Tajemnicze historie II wojny światowej

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Tytuł oryginału: Сто великих тайн Второй мировой

Książka opublikowana na licencji ООО «Издательство «ВЕЧЕ»

© Nepomnyashchiy N.N., autor-pomysłodawca, 2015

Wydanie polskie © Wydawnictwo REA-SJ, 2017

Przekład: Igor Zakrzewski

Konsultacja merytoryczna: dr Jan Sobiech

Projekt okładki: Krzysztof Kiełbasiński

Opracowanie tekstu: Agencja Wydawnicza Synergy Elżbieta Meissner

Redakcja: Elżbieta Meissner, Anna Gredecka, Beata Wieseń

Korekta: Dorota Majcher

Zdjęcie na okładce: psdesign1/Fotolia.com

Zdjęcia w książce pochodzą z archiwum Autora

ISBN 978-83-7993-333-4

Wydawnictwo REA-SJ Sp. z o.o.

Dział Handlowy

ul. Kościuszki 21; 05-510 Konstancin-Jeziorna

tel. 22 631 94 23

e-mail: handlowy@rea-sj.pl

www.rea-sj.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Każda reprodukcja, adaptacja całości lub części niniejszej publikacji, kopiowanie do bazy danych, zapis elektroniczny, mechaniczny, fotograficzny, dźwiękowy lub inny wymaga pisemnej zgody Wydawcy i właściciela praw autorskich.

Skład wersji elektronicznej:

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Historia I „TRZĘSIENIE ZIEMI” W TRZECIEJ RZESZY

Historia II POLOWANIE NA FÜHRERA

Historia III NIEDOKONANY ZAMACH

Historia IV WZLOT I UPADEK ERIKA HANUSSENA

Historia V WSCHODNIE PRZYGODY HEINRICHA HARRERA

Historia VI WŁÓCZNIA OTTONA – NAJSKRYTSZE MARZENIE HITLERA

Historia VII OTTO RAHN I KATAROWIE: MIĘDZY TAJEMNICĄ A SZALBIERSTWEM

Historia VIII TAJNY INFORMATOR HITLERA?

Historia IX ZAGADKOWY LOT HESSA

Historia X PANCERNIK „SCHARNHORST” – PRZEKLEŃSTWO KRIEGSMARINE

Historia XI NAMIĘTNOŚĆ GÖBBELSA, KTÓRA OMAL NIE KOSZTOWAŁA GO KARIERY

Historia XII KOBIETA-SZPIEG, KTÓRA ZAWŁADNĘŁA HITLEREM?

Historia XIII CO SIĘ STAŁO W GLIWICACH?

Historia XIV WYPRAWA RAJDERA „ATLANTIS”

Historia XV TAJNY ŁADUNEK KRĄŻOWNIKA „EMERALD”

Historia XVI JAK MASKOWANO MIASTA PRZED BOMBARDOWANIEM

Historia XVII FASZYSTOWSKI MIECZ WYKUWANO W ZSRR?

Historia XVIII PRAWDA O ŚWIĘTEJ WOJNIE

Historia XIX MIT O „ZASKOCZENIU”

Historia XX CZY NAPAŚĆ HITLERA NA ZSRR BYŁA atakiem WYPRZEDZAJĄCYM?

Historia XXI PRAWDA I fantazje O ODDZIAŁACH ZAPOROWYCH

Historia XXII ROZKAZ NR 270 CZYLI, ROZSTRZELANI GENERAŁOWIE

Historia XXIII PANCERNIK „MARAT”: ŻYCIE PO „ŚMIERCI”

Historia XXIV KONIEC „SWANETII”

Historia XXV ZATAJONA KATASTROFA TRANSPORTOWCA „ARMENIA”

Historia XXVI DRAMAT PAROWCA „LENIN”

Historia XXVII TAJEMNICZA KATASTROFA KRĄŻOWNIKA „SYDNEY”

Historia XXVIII JAK O MAŁO NIE PODDANO LENINGRADU

Historia XXIX CZY NIKOŁAJ GASTEŁŁO BYŁ BOHATEREM?

