3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Powiązania

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

„Widzę, że postanowiłeś zorganizować w nocy pokaz fajerwerków” Hunter szybko zmienił temat, wrzucając klucz do kieszeni. Ciemne oczy Raya zauważyły obronny ruch, ale na ten moment dał spokój. “Tak, chcemy zacząć tydzień z przytupem, czyż nie?”

„Pewnie. Idziesz później na imprezę na basenie?” zapytał Hunter. Nie podobało mu się to, że Ray go obserwuje.

„Tak, Bedę gdzieś… w pobliżu” Ray odpowiedział obserwując go. Wziął pudełko zapałek z misy na kontuarze i wrzucił do pudełka z fajerwerkami, zanim odwrócił się i odszedł.

Hunter pozostał na swoim miejscu aż Ray zniknął z pola widzenia. Powoli sięgnął do kieszeni i wyjął klucz. Odwrócił się i chciał powiesić klucz tam, gdzie powinien być, ale rozmyślił się i wrzucił go do jednej z szuflad biurka. Podszedł do stojaka z kluczami. Bawił się palcami jak gdyby namyślając się nad czymś, po czym wziął klucz do pokoju, który znajdował się zaraz obok jego.

Będzie czuł się bezpieczniej, gdy będzie mógł mieć baczne oko na Angel… zwłaszcza w nocy.

Rozdział 2: „Sekrety”

Angel stanęła przed szklanymi drzwiami, zerkając przez nie na babcię. Domyśliła się, że o tej porze dnia Izabela Hart będzie przebywać w olbrzymim ogrodzie zimowym wychodzącym na ogród. Czuła, jak jej serce się ścisnęło gdy ujrzała, jak babcia dotyka guzików na swoim wózku inwalidzkim zbliżając się do drzwi na taras prowadzących do ogrodu.

Kiedy widziała ją po raz ostatni, stała dumna i wysoka, ocierając łzy z oczu przy pożegnaniu. Angel położyła dłoń na ogromnych, szklanych drzwiach, wzięła głęboki oddech i otworzyła je.

„Babciu!” Angel uśmiechnęła się i pobiegła do niej przez pokój. Jej uśmiech się poszerzył, gdy zobaczyła jak oczy jej babci rozszerzają się z zadowolenia. Pochyliła się i serdecznie ją uścisnęła. „O Boże, tak bardzo za tobą tęskniłam!”

Izabela zamknęła oczy ciesząc się prawdziwym uściskiem. To właśnie tak bardzo kochała w Angel i Tristanie…nie byli zakłamani jak reszta rodziny. Kiedy kogoś kochali… to kochali całym sercem.

„Jest mój aniołek” Izabela poklepała ją lekko po plecach. Czuła, że część jej sił wróciła do niej jak tylko Angel się zbliżyła. Dziewczyna zawsze miała swoje sposoby, by ją podnieść na duchu i sprawić, że czuła się kochana. Ale ni powstrzyma jej to przed wykorzystaniem swojej choroby do końca. „Cieszę się, że udało ci się przyjechać by się ze mną potkać po raz ostatni” pozwoliła, by głos uwiązł jej w gardle – jakby to była bardzo smutna myśl

„Co?” Angel odetchnęła i odsunęła się trochę, by móc spojrzeć na nią. „Babciu! O czym ty mówisz?” samo słuchanie o tym raniło jej serce i oczy napełniały się łzami.

„Oj, nie mówmy już o mnie, skarbie. Opowiedz mi o wszystkim, co przegapiłam przez te kilka lat i kim jest ten tak zwany chłopak, o którym słyszałam plotki?” – Izabela delikatnie zmarszczyła brwi. „Nie mogę uwierzyć, że moja mała wnuczka próbuje dorastać w miejscu tak bardzo oddalonym ode mnie, a ja nie mogę tego oglądać.”

*****

Tristan wyszedł z pokoju Ashtona. Gdy zamykał za sobą drzwi, poczuł wibracje telefonu w kieszeni. To był Ray, więc szybko odebrał. “Hej, Ray - co tam?”

„Limuzyna właśnie wyjechała, a twoja dziewczyna jest w drodze na szczyt góry. Wydaje się, że to ostatni dozwolony transport. Dalej chcesz, żebym zamknął bramę tu na dole?” zapytał Ray, chociaż wiedział, że takie były instrukcje Izabeli.

