Szusta ranoTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

2 lutego

#033 dzień roku

Szusta Rano

TAJEMNICA

Człowiek potrafi być okrutny. Dzieci, wbrew pozorom, chociaż urocze, także niekiedy takie są. Nie ma się co oszukiwać, od najmłodszych lat jesteśmy nieustannie krzywdzeni tym, co ktoś o nas mówi i jak nas traktuje. Cytat na dziś otworzy nam ciekawą perspektywę, którą warto zobaczyć, myśląc o tym doświadczeniu:

„Pamiętaj, że każdy, kogo spotykasz, czegoś się obawia, coś kocha i coś stracił”.

Autorem powyższego zdania jest amerykański pisarz, H. Jackson Brown Jr., który zasłynął z bestsellerowej książki „Mały Poradnik Życia”. Ten cytat to jedna z moich ulubionych sentencji H. Jacksona Browna, również dlatego, że jego przesłanie jest bardzo bliskie temu, jak Jezus uczy nas człowieczeństwa.

O co chodzi w tym zdaniu? Kiedy spotykamy jakiegoś człowieka, musimy sobie uświadomić, że jest w nim mnóstwo spraw, o których nie mamy bladego pojęcia. H. Jackson Brown wymienił tylko trzy obszary – lęki, miłości i straty, ale za tymi hasłami kryją się też szersze rzeczywistości. I tak, w życiu każdego człowieka, którego spotykamy, po pierwsze jest więc coś, czego on się obawia. Wiele jego zachowań, działań lub sposobów funkcjonowania wynika zatem z tego, że czegoś się boi. Co więcej, w jego życiu jest też wiele rzeczy, które kocha i które uznaje za najważniejsze. Mogą to być sprawy, które i nam są bliskie, i przez nas ukochane, ale ten napotkany człowiek może także kochać rzeczy, osoby, sytuacje, stany rzeczywistości, które dla nas nie mają żadnego znaczenia, dla niego natomiast są miłością życia. Na końcu zaś każdy człowiek nosi w sobie też pewnego rodzaju krzywdę, jakąś ranę, jakiś ból po stracie, coś, co stało się jego życiowym nieszczęściem. Te trzy obszary niezwykle determinują życie ludzkie, co oznacza, że ogromna większość sposobów bycia, myślenia, zachowania i funkcjonowania danego człowieka ma swoje źródło w rzeczach, o których my nie mamy bladego pojęcia.

Jakie wobec tego wezwanie na dziś? Zacznij kochać ludzi. Mam dość tego naszego ciągłego oceniania się, krzywdzenia siebie nawzajem, wypowiadania obraźliwych sądów, tworzenia podziałów i produkowania nienawiści w świecie. Spróbujmy dziś zrobić nowy start w kochaniu ludzi, których historii przecież nie znamy. Pomyślmy może szczególnie o tych, z którymi się nie zgadzamy, którzy mają od nas inne poglądy.

Dla mnie to chyba jedna z najbardziej bolesnych rzeczy, z którą się spotykam, gdy widzę, jak się nawzajem ranimy i krzywdzimy właśnie w takim poczuciu, że wszystko najlepiej wiemy i rozumiemy. Zróbmy więc dzień kochania ludzi. Spróbujmy choć minimalnie to zmienić. Naprawdę tak jest, że każdy człowiek, który przed nami staje, czegoś się obawia, coś kocha i coś stracił. Uszanujmy to, bo tylko wtedy staniemy się tacy, jakimi stworzył nas Pan Bóg.

3 lutego

#034 dzień roku

Szusta Rano

DOJRZAŁOŚĆ

Praca zespołowa jest trudna, szczególnie wtedy, gdy się naśladuje błędy współpracowników. O tym będzie mówił też dzisiejszy cytat, którego autorem jest wspomniany już wczoraj H. Jackson Brown:

„Przestań mieć pretensje do innych. Weź odpowiedzialność za każdy swój krok”.

