Trauma i pamięć

Tekst
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  Okładka

2  Strona tytułowa

3  Strona redakcyjna

4  Przed­mowa

5  Mapa terenu Tyra­nia prze­szło­ści

6  Pamięć: dar i prze­kleń­stwo Ilu­zja pamięci Spa­cer ścieżką pamięci Pamięć traumy Patrzeć wstecz Wojny o pamięć: prawda o fał­szy­wych wspo­mnie­niach, fał­szy­wość praw­dzi­wych wspo­mnień i nie­święty Graal „wyma­zy­wa­nia pamięci” Beth

7  Mate­ria pamięci Pamięć jawna: dekla­ra­tywna i epi­zo­dyczna Pamięć o tym, co było Pamięć nie­jawna: emo­cjo­nalna i pro­ce­du­ralna Emo­cjo­nalny ster Skąd wiesz, ile wiem o tym, co wiem o tobie

8  Pamięć pro­ce­du­ralna Arnold i ja David, porzu­cony na wyspie

9  Emo­cje, pamięć pro­ce­du­ralna i struk­tura traumy Przy­ja­ciel czy wróg? Błąd fał­szy­wego alarmu Rene­go­cjo­wa­nie Model SIBAM Dozna­nia (Sen­sa­tions) Obrazy (Ima­ges) Zacho­wa­nia (Beha­viors) Afekty (Affects) Zna­cze­nia (Meanings) Uży­cie metody SIBAM. Stu­dium przy­padku

10  Dwa stu­dia przy­padku. Bli­skie spo­tka­nie Mały Jack Odbu­do­wa­nie więzi: spo­tka­nie matki i dziecka Wizyta kon­tro­lna Jacka Ray – ule­czyć wojnę wewnątrz Pro­log Sesja 1 Sesja 3 Sesja 5 Dys­ku­sja wokół metod Ray. Epi­log

11  Pułapka praw­dzi­wo­ści i kło­pot z fał­szy­wymi wspo­mnie­niami „Pułapka praw­dzi­wo­ści” O mani­pu­lo­wa­niu pamię­cią Wyj­ście z czar­nej dziury traumy Wyzna­nie nie w porę

12  Podróż boha­tera Pedro O woli wytrwa­nia Wyspa, aMCC i eks­taza – duchowa strona trans­for­ma­cji traumy

13  Mole­kuły pamięci Alche­mia pamięci Zna­cze­nie wła­ści­wego momentu dla tera­pii. Pod­su­mo­wa­nie Różne spo­soby wspo­mi­na­nia i ich impli­ka­cje kli­niczne Ponowne prze­ży­wa­nie (reli­ving) Kaso­wa­nie pamięci Rene­go­cja­cja (podej­ścia natu­ra­li­styczne) Prze­szła, teraź­niej­sza i przy­szła zmien­ność pamięci Wyma­zy­wa­nie wspo­mnień – opo­wieść głupca?

14  Trauma mię­dzy­po­ko­le­niowa. Nawie­dze­nia Jak daleko w cza­sie i prze­strzeni Wewnętrzna wie­dza poko­leń

15  Posło­wie

16  Podzię­ko­wa­nia

17  O auto­rze

18  Przy­pisy koń­cowe

Tytuł ory­gi­nału: TRAUMA AND MEMORY. BRAIN AND BODY IN A SEARCH FOR THE LIVING PAST

Redak­cja języ­kowa: Jagoda Lat­kow­ska

Pro­jekt okładki: Bar­tosz Kopeć Stu­dio Pro­jektowe PLA­KAT

Zdję­cie na okładce: © kesi­pun / Shut­ter­stock

Korekta: Maciej Kor­ba­siń­ski

Redak­tor pro­wa­dzący: Mał­go­rzata Gło­dow­ska

Copy­ri­ght © 2015 by Peter A. Levine.

All rights rese­rved.

Copy­ri­ght for the Polish edi­tion © by Wydaw­nic­two Czarna Owca, War­szawa 2020

Copy­ri­ght © for the Polish trans­la­tion by Maria Reimann, 2017

Wszel­kie prawa zastrze­żone. Niniej­szy plik jest objęty ochroną prawa autor­skiego i zabez­pie­czony zna­kiem wod­nym (water­mark).