„Tak, babcia wyraźnie zaznaczyła, że nie chce żadnych nieproszonych gości.” potwierdził Tristan. „Po prostu zamknij ją dobrze i przychodź na górę – będzie zabawa. Jeśli ktoś będzie musiał wyjechać… cóż, ktoś ich odeskortuje na dół”

„Dobry plan” wymruczał Ray.

Rozłączył się i zamknął ciężkie, żelazne wrota. Zatrzaskując trzy grube kłódki, spojrzał na wysoki, ostro zakończony płot. Kątem oka dostrzegł wieżę telefoniczną i skierował się w jej kierunku. Była to jedyna wieża telefoniczna w promieniu około pięćdziesięciu mil – miał dziwne wrażenie, że już niedługo będzie zupełnie bezużyteczna.

*****

Angel wyszła na zewnątrz przez drzwi tarasowe. Potrzebowała chwili, by ochłonąć po szoku, jakim było zobaczenie babci, która wyglądała tak krucho na wózku inwalidzkim. Za każdym razem, gdy podnosiła kwestię jej zdrowia, Izabela odchodziła od tematu pytając ją o coś innego.

Po krótkiej wizycie babcia stwierdziła, że jest zmęczona i musi się położyć na resztę dni, ale zmusiła Angel do złożenia obietnicy, że odwiedzi ją ponownie rano. Zmartwiło ją to, że babcia kładzie się spać tak wcześnie – zastanawiała się, jak poważnie jest chora. Babcia była w świetnej kondycji gdy opuszczała Azyl i wyjeżdżała do Kalifornii. Można było nawet powiedzieć, że wglądała kwitnąco po śmierci dziadka.

Angel zacisnęła a usta na myśl o starym człowieku, którego zawsze uważała za potwora. W całym swoim życiu nigdy nikogo nie nienawidziła, ale kilka godzin przed tym jak spadł ze schodów, przyłapał ją i Huntera jak wracali ze wspólnej, solowej wycieczki nad staw.

Dzidek wrzeszczał na nią, że jest już zbyt duża na zabawy z indiańską hołotą z rezerwatu. Kazał Hunterowi się wynosić z góry i zatrzasnął za nim drzwi. Bolało ją serce, gdy patrzyła jak odchodzi. Kiedy próbowała się za nim wstawić, dziadek uderzył ja tak mocno, że upadła.

Angel krzyknęła z bólu, ale nie powiedziała nic więcej – wiedziała, że dziadek prawdopodobnie miał rację. Nic niw wiedział o tym, że ona i Hunter robili rzeczy, których nie powinni byli robić… całowali się, dotykali, eksperymentowali. Gdyby o tym wiedział, uderzyłby ją więcej niż raz.

„Widzisz, mówiłem ci, że to nie rzeźba anioła – to naprawdę Angel” – ktoś zaśmiał się z tyłu i od razu przepłoszył jej melancholię. Odwróciła się i uśmiechnęła widząc jednojajowych bliźniaków Wuja Roberta – Devina i Damiena.

„O mój Boże, ale wyrośliście!” uśmiechała się, gdy każdy z nich po kolei ściskał ją i okręcał w kółko. Byli w tym samym wieku co Tristan, ale jakimś sposobem przerośli go przez ostatnie dwa lata. Mieli co najmniej metr dziewięćdziesiąt wzrostu i wyglądali jak bramkarze przed klubem. Obaj mieli ubrane czarne, obcisłe koszulki z logo Azylu z przodu.

Położyła dłonie na ich ramionach, obserwując dumę w ich szarych oczach. „Wydaje mi się, że to mówi mi wszystko o tym, co robiliście tutaj” zachichotała. „Trzymaliście się z daleka od kłopotów? Czy powodowaliście je?”

„Kto? My?” Devin roześmiał się, odstawiając ją na ziemię, przy okazji głaszcząc ja po udzie i biodrze.

„Powinnaś nas lepiej znać” Damien przewrócił oczami w kierunku brata, złapał Angel w pasie i przyciągnął do siebie, uwalniając z objęć Devina. To była gra, w którą bliźniacy grali od lat – zawsze chcieli by lepi od siebie, gdy jakaś ładna dziewczyna była w pobliżu.

„Na szczęście dla was, chłopcy, zna was” Hunter spojrzał na bliźniaków i uśmiechnął się, gdy Angel odwróciła się usłyszawszy jego głos.

