Zaczarowany Zamek 11 - Syreni ŚpiewTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Zaczarowany Zamek 11 - Syreni Śpiew
Zaczarowany Zamek 11 - Syreni Śpiew
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 9,98  7,98 
Zaczarowany Zamek 11 - Syreni Śpiew
Zaczarowany Zamek 11 - Syreni Śpiew
Audiobook
Czyta Marta Kurzak
5,99  4,73 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Peter Gotthardt

Zaczarowany Zamek 11
Syreni Śpiew

SAGA Egmont

Zaczarowany Zamek 11 - Syreni Śpiew

tytuł oryginału Det fortryllede slot 11 - Havfruens sang

przełożyła Agnieszka Sivertsen

Copyright © 2010, 2018 Peter Gotthardt i SAGA

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788711870013

1. Wydanie w formie e-booka, 2018

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA oraz autora.

SAGA Books, spółka wydawnictwa Egmont

Cześć! Nazywam się Ania, ale moi przyjaciele mówią na mnie Nutka, lub Smutka, jeśli się na mnie gniewają. Interesuję się muzyką, śpiewem i tańcem.

Hej! Wszyscy nazywają mnie Grzywa, ale tak naprawdę mam na imię Siri. Kocham wszystkie zwierzęta, a moim największym marzeniem jest posiadanie konia.

Serwus! Jestem Karolina, dla znajomych – Patyk. Uwielbiam oglądać filmy i czytać książki. W naszej paczce dbam o to, żebyśmy nie wpadły w zbyt duże tarapaty. To ja opowiem wam o naszych przygodach. W miasteczku, w którym mieszkamy znajduje się stary dom, nazywany Zamkiem. To tajemnicze miejsce, w którym dzieją się niestworzone rzeczy.

1

Ten dzień zaczął się fatalnie. Z dziewczynami spędzałyśmy czas u mnie w salonie, i nie miałyśmy najmniejszej ochoty ruszać się z miejsca. Na zewnątrz było zimno i szaro buro. W dodatku padał deszcz ze śniegiem. Nie istnieje na świecie nic gorszego od takiej chlapy.

 Co za nuuuuda – westchnęła Grzywa – Wymyślcie, co będziemy dzisiaj robić!

 Czemy akurat my? - syknęła Nutka – Sama wpadnij na jakiś pomysł!

Czułam, że lada chwilą rzucą się sobie do gardeł. Od czasu do czasu, gdy jesteśmy w złym humorze, potrafimy się nieźle pokłócić.

 A może pójdziemy do Zamku? – zaproponowałam.

 W taką pogodę? – skrzywiła się Grzywa.

 Chyba lepsze to, niż siedzenie w domu i patrzenie w sufit – odpowiedziałam.

… I niż kłótnie – pomyślałam.

 No dobra – zgodziła się, podnosząc się z miejsca – Żeby chociaż tam była ładna pogoda.

Ubrałyśmy kurtki, naciągnęłyśmy czapki i truchtem pobiegłyśmy do Zamku. Zamek to stary, opuszczony dom. Kryje w sobie tajemnicę. Gdy wchodzimy do środka i przechodzimy przez jedne ze znajdujących się w nim drzwi, przenosimy się do innego świata. Za każdym razem gdzie indziej. Najdziwniejsze jest jednak to, że nawet jeśli nie ma nas przez kilka dni, zawsze gdy wracamy jest ta sama godzina, która była, jak wyruszałyśmy. Tak jakby czas się zatrzymywał na czas naszej podróży.

Wybrałyśmy kolejne drzwi, otworzyłyśmy je i ruszyłyśmy ciemnym korytarzem. Za każdym razem próbuję zauważyć przejście między drzwiami i dotarciem do innego świata, ale nigdy mi się to nie udaje.

Tym razem znalazłyśmy się w szopie. Podłoga była wyłożona deskami, a w powietrzu unosił się ostry zapach smoły. Panował mrok, więc szłyśmy po omacku.

 Ała! Moje biedne kolano! – jęknęła Nutka – Uderzyłam się o coś twardego.

W końcu Grzywie udało się znaleźć drzwi, a gdy je otworzyła, do środka łuna światła. Wyszła na zewnątrz.

