Zaczarowany Zamek 10 - Serce SmokaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Zaczarowany Zamek 10 - Serce Smoka
Zaczarowany Zamek 10 - Serce Smoka
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 9,98  7,98 
Zaczarowany Zamek 10 - Serce Smoka
Zaczarowany Zamek 10 - Serce Smoka
Audiobook
Czyta Marta Kurzak
5,99  4,73 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Peter Gotthardt

Zaczarowany Zamek 10
Serce Smoka

SAGA Egmont

Zaczarowany Zamek 10 - Serce Smoka

tytuł oryginału Det fortryllede slot 10 - Dragens hjerte

przełożyła Agnieszka Sivertsen

Copyright © 2010, 2018 Peter Gotthardt i SAGA

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788711870006

1. Wydanie w formie e-booka, 2018

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA oraz autora.

SAGA Books, spółka wydawnictwa Egmont

Cześć! Nazywam się Ania, ale moi przyjaciele mówią na mnie Nutka, lub Smutka, jeśli się na mnie gniewają. Interesuję się muzyką, śpiewem i tańcem.

Hej! Wszyscy nazywają mnie Grzywa, ale tak naprawdę mam na imię Siri. Kocham wszystkie zwierzęta, a moim największym marzeniem jest posiadanie konia.

Serwus! Jestem Karolina, dla znajomych – Patyk. Uwielbiam oglądać filmy i czytać książki. W naszej paczce dbam o to, żebyśmy nie wpadły w zbyt duże tarapaty. To ja opowiem wam o naszych przygodach. W miasteczku, w którym mieszkamy znajduje się stary dom, nazywany Zamkiem. To tajemnicze miejsce, w którym dzieją się niestworzone rzeczy.

1

Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego początku długiej przerwy. Niedawno wyszła nowa książka z mojej ulubionej serii. Jørgen, który jest bibliotekarzem w naszej szkole, odłożył ją specjalnie dla mnie. Znalazłam zaciszny kącik na szkolnym podwórku i usiadłam na ławce. Ale już gdy chciałam przewrócić pierwszą stronę, zaczęły się kłopoty. Na książkę, i moje kolana padł cień.

 A więc tu chowasz – usłyszałam nad sobą pogardliwy głos.

 Wszędzie cię szukałyśmy – dodał drugi.

O nie – pomyślałam. Nierozłączki. Mój święty właśnie trafił trafił szlag.

Amelia i Emilia są okropne. Zawsze wszystkim dokuczają, ale na całe szczęście, nie chodzą do naszej klasy. Nie są bliźniaczkami, ba! nie są nawet siostrami, ale robią wszystko, żeby wyglądać jak klony. Mają taką samą fryzurę, chodzą tak samo ubrane i mówią w identyczny sposób.

 Lepiej o nas nie plotkuj! Żebyś sobie nie myślała! – rzuciła Amelia.

 Nie podoba nam się to – dodała Emilia.

 Ale o co wam chodzi? – zapytałam – Przecież nic o was nie mówiłam.

No dobra. Może trochę nagięłam prawdę. Na pierwszej przerwie, z Nutką i Grzywą rozmawiałyśmy o nich. Nazywamy je Nierozłączkami, bo spotkać je można tylko razem, cały czas chichoczą i szepczą sobie na ucho. Ktoś musiał usłyszeć, że o nich rozmawiałyśmy i im donieść. Do naszej szkoły chodzą sami plotkarze!

 I w dodatku jesteś kłamczuchą! – zawołała Amelia.

Wstałam z ławki i ruszyłam z miejsca.

 Nie myśl sobie, że ujdzie ci to na sucho! – dodała Emilia.

Stanęły przede mną, ale zagradzając mi drogę, ale wywinęłam im się i poszłam dalej.

 Ty krowo! – krzyknęła Amelia, doganiając mnie.

 Muuuu! – zachichotała Emilia.

Udawałam, że tego nie słyszę.

 Nie potrafisz mówić? – zapytała Amelia.

 Jest na to zbyt głupia – zaśmiała się Emilia.

Jeśli którakolwiek z nas jest głupia, to jesteście to wy, laleczki – pomyślałam, nie odzywając się ani słowem. Zamiast tego przyspieszyłam tylko kroku, i teraz już prawie biegłam.

Ale one nie dawały za wygraną. Amelia chwyciła mnie mocno za ramię i pociągając mnie, syknęła:

 Nigdzie nie idziesz!

 Nie skończyłyśmy z tobą jeszcze – dodała Emilia.

Próbowałam im się wyrwać, ale ta wiedźma wbiła swoje pazury w moje ramie.

 Co wy sobie wyobrażanie!? – usłyszałam czyjś krzyk.

Nutka i Grzywa biegły w naszą stronę. W samą porę!

 Puszczaj ją! – rzuciła Grzywa – Od razu! I zwiewajcie stąd!

 Ha! Mamy prawo tu być! – odpowiedziała Amelia, ale mimo wszystko puściła moją rękę.