Uzy­skany dostęp upo­waż­nia wyłącz­nie do pry­wat­nego użytku.

Roz­po­wszech­nia­nie cało­ści lub frag­mentu niniej­szej publi­ka­cji w jakiej­kol­wiek postaci bez zgody wła­ści­ciela praw jest zabro­nione.

Wyda­nie II

ISBN: 978-83-8143-393-8


Kon­wer­sję do wer­sji elek­tro­nicz­nej wyko­nano w sys­te­mie Zecer.

Pamięć jest skrybą duszy.

Ary­sto­te­les

Przed­mowa

W PSY­CHO­LO­GII I PSY­CHIA­TRII stu­dia nad pamię­cią traumy mają długą histo­rię. Zaczyna się ona w latach sie­dem­dzie­sią­tych dzie­więt­na­stego wieku, kiedy Jean-Mar­tina Char­cota, ojca neu­ro­lo­gii, zafa­scy­no­wały przy­czyny para­liżu, drga­wek, omdleń, nagłych upad­ków, sza­leń­czego śmie­chu i wybu­chów szlo­chu u pacjen­tek leczo­nych na histe­rię w szpi­talu w Salpêtrière. Char­cot i jego stu­denci powoli docho­dzili do prze­ko­na­nia, że dziwne ruchy i pozy­cje ciała były fizycz­nymi śla­dami traumy.

W 1889 roku stu­dent Char­cota, Pierre Janet, napi­sał pierw­szą książkę na temat tego, co dziś nazwa­li­by­śmy zespo­łem stresu poura­zo­wego (post­trau­ma­tic stress disor­der, PTSD), L’auto­ma­ti­sme psy­cho­lo­gi­que1, w któ­rej twier­dził, że trauma jest prze­cho­wy­wana w pamięci pro­ce­du­ral­nej – w auto­ma­tycz­nych zacho­wa­niach i reak­cjach, odczu­ciach i nasta­wie­niach, oraz że powraca i jest ponow­nie prze­ży­wana w ata­kach lęku i paniki, ruchach ciała czy w obra­zach (jak sny i nagle poja­wia­jące się przed oczami sceny). Według Janeta pamięć jest pod­sta­wo­wym i cen­tral­nym ele­men­tem w pracy z traumą: wyda­rze­nie tylko wtedy staje się trau­ma­tyczne, gdy nie­moż­liwe do opa­no­wa­nia emo­cje zakłó­cają pra­wi­dłowe funk­cjo­no­wa­nie pamięci. Pacjenci, któ­rzy doświad­czyli traumy, reagują póź­niej na to, co im o niej przy­po­mina, z siłą ade­kwatną do pier­wot­nego wyda­rze­nia, a nie do tego, co wła­śnie się stało – cho­wają się prze­ra­żeni pod sto­łem, gdy stłu­cze się szklanka, lub wpa­dają w furię na dźwięk pła­czu dziecka.

 

Od ponad stu lat rozu­miemy, że ślady traumy nie są nar­ra­cjami o złych rze­czach, które wyda­rzyły się w prze­szło­ści, lecz fizycz­nymi odczu­ciami doświad­cza­nymi jako zagro­że­nie życia w tej chwili, tu i teraz. Przez ten czas nauczy­li­śmy się rów­nież, że róż­nica mię­dzy wspo­mnie­niami zwy­czaj­nymi (histo­riami, które zmie­niają się i blakną z cza­sem) a trau­ma­tycz­nymi (powra­ca­ją­cymi odczu­ciami i reak­cjami ciała, któ­rym towa­rzy­szą inten­sywne nega­tywne emo­cje, jak lęk, wstyd, furia czy zała­ma­nie) wynika z awa­rii sys­temu odpo­wie­dzial­nego w mózgu za two­rze­nie pamięci auto­bio­gra­ficz­nej2.