 Łódź! – wykrzyknęła Nutka – Uderzyłam się o kajak! Co to za głupek, chowa swoją łódź w szopie ogrodowej!

 Nie jesteśmy w ogrodzie! – zawołała Grzywa – Wyjdźcie i same zobaczcie!

Tak też zrobiłyśmy. Przed nami rozciągała się szeroka piaszczysta plaża i niskie wydmy.

Morze było szare i niespokojne, a spienione fale gwałtownie uderzały o brzeg. Oprócz nas nie dostrzegłyśmy tutaj żywej duszy. Za szopą wybudowano molo, przy którym zacumowanych było kilka łodzi.

 Ale widok! – powiedziała Grzywa – Szkoda, że nie wzięłyśmy ze sobą strojów.

 Ta pogoda raczej nie sprzyja kąpielom – wtrąciła się Nutka.

 Możemy po prostu przejść się wzdłuż brzegu i rozejrzeć dookoła – zaproponowałam.

2

Spacer był przyjemny, pomimo tego, że na niebie nie świeciło słońce. W powietrzu unosił się zapach soli morskiej i mokrych wodorostów. Mewy krążyły na wietrze, szeroko rozpinając skrzydła. Kilka czarnych, olbrzymich ptaków siedziało na kamieniach w wodzie. Grzywa wyjaśniła nam, że to kormorany.

Próbowałyśmy puszczać kaczki na wodzie, ale bez skutku. Fale były zbyt duże. Zamiast tego, zaczęłyśmy szukać muszli w piasku.

 Zobaczymy kto znajdzie największą i najpiękniejszą – powiedziałam.

 A jaka będzie nagroda dla zwycięzcy? – zapytała Nutka.

 Pozwolimy ci ją zachować – zaśmiała się Grzywa.

Poszukiwania idealnej muszli zajęły nam sporo czasu. Znalazłyśmy nie tylko owalne, po małżach, ale też kilka zakręconych i stare pancerze krabów.

Tymczasem, szukających skarbów, oddaliłyśmy się od szopy i przeszłyśmy spory kawałek wzdłuż morza. Tu leżały głazy, wchodzące do morza. W małej zatoczce, niewielki pomost. Był zbudowany z dosłownie kilku pali i desek. Usiadłyśmy na jednym z głazów, żeby otrzepać piasek z butów.

 Widziałyście te ciemne chmury? – zapytała nagle Grzywa – Zbliżają się w naszą stronę…

Chmury, znajdujące się nad taflą wody, były już całkiem czarne. Nasilił się też wiatr, który szybko gnał je w stronę wybrzeża.

 Musimy czym prędzej wracać do szopy, zanim zacznie padać! – powiedziała Nutka, podnosząc się.

 Nie uda nam się dotrzeć tam na czas – wyjaśniłam, czując już pierwsze krople na twarzy.

 Czy tam wyżej nie leży przypadkiem jakiś dom? – zapytała Grzywa, wskazując palcem w stronę lądu.

Plaża w pewnym momencie kończyła się i przechodziła w pagórki, porośnięte trawą i wrzosami. Między nimi można było dostrzec dach i komin, z którego wydobywał się dym.

 Może uda nam się tam schronić! – rzuciła Nutka – Chodźcie!

Pospiesznie ruszyłyśmy za nią w stronę zabudowań. Gdy deszcz na dobre się rozpadał, zaczęłyśmy biec.

Dom przypominał starą, chłopską chatę, z bielonymi ścianami i dachem ze strzechy. Znajdował się w niewielkim ogrodzie, otoczonym murkiem z kamieni. Na kilku prętach suszyła się rozłożona sieć rybacka, a na murku siedziała dziewczyna, plecami odwrócona do domu. Nie przejmując się deszczem, wpatrywała się w morze.

 Cześć! – zwróciła się do niej zdyszana Nutka – Mieszkasz tu? Możemy wejść do środka?

Dziewczyna spojrzała na nią, dużymi, czarnymi oczyma. Westchnęła i po kilku sekundach znów zwróciła wzrok ku morzu.

 Nie ważne – dodała poirytowana Nutka i podbiegła do domu, a my ruszyłyśmy za nią.