Historia XXX Odyseja „KATIUSZY”

Historia XXXI OPERACJA „LOTNIK”, CZYLI DLACZEGO NIEMCY NIE BOMBARDOWALI LIPIECKA

Historia XXXII ROSYJSKI „TITANIC”

Historia XXXIII ZAGADKI BITWY RŻEWSKIEJ

Historia XXXIV NAJBARDZIEJ SEKRETNE LOTNISKO

Historia XXXV JAK WALCZYŁY BALONY ZAPOROWE

Historia XXXVI Z OBOZÓW NAZISTOWSKICH DO RADZIECKICH

Historia XXXVII REPUBLIKA PACYFIKATORÓW BRONISŁAWA KAMIŃSKIEGO

Historia XXXVIII SOJUSZNIK HITLERA Z ORDEREM LENINA

Historia XXXIX ROZKAZ NR 227 (PRAWDA O KARNYCH BATALIONACH)

Historia XL SUPERDZIAŁO KRUPPA, CZYLI BOHATERSTWO 30. BATERII

Historia XLI KRACH OPERACJI „BLAU”

Historia XLII NIEUDANY SKOK NA WSCHÓD

Historia XLIII SKAZANIEC TRZYKROTNYM NOMINATEM NA BOHATERA

Historia XLIV WALKI POWIETRZNE: BOHATEROWIE PRAWDZIWI I POZORNI

Historia XLV ZAPOMNIANY TRIUMF I DRAMAT PODWODNIKA GRISZCZENKI

Historia XLVI TAJEMNICA DYSKU BELLUZZO

Historia XLVII TAJNE WTARGNIĘCIE HITLERA DO STANÓW ZJEDNOCZONYCH

Historia XLVIII SREBRNA OPERACJA W ZATOCE MANILSKIEJ

Historia XLIX JAK POWSTAWAŁ AMERYKAŃSKI PROJEKT NUKLEARNY

Historia L LADY BE GOOD, CZYLI OSTATNIA PRZYSTAŃ LIBERATORA

Historia LI OPERACJA „ZATRUTY KOTLET”

Historia LII USUNIĘCIE „PANA PACYFIKU”

Historia LIII DLACZEGO NIE ZBOMBARDOWANO OŚWIĘCIMIA?

Historia LIV LIKWIDACJA GAULEITERA KUBEGO

Historia LV ZAGADKA PRZEDSIĘBIORSTWA BERNHARD

Historia LVI TAJEMNICA WILKOŁAKA

Historia LVII JAK Z PAULUSA WŁASOWA ROBIONO

Historia LVIII DRAMAT LEGIONU TATARÓW NADWOŁŻAŃSKICH

Historia LIX ŚMIERTELNE GRY KIJOWSKIEGO „DYNAMA”

Historia LX CZŁOWIEK, KTÓRY PRZECHYTRZYŁ SKORZENNEGO

 

Historia LXI SPRAWA SZYŁY-TAWRINA

Historia LXII TAJEMNICA JANE HORNEY

Historia LXIII TEN NIEDOŚCIGNIONY CICERO

Historia LXIV POCZĄTEK ERY MIN STEROWANYCH RADIOWO

Historia LXV ODROCZONA SŁAWA RICHARDA SORGE

Historia LXVI I PADŁY W POŁUDNIE WIĘZIENNE MURY

Historia LXVII BOHATERSKA WYWIADOWCZYNI

Historia LXVIII RADIOTELEGRAFISTKA MAJORA WICHRA

Historia LXIX SUBMARYNA, KTÓRA SAMA SIĘ ZATOPIŁA

Historia LXX RAKIETOWY POTWÓR

Historia LXXI NIEMIECKA CUDOWNA BROŃ I JAK Z NIĄ WALCZONO

Historia LXXII KOSMONAUCI TRZECIEJ RZESZY?

