Fallen SaintTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

– Tak, ponieważ każda kobieta, z którą był, zrobiła to z własnej woli.

On potrafi dotrzeć do twojej duszy i sprawić, żebyś zapomniała, że zanim go poznałaś, istniało jakieś życie.

Ostrzeżenie Zoey głośno dzwoni mi w uszach, najwyraźniej jej brat podziela jej opinię na temat uroku osobistego Alekseia. Jednak ja nie jestem jedną z tych kobiet.

– Czy to dlatego nie chciałeś – przerywam i przygryzam dolną wargę – ze mną spać? Wiedziałeś, że będziemy mogli użyć mojego dziewictwa jako karty przetargowej?

Saint gwałtownie podrywa głowę i odchyla ją do tyłu, zaszokowany moim pytaniem.

– Na wyspie, kiedy prosiłam… – Saint nie pozwala mi skończyć.

– Pamiętam – przerywa mi, spoglądając na mnie swoimi hipnotyzującymi oczami. – Nie, to nie miało z tym nic wspólnego.

– Och.

Spuszcza głowę i bierze głęboki wdech, jakby dokładnie ważył swoje kolejne słowa.

– Ja nie… – odchrząkuje – …nie byłem z kobietą, na której mi… zależy, od bardzo dawna.

– Och – powtarzam, a w brzuchu trzepoczą mi motyle. Mam ochotę dowiedzieć się więcej, ale to mi musi wystarczyć. Na razie. Wiem, jak trudno mu było się do tego przyznać.

– Więc jak go przekonamy, żeby urządził imprezę? Co będziemy świętować? Moje dziewictwo? – rzucam dowcipnie, ale on nie dostrzega nic śmiesznego w moich słowach, a do mnie dociera, że trafiłam w dziesiątkę. – To jest, kurwa, jakieś szaleństwo! – Wzdycham, przesuwając ręką po twarzy. Saint jeszcze raz ściska mi nogi, po czym wstaje.

– Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Musimy rozbroić jego ludzi, a nie możemy liczyć na to, że po prostu zasną w tym samym momencie. Tylko w ten sposób będziemy mieli szansę.

Ma rację, a jednak jego plan nie jest niezawodny i, szczerze mówiąc, wątpię, czy zadziała. Niemniej muszę spróbować.

– Czyli kiedy pojawi się w sypialni, mam udawać potulną owieczkę, jakiej pragnie? – Saint powoli kiwa głową. – I w jakiś sposób przekonać go, że ma urządzić imprezę na cześć mojej cnoty? – Brzmi to absurdalnie i dokładnie takie jest.

– Damy radę. Będę przy tobie. Po prostu rób to, co ja, dobrze?

Saint, mój anioł stróż, jak zawsze opiekuje się mną, kiedy chcę się poddać.

– Dobrze. Jeśli plan wypali i uda nam się ich uśpić, to wtedy… zabijemy Alekseia i uciekniemy na nadmuchiwanej tratwie?

Muszę powiedzieć to na głos, żeby się upewnić, że dobrze zrozumiałam.

– Tak. Wszystko sprowadza się do odpowiedniej synchronizacji czasowej. Tabletki nasenne zaczną działać w ciągu dwudziestu minut, musimy się upewnić, że urwał im się film, zanim zabijemy sukinsyna. Nie możemy ryzykować, że jeden z nich się ocknie i podniesie alarm albo pobiegnie po pomoc.

Przełykam ślinę.

– Dlaczego więc mamy takie wąskie okno czasowe? Wspominałeś o pięciu minutach?

– Ponieważ kiedy dotrzemy do pewnego punktu, drogi wodne się rozdzielą. Znam na pamięć mapy morskie. Prąd zabierze nas bezpośrednio do Rosji, mijając wszystkie porty po drodze. Aleksei ustalił taką trasę, żebyśmy nie natknęli się na żadnych ludzi. To nasza jedyna szansa.

Zanim poznałam jego plan, byłam zdenerwowana. Teraz jestem przerażona, w tym planie nie ma miejsca na błąd.

