Kebra Nagast. Chwała królów

Tekst
Autor:
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

XXIII. POWRÓT KUPCA DO ETIOPII

Zdarzyło się kiedyś, że kupiec Tamrin zapragnął powrócić do swego kraju. Udał się do Salomona, ukłonił się przed nim, objął go i rzekł: „Niech pokój będzie z tobą! Pozwól mi udać się do mego kraju, do mej Pani, gdyż długo spoglądałem na twą chwałę, podziwiałem twą mądrość i smakowałem delikatnych mięs, którymi mnie częstowałeś. Teraz chciałbym być przy mej Pani. Zaiste, pragnąłbym jako twój najniższy sługa mieszkać przy tobie, bowiem błogosławieni są ci, którzy słyszą twój głos i wypełniają twe polecenia! Zaiste, pragnąłbym mieszkać tu na zawsze. Musisz jednak odesłać mnie do mej Pani, gdyż chciałbym podarować jej to, co się jej należy. Jestem bowiem też jej sługą.” Salomon wszedł do swego domu i obdarował kupca wszystkim, co mogło być dla niego wartościowe w Etiopii, a następnie pożegnał go w pokoju. Tamrin również go pożegnał i udał się wprost do domu, do swej Pani i podarował jej wszystko, co ze sobą przywiózł. Opowiedział, jak znalazł się w kraju Judy i w Jeruzalem, jak spotkał Króla Salomona i przekazał jej wszystko, co widział i słyszał. Wspomniał o tym, w jaki sposób Salomon podejmuje decyzje, jak autorytatywnie przemawia, jak podejmuje właściwe decyzje we wszystkich sprawach, jak za każdym razem jego odpowiedzi są łagodne i uprzejme, wspomniał, że nie ma w nim cienia kłamstwa, że mianował urzędników-nadzorców w sprawie siedmiuset drwali, którzy dopuścili się kradzieży drewna i [w sprawie] ośmiuset kamieniarzy, którzy ciosali kamienie. Opowiedział o żądzy wiedzy Króla, który wysłuchiwał wszystkich nowin od przybywających kupców i handlarzy, pytał o tajniki ich fachów, a później wykorzystywał te informacje w swych przepełnionych mądrością rękodziełach.

Każdego ranka Tamrin zdawał Królowej relację o mądrości Salomona, o jego sprawiedliwych rządach, pod którymi nie odważył się żyć żaden złodziej, o tym, jak wyprawiał uczty, jak zapełniał stoły, jak przekazywał innym swą mądrość, jak doradzał swym sługom we wszystkich sprawach oraz jak żaden człowiek pod jego panowaniem nie ukradł niczego, co należało do jego sąsiada. Dzięki swej mądrości Salomon wiedział, kto czynił zło i udzielał takim ludziom reprymendy, sprawiał aby obawiali się powtórki złych czynów, lecz jednocześnie żyli w pokoju zmieszanym z bojaźnią przed Królem.

Wszystkie te rzeczy Tamrin zdradzał Królowej i opisywał, co razem z Królem widział. Usłyszawszy nowiny od swego sługi, Królowa była zdumiona i pomyślała, że chętnie udałaby się do Króla Salomona. Rozpłakała się na myśl, że mogłaby doświadczyć tego, czego doświadczył Tamrin. Niezmiernie pragnęła spotkać Króla, lecz gdy pomyślała o podróży stwierdziła, że byłaby ona zbyt długa i trudna. Wielokrotnie jeszcze pytała Tamrina o Salomona, on za każdym razem odpowiadał jej tak samo, a jej pragnienie spotkania z mądrością Króla i z jego obliczem było coraz silniejsze. Serce podpowiadało jej podróż, a za sercem stał Bóg, który sam się ku temu skłaniał.

