Reguła 5 sekundTekst

Autor:Mel Robbins
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Zauważyłeś, jak drobiazgi potrafią urosnąć do rangi problemów? Słyszałam to od tysięcy ludzi i wiem, że nie jestem pod tym względem wyjątkiem. Poniższa lista trudnych spraw jest zadziwiająco uniwersalna:


Zabranie głosu na spotkaniu Bycie optymistycznym Podjęcie decyzji Znalezienie czasu dla siebie Proszenie o opinię Podniesienie ręki Prośba o podwyżkę Wiara w siebie Przygotowanie życiorysu Kliknięcie przycisku „wyślij” po napisaniu e-maila Trzymanie się planu Wyjście z domu Zgłoszenie się na ochotnika Wizyta u rodziny Zablokowanie byłego partnera w mediach społecznościowych Nawiązanie kontaktu z kimś, kto ci się podoba Wyjście na parkiet taneczny Opublikowanie swojej pracy Pójście na siłownię Zachowanie umiaru w jedzeniu Odmawianie Proszenie o pomoc Odsłonięcie się Przyznanie się do błędu Słuchanie

W moim przypadku chodziło o wstawanie na czas. Każdego wieczoru przed snem obiecywałam sobie, że nazajutrz się zmienię:

Jutro się zmienię. Jutro wstanę wcześniej. Jutro będę miała lepsze nastawienie i postaram się bardziej. Pójdę na siłownię. Będę miła dla męża. Będę się zdrowo odżywiać. Nie będę tak dużo pić. Jutro będę tą osobą, którą chcę być!

Z tą wizją w głowie i z sercem pełnym nadziei ustawiałam budzik na 6.00 rano i zamykałam oczy. A następnego dnia wszystko zaczynało się od początku. Słysząc dźwięk budzika, wcale nie czułam się tą osobą, którą chciałam zostać. Czułam się jak dawna ja, a dawna ja chciała jeszcze pospać.

Tak, rozważałam wstanie, ale potem w chwili zawahania odwracałam się do budzika i naciskałam guzik drzemki. Wystarczyło pięć sekund, by wyperswadować sobie zmianę.

Nie wychodziłam z łóżka z banalnie prostego powodu: zwyczajnie mi się nie chciało. Potem dowiedziałam się, że utknęłam w czymś, co naukowcy nazywają pętlą nawyku. Naciskałam guzik drzemki tyle poranków z rzędu, że to zachowanie przemieniło się w zamkniętą, utrwaloną w moim mózgu pętlę.

Aż któregoś wieczoru wszystko się zmieniło.

Miałam właśnie wyłączyć telewizor i iść spać, gdy moją uwagę przykuła jakaś reklama. Na ekranie pokazywano start rakiety. W tle słychać było słynne odliczanie: 5... 4... 3... 2... 1... aż pojawił się ogień i dym, a pojazd kosmiczny wystartował.

Pomyślałam sobie: Właśnie tak zrobię, wystrzelę jutro z łóżka... jak rakieta. I to tak szybko, że nie starczy mi czasu, by sobie to wyperswadować. To był impuls. Jeden z tych, które łatwo zbagatelizować. Na szczęście tego nie zrobiłam. Poszłam za ciosem.

Fakt jest taki, że pragnęłam rozwiązać nasze problemy. Nie chciałam rozbijać małżeństwa czy zachowywać się jak najgorsza matka na świecie. Chciałam być niezależna finansowo. Chciałam znów czuć się szczęśliwa i dumna z siebie.

I bardzo chciałam się zmienić. Tylko nie wiedziałam jak

To ważny etap mojej opowieści. Instynktowna chęć wystrzelenia z łóżka była moim wewnętrznym głosem mądrości. Posłuchanie go stało się punktem zwrotnym. Pójście za tym głosem odmieniło mi życie. Mózg i ciało wysyłają sygnały do przebudzenia i zwrócenia na coś uwagi. Przykładem jest koncepcja wystrzeliwania z łóżka. W pierwszej chwili taki impuls może się wydawać głupi, ale jeśli dasz mu szansę i podejmiesz celowe działanie, może odmienić ci życie.