Janet zauwa­żył rów­nież, że ludzie, któ­rzy doświad­czyli traumy, zostają zatrzy­mani w prze­szło­ści: choć na pozio­mie świa­do­mym chcą zosta­wić strasz­liwe prze­ży­cia za sobą, nie mogą jed­nak się od niech uwol­nić – zacho­wują i czują się tak, jakby na­dal one trwały. Ich ener­gię pochła­nia trzy­ma­nie emo­cji pod kon­trolą, co nie pozwala ade­kwat­nie reago­wać na sytu­acje dzie­jące się w teraź­niej­szo­ści. Janet i jego współ­pra­cow­nicy dzięki pro­wa­dzo­nym przez sie­bie bada­niom stwier­dzili, że kobiet, które doświad­czyły traumy, nie udało się wyle­czyć poprzez zro­zu­mie­nie, wgląd, zmianę zacho­wa­nia czy kara­nie, poma­gała im nato­miast hip­noza. Trauma mogła zostać ule­czona dzięki ponow­nemu prze­ży­ciu trau­ma­tycz­nego wyda­rze­nia w sta­nie hip­no­tycz­nego transu. Powtó­rze­nie w umy­śle, w bez­piecz­nych warun­kach wyda­rzeń z prze­szło­ści i wyobra­że­nie sobie satys­fak­cjo­nu­ją­cego roz­wią­za­nia – czego nie dało się zro­bić w momen­cie trwa­nia wyda­rze­nia wsku­tek przy­tło­cze­nia grozą i emo­cjami – pozwa­lało im zro­zu­mieć, że prze­trwały traumę i mogą powró­cić do życia.

Kiedy ponad dwa­dzie­ścia pięć lat temu po raz pierw­szy spo­tka­łem Petera Levine’a, byłem prze­ko­nany, że jest inkar­na­cją jed­nego ze sta­rych cza­ro­dzie­jów, któ­rych prace tak dobrze zna­łem z zaku­rzo­nych ręko­pi­sów, jakie zna­leźć można w zbio­rach sta­rych szpi­tal­nych biblio­tek. Po pro­stu zamiast muszki i fraka, które zna­łem z daw­nych foto­gra­fii, sto­jący na traw­niku Esa­len Insti­tute w Big Sur, w Kali­for­nii Peter miał na sobie T-shirt w stylu Boba Mar­leya i krót­kie spodenki. Peter dosko­nale rozu­miał, że trauma jest zapi­sana w ciele i żeby się z niej wyle­czyć, należy stwo­rzyć bez­pieczną prze­strzeń transu, z któ­rej można przyj­rzeć się demo­nom prze­szło­ści. Dodał do tego klu­czowy ele­ment, jakim jest zgłę­bia­nie sub­tel­no­ści fizycz­nych śla­dów traumy, i skon­cen­tro­wał się na ponow­nym łącze­niu ciała i umy­słu.

Od razu poczu­łem się zain­try­go­wany. Naukowcy, od pierw­szych bada­czy zaj­mu­ją­cych się stre­sem post­trau­ma­tycz­nym, po współ­cze­snych neu­ro­bio­lo­gów, dostrze­gają istotny zwią­zek mię­dzy reak­cjami ciała a pamię­cią. Doświad­cze­nie jest trau­ma­tyczne wtedy, gdy orga­nizm czło­wieka nie potrafi sobie pora­dzić – reaguje bez­rad­no­ścią i para­li­żem. Jeśli zupeł­nie nic nie możesz zro­bić, żeby zmie­nić bieg wyda­rzeń, cały sys­tem się zała­muje. Już Zyg­munt Freud był zafa­scy­no­wany fizyczną reak­cją na traumę. Uwa­żał, że powo­dem odtwa­rza­nia traumy jest nie­moż­ność peł­nego przy­po­mnie­nia sobie, co się wyda­rzyło. Ponie­waż wspo­mnie­nie zostaje wyparte, pacjent „jest zmu­szony powta­rzać wyparty mate­riał jako współ­cze­sne wyda­rze­nie, zamiast (…) pamię­tać je jako coś, co należy do prze­szło­ści”3. Kiedy coś nie jest pamię­tane, czę­sto zostaje ponow­nie odtwa­rzane w dzia­ła­niu. „Odtwa­rza to nie jako wspo­mnie­nie, lecz jako dzia­ła­nie; powta­rza, choć oczy­wi­ście sam o tym nie wie (…) w końcu rozu­miemy, że jest to jego spo­sób pamię­ta­nia”4 . Freud nie rozu­miał jed­nak, że ludzie tylko wtedy mogą odzy­skać wła­dzę nad sobą, gdy pomoże im się odzy­skać wewnętrzny spo­kój i poczu­cie bez­pie­czeń­stwa.

