Psychologia miłości. Intymność - Namiętność - Zobowiązanie

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Copyright © by Bogdan Wojciszke & Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne,

Sopot, 2009, 1994.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Książka ani jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Redaktor prowadzący: Karolina Bączek

Redakcja naukowa: Krystyna Drat-Ruszczak

Redakcja polonistyczna: Katarzyna Budna, Małgorzata Jaworska

Korekta: Joanna Sadowska, Justyna Nosal-Bartniczuk

Projekt okładki: Monika Pollak

Opracowanie graficzne: Piotr Geisler

Zdjęcie na okładce © Images.com/Corbis

Wydanie piąte poszerzone

ISBN 978-83-7489-637-5

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a, 81–753 Sopot

tel./faks 0-58 551 61 04

e-mail: gwp@gwp.pl

www.gwp.pl

Skład wersji elektronicznej: Tomasz Szymański

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Rozdział 1 PRZEMIANY MIŁOŚCI

Trzy składniki miłości

Intymność

Namiętność

Zobowiązanie

Rozwój związku miłosnego

Zakochanie

Romantyczne początki

Związek kompletny

Związek przyjacielski

Związek pusty i jego rozpad

Podsumowanie

Rozdział 2 ZAKOCHANIE

Psychologia namiętności

Dlaczego namiętność?

Idealizacja partnera

Pobudzenie emocjonalne

Atrakcyjność fizyczna

Dopasowanie czy maksymalizacja atrakcyjności

Od czego zależy piękno twarzy

Od czego zależy piękno ciała

Namiętność a seks u kobiet i mężczyzn

Niezależność seksu i namiętności

Pragnienia seksualne kobiet i mężczyzn

Ekonomia seksu

Plastyczność seksu

Seks, ciało i śmierć

Rozdział 3 ROMANTYCZNE POCZĄTKI

Rozwój intymności

Budowanie zaufania

Wsparcie społeczne

Kogo wybieramy?

Biologiczne podstawy wyboru

Czego chcą mężczyźni

Czego chcą kobiety

Rola kultury

Podsumowanie

Rozdział 4 ZWIĄZEK KOMPLETNY

Przywiązanie

Zachowania wiążące

Style przywiązania

Współzależność

Współzależność skutków działań

Współzależność uczuć

Samospełniające się proroctwa

Empatia

Wczuwanie się w partnera – składniki empatii

Konsekwencje empatii

Chcieć a mieć

Teoria sprawiedliwości

Sprawiedliwość w związku dwojga ludzi

Naturalna śmierć namiętności

Rozdział 5 ZWIĄZEK PRZYJACIELSKI

Dynamika satysfakcji ze związku

Fazy miłości

Fazy życia

Od czego zależy szczęście?

Cechy indywidualne

Warunki zewnętrzne

Zło jest silniejsze od dobra

Aktywności

Pułapki intymności

Aniołem być, czyli pułapka dobroczynności

Szczęścia się wyrzec, czyli pułapka obowiązku

Święty spokój, czyli pułapka bezkonfliktowości

Niezłomność zasad, czyli pułapka sprawiedliwości

Rozdział 6 ZWIĄZEK PUSTY

Zazdrość

Reakcje na niezadowolenie

Dialog

Lojalność

Zaniedbanie

Wyjście

Trwanie i wycofanie zobowiązania

Wyznaczniki zobowiązania

Interpretacje podtrzymujące zaangażowanie

Zachowania podtrzymujące zaangażowanie

Rozdział 7 ROZPAD

Zdrada

 

Bariery

Poczucie winy

Dzieci

Naciski społeczne

Koniec

Różnorodność

Rodzaje miłości

Psychozabawa – jaka jest Twoja miłość?