Historia LXXIII LONDYN PRZECIWKO NORSK HYDRO

Historia LXXIV ARMATA GRAWITACYJNA TRZECIEJ RZESZY

Historia LXXV OPERACJA „RUCH HETMANA”

Historia LXXVI FELDMARSZAŁEK ROMMEL: KONIEC LEGENDY

Historia LXXVII TRAGEDIA WEROŃSKA XX WIEKU

Historia LXXVIII OSTATNIE MINUTY BENITA MUSSOLINIEGO

Historia LXXIX CANARIS – ZDRAJCA CZY BOHATER?

Historia LXXX „BOSKI WIATR” WIAŁ W JEDNĄ STRONĘ

Historia LXXXI JAPOŃSCY DYWERSANCI W SYBERYJSKIEJ TAJDZE

Historia LXXXII AMERYKAŃSCY LUDZIE-ŻABY

Historia LXXXIII BYŁ TEŻ BIERIEST…

Historia LXXXIV NIEDOPOWIEDZIANA HISTORIA „CAP ARCONY”

Historia LXXXV TAJEMNICA ODDZIAŁU NR 731

Historia LXXXVI UPIORNY KONIEC RODZINY GÖBBELSA

Historia LXXXVII OSTATNIE DNI I GODZINY HIMMLERA

Historia LXXXVIII ŚMIERĆ – KOLEJNA TAJEMNICA HITLERA

Historia LXXXIX CO SIĘ STAŁO Z EWĄ BRAUN?

Historia XC SKANDAL WOKÓŁ „DZIENNIKÓW HITLERA”

Historia XCI POŚMIERTNA ODYSEJA MARTINA BORMANNA

Historia XCII HEINRICH MÜLLER: ŻYCIE PO ŚMIERCI

Historia XCIII CZY WALLENBERG BYŁ PODWÓJNYM AGENTEM?

Historia XCIV BURSZTYNOWA KOMNATA

Historia XCV DZIWNE LOSY GENERAŁA SMYSŁOWSKIEGO

Historia XCVI POWOJENNA ODYSEJA KOMANDORA PODPORUCZNIKA VON RETTLA

Historia XCVII SKARBY RZESZY NA ZATOPIONYM OKRĘCIE PODWODNYM?

Historia XCVIII BOGACTWA NAZISTÓW WYNURZAJĄ SIĘ ZA OCEANEM

Historia XCIX OSTATNIA OFIARA II wojny ŚWIATOWEJ

Przypisy

Historia I

„TRZĘSIENIE ZIEMI” W TRZECIEJ RZESZY

W 1933 roku, niedługo po dojściu do władzy, Adolf Hitler udał się do Kummersdorfu, podmiejskiej dzielnicy Berlina, gdzie mieścił się poligon czołgowy. Nowo upieczony kanclerz Rzeszy zażądał zademonstrowania mu wyposażenia wojsk zmechanizowanych. I chociaż sprzęt był słaby – były to zaledwie motocykle z wózkami bocznymi, przestarzałe samochody pancerne i lekkie czołgi PzKpfw I– szczęk metalu zachwycił wodza. Po przeglądzie w księdze dla honorowych gości zamaszyście wypisał: „Niemcy będą miały najlepsze czołgi na świecie!”.

Chciwi awansów armijni pochlebcy puścili w obieg słówko „Panzervater”, co oznaczało „ojciec czołgów”. Tak w korytarzach Kancelarii Rzeszy nazywano konstruktora Ferdynanda Porsche, który wraz ze swym synem Ferrym prowadził firmę projektową. Po stworzeniu bardzo udanego samochodu osobowego marki Volkswagen obaj marzyli teraz o uwiecznieniu swoich imion, modelując z dostarczanej przez Kruppa stali pancerne potwory dla Wehrmachtu. O zachowanie działań firmy w tajemnicy dbała służba bezpieczeństwa, sekretne rysunki spoczywały w zaopatrzonych w wymyślne zamki sejfach z automatyczną sygnalizacją, a w drzwiach laboratoriów tkwili uzbrojeni esesmani.