– Nie chcemy zaczynać za wcześnie ani za późno. Synchronizacja czasowa to klucz do sukcesu. To kwestia życia i śmierci.

Saint wcale nie stara się być melodramatyczny. Ja też nie.

– A co z Zoey?

– Też będzie nieprzytomna. Tym razem nie będzie miała wyboru, kiedy wrzucę jej tyłek na tratwę.

– I co wtedy?

To pytanie musiało paść. Zoey i ja nie przepadamy za sobą i, mówiąc szczerze, nie sądzę, żebyśmy miały zostać przyjaciółkami. Jednak Saint nie obiecywał mi niczego poza wolnością. Nigdy nie mamił mnie historyjkami, w których żyjemy razem długo i szczęśliwie. Zawsze chodziło o uratowanie Zoey. Jednak sprawy się zmieniły. Hmmm, przynajmniej dla mnie.

– Skupmy się na wydostaniu się stąd w jednym kawałku. – Ma rację. – Proszę – przysuwa mi usta do czoła – choć raz rób dokładnie to, o co cię proszę, ангел.

Jego dotyk uspokaja moje oszalałe serce.

– Okej. Obiecuję.

Całuje mnie w czoło, po czym prostuje się.

– Wskakuj pod prysznic. Przyniosę ci świeże ubrania. Chcesz się ubrać w coś konkretnego?

– Zbroję? Pas cnoty? – podpowiadam i nie do końca żartuję.

Saint lekko się uśmiecha, ale jego uśmiech jest podszyty zmęczeniem. Wychodzi, a ja rozbieram się i wchodzę pod prysznic. Myję się mechanicznymi ruchami, w myśli analizując nasz plan. To jakieś szaleństwo! Jeśli – a stoi to naprawdę pod wielkim znakiem zapytania – nam się uda, to co zrobimy w Rumunii? Rozstaniemy się i każde z nas podąży swoją drogą? Nie mam dokumentów. Ani pieniędzy. Jak sobie poradzę?

Nie wiem tego na pewno, ale podejrzewam, że uśmiercenie Alekseia zdenerwuje wielu ludzi, którzy będą próbowali się zemścić. Będą na nas polować, więc powrót do domu i normalne życie nie wchodzą w grę. Totalny chaos!

Jedno jest pewne. Zamierzam prowadzić prywatną wendetę przeciwko mojemu ukochanemu mężowi. To przez niego rozpoczął się ten koszmar, więc wypadałoby, żeby uczestniczył również w jego zakończeniu.

Te przerażające myśli sprawiają, że szybko wyłączam wodę.

Wychodzę spod prysznica i szybko się wycieram, Saint zostawił mi świeże ubranie na skraju umywalki. To piękna, biała letnia sukienka z czerwoną kokardą w talii. Najwyraźniej Aleksei ma obsesję na punkcie czerwieni. Pewnie dlatego, że przypomina mu krew.

Używam dezodorantu i balsamuję ciało, po czym wślizguję się w majtki i stanik do kompletu. Jestem wdzięczna Saintowi, że wybrał sukienkę, która zakrywa o wiele więcej ciała. Zdaję sobie sprawę, że to fałszywe poczucie bezpieczeństwa, ponieważ Bóg jeden wie, co mnie czeka, kiedy opuszczę łazienkę. Zostawiam włosy rozpuszczone i nakładam delikatny makijaż. Nie jestem tu po to, żeby robić na kimkolwiek wrażenie.

Kiedy już mogę się pokazać ludziom, spoglądam w oczy swojemu odbiciu w lustrze i zapewniam sama siebie, że dziś w nocy to wszystko się skończy. Mam nadzieję. Nie mogę się w nieskończoność ukrywać w łazience, więc otwieram drzwi, lecz natychmiast nieruchomieję na widok Alekseia w sypialni. Myślałam, że będę miała chwilę, żeby się przygotować, ale on już tu jest, stoi przede mną i uśmiecha się, jakbyśmy byli przyjaciółmi.

– Wyglądasz zjawiskowo.

Saint stoi za nim, spojrzenie ma ciężkie od nienawiści. Milczy.

– Dziękuję – szepczę, wchodząc do pokoju i z zakłopotaniem stając przez Alekseiem.

