3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Sobowtóry

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Okładka, projekt graficzny, fotoedycja

Fahrenheit 451

Zdjęcie na okładce - front: fotolia

-tył; pixebay

Redakcja i korekta

Elżbieta Steglińska

Dyrektor projektów wydawniczych

Maciej Marchewicz

Zdjęcia: wikipedia, pixebay

ISBN 9788380796676

Copyright © Teresa Kowalik, Przemysław Słowiński

Copyright © Fronda PL Sp. z o.o.

Warszawa 2021


Wydawca

Wydawnictwo Fronda Sp. z o.o.

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

tel. 22 836 54 44, 877 37 35

faks 22 877 37 34

e-mail: fronda@fronda.pl

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

www.twitter.com/Wyd_Fronda

Konwersja

Epubeum

Spis treści

Wstęp

Jaki artysta ginie we mnie!

Legenda Warneńczyka

Nieprawdziwy Shakespe(a)re

Dymitriada

Serce prawdę ci powie

„Mechaniczny Turek”

„Bliźniaczy” brat

Dwunasty baronet

Cudownie ocalona

Wnuk cesarza

Wróg publiczny nr 1

Biskup w burdelu

Ryzykant Hess

Dubler Stalina

Przypadkowy sobowtór

Byłem Montgomerym

Tajemnice berlińskiego bunkra

Himmler – wcielenie zła

Martin Bormann – tajemnicza postać

Matrioszki Stalina

Śmierć w Dallas

Dymy piekła

Skradziona tożsamość

W cieniu „demona”

Sobowtór diabła

Dwie siostry Łucje

„Prawdziwy” Putin

„Nieziemski” sobowtór

Bibliografia

Przypisy

Wstęp

Twarz jest jednym z elementów najsilniej określających naszą tożsamość. Nic więc w tym dziwnego, że łudzące podobieństwo niespokrewnionych ze sobą ludzi to temat, który zawsze nas pociąga, a zarazem trochę przeraża. Fakt, że gdzieś na świecie żyje osoba wyglądająca tak samo jak my, jest od wieków powszechnie znany, choć zwykle trudny do pojęcia.

Zjawisko sobowtóra, czyli osoby bliźniaczej fizycznie, chociaż w żaden sposób niespokrewnionej, od zawsze budziło grozę. Historie opowiadające o takich przypadkach nieodmiennie miały ponure zakończenie – obcy „brat bliźniak” zwiastował bowiem we wszystkich podaniach ludowych tragedię lub rychłą śmierć. Istoty, które poruszają się i wyglądają jak inni, nazwano z niemiecka doppelgängerami i zasiedlano nimi nie tylko przekazywane z ust do ust ludowe baśnie i „czarne opowieści” klasy B, lecz także światową literaturę, by wspomnieć chociażby w tym miejscu dzieła Dostojewskiego czy Szekspira.

Pani doktor Teghan Lucas, antropolog sądowy z Uniwersytetu w Adelajdzie, przeanalizowała prawie 4 tysiące twarzy, mierząc je wszerz i wzdłuż – zwłaszcza zaś sprawdzając odległości pomiędzy kluczowymi elementami: uszami, oczami, czołem, brodą itp. Korzystała przy tym z bazy danych US Army Anthropometric Survey. Następnie sprawdziła, jakie jest prawdopodobieństwo, że u dwojga niespokrewnionych ludzi wyniki pomiarów będą identyczne. Wyszło jej, że już przy ośmiu zmiennych szansa, że ludzie będą mieć te same osiem wymiarów ciała (takich jak np. obwód łydki, długość przedramienia lub szerokość bioder) wynosi jeden do kwintyliona (jeden, po którym występuje 18 zer).

Badania dr Lucas dotyczyły również tego, co jest bardziej wyjątkowe: twarzy czy ciała osoby. W ich wyniku odkryła, że ludzie częściej mają „nieznajomego bliźniaka”, który miał takie same rysy twarzy niż kształt ciała. „Zacznij patrzeć na ciało, jest bardzo przydatne” – powiedziała Teghan Lucas.