XXIV. PRZYGOTOWANIA KRÓLOWEJ DO PODRÓŻY.

Królowa powiedziała do nich: „Słuchajcie moi ludzie, nadstawcie swe uszy. Pragnę posiąść wiedzę, a moje serce pragnie zrozumieć. Zadurzyłam się w mądrości, lecz moje pojmowanie świata mnie hamuje. Mądrość jest lepsza niż wszelkie skarby ze złota i srebra, jest najwspanialszym tworem na ziemi. Z czymże można mądrość porównać? Jest słodsza od miodu, raduje bardziej niż wino, lśni mocniej niż słońce i przykuwa uwagę bardziej niż szlachetne kamienie. Jest tłustsza od oliwy, zadowala bardziej niż wykwintne przysmaki i obdarza człowieka większą renomą od tysięcy sztuk złota i srebra. Jest źródłem radości serca, źródłem światła i jasności dla oczu, darczyńcą szybkości dla stóp, tarczą dla piersi, hełmem dla głowy, łańcuchem dla szyi oraz pasem dla lędźwi. Powoduje, że uszy słyszą, a serca rozumieją, jest nauczycielem uczniów, pocieszycielem spokojnych i rozważnych, darczyńcą dla szukających sławy. Żadne królestwo nie istnieje bez mądrości, bez niej nie można zdobyć skarbów i dotrzeć pieszo na pożądane miejsce. Gdy język rzuca słowa pozbawione mądrości, nie można ich zaakceptować. Mądrość jest najwspanialszym ze wszystkich skarbów. Ci, którzy gromadzili złoto i srebro, nie mieli z tego korzyści, dopóki nie posiedli mądrości. Tym natomiast, którzy gromadzili mądrość, nikt jej nie ukradnie. Tego, co głupcy gromadzą, mądrzy ludzie się pozbywają. Z powodu nikczemności tych, którzy czynią zło, sprawiedliwi są wychwalani, a ze względu na niegodziwe akty głupich, mędrcy są ukochani. Mądrość jest wzniosłą i bogatą cechą, kocham ją jak matkę, a ona obejmuje mnie jak swoje dziecko. Będę podążać po śladach mądrości, a ona zawsze będzie mnie chronić. Będę poszukiwać mądrości, a ona zawsze ze mną będzie. Będę śledzić mądrość, a ona nigdy mnie nie porzuci. Oprę się o mądrość, a ona będzie niczym niewzruszona ściana. Będę szukać azylu w mądrości, a ona obdarzy mnie mocą i siłą. Będę się mądrością radować, a ona obdarzy mnie obfitą łaską. Tak samo właściwym jest podążanie po śladach mądrości, jak właściwym jest dla naszych stóp stanie u progu bram mądrości. Poszukajmy jej i odnajdźmy ją. Niech nas pokocha, a już nigdy nas nie opuści. Podążajmy za nią, a zrównamy się z nią. Pytajmy, a otrzymamy odpowiedź. Zwróćmy nasze serca w jej stronę po to, abyśmy o niej nie zapomnieli. Jeśli będziemy pamiętać, ona również zatrzyma nas w swej pamięci. Trzymając się głupców nie jest się w stanie pamiętać o mądrości, gdyż oni jej nie wielbią, a i ona w zamian ich nie kocha. Cześć oddawana mądrości jest czcią oddawaną mądremu człowiekowi, a miłość do mądrości - miłością do mądrego człowieka. Pokochajmy mądrego człowieka, a on nigdy nas nie opuści. Na sam jego widok mądrość przenika w nasze ciała. Obserwujmy miejsca, na których postawił swe stopy po to, aby dostrzec pozostałość po mądrości. Kocham go mimo tego, że ledwo go słyszę i w ogóle nie widzę. Cała jego historia jest takim pragnieniem dla mego serca, jak woda dla spragnionego człowieka.”