Angel lekko otworzyła usta gdy tylko spojrzała na Huntera – widziała go po raz pierwszy od dwóch lat. Nagle różnorodne wspomnienia przeleciały jej przed oczami, sprawiając, że zmiękły jej kolana, a puls przyspieszył. Emaile i telefony nic nie znaczyły w porównaniu z ujrzeniem go w rzeczywistości.

Jego włosy były dłuższe niż zapamiętała – atramentowa ciemność sięgała mu do połowy pleców. Wyglądał jak jeden z tych mężczyzn z okładek historycznych romansów, na których Indianin i biała dziewczyna przedstawieni są w gorącym uścisku.

Rumieniąc się na myśl o tym obrazku, wyplątała się z objęć kuzynów i podeszła do niego. „Jesteś wyższy” – wyszeptała, gdy spojrzała w górę na niego. Hunter był jedyną osobą, która wiedziała o niej więcej niż jej brat.

„Nie, to tylko ty jesteś niższa” Hunter droczył się z nią. Wziął ją w ramiona i podniósł. „No chyba, że zrobię tak”. Dla niego zawsze była lekka jak piórko. Mruknął wewnętrznie gdy nachyliła się w jego kierunku i zakończyła tą dziecinną zabawę mocnym uściskiem. Wdychał jej zapach i przypominał sobie wszystkie powody dlaczego czekał na nią, aż wróci.

Wiedząc, że są obserwowani, Hunter szybko postawił ją na ziemi. Spojrzał ponad nią na bliźniaków i powiedział „Impreza na basenie zaraz się zacznie, ktoś już tam o was pytał”.

„Stacey!” bliźniacy przybili sobie piątkę. „Do zobaczenia później!” Wystartowali szybko, jakby brali udział w wyścigu, w którym wygrywa ten, kto pierwszy dotrze do dziewczyny.

„Więc nareszcie nauczyli się dzielić?” zapytała Angel z poważną miną, obserwując jak bliźniacy odchodzą i lekko zachichotała z własnego żartu.

„Myślę, że po prostu lubią współzawodnictwo” zakpił Hunter. „Ta dziewczyna, Stacey, ciągle tu się kręci tylko po to, żeby o nią walczyli… Jak dotąd, żaden z nich jeszcze nie wygrał.”

Uśmiechnęła się miękko, odwracając się do Huntera. Zauważyła pasmo hebanowych włosów, które opadło mu na twarz, kiedy ją podniósł. Delikatnie przesunęła mu je za ucho. „Nareszcie czuję, że mogę oddychać”.

 

„Co cię powstrzymywało?” głos Huntera był tak samo miękki, jak jej. Wiedział o czym mówiła, bo też to czuł. Czuł to tak mocno, że oczy aż go piekły.

Spojrzał na jej błyszczące usta i poczuł, że zbliża się do niej… chciał ją pocałować, jak to robił zanim wyjechała. To on nauczył ją całowania, chociaż wiedział, że ona nigdy nie brała tych pocałónków tak poważnie, jak on. Dla niej to były tylko dziecięce eksperymenty… Dla niego – więzy, które łączą.

„Nikt nie powinien być oddzielany od swojego najlepszego przyjaciela… to boli.” Angel westchnęła znowu go przytuliła.

Hunter zastygnął w bezruchu na dźwięk słów „najlepszy przyjaciel”. Coś, co ona uważała za pieszczotę, on odczuwał bardziej jak uderzenie w brzuch. Wziął ją w ramiona i pocałował w czubek głowy. Próbując kontrolować swój głos powiedział „Wiem.”

Używała tego wyrażenia odkąd zdradziła mu wszystkie swoje sekrety… nawet ten o niej i Tristanie. Kiedyś nawet powiedziała mu, że myśli, że jest zakochana w swoim starszym bracie. Wtedy właśnie zaczął zabierać ją w góry – tylko oni dwoje… Pokazywał jej rzeczy, których nie mógł pokazać jej brat.

To był punkt zwrotny w jego relacji z Tristanem… ponieważ wiedział, że ukryte uczucie Angel nigdy nie było nieodwzajemnione. Ku jemu przerażeniu, skończyło się to tym, że przekonał Angel iż jest zakochana w nich obu.