Dane taktyczno-techniczne niemieckich czołgów okresu II wojny światowej można teraz znaleźć w specjalistycznej literaturze. Jednak zakulisowe działania firmy Porsche AG również i dziś dla wielu pozostają tajemnicą. Natomiast meandry myśli konstrukcyjnej niemieckich inżynierów, splatające się z wybujałymi fantazjami Führera, nader są pouczające.


Hitler szczególną nadzieję pokładał w wojskach pancernych

Historycy wojskowi nie raz pisali o dyletanckich usiłowaniach zmierzających do tego, by już w toku wojny ekspresowo zaopatrzyć Trzecią Rzeszę w rozmaite postaci straszliwej superbroni. Wysiłki ich twórców odnotowywano jako przejawy technicznego szaleństwa. Specjalistów koncernu Kruppa trudno byłoby uznać za dyletantów. Jednak na przykładzie konstruowania czołgów szczególnie wyraźnie widać, jak pieniactwo polityczne nazistowskich prowodyrów doprowadzało do szaleństwa w rozwiązaniach konstrukcyjnych i w bardzo krótkim czasie zmusiło Porschego oraz jego kolegów do panicznego zrewidowania wszystkich przyjętych uprzednio założeń projektowania, a później i do tego, że prototypów uzbrojenia w ogóle nie wysyłano na front.

Podstawowe założenia nazistowskich planów agresji są dobrze znane – to Blitzkrieg, czyli wojna błyskawiczna. Zgodnie z tą doktryną przygotowywano także technikę wojenną. Prace konstrukcyjne zorientowane były na doraźne rozwiązywanie zadań dnia dzisiejszego bądź problemów najbliższej przyszłości. Dla niemieckich koncernów i monopoli było to bardzo korzystne – rynek zbytu różnych narzędzi śmierci był zapewniony i przy uruchomionej produkcji wielkoseryjnej uważano za zupełnie wystarczające dokonywanie jedynie nieznacznych udoskonaleń, niezwiązanych z dużymi nakładami finansowymi. Przemysłowcy chętnie zaakceptowali teoretyczne sformułowanie przyjęte przez strategów agresji: „Wojna powinna być wygrana tą samą bronią, którą została rozpoczęta”.

Od czasu pierwszej wizyty Hitlera na poligonie w Kummersdorf producenci pojazdów pancernych zaprezentowali Führerowi trzy modele czołgów: lekki PzKpfw 35(t) oraz 20-tonowe średnie PzKpfw III i PzKpfw IV. Grubość ich pancerzy nie przekraczała 30 mm, a podstawowym uzbrojeniem była armata szybkostrzelna kalibru 37 mm. Zorientowani na wojnę błyskawiczną, uznali oni za główny walor tych pojazdów zwiększoną prędkość ruchu. Na dobrej drodze czołg PzKpfw III mógł osiągnąć prędkość 55 km/h. Poruszania się po błocie i w terenie trudno dostępnym konstruktorzy nie przewidywali.

Okupowanie Francji i innych państw europejskich zdawało się potwierdzać te założenia. Kampanie wojenne trwały krótko, a czołgi rzeczywiście były lepsze niż u przeciwników. Latem 1940 roku został wydany rozkaz zaprzestania w dziedzinie uzbrojenia wszelkich prac badawczych i konstruktorskich, których nie dałoby się zakończyć w ciągu roku. Podjęte właśnie prace nad projektowaniem armat czołgowych o większej mocy oraz modelu czołgu ciężkiego zostały przerwane. Wszystkie siły skierowano na to, by przestarzałe czołgi zastąpić nowymi PzKpfw III i PzKpfw IV. Przed atakiem na Związek Radziecki naziści skoncentrowali na jego granicy 3712 tych pojazdów.

O przyjętych przez Armię Czerwoną na uzbrojenie w grudniu 1939 roku czołgach T-34 i KW z opancerzeniem przeciwpociskowym, silnikami Diesla i armatą 76 mm naziści nie mieli bladego pojęcia. Pojawienie się na froncie tych pojazdów było dla nich zupełną niespodzianką.