Jej dostojnicy, niewolnicy, służący i doradcy odrzekli: „O Pani! Nie cierpisz na brak mądrości i to dzięki niej tak ją kochasz. Jeśli chodzi o nas, gdy odejdziesz, pójdziemy za tobą, gdy usiądziesz i my usiądziemy. Twoja śmierć wywoła naszą śmierć, a twoje życie jest naszym życiem.” Królowa ukończyła przygotowania do swej podróży z wielkim przepychem i majestatem, zabierając ze sobą wspaniały sprzęt i wiele udogodnień. Dzięki Woli Boga jej serce pragnęło udać się do Jeruzalem, aby gorliwie wysłuchać Mądrości Salomona. Wraz z nią wyruszyło w drogę siedemset dziewięćdziesiąt siedem objuczonych wielbłądów, niezliczone ilości mułów i osłów, a ona sama powierzyła swą ufność Bogu.

XXV. SPOTKANIE KRÓLOWEJ I SALOMONA.

Królowa dotarła do Jeruzalem i podarowała królowi wiele cennych przedmiotów, które on pragnął otrzymać. Zwrócił się do niej z honorami i radością oraz przydzielił jej w królewskim pałacu dom niedaleko swojego. Kazał dostarczać jej posiłki poranne i wieczorne, z których każdy zawierał piętnaście ḳôrî40 zmielonej, przyrządzonej w oleju i zagęszczonej obficie sosem białej mączki, trzydzieści ḳôrî ubitej białej mączki, z której na specjalnych półmiskach i tacach przyrządzano chleb dla trzystu pięćdziesięciu osób, dziesięciu karmionych w oborze wołów, pięciu byków, pięćdziesięciu owiec, nie biorąc pod uwagę koźląt, cieląt, jeleni, gazeli oraz drobiu. Kazał podać jej naczynie z sześćdziesięcioma gerrâtami41 wina i trzydziestoma gerrâtami starego wina. Dwudziestu pięciu mężczyzn i dwadzieścia pięć kobiet śpiewało przy niej, a ona popijała najwspanialszy miód i zajadała obficie słodycze. Król wysłał jej nawet część dań i win, które sam spożywał. Każdego dnia przygotowywał jej jedenaście szat, które oczarowywały wyglądem patrzących. Oboje przepełnieni radością, odwiedzali się wzajemnie. Widziała jego mądrość, dostrzegała jego prawe osądy, jego świetność i chwałę oraz słyszała w jego słowach elokwencję. Zachwycało się jej serce, zachwycał się jej umysł, oczy i uszy, jak godny podziwu był Król. Zastanawiała się nad tym co widziała - nad jego idealną sylwetką, nad jego rozumem, mądrością i miłosierdziem. Zauważyła delikatność jego głosu, nieznaczne ruchy warg, gdy wydawał z godnością swe polecenia i wygłaszał odpowiedzi bacząc na obecność Boga. Wszystko to widziała na własne oczy, zdumiona była ogromem jego mądrości. Jego doskonałym słowom nie brakowało niczego.

Gdy Salomon pracował nad budową Domu Bożego, powstał i poszedł na prawo i na lewo, do przodu i do tyłu. Wskazał pracownikom pomiary i ciężar pokrytej materiałami powierzchni i doradził im, w jaki sposób mają używać młotka, świdra i dłuta. Kamieniarzom natomiast doradził, pod jakim kątem mają ciosać kamienie. Jego polecenia zostały starannie wykonane, nikt nie sprzeciwił się jego słowom. Światło jego serca było niczym lampa w ciemności, a mądrość była wszechobecna niczym piasek. Nie ukryło się przed nim nic nawet z mowy zwierząt i ptaków, a dzięki swej mądrości uczynił posłusznymi demony. Zrobił to wszystko dzięki zdolnościom, którymi obdarował go Bóg. Uczynił On to, gdyż Król nigdy nie prosił o zwycięstwo nad swym wrogiem, nie błagał o bogactwa i chwałę, lecz o mądrość i wyrozumiałość dla swych ludzi, o możliwość zbudowania Jego Domu i upiększenia Bożej pracy.