Zmusił się do tego, by się odsunąć. Położył rękę na jej ramieniu i poprowadził do wyjścia z ogrodu. „Założę się, że jeszcze nie miałaś nawet czasu nabrać sił po przerażającym locie.” Uśmiechnął się, wiedząc, że nienawidzi helikopterów tak mocno, jak Tristan.

„Wiesz… mogłeś wyperswadować babci to wszystko” powiedział, gdy wpadła na niego przechodząc. „Zawsze umiałeś ją do wszystkiego przekonać”

„O nie, nie” Hunter uśmiechnął się. “Nie zwalaj na mnie winy za lot tym helikopterem. Poza tym, ostatnio częściej pozwalam twojej babci postawić na swoim”. Przeszli po trawie na otwartą przestrzeń. Wiedział, że byli doskonale widoczni z pokoju Ashtona, więc specjalnie zwolnił. Nikt nigdy nie powiedział, że jest świętym.

„Jesteś moim bohaterem… wiesz o tym?” Angel zatrzymała się, więc spojrzał na nią. „Gdybyś nie znalazł babci po tym, jak miała atak serca…” jej głos przeszedł w delikatny szept. „Ocaliłeś jej życie.”

Ashton owinął się ręcznikiem po wyjściu z łazienki. Tego właśnie potrzebował – długiego, gorącego prysznica, by dobrze rozpocząć tydzień. Może będzie mógł zrobić dobre wrażenie na rodzinie Angel i pokazać im, że jest jego. Jeszcze nigdy nie napracował się tyle, by zaimponować dziewczynie.

Jego ostatnia dziewczyna była dwulicową dziwką, która wbiła mu nóż w plecy – musiał dać jej nauczkę. Ale nie Angel. Widział, ze nadal była słodką dziewicą, której musiał kraść całusy. Nie przeszkadzało mu to jednak. Jeśli chciałby seksu… wokół było pełno dziwek chętnych, by ugasić jego płomień, których mógł się potem pozbyć, by móc spędzać czas z Angel.

Popatrzył w lustro na komodzie i zaczął suszyć ręcznikiem włosy. Zatrzymał się, zauważywszy coś w odbiciu. Odwrócił się do okna i zmarszczył brwi widząc Angel I Huntera stojących blisko siebie – jakby powierzali sobie swoje tajemnice.

Zacisnął zęby, aż zabolały go szczęki widząc swoją dziewczynę i tego indiańskiego chłopaka, którego z czułością nazywała najlepszym przyjacielem. Jakoś wątpił, by Hunter lubił tę nazwę… żaden normalny facet by nie lubił.

„Angel, twoja babcia zawsze była dobra dla mnie i dla Raya… nawet wtedy, gdy nie miała żadnego powodu, by tak postępować. Nienawidzę tego, co jej się przytrafiło”. Hunter westchnął, wiedząc, że było to kłamstwo. Gdyby Izabela Hart nie dostała ataku serca… Angel nie stałaby teraz tutaj. Skulił się wewnętrznie wiedząc, co zrobił.

Szaman z jego wioski nauczył go wszystkiego o ziołach – jak mogą leczyć i jak zaszkodzić. Skorzystał z tej wiedzy i przygotował dla Izabeli odpowiednią miksturę, która spowodowała jej lekki atak serca. To była jedyna rzecz, jaka przyszła mu do głowy, która mogła sprowadzić Angel z powrotem.

„Nie zasługuję na żadne uznanie tylko dlatego, że ją znalazłem” przyznał Hunter, z brudnym sumieniem.

Angel uśmiechnęła się delikatnie wiedząc, że Hunter nigdy nie miał ani śladu zarozumiałości w sobie. Chciała, żeby wiedział jak bardzo docenia to co zrobił, wspięła się na palce i delikatnie pocałowała go w usta.

Kiedy odsuwała się od niego, ich oczy się spotkały. Angel zaczerpnęła powietrza czując małe błyskawice idące w dół brzucha i w górę po udach. To nie był pierwszy raz, kiedy wywołał u niej taką reakcję… ale pierwszy, kiedy nie powinien był. Miała teraz chłopaka… zakochanie się w Hunterze byłoby czymś zabronionym… tabu.

Angel przełknęła ślinę odsuwając się od niego. „Dziękuję za uratowanie babci. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym ją straciła”.