Antropometria, czyli pomiar ludzkiego ciała, ma praktyczne zastosowanie dla policji i innych organów ścigania, które chcą dopasować przestępstwa do sprawców lub zlokalizować zaginionych ludzi. Według doktor Lucas, która wielokrotnie występowała w charakterze biegłego sądowego w procesach karnych i cywilnych, „pomiary ciała były z naukowego punktu widzenia tak wyjątkowe i cenne dla badań jak DNA czy odciski palców. (…) Badania dowiodły, że kształt ciała może być dużo bardziej przydatny niż rozpoznawanie twarzy, ponieważ jest bardziej prawdopodobne, że to właśnie ciało będzie wyjątkowe. (…) Ludzie zostawiają swoją antropometrię na miejscu zbrodni, kiedy zostają złapani przez kamerę CCTV lub robią obciążające selfie. (…) Badanie zmienności człowieka nie jest nowe, ale nowością jest to, że możemy teraz uzyskać pomiary ciała na podstawie materiału z kamery i wykorzystać te pomiary do identyfikacji osób. (…) W tym celu potrzebna jest jednak ściślejsza współpraca między organami ścigania lub obroną a naukowcami w celu opracowania modeli komputerowych i programów w nowo powstającej dziedzinie nauki”.

Oczywiście badania doktor Lucas opierają się na niezwykle dokładnych pomiarach, analizowanych w dodatku przez komputer, dla którego różnica zaledwie jednego centymetra w rozstawie oczu była już nie do przyjęcia. Nasz mózg nie jest jednak aż tak dokładny. Zwykle wystarcza mu obraz „mniej więcej”, by w dwóch różnych twarzach dopatrzył się podobieństwa. Dlatego widzi sobowtóry wokół siebie daleko częściej, niż wynikałoby to ze zwykłego rachunku prawdopodobieństwa. Jak to się dzieje, wyjaśnia na łamach „Gazety Wyborczej” Olga Woźniak:

„Do postrzegania twarzy mamy w naszej głowie wyspecjalizowany ośrodek. To zakręt wrzecionowaty. Obrazy twarzy, które on przechowuje, bardziej niż do zdjęć można porównać do policyjnych portretów pamięciowych. Zbiór pewnych cech ogólnych, bez szczegółów. Mózg – dla oszczędności czasu i przestrzeni – potrafi sprowadzać widziane obiekty do schematów. Odrzucać nieistotne szczegóły i wyciągać «esencję» rzeczy. Bo właśnie po takich «z grubsza» elementach rozpoznajemy bliskich i znajomych. I dlatego jeśli ktoś «z grubsza» jest do kogoś podobny, nasz mózg hiperbolizuje to podobieństwo, a my mamy wrażenie, że widzimy sobowtóra – które to odczucie blednie, gdy wdamy się w szczegóły wyglądu danej osoby”.

Historia zna wiele przypadków podawania się za inną osobę. Już w Biblii znajdziemy opowieść o Jakubie, który oszukał swego ojca Izaaka, udając własnego brata bliźniaka, Ezawa, i w ten sposób uzyskał od niego błogosławieństwo przeznaczone dla pierworodnego.

W starożytności podszywanie się pod zmarłego władcę lub członka rodziny panującej w celu zdobycia władzy w państwie nie było wcale rzadkie. Niektórym uzurpatorom udawało się nawet zdobyć tron.

Antioch IV Epifanes, władca starożytnej Syrii z dynastii Seleucydów, panował w latach 175–163 p.n.e. Po śmierci władcy tron objął jego syn, dziewięcioletni Antioch V Eupator. Niespełna dwa lata później Rzym wycofał swoje poparcie dla Antiocha, kiedy w czasie zamieszek tłum zamordował rzymskiego ambasadora w Antiochii Gnejusza Oktawiusza. Rzymscy senatorowie poparli Demetriusza, który w październiku 162 r. p.n.e. zdetronizował i zamordował Antiocha V, sam ogłaszając się królem.

 

Ów Demetriusz, już jako Demetriusz I Soter, panował do roku 150 p.n.e. Wtedy to władcy sąsiednich państw Pergamonu, Kapadocji i Egiptu zawarli koalicję przeciw niemu i poparli Aleksandra Balasa jako cudem uratowanego od śmierci Antiocha V Eupatora, którego uzurpator przypominał sylwetką i rysami twarzy. Balas uzyskał poparcie senatu rzymskiego i państw ościennych, a także Żydów walczących o niepodległość pod wodzą Jonatana Machabeusza. Demetriusz stawił czoło najazdowi obcych wojsk i poległ podczas bitwy z uzurpatorem, który zastąpił go na tronie Syrii.

W Cesarstwie Rzymskim również podejmowane były tego typu próby. Za panowania cesarza Tyberiusza Klaudiusza Nerona (42 p.n.e. – 37 n.e.) niewolnik Klemens podszył się pod swego zmarłego pana, Agrypę Postumusa1. Agrypa był po matce wnukiem Oktawiana Augusta i przez to potencjalnym rywalem do purpury dla Tyberiusza. Z tego powodu został zamordowany zaraz po śmierci Augusta, w 14 r. n.e.