– W rejonie Wierei – wspominał niemiecki generał G. Blumentritt – czołgi T-34 jak gdyby nigdy nic przedarły się przez szyki 7 Dywizji Piechoty, dotarły do pozycji artyleryjskich i dosłownie zmiażdżyły znajdujące się tam działa. Łatwo zrozumieć, jaki wpływ wywarł ten fakt na morale piechurów. Rozpoczęła się tak zwana „czołgobojaźń”.

PzKpfw III i PzKpfw IV, z których sztab generalny był w pełni zadowolony, mogły razić radzieckie „trzydziestki czwórki” z odległości nie większej niż 500 m, a i to tylko w ścianę boczną lub część tylną. Ciężki KW w ogóle był czołgiem nieomal nie do porażenia. Walką z najnowszymi maszynami radzieckimi musiano obarczyć artylerię przeciwlotniczą i lotnictwo, gdyż podstawowa niemiecka armata przeciwczołgowa kalibru 37 mm okazała się do tego celu nieprzydatna.

Jako pierwszy ocknął się Heinz Guderian, który widział na własne oczy, jak na polach bitwy topniały jego dywizje zmechanizowane. Wysunął on postulat zmiany konstrukcji czołgów niemieckich. Z zasadą, że „wojna powinna być wygrana tą samą bronią, którą została rozpoczęta”, trzeba było się pożegnać. Gdy stało się jasne, że plany wojny błyskawicznej się zawaliły, fakt wyższości technicznej radzieckich jednostek pancernych dotarł także do świadomości Ferdynanda Porsche. W listopadzie 1941 roku na front wyjechała grupa specjalistów w celu zbadania T-34. Od oficerów armii usłyszeli oni propozycję wykonania w zakładach Kruppa kopii „trzydziestki czwórki”, do czego miały zostać wykorzystane zagarnięte egzemplarze tych maszyn. Taka rada stanowiła dotkliwą obrazę dla honoru „kruppowców”, ale oczywiście ambicje konstruktorów nie miały znaczenia. Okazało się, że produkcja wielu podzespołów T-34, a przede wszystkim jego silnika, była w krótkim terminie nie do uruchomienia. Z pomysłu wiernego kopiowania trzeba więc było zrezygnować. Armia chciała otrzymać manewrowy czołg stanowiący równowartość bojową T-34, ale Hitler kładł akcent na co innego: chciał zwiększenia siły przebijającej pocisku przez zastosowanie armaty długolufowej, a także pogrubienia pancerza. Lżejszy i szybszy czołg musiał ustąpić miejsca ciężkiemu, wyposażonemu w armatę długolufową kalibru 88 mm.

Projektowanie ciężkiej maszyny, podjęte już w 1939 roku i później zaniechane, zaczęto więc w gorączkowym pośpiechu kontynuować. Po spełnieniu wymagań Führera czołg przybrał na wadze, przekształcając się w 55-tonową bryłę stali. Otrzymał on zastraszającą nazwę „Tygrys”. Ogromna masa uniemożliwiała produkowanie Tygrysa w wielkich ilościach. Kierownictwo zbrojeń musiało więc zamówić jeszcze jeden czołg, bardziej manewrowy i nie cięższy niż T-34. Jednak produkowana przez firmę Porsche „Pantera” w wyniku pogrubienia pancerza ważyła 45 ton, a więc osiągnęła pierwotną masę obliczeniową Tygrysa. Wobec zupełnej bezsilności niemieckich armat 37- i 50-mm w konfrontacji z potężnymi czołgami radzieckimi, postanowiono także zamówić działo samobieżne Jagdpanzer.

 

Zauroczenie gigantyzmem, które nagle owładnęło konstruktorów, miało swoje skutki także i w przypadku Jagdpanzer IV(A). Wygenerowali oni niezgrabnego potwora o pełnym opancerzeniu, zaopatrzonego w 88-milimetrową armatę o małym kącie ostrzału. Żołnierze na froncie mówili na ten czołg „Słoń”.

