Żyj lepiej, kochaj mądrzejTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Pięć oznak, że jesteś w toksycznej relacji

Chociaż toksyczne relacje mogą mieć bardzo różne oznaki, w toku naszych badań odkryliśmy, że można je sprowadzić do pięciu następujących symptomów:

1. Masz wrażenie, że wszystko robisz źle – Partner nieustannie wytyka ci, że do niczego się nie nadajesz. Wyśmiewa się z ciebie, tak że przez większość czasu wstydzisz się tego, kim jesteś. Daje ci spokój tylko wtedy, gdy naśladujesz jego zachowania.

2. W każdej sytuacji liczy się tylko jego punkt widzenia – Ty też przeżywasz różne rzeczy, ale partner nie ma ochoty o tym słuchać. Nie jesteś w stanie prowadzić z nim równorzędnego dialogu, w którym twoja opinia zostaje wysłuchana, uwzględniona i uszanowana. ­Zamiast przyjąć do wiadomości, jak się czujesz, partner walczy z tobą, żeby mieć ostatnie słowo.

3. Nie potrafisz cieszyć się przy nim miłymi chwilami – Każdego dnia pojawia się nowy problem. Wydaje ci się, że ­partner ciągle szuka powodów, żeby cię skrytykować. Próbując kontrolować twoje zachowanie, chce kontrolować twoje poczucie szczęścia.

4. Nie czujesz się komfortowo, będąc przy nim sobą – Masz wrażenie, że nie możesz wyrażać swobodnie własnego zdania. Musisz wkładać maskę, żeby partner cię zaakceptował. Orientujesz się, że sam już siebie nie poznajesz, a co gorsza, nawet nie lubisz osoby, którą ­stałeś się w tej relacji.

5. Nie możesz się zmieniać ani rozwijać – Zawsze, kiedy próbujesz nad sobą pracować, spotykasz się z drwiną i niedowierzaniem. Nie dostajesz żadnego wsparcia ani zachęty. Partner stara się zatrzymać cię w sieci starych przekonań i nieskutecznych nawyków, wmawiając ci, że nigdy się nie zmienisz.

Jeśli doświadczasz choćby jednego z wymienionych sygnałów, zastanów się, czy dana relacja nie przynosi ci więcej szkody niż pożytku. A później pomyśl, jak sobie pomóc.

Co się stało z Jennifer?

Wróćmy do przykładu Jennifer z rozdziału 1. W jej związku pojawiły się wszystkie opisane sygnały ostrzegawcze. Ostatecznie Jennifer zdała sobie sprawę, że chociaż na początku związek z Lee był ekscytujący i inspirujący, to mężczyzna nie potrafił i nie chciał włożyć wysiłku w budowanie zdrowej i trwałej relacji opartej na miłości i wsparciu. Zamiast się rozstać, pogrążali się coraz głębiej w toksycznych mechanizmach. Ona usiłowała ratować związek, on okazywał coraz więcej złości i agresji. Oboje mieli już za sobą rozwód i nie chcieli ­ponieść znów „porażki”.

Lee nie czuł się w żadnym stopniu odpowiedzialny za stan ich relacji, a Jennifer nieświadomie godziła się na każdą wymierzaną przez niego karę, byle tylko uniknąć następnej bolesnej straty. Uzgodnili, że pójdą na terapię dla par. Jennifer wszystko zorganizowała i pokryła koszty, ale Lee pojawił się tylko na pierwszej sesji, na której poprosił terapeutę, żeby „naprawił” jego dziewczynę. Przez kolejne miesiące Jennifer przychodziła do gabinetu sama. W tym czasie Lee okazywał zupełny brak troski i zaangażowania, twierdząc, że nie ma powodu uczestniczyć w terapii, skoro to ona ponosi winę za wszystkie ich problemy.