Bardzo mądre zdanie. My nieustannie mamy pretensje o to, jakie jest nasze życie. Czasem są to pretensje do siebie, ale zwykle do czegoś, co jest na zewnątrz nas. Marudzimy, że sytuacja nie taka, jak byśmy chcieli, że ludzie dziwni, że praca niesatysfakcjonująca, że wszędzie trudności itd. Ten cytat bardzo mocno pokazuje, że trzeba przestać się usprawiedliwiać tym, co na zewnątrz, ale raczej zadać sobie pytanie: czy jestem dojrzałym człowiekiem, czy też nadal tkwię w zdziecinnieniu? Bo znakiem dojrzałości jest branie odpowiedzialności na siebie za wszystko, co się dzieje w naszym życiu. I nie chodzi o przesadne obwinianie się. Branie odpowiedzialności to nic innego jak dawanie odpowiedzi na wszystko, co się wokół dzieje. Czyli człowiek odpowiedzialny to taki, który w każdej sytuacji potrafi znaleźć odpowiedź, a raczej sposób, by zrobić z niej coś dobrego i sensownego, bez względu na to, kto lub co jest powodem, że tak się wszystko potoczyło.

Dopóki będziemy nieustannie mówić: „Nie mogę, bo ktoś, bo coś, bo jakaś sytuacja”, dopóty zawsze będziemy żyć beznadziejnie. Tylko człowiek, który bierze odpowiedzialność bez względu na sytuację i jej przyczyny, jest tym, który prawdziwie kształtuje swoje życie. Spójrzmy więc dziś na siebie i weźmy życie we własne ręce, nie szukając usprawiedliwienia.

4 lutego

#035 dzień roku

Filmowo

PRAWDZIWE ŻYCIE

Dziś cytat z jednego z najlepszych filmów w historii kinematografii, czyli z filmu „Waleczne serce” („Braveheart”) z Melem Gibsonem jako Williamem Wallace’em:

„Każdy człowiek kiedyś umrze, ale nie każdy naprawdę żył”.

Tak, to prawda, wszyscy kiedyś umrzemy, nie ma się co nad tym zastanawiać, bo tak po prostu będzie. Po co myśleć o rzeczach, które są nieuchronne? Gdyby istniała jakaś szansa ominięcia śmierci, gdyby dało się coś zrobić w życiu, by to zmienić, to rozumiem, wtedy można kombinować. Ale uwaga! Wcześniej czy później każdy z nas umrze, więc zostawmy to.

Druga część tego cytatu jest o wiele ważniejsza, bo stanowi pytanie o to, czy naprawdę żyjemy. Warto więc dziś zastanowić się, co w życiu przeszkadza nam prawdziwie i szczęśliwie żyć. Jakie grzechy, słabości, trudności, sytuacje lub relacje nam to utrudniają? Co jest w pierwszej trójce rzeczy, które sprawiają, że nasze życie nie jest życiem? I, oczywiście, mogą się tam znaleźć rzeczy całkowicie zależne od nas, a mogą być to też sprawy zupełnie zewnętrzne, na które nie mamy wpływu. Może dziś trzeba zająć się pierwszą z tych spraw?

W zwycięstwie Pana Jezusa nad śmiercią najważniejszy nie był sam krzyż, ale zmartwychwstanie. Jego celem nie było to, by dać się ukrzyżować, umęczyć i zejść do grobu, ale to, żeby z tego grobu wstać. Naszym celem nie jest więc tkwienie w trudnościach i grzechach, ale prawdziwe życie. Zapytaj dziś siebie, co cię jeszcze trzyma w grobie, co jest twoim życiowym zamknięciem, i spróbuj z tego wyjść.

5 lutego

#036 dzień roku

Einstein

NIE

Dzisiaj wrócimy do cytatu z mistrza, którym jest Albert Einstein. Kolejne, bardzo inspirujące zdanie tego genialnego naukowca to:

„Jestem wdzięczny wszystkim, którzy powiedzieli mi «nie». Dzięki nim ukształtowałem siebie”.