Peter pojął, że aby prze­pra­co­wać traumę, należy zmie­rzyć się z fizycz­nym para­li­żem i poprzez dzia­ła­nie cia­łem odzy­skać kon­trolę nad swoim życiem. Już sama opo­wieść o tym, co się stało, jest formą dzia­ła­nia, two­rze­niem histo­rii pozwa­la­ją­cej tobie i twoim bli­skim zro­zu­mieć, co się wyda­rzyło. Nie­stety, wiele osób, które doświad­czyły traumy, zostaje w niej uwię­zio­nych i nie jest w sta­nie zbu­do­wać tej waż­nej nar­ra­cji.

Im bli­żej pozna­wa­łem Petera, tym bar­dziej zda­wa­łem sobie sprawę, jak dobrze rozu­miał klu­czową rolę odczuć zmy­sło­wych i dzia­ła­nia poprzez ciało. Peter poka­zał, że efek­tem traumy są nie tylko łatwo zauwa­żalne zacho­wa­nia, takie jak gwał­towne wybu­chy za każ­dym razem, gdy ktoś cię obrazi, lub para­liż, gdy się prze­stra­szysz, ale także nie­świa­dome powstrzy­my­wa­nie odde­chu, napi­na­nie mię­śni i zaci­ska­nie zwie­ra­czy. Dzięki niemu zoba­czy­łem, że cały orga­nizm – ciało, umysł i duch – zacina się i zacho­wuje, jakby nie­bez­pie­czeń­stwo na­dal trwało. Peter zdo­był naj­pierw wykształ­ce­nie neu­ro­fi­zjo­loga, a póź­niej uczył się pracy z cia­łem w Esa­len od Idy Rolf. Gdy patrzy­łem na niego przy pracy, przy­po­mniał mi się Moshe Fel­den­krais, który twier­dził, że nie ist­nieją czy­sto psy­chiczne (men­talne) doświad­cze­nia: „Pomysł na ist­nie­nie dwóch bytów, soma­tycz­nego i psy­chicznego (…) prze­żył się”5. Nasze subiek­tywne doświad­cze­nie zawsze ma aspekt cie­le­sny, dokład­nie jak tak zwane doświad­cze­nia ciała mają aspekt men­talny.

Mózg jest pro­gra­mo­wany przez doświad­cze­nia men­talne, które wyra­żają się w ciele. Emo­cje są komu­ni­ko­wane przez wyraz twa­rzy i postawę: gniew wyraża się w zaci­śnię­tych pię­ściach i szczę­kach, strach jest zako­rze­niony w napię­tych mię­śniach i płyt­kim odde­chu. Myślom i uczu­ciom towa­rzy­szą zmiany w tonu­sie mię­śnio­wym, a żeby zmie­nić nawy­kowy wzór dzia­ła­nia, należy zmie­nić soma­tyczne związki, które łączą wra­że­nia, myśli, wspo­mnie­nia i dzia­ła­nia. Dla­tego naj­waż­niej­szym zada­niem sto­ją­cym przed tera­peu­tami jest obser­wo­wa­nie tych zmian i praca z nimi na pozio­mie cie­le­snym.

Kiedy stu­dio­wa­łem na Uni­wer­sy­te­cie Chi­ca­gow­skim, Eugene Gen­dlin pró­bo­wał nauczyć mnie, czym jest felt sense – świa­do­mość samego sie­bie, miej­sce mię­dzy myślą a dzia­ła­niem – nie doce­ni­łem jed­nak w pełni zna­cze­nia felt sense, dopóki nie zoba­czy­łem Petera uży­wa­ją­cego fizycz­nej samo­świa­do­mo­ści jako klu­cza do ucze­nia się. Posłu­gi­wa­nie się przez niego doty­kiem ogrom­nie mi pomo­gło. Dotyk był surowo zaka­zany, kiedy zdo­by­wa­łem wykształ­ce­nie, a zupeł­nie zanie­dbany pod­czas mojego wycho­wa­nia, ale to, jak Peter uży­wał dotyku, pomo­gło mi stać się bar­dziej świa­do­mym moich odczuć i pozwo­liło zro­zu­mieć, jak nie­wia­ry­godna jest moc dotyku w dawa­niu sobie nawza­jem kom­fortu i poczu­cia fizjo­lo­gicz­nego bez­pie­czeń­stwa.