Jennifer wykorzystała ten czas, żeby się zastanowić, dlaczego weszła w tak toksyczną relację. Odkryła, że w dużej mierze odtwarzała przeszłe negatywne doświadczenia z dzieciństwa, bo związek jej rodziców również był toksyczny. Opowiedziała terapeucie, że matka i ojciec przez wiele lat wiedli odrębne życia, ale nigdy się nie rozstali „dla dobra dzieci”. Byli ze sobą tak nieszczęśliwi, że chociaż mieszkali pod jednym dachem, nic więcej ich już nie łączyło. Jennifer uświadomiła sobie, że trwanie razem nie wystarcza, żeby relacja była szczęśliwa. Usiłując ratować swój związek, starała się spełnić oczekiwania chłopaka, ale po drodze straciła kontakt z samą sobą, zupełnie jak jej matka wiele lat wcześniej.

Jennifer robiła wszystko, co mogła, żeby ocalić relację z Lee, aż w końcu ­pogodziła się z tym, że nie ma nadziei na wspólną pozytywną przyszłość. Wreszcie była gotowa odejść. Dzięki zdrowej introspekcji, kilku kolejnym sesjom terapeutycznym i wsparciu bliskich odzyskała szacunek do siebie. Gdy uwolniła się od toksycznej relacji, mogła skupić się na rozwoju osobistym. Nauczyła się przywoływać przeszłe pozytywne sytuacje z dzieciństwa za każdym razem, kiedy do głowy przychodziły jej przeszłe negatywne wspomnienia dorastania w toksycznym środowisku. Praktykowała również selektywny teraźniejszy hedonizm, poświęcając czas swoim zainteresowaniom, i cieszyła się na lepszą przyszłość. Ostatecznie Jennifer zaakceptowała samą siebie i odnalazła miłość, szczęście, satysfakcję i spełnienie w udanym małżeństwie.

Oznaki zachowania bierno-agresywnego

Specyficzne oznaki zachowania bierno-agresywnego to:

• niechęć i sprzeciw wobec żądań innych ludzi;

• prokrastynacja i celowe błędy w odpowiedzi na żądania innych ludzi;

• cynizm, nieprzystępność albo wrogość;

• często narzekanie na to, że inni nas nie doceniają albo oszukują.

Zachowanie bierno-agresywne nie jest uznawane za odrębną chorobę psychiczną, choć występuje w różnych dolegliwościach tego rodzaju.

Reakcja bierno-agresywna

Z praktyki klinicznej z klientami (i naszych osobistych doświadczeń) jasno wynika, że większość ludzi w pewnych sytuacjach wykazuje zachowania bierno-

-agresywne, czasem zbyt odrażające i skandaliczne, żeby je tu opisywać. Niekoniecznie jednak dotyczy ich opis zaburzenia osobowości o typie bierno-agresywnym z klasyfikacji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego: „dominujący wzorzec negatywistycznych postaw i biernego oporu wobec żądania adekwatnego uczestnictwa w sytuacjach społecznych i zawodowych”.

Zachowania bierno-agresywne można też opisać jako zawoalowane wyra­żanie urazy albo wrogości. Może ono przybrać postać uporu, prokrastynacji, wrogich żartów albo sarkastycznych uwag, które mamroczemy pod nosem, kiedy ktoś nas zdenerwuje. Krótko mówiąc, bierna agresja pojawia się wtedy, gdy nie okazujemy naszych negatywnych uczuć w zdrowy, otwarty sposób, tylko pośrednio. W skrajnych przypadkach dochodzi do rozdźwięku między tym, co mówimy, a tym, co robimy.