Po śmierci swego pana Klemens wykradł jego prochy. Następnie udał się do Etrurii, zapuścił włosy i brodę, by upodobnić się do Agrypy, i utrzymywał, że to on jest Postumusem. Udało mu się nawet zebrać w 16 r. n.e. grupę ludzi w Galii i Italii. Podczas marszu na Rzym został z polecenia Tyberiusza pochwycony i po torturach stracony. Według rzymskiego historyka (chociaż greckiego pochodzenia) Kasjusza Diona Tyberiusz miał się zapytać Klemensa: „Jak stałeś się Agrypą?”. „W taki sam sposób jak ty zostałeś Cezarem” – usłyszał w odpowiedzi.

Później nieomal każdy władca w historii miał swoich sobowtórów, którzy go zastępowali, myląc w ten sposób spiskowców czyhających na życie monarchy. Przez całe wieki szefowie policji, kontrwywiadu i ochrony osobistej głów koronowanych używali sobowtórów dla przechytrzenia przeciwnika. Jednym z największych wirtuozów tej gry była prawa ręka Anne Jeana Marie René Savary’ego – szefa francuskiego wywiadu i kontrwywiadu militarnego (Cabinet Secret) – Karl Ludwig Schulmeister nazywany „cesarzem szpiegów”.

Słabość do sobowtórów pozostała ludziom do dzisiaj. Do tego stopnia, że doczekały się one nawet swojego własnego dnia. Światowy Dzień Sobowtóra przypada 21 kwietnia. Można się o tym fakcie dowiedzieć z kalendarza świąt nietypowych, w którym znajdują się też takie święta, jak: Dzień Kubusia Puchatka (18 stycznia), Międzynarodowy Dzień Kopania Rowów (3 lutego), Światowy Dzień Budyniu (31 marca) czy Dzień Musztardy (6 sierpnia).

Sobowtóry tak bardzo nas fascynują, że w internecie wielkim powodzeniem cieszą się portale, na których obcy ludzie poszukują swoich niespokrewnionych bliźniaków (np. twinstrangers.net lub ilooklikeyou.com). O sobowtórach znanych z historii i ich zadziwiających historiach można przeczytać poniżej, w tej właśnie książce.

Jaki artysta ginie we mnie!

NERON / TERENCJUSZ MAKSYMUS I INNI

Czy Neron rzeczywiście był tak zły, jak został opisany na kartach historii? Do historii przeszedł jako opanowany żądzą mordu seksualny zwyrodnialec. Zarzucano mu wiele: narcyzm, zbytnie folgowanie namiętnościom, perwersyjny seks, zamordowanie senatorów i członków własnej rodziny – w tym brata, dwóch żon i matki, z którą zresztą utrzymywał kazirodcze stosunki, wykastrowanie pięknego młodzieńca Sporusa, aby go poślubić jako swą formalną „małżonkę”, podpalenie Rzymu i prześladowanie pierwszych chrześcijan. Teksty starożytnych historyków Swetoniusza i Tacyta przynoszą opis krwawego tyrana, psychopaty i seksualnego dewianta. Po jego śmierci zatem Rzymianie powinni o nim jak najszybciej zapomnieć. Znaleźli się jednak tacy, którzy podziwiali go do tego stopnia, że postanowili się nim stać. To sugeruje, że Neron był w istocie lubianym i cenionym przez niższe warstwy społeczne władcą, skoro samozwańcy liczyli na odzew zarówno wśród legionów, jak i wśród poddanych, a co więcej, w pewnym zakresie ich oczekiwania się spełniały.

*

Neron, a właściwie Lucius Domitius Ahenobarbus, urodził się w Ancjum 15 grudnia 37 roku. Był synem Agrypiny Młodszej i Gnejusza Domicjusza Ahenobarbusa. O ojcu Nerona Swetoniusz pisał, iż jego „całe życie pod każdym względem było godne potępienia”, matka zaś była „kobietą do cna zżartą przez chęć posiadania władzy”. Narodzinom dziecka miały towarzyszyć znaki, które postrzegano jako złowróżbne dla państwa. Sam Gnejusz Domicjusz miał rzekomo powiedzieć, iż z takiego związku jak jego i Agrypiny „mogło przyjść na świat tylko coś bardzo nikczemnego i zgubnego dla państwa”.