 Macie prawo stąd spadać – mruknęła Nutka – Im szybciej tym lepiej!

 My i tak wcale nie mamy ochoty tu być – oświadczyła Amelia.

 Bo tu śmierdzi – dodała Emilia.

Obróciły się na pięcie i dumnie pomaszerowały przed siebie.

 Przyszłyście w samą porę! – powiedziałam.

 Zawsze do usług! – zaśmiała się Grzywa.

 Następnym razem nie odchodź, tylko im przygadaj! – poradziła Nutka – Jak im nie odpowiadasz, to tylko je zachęcasz, żeby cię dręczyły.

 To i tak nic nie pomoże – odpowiedziałam – Wtedy tylko się pokłócimy.

 Niech ci będzie – dodała Nutka – W takim razie po prostu zacznij krzyczeć.

Łatwo ci mówić – pomyślałam tylko.

 Właściwie to szłyśmy do ciebie, żeby cię o coś zapytać – powiedziała Grzywa – Może po szkole pójdziemy do Zamku?

 Super pomysł! – odpowiedziałam.

Od razu poprawił mi się humor!

2

Po drodze ze szkoły zatrzymałyśmy się przy Zamku. Oczywiście nie jest to prawdziwy zamek, ale ogromny, stary, opuszczony dom. Z zewnątrz wygląda ponuro, ale wewnątrz kryje się tajemnica, którą we trzy zdążyłyśmy już odkryć.

Zamek jest swojego rodzaju bramą do innych światów. Za każdym razem gdy otwieramy jedne z drzwi, znajdujące się w korytarzu, przenosimy się do bajkowych krain.

W Dużej Sali w Zamku panowała jak zwykle cisza. Na podłodze, meblach i w powietrzu unosiły się kłęby kurzu. Otworzyłyśmy drzwi, przeszłyśmy przez długi korytarz i tym razem wyszłyśmy w ogromnej jaskini. Ziemia i ściany były wykonane z okrągłych, napowietrzonych poduszek z czarnego kamienia. Przypominało to trochę zesztywniałą bitą śmietanę. Oczywiście oprócz koloru.

 Dlaczego ta skała jest pełna bąbli? – ciekawiła się Nutka.

 Myślę, że to jest zastygła lawa – wyjaśniłam – Kiedyś oglądałam program o wulkanach. Pokazywali, że gdy wybucha, wypływa z niego masa roztopionych kamieni i zalewa całą okolicę. Żarzy się czerwonym blaskiem i jest tak gorąca, że aż parzy. Gdy zastyga, wygląda właśnie w ten sposób.

 Czyli stoimy w środku wulkanu? – zapytała Grzywa, nerwowo się rozglądając.

 Spokojnie. Ten wulkan musi być nieaktywny od wielu tysięcy lat – oznajmiłam.

 Jesteś tego pewna? – zapytała Nutka – Bo właśnie zauważyłam coś, co świeci się na czerwono.

Ostrożnie ruszyłyśmy w stronę czerwonego światła. Na szczęście nie była to lawa. Na półce skalnej leżał duży, przejrzysty kamień. Świecił czerwonym blaskiem, który na przemian stawał się raz mocniejszy, raz słabszy. Wyglądał zupełnie jak pulsujące serce.

 Co za piękny rubin! – powiedziała Nutka – Musi być największym kamieniem szlachetnym na świecie! Pięknie by wyglądał w moim pokoju.

 Nie wolno ci go ruszać! – wykrzyknęłam, gdy wyciągnęła po niego ręką.

 Czemu nie? Przecież do nikogo nie należy – stwierdziła Nutka, biorąc rubin do ręki.

Stęknęła z wysiłku i prawie go upuściła.

 Ciężki? – zapytałam.

 I to jak! – odpowiedziała – Sama spróbuj – dodała, podając mi kamień.

Rzeczywiście kamień okazał się niezwykle ciężki. Ale ja poczułam jeszcze coś innego. Rubin jakby wibrował. Siła pochodząca ze środka, przeszła przez moje dłonie, ręce i ramiona. Krew uderzyła mi do głowy. Czułam się tak lekko, że wydawało mi się, że bez problemu mogłabym się unieść nad ziemią.

Teraz dopiero pokazałabym Nierozłączkom, co o nich sądzę!

 Ale dziwna sprawa! – powiedziałam.

 Co? – zapytała Grzywa.

 Sama spróbuj – dodałam, przekazując jej kamień.

W tej samej sekundzie Nutka jęknęła i chwyciła się za głowę.

 Co się dzieje? – zapytałam.

 Nagle zrobiło mi się słabo – wyjaśniła, ciężko siadając na kamieniu.

Wtedy też to poczułam. Tak jakby cały świat wirował wokół mnie. Zamknęłam oczy i usiadłam, żeby nie upaść.

Zawroty głowy szybko minęły, ale gdy tylko otworzyłam oczy, znowu mi się pogorszyło. Wrzasnęłam ze strachu.

Kilka metrów przede mną siedział najprawdziwszy czerwony smok!