Bierna agresja jako reakcja na dręczenie

Dla osób, które znalazły się w toksycznej relacji, bierna agresja bywa preferowaną reakcją, zwłaszcza jeśli doświadczają dręczenia (zob. rozdział 3). Nie chcą ściągnąć na siebie jeszcze większej wściekłości dręczyciela oczywistym, bezpośrednio wyrażanym niezadowoleniem. Jak już wspomnieliśmy, zachowań bierno-agresywnych uczymy się we wczesnym dzieciństwie, zazwyczaj w wyniku przeszłych negatywnych doświadczeń. Niestety, czasem taka reakcja utrwala się na resztę życia i wpływa negatywnie na inne jego obszary. Na przykład w obliczu osób lub sytuacji, które przypominają nam o naszych przeszłych negatywnych doświadczeniach, możemy przyjmować postawę ­teraźniejszą fatalistyczną, z góry ­zakładając, że nie możemy zrobić nic, żeby poprawić swoje położenie. Pracując z klientami, zauważyliśmy, że im bardziej toksyczna jest relacja, tym większe prawdopodobieństwo zachowań bierno-

-agresywnych.

Poniżej przedstawiamy przykłady tego mechanizmu. Niektóre z opisanych relacji mają zadatki na toksyczność, inne bez wątpienia już są nią przesiąknięte. W kilku przypadkach trudno określić, kto jest dręczycielem, a kto ofiarą (wskazówka: to zależy od punktu widzenia).

Relacja dziecko–rodzic

Dręczenie – od wielu tygodni słyszysz, że musisz posprzątać w swoim pokoju, ale nie masz na to najmniejszej ochoty, więc tego nie robisz. Dziś rodzic grozi, że dopóki nie posprzątasz, nie zabierze cię na film, który chcesz jak najszybciej zobaczyć (teraźniejszy hedonizm). Niechętnie zgadzasz się na jego warunki.

Reakcja bierno-agresywna – Czekasz do ostatniej chwili, bo masz ciekawsze zajęcia (teraźniejszy hedonizm), a potem upychasz wszystkie przedmioty, śmieci i brudne ubrania pod łóżkiem, bo wiesz, że rodzic a) nie zajrzy tam albo b) zruga cię, a później posprząta pokój za ciebie i/lub c) podda się i mimo wszystko zabierze cię do kina.

Relacja rodzic–nastolatek

Dręczenie – Nie pamiętasz, kiedy twoje nastoletnie dziecko ostatni raz wykonało któryś ze swoich obowiązków domowych, a jesteś zdenerwowany, bo przyjeżdżają do was na kilka dni goście (orientacja przyszła negatywna/

/przyszły fatalizm) i potrzebujesz pomocy. Teraz twój nastolatek męczy cię bez przerwy, żebyś pożyczył mu samochód, obiecując, że jutro ci pomoże.

Reakcja bierno-agresywna – Ustępujesz i pozwalasz juniorowi wziąć samochód. Junior nie dotrzymuje słowa, więc narzekasz na niego bez końca swoim znudzonym gościom.

Relacja z teściami

Dręczenie – Teściowa już wiele lat temu dała ci jasno do zrozumienia, że nie jesteś wystarczająco dobry dla jej dziecka (doświadczenie przeszłe negatywne); mówi o tym wszem i wobec, przez co zawsze ogarnia cię przy niej przytłaczające poczucie teraźniejszego fatalizmu. Rozmawiałeś o tym z drugą połówką, którą bardzo kochasz, ale jej wymuszone interwencje nie powstrzymują teściowej, tylko pogarszają sprawę.

Reakcja bierno-agresywna – Spóźniasz się na spotkania rodzinne, mamrocząc pod nosem to, co chciałbyś wygarnąć ­teściowej. Od czasu do czasu pokazujesz jej środkowy palec, kiedy tego nie widzi.

 

Związek miłosny

Dręczenie – Masz wymagającego partnera, któremu ciągle ustępujesz. To on decyduje, dokąd pójdziecie, co będziecie robić i jak długo to potrwa (teraźniejszy fatalizm).

Reakcja bierno-agresywna – Kiedy partner chce uprawiać seks, nagle zaczyna cię boleć głowa.