XXVI. ROZMOWA KRÓLA I KRÓLOWEJ

Królowa Makeda rzekła do Króla Salomona: „Błogosławionyś mój panie i błogosławiona twa mądrość. Pragnęłabym być choć jedną z twych służących, abym mogła obmywać twe stopy, pochłaniać twą mądrość, pojmować twój rozum, służyć twemu majestatowi i radować się twą mądrością. Jakże ucieszyły mnie twe odpowiedzi, słodycz przepełniająca twój głos, piękno twego wyglądu oraz wytworność i słodycz twych słów. Melodyjność twego głosu powoduje, że raduje się serce, kości stają się miękkie, powoduje, że odwaga wstępuje w serca, zdobi i dodaje uroku ustom, wzmacnia krok. Spoglądam na ciebie i widzę niezmierzoną mądrość oraz niewyczerpany rozum, które są niczym lampa w ciemności, niczym granat w ogrodzie, perła w morzu, Gwiazda Poranna wśród gwiazd, światło księżyca we mgle oraz cudowny poranek ze wschodzącym słońcem w niebiosach. Dziękuję Mu za to, że pozwolił mi tutaj przybyć, pokazać mi ciebie, wstąpić na próg twej bramy i usłyszeć twój głos.”

 

Król Salomon odpowiedział jej: „Również z ciebie emanują mądrość i wyrozumiałość. Ja je posiadam, gdyż Bóg Izraela obdarował mnie nimi po moich prośbach i błaganiach. Choć nie znasz Boga Izraela, masz w swym sercu mądrość, która przywiodła cię do mnie, wasala i sługi Boga, do wznoszonej przeze mnie Bożej świątyni, w której służę memu Panu, mej Arce Prawa Boga Izraela, świętemu, niebiańskiemu Syjonowi42 . Teraz jestem sługą mego Boga, nie jestem wolnym człowiekiem. Nie służę Mu zgodnie z własną wolą, lecz z wolą Boga. To, co teraz mówię, nie mówię z głębi mej duszy, lecz dziękowali Boga. Cokolwiek poleci mi uczynić, czynię; gdziekolwiek poleci mi pójść, pójdę; czegokolwiek poleci mi się nauczyć, uczę się. Dzięki temu, że obdarował mnie mądrością, pojąłem w jaki sposób z prochów stałem się ciałem, w jaki sposób z wody stałem się ciałem, w jaki sposób kropla wody uderzająca w powierzchnię ziemi wysycha oraz w jaki sposób ukształtował mnie On na swoje własne podobieństwo.”

XXVII. PRACOWNIK

Salomon, rozmawiając z Królową, ujrzał pewnego pracownika niosącego na głowie kamień, na szyi i ramionach dźwigał bukłak z wodą, a wokół pasa miał przewiązane sandały i jedzenie. W dłoniach trzymał kawałki drewna, jego szaty były postrzępione i porwane, a z twarzy kapały mu na stopy krople potu. Pracownik ten przeszedł przed Salomonem, Król rzekł do niego: „Stój spokojnie,” a ten się zatrzymał. Król następnie zwrócił się do Królowej, mówiąc: „Spójrz na tego człowieka. W czym jestem od niego lepszy? W jaki sposób mam pokazywać mu mą chwałę? Tak jak on powstałem z prochów, które jutro zjadane i rozkładane będą przez robaki, lecz wyglądam, jakbym miał nigdy nie umrzeć. Czy ktokolwiek poskarżyłby się Bogu, gdyby miał On obdarować tego człowieka tym, czym obdarował mnie? Czyż obaj nie jesteśmy takimi samymi istotami i ludźmi? Gdy umrze on, umieram ja; gdy żyje on, ja również żyję. Mimo to potrafi on wytrzymać więcej niż ja, gdyż Bóg obdarował mocą słabych, aby Go radowali.” Salomon zwrócił się do pracownika: „Wracaj do pracy.”