3

Na szczęście nie był szczególnie wielkich rozmiarów. Jego ciało było pokryte błyszczącymi, krwisto czerwonymi łuskami, a na plecach miał zwinięte skrzydła. Siedział bez ruchu, z zamkniętymi oczyma.

Całe szczęście, że śpi – pomyślałam.

Jak tylko najciszej potrafiłam, zaczęłam się wycofywać. Nagle uderzyłam w coś od tyłu i usłyszałam wściekły syk. Tak się przestraszyłam, że zawyłam ze strachu. Smok otworzył oczy i spojrzał na mnie.

 Pomocy! Dziewczyny! Patyk! Grzywa! Smok! – krzyczał, ale głos wydawał się znajomy.

Przecież to był głos Nutki! O nie! Smok połknął ją w całości! – pomyślałam z przerażeniem.

 

Wtedy kątem oka zobaczyła spojrzałam na moje dłonie. Tylko to nie były już ręce, ale łapy! Olbrzymie łapy smoka z pazurami i niebieskimi łuskami!

 Co… Co się stało?! Zamieniłam się w smoka! – wykrzyknęła Grzywa, tuż za mną.

To właśnie w nią uderzyłam, wycofując się.

 Wszystkie trzy zamieniłyśmy się w smoki – powiedziałam – ten czerwony, to ty, Nutka, co nie?

 A niebieski, to ty, Patyk? – odpowiedziała – Najadłam się strachu, gdy cię zobaczyłam.

 A ja, gdy zobaczyłam ciebie! – dodałam.

 Spójrzcie na mnie – jęczała grzywa – Zielona i cała w łuskach!

 Nawet to do ciebie pasuje – zaśmiała się Nutka.

 To pewnie przez ten rubin! – oznajmiłam – Musimy znowu go dotknąć, wtedy pewnie znowu zamienimy się w dziewczynki.

 Chyba się nam aż tak nie spieszy – rzuciła Nutka – Może wypróbujemy naszych skrzydeł, jak już je mamy.

 Jestem za! – zawołała Grzywa – Szybować po niebie jak ptak. Nie mogę się już doczekać!

To prawda. Brzmi jak marzenie – pomyślałam.

Ruszyłyśmy w kierunku wyjścia z jaskini i wyjrzałyśmy na zewnątrz.

Co to był za widok!

Pod nami rozciągała się równina, pokryta kamiennym żwirem. Była otoczona chropowatymi skałami i wulkanami, z których unosił się dym. Z jednego z nich wydostawała się żarząca lawa, wytryskując w powietrze, niczym ogromna fontanna ognia. Para unosiły się ze szczelin w ziemi. Skały były czarne od sadzy i zielone od siarki.

No i roiło się tu od smoków! Miały ogromne skrzydła, długie szyje, i były pokryte błyszczącymi łuskami. Niektóre wirowały w powietrzu, inne wylegiwały się w słońcu. Jeszcze inne kąpały się w jeziorach gotującego się błota.

Ale większość z nich znajdowała się na równinie. Duże stado zebrało się w kółku, wyznaczonym z lśniących kryształów. Reszta stała przed nimi, obserwując ich i czekając, jakby przedstawienie miało się zacząć lada moment.

 Wygląda na to, że dzieje się tam coś ciekawego – stwierdziła Nutka – Może zlecimy na dół i zobaczymy co robią?

 Czy to nie jest zbyt niebezpieczne? – zawahałam się – Tam jest przecież pełno smoków.

 I co tego? – odpowiedziała – Przecież my same teraz jesteśmy smokami. W każdym razie z zewnątrz na takie wyglądamy. Wmieszamy się w tłum. Chodźcie!

Zarówno Nutka, jak i Grzywa były gotowe do lotu. Ale ja w dalszym ciągu nie byłam pewna, czy to dobry pomysł.

 Jesteście pewne, że te skrzydła, będą w stanie nas unieść? – upewniłam się.

 Jeśli inne smoki potrafią latać, to i nam się uda! – wyjaśniła Grzywa.

Rzuciła się w dół z krawędzi, rozpięła skrzydła i poszybowała w kierunku równiny. Nutka ruszyła zaraz za nią. Przyszła kolej na mnie. Spojrzałam w dół. Ale nie powinnam była tego robić. Nagle góra wydała mi się jeszcze bardziej wysoka i jeszcze bardziej stroma.

 Na co czekasz! – powiedziałam sama do siebie.

Zamknęłam oczy i skoczyłam.

Zaczęłam spadać jak kamień.

 Skrzydła! Używaj skrzydeł! – krzyknęła Grzywa.

Wtedy dopiero rozpięłam swoje skrzydła i nagle poczułam, że lecę! Leciałam!

Kiedyś śniło mi się, że leciałam. Ale to było zupełnie co innego.

Przecinać powietrze mocnymi skrzydłami, szybować w dół, w zabójczym tempie i czuć na twarzy wiatr wiejący z przeciwka. To było coś niesamowitego! Jestem pewna, że zapamiętam ten moment do końca życia.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?