Pierwsza myśl, która może przychodzić do głowy po przeczytaniu tego cytatu, to spostrzeżenie, że w naszym życiu jest wiele rodzajów „nie”. Długo można by więc definiować, które „nie” są dobre i budujące, a które złe i niszczące, które powiedziane z miłością, a które wynikają ze zwykłego chamstwa lub chęci zatamowania w kimś niezwykłych rzeczy. Chciałbym, byśmy dziś zobaczyli, że każde „nie”, bez względu na intencję, z jaką zostało wypowiedziane, może być rozwojowe.

Dlaczego według Alberta Einsteina „nie” sprawia, że można odnaleźć samego siebie? Dlatego, że „nie” zmusza do kreatywności, powoduje, że trzeba poszukać nowego sposobu. I oczywiście, że istnieje takie „nie”, które (szczególnie jeżeli ktoś ma nad nami władzę) może nas zupełnie zniszczyć. Niemniej jednak jestem przekonany, że 90% „nie”, o którym myślimy, że może nas zniszczyć, wcale takie nie jest. Może rzeczywiście nie jest ono najłatwiejszym doświadczeniem i wymaga często ogromnej pokory, wytrwałości i miłości. Ale „nie” wykorzystane do szukania nowych sposobów rodzi naprawdę genialne rzeczy.

To jest klucz na dziś: dobrze wykorzystać „nie”. Spróbuj przyjrzeć się tym wszystkim miejscom, gdzie w twoim życiu pojawia się „nie”, gdzie ktoś mówi „nie” względem tego, o czym masz przekonanie, że to naprawdę jest dobre. „Nie” względem rzeczy złych przyjmuj bez zastanowienia, ale jeżeli chcesz osiągnąć dobre rzeczy, próbujesz zrealizować piękne marzenia i napotykasz jakieś „nie”, to nie traktuj tego negatywnie, tylko zobacz w tym szansę rozwoju i nową perspektywę. „Nie” może być bardzo konstruktywne. Tu działa podobny mechanizm jak w wychowywaniu dzieci. Jeśli się im na wszystko pozwala, to rosną z nich małe potwory, a potem kryminaliści, a przynajmniej egoiści. „Nie” jest bardzo potrzebne. Nie bój się „nie”, które może dziś stanie przed tobą. Ono może być ścieżką do czegoś fantastycznego.

6 lutego

#037 dzień roku

PanDa

NA WYŻYNY

Cytat na dziś pochodzi nie z jakiś mądrości ludzkich, ale prosto od Pana Boga, bo będzie to Słowo Boże z Księgi Syracydesa:

„Pan darował mu grzechy, moc jego podniósł na wieki, zawarł z nim przymierze królewskie i dał tron chwały w Izraelu” (Syr 47,11).

To zdanie opowiada o królu Dawidzie. Syracydes, autor tych słów, jest znany z tego, że w jego księdze pojawiają się dłuższe fragmenty przedstawiające poszczególne postaci ważne dla Izraela. Wśród tych osobistości znalazł się też Dawid, a cytowane zdanie jest podsumowaniem jego historii. Co jest zatem najważniejsze w jego życiu według Syracydesa? Po pierwsze to, że Pan Bóg przebaczył mu grzechy, a po drugie to, że zrobił z niego wielkiego króla, czyli wyniósł go na wyżyny. Te słowa jednak nie dotyczą tylko Dawida, to obietnica także dla każdego z nas. Pan Bóg chce wymazać wszystkie nasze grzechy, ale nie robi tego tylko po to, by nam wyzerować konta lub wyczyścić system. On chce zaprosić nas na wyżyny.

Bardzo często przyjmujemy w naszym życiu plan minimum. Chcemy, by przynajmniej nie było beznadziejnie, jak to czasem się zdarza, i żeby zbyt mocno nie grzeszyć, wydobyć się w końcu z największego bagna i zaplątania, a jak już się to stanie, to będzie w porządku. Jeżeli ktoś jest totalnie pogrążony w grzechach, to wtedy rzeczywiście jedynym marzeniem staje się: „Boże, wydobądź mnie z tego”. Ale uwaga! Nie o to chodzi. Pan Bóg chce dla nas znacznie więcej. Nie tylko pragnie wydobyć nas z grzechów, ale chce nas wynieść na wyżyny, chce dać nam królowanie i zrobić nas kimś niesamowitym.