Ponownie zwrócił się do Królowej, mówiąc: „Jaki jest pożytek z nas, ludzkich dzieci, jeśli nie doświadczamy na ziemi dobroci i miłości? Czyż nie jesteśmy nicością, ledwie trawą na polu, która usycha i trawiona jest przez ogień? Żyjąc na ziemi zadowalamy siebie wykwintnymi potrawami i nosimy kosztowne szaty, lecz jednocześnie jesteśmy trawieni przez zepsucie. Pozwalaliśmy sobie na słodkie wonie i delikatne maści, lecz nawet będąc żywymi jesteśmy martwi w grzechu i winie. Będąc mądrymi, stajemy się głupcami przez własne nieposłuszeństwo i niegodziwości. Będąc ludźmi honoru, zaczynamy być ludźmi godnymi pogardy przez czarnoksięstwo, magię i wielbienie bożków. Gdy honorowy, stworzony na wzór Boga człowiek czyni dobro, staje się do Niego podobny. Gdy jednak człowiek żyje w pustce i popełnia grzechy staje się podobną do Szatana istotą, która odmawia posłuszeństwa swemu Stwórcy. Za nią podążają wszyscy aroganccy ludzie i razem z nią powinni być osądzeni. Bóg zawsze kochał tych, którzy z pokorą potrafili iść Jego drogą i pozwalał im radować się w Swym królestwie. Błogosławiony jest człowiek obdarzony mądrością i współczuciem oraz lękający się Boga.”

Królowa usłyszawszy to, odrzekła: „Twój głos mnie raduje! Jak wielce twe słowa i usta mnie zachwycają! Zdradź mi, kogo mam wielbić? Zgodnie z naukami naszych ojców czcimy słońce, gdyż według nas jest ono królem bogów. Niektórzy spośród nas wielbią również kamienie, drzewa, rzeźbione figurki i złote bądź srebrne wizerunki. Otaczamy czcią słońce, gdyż ono gotuje nasze posiłki, rozświetla ciemność i sprawia, że opuszcza nas strach. Nazywamy je ‘Naszym Królem,’ ‘Naszym Stwórcą’ i oddajemy mu cześć jako naszemu bogu, gdyż nikt nie powiedział nam, że może poza nim istnieć inny bóg. Usłyszeliśmy, że w waszym Izraelu istnieje nieznany nam Bóg i powiedziano nam, że zesłał On tobie z niebios Arkę oraz, ręką Proroka Mojżesza, Tablicę władającą aniołami. Słyszeliśmy także, że osobiście zjawił się u ciebie i rozmawiał z tobą o Swych przykazaniach.”

XXVIII. SALOMON I PRZYKAZANIA KRÓLOWEJ

Król rzekł do niej: „Zaprawdę ludzie powinni wielbić Boga, który stworzył wszechświat, niebo, ziemię, morze, ląd, słońce, księżyc, drzewa, kamienie, zwierzęta domowe, opierzone ptactwo, dzikie zwierzęta, krokodyle, ryby, wieloryby, hipopotamy, jaszczurki, burze, pioruny, chmury, dobro i zło. Przystoi nam, abyśmy, drżąc i radując się, czcili Go. To On jest Panem Wszechświata, Stwórcą aniołów i ludzi. To On jest Tym, który zabiera i daje życie, który wymierza karę i okazuje litość, który podnosi biednego, leżącego na ziemi człowieka, który potrafi się smucić i radować oraz który sprowadza go na ziemię. Nikt nie może Go besztać, gdyż jest On Panem Wszechświata, nikt nie może spytać Go: ‘Coś Ty uczynił?’ Przystoi również, aby ludzie i aniołowie obdarzali Go czcią i dziękczynieniem. Jeśli chodzi o twe słowa: ‘zesłał On tobie z niebios Arkę Prawa,’- zaiste podarował On nam Arkę Boga Izraela, którą stworzył On przed wszystkim innym. Spowodował, że Jego przykazania przemieniły się w pismo, abyśmy mogli na górze Jego świętości wspominać Jego wyroki i osądy.”