Bibliografia

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Rozdział 1 Przemiany miłości

Trzy składniki miłości

Intymność

Namiętność

Zobowiązanie

Rozwój związku miłosnego

Zakochanie

Romantyczne początki

Związek kompletny

Związek przyjacielski

Związek pusty i jego rozpad

Podsumowanie

Zmiana jest nieodłączną towarzyszką życia – wszystko, co żyje, ulega zmianom. Brzmi to dość banalnie, dopóki nie uświadomimy sobie, że w odniesieniu do wielu zjawisk żywimy wewnętrznie sprzeczne pragnienia, aby żyły, a jednocześnie nie ulegały żadnym zmianom. Jednym z takich zjawisk jest niewątpliwie miłość – niezmienność tego uczucia jest przecież powszechnie uważana za znamię i rękojmię jego prawdziwości. Jednakże liczne, może nawet wszystkie związki miłosne ulegają w trakcie swego trwania daleko idącym przemianom. W dużym stopniu zmienia się treść uczucia łączącego partnerów, czyli sama istota miłości. Wystąpienie takich zmian jest zwykle traktowane albo jako pojawienie się, albo jako zanik „prawdziwej” miłości. „Dopiero teraz naprawdę ją kocham” – konstatują szczęściarze. Ci zaś, którzy mieli mniej szczęścia lub tylko dłużej czekali z wyciąganiem ostatecznych wniosków, stwierdzają: „To nie mogła być prawdziwa miłość, skoro tak niewiele z niej zostało”. Przyczyn takich zmian upatrujemy zwykle w negatywnych cechach partnera lub własnych („On jest zbyt samolubny na to, by mógł się zdobyć na prawdziwą miłość”). W ostateczności można jeszcze westchnąć nad ułomnością ludzkiej natury w ogóle. Z drugiej strony jednak takie obserwacje raczej mogą skłaniać do refleksji raczej o naturze miłości niż o naturze zaangażowanych w dany związek osób. W tym właśnie kierunku podążają rozważania zawarte w niniejszej książce, w której staram się przedstawić koncepcję miłości nie jako pewnego stanu uczuć tego czy innego człowieka, lecz jako procesu zachodzącego w długotrwałym związku dwojga ludzi. W myśl tej koncepcji nieuchronność zmian związku miłosnego nie wynika ani ze słabości charakteru jednego bądź obojga partnerów, ani z oddziaływania jakichkolwiek innych, zewnętrznych wobec związku czynników. Wynika ona z wewnętrznej natury takiego związku i samego uczucia miłości.

Trzy składniki miłości

Kiedy badacz napotyka złożone zjawisko, a takim niewątpliwie jest miłość, stara się je rozłożyć na jakieś prostsze składniki, które łatwiej zrozumieć. W odniesieniu do miłości jest to może odstręczające, ale niezbędne. Robert J. Sternberg (1986) wyróżnia trzy zasadnicze składniki miłości: intymność, namiętność i zobowiązanie do utrzymania związku. Omówię pokrótce naturę każdego z tych składników, zwracając szczególną uwagę na ich dynamikę, to znaczy szybkość przyrostu i spadku każdego z nich w miarę trwania związku.

Intymność

Intymność oznacza tutaj te pozytywne uczucia i towarzyszące im działania, które wywołują przywiązanie, bliskość i wzajemną zależność partnerów od siebie. Badania wskazują, że na tak pojmowaną intymność składają się:

– pragnienie dbania o dobro partnera,

– przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,

– szacunek do partnera,

– przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,

– wzajemne zrozumienie,

– wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami, zarówno duchowymi, jak i materialnymi,

– dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,

– wymiana intymnych informacji,

– uważanie partnera za ważny element własnego życia.

Jeżeli Czytelnik zaczął właśnie sprawdzać, czy wszystko to czuje wobec kochanej przez siebie osoby, to spieszę dodać, że Jego związek może być intymny, nawet jeśli któregoś z wymienionych uczuć czy zachowań brakuje w jego związku. Albowiem nie wszystkie te uczucia muszą być przeżywane, a działania podejmowane, aby można było mówić o zaistnieniu intymności. Do jej pojawienia się wystarczy dowolna konfiguracja wystarczająco dużej liczby tych składników. Badania Sternberga (1986) wykazują również, że struktura intymności (czyli skład mieszanki wymienionych punktów) nie zależy od tego, czy idzie o miłość do partnera życiowego, ojca, matki, rodzeństwa, czy też przyjaciela tej samej płci. Sugeruje to, że choć intymność pojawia się w tych związkach z różną siłą, jest ona zbiorem przeżyć charakterystycznych dla miłości w ogóle, nie zaś dla tylko jednej jej odmiany. Przeciwieństwem będzie tu namiętność, typowa dla miłości erotycznej lub romantycznej, raczej nieobecna w innych rodzajach miłości (może z wyjątkiem miłości małego dziecka do matki).