Słuchanie instynktów nie sprowadza się do wiary w przeczucia. Wyniki niedawnych badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Arizony we współpracy z uczelniami Cornella i Duke’a pokazują, że między mózgiem a instynktem działania istnieje silna zależność. Kiedy wyznaczasz sobie jakiś cel, mózg tworzy listę zadań. Gdy jesteś w pobliżu czegoś, co może pomóc ci ten cel osiągnąć, mózg wysyła instynktowne sygnały do zrealizowania zamierzeń. Służę przykładem.

Powiedzmy, że postanowiłeś, iż będziesz żył zdrowiej. Kiedy kręcisz się po mieszkaniu, nic się nie dzieje. Ale jeśli przejdziesz obok siłowni, uaktywni się kora przedczołowa, bo znalazłeś się w pobliżu czegoś, co ma związek ze zdrowszym trybem życia. Mijając siłownię, czujesz, że powinieneś poćwiczyć. To instynkt przypominający ci o celu. To twoja wewnętrzna mądrość i należy zwracać na nią uwagę bez względu na to, jak błahy albo głupi wydaje się ów instynktowny impuls.

Podświadomie mój mózg dawał mi sygnał, by zwrócić uwagę na start rakiety w telewizji. W tej trwającej pięć sekund chwili mózg przekazał mi jasny zbiór instrukcji:

Przyjrzyj się startowi tej rakiety, Mel. Podchwyć pomysł. Uwierz w niego. I zrealizuj go. Nie zwlekaj i nie myśl. Nie wymiguj się. Wystrzel jutro z łóżka, Mel.

To jedna z rzeczy, której się nauczyłam, stosując regułę 5 sekund. Jeśli chodzi o cele, marzenia i zmiany w życiu, wewnętrzna mądrość jest geniuszem. Związane z celem odruchy, chęci i instynkty są po to, by tobą pokierować. Naucz się im ufać. Dlatego że (uczy tego historia ludzkości) nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie największe olśnienie i dokąd takie odkrycie cię zaprowadzi, jeśli zaufasz mu wystarczająco, by pójść jego tropem.

Właśnie tak powstały jedne z najpraktyczniejszych wynalazków na świecie. W 1826 roku John Walker wynalazł zapałkę, mieszając kawałkiem drewna substancje chemiczne w tyglu. Gdy próbował zetrzeć bryłkę chemikaliów z końca mieszadła, doszło do zapłonu. Walker poszedł za instynktem, by powtórzyć doświadczenie i właśnie tak powstała zapałka. W 1941 roku George de Mestral wynalazł rzepy (Velcro®), bo zauważył, jak łatwo rzepy (owoce łopianu) przyczepiają się do sierści jego psa. W 1974 roku Arthur Fry wpadł na pomysł stworzenia karteczek Post-It®, bo potrzebował zakładki, która pozostałaby przyklejona do księgi hymnów aż do niedzielnej posługi, ale nie uszkodziłaby jej kart po odklejeniu.

Nawet frappuccino ma podobną genezę. W 1992 roku asystent menedżera w kawiarni Starbucks w Santa Monica zauważył, że ilekroć robi się gorąco – sprzedaż spada. Instynktownie wpadł na pomysł zrobienia mrożonego napoju i podążył tym tropem. Poprosił o blender, zaczął eksperymentować z recepturami, aż wreszcie poczęstował swoim wynalazkiem wiceprezesa firmy. Pierwsze kubki frappuccino pojawiły się w jego lokalu rok później.

Jeśli chodzi o zmiany, cele i marzenia, musisz sobie zaufać. To zaufanie zaczyna się od wysłuchania instynktownej chęci zmiany i podjęcia działania w zgodzie z tym instynktem. Jestem przeszczęśliwa, że zrealizowałam głupi pomysł wystrzelenia z łóżka jak rakieta, bo dzięki temu wszystko w moim życiu się zmieniło. Oto co się stało.