Hunter zmrużył oczy wiedząc, że próbuje zaprzeczyć temu, co właśnie oboje poczuli. Może nie próbuje zaprzeczyć… ale na pewno zignorować. Nie miał zamiaru jej na to pozwolić… Właściwie miał zamiar przypominać jej, że nie da się o nim tak łatwo zapomnieć.

Wziął ją za rękę i poprowadził w kierunku drzwi frontowych. „Chodźmy, trzeba cię wreszcie gdzieś umieścić.”

Ashton złapał okiennicę tak mocno, że drewno zaskrzypiało. Angel nigdy dotąd nie dała mu powodu do zazdrości, ale nie podobał mu się sposób, w jaki patrzyła na Huntera… w jaki sposób go całowała. Nie podobało mu się to w najmniejszym stopniu. Nie pozwolił jej wrócić do domu tylko po to, by obserwować jak rzuca się w objęcia innych chłopaków.

Angel weszła do windy otrząsając się z resztek elektryczności spowodowanej pocałunkiem Huntera. „No więc gdzie będę spać?” uśmiechnęła się, wiedząc, że to gra, w którą kiedyś grali.

Cała czwórka: Tristan, Ray, Hunter i on sama wykradali rejestr z recepcji i zamieniali ludziom pokoje tylko po to, by spowodować duże zamieszanie. Mieli z tego powodu sporo kłopotów i w sumie zadziwiające było to, że dziś to Hunter zajmował się tym, przez co ciągle na nich krzyczano w przeszłości.

Hunter wzruszył ramionami „Pomyślałem, że chciałabyś być w pokoju obok brata” nacisnął guzik na czwarte piętro. „Więc dałem ci twój stary pokój”

„Cieszę się, że dostałam duży pokój” uśmiechnęła się. Wiedziała, że w porównaniu do pokoi na dole, te na samej górze były olbrzymie. Poza tym, dobrze będzie znowu poczuć się dokładnie jak w domu. „Dzięki”

„Zawsze myślałem, że wy dwoje jesteście trochę zepsuci” hunter droczył się z nią. “Dlatego zdecydowałem, że też się wprowadzę” – wyciągnął z kieszeni klucz. Wziął pokój zaraz obok niej jak tylko wprowadził się tam w zeszłym miesiącu. Pozwalało mu to czuć się bliżej niej, chociaż była tak daleko.

„Kiedy ostatecznie wprowadziliście się do Azylu?” zapytała Angel. On i Ray zawsze jeździli tam i z powrotem, by co noc być z matką… nawet zanim Ray zdał na prawo jazdy. On i Ray bardzo kochali matkę i zawsze upewniali się, że ma dobrą opiekę.

Kiedy drzwi windy się otworzyły, przytrzymał je ręką by mogła przejść. „Przepraszam, Angel… Poprosiłem Tristana, żeby nic ci nie mówił. Nie chciałem, żebyś się o nas martwiła.” Jego oczy pociemniały – wiedział, że miałaby święte prawo wściekać się na niego, gdyby chciała.

„Więc powiedz mi teraz” Angel miała złe przeczucia. Hunter nigdy nie miał przed nią tajemnic i zastanawiała się czy nie powiedział jej dlatego, że była nieobecna przez tak długi czas. „Czego nie wiem?”

“Nasza matka zginęła w zeszłym miesiącu gdy nasz dom przypadkiem stanął w płomieniach.” Przełknął ślinę, gdyż nadal nie chciał o tym mówić. „Strażacy powiedzieli, że wygląda na to, że gotowała coś i najprawdopodobniej zasnęła przy tym.”

Angel otworzyła usta gdy jego oczy zalśniły niewylanymi łzami. „O Boże, Hunter…Tak mi przykro. Szkoda, że mi nie powiedziałeś… Przyjechałabym wcześniej.”

„Nie chciałem żebyś… widziała mnie w takim stanie.” Wyznał jej, gdy przytuliła go po raz trzeci w przeciągu pół godziny.

Puścił drzwi, które się zamknęły i nacisnął przycisk stop. Hunter położył dłonie na ścianie windy za jej plecami. Nie mógł się powstrzymać, przyciągnął ją do siebie, zarumienioną, pozwalając by jej zapach jej włosów ukoił jego wewnętrzny ból. Ten ból nie miał nic wspólnego z jego matką.

Angel nie miała zamiaru robić nic więcej - jedynie pocieszyć go – ale jak tylko ich ciała się zetknęły, poczuła jak dociska ją do ściany i wsuwa nogę pomiędzy jej uda, co znowu rozpaliło ich oboje.