Dynamika (przemiany) intymności jest łagodna – siła uczuć i działań składających się na intymność rośnie powoli i jeszcze wolniej opada, jak to ilustruje rycina 1.1. Pozytywne emocje składające się na intymność wynikają w dużej mierze z umiejętności komunikowania się, wzajemnego zrozumienia i udzielania sobie wsparcia i pomocy, a takie umiejętności wykształcają się dopiero w trakcie wzajemnego poznawania się partnerów. W początkowym stadium związku partnerom często trudno się porozumieć, a wzajemne próby pomagania sobie mogą nawet przy najlepszych chęciach kończyć się niepowodzeniem wskutek nietrafnego rozpoznania i zrozumienia rzeczywistych potrzeb partnera, albo też nieumiejętności ich zaspokojenia. Jakże często gnani niecierpliwością serca chcielibyśmy zrobić dla niego czy dla niej „wszystko”, choć nie bardzo jeszcze wiemy, co by to właściwie miało być i jak tego dokonać. Ta chropowatość kontaktów ustępuje jednak w miarę upływu czasu i wykształcania się scenariuszy wzajemnych kontaktów, czyli pewnych niezmiennych ciągów działań obojga partnerów w najczęściej powtarzających się sytuacjach. Wykształcenie takich scenariuszy jest początkowo silnie nagradzające i przyjemne dla partnerów. Na przykład znalezienie skutecznego sposobu pocieszenia partnera, kiedy jest on w depresji, stanowi bardzo przyjemne wydarzenie i dla pocieszanego, i dla pocieszyciela. Ona może odkryć, że jemu wcale nie robi się lepiej od szczegółowego roztrząsania problemów stale stwarzanych przez zawistnego szefa, natomiast doskonale działa wyjście do kina czy placek z pobliskiej cukierni. On może się zorientować, że sposobem na jej nieporozumienia z matką nie jest ponawianie propozycji, aby zaprzestać z nią kontaktów (skoro są tak irytujące), lecz rozmowa o tych dawnych, szczęśliwych czasach, gdy kłótni jeszcze nie było. I tak dalej. Wzrost liczby takich udanych wzorców kontaktowania się i umiejętności wzajemnego zaspokajania potrzeb przez partnerów wymaga oczywiście czasu i dobrych chęci obojga zainteresowanych. W rezultacie intymność rośnie dość powoli w miarę trwania związku, jak to ilustruje rycina 1.1.


Rycina 1.1.

Wzrost i spadek intymności w miarę trwania związku

Źródło: Sternberg, 1986. Copyright © by American Psychological Association.

Udane scenariusze, według których układają się wzajemne kontakty, mają oczywiście tendencję do utrwalania się właśnie dlatego, że są udane i przynoszą partnerom różne korzyści. Z tego samego powodu udane scenariusze automatyzują się – zaczynają być odgrywane bez namysłu i bez wysiłku, a przecież z pozytywnym skutkiem. Jest to przyjemne i kojące, choć tkwi w tym być może najbardziej zdradliwa pułapka wielu pomyślnie rozwijających się związków. Już oto wiemy, czego ukochanemu najbardziej potrzeba, a w dodatku nikt inny nie wie tego aż tak dobrze i przenigdy nie potrafiłby równie płynnie zrealizować recepty na szczęście i nagle… okazuje się, że ukochany odchodzi z inną, która wcale nie zna ani jego, ani sposobu na jego kłopoty z szefem.

Co się stało? Dlaczego to, co dotąd było najlepsze, stało się bezwartościowe? Nie stało się nic ponad ujawnienie się prawidłowości, którą wszyscy dobrze znamy – rutyna jest zabójcza dla uczuć, szczególnie pozytywnych. Teorie opisujące pojawianie się i przebieg uczuć zakładają, że warunkiem niezbędnym do powstania jakichkolwiek emocji jest przerwanie automatyzmów i wystąpienie zdarzeń nieoczekiwanych, odbiegających od tego, co jest zawsze. Dopóki wszystko jest tak jak zwykle, dopóty niewiele jest powodów do przejmowania się (chyba że „zwykle” oznacza stany silnie nieprzyjemne, do których trudniej się przyzwyczaić niż do stanów przyjemnych, z natury bardziej podatnych na zobojętnienie). Skoro tak, to również uczucia w bliskim związku przeżywane są tak długo, jak długo partnerzy doświadczają niepewności i jej usuwania, jak długo w trakcie ich stosunków pojawiają się zaburzenia czy różnego rodzaju chropowatości i niespodzianki. Ponieważ w miarę trwania udanego związku wszelkie zgrzyty stopniowo zanikają, zanikają tym samym warunki niezbędne do pojawiania się uczuć pozytywnych, a w konsekwencji – same uczucia.