Praca

Dręczenie – Twój przemocowy szef zmusza cię do wykonania mnóstwa kopii jakiegoś raportu – co nie należy do twoich obowiązków. Zabiera ci to bardzo dużo czasu, przez co musisz nadrobić pół dnia pracy (teraźniejszy fatalizm).

Reakcja bierno-agresywna – Mówisz, że zrobisz te kopie, i dotrzymujesz słowa, ale segregując dokumenty, usuwasz niektóre strony albo zamieniasz ich kolejność.

Działania prewencyjne – zdrowe sposoby reakcji

Poniżej omawiamy sposoby na ograniczenie zachowań bierno-agresywnych oraz propozycje zdrowszych reakcji na przedstawione przykłady – zwróć uwagę, że nie chodzi tylko o otwartą, bezpośrednią komunikację.

Relacje dziecko-rodzic i rodzic-nastolatek – Kiedy od najmłodszych lat stawiamy naszym dzieciom jasne granice oraz ćwiczymy z nimi sztukę rozmowy i aktywnego słuchania (zob. ramkę „Aktywne słuchanie”), uczymy je, jak wyrażać się w zdrowy sposób, zamiast uciekać się do biernej agresji. Poza domem prawdopodobnie zetkną się z zachowaniami bierno-agresywnymi i dręczeniem. Ich reakcja na te negatywne wpływy zewnętrzne będzie odbiciem mechanizmów, które poznały i praktykowały w życiu rodzinnym.

Nigdy nie jest za późno na próbę nawiązania prawdziwego kontaktu ze swoim dzieckiem. Pomóc w tym może przywołanie własnej relacji z rodzicami. Jeśli świetnie się dogadywaliście, zastosuj ich techniki. Jeżeli okażą się przestarzałe i nieskuteczne, porozmawiaj z rodzicami, których podziwiasz, albo z pedagogiem szkolnym, którego ty albo twoje dziecko darzycie szacunkiem, i zapytaj, jakie metody działają. Wiele organizacji (ich listę znajdziesz w dziale Źródła na końcu tej książki) oferuje – często za darmo – warsztaty, na których rodzice i dzieci uczą się porozumiewać ze sobą w zdrowy, życzliwy sposób. A jeśli twoja relacja z rodzicami była daleka od ideału, zastanów się, jak można było ją poprawić; co zmieniłbyś w swoim dzieciństwie? Następnie podejmij świadomy wysiłek, żeby uwzględnić te wnioski we własnych metodach wychowawczych.

Postanów sobie, że w dwóch sytuacjach z naszych przykładów będziesz pracować nad swoim sposobem komunikacji, żeby naprawdę mówić to, co myślisz – a równocześnie myśleć nad tym, co mówisz. Twoja szczerość i konsekwencja dadzą dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Staraj się być spokojny, stanowczy i słowny. Próbuj dawać im dobry przykład i zachowywać się dojrzale.

Warto zacząć od spędzania czasu ze swoim dzieckiem, aktywnego słuchania tego, co do ciebie mówi, i reagowania w nieoceniający sposób. Pamiętaj tylko, że czasem twoje potrzeby są równie ważne jak potrzeby dziecka, które powinno je uszanować.

Weź jednak pod uwagę fakt, że ogólnie rzecz biorąc, chłopcy potrzebują większego i lepszego wsparcia od ojców niż to, które otrzymują obecnie. Młodych mężczyzn pochłania świat nowych technologii. Często nie mają kontaktu z ojcem, a nawet jeśli jest on obecny w ich życiu, bezpośrednie rozmowy z nim zajmują przeciętnie zaledwie 30 minut w ciągu tygodnia w porównaniu z 44 godzinami, które poświęca na gry komputerowe, pornografię, telewizję czy pisanie SMS-ów i tweetów, co odbywa się w izolacji społecznej.