Kiedy Lucjusz Domicjusz miał trzy lata, jego ojciec umarł, a matkę wygnano z kraju. Dziecko zostało oddane pod opiekę swojej stryjenki, z którą Gnejusz Domicjusz wcześniej romansował. Domicja Lepida nie okazała się dobrą macochą, toteż kolejny rok życia Lucjusz spędził w skrajnym niedostatku. Jego wykształceniem zajmowało się dwóch mężczyzn: tancerz i balwierz2. Wbrew powszechnie panującej opinii (pochodzącej od historyka Tacyta) Neron wcale nie był grafomanem, miał duży talent poetycki i aktorski.

Sytuacja uległa zmianie w roku 41, po śmierci panującego cesarza Kaliguli, po którym tron objął wyśmiewany wcześniej i uważany za idiotę Klaudiusz (Tiberius Claudius Caesar Augustus Germanicus)3. Klaudiusz postanowił zaopiekować się swoimi krewniakami (matka Lucjusza, Agrypina, była siostrą Kaliguli, Klaudiusz zaś jego stryjem). Oddał chłopcu spadek po ojcu zagarnięty przez Kaligulę, pozwolił też wrócić z wygnania Agrypinie. Powinien był bardziej przemyśleć ten krok, Agrypina bowiem była kobietą żądną władzy i przebiegłą. Mając taką matkę, Lucjusz, naturalny pretendent do tronu, stanowił realne zagrożenie dla syna Klaudiusza i Walerii Messaliny – Brytanika. Messalina, kobieta równie podła i podstępna, by raz na zawsze zażegnać niebezpieczeństwo, zleciła zabicie Lucjusza. Jednak – jak podaje Swetoniusz – nasłani przez nią zabójcy wystraszyli się węża spoczywającego przy głowie śpiącego dziecka i uciekli (w rzeczywistości była to jedynie skóra gada, którą chłopiec miał w złotej bransolecie podarowanej przez matkę).

Kiedy zdradzająca męża na prawo i lewo Messalina popełniła samobójstwo w roku 48 (z niewielką pomocą niejakiego Narcyza, oficera, który miał doprowadzić ją przed oblicze męża), Klaudiusz postanowił resztę życia spędzić w celibacie, rok później jednak zdecydował się poślubić Agrypinę i adoptować jej syna. Kształceniem Lucjusza, teraz już Nerona, zajął się Seneka Młodszy (Lucjusz Anneusz Seneka), wybitny filozof, pisarz i poeta. Tym samym Neron zyskał te same prawa do tronu co Brytanik, pierworodny syn cesarza, od którego był o pięć lat starszy.

Kiedy Klaudiusz odszedł z tego świata (najprawdopodobniej otruty grzybami podanymi przez Agrypinę), 13 października 54 roku schedę po nim objął 17-letni Neron, mąż 14-letniej Oktawii – córki Klaudiusza. Lud cieszył się na nowego władcę, licząc, że pod jego rządami odrodzi się będące w kryzysie Imperium Romanum, a władca dostarczy mu „chleba i igrzysk”. Początkowo młody władca zdawał się spełniać pokładane w nim nadzieje. Na każdym kroku okazywał szczodrość i łaskę zarówno pospólstwu, jak i senatorom. Obniżył podatki, ustanowił roczne zapomogi dla zrujnowanych senatorów, kohortom pretoriańskim co miesiąc wydawał darmowe zboże. Te pierwsze lata panowania nie zapowiadały w żaden sposób niegodziwości w latach późniejszych.

Imperium Rzymskie po niemal 14 latach panowania cesarza Klaudiusza było silne i dobrze chronione. Neron interesował się sprawami swoich prowincji o tyle, o ile to było konieczne. Wolał życie w stolicy, oddając się wszelkim przyjemnościom. Trzeba jednak przyznać, że w sytuacjach kryzysowych podejmował dobre dla cesarstwa decyzje, które przysparzały mu wiele uznania wśród obywateli rzymskich.

W zastraszającym tempie rosły jednocześnie wpływy Agrypiny. Poprzez zaufanych ludzi nadzorowała kasę imperium i jego kancelarię. Znikać zaczęli niechętni jej ludzie. Trudno powiedzieć, na ile Neron zdawał sobie sprawę z poczynań matki, a na ile wykorzystywała ona jego zaufanie do siebie. Nie da się jednak ukryć, że chciała więcej i więcej.

Dopóki Neron był młody, bardziej były mu w głowie zabawa i śpiew niż rządzenie, ale przez zachłanność Agrypiny jej stosunki z synem zaczęły się stopniowo pogarszać. Matka ingerowała nie tylko w sprawy polityczne, przez swych popleczników blokując ustawy senatu, ale zaczęła również mieszać się w życie intymne syna. Neron w sekrecie spotykał się z wyzwoloną służącą Klaudią Akte, która – jak pisze Tacyt:

„…głęboko wkradła się w serce Nerona drogą wystawnych uczt i podejrzanych schadzek, czemu nawet starsi przyjaciele cesarza nie sprzeciwiali się, widząc, jak młoda niewiasta bez niczyjej szkody zaspokaja jego miłosne popędy, skoro raz do żony swej Oktawii pomimo jej szlachectwa i wypróbowanej uczciwości nabrał wstrętu”.