Zamieranie uczuć związanych z intymnością na ogół jest jednak bardzo powolne, ponieważ zanik ten powstrzymują bezpośrednie zyski psychiczne wynikające z wykształcenia scenariuszy silnie nagradzających i unikatowych (jeżeli jesteśmy przekonani, że tylko dany partner jest w stanie nas zrozumieć czy skutecznie służyć pomocą). Krzywa ilustrująca natężenie intymności na rycinie 1.1 opada więc bardzo powoli. Jednakże zwykle opada, ponieważ zyski psychiczne maleją z upływem czasu. Jest to wyraz innej prawidłowości, polegającej na tym, że wartość każdej nagrody (zysku) spada na skutek wzrostu częstości jej otrzymywania.

Namiętność

Namiętność jest konstelacją silnych emocji zarówno pozytywnych (zachwyt, tkliwość, pożądanie, radość), jak i negatywnych (ból, niepokój, zazdrość, tęsknota), często z mocno uwydatnionym pobudzeniem fizjologicznym. Emocjom tym towarzyszy bardzo silna motywacja do maksymalnego połączenia się z partnerem. Wiele typowych przejawów miłości, wskazywanych przez ludzi jako takie, to przejawy właśnie namiętności: pragnienie i poszukiwanie bliskości fizycznej, przypływy energii, uczucie podniecenia, bicie serca, dotykanie, pieszczenie, całowanie, kontakty seksualne, obsesja na punkcie partnera, marzenia na jawie, psychiczna nieobecność pod nieobecność partnera i tak dalej (co można sprawdzić w każdej książce z serii „Harlequin”, a także w bardziej naukowych źródłach – Shaver i in., 1987).

Dominującym elementem namiętności są zwykle w tej czy innej postaci pragnienia erotyczne, aczkolwiek nie sposób namiętności utożsamić z potrzebą seksualną ani założyć, że jest to jedyna potrzeba w nią uwikłana. Oprócz niej w grę może wchodzić potrzeba samourzeczywistnienia czy odnalezienia sensu życia, dowartościowania własnej osoby, dominacji, opiekuńczości i tym podobne.

Podczas gdy dynamika intymności jest łagodna, dynamika namiętności jest dramatyczna. Namiętność intensywnie rośnie, szybko osiągając swoje szczytowe natężenie, i niemal równie szybko gaśnie. Początkowy wzrost namiętności jest procesem przebiegającym lawinowo, na zasadzie dodatniego sprzężenia zwrotnego: im silniejsza namiętność, tym więcej pociąga ona za sobą zachowań jeszcze bardziej ją nasilających. Najłagodniejsze z tych zachowań to częste kontakty, bliskość fizyczna, długotrwałe patrzenie sobie w oczy – zgodnie z wynikami licznych badań każdy z tych czynników nasila wielkość przeżywanych przez człowieka emocji czy to pozytywnych, czy negatywnych. Jeżeli chcemy komuś wyznać, jak bardzo go kochamy, zrobimy to w bliskim kontakcie i patrząc mu w oczy. Jeżeli chcemy kogoś skutecznie zelżyć lub postraszyć, zrobimy to również z bliskiej odległości i w kontakcie wzrokowym. Podobnie, choć jeszcze silniej, oddziałuje izolowanie się partnerów od świata zewnętrznego, prowadzenie rozmów koncentrujących się na ich uczuciach (a rozpamiętywanie każdego uczucia prowadzi do jego nasilenia), kontakty erotyczne i tak dalej.