Relacja z teściami – Nie mamy wpływu na to, co myślą, mówią i robią inni ludzie. Możemy kontrolować jedynie samych siebie. W tym wypadku najlepiej zignorować dręczycielkę i ograniczyć kontakty do minimum. Po tak długim czasie ludzie znają już i ciebie, i twoją teściową, która prawdopodobnie traktuje innych w ten sam sposób. Być może są już zmęczeni jej tyradami i rozumieją, że ma naturę dręczycielki. Ale jeśli jej zachowanie nadal cię męczy, musicie się mu przeciwstawić razem z małżonkiem albo przestać zapraszać ją do swojego domu.

Aktywne słuchanie

Kiedy ktoś do nas mówi, często go nie słuchamy. Zamiast skupić się na jego słowach, myślimy o czymś zupełnie innym. Jesteśmy po prostu nieobecni duchem. A jeśli się z kimś kłócimy albo czujemy się atakowani, nie wsłuchujemy się w jego argumenty, bo w duchu przygotowujemy już własną odpowiedź albo obronę na stawiane nam zarzuty.

Jeśli poszukasz informacji na temat aktywnego słuchania, znajdziesz mnóstwo przydatnych materiałów, m.in. kursy tej umiejętności, a także praktyczne instrukcje obejmujące od trzech do pięciu kroków i bardziej rozbudowane poradniki. Oto nasza uproszczona wersja:

Skup się na rozmowie – naprawdę słuchaj, co mówi twój rozmówca. Podtrzymuj z nim kontakt wzrokowy oraz zwracaj uwagę na jego język ciała i emocje.

Powtarzaj własnymi słowami to, co przed chwilą usłyszałeś. Jeśli partner powie, że źle go zrozumiałeś, poproś, żeby spróbował ­wyrazić to samo jeszcze raz w inny sposób. Powtarzaj ten krok, dopóki sens jego wypowiedzi nie stanie się dla ciebie jasny.

Uwzględniaj emocje i uczucia – jeśli twój rozmówca wyraża silną emocję, zauważ to: „Rozumiem, że czujesz się zły/zdezorientowany/pokrzywdzony, bo…”, żeby wiedział, że zdajesz sobie sprawę, jakie emocje budzi w nim to, o czym mówi. Bądź empatyczny, nie traktuj go protekcjonalnie, nie oceniaj jego sytuacji.

Twoja kolej – dzięki aktywnemu słuchaniu lepiej zrozumiesz, o co chodzi drugiej osobie i na czym polega dana sytuacja albo problem. Ta wiedza może otworzyć przed wami drogę do głębszej komunikacji, a w efekcie do zdrowszej relacji. Kiedy przyjdzie twoja kolej na mówienie, zachowaj otwarty umysł i skup się na szukaniu możliwych rozwiązań problemu.

Związek miłosny – W pewnym momencie wasza relacja stała się toksyczna. Kiedy zaczyna cię boleć głowa, być może karzesz samego siebie. Wprawdzie niewielu ludzi lubi konfrontacje, ale pora szczerze rozmówić się z partnerem i wyznać mu, jak się czujesz: niesłuchany i nieważny. Czy wasz związek można ­naprawić? Jeśli nie, pora się od niego uwolnić i odejść.

Praca – Reakcja bierno-agresywna w tym przypadku prawdopodobnie obróci się przeciwko tobie, bo szef w końcu się dowie, że kopie zostały źle wykonane. Następnym razem, kiedy poprosi cię o coś, co nie leży w zakresie twoich obowiązków, powiedz mu: „Przykro mi, to nie moje zadanie”, albo zgódź się i zrób to dobrze, podkreślając, że to wyjątkowa sytuacja. Jeśli szef nadal będzie nadużywał wobec ciebie władzy, zastanów się, czy nie zgłosić w dziale HR, że jesteś ofiarą mobbingu.