Gdy następnego dnia o 6.00 rano rozległ się budzik, najpierw poczułam strach. Było ciemno. Było zimno. Panowała bostońska zima i nie chciało mi się wstawać. Pomyślałam o starcie rakiety i z miejsca poczułam, że to było głupie. A potem zrobiłam coś, czego dotąd nigdy nie robiłam – zignorowałam uczucia. Wyłączyłam myślenie. Zrobiłam to, co należało.

Zamiast nacisnąć przycisk drzemki, zaczęłam odliczać.

Do tyłu.

5... 4... 3... 2... 1...

A potem wstałam.

I właśnie w tamtej chwili odkryłam regułę 5 sekund.

REGUŁA 5 SEKUND

Kiedy poczujesz impuls do realizacji celu, musisz policzyć

5... 4... 3... 2... 1...

i fizycznie się ruszyć, bo w przeciwnym razie

mózg cię powstrzyma.

3
CZEGO MOŻESZ OCZEKIWAĆ, JEŚLI BĘDZIESZ SIĘ POSŁUGIWAŁ REGUŁĄ

NIE JEST WAŻNE, KTO KIM SIĘ URODZIŁ, ALE CZYM SIĘ STAŁ.

– J.K. ROWLING

Kiedy tamtego pierwszego dnia rano postąpiłam zgodnie z regułą, byłam równie jak ty zaskoczona, że coś tak głupiego zadziałało. Odliczanie? 5... 4... 3... 2... 1... Serio? Nie miałam pojęcia dlaczego, wiedziałam tylko, że zdało egzamin. Całymi miesiącami próbowałam wstać o czasie, aż tu nagle reguła 5 sekund sprawiła, że zmiana mojego zachowania stała się prosta.

Później dowiedziałam się, że odliczanie wstecz powoduje swoistą zmianę przełożeń w mózgu. Przerywasz utarty tok myślenia i robisz coś, co psychologowie nazywają przejęciem kontroli. Liczenie odwraca uwagę od wymówek i pozwala umysłowi skupić się na podążaniu w innym kierunku. Gdy podejmujesz fizyczne działanie, zamiast robić przerwę na zastanowienie, zmienia się twoja fizjologia, a umysł się do niej dostosowuje. Podczas pisania tej książki dowiedziałam się, że moja reguła jest (mówiąc językiem badaczy nawyków) rytuałem inicjacyjnym, który aktywuje korę przedczołową i pomaga w zmianie zachowania.

Kory przedczołowej używasz, kiedy się skupiasz, zmieniasz albo podejmujesz celowe działania. Wiedziałam, czym jest kora przedczołowa, ale dzięki lepszemu poznaniu tematu wkrótce dowiedziałam się o jądrach podstawnych, pętlach nawyków, energii aktywacji, elastyczności zachowań, uprzedzeniach poznawczych, neuroplastyczności, zasadzie postępu i poczuciu umiejscowienia kontroli. Bez wątpienia nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, że właśnie odkryłam technikę, która ma wpływ na to wszystko.

Posłużyłam się regułą następnego dnia rano – i znów zadziałała. A potem stało się coś zabawnego: w ciągu całego dnia zaczęłam dostrzegać pięciosekundowe chwile, podobne do moich zmagań z punktualnym wstawaniem. Gdy tylko zaczynałam główkować nad tym, co miałam do zrobienia, sprawa była przesądzona. Wystarczyło niecałe pięć sekund, by wymówkom udało się osaczyć i powstrzymać mózg.

 

Kiedy będziesz się posługiwał regułą, ty także to zauważysz – między pierwszym odruchem do działania a hamulcem ze strony mózgu jest pięciosekundowe okienko. Dostrzeżenie tego trwającego pięć sekund okna możliwości zmieniło u mnie wszystko. Sprawa się wyjaśniła. To była moja wina. To ja za każdym razem w pięć sekund wiązałam sobie ręce.

Złożyłam więc sobie prostą obietnicę: postanowiłam stosować regułę, ilekroć powinnam zrobić coś, co miało wyjść mi na dobre, bez względu na to, jak się czułam. Zaczęłam używać reguły nie tylko po to, by zmusić się do porannego wstawania, ale też w celu pójścia na siłownię, poszukania pracy, ograniczenia picia alkoholu i bycia lepszą matką oraz żoną.