 

Wewnętrzna logika namiętności polega na tym, że może ona jedynie rosnąć, a samo tylko trwanie jest zapowiedzią jej śmierci. Choć prawda to oczywista, w równie oczywisty sposób odrzucamy ją wtedy, gdy akurat sami przeżywamy namiętność. Namiętność nie może wzrastać w nieskończoność, podobnie jak nawet największa lawina nie może spadać bez końca. Załamanie wzrostu namiętności stanowi zatem nieuchronną konsekwencję jej początkowo lawinowego wzrostu. Dobrze o tym wiedzą autorzy romansów z serii „Harlequin”, gdzie kolejność kluczowych zdarzeń jest z reguły podobna, niezależnie od tego, czy on jeździ srebrzystym bentleyem, czy raczej ubiera się u Harrodsa. Po początkowym wybuchu namiętność z jakiegoś zewnętrznego powodu (kamerdyner źle przekazał wiadomość) ulega zawieszeniu. Nie wygasa jednak, choć przez następnych pięćdziesiąt stron istnieje raczej potencjalnie niż faktycznie. Akcja nabiera rumieńców z chwilą ponownego wybuchu namiętności (przeszkoda została usunięta) i czym prędzej się kończy w momencie zapowiadającym niechybny spadek miłosnych porywów. Bohaterkom harlequinów robi się co prawda rozkosznie słabo, ale w istocie za nic mają samą namiętność, wiedząc, że i tak przeminie. Domagają się całej miłości, a więc i intymności, i zobowiązania.


Rycina 1.2.

Wzrost i spadek namiętności w miarę trwania związku

Źródło: Sternberg, 1986. Copyright © by American Psychological Association.

Dodajmy też, że namiętność jest ponadto uczuciem z natury swej nierealistycznym. Wymaga absolutnego uwielbienia partnera, a to jest możliwe jedynie za cenę braku realizmu, gdyż żaden śmiertelnik nie zasługuje na absolutny podziw i uwielbienie. Życie wymusza realistyczne spojrzenie na partnera i już sam ten realizm musi zabić namiętność, a przynajmniej ją osłabić. Istotą namiętności jest wreszcie jej zaborczość i zachłanność – ponieważ na mocy definicji namiętność to sprawa najważniejsza dla przeżywających ją ludzi, odsuwa ona na plan dalszy lub wyłącza inne rodzaje ich aktywności życiowej. Dodatkowym czynnikiem kładącym kres namiętności może więc być niemożliwy już do zniesienia poziom dezorganizacji pozostałych dziedzin życia.

Namiętność bywa porównywana z uzależnieniem od narkotyków, środków nasennych czy alkoholu. Osiąganie stałego poziomu pożądanych przez człowieka rezultatów działania owych trucizn wymaga stałego zwiększania dawki w miarę przedłużania się okresu ich zażywania. Powstałe w ten sposób uzależnienie nieuchronnie prowadzi do konieczności zwiększenia dawki trującej substancji, ponieważ tylko w ten sposób można uniknąć niezwykle przykrych objawów jej odstawienia. Jeżeli do odstawienia w końcu dojdzie, pojawia się głęboka depresja, rozdrażnienie i obsesyjna tęsknota za trucizną. Dopiero bardzo długi okres abstynencji umożliwia powrót do stanu wyjściowego.

Porównanie namiętności do fizjologicznego uzależnienia nie jest zbyt liryczne i – jak każda analogia – tylko w pewnym stopniu trafne. Dostarcza jednak przekonywających intuicji co do przebiegu ostatniej, zejściowej fazy namiętności. Po początkowo szybkim spadku jej natężenia następuje trwające dość krótko ustabilizowanie namiętności na niższym poziomie (plateau), po czym dochodzi do całkowitego jej wygaszenia. Tej ostatniej fazie towarzyszy depresja, a jednocześnie i tęsknota za namiętnością, i niechęć do niej. Tak więc podczas gdy intymność spada powoli i często w ogóle nie osiąga punktu zerowego, namiętność nie tylko spada do zera, ale jej ostateczny koniec jest w dodatku połączony z negatywnymi emocjami (por. rycina 1.2, a także bardziej szczegółowe rozważania nad naturalną śmiercią namiętności w rozdziale 4.).

Zobowiązanie

Zobowiązanie jest tu rozumiane jako decyzje, myśli i działania ukierunkowane na przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek oraz na utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód. Podczas gdy namiętność jest tym składnikiem miłości, który niemal w ogóle nie poddaje się rozumowi i woli samych zainteresowanych, a intymność poddaje im się tylko umiarkowanie, zobowiązanie jest wysoce podatne na świadomą kontrolę kochających się ludzi. Stanowi to zarówno o sile, jak i o słabości tego składnika. Z jednej strony bowiem silne zobowiązanie partnerów (bądź nawet jednego z nich) może być jedynym, choć skutecznym czynnikiem podtrzymującym związek. Z drugiej strony zaś, zobowiązanie jest zwykle rezultatem świadomej decyzji, a ta może zostać zmieniona czy odwołana, w związku z czym ten składnik miłości może przestać istnieć niemal z dnia na dzień. W sytuacji gdy jest to już jedyny czynnik podtrzymujący trwanie związku, zanik zobowiązania prowadzi do szybkiego rozpadu samego związku.