 

Pan Jezus o tym mówił. On swoim życiem, męką i zmartwychwstaniem nie tyle otworzył nam drzwi do nieba, żebyśmy nie poszli do piekła, ile powiedział: „Tam jest wasze miejsce, na tronie obok mojego Taty i obok Mnie. Będziecie siedzieć na tronach i królować razem ze Mną. Jesteście synami i córkami królewskimi”. Potrzeba nam dziś obudzić w sobie taką perspektywę. Nie jesteśmy stworzeni do życia na poziomie zero, ale do wielkich rzeczy. On chce nas dziś wynosić na wyżyny.

7 lutego

#038 dzień roku

Szusta Rano

PRZEGRANI

Właściwemu poczuciu własnej wartości w niczym nie przeszkadza zdrowy dystans do siebie. Czasem dobrze jest nawet sobie powiedzieć, że jest się łamagą lub totalnie przegranym. O tym będzie dzisiejszy cytat, którego autorem jest Robert Kiyosaki, amerykański biznesmen i autor wielu książek motywacyjnych dotyczących tego, jak zarabiać pieniądze i rozkręcać biznes:

„Przegrani to ci, którzy boją się przegrywać”.

Zdanie oczywiste w swojej oczywistości i pokazujące wprost jedną z najważniejszych prawd życiowych o tym, że ciągle się czegoś boimy. Lęk przed okazaniem się przegranym to jeden z najgorszych lęków, które w nas siedzą. Koniecznie trzeba się go wyzbyć. Nie robimy mnóstwa fantastycznych rzeczy w naszym życiu i nie podejmujemy wspaniałych inicjatyw, które Duch Święty nieustannie próbuje nam włożyć w serca, ponieważ boimy się porażki. Prawdą jest to, że często pakujemy się w rzeczy, które z góry są skazane na porażkę. To nic innego jak nasza głupota – wchodzić w sprawy i sytuacje, o których od razu wiadomo, że będą totalną klęską. W każdym jednak innym wypadku, kiedy stoimy przed jakimś zadaniem do zrobienia lub pragnieniem do zrealizowania i boimy się, że poniesiemy spektakularną klęskę, trzeba powiedzieć sobie z nadzieją: „A może tym razem się uda”. Nie bójmy się przegranych i tego, że coś może nie wyjść.

Lęk przed porażką zwykle związany jest z tym, że boimy się ośmieszyć. Wydaje nam się, że będziemy żenująco wyglądać we własnych oczach, w oczach innych ludzi i w oczach Pana Boga. Nie bójmy się tego. Pan Bóg nigdy o nas źle nie pomyśli. Nawet jeżeli poniesiemy sromotną klęskę, nigdy nie będziemy dla Niego śmieszni.

Prawdziwym nieudacznikiem życiowym jest ten, który nie podejmuje inicjatywy, bo się boi, że zostanie nazwany nieudacznikiem. Ten, kto próbuje, ale się potknął i upadł, jest zaś wojownikiem, który próbował zrobić coś niezwykłego. Klęska lub rany poniesione w walce nie są czymś strasznym, to są ślady bohaterstwa. Nie bójmy się zatem porażek.

Zadanie na dziś to proste wezwanie: „nie bój się!”. Jeżeli stoi przed tobą coś, o czym wiesz, że nie jest to coś złego i grzesznego, ale jakaś szansa na dobro, jednocześnie jednak boisz się porażki i ośmieszenia, to dziś koniecznie mimo tego lęku zacznij to robić. Prawdziwie przegrani są ci, którzy się boją przegranej i przez to nie startują do wygranej. Nie bój się. Działaj!

8 lutego

#039 dzień roku

Tomasz à Kempis

MIŁOŚĆ?

Dziś zdanie z Tomasza à Kempis, które można nazwać jednocześnie pewnym wezwaniem i wyzwaniem:

„Nie należy czynić zła ani dla zdobycia czegokolwiek, ani z miłości do innych”.