Agrypina, nie mogąc znieść faktu, że jej syn kocha kobietę inną niż ona mu wskazała, w niewybrednych słowach nakazała Neronowi pozbyć się „rywalki”.

Akte została wkrótce odprawiona, ale Agrypinie to nie wystarczyło. Zaślepiona żądzą władzy kobieta popełniła duży błąd. Ogłosiła mianowicie publicznie, że skoro ona dała władzę synowi, to równie dobrze może mu ją odebrać na rzecz prawowitego następcy, którym był Brytanik. Tym samym wydała na siebie wyrok śmierci, a także na bogu ducha winnego syna Klaudiusza. Chłopiec został wnet otruty podczas jednej z uczt pałacowych, Agrypinę zaś Neron przeniósł z Palatynu do jednego z pomniejszych pałaców, pozbawił ją przywilejów i kazał traktować jako „osobę prywatną”.

Znalazł sobie także nową kochankę, Sabinę Poppeę, żonę swego przyjaciela Marka Salwiusza Othona. Kobieta ta, zła, okrutna i występna, nie zamierzała pozostać jedynie kochanicą Nerona – pragnęła również władzy. Tacyt tak ją opisywał:

„Nie brakowało jej niczego oprócz uczciwości. Urodę odziedziczyła po matce, (…) potrafiła być ujmująca, była inteligentna i dowcipna. Na pokaz zachowywała się skromnie, w istocie oddana rozpuście. (…) Nie czyniła różnicy między kochankami a małżonkami, nie ulegała żadnym uczuciom, liczyła się tylko ewentualna korzyść”.

By dbać o swą urodę, codziennie kąpała się w mleku z 500 oślic. Zachwycona swą urodą miała kiedyś powiedzieć prorocze słowa, że chce umrzeć, zanim przekwitnie…

Za jej namową cesarz postanowił pozbyć się Agrypiny, stanowiącej wciąż potężne zagrożenie dla wszystkich na dworze. W marcu 59 roku, przebywając w Bajach nad Zatoką Neapolitańską, zaprosił ją do siebie, udając chęć pogodzenia się. Niczego niepodejrzewająca Agrypina zjawiła się na wydanej przez syna uroczystej kolacji. I nie tylko podjadła sobie dobrze, ale otrzymała w prezencie od syna piękny okręt. Kiedy jednak tylko do niego wsiadła, jednostka dosłownie rozsypała się jak domek z kart i zatonęła, chociaż woda była spokojna, a noc bezchmurna.

Jednego tylko Neron nie przewidział, a raczej nie przewidziała pomysłodawczyni planu, Poppea. Tego mianowicie, że Agrypina świetnie pływa. Kobieta dopłynęła do brzegu i słusznie podejrzewając spisek na swoje życie, ukryła się.

„Zrozpaczony” syn natychmiast wysłał na morze łodzie ratunkowe z zadaniem odszukania matki i „pomocy” tonącym. Żołnierze szybko odnaleźli z trudem utrzymującą się na wodzie kobietę, która głośno krzyczała, że jest Agrypiną. Była to jednak służąca matki cesarza, która podszywając się pod nią, liczyła zapewne na szybki ratunek. Bardzo się pomyliła. Jeden z żołnierzy przytrzymał jej głowę pod wodą…

Agrypina także nie dożyła ranka. Odnaleziona jeszcze tej samej nocy przez zabójców, została uduszona, spalona i zakopana w niewiadomym miejscu. Podejrzewano powszechnie, że za „wypadkiem” Agrypiny stał Neron, jednak mimo tego zbrodniczego czynu witany był po powrocie do stolicy jak bohater. Lud cieszył się ze śmierci znienawidzonej cesarzowej, nie zobaczył jednak potwora, który jednocześnie obudził się w Neronie.

A ten potwór objawił się jako… artysta, zakochany w sobie i w swoim głosie, poetyckiej wrażliwości i urodzie. Swoim skrywanym dotąd głęboko talentem postanowił obdarować całą ludzkość, a na początek – Rzym. Rządy w państwie przejęli właściwie Seneka i Sekstus Afraniusz Burrus – pochodzący z Galii Narbońskiej wojskowy, nominowany jeszcze przez cesarza Klaudiusza prefektem pretorianów i bliski współpracownik Agrypiny Młodszej4.