Nie myl dobrego serca z bierną agresją

Być może po lekturze powyższych przykładów zadajesz sobie pytanie, czy kiedy robisz coś, co wykracza poza twój zakres obowiązków, wykazujesz bierną agresję, czy jesteś „po prostu miły”. Chcemy jasno zaznaczyć, że istnieje różnica między zachowaniem bierno-agresywnym a byciem kompetentnym i zaangażowanym rodzicem, pracownikiem, przełożonym, klientem czy gościem. Gorąco zachęcamy cię do ofiarnego pomagania innym i mamy nadzieję, że twoje spontaniczne akty życzliwości płyną z potrzeby serca, więc nie czujesz urazy wobec ich beneficjentów i nie oczekujesz od nich niczego w zamian.

Szukając wśród swoich zachowań przejawów biernej agresji, posłuż się własnym wyczuciem – sam wiesz najlepiej, jakie miałeś intencje. Świat zmienia się na lepsze tylko dzięki naszym dobrym uczynkom, ale nie możemy kierować się w nich poczuciem obowiązku ani działać pod przymusem. Trzeba czerpać ze swoich wewnętrznych pokładów współczucia, czyli kierować się „złotą ­regułą etyczną”.

Sekrety i kłamstwa

Omówmy teraz kwestię sekretów i kłamstw. Większość z nas czasem z różnych powodów nagina prawdę – albo pomija niewygodne fakty. Kiedy jednak kłamstwo lub zachowanie czegoś w tajemnicy jest przejawem życzliwości, a kiedy staje się nieuczciwym, wyrachowanym zachowaniem, które plami nam charakter i zatruwa nasze relacje? Sekrety i kłamstwa wpływają nie tylko na każdego z nas z osobna, lecz także przenikają całe społeczeństwo. Media codziennie bombardują nas sensacyjnymi doniesieniami. Wiadomości, magazyny, dzienniki, internet i komercyjne stacje telewizyjne prosperują dzięki naszym voyeurystycznym skłonnościom. Interesuje nas życie prywatne celebrytów; gafy polityków i kłamstwa, dzięki którym usiłują utrzymać się na stołkach; afery w korporacjach i próby tuszowania faktów.

A skoro tak, to nic dziwnego, że zdarza nam się zaniżać deklarowane zarobki w urzędzie skarbowym albo że wolimy zachować w tajemnicy swój homoseksualizm lub doświadczenie molestowania seksualnego. Dlaczego jednak niektórzy z nas kłamią częściej i mają więcej sekretów niż inni? Być może chcemy w ten sposób coś lub kogoś chronić – samych siebie, bliskich ludzi, pracę albo związek.

Co ciekawe, ludzie, którzy prowadzą podwójne życie, stają się znakomitymi kłamcami. Jak inaczej można byłoby pracować dla tajnych organizacji, mieć równocześnie dwie lub więcej rodzin albo wdawać się w romanse, nie wzbudzając podejrzeń partnera? Społeczeństwo i me­dia gloryfikują ludzi w rodzaju Jamesa Bonda, ale niewiele wiemy o sekretnym życiu cudzołożników i bigamistów, dopóki nie popełnią błędu i nie dadzą się przyłapać na kłamstwie.

Kłamać uczymy się w dzieciństwie

Sekrety i kłamstwa towarzyszą nam od dzieciństwa. Już na placu zabaw wymieniamy się tajemnicami i uczymy się oszukiwać: „Sally była adoptowana. Tylko nikomu nie mów!”; „Nie skarż nauczycielowi, że ukradłem te kredki ze szkoły”. Niestety, w pierwszym przykładzie może się okazać, że mimowolnie rozpowszechniamy nieprawdę, a w drugim, jeśli nie oszukamy nauczyciela, ryzykujemy utratę kolegi. Zwróć uwagę, że powierzenie przyjacielowi pikantnego sekretu bywa mieczem obosiecznym. Zwykle w takich sytuacjach podkreśla się, że jest on jedyną osobą na świecie, która posiadła tę tajną informację, co stanowi niezwykłe wyróżnienie. Niestety, utrzymywanie tajemnicy jest wielkim obciążeniem, a zdradzenie jej kolejnemu znajomemu pozwala zacieśnić więzy również z nim. Tylko jak się poczuje pierwszy przyjaciel na wieść o tym, że wszyscy zdążyli poznać sekret, którego tak pilnie strzegł?