Drzwi były uchylone. Deszcz szalał teraz na wietrze, więc nie zastanawiając się długo, bez pukania, weszłyśmy do środka.

3

Weszłyśmy do pokoju dziennego. Po jednej stronie znajdowała się kuchnia. Było tu nisko do sufitu, a okna wydawały się wyjątkowo małe. Przy kominku siedziała kobieta i przędła wełnę na starym kołowrotku. Przy stole zauważyłyśmy chłopca, który był pochłonięty czytaniem. Oboje spojrzeli na nas zaskoczeni.

 Wybaczcie nasze wtargnięcie – powiedziałam – Czy możemy schronić się tu przed deszczem? Leje jak z cebra.

 Oczywiście, zapraszamy – odpowiedziała kobieta – Nazywam się Anna, a to Laust, mój syn i… - rozejrzała się po pokoju – Joanna najwidoczniej znowu wyszła z domu! Laust, lepiej pójdź i jej poszukaj.

Chłopak ubrał sweter i wyszedł z domu.

 Na dworze siedziała jakaś dziewczyna – oznajmiła Nutka - Ale nie chciała z nami rozmawiać.

 Tak, to Joanna – wyjaśniła Anna, wzdychając – Na pewno nie chciała być niegrzeczna. Ona po prostu nie jest do końca zdrowa na umyśle. Proszę, odłóżcie swoje mokre rzeczy i usiądźcie.

Wtedy do izby wszedł Laust z dziewczyną, którą widziałyśmy wcześniej. Była przemoczona do suchej nitki, a długie, czarne włosy lepiły jej się do ramion i głowy.

 Znowu siedziała na murku – rzucił Laust.

 Dziecko, przecież jesteś cała mokra – zwróciła się do niej Anna – Dlaczego nie weszłaś do środka?

Joanna wzruszyła tylko ramionami i wymamrotała:

 Nic nie szkodzi. Nie przeszkadza mi to.

Anna westchnęła głęboko i poleciła jej:

 Idź i się przebierz. Później przejmiesz po mnie tkanie, a ja zrobię ciasto na chleb.

Joanna posłusznie poszła do pokoju obok.

Laust usiadł z nami przy stole. Był parę lat starszy od nas. Wyjaśniłyśmy mu jak się nazywamy, i że przyszłyśmy z miasta, na spacer wzdłuż morza. W sumie to powiedziałyśmy prawdę.

Wtedy Nutka pochyliła się nad stołem i zapytała go, przyciszonym głosem:

 Co się stało twojej siostrze?

Większość ludzi pewnie wstydziła by się pytać o takie rzeczy, ale Nutka do nich nie należała.

 

 Ona nie jest moją siostrą – wyjaśnił Laust – Joanna jest.. Eee.. sierotą. Mój tata przygarną ją do pomocy w domu. Ale z tej pomocy za dużo nie wychodzi. Moja mama mówi, że Joanna myślami jest zupełnie gdzie indziej.

 Skąd ona się tu wzięła? – zapytała Grzywa.

 Nie wiem – rzucił szybko Laust i spuścił wzrok.

Nie ma ochoty o tym mówić – pomyślałam. Może Joanna jest dzieckiem, które jego tata ma z inną kobietą?

 Co czytasz? – zapytałam, chcąc zmienić temat.

Pokazał mi książkę i powiedział:

 Uwielbiam czytać.

 Ja też – odezwałam się – Czytam od początku drugiej klasy.

 Czy to prawda, że dzieci w mieście chodzą codziennie do szkoły? – zapytał.

 Jasne – rzuciłam - A ty nie?

 Tylko kilka dni w tygodniu – wyjaśnił – Moim największym marzeniem jest pójść na studia, żeby potem zostać księdzem, lekarzem, albo adwokatem. Ale mój tata nie chce o tym słyszeć.

 Dlaczego? – zapytałam.

 Uważa, że to strata czasu… Mam być rybakiem. Tak jak on.

 A co na to twoja mama? – dodałam.

 Mówi, żebym nie robił sobie nadziei – kontynuował – Jesteśmy biedni, więc mamy wystarczająco dużo pracy, z zarabianiem na chleb powszedni.

Zrobiło mi się go szkoda. Dobrze, że sama mogę zdecydować, kim będę w przyszłości!

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?