. Kambodżanie umacniają swoją tożsamość za pomocą przeciwstawień: są w opozycji do tego, czym nie są. Kambodżanie jako naród istnieją w opozycji do Wietnamczyków (i w mniejszej mierze w opozycji do Tajów). Nie uniemożliwia to nawiązywania stosunków na poziomie jednostek, ale między Kambodżanami i Wietnamczykami takie osobiste kontakty muszą być nawiązywane na tle przytłaczającego, pejoratywnego, nacjonalistycznego dyskursu.

Innymi wielkim problemem, w obliczu którego stanęli komunistyczni misjonarze z Wietnamu – podobnie jak ich katoliccy poprzednicy – było to, że próbowali przekroczyć najgłębszy podział kulturowy Azji. Marksizm-leninizm, zrewidowany i schińszczony przez Mao, przenikał nieustannie przez południową granicę Chin do umysłów Wietnamczyków, wychowanych w tej samej kulturze konfucjańskiej. Jednak był bezsilny, gdy szło o penetrowanie hinduskiego świata buddyzmu therawada, który ukształtował duchowy kosmos Kambodży i Laosu.

Sami przywódcy wietnamscy zdawali sobie sprawę z tych trudności. „Najwyższym nakazem jest to, żeby nie robić niczego, co mogłoby doprowadzić naszych laotańskich i kambodżańskich braci do mylnego przekonania, że Wietnamczycy przybyli jako najeźdźcy” – ostrzegało Ministerstwo Obrony. Hoang Van Hoan, wieloletni członek Komitetu Centralnego KPI, któremu Ho Chi Minh powierzył odpowiedzialność za stosunki zagraniczne Wietnamu Północnego, narzekał, że zbyt wielu działaczy „stosuje model rewolucyjny wykorzystywany w Wietnamie bez uwzględnienia różnic kulturalnych i społecznych zachodnich Indochin […] W rezultacie tego zamętu wielu Laotańczyków i Khmerów im nie ufa”. W wymownej notatce dodał, że „należy myśleć o rewolucji w Kambodży i Laosie w kategoriach zysków dla tych dwóch ludów, a nie tylko [korzyści] dla Wietnamu”. Inni przywódcy krytykowali „arogancję” kadr wietnamskich. Co gorsza, wysiłki podejmowane przez Hanoi w celu wyeksportowania rewolucji były hamowane przez wewnętrznych rywali i skłóconych członków łańcucha dowodzenia. Jest prawdą, że w tym czasie wietnamscy komuniści walczyli o własne przetrwanie. Niemniej ich program dla Kambodży był chaotyczny.

Pod koniec lat czterdziestych nawet te niewielkie osiągnięcia zostały skompromitowane, gdy Dap Chhuon poddał się ze swoimi siłami Sihanoukowi, a w jego ślad poszło kilku innych liderów Khmer Issarak. Wywiad francuski szacował, że w całym kraju Viet Minh i jego sprzymierzeńcy kontrolowali jedynie 25 tysięcy ludności khmerskiej. Z około trzech tysięcy partyzantów w kraju zaledwie 20 procent było Khmerami – a większość z nich stanowili Khmerzy Krom, zwerbowani z khmerskojęzycznych okręgów Wietnamu Południowego, a nie z samej Kambodży. Resztę stanowili Wietnamczycy. Rewolucja kambodżańska była jeszcze zupełnie marginalnym wątkiem.

Nic więc dziwnego, że Sâr i jego szkolni koledzy niewiele wiedzieli o działaniach Issarak i Viet Minhu. Informacje o buntownikach cenzurowała prasa kambodżańska, a tego rodzaju incydenty, gdy już rzeczywiście zachodziły, były wydarzeniami na tak małą skalę, że nawet politycznie zaangażowani uczniowie jak Ieng Sary i Mey Mann je ignorowali. Sâr w tym czasie był całkowitym przeciwieństwem zaangażowania. Według Ping Sâya, w Sisowath nigdy nie dyskutował o polityce i w przeciwieństwie do samego Sâya i innych chłopców w ich wieku nie miał żadnych kontaktów z Partią Demokratyczną. Wydaje się, że poza nieco młodzieńczym podziwem dla wygnanego Son Ngoc Thanha ten temat po prostu go nie interesował.

Latem 1948 roku Sâr, Sây i ich przyjaciel Lon Non zdawali brevet, egzamin, który pozwalał na przejście do wyższych klas liceum46. Sây zdał. Sâr i Non oblali. Rodzice Nona byli wystarczająco zamożni, żeby wysłać go do Francji, by kontynuował naukę. Sâr poszedł do Szkoły Technicznej w Russey Keo na północnych przedmieściach Phnom Penh.

To nie mogło być szczęśliwe posunięcie. Samo miejsce było przygnębiające – dwie długie chatki-sypialnie i kilka przypominających baraki warsztatów, które wyglądały, jakby pochodziły z czasów rewolucji przemysłowej. Dla młodego człowieka, który dążył do baccalauréat i możliwości kształcenia się na uniwersytecie, musiał to być przerażający upadek. Jego dawny kolega z klasy Khieu Samphân wspominał: „Większość uczniów zwykła spoglądać pogardliwie na chłopców ze Szkoły Technicznej. Nikt nie chciał, żeby go z nimi widziano”47. Mieli opinię twardzieli. Kiedy „terminatorzy”, jak ich prześmiewczo nazywano, grali w piłkę z innymi szkołami, mecz niezmiennie przemieniał się w bijatykę, a oni wyciągali swoje mosiężne kastety, które zrobili na zajęciach z obróbki metali.

Jednak Sâr nie miał wyboru. Bez brevet Szkoła Techniczna była jedyną drogą prowadzącą naprzód dla młodego Kambodżanina, który chciał kontynuować edukację. I okazało się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Rok wcześniej rząd wprowadził stypendia pozwalające trzem najlepszym uczniom z Russey Keo na odbycie studiów we francuskich szkołach inżynieryjnych. W tym roku miało być pięć takich stypendiów.