Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa mieczaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa miecza
Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa miecza
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 9,98  7,98 
Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa miecza
Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa miecza
Audiobook
Czyta Aleksandra Radwan
4,99  3,94 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Peter Gotthardt

Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa miecza

Księga czwarta

Saga

Dzieci królowej elfów 4 - Klątwa mieczaPrzełożyła Agata Lubowicka Tytuł originału Elverdronningens børn 4 - Sværdets forbandelseCopyright © 2011, 2019 Peter Gotthardt i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788711870143

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

1.

Do świtu było niedaleko. Niebo na wschodzie zaczynało się rozjaśniać, ale między drzewami wciąż kłębiła się mgła.

Borówka zdusiła ziewnięcie. Przez ostatnią część nocy to ona stała na straży. Czworo pozostałych przyjaciół leżało i spało wokół wypalonego już ogniska.

Dzień wcześniej dotarli go Gór Mgieł. Droga była bardzo ciężka. Kiedy rozbijali obozowisko na noc, byli zupełnie wykończeni.

Borówka przyglądała się każdemu po kolei.

Jej przyjaciółka Stokrotka obiecała zaprowadzić wszystkich do domu, do Krainy Elfów. O tej odpowiedzialności nigdy nie zapominała.

Obok niej leżał młody wilk. Był to Mniszek, brat Stokrotki. Grupka skorych do figli alfów przemieniła go w wilka i żadne z elfów nie wiedziało, jak przywrócić mu jego dawną postać.

Rycerz Zawilec przyrzekł ich matce, królowej elfów, chronić jej dzieci przed wszelkim złem. Dlatego nawet we śnie trzymał dłoń na rękojeści swojego miecza.

Dalej spał Smardz. Borówce nigdy nie nudziło się patrzenie na niego. Był człowiekiem, który przyłączył się do nich i pomagał im w poszukiwaniach drogi do domu.

Nagle coś usłyszała. Czy to było kwilenie jakiegoś ptaka? A może czyjś śpiew gdzieś w oddali?

Wstała i skierowała się w stronę, skąd dochodziły te dźwięki. Miała wrażenie, jakby odległe tony przywoływały ją do siebie.

Najpierw wędrowała pod koronami drzew, potem wyszła na łąkę. Pierwsze promienie słońca rozświetliły mgłę, która zaczęła przypominać złote obłoki.

Pieśń brzmiała teraz wyraźniej. Borówka nie miała wątpliwości. Wołały ją głosy – pełne smutku i tęsknoty.

Wkrótce z mgły wyłonił się zamek z wieżami o ostrych szczytach. Był położony na wyspie na samym środku rwącej rzeki.

„Powinnam wracać do przyjaciół” – pomyślała Borówka. „Nie wiedzą przecież, co się ze mną stało. Na dodatek żadne z nas nie zna tego miejsca”.

Pieśń była jednak silniejsza. Niczym we śnie Borówka podążyła za nią przez most i przeszła przez bramę prowadzącą na zamek.

Na dziedzińcu wszędzie panowała pustka. Ze stajni nie dochodziło rżenie koni. Na korytarzach nie widać było żywej duszy. Podłogi pokrywała gruba warstwa kurzu.

Borówka weszła do sali rycerskiej. Wtedy pieśń zamilkła. W ciszy rozlegało się stłumione łkanie.

Pośrodku sali stała kobieta z pochyloną głową. Płakała. Przed nią w trumnie z marmuru leżał mężczyzna. Jego oczy były zamknięte, a twarz blada jak śmierć. Ciało przykrywał purpurowy płaszcz królewski.

Borówka zbliżała się powoli. Ominęła szerokim łukiem leżący na podłodze miecz. Jego ostrze było brązowe od zaschniętej krwi.

Na dźwięk kroków Borówki kobieta się odwróciła.

– Witam cię w Królestwie Smutku – powitała ją. – Musisz być tą, której przybycia wyczekiwaliśmy z wielką nadzieją. Tą, która potrafi usłyszeć nasze wołanie o pomoc.

2.

– Kim jesteś? – zapytała Borówka. – I kto tam leży? Czy on… nie żyje?

– Chyba wolałabym, żeby tak było – westchnęła kobieta. – Byłby to dla niego łagodniejszy los niż to, co obecnie jest jego udziałem.