Uświa­do­mie­nie sobie wewnętrz­nych odczuć pozwala dotrzeć do bez­po­śred­niego doświad­cze­nia żyją­cego ciała na całej skali od przy­jem­no­ści do bólu – można doświad­czyć uczuć, które reje­stro­wane są w głę­bo­kich struk­tu­rach mózgu, a nie tylko w korze mózgo­wej. Ważne, żeby to rozu­mieć, ponie­waż ludzi, któ­rzy doświad­czyli traumy, prze­raża to, co dzieje się w ich wnę­trzu. Pro­sze­nie, żeby skon­cen­tro­wali uwagę na odde­chu, może wywo­łać reak­cję paniki, nawet prośba o pozo­sta­nie w bez­ru­chu czę­sto zwięk­sza ich nie­po­kój.

Dzięki moż­li­wo­ści ska­no­wa­nia mózgu możemy obser­wo­wać neu­ro­nalne skutki oddzie­le­nia od cie­le­snego „ja”: obszary mózgu odpo­wie­dzialne za samo­świa­do­mość (kora przy­środ­kowa przed­czo­łowa) i świa­do­mość ciała (wyspa) u osób cier­pią­cych na PTSD czę­sto są skur­czone – ciało/umysł/mózg nauczyły się zamy­kać. To zamknię­cie ma bar­dzo wysoką cenę: te same obszary mózgu, które odpo­wia­dają za ból i cier­pie­nie, są odpo­wie­dzialne za uczu­cie rado­ści, przy­jem­no­ści, sensu i bli­sko­ści pły­nące z bycia w rela­cji.

Peter poka­zał mi i poka­zuje nam w tej książce, jak nega­tywna ocena sie­bie i innych powo­duje napi­na­nie ciała i umy­słu, co unie­moż­li­wia pro­ces ucze­nia się. Żeby wyzdro­wieć, ludzie muszą poczuć się wolni, a to pozwoli im poszu­ki­wać i uczyć się. Tylko wtedy sys­tem ner­wowy może roz­po­znać sam sie­bie i stwo­rzyć nowe wzory postę­po­wa­nia. Stać się tak może jedy­nie dzięki odnaj­dy­wa­niu nowych spo­so­bów poru­sza­nia się, oddy­cha­nia i zaan­ga­żo­wa­nia, i nie można tego osią­gnąć, naka­zu­jąc kon­kretne zacho­wa­nia, któ­rych celem jest „napra­wia­nie”.

W kolej­nych roz­dzia­łach Peter Levine obja­śnia, że trau­ma­tyczne wspo­mnie­nia są ukryte w ciele i umy­śle jako kolaż doznań, emo­cji i zacho­wań. Skutki traumy tkwią w nas nie jako opo­wie­ści i świa­dome wspo­mnie­nia, lecz raczej jako emo­cje, dozna­nia i „pro­ce­dury” – auto­ma­tyczne reak­cje fizyczne i emo­cjo­nalne. Tak długo, jak trauma ujaw­nia się poprzez auto­ma­tyczne reak­cje, nie ule­czą jej porady, leki, zro­zu­mie­nie czy napra­wia­nie – może zostać ule­czona jedy­nie dzięki dotar­ciu do wewnętrz­nej siły życio­wej (jest to moje okre­śle­nie), którą Peter nazywa „wro­dzo­nym dąże­niem do prze­trwa­nia i triumfu”.