Jeśli zaczynałam się czuć zbyt zmęczona, aby poćwiczyć, liczyłam:

5... 4... 3... 2... 1... i przełamywałam się do wyjścia na bieganie.

Jeśli zaczynałam nalewać sobie drinka, którego nie powinnam już pić, liczyłam:

5... 4... 3... 2... 1... i odstawiwszy butelkę z burbonem, odchodziłam.

Jeśli czułam, że zaczynam się czepiać Chrisa, liczyłam:

5... 4... 3... 2... 1... zmieniałam ton i robiłam się milsza.

Jeśli przyłapałam się na odkładaniu spraw na potem, liczyłam:

5... 4... 3... 2... 1... siadałam i zaczynałam pracować nad życiorysem.

Odkryłam bardzo ważną rzecz: przełamywanie się do podejmowania prostych działań inicjuje reakcję łańcuchową umacniającą pewność siebie i zwiększającą produktywność. Nakłaniając się do robienia prostych kroków popychających życie naprzód, nabierasz rozpędu i zyskujesz poczucie wolności oraz siły sprawczej, które trudno trafnie ubrać w słowa. Rachel odkryła, że: „prosty krok w postaci wstawania o czasie zapoczątkował serię zdarzeń, która doprowadziła do schudnięcia o 14 kg, kupna pierwszego domu i wzmocnienia jej małżeństwa”.


Rachel użyła słowa „wzmocnić” i właśnie na tym polega działanie reguły. Rebecca miała podobne doświadczenia. Dzięki zastosowaniu reguły, odliczaniu 5... 4... 3... 2... 1... i przełamywaniu się do podejmowania drobnych działań wyrwała się z więzienia własnych myśli. Pozbywszy się paraliżu analitycznego, Rebecca poczuła się „WOLNA po raz pierwszy od 47 lat!”.


Istnieje pewna ważna koncepcja psychologiczna, zaproponowana w 1954 roku przez Juliana Rottera. Nosi ona nazwę poczucia umiejscowienia kontroli. Im mocniej wierzysz w to, że panujesz nad swoim życiem, działaniami i przyszłością, tym będziesz szczęśliwszy i bardziej usatysfakcjonowany. Jest jedna rzecz gwarantująca umocnienie poczucia kontroli nad życiem, a mianowicie – nastawienie na działanie.

Zapomnij o motywacji, to mit. Nie wiem, kiedy wszyscy daliśmy sobie wmówić, że aby się zmienić, musimy czuć zapał albo motywację do działania. To kompletna bzdura. Gdy przyjdzie czas na wzięcie spraw w swoje ręce, nie poczujesz zmotywowania. Przeciwnie – nie będziesz miał ochoty czegokolwiek robić. Jeśli chcesz coś poprawić w swoim życiu, musisz po prostu ruszyć tyłek. Ja nazywam to siłą płynącą z przełamania się.

Reguła 5 sekund jest tak uskrzydlająca między innymi dlatego, że przeistacza cię w człowieka nastawionego na działanie. Jeżeli masz skłonności do nadmiernego główkowania nad każdym krokiem, dzięki regule odkryjesz w sobie zapał i pewność siebie, aby przestać rozmyślać i zacząć działać. Zastosowanie reguły umacnia wiarę w zdolność do zapanowania nad własnym losem – bo udowadniasz to sobie z każdym kolejnym przełomem.

Jenney wreszcie zatroszczyła się o własne zdrowie. Uświadomiła sobie, że gdy odżywiała się „gotowymi ravioli, chipsami i colą... a potem narzekała, że tyje”, tak naprawdę podkopywała własne dążenia do schudnięcia. Powtarzając „5... 4... 3... 2... 1... ŻYJ ZDROWO!”, Jenney wykorzystała regułę, by dać sobie „kopa w tyłek”, którego potrzebowała.