Myślę, że to bardzo mądre zdanie ukazujące prawdę często pomijaną i lekceważoną. Pierwsza jego część jest dość oczywista, bo przecież wiadomo, że trzeba unikać zła. Druga jego część bardzo wyraziście zaś porządkuje pewne rzeczy w życiu. Otóż Tomasz à Kempis mówi, że zła nie wolno również czynić, by coś zdobyć lub osiągnąć, czyli cel nie uświęca środków, a także dodaje, że nawet z miłości do innych złe postępowanie nie jest usprawiedliwione.

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ w naszym życiu często, niestety, zgadzamy się na zło, na które normalnie byśmy się nie zgodzili, gdybyśmy nie byli związani z kimś jakąś relacją. To związanie powoduje jednak, że wchodzimy w zło, ponieważ myślimy, że ono pomoże w czymś tej drugiej osobie. A prawda jest taka, że cel naprawdę nie uświęca środków. To normalne, że są trudne sytuacje, stawiające pewne wyzwania i rodzące niełatwe pytania, ale nigdy nie wolno czynić żadnego zła, usprawiedliwiając się miłością.

Pomyśl dziś, czy są w twoim życiu takie sytuacje, gdzie dajesz przyzwolenie na jakieś zło, usprawiedliwiając się miłością, dobrem innych lub jakąś relacją. Prawdziwa miłość i troska o drugiego człowieka to właśnie nieczynienie zła. Jeżeli z kochaniem wiąże się jakieś zło, to znaczy, że coś jest nie w porządku z tą miłością. Nie może tak być, że relacja z kimś wymusza na tobie złe postępowanie. Jeśli taki układ ma miejsce, to znaczy, że z tą przyjaźnią lub miłością dzieje się coś niedobrego. Przemyśl więc dziś swoje relacje i różne zaangażowania, stawiając prawdę i dobro wyżej niż własne przywiązania.

9 lutego

#040 dzień roku

Szusta Rano

LEŻAKOWANIE

Życie nieustannie posuwa się do przodu. I można energicznie i z mocą zmierzać razem z nim, ale można też wlec się leniwie gdzieś na ogonie. O tych dwóch sposobach funkcjonowania będzie dzisiejszy cytat:

„Jeśli nie możesz lecieć – biegnij. Jeśli nie możesz biec – idź. Jeśli nie możesz iść – czołgaj się. Ale bez względu na wszystko posuwaj się do przodu”.

To zdanie wyszło z ust Martina Luthera Kinga, czyli człowieka, który rzeczywiście z mocą pchał życie do przodu i (chyba można tak powiedzieć) oddał je za to, by nie ustawać w tym parciu naprzód. Mnie osobiście w tym świetnym zdaniu o wytrwałości i niepoddawaniu się najbardziej podoba się ukazanie godności człowieka, która nie jest związana z aktualnymi możliwościami jego życia.

Byłoby idealnie, gdybyśmy mogli przefrunąć życie na skrzydłach siły i mocy, gdyby nieustannie działy się nam niezwykłe rzeczy i gdybyśmy nigdy nie upadali. Tak się jednak nigdy nie stanie. Byłoby też bardzo dobrze, gdybyśmy mogli pobiec przez życie, nie zatrzymując się i nie człapiąc. A gdyby to nam się nie udało, to dobrze by było, gdybyśmy chociaż dumnie kroczyli. W ostateczności, gdy nie możemy już nawet iść, to warto by było choć się czołgać. My taką sytuację, gdy brakuje nam sił, gdy opadamy ze zmęczenia i chcemy zrezygnować, traktujemy zazwyczaj jako moment uwłaczający naszej godności. Otóż nie! I oczywiście, jeżeli jesteśmy w stanie, to lećmy. Jeżeli możemy, biegnijmy. Jeżeli dajemy radę, to idźmy. Ale jeśli wszystkie te sposoby zawiodą, to i tak się nie poddawajmy, nie stawajmy w miejscu, nie trwajmy w marazmie, ale próbujmy się posuwać do przodu, nawet jeśli to oznacza czołganie się.