– Co mu się stało? – dopytywała się Borówka. – I dlaczego sądzisz, że mogę wam pomóc?

Kobieta położyła dłoń na ramieniu Borówki i się odezwała:

– Ponieważ posiadasz zdolność widzenia i słyszenia rzeczy ukrytych dla innych. Na nasz kraj spadła tajemnicza klątwa. Moją nadzieją jest, że spróbujesz ją znieść.

– Nie mogę – odparła Borówka. – Jestem z przyjaciółmi w podróży i jeszcze dziś musimy wyruszyć w dalszą drogę.

– Wysłuchaj przynajmniej mojej historii, zanim podejmiesz decyzję – poprosiła ją kobieta. – Mam na imię Selina. Tam leży mój mąż, Rogan. Jest… był królem tego kraju. Dobrym i sprawiedliwym władcą, tak mówiono.

Jego największym skarbem była królewska korona. Od wieków ojcowie przekazywali ją synom. Stara legenda głosi, że wykuł ją jeden z bogów. Władca tego kraju, który ją będzie nosił, zapewni swojemu królestwu szczęście i dobrobyt.

Kiedyś na dworze zagościł pewien obcy przybysz. Nazywał się Listi. Znał się na wielu rzeczach i dlatego Rogan chętnie słuchał jego rad.

Po jakimś czasie Listi ofiarował Roganowi prezent. Był to miecz.

„Nazywa się go Strażnikiem Sprawiedliwości” – wyjaśnił Listi. „Z taką bronią w ręku nigdy nie wydasz niewłaściwego wyroku”.

Rogan przyjął dar. Pomyślał, że miecz przyda mu się, kiedy będzie musiał rozstrzygać w trudnej sprawie.

Pewnego dnia do zamku przybył młody rycerz. On i jego ludzie walczyli przeciwko naszym wrogom na południe od granicy kraju. Teraz miał otrzymać nagrodę za swoją odwagę. Kiedy wkroczył do tej sali, Rogan siedział na tronie, a Listi stał u jego boku.

„Co się dzieje?” – wykrzyknął Rogan. „Miecz drga mi w dłoni!”

„To znak, że ten rycerz jest zdrajcą” – szepnął Listi. „Planuje pozbawić cię życia. Zabij go jednym ciosem!”

Rogan zamachnął się mieczem. Chwilę później młody rycerz leżał skąpany we własnej krwi. Z głowy Rogana zaś spadła korona i potoczyła się po podłodze.

„Cóż ja takiego zrobiłem!” – przestraszył się Rogan i odrzucił miecz.

Listi wziął koronę i uniósł ją wysoko.

„Straciliście szczęście waszego króla i kraju!” – obwieścił z triumfem w głosie. „I nigdy więcej go nie odzyskacie”.

Po tych słowach opuścił zamek. Gdy Rogan to usłyszał, upadł na ziemię, wyglądał jak nieżywy.

Najpierw wszyscy myśleli, że król umarł. Poczyniono przygotowania do pogrzebu. Ale ja w sercu czułam, że wciąż stoi u mojego boku. Dlatego kazałam go umieścić tu, w tej sali.

I tak leży od tamtego czasu. Nie jest martwy, ale też nie jest naprawdę żywy.

Wkrótce cały kraj dowiedział się o tym, co się stało. Wiadomość rozchodziła się niczym ogień w suchej trawie. Wszystkich poddanych zdjął strach i ogarnęło zniechęcenie. Są przekonani, że prędzej czy później spotka nas wielkie nieszczęście.

Nikt nie ma odwagi przebywać na zamku. Ludzie boją się klątwy, która dosięgła króla. Zostałam tylko ja. Nie opuszczę męża, chociaż sama nie jestem w stanie nic zdziałać. Rogan stał się więźniem koszmaru, z którego nie jest w stanie się obudzić.

Królowa Selina zakończyła opowieść głębokim westchnieniem.

– Czyli jesteś tutaj zupełnie sama? – zapytała Borówka.

– Sama z moim smutkiem – odparła Selina. – Natomiast zamieszkały tutaj zwierzęta. Sowy i kruki budują gniazda we wszystkich kominach. Lisy i dzikie koty polują na szczury w piwnicy.

Stukot przy wejściu sprawił, że spojrzała w kierunku drzwi.