Co się na nie składa? Pozna­nie samego sie­bie, odczu­wa­nie fizycz­nych impul­sów, dostrze­ga­nie, jak ciało sztyw­nieje i napina się, jak emo­cje i wspo­mnie­nia wycho­dzą na jaw wraz z pogłę­bia­niem się świa­do­mo­ści wła­snego wnę­trza. Zmy­słowe pozo­sta­ło­ści traumy mogą mieć ogromny wpływ na nasze reak­cje, zacho­wa­nia i stany emo­cjo­nalne. Choć przy­wy­kli­śmy już do nie­ustan­nego trwa­nia w pogo­to­wiu, żeby nie pozwo­lić demo­nom z prze­szło­ści prze­bić się na poziom świa­domy, musimy się nauczyć je po pro­stu obser­wo­wać i nie oce­nia­jąc, widzieć, czym są: sygna­łami akty­wu­ją­cymi wro­dzone pro­gramy dzia­ła­nia. Jeżeli odczy­tamy te sygnały, będziemy mogli prze­bu­do­wać zwią­zek z samym sobą. Takie oparte na uważ­no­ści samo­le­cze­nie jest jed­nak czę­sto zbyt obcią­ża­jące, co powo­duje ataki paniki, wybu­chy, zamie­ra­nie lub zała­ma­nie.

Jed­nym z pod­sta­wo­wych pomy­słów Petera na radze­nie sobie z tą kru­cho­ścią gro­żącą zała­ma­niem jest „pen­du­la­cja”: polega na dotknię­ciu wewnętrz­nego dozna­nia, poczu­ciu, że można żyć, będąc go świa­do­mym, i nastę­pu­ją­cym potem powro­cie do bez­piecz­nych zwy­cza­jów. Nie cho­dzi tu o „odre­ago­wa­nie” czy, jak lubię mówić, „zwy­mio­to­wa­nie traumy”. Naucze­nie się uży­wa­nia swo­jego felt sense otwiera moż­li­wość roz­po­zna­nia sygna­łów o nie­bez­pie­czeń­stwie, które docie­rają z naszego wnę­trza, i zapa­no­wa­nia nad nimi. Zanim będziesz mógł bez­piecz­nie poczuć to, co wiąże się z kosz­ma­rem i znisz­cze­niem, musisz poczuć swoją wewnętrzną siłę i dotrzeć do swo­jej zdro­wej agre­sji.

Jed­nym z naj­wspa­nial­szych i naj­bar­dziej ory­gi­nal­nych pomy­słów przed­sta­wio­nych w książce jest wyja­śnie­nie, dla­czego, żeby zmie­rzyć się z naj­więk­szymi trud­no­ściami, należy zaan­ga­żo­wać pro­cesy fizjo­lo­giczne odpo­wia­da­jące zarówno za moty­wa­cję, jak i za dzia­ła­nie. Za moty­wa­cję odpo­wiada w mózgu dopa­mina, za dzia­ła­nie nora­dre­na­lina. Oba neu­ro­prze­kaź­niki są potrzebne w pro­ce­sie lecze­nia, umoż­li­wiają zma­ga­nie się z dużym wyzwa­niem i zacho­wa­nie poczu­cia sensu. Bez nich nie da się skon­fron­to­wać z demo­nami prze­szło­ści, wyjść z bez­rad­no­ści i odzy­skać wła­dzy nad wła­snym życiem.

Ele­men­tem uda­nej tera­pii jest naucze­nie się korzy­sta­nia z felt sense bez poczu­cia przy­tło­cze­nia tym, co czai się wewnątrz. Naj­waż­niej­sze słowa w każ­dej tera­pii to „zauważ” i „zauważ, co dzieje się potem”. Kiedy pozwa­lasz sobie obser­wo­wać to, co zacho­dzi wewnątrz, w mózgu akty­wują się połą­cze­nia mię­dzy jego racjo­nalną i emo­cjo­nalną czę­ścią, a jest to jedyny znany nam spo­sób, w jaki czło­wiek może świa­do­mie zmie­nić sys­tem poznaw­czy mózgu. Aby być w kon­tak­cie z samym sobą, musisz akty­wo­wać obszar mózgu, który nazywa się wyspa i odpo­wiada za to, jak odczu­wasz swoje ciało i swoje ja. Levine zwraca uwagę na fakt, że więk­szość tra­dy­cji ducho­wych wypra­co­wała tech­niki odde­chowe, ruchowe i medy­ta­cyjne, któ­rych zada­niem jest uła­twie­nie tole­ro­wa­nia i inte­gro­wa­nia głę­bo­kich sta­nów emo­cjo­nal­nych i zmy­sło­wych.