W udanym związku jednak zobowiązanie jest na ogół jego najbardziej stabilnym składnikiem. Wysiłek wkładany w utrzymanie związku automatycznie zapoczątkowuje proces jego samopodtrzymywania się. Wycofanie wysiłku byłoby równoznaczne z przyznaniem się przed sobą i innymi, że wysiłek ów został źle zainwestowany, co oczywiście niezbyt pochlebnie świadczy o samym inwestorze. Natomiast pochlebnie świadczy o nim (lub o niej) wysiłek wydatkowany sensownie i stosownie. Tak więc samo wkładanie wysiłku w dany związek zwiększa szansę, że inwestor będzie przekonywał zarówno siebie, jak i innych, iż jego postępowanie jest słuszne, i tym chętniej będzie czynił to nadal. Dalszymi czynnikami podtrzymującymi zobowiązanie są: dodatni bilans zysków i strat w danym związku oraz mała atrakcyjność innych (alternatywnych) związków dla nich dostępnych, a także liczne bariery przeszkadzające w zerwaniu związku. Bariery te mogą mieć charakter zarówno nieformalny (własny system wartości, naciski rodziny i przyjaciół), jak i formalny, jeżeli związek został zalegalizowany jako małżeństwo.

Dość złożona komputerowa symulacja rozwoju związku interpersonalnego (Huesmann i Levinger, 1976) sugeruje, że zanim krzywa zobowiązania osiągnie swój maksymalny i niezmienny poziom, jej wzrost ma charakter esowaty, jak to ilustruje rycina 1.3. Oznacza to, że początkowo zobowiązanie rośnie wolno, a w miarę narastania namiętności i intymności jego wzrost jest coraz szybszy. Następujące potem ustabilizowanie zobowiązania trwa w zasadzie aż do końca związku. Przerwanie związku jest zwykle równoznaczne z zaprzestaniem działań związek ów podtrzymujących, a więc z wycofaniem zobowiązania (które spada do zera).


Rycina 1.3.

Zmiany wielkości zobowiązania w miarę czasu trwania związku

Źródło: Sternberg, 1986. Copyright © by American Psychological Association.

Rozróżnienie pomiędzy intymnością, namiętnością i zobowiązaniem jako trzema odrębnymi składnikami miłości wymaga oczywiście jakiegoś odrębnego pomiaru każdego z tych składników. Pewnym krokiem w tym kierunku jest zamieszczony w ramce 1.1 kwestionariusz, który skonstruowałem na podstawie trójskładnikowej koncepcji miłości (Wojciszke, 1995). Zawiera on trzy grupy twierdzeń (skale), z których każda mierzy jeden z tych składników. Treść twierdzeń składających się na każdą ze skal ilustruje, na czym polega różnica między trzema omówionymi składnikami miłości.

Wadą kwestionariuszy jest oczywiście opieranie się na słownych deklaracjach, które bywają zawodne. Po pierwsze dlatego, że ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, o co są pytani. Na przykład, choć najczęściej ludzie dobrze sobie zdają sprawę z przeżywanych uczuć, bardzo często nie wiedzą, co tak naprawdę uczucia te wywołało. Mogą tu mieć różne opinie, które najczęściej są wyrazem nie faktów, lecz zdroworozsądkowych teorii o tym, co wywołuje uczucia. Po drugie dlatego, że niemal wszyscy ludzie (a nie tylko politycy) zwykle pragną dobrze wypaść we własnych i cudzych oczach, w związku z czym deklaracje są z reguły ładniejsze od rzeczywistości. Dlatego psychologowie poszukują bardziej wiarygodnych metod pomiaru niż same deklaracje, takich jak badanie aktywności mózgu czy też wydzielania hormonów.