Lud chciał igrzysk i chleba i Neron spełniał te pragnienia. W maju 59 roku urządził juwenalia. W wielu miastach akademickich odbyły się kilkudniowe zabawy, połączone z imprezami kulturalno-sportowymi, organizowanymi głównie przez i dla studentów. Rok później wymyślił neronia – zawody w muzyce i poezji, mające odbywać się cyklicznie co pięć lat.

 

Lud wybaczył mu zabójstwo matki, on zaś pławił się w pochlebstwach i okazywanym mu na każdym kroku uwielbieniu. Był przekonany o swoim wielkim talencie muzycznym, aktorskim i poetyckim. Swetoniusz i Tacyt cichcem podkpiwali sobie z tej poezji, chociaż współcześni badacze twierdzą, że nie była wcale taka zła.

Zamieszki w Rzymie, w czasie których wysuwano żądania powrotu Oktawii z wygnania, przestraszyły Nerona, który zdecydował się, ulegając interwencji kochanki, na wydanie rozkazu uśmiercenia byłej żony. Została uduszona w gorącej kąpieli, a ściętą głowę odesłano na rozkaz Poppei do Rzymu, gdyż ta chciała się upewnić, że stracono odpowiednią kobietę. Ale i jej nie dane było długo cieszyć się życiem. Choć urodziła władcy jego jedyne dziecko – córkę Klaudię Augustę5 – padła ofiarą jego porywczości.

*

Wielki pożar Rzymu (łac. Magnum Incendium Romae), który trwał pięć i pół dnia, strawił w 64 roku dużą część miasta. Tacyt wspomina o szybkim rozprzestrzenieniu się płomieni. Tylko cztery z 14 dzielnic ówczesnego Rzymu uniknęły zniszczeń, trzy spłonęły całkowicie, zaś kolejnych siedem zostało poważnie zniszczonych. Pożar zaczął się zapewne w okolicach cyrku, tam gdzie w długim szeregu stały kramy z pamiątkami, ozdobami i wszelkim rodzajem gorących przekąsek. Być może nieuważny sprzedawca antycznego hot-doga zaprószył ogień w swojej budzie. A że wszystko wokół było drewniane, więc pożar zaczął się rozprzestrzeniać w szaleńczym tempie.

Nie jest do końca jasne, jak do niego doszło – czy był to wypadek, czy też celowe podpalenie. Zgodnie z przekazem Tacyta część ludzi oskarżyła o podpalenie Nerona, który, chcąc się oczyścić, skierował oskarżenie na chrześcijan. Na części oskarżonych torturami wymuszono przyznanie się do winy. Tacyt pisze, że oskarżeni chrześcijanie byli rzucani psom na pożarcie oraz krzyżowani i podpalani. Zamordowano ich w okrutny sposób:

„Wybrał kozły ofiarne i z wielką pieczołowitością karał zdeprawowanych niewiernych (…). Ich śmierć miała być groteskowa. Przebrani w zwierzęce skóry byli rozdzierani na strzępy przez psy, krzyżowani lub podpalani niczym pochodnie mające stanowić substytut światła dziennego. (…) Panowało powszechne przeświadczenie, że nie ginęli oni dla dobra Imperium, a byli ofiarami bezwzględności jednego człowieka”.

„Pochodnie Nerona” płonęły tak jasno, że światła z nich starczyło aż do epoki oświecenia i rewolucji francuskiej. O owych represjach wspomina również Swetoniusz: „Ukarano torturami chrześcijan, wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu”.

Swetoniusz6 i Kasjusz Dion winnego doszukują się natomiast w osobie Nerona, motywowanego chęcią zniszczenia miasta lub odbudowania go zgodnie z własnym zamysłem. Kasjusz Dion napisał – co także potwierdzał Swetoniusz – że Neron w trakcie pożaru śpiewał pieśń Spalenie Troi. Jednak według Tacyta była to plotka, zaś Neron przebywał w tym czasie w Anzio. Różnice w opisach spowodowane są być może tym, że pożary Rzymu nie były w tym okresie niczym wyjątkowym. Miasto płonęło kolejny raz w 69 roku za panowania cesarza Witeliusza, a następnie w roku 80, za panowania cesarza Tytusa Flawiusza.