Usłyszawszy o regule podczas konferencji w Aveda Institute, Donna pomyślała: „Jasne, spróbuję, ale życia mi to nie zmieni...”. Miałam w stosunku do reguły takie same odczucia – że wykorzystam ją tylko jako sztuczkę do rozprawienia się z budzikiem. Ależ się myliłam! I Donna także, bowiem na dobrą sprawę reguła całkowicie odmieniła jej życie i pracę. Donna przekonała się, że: „Sami wiążemy sobie ręce. To niesamowite, do jakiego stopnia byłam zakładniczką własnych obaw, a ile dziś osiągnęłam. A co ważniejsze, ile spodziewam się osiągnąć w nadchodzących latach”.


Im częściej będziesz się posługiwał regułą, tym staniesz się odważniejszy, pewniejszy siebie, dumny i tym lepiej będziesz panował nad sytuacją. Bo właśnie tak ona działa. Często powtarzam ludziom, że reguła będzie ich prześladować – i dokładnie to mam na myśli. Wystarczy spytać Darryla.


Dzieje się tak, bo uświadamiasz sobie, że od długiego czasu szedłeś przez życie jak lunatyk. Coś tak łatwego, prostego i skutecznego jest jednocześnie zaraźliwe. Crystal już zaczęła stosować regułę razem ze swoim synem.


Pierwszą osobą, której opowiedziałam o regule, był mój mąż. Chris bezsprzecznie dostrzegł we mnie zmiany – zwłaszcza odchodzące w niepamięć napady kąśliwości oraz fakt, że zaczęłam być zapobiegliwa. Nie trzeba było wiele, aby go przekonać o istnieniu „tajemnej broni” psychologicznej, której nie znał.

Oswoił się z regułą i zaczął jej używać do wprowadzania daleko idących zmian. Rzucił alkohol, zaczął codziennie medytować i każdego ranka ćwiczyć. Reguła nie ułatwia takich spraw – ona nadaje im bieg. Właś­nie dlatego nazywam ją narzędziem.

Zamiast unikać telefonów od wierzycieli i wezwań komorniczych, zaczęliśmy odliczać 5... 4... 3... 2... 1... i wychodzić im naprzeciw. Dzięki 5... 4... 3... 2... 1... zmusiłam się do nawiązania kontaktu z klientami, których kiedyś szkoliłam, aby uruchomić machinę reklamy szeptanej. Dzięki 5... 4... 3... 2... 1... nabrałam chęci na powrót do radia i wywiadów, mimo kwestii spornych dotyczących kontraktu z siecią FOX. Wspólnie stosowaliśmy regułę 5... 4... 3... 2... 1..., aby umówić się na spotkania z księgowymi i doradcami finansowymi, zrestrukturyzować dług i z odrazą zmusić się do poznania dołka, jaki pod sobą wykopaliśmy, oraz zmobilizować się do powolnego wyjścia z niego.

Chris zaczął stosować regułę w przedsiębiorstwie, aby przełamać strach, poczucie winy i niepewność. Wraz ze wspólnikiem odbywali konsultacje z dziesiątkami doradców, przerabiali najróżniejsze plany finansowe, pracowali dzień i noc, aż zamknęli oddział handlu hurtowego i rozwinęli placówki detaliczne do poziomu, w którym część z nich można było sprzedać, a za uzyskane środki spłacić jak najwięcej inwestorów i kredytodawców. To naprawdę niesamowite, czego dokonali Chris i Jonathan. Upór, zaciętość, zaangażowanie. Bez wytchnienia parli przed siebie.

Do dziś, wspominając czasy restauracji, Chris niekiedy zaczyna myśleć o sobie jako o nieudaczniku. Gdy przyłapuje się na takich negatywnych emocjach, wykorzystuje regułę 5... 4... 3... 2... 1..., aby zmienić nastawienie i pomyśleć o tym, co udało się im stworzyć: siedem restauracji, niesamowitą kulturę pracy, obroty liczone w milionach i rozpoznawalną markę. Czy skończyło się tak, jak sobie wymarzył? Nie. Ale to, czego przy okazji dowiedział się o prowadzeniu firmy, współpracy i sobie samym, jest warte każdych pieniędzy.