W domu również zdobywamy wiedzę na temat sztuki oszukiwania i dochowywania tajemnic, kiedy jesteśmy świadkami „białych kłamstw” albo słyszymy, że nie możemy nikomu powiedzieć o czymś pozytywnym (np. co mama dostanie na Boże Narodzenie) bądź negatywnym (np. o przemocy fizycznej albo wykorzystywaniu seksualnym w rodzinie).

Wyjaśnijmy od razu, że „białe” są te kłamstwa, które mówimy po to, żeby nie zranić czyichś uczuć. Wyobraź sobie na przykład, że twój przyjaciel wygląda koszmarnie w nowej fryzurze albo nowym stroju. Kiedy zapyta, czy ci się podoba, machinalnie odpowiesz: „Tak”. Wszystkie inne kłamstwa są przejawem wyrachowania – i zdarzają się sporadycznie. Często kłamiemy ze strachu, bo obawiamy się, że coś się wyda. W terminologii perspektyw postrzegania czasu wiele wyrachowanych kłamstw mieści się w kategorii przyszłego fatalizmu: a) „Jeśli tego nie zatuszuję, będę miał wielkie kłopoty dziś, jutro albo później”; albo b) „Jeśli nie będę udawać, że jestem kimś dużo ciekawszym, nikt na tym portalu internetowym się mną nie zainteresuje”.

Wracając do dzieci – bywają brutalnie szczere w swoich wypowiedziach, a rodzice często wymuszają na nich przeprosiny albo białe kłamstwa. Niedawno była tego świadkiem Rose. Klient przedstawił ją swojemu pięcioletniemu synowi, który obrzucił Rose spojrzeniem i zawyrokował: „Jesteś stara!”. Zawstydzony ojciec skarcił surowo chłopca, upomniał go, że nie wolno tak mówić i kazał mu przeprosić Rose. Ku uldze klienta napięcie rozładowała ona sama, parsknęła bowiem śmiechem, przyznała chłopcu rację i dodała, że mogłaby być jego babcią. W ten sposób dała mu zrozumiały dla niego punkt odniesienia dla jej wieku i wyglądu.

Od białych kłamstw można przejść do kłamstw z wyrachowania. Z czasem rodzice nieumyślnie włączają nas w swoje oszustwa. Później zaczynamy kłamać na własną rękę, a wkrótce nieszkodliwe niedomówienia, żeby oszczędzić komuś przykrości, przeradzają się w egoistyczne łgarstwa.

Jak dzieci uczą się, że można kłamać

Oto kilka przykładów sytuacji, w których dzieci uczą się kłamać, podsłuchując kłamstwa rodzica:

 

Rodzic: Dzwoni do pracy i mówi, że jest ­chory, bo potrzebuje czasu, żeby zebrać dane do skomplikowanego rozliczenia ­podatkowego.

Dziecko: Uczy się udawać, że jest chore.

Rodzic: Mówi przyjacielowi, że nie może się spotkać, bo idzie na przedstawienie dziecka, chociaż to nieprawda.

Dziecko: Uczy się, że można powiedzieć wszystko, żeby osiągnąć swój cel.

Rodzic: Dziecko dowiaduje się, że rodzic ma romans; rodzic prosi, żeby dziecko nie mówiło nic drugiemu rodzicowi, żeby nie ranić jego uczuć.

Dziecko: Uczy się, że niewierność to nic złego, dopóki druga osoba o niej nie wie.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?