Ramka 1.1

Pomiar miłości

Kwestionariusz ten składa się z opinii na temat Waszego związku i uczuć, jakie Was łączą oraz możliwych opinii na temat uczuć w ogóle. Prosimy o ustosunkowanie się do każdej z tych opinii. Im bardziej zgadza się Pan/i z daną opinią, a więc im lepiej wyraża ona Pana/i uczucia do NN, tym większą liczbę prosimy zakreślić przy danym twierdzeniu. (NN to oczywiście partner/ka bliskiego związku.)


1 2 3 4 5 6 7 2. Bywa, że sam widok NN wprawia mnie w podniecenie.
1 2 3 4 5 6 7 3. NN potrafi dodać mi otuchy.
1 2 3 4 5 6 7 4. Właściwie we wszystkim, co robię, mam na względzie dobro naszego związku.
1 2 3 4 5 6 7 5. Wspomnienia wspólnych chwil z NN często na nowo wzbudzają we mnie pożądanie.
1 2 3 4 5 6 7 6. Zawsze mogę liczyć na zrozumienie u NN.
1 2 3 4 5 6 7 7. Jestem gotowa/y na wiele wyrzeczeń, jeżeli to podniesie szansę, że będziemy razem szczęśliwi.
1 2 3 4 5 6 7 8. Często pragnę NN.
1 2 3 4 5 6 7 9. Mamy dla siebie z NN wiele wzajemnej życzliwości.
1 2 3 4 5 6 7 10. Nasze wspólne dobro jest dla mnie ważniejsze od własnego.
1 2 3 4 5 6 7 11. Czasami nie mogę się uwolnić od marzeń o NN.
1 2 3 4 5 6 7 12. W potrzebie zawsze mogę liczyć na NN.
1 2 3 4 5 6 7 13. W mój związek z NN wkładam wiele świadomie ukierunkowanych wysiłków.
1 2 3 4 5 6 7 14. Często myślę o różnych pieszczotach z NN.
1 2 3 4 5 6 7 15. Nawet nie prosząc o to, znajduję u NN wsparcie i pomoc.
1 2 3 4 5 6 7 16. Swoje działania zawsze dostosowuję do naszego wspólnego dobra.
1 2 3 4 5 6 7 17. NN jest dla mnie niezmiernie pociągający.
1 2 3 4 5 6 7 18. Sama obecność NN przynosi mi spokój.
1 2 3 4 5 6 7 19. Gdy trzeba, potrafię zacisnąć zęby i trwać przy naszym byciu razem.
1 2 3 4 5 6 7 20. Czuję, jak wszystko we mnie topnieje, gdy patrzę NN w oczy.
1 2 3 4 5 6 7 21. Nasze kontakty z NN pełne są ciepła i serdeczności.
1 2 3 4 5 6 7 22. Często myślę o tym, jak uniknąć różnych niebezpieczeństw czyhających
1 2 3 4 5 6 7 23. Przyglądanie się, jak NN wygląda, mówi czy porusza się, wprowadza mnie czasem w zachwyt.
1 2 3 4 5 6 7 24. NN rzeczywiście potrafi mnie wysłuchać.
1 2 3 4 5 6 7 25. Staram się rozwiązywać problemy nękające nasz związek.
1 2 3 4 5 6 7 26. Tylko NN potrafi mi dać prawdziwą rozkosz.
1 2 3 4 5 6 7 27. Mogę NN całkowicie zaufać.
1 2 3 4 5 6 7 28. Staram się sprawiedliwie rozłożyć nasze obowiązki.
1 2 3 4 5 6 7 29. Kocham dotykać NN.
1 2 3 4 5 6 7 30. Myślę o NN ze spokojem i przyjemnością.
1 2 3 4 5 6 7 31. Podejmuję wiele starań, by nasz związek nigdy się nie rozpadł.
1 2 3 4 5 6 7 32. Nie znam nikogo bardziej godnego pożądania niż NN.
1 2 3 4 5 6 7 33. Po rozmowie z NN często okazuje się, że problemy, od których ona się zaczęła, znikły.
1 2 3 4 5 6 7 34. Zmienił/a/bym pracę, gdyby tego wymagało dobro naszego związku.
1 2 3 4 5 6 7 35. Przeżywam z NN chwile uniesienia.
1 2 3 4 5 6 7 36. Rozumiemy się z NN bez słów.

Jak obliczyć i interpretować wyniki?