„O boże, Angel” Hunter mruczał wtulony w jej delikatną szyję, czując żar bijący od jej ciała przez materiał przykrywający jego nogę. Trąc swoim udem o jej, podniósł głowę i desperacko ją pocałował. Jego dłonie przesunęły się wzdłuż jej ramion i złapały jej. Przeplatając swoje palce przez jej przycisnął je do ściany. Znał ją wystarczająco dobrze, by pamiętać jak nakręcała ją odrobina dominacji. Jeżeli traktować to prawie jak seks… to byli kochankami od bardzo dawna.

Z początku Angel oddała pocałunek, zatracając się we wrażeniach, które w niej rozbudzał. Ale wtedy obraz Ashtona przyszedł jej na myśl i odwróciła głowę, przerywając to. Jęknęła lekko czując jego gorący oddech na szyi. Wyciągnęła dłonie z jego rąk, położyła je na jego klatce i lekko odepchnęła.

„Hunter?” Angel patrzyła w podłogę, nagle przestraszona tym, co mogłaby zobaczyć, gdyby spojrzała w górę na niego. „Przepraszam, ja…”

„Ciii” delikatnie podsunął palec pod jej brodę i lekko podniósł do góry, by na niego spojrzała. Wiedział już dlaczego przestała. Ashton Fox już przegrał… chociaż ona jeszcze o tym nie wiedziała. Jego oczy pęknie pociemniały gdy słuchał jej prawie nierównego oddechu – jedynie po prostym pocałunku.

„Nie przepraszaj… nigdy nie powinnaś przepraszać za to, że mnie kochasz. Przynajmniej wiem, że wybaczyłaś mi to, że nie powiedziałem ci o naszej matce” Hunter puścił ją, zmuszając się do tego, by się odsunąć i nacisnąć guzik otwierania drzwi.

Angel wiedziała, że Hunter opowie jej o swojej matce kiedy będzie na to gotowy, więc szybko uciekła z windy. Nie ufała już sobie więcej, gdy była z nim sam na sam. Kiedy już była pewna, że odszedł, zwolniła krok.

Biedny Hunter… i Ray. Zawsze byli tak delikatni dla swojej matki. Która z kolei bardzo ich kochała. Angel pamiętała, jak często marzyła o tym, by mieć taką relację z własną matką. Ale jej matka była dla niej obca… właściwie od zawsze.

Kiedy drzwi windy zamknęły się za nią, Hunter położył dłonie w tym samym miejscu na ściennie gdzie były jej… popychając je z frustracji. Żeby tylko liczenie do dziesięciu działało. Zamknął oczy i i tak zaczął liczyć, zmuszając swój oddech to w miarę normalnego rytmu. Kiedy się wyprostował i otworzył oczy, znowu był perfekcyjnie opanowany.

Otworzył telefon, wybrał numer Tristana, żeby powiedzieć mu, że jego siostra jest w swoim pokoju. Zmarszczył brwi widząc, że nie ma sygnału.

Angel weszła do pokoju i uśmiechnęła się widząc, że zostawili wszystko tak, jak było zanim się wyprowadziła. Rzuciła się tyłem na materac i ze szczęśliwym westchnieniem zamknęła oczy. Jak tylko to zrobiła, wszystko to, co robili z Hunterem w windzie wróciło do niej i rozpalało jej ciało.

Tak długo jej nie było – myślała, że już nie będzie jej chciał… nie w ten sposób. Tristan zaczął się z kimś spotykać… dlaczego nie Hunter?

Kiedy zaczęła spotykać się z Ashtonem… próbowała zablokować wspomnienia o Hunterze i Tristanie. Ale teraz, kiedy wróciła, czuła, że jej serce znowu zaczynało być rozdarte. Tak długo była zakochana w nich obu, że dlatego właśnie zaczęła randkować z Ashtonem… by zapomnieć. Ale kiedy Hunter dotknął ją przed chwilą w windzie, potwierdziło to jej największe obawy… Nie była zakochana w Ashtonie Foxie, a on nigdy nie będzie w stanie sprawić, by poczuła się tak, jak przy Hunterze.