Decyzje, podjęte zimą 1941 roku po porażce nazistów pod Moskwą, oznaczały gwałtowną rewizję poprzedniego podejścia do uzbrojenia pancernego. Zgodnie z nową doktryną produkcja lekkich PzKpfw II w 1942 roku została znacznie zredukowana. W oczekiwaniu na urzeczywistnienie zamysłów projektantów zaczęto uruchamiać produkcję czołgów PzKpfw III i PzKpfw IV o pogrubionym pancerzu. Jednak czołgu PzKpfw III, którym jeszcze niedawno tak się zachwycano, wychwalając jego prędkość, zbliżoną do prędkości samochodu, nie uratowała nawet modernizacja. Dwukrotne zwiększenie masy pozbawiło go przejezdności i po roku musiano zaprzestać jego produkcji.

Wojskowi i polityczni decydenci Niemiec czekali na obiecany przez Porsche niezwyciężony czołg. Wreszcie w sierpniu 1942 roku najlepsi mistrzowie zmontowali pierwsze sześć Tygrysów i Führer osobiście kazał wypróbować je w walkach pod Leningradem. O tym, co się wtedy wydarzyło, opowiedział w swoich wspomnieniach były minister uzbrojenia Trzeciej Rzeszy Albert Speer:

– Wszyscy w napięciu czekali na rezultat. Ale do generalnej próby nie doszło. Rosjanie najspokojniej przepuścili czołgi koło baterii i dopiero wtedy uderzyli dokładnymi trafieniami w mniej chronione ściany boczne pierwszego i ostatniego Tygrysa. Pozostałe cztery czołgi nie mogły ruszyć ani do przodu, ani do tyłu i wkrótce też zostały trafione. To była całkowita klęska…

Świeżo zaprojektowaną maszynę musiano dopracowywać i ulepszać. Produkcję seryjną trzeba było odłożyć. Zaczęto też myśleć o pogrubieniu pancerza do 200 mm.

Aby uspokoić Hitlera, Porsche wziął na warsztat projekt zgoła już nonsensowny – superczołg o masie około 180 ton. Dbając o zachowanie tajemnicy, nadano mu żartobliwą nazwę „Maus” – „Mysz”. Produkcja bezsensownych projektów wykraczała już poza pośpieszną i gwałtowną rewizję dawnych założeń. Przy stołach kreślarskich rozszalała się panika, pod konstruktorami zapadała się ziemia…

23 listopada 1942 roku, tego samego dnia, gdy ostatecznie zamknął się pierścień oblężenia niemieckich wojsk pod Stalingradem, w kwaterze głównej Führera wrzało. Hitler wezwał Speera i zażądał natychmiastowego dostarczenia rozszerzonego programu produkcji czołgów. Pierwszym zadaniem było pilne, w terminie do 12 maja 1943 roku, dostarczenie 500 Tygrysów i Panter oraz 90 Słoni. Wykonanie „rozszerzonego programu” w tym terminie okazało się jednak niemożliwe. Dlatego też zaplanowaną letnią ofensywę pod Kurskiem trzeba było odłożyć do 5 lipca 1943 roku. Przed bitwą na Łuku Kurskim Hitler z właściwą sobie pompatycznością mówił:

– Dotychczas w osiągnięciu tego czy innego sukcesu Rosjanom dopomogły czołgi. Moi żołnierze! Nareszcie macie teraz czołgi lepsze niż oni.

Radzieccy czołgiści znali już jednak słaby punkt Tygrysów. Wieże tych niezdarnych czołgów, z drapieżnie wystającymi trąbami armat, obracały się bardzo wolno. Ledwie opancerzona bestia zdoła przycelować i oddać wystrzał, a radziecka „trzydziestka czwórka” już wykonuje raptowny manewr i zanim niemiecki celowniczy zdąży obrócić wieżę, bije w Tygrysa.