Do dzisiaj wielki pożar Rzymu kojarzy się z obrazem Nerona stojącego na tarasie swojego pałacu, grającego na lirze i sławiącego śpiewem siłę niszczycielskich płomieni. Współcześni historycy są jednak raczej zgodni, że Neron nie wywołał celowo pożaru. Tezę o chęci stworzenia przez cesarza miejsca pod pałac Domus Aurea obala ich zdaniem jego późniejsze, odległe od miejsca wybuchu pożaru umiejscowienie, po drugiej stronie Palatynu. Ponadto spłonęła część innego pałacu cesarza – Domus Transitoria. Jest więc mało prawdopodobne, aby Neron chciał zniszczyć ten pałac, tym bardziej że nawet obrazy i dekoracje w nowym pałacu były podobne do tych spalonych. Zdaniem części badaczy prawdopodobnie to nie władca wpadł na pomysł obarczenia chrześcijan winą za katastrofę, podsunęła mu go druga żona, Sabina Poppea, uchodząca za sympatyczkę Żydów.

Po ugaszeniu pożaru Neron podjął działania zmierzające do pomocy bezdomnym i zapobieżenia plądrowaniu, klęsce głodu oraz epidemiom. Otworzył swój pałac dla pogorzelców oraz zapewnił dostawy żywności. Niezaprzeczalną zasługą Nerona było zaprojektowanie nowego planu miasta z szerokimi ulicami, chociaż kosztem prawie całkowitego ogołocenia skarbca. Fundusze potrzebne na odbudowę zostały zebrane ze specjalnych danin nałożonych na prowincje rzymskie. Ponieważ to nie wystarczało, Neron obwiniał bogatych senatorów o planowanie spisku na jego życie; nakazywał ich ścięcie i konfiskował majątki.

Przy odbudowie domów wprowadzono nowe wytyczne mające na celu uchronienie Rzymu przed kolejną pożogą. Było to między innymi zachowanie dużych odstępów między budynkami; obowiązek posiadania sprzętu do gaszenia pożaru w każdej kamienicy; budynki nie mogły być już stawiane tylko z drewnianych belek, po części musiały być wznoszone z kamienia niepękającego w ogniu. Wybudowano również od podstaw ogromne termy na Polu Marsowym i znacząco rozbudowano cesarski pałac, który otrzymał nazwę Złoty Dom.

Naprawdę źle zaczęło się dziać z chwilą pojawienia się na niebie pod koniec 64 roku komety, określonej przez lud jako „zły omen, zwiastujący głód, wojnę lub nawet śmierć cesarza”. „Biegły” astrolog poradził mu wtedy, by w zamian za siebie „oddał śmierci inną osobę”. Nie, to jeszcze nie jest o sobowtórach…

Neron wykorzystał do tego celu fakt wykrycia wymierzonego przeciwko niemu w kwietniu następnego roku spisku, zawiązanego przez senatora Gajusza Kalpurniusza Pizona. Spisek się nie powiódł, ponieważ jeden z jego uczestników, a jednocześnie bliski doradca cesarza Feniusz Rufus, zdradził towarzyszy. Zdławieniem opozycji zajął się wspomniany już wcześniej, otoczony złą sławą prefekt pretorianów Ofoniusz Tygellinus, którego pisarze antyczni obciążali odpowiedzialnością za nauczenie Nerona wszelkiego zdziczenia i wyuzdania.

Gajusz Pizon zmuszony został do popełnienia samobójstwa, z życiem pożegnali się również posądzeni o udział w spisku: Publiusz Klodiusz Trazea Petus, prefekt pretorianów Feniusz Rufus, Gajusz Petroniusz, poeta Markus Annaeusz Lukan – brat Seneki Młodszego, a nawet sam Seneka. Despotyzm Nerona wywoływał coraz większe niezadowolenie w kręgach arystokracji, patrycjuszów i bogatych warstw społecznych. Nikt nie był bezpieczny, o spiskowanie mógł być oskarżony dosłownie każdy. Na arystokratów padł blady strach, lud zaś cieszył się, wiwatował na cześć cesarza po każdym trupie. Ten zaś urządził kolejne igrzyska, które uświetnił nie tylko swą obecnością, lecz także występami.

Latem 65 roku kopnięta w brzuch przez pijanego Nerona zmarła będąca w ciąży Poppea. Cesarz później bardzo żałował śmierci żony. Zarządził wielką żałobę, wygłosił ckliwą mowę pogrzebową, zaliczył Poppeę w poczet bóstw. Szukał też jej sobowtóra, by przywrócić ją do swego życia. Najpierw omal nie poślubił przypominającą ją dziewczynę, potem związał się z chłopcem Sporusem, który też był łudząco do niej podobny.

„Nieutulony w smutku” cesarz wkrótce jednak znalazł pocieszenie w ramionach Statylii Messaliny, wdowy po swoim przeciwniku politycznym, konsulu Marku Juliuszu Westynusie Attykusie, którego wcześniej skazał na śmierć. Pobrali się ze Statylią w marcu 68 roku.