– Wilk! – wykrzyknęła ze strachem. – Teraz zaczęły tu także przybywać dzikie zwierzęta!

3.

– To tylko jeden z moich przyjaciół – uspokoiła ją Borówka i przywołała wilka do siebie.

Królowa Selina przyglądała się jej ze zdziwieniem. Nagle do sali wpadli zziajani Stokrotka, Zawilec i Smardz.

– Och, Borówko, jak dobrze, że tu jesteś! – Stokrotka odetchnęła z ulgą. – Tak się o ciebie martwiliśmy. Nie było cię, kiedy się obudziliśmy. Obawialiśmy się najgorszego. Na szczęście znalezienie ciebie nie zajęło Mniszkowi dużo czasu.

– To nie było trudne – oznajmił wilk z dumą. – Dotarłem tutaj po twoich śladach i kierując się węchem.

Borówka opowiedziała im, kim jest królowa Selina.

– Dopiero co pokonaliśmy Góry Mgieł i jesteśmy obcy w tym świecie – Stokrotka zwróciła się do Seliny. – Co to za miejsce, do którego dotarliśmy?

– Nasza kraina nazywa się Pięknocja – odpowiedziała Selina. – To stare królestwo, które nigdy nie zostało podbite przez żadnych wrogów. Ziemia jest tu żyzna, a klimat łagodny. Żyliśmy szczęśliwie i spokojnie, zanim dosięgła nas ta klątwa.

Stokrotka i Zawilec podeszli do leżącego bez oznak życia króla Rogana i zaczęli mu się przyglądać.

Nagle powieki władcy zadrgały. Próbował coś powiedzieć, ale nie usłyszeli nic oprócz cichego bełkotu.

– Czyżby miał się zaraz przebudzić? – zapytała Stokrotka.

– Próbuje to zrobić. Ta straszna ciemność nie wypuszcza go jednak ze swoich szponów – westchnęła Selina. – Każdego dnia, kiedy świta, Rogan próbuje wyzwolić się ze swego koszmaru. Ale nigdy mu się to nie udaje.

– Gdybyśmy tylko mogli pomóc – zatroskała się Stokrotka.

– My… myśliwi – jęknął nagle król. – Zbierają się… napaść na Pięknocję…

Selina pochyliła się nad nim i szepnęła:

– Obudź się, Roganie! To ja, Selina. Słyszysz mnie?

Król jednak znowu przestał okazywać jakiekolwiek oznaki życia.

– Ten biedny człowiek bredzi w malignie – stwierdził Zawilec.

– A może próbuje ostrzec Selinę? – zastanawiała się Borówka. – Może jego dusza wędruje gdzieś po odległych miejscach i słyszy rzeczy, o których my nie mamy pojęcia?

– Obawiam się, że możesz mieć rację – potwierdziła Selina. – Na południe od naszych granic ciągną się rozległe równiny. Mieszka tam lud, który sam siebie zwie myśliwymi. Jesteśmy zmuszeni z nimi walczyć. Mam nadzieję, że nie zbroją się znowu do walki.

 

Smardz stał w milczeniu i przysłuchiwał się rozmowie. Teraz odezwał się do Seliny:

– To bardzo podobne do myśliwych – napadać na wasz kraj właśnie teraz, kiedy król został wyeliminowany. Znam ich. Są jak drapieżniki, które potrafią zwietrzyć ranne zwierzę z dużej odległości.

– Czyli myśliwi zapuszczają się także i tutaj! – wykrzyknęła gniewnie Stokrotka. – Dopiero co się im wymknęliśmy. Czy teraz znów mamy się przed nimi ukrywać i uciekać? Mam już naprawdę dość tych bestii spragnionych krwi.

Odwróciła się do królowej Seliny i ciągnęła:

– Nie możecie przecież stać i patrzeć, kiedy oni napadają na wasz piękny kraj. Trzeba zebrać wojsko i ich zatrzymać.

– Szczęście Pięknocji przepadło wraz z koroną – odparła Selina z głębokim westchnieniem. – Możemy tylko mieć nadzieję, że kiedyś powróci. I że król Rogan odzyska przytomność. Inaczej nikt nie będzie w stanie zebrać wokół siebie poddanych i poprowadzić ich do zwycięstwa.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?