Trudno o coś potężniejszego niż poczucie pewności siebie i dumy, jakie zyskujesz, gdy uparcie brniesz do przodu, mierzysz się z życiowymi wyzwaniami i podejmujesz próby zmiany na lepsze. Jak to ujął Chris: „Reguła pomogła mi przemyśleć doświadczenia związane z sukcesem i porażką na bardzo wielu płaszczyznach. Zyskana w ten sposób świadomość dała mi siłę i władzę nad pozytywnymi i negatywnymi myślami”.

Reguła często pojawiała także na tle odnowionych kontaktów z przyjaciółmi. Ty też się o tym przekonasz. Jennifer poznała regułę i opowiedziała o niej swojej pielęgniarce. Co na to pielęgniarka? „Nie masz pojęcia, ile razy będę jej dziś potrzebować”.


Reguła wyzwala coś wyjątkowego u wszystkich, którzy ją wypróbują. Jeden z naszych przyjaciół zebrał się dzięki niej na odwagę, by wystąpić o rozwód, inny zaś zrezygnował z pracy w pewnej firmie konsultingowej na rzecz innej, która nie wymagała podróżowania. Kolega z pracy schudł o 33 kg, a mój wujek przestał mówić o rzucaniu palenia, tylko w końcu rzeczywiście to zrobił. Przyjaciel Chrisa przeprowadził się z powrotem do Maine i dzięki regule wynegocjował możliwość fantastycznej pracy zdalnej.

Reguła 5 sekund dała im wszystkim to samo, co mnie: fundament, odwagę i SPOSÓB na przełamanie się w celu wprowadzenia zmian.

Publicznie po raz pierwszy opowiedziałam o regule w 2011 roku, podczas wystąpienia na konferencji TEDx zatytułowanego How to Stop Screwing Yourself Over (Jak przestać się oszukiwać). Zabawne, że wystąpienie było poświęcone głównie mojemu marzeniu (ówczesnemu) – pragnęłam poprowadzić radiowy talk-show oraz pomagać ludziom w wybieraniu wymarzonej drogi życia. O regule 5 sekund wspomniałam wtedy tylko raz, pod sam koniec wystąpienia – i nawet jej zbytnio nie wyjaśniłam. Potem rozpętało się szaleństwo. Popularność wystąpienia rosła w oszałamiającym tempie. W internecie obejrzały je miliony ludzi. A to nie koniec. Ci ludzie zaczęli pisać.

Każdego dnia otrzymywałam wiadomości od osób z całego świata, takich jak Mark, które posługiwały się regułą. W ciągu zaledwie pół roku Markowi udało się za jej pomocą dokonać niewiarygodnych zmian.


I to jest najpiękniejsze. Do dziś ponad 100 tys. ludzi z ponad 80 krajów napisało do mnie o swoich doświadczeniach z zastosowaniem reguły. W miarę jak coraz więcej osób zwracało się z pytaniami i prośbami o dodatkowe informacje, zaczęłam zgłębiać tajniki reguły, aby móc lepiej wyjaśniać rozmaite sposoby jej stosowania i udowadniać, dlaczego działa. Z wykształcenia jestem prawniczką, dostałam więc małego bzika na punkcie badań. Zaczęłam szukać precedensu, dowodów i wskazówek, zupełnie jakbym miała udowodnić słuszność reguły 5 sekund przed sądem.

Zajęło mi to niemal trzy lata. Przeczytałam wszystko, co wpadło mi w ręce na temat zmieniania siebie, szczęścia, nawyków, motywacji i ludzkiego zachowania. Zapoznałam się z eksperymentami z dziedzin nauk społecznych, z badaniami na temat szczęścia, książkami o mózgu i badaniami neuronaukowymi. Nie ograniczyłam poszukiwań do tak zwanych ekspertów – rozsyłałam ankiety do zwykłych ludzi, takich jak ty czy ja, którzy posługują się regułą. A potem sięgnęłam po telefon, Skype’a i Google Chat: zaczęłam analizować krok po kroku to, przed czym stają ludzie w chwili, gdy decydują się na wprowadzenie zmian.