 

Wolna, skru­pu­latna i uważna obser­wa­cja wewnętrz­nych doznań i sub­tel­nych poru­szeń, którą pro­po­nuje Soma­tic Expe­rien­cing, bar­dzo się różni od więk­szo­ści eks­pre­syw­nych tera­pii, które zwy­kle opie­rają się raczej na zewnętrz­nie ste­ro­wa­nym dzia­ła­niu, a nie na wła­snym felt sense. Skie­ro­wa­nie uwagi na wewnętrzne doświad­cza­nie pozwala odkryć nie­in­ten­cjo­nalne i odru­chowe reak­cje, które praw­do­po­dob­nie anga­żują obszary mózgu takie jak móż­dżek i układ poza­pi­ra­mi­dowy – czyli inne niż te, które są zaan­ga­żo­wane w dzia­ła­nia inten­cjo­nalne, będące wyni­kiem woli. Metoda ta różni się od wszel­kich podejść tera­peu­tycz­nych, które zachę­cają osoby z doświad­cze­niem traumy do cią­głego prze­ży­wa­nia jej na nowo ze wszyst­kimi szcze­gó­łami, co grozi wpę­dze­niem w stan lęku i psy­chicz­nego pobu­dze­nia, umoż­li­wia­jący powrót kosz­maru z prze­szło­ści. Kiedy tak się zda­rza, trau­ma­tyczne wspo­mnie­nia zostają wzmoc­nione przez nowe doświad­cze­nia, a poczu­cie przy­tło­cze­nia przez swój świat wewnętrzny jesz­cze się pogłę­bia.

Książka jest pełna przy­kła­dów i szcze­gó­ło­wych opi­sów, jak wpro­wa­dzać w życie zasady Soma­tic Expe­rien­cing nie tylko w pracy z oso­bami, które doświad­czyły traumy takiej jak wypa­dek samo­cho­dowy, ale także z nie­mow­lę­tami, dziećmi w wieku przed­szkol­nym i szkol­nym czy z żoł­nie­rzami wal­czą­cymi na fron­tach. Istotą Soma­tic Expe­rien­cing nie jest „oducza­nie się” spo­so­bów reago­wa­nia na traumę za pomocą ponow­nego jej prze­ży­wa­nia, ale two­rze­nie nowych doświad­czeń, które stoją w sprzecz­no­ści z poczu­ciem bez­rad­no­ści i przy­tło­cze­nia oraz pozwa­lają odzy­skać kon­trolę nad fizycz­nymi reak­cjami i dozna­niami.

Książka ta uczy, jak ukoić zamro­żone poczu­cie winy, ból, złość i poczu­cie straty, pozwa­la­jąc zakoń­czyć i uzdro­wić reak­cję ciała na traumę. Praca Petera pozwala prze­kro­czyć „kom­pul­sywne odtwa­rza­nie” oraz zbu­do­wać wewnętrzne poczu­cie spraw­czo­ści i kon­troli nad reak­cjami, które pozo­sta­wały poza kon­trolą. Żeby to zro­bić, musimy stwo­rzyć doświad­cze­nie ucie­le­śnio­nego dzia­ła­nia, będące prze­ci­wień­stwem bez­rad­nej kapi­tu­la­cji i nie­kon­tro­lo­wa­nej zło­ści. Dopiero gdy będziemy potra­fili nabrać dystansu, przyj­rzeć się sobie samym, zmniej­sza­jąc inten­syw­ność swo­ich doznań i emo­cji, oraz uru­cho­mić wro­dzone mecha­ni­zmy obronne ciała, będziemy mogli nauczyć się zmie­niać nie­wła­ściwe auto­ma­tyczne reak­cje obronne i pozo­sta­wić za sobą drę­czące nas wspo­mnie­nia.

Dr n. med. Bes­sel A. van der Kolk

Cabot, Ver­mont, lipiec 2016