Królowa odpowiedziała: „Od tej chwili nie będę wielbiła słońca, lecz Stwórcę słońca, Boga Izraela. Moim Panem będzie od teraz Arka Boga Izraela, będzie Władcą mojego potomstwa i wszystkich królestw będących pod moimi rządami. Od tej chwili znalazłam zarówno w twych oczach, jak i w oczach Stwórcy i Boga Izraela, przychylność. Ty zechciałeś, abym usłyszała twój głos, ujrzała twą twarz i zrozumiała twe postępowanie,” po czym powróciła do swego domu.

Królowa zwykła często bywać u Salomona, wchłaniać jego mądrość i zatrzymywać ją w swym sercu. Salomon również ją odwiedzał i odpowiadał na wszystkie jej pytania, po czym ona odwiedzała jego i zadawała pytania jemu. Po upływie sześciu miesięcy Królowa zdecydowała się wrócić do własnego kraju. Wysłała do Salomona następującą wiadomość: „Niezmiernie pragnę mieszkać z tobą, lecz ze względu na moich ludzi muszę powrócić do mego kraju. Jeśli chodzi o to co usłyszałam, niech Bóg da, że w sercu mym i wszystkich spotykających cię ludzi zakwitnie owoc. Ani ucho, ani oko nigdy w całości nie wypełnią się twą mądrością.”

Królowa nie była jedyną osobą, która wsłuchiwała się w mądrości Salomona. Wielu ludzi przybywało do niego zarówno z bliskich, jak i z odległych miast oraz krajów. W tamtych czasach żaden człowiek nie dorównywał mu mądrością. Odwiedzali go nie tylko ludzie, pragnęły go również posłuchać i z nim porozmawiać dzikie zwierzęta i ptaki. Powracali oni do rodzinnych miejsc i każdy z nich był zdumiony jego mądrością i tym, ile w swym życiu słyszał i widział.

Otrzymawszy od Królowej ową wiadomość, Król zaczął rozmyślać w swym sercu: „Kobieta o tak olśniewającej urodzie przybyła do mnie z samego krańca ziemi! Co w takim razie wiem? Czy Bóg obdarzy mnie i ją potomstwem?” W Księdze Królewskiej napisano, że Król Salomon był miłośnikiem kobiet. Żenił się z Żydówkami, Egipcjankami, Kananejkami, Edomitkami, Moabitkami z Rif, Kuergue, Damaszku i Syrii oraz z innymi pięknymi niewiastami43 . Posiadał czterysta żon i sześćset nałożnic. To, co z nimi czynił, nie było cudzołóstwem lecz czynem, na który zezwolił mu Bóg mówiący do Abrahama te słowa: „Twe potomstwo będzie tak liczne, jak gwiazdy na niebie i piasek w morzu.”44 Salomon rzekł do siebie w duchu: „Co w takim razie wiem? Wiem, że Bóg przypadkiem obdaruje mnie męskim potomkiem od każdej z mych kobiet.” Po czym przyznał: „Moje dzieci powinny przejąć miasta wrogów i zniszczyć tych z nich, którzy czczą bożków.”

Ci, którzy czcili bożków, żyli zgodnie z żądzami ciała, gdyż nie było im dane odczuć łaski Ducha Świętego. Z kolei ludzie żyjący po Chrystusie mogli być w małżeństwie tylko z jedną kobietą. Apostołowie wprowadzili dla ludzi następującą zasadę: „Wszyscy, którzy otrzymali Jego ciało i krew są Jego braćmi. Ich matką jest Kościół, ojcem Bóg, a wraz z Chrystusem wołają: ‘Ojcze Nasz, któryś jest w niebie. Poczynania Salomona z kobietami nie zostały ograniczone żadnym prawem, a on sam nie był winien poślubienia wielu kobiet jednocześnie. Na tych, którzy wierzą, zostało jednak nałożone prawo zakazujące takich praktyk. Paweł powiedział, że: „Ci, którzy poślubiają wiele żon, sami nakładają na siebie karę. Ten człowiek, który ma jedną żonę, jest bez grzechu.”45 Wszakże małżeństwa z krewną prawnie zabroniliśmy, ze względu na możliwą ciążę - powiedzieli o tym Apostołowie na soborze46 .