 

Prześlizgnęła dłoń po dolnej części brzucha, a potem powoli wsunęła dłoń pomiędzy nogi, wyginając się w łuk. Zamknęła oczy, a wyimaginowany obraz Huntera zamigotał i został zastąpiony wspomnieniami gorącego dotyku Tristana.

Rozdział 3 „Zazdrość”

Było już prawie ciemno gdy Tristan przełączył spokojną muzykę na alternatywny rock i złapał butelkę wina, którą schował głęboko w barze Tiki. Wziął trzy kieliszki, a przelotny uśmiech przemknął mu przez usta. Niedawno znalazł sekretną piwniczkę winną swojego dziadka ukrytą w tajemnym labiryncie przejść biegnących pod podłogami i w ścianach olbrzymiego budynku.

To, że dziadek nie powiedział o korytarzach nikomu z rodziny było jedyną rzeczą, którą według Tristana zrobił dobrze. Teraz miał swój własny, mały sekret i – jak dotąd – widziała o nim tylko jedna osoba. Angel. A ona nie była osobą, która chciałaby odkrywać pokryte pajęczynami katakumby.

Zobaczył Ashtona, który wszedł bocznym wejściem i pomachał mu, by podszedł. „Czas zacząć poznawać rodzinę.” Tristan zaprowadził go do tapicerowanego stolika piknikowego, przy którym bliźniaki zabawiali Stacey.

„OK, jeszcze nie zacząłem pić a już widzę podwójnie” zażartował Ashton, mając nadzieję na przełamanie pierwszych lodów.

Damien i Devin obejrzeli się, gdy ich usłyszeli. Zobaczyli butelkę wina i śledzili ją wzrokiem podczas gdy Tristan położył ją na stole.

„Hej, to jedna z butelek z sekretnego zbioru dziadka. Widziałem, jak dziadek z tatą pili jedną dawno temu.” Devin złapał butelkę i zaczął się podważać korek. „Gdzie u diabła ją znalazłeś?”

Zanim Tristan zdążył odpowiedzieć, Damien kiwnął głową w kierunku Ashtona. „Tristan? Po co go przyprowadziłeś? Potrzebujemy kolejnego chłopaka tak samo jak kolejnej dziury w głowie.” Objął ramieniem Stacey podczas gdy brat bliźniak był zajęty winem.

„Ha, ha” Tristan postawił kieliszki na stole. „Chciałbym żebyście poznali Ashtona Foxa… chłopaka Angel…” wskazał każdego z nich palcem gdy ich przedstawiał Ashtonowi „A to Devin… i Damien, nasi kuzyni. A to Stacey, która po prostu przychodzi ich trochę podręczyć, gdy akurat ma czas.” Mrugnął do Stacey wiedząc, że nie będzie miała nic przeciwko takiemu przedstawieniu.

Ashton wyciągnął rękę i starał się nie skrzywić z bólu podczas gdy bliźniacy po kolei prawie połamali mu kości uściskiem. Zgiął dłoń, by przywrócić w niej krążenie krwi, uśmiechnął się i powiedział „Angel dużo mi o was opowiadała, chłopaki. Cieszę się, że wreszcie mogę poznać bliźniaków”

„Więc nasza mała Angel opowiadała ci o swoich ulubionych kuzynach od całusów?” Damien zapytał z kamienną twarzą.

„Tak, opowiadała też o twoim zakrwawionym nosie po tym jak spróbowałeś” – Ashton odpowiedział równie poważnie, lekko znudzony. Jeśli już musi walczyć z testosteronem – cóż, niech tak będzie.

Tristan zaśmiał się głośno i klepnął Ashtona po plecach. „Mój chłopak, bierz go!”

„Mówisz poważnie?” zapytała Stacey, śmiejąc się wraz z Tristanem i sięgając po kieliszek, który Devin właśnie napełnił.

„Prawie w ogóle – o ile pamiętam” Damien złapał kieliszek i opróżnił go. To smutne, że Angel załatwiła sobie kolejnego ochroniarza. Jakby indiańska brygada to było za mało.

Ignorując bliźniaków Tristan poklepał Ashtona po ramieniu by zwrócić jego uwagę. „Tam dalej jest wujek Robert i jego żona Diane” wskazał na parę wchodzącą do jacuzzi. „Z jakiegoś powodu przestali się starać o dzieci po tym, jak bliźniacy pojawili się na świecie.” Starał się nie roześmiać gdy zobaczył reakcję Ashtona.