Starcia z pierwszym batalionem seryjnych Tygrysów (w składzie 44 maszyn) miały miejsce już pod koniec 1943 roku pod Stalingradem, gdy wojska feldmarszałka von Mansteina próbowały przebić się przez pierścień okrążenia, zaciśnięty wokół zgrupowania Paulusa. Sukcesu „niezwyciężone” czołgi nie odniosły… A po upływie pół miesiąca, gdy wojska radzieckie przełamały blokadę Leningradu koło Wzgórz Siniawińskich, strzał radzieckiej 122-milimetrowej armaty rozłupał na żelazną miazgę wieżę jeszcze jednego Tygrysa. Odłamki z taką siłą uderzyły w drugą maszynę, że jej załoga natychmiast otwarła włazy, by ratować się paniczną ucieczką. Caluteńki, zupełnie nowy Tygrys własnym napędem podążył do Leningradu, skąd przetransportowano go do Moskwy...

Tymczasem konstruktorzy radzieccy, działający na Uralu, nie próżnowali. Już latem 1942 roku polepszyli oni walory bojowe ciężkiego KW, a 23 października tegoż roku Państwowy Komitet Obrony podjął uchwałę o uruchomieniu w krótkim terminie masowej produkcji samobieżnych dział pancernych. Gdy rozgorzała bitwa pod Kurskiem, armia radziecka dysponowała już dostateczną liczbą takich maszyn. Był to słynny „zwieroboj” (myśliwy) SU-152, stworzony na podstawie ciężkiego czołgu KW. No i cóż, finał jest dobrze znany…

W styczniu 1942 roku Niemcy stracili Nikopol, gdzie znajdowały się bogate złoża manganu. Dopiero po wojnie wyjaśniło się, że dowództwo niemieckie przyznało znajdującym się tu na przyczółku żołnierzom podwójny żołd, a tym, którzy szczególnie się wyróżnili, obiecało szczodre nagrody i urlopy do domu. Według słów von Mansteina już w marcu 1943 roku Hitler zawołał tragicznie:

– Utrata Nikopola oznaczałaby koniec wojny…

Jeśli poprzednio produkcję czołgów hamowały rozmaite zmiany konstrukcyjne i porzucanie jednego modelu na rzecz drugiego, to obecnie dał o sobie znać deficyt surowców strategicznych. Póki nazistowscy przywódcy w podziemnych bunkrach łamali sobie głowy w poszukiwaniu jakichś nieprawdopodobnych szans, zauralskie zakłady wraz z całym krajem znowu przygotowywały dla nazistów niespodzianki. Na front trafiły teraz „trzydziestki czwórki” wyposażone w 85-milimetrowe armaty oraz najpotężniejsze czołgi II wojny światowej – IS-2. Niemieckie sztaby zareagowały na to kolejną instrukcją: czołgistom Wehrmachtu zalecono, by unikali bezpośrednich potyczek z IS-2 i wszczynali z nimi walkę tylko z zasadzek i ukryć.

Ferdynand Porsche wciąż składał raporty Führerowi, po czym przekazywał swym konstruktorom jego kolejne polecenia. Co jeszcze można było zrobić? Jak poprzednio, wyjścia upatrywano tylko w tworzeniu nowych maszyn. Pracowano nad „Myszą”, chociaż ten 140-tonowy kolos miażdżył wszystko, co trafiło mu pod gąsienice. Tego bezużytecznego potwora zaczęto jednak przygotowywać do seryjnej produkcji – fascynacja gigantyzmem przesłoniła wszystko. Postanowiono jeszcze bardziej przedłużyć lufę Tygrysa. Kaliber pozostał ten sam, ale długość lufy armatniej wzrosła do 6,2 m, prawie zrównując się z długością czołgu. Ważył on teraz 68 t. Nadano mu nazwę „Tygrysa Królewskiego”.