Rozkładając na składowe chwilę zmiany, odkryłam pewien fundamentalny aspekt zaprogramowania każdego z nas. Tuż przed zrobieniem czegoś, co sprawia wrażenie trudnego, budzącego obawy albo czego nie jesteśmy pewni, wahamy się. Wahanie zaś to pocałunek śmierci. Wystarczy, że zawahasz się przez nanosekundę – i po sprawie. To jedno małe zwątpienie uruchamia w umyśle cały system, który ma cię powstrzymać. Wszystko zaś dzieje się w ciągu – czego się pewnie domyślasz – pięciu sekund.

Zauważyłeś, jak łatwo lęk i zwątpienie przejmują nad tobą kontrolę i zaczynasz znajdować wymówki, dlaczego nie powinieneś czegoś powiedzieć albo zrobić? Dzień po dniu kurczowo trzymamy się najdrobniejszych, najbardziej prozaicznych chwil życia – i to rzutuje na wszystko. Jeśli przełamiesz nawyk wahania się i znajdziesz w sobie odwagę do „podjęcia jakichś działań”, zdziwisz się tempem zachodzących w twoim życiu zmian. Właśnie to odkrył Keith po zapoznaniu się z regułą na konwencie Re/MAX. Teraz jest w stanie „robić rzeczy wyjątkowe”.

 

Jak widać, to nie duże zmiany decydują o życiu, tylko te najmniejsze. Wystarczy pięć sekund główkowania, by postanowić o niepodejmowaniu żadnych działań dotyczących tych najmniejszych spraw. Z upływem czasu takie małe decyzje się kumulują. A co gorsza, schemat wahania, zamartwiania i zwątpienia w siebie powtarza się tak często, że przemienia się w zakodowany w mózgu nawyk.

Fakt, iż wahanie, powstrzymywanie się i nadmierne rozmyślania są nawykami, to akurat dobra wiadomość. Istnieją bowiem proste i skuteczne metody przełamywania albo zastępowania złych nawyków, a reguła 5 sekund jest najłatwiejszą z nich. Po zapoznaniu się z pętlami nawyków, rytuałami inicjacyjnymi, energią aktywacji oraz wpływem uczuć na podejmowane decyzje docenisz potęgę reguły 5 sekund. W miarę jej używania przekonasz się, że zmiana jest uzależniona od podejmowanych w ciągu pięciu sekund decyzji, a odzyskanie kontroli nad sytuacją jest bardzo proste.

Reguła zadziała za każdym razem, gdy ją zastosujesz. Ale musisz się nią posługiwać. To narzędzie. Jeśli przestaniesz z niego korzystać, strach i niepewność wrócą oraz przejmą władzę nad twoimi decyzjami. Jeżeli tak się stanie, po prostu ponownie zacznij używać reguły.

Z upływem czasu posługiwanie się regułą wywoła w tobie o wiele głębsze zmiany – będzie to metamorfoza wpływająca na pewność siebie i wewnętrzną siłę. Stawisz czoło wymówkom, nawykom, uczuciom, niepewności oraz lękom, które prześladowały cię od lat. Ujrzysz bzdury, którymi karmisz się każdego dnia, i zobaczysz, ile cennego czasu tracisz na czekaniu, aż coś się zmieni.

Dzięki zastosowaniu reguły czekanie się skończy. Będziesz bezbrzeżnie zachwycony tym, ile zyskasz radości i swobody dzięki pięciosekundowemu podejmowaniu decyzji. Właśnie wolnością nazwała Robin to, co daje jej posługiwanie się regułą.


Ja zyskałam to samo – odmieniającą życie wolność. Osoba, którą byłam siedem lat temu... już nie istnieje. I bardzo dobrze. Każdy etap życia i kariery wymaga bycia kimś innym. Dzięki regule staniesz się człowiekiem, którym powinieneś być w kolejnym rozdziale życia.

Co powiesz na omówienie podstaw działania reguły, abyś mógł zacząć ją stosować?


Wiedza o tym, co zrobić, aby

odmienić życie na lepsze, wymaga

mądrości. Zrobienie tego wymaga

zaś odwagi. #5SecondRule