Tymczasem nad głową Nerona zbierały się już ciemne chmury. Klęska wisiała nad nim nieuchronnie, jak kiedyś nad głową Damoklesa zawieszony na końskim włosiu ostry miecz. Sytuacja na granicach państwa wymykała się spod kontroli. Wykrywano kolejne spiski, spadały kolejne głowy. Dni panowania szaleńca miały się ku końcowi. Pozostał z niego tylko – jak określił Lukan pokonanego przez Juliusza Cezara w bitwie pod Farsalos Pompejusza Wielkiego – cień wielkiego nazwiska. Magni nominis umbra.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, ale potrwało zaledwie parę miesięcy. Powstanie, które wybuchło w Galii miało jedynie lokalny charakter i zostało szybko stłumione. Stało się jednak iskrą, która wznieciła kolejny pożar, tym razem polityczny. Uruchomiło bowiem lawinę wydarzeń, które doprowadziły do upadku i śmierci Nerona oraz kryzysu w Imperium Rzymskim, zwanego rokiem czterech cesarzy.

Kolejne powstania wybuchły w Judei i Hiszpanii, gdzie wojsko obwołało cesarzem tamtejszego namiestnika Serwiusza Sulpicjusza Galbę. 8 czerwca 68 roku decyzję tę zatwierdził rzymski senat. Dosłownie w ciągu parunastu godzin wszyscy opuścili Nerona: służba, wojsko, przyjaciele (o ile jakichkolwiek miał) – wszyscy zniknęli nagle jak kamfora. Opuszczony nawet przez gwardię pretoriańską, zdradzony przez najbliższych współpracowników, Neron zbiegł do willi jednego ze swoich wyzwoleńców imieniem Faon. Pozostało przy nim kilku byłych niewolników oraz jego „małżonka” – Sporus. Na wieść, że pościg jest blisko, kiedy było już słychać tętent koni, cesarz przebił sobie szyję sztyletem, w czym pomógł mu wyzwoleniec Epafrodyt.

Z wielu kobiet została przy nim jedna, ta najwierniejsza – Akte. To ona pochowała cesarza w porfirowym sarkofagu, który ustawiła w grobowcu Domicjuszów. Neron zmarł, a wraz z nim odszedł ostatni władca dynastii julijsko-klaudyjskiej. Nie wszyscy w to potajemne samobójstwo wierzyli. Co jakiś czas odzywały się wśród ludu głosy, że władca tak naprawdę żyje, że jedynie sfingował samobójstwo, aby uciec przed oprawcami i wkrótce wróci po swój tron.

*

W toku walk o opuszczony przez Nerona tron wielu jego dotychczasowych przeciwników doszło do wniosku, że wcale nie był takim złym cesarzem. Swetoniusz tak opisywał panujące w Rzymie nastroje:

„Nie brakło jednak i takich, którzy przez długi czas zdobili jego grobowiec wiosennymi i letnimi kwiatami, wystawiali na mównicy publicznej to jego posągi, przybrane w szaty senatorskie, to jego obwieszczenia publiczne, tak jakby żył jeszcze i miał powrócić wkrótce ku zgubie swych wrogów. Co więcej, Wologezus, król Partów, wysłał do senatu posłów w celu wznowienia przymierza, jednocześnie prosząc usilnie, aby czczono pamięć Nerona”.

Lud tęsknił za beztroskimi czasami pokoju, dostatku i niekończącej się zabawy. Stąd też nic dziwnego, że wkrótce zaczęły pojawiać się osoby podające się za ocalonego cesarza.

Pierwszy zjawił się szybko, za rządów Marka Salwiusza Othona. Othon został namiestnikiem Luzytanii (obecna Portugalia i zachodnia część Hiszpanii). Choć nie miał doświadczenia administracyjnego, okazał się dobrym zarządcą. Od początku popierał Galbę, gdy ten zbuntował się przeciwko Neronowi, a po jego upadku powrócił z Galbą do Rzymu. Liczył na to, że leciwy Galba w dowód wdzięczności za wsparcie wyznaczy go na swego następcę. Ten jednakże wybrał Lucjusza Kalpurniusza Pizona. Rozgoryczony Othon zawiązał spisek i przy pomocy pretorianów dokonał zamachu stanu. Pomogło mu też niezadowolenie ludności Rzymu z surowych rządów Galby. 15 stycznia 69 roku Galba i Pizon zostali zamordowani i jeszcze tego samego dnia pretorianie obwołali cesarzem Othona.