„Kim jest twój przyjaciel?” Tiffany podeszła, postawiła kolano obok Devina I oparła się o nie jakby była znudzona, ale zaintrygowana. Miała ubrane błękitne bikini, które było o kilka rozmiarów za małe i lekko owijało jej klatkę piersiową.

Trzepnęła Devina w ucho, gdy ten odwrócił głowę i gapił się wprost na jej piersi. „Ej, przestań zboku.”

“Daj mu spokój, Tiff – on już jest zajęty” powiedział Devin zmartwionym głosem. „Wygląda na to, że zostaję ci tylko ja”. Warknął, gdy zauważył Damiena próbującego pocałować Stacey. „Do cholery” Damien, nie mogę cię spuścić z oka nawet na minutę, co?”

Bliźniaki próbowali nachylić się do siebie by się dalej kłócić, ale Stacey nadal siedziała pomiędzy nimi. Położyła swoją delikatną dłoń na ramieniu każdego z nich i lekko ich od siebie odepchnęła. „Przestańcie, chłopcy, albo znowu pójdę do domu” ostrzegła ich.

„Tiffany, poznaj Ashtona… to gość Angel w tym tygodniu” Tristan specjalnie obniżył mu status z chłopaka na gościa. Jeśli Tiffany spróbuje szczęści z Ashem… cóż, kim on był by ją powstrzymać. „Tiffany to nasza najmłodsza kuzynka, jej dwoje rodzeństwa też jest gdzieś tu w pobliżu.”

„Są w basenie z przyjaciółmi” Tiffany nadąsała się podobnie jak wcześniej Devin. Przewróciła oczami, wzięła Devina za rękę i pociągnęła go z krzesła. „Chodź, idziemy się zmoczyć”.

„Pewnie” Devin klepnął Stacey w tyłek jak przechodził w stronę basenu.

Ashton uniósł brew. Ale ugryzł się w język i nie powiedział nic głośno. Poza tym, cała rodzina pewnie rzuciłaby się na niego gdyby wyjawił co mu chodziło po głowie.

Tristan wskazał na ciemnowłosą dziewczynę wspinającą się na dalszą wieżę do skoków. „To Paris, starsza siostra Tiffany. A ten dziwny mężczyzna wspinający się za nią to prawdopodobnie jej najnowsza zabawka na ten tydzień, ponieważ nigdy wcześniej go nie widziałem.” Odwrócił się i spojrzał na drugi koniec basenu. „A jedna z tych dwóch osób obściskujących się w brodziku dla dzieci to Jason, ich brat.”

„Co jest w tym winie tutaj?” zapytał Ashton, mając nadzieję, że zabrzmiało to jak żart.

„Jak myślisz – dlaczego ja nie piję?” Tristan uśmiechnął się. Coraz bardziej lubił Ashtona. Czasami życie ssie. “Ich mama powinna niedługo tu się pojawić. Ciotka Carley.” Nachylił się do Ashtona, i, żeby Damien nie podsłuchał, szeptem dodał “No chyba, że jest tak pijana, że nie jest w stanie chodzić.”

„Założę się, że to ona” Ashton kiwnął głową w kierunku wejścia. Obserwował je, by nie przeoczyć Angel. Kobieta w średnim wieku wyglądała jak dziewczyny, ale miała krótsze włosy i stanowczo za dużo tapety. Wyglądała na zmęczoną… chwila… czy ona się właśnie zatoczyła?

„Tak, to ona… Założę się, że pójdzie prosto po alkohol.” Tristan wydał z siebie triumfujący odgłos gdy Carley wzięła z baru Tiki flaszkę kanadyjskiej whiskey i podeszła do leżaka – nie zawracając sobie głowy szklanką.

„A to kto?” zapytał Ashton wskazując znowu na drzwi, gdzie zauważył dziewczynę w wieku Angel, z długimi brązowymi włosami i jasną skórą.

„To nasza kolejna kuzynka” Tristan wstał i podszedł do niej. Wiedział, że Ashton osłupieje, gdy to zobaczy, więc nachylił się nad Shae i namiętnie ją pocałował. Jak już uznał, że przedstawienie trwa wystarczająco długo, odsunął się i powiedział do niej „Nie wściekaj się, ale właśnie powiedziałem chłopakowi Angel, że jesteś jedną z moich kuzynek. Spadł już z krzesła?”

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?