W sierpniu 1944 roku na zachodnim brzegu Wisły jeden z konstruktorów firmy Porsche osobiście poprowadził do ataku świeżo sformowany batalion najnowszych supertajnych maszyn. No i znów była klapa. Już pierwsze zderzenie ze schowanym w zasadzce T-34, którym dowodził młodszy lejtnant A. Ośkin, kosztowało konstruktora życie. Jak się okazało, pancerz Tygrysów Królewskich, choć bardzo gruby, był złej jakości i ostrzeliwujące go pociski przeciwpancerne po prostu go roztrzaskiwały.

W końcowym okresie wojny pracowano już nad „lądowym pancernikiem”, ważącym ponad 500 t. Miano na nim zainstalować olbrzymie działo Kruppa „Dora” i dwie 150-milimetrowe armaty oraz zaopatrzyć go w silnik spalinowy, używany w łodziach podwodnych. Na wykonanie „lądowego pancernika” nie starczyło już ani czasu, ani środków; projekt pozostał na papierze.

Od czasu, gdy zimą 1941 roku w pilnie strzeżonych pracowniach firmy Ferdynanda Porsche nastąpiło konstruktorskie trzęsienie ziemi, przy całej obfitości opracowań w istocie powtarzano tu wciąż te same motywy – armata miała być jak najdłuższa, a czołg jak najcięższy. „Panzervater” i jego pomocnicy z żelazną konsekwencją realizowali tę zasadę, co sprawiło, że – według określenia zachodnioniemieckiego historyka – „przemysł niemiecki w toku wojny nigdy nie mógł nawet w części zaspokoić zapotrzebowania wojsk na czołgi wszystkich typów”.

Błędy popełnione przez niemieckich konstruktorów są faktem odnotowanym przez wielu historyków wojskowych różnych krajów. Oto, co pisze na przykład publicysta amerykański W. Manchester w książce „Broń Kruppa”:

– Nienadążanie w technice było dla Niemców czymś nowym, ale nigdy nie chcieli uznać tego faktu. Gdy nie udawało się im rozwiązać jakiegoś problemu technicznego, przeważnie pocieszali się uznaniem go za nierozwiązywalny. Podczas pierwszej wojennej wiosny w Rosji, ujrzawszy, jak czołgi Kruppa grzęzną w lepkiej ukraińskiej glinie, po prostu machnęli na to ręką, zadowalając się nazwaniem tej pory roku „okresem błotnym”. A przecież radzieckie szerokogąsienicowe T-34 doskonale dawały sobie radę w takich samych warunkach.

Po zawładnięciu zasobami surowcowymi wielu krajów Europy Niemcy wyprodukowały w latach 1941–1944 łącznie 53 800 czołgów, a przemysł radziecki prawie dwa razy tyle.

W toku wojny, niezależnie od modernizowania PzKpfw III i PzKpfw IV opracowywano zupełnie nowe maszyny: PzKpfw V (Pantera), PzKpfw VI (Tygrys) i PzKpfw VI B (Tygrys Królewski). Odrębnym opracowaniem konstrukcyjnym było działo pancerne Ferdynand o napędzie elektrycznym. Cechami szczególnymi, a w istocie wadami tych maszyn – obok niedostatecznej niezawodności – były silniki benzynowe, bezzasadny duży ciężar, trudność transportowania oraz słaba przejezdność. Jednocześnie podstawowy czołg radziecki T-34, przyjęty na uzbrojenie w grudniu 1938 roku, był produkowany do końca wojny, przy czym do jego konstrukcji nie wprowadzano żadnych zbędnych zmian, które komplikowałyby jego masową produkcję. Co się zaś tyczy modernizacji, to w odniesieniu do wszystkich typów czołgów miała ona na celu nie tylko polepszenie charakterystyk taktyczno-technicznych, lecz także osiąganie maksymalnej prostoty technologicznej, zastępowanie deficytowych metali kolorowych stopami żelaza, zmniejszanie pracochłonności produkcji agregatów i całych maszyn. Umożliwiło to zorganizowanie produkcji taśmowej czołgów. We „współzawodnictwie czołgowym” zwycięstwo, z dużą przewagą, uzyskał Związek Radziecki.