Dziś koniecznie znajdźmy te miejsca, gdzie się już rozłożyliśmy, gdzie leżymy, kwiczymy lub już się w ogóle nie ruszamy. W takim stanie człowiek mówi: „Rozłożyło mnie totalnie i się nie ruszę, bo już nie mam sił”, co oznacza, że jest po prostu leniem. Może zbyt ostro to mówię, więc ktoś zarzuci mi: „On nie rozumie mojej bardzo trudnej sytuacji”. I choć na pewno to prawda, że jej nie zrozumiem, bo nie żyję w życiu tej osoby, ale mimo to i tak ośmielam się bezczelnie powiedzieć: nie leż. Wstań lub choć podnieś się na rękach. Jeśli nie możesz biec albo lecieć, to się czołgaj do czegoś, co sprawi, że wyjdziesz z tego bagnistego miejsca, w którym jesteś.

A zatem koniec leżenia! Leżakowanie było w przedszkolu, teraz się skończyło. Nie leż, żyj!

10 lutego

#041 dzień roku

The Rock

BĄDŹ GŁODNY

Bardzo wierzę, że każdy dzień może być naprawdę najbardziej wyjątkowym dniem naszego życia. To nie są dla mnie puste słowa. Naprawdę staram się tak żyć i tak przeżywać swoje dni, by ciągle coś zmieniać i podkręcać ku lepszemu swoje życie. Dziś zatem cytat na ten temat. Jego autorem jest znany już Dwayne Johnson:

„Bądź pokorny, bądź głodny i zawsze bądź najciężej pracującą osobą w pokoju”.

W tym zdaniu podobają mi się trzy rzeczy, a dokładniej trzy człony, z których jest ono zbudowane. Pierwsze dwa są według mnie nierozłączne, ponieważ one działają tylko wtedy, gdy funkcjonują razem – bądź pokorny, ale i bądź głodny. Dlaczego? Ponieważ gdy zabieramy się za robienie niezwykłych rzeczy, mamy taką tendencję, by osuwać się albo w jedną albo w drugą stronę. Czyli albo przyjmujemy postawę agresywną, dynamiczną, idącą do przodu po trupach, byleby zdobyć zwycięstwo, albo działamy pokornie, cichutko, myśląc, że Pan Bóg wszystko poprowadzi, więc nie trzeba się przejmować tym, kim jesteś i co robisz. Każda z tych postaw ma w sobie ogromny potencjał i każda może być też niebezpieczna. Forsowanie w sobie tylko jednej z nich nie przyniesie dobrych rezultatów. Ważne jest więc, by umieć je w sobie złożyć, ponieważ potrzebujemy po trochu i jednej, i drugiej. Nie można pójść w żadną skrajność. Jeżeli wybierzemy tylko oczekiwanie na Boże inicjatywy lub interwencje, to nic nie zrobimy, nigdzie nie dojdziemy, bo Pan Bóg nie tak to wymyślił. On dał nam moc tworzenia i kreowania siebie oraz tego świata. Z drugiej strony pyszne działanie, zakładające, że sami wszystko zrobimy, bo jesteśmy głównymi kreatorami świata, jest totalnym zaprzeczeniem tego, kim mamy być. Bez Pana Boga naprawdę nie jesteśmy w stanie nic zrobić, więc Jego mamy słuchać i za Nim podążać w swoim działaniu. Tylko ktoś, kto połączy te dwie rzeczy, może zrobić z życiem coś sensownego.

Trzecią niezwykle cenną kwestią w tym cytacie jest praktyczna wskazówka, by być najciężej pracującą osobą w pokoju. Czyli, mówiąc krótko, chodzi o to, by nie czekać. Nie czekaj więc w byciu pokornym i głodnym. Nie czekaj w tym, by od Pana Boga pokornie wydrapywać wszystko, bo wiesz, że sam nic nie masz, i jednocześnie nie czekaj, tylko pracuj, żeby samemu zdobywać niezwykłe rzeczy.

Przestańmy więc czekać. Bierzmy się za swoje życie, które jest przecież najcięższą robotą do zrobienia. Nie czekajmy na jutro. Zróbmy to dzisiaj.