XXIX. TRZYSTU I OSIEMNASTU PATRIARCHÓW.

Rządzimy tak, jak oni to czynili. Doskonale wiemy, co mówili Apostołowie. My, Trzystu i Osiemnastu Ojców, utrzymaliśmy prawowierną wiarę z Panem Jezusem Chrystusem u naszego boku. On wskazał nam drogę, którą powinniśmy iść, nauczać i kształtować wiarę.

[Kontynuacja rozmowy Salomona i Królowej.]

Król Salomon wysłał Królowej następującą wiadomość: „Skoro już do mnie przybyłaś, dlaczego odchodzisz bez uprzedniego spojrzenia na zarządzanie królestwem, na spożywanie posiłków przez wybrańców królestwa oraz na ludzi wypędzanych z królestwa za grzechy? Patrząc na to, nie nabędziesz mądrości, lecz pójdź ze mną i rozgość się we wspaniałym namiocie. Ja będę wypełniał twe polecenia, a ty zapoznasz się ze wszystkim. Kochasz przecież mądrość, a ona będzie w tobie mieszkać do końca twych dni, na zawsze.” W wiadomości tej ujawniła się przepowiednia.

Królowa wysłała drugą wiadomość o treści: „Podążając za twą mądrością, z głupca stałam się mądrym człowiekiem, z istoty odrzuconej przez Boga Izraela stałam się kobietą wybraną przez wiarę. Nie będę odtąd wielbić żadnego innego boga poza Nim. Powiedziałeś, że życzysz sobie umocnić we mnie mądrość i honor, a ja spełnię twe marzenie.” Przeczytawszy tę wiadomość, Salomon uradował się, ubrał wybranych przez siebie ludzi w wystawne szaty, na stole umieścił podwójną ilość potraw i zadbał o każdy element swego domu po to, aby był on codziennie gotowy na przyjęcie gości. Uczynił to z wielkim przepychem, radością, pokojem, mądrością, czułością, uniżeniem i oddaniem. Następnie uporządkował królewski stół zgodnie z prawem rządzącym jego królestwem.

Królowa przybyła do niego i zasiadła w miejscu pełnym chwały, tuż za Królem, skąd mogła wszystko widzieć i wszystkiego się uczyć. Zdumiała się niezmiernie tym, co zobaczyła i usłyszała. Wielbiła w swym sercu Boga Izraela, w zachwyt wprawiał ją widok królewskiego pałacu. Ona to widziała, choć jej nie widział nikt, nawet Salomon ze swą mądrością [gdyż król ją ukrył]. Król upiększył miejsce, w którym siedziała Królowa, rozwiesił w nim purpurowe ozdoby, położył dywany woniejące piżmem, i przyozdobił je ozdobnymi kulkami z marmuru oraz drogocennymi kamieniami, zapalił kadzidła, z których na wszystkie strony wydobyła się woń mirry, cynamonu i żywicy olibanowej47 . Gdy przyprowadzono ją tam, w nozdrza uderzył ją wydobywający się z namiotu przyjemny zapach. Zanim spożyła którekolwiek z wykwintnych dań, ukontentowana była samym ich aromatem. Salomon przebiegle przygotował dla niej mięso, które miało wywołać u niej pragnienie. Chciał, aby zasmakowała napitków zmieszanych z octem, ryb i potraw z pieprzu. Wszystkie te dania podano Królowej. Trzykroć i siedmiokroć biesiadowano. Gdy zarządcy, doradcy, młodzieńcy i słudzy zdążyli się oddalić, Król wstał, zbliżył się do Królowej i rzekł: „Ze względu na miłość odpręż się aż do świtu.” Królowa odparła: „Przyrzeknij na twego Boga, Boga Izraela, że nie weźmiesz mnie siłą. Gdy jednakże zostanę przez ciebie uwiedziona, a zgodnie z prawem mężczyzn jestem dziewicą, udam się w powrotną podróż pogrążona w smutku, nieszczęściu i udręce.”