Ten bierze głęboki wdech, po czym robi krok do przodu, a ja muszę użyć całej siły woli, żeby się nie cofnąć. Wyciąga rękę i odgarnia mi włosy za ramię, uważnie mi się przygląda. Czuję się jak owad pod mikroskopem. Spojrzenie utkwiłam w Saincie.

Aleksei powoli mnie okrąża, wygląda na to, że chce mi się przyjrzeć z każdej strony. Wreszcie zatrzymuje się za moimi plecami. Czuję na karku jego ciepły oddech, kiedy nawija na palec kosmyk moich włosów.

– Zdjęcia nie oddają twojej urody.

Mówi o fotografii, którą wysłał mu Saint.

– Czy mogę cię zobaczyć?

Zadaje mi pytanie, tak jakbym miała wybór.

Pokerowa twarz Sainta ani drgnie, co przypomina mi o naszych planach. To moja szansa, żeby ograć Alekseia. Mam tylko nadzieję, że uda mi się ją wykorzystać.

Nieśmiało przytakuję, a Alekowi wyrywa się cichy syk, moja uległość sprawia mu przyjemność. Nie jestem pewna, czy chce to zrobić osobiście, ale wolę zachować kontrolę nad przynajmniej jednym aspektem życia, więc zdejmuję sukienkę przez głowę, a następnie pozwalam jej opaść obok moich stóp.

Saint i ja jesteśmy zwróceni do siebie twarzami, więc kiedy jego zielone oczy ciemnieją tak mocno, że stają się prawie czarne, mam pewność, że widok mnie w samej bieliźnie nie pozostawił go nieporuszonym. Ta chwila pryska, kiedy Aleksei obchodzi mnie dokoła.

Staje przede mną, ale robi krok do tyłu, żeby w pełni rozkoszować się moim widokiem. Mam ochotę się zakryć, a jednak tego nie robię. Pozwalam mu przyglądać się jego własności – tym właśnie jestem w jego oczach. Ta myśl sprawia, że przenoszę spojrzenie na Sainta, co jest z mojej strony błędem.

– Dlaczego ciągle na niego patrzysz? Czy on może zapewnić ci coś, czego ja nie mogę?

Szybko odwracam wzrok, ale jest już za późno.

– Jest mi posłuszna – wyjaśnia sztywno Saint. – Tylko tyle. Prawda, ангел?

Przytakuję, zbyt przestraszona, żeby się odezwać, ponieważ Alekseiowi udało się zauważyć coś, co uważałam za dyskretną wymianę spojrzeń z Saintem.

Aleksei wydaje się przekonany.

– Widziałem, jak to robisz z innymi kobietami, jak je łamiesz. Jednak ona jest inna.

Czas staje, to dobrze, potrzebuję chwili, żeby sobie przyswoić, co Aleksei właśnie ujawnił na temat Sainta.

Inne kobiety? Ile innych kobiet? Saint nigdy nie mówił, że były inne. Myślałam, że jestem pierwszą, która ma zająć miejsce Zoey. Wcześniejszy komentarz Sainta teraz zaczyna nabierać sensu. Dokładnie zna listę kobiet, które się poddały Alekseiowi, ponieważ osobiście je wszystkie trenował.

Nagle ogarnia mnie obrzydzenie. Nie był w moich oczach, no cóż, Saint, ale inne kobiety? Nie wiem jeszcze, jak się z tym czuję. Zdradzona, to słowo przychodzi mi do głowy. Jednak udaje mi się opanować emocje i zachować zimną krew.

– Coś w niej cię intryguje, podobnie jak, hmmm, mnie.

Im więcej Aleksei gada, tym bardziej robię się wściekła. Nie jestem jakimś projektem naukowym. Również znajduję się w tym pokoju i wkurza mnie jak diabli, kiedy mówi o mnie, jakby mnie tu nie było.

– Ona jest inna – mówi Saint, spoglądając mi prosto w oczy. On potrafi odczytać moje rozdrażnienie, ponieważ mnie zna.

 

Tylko wygląda na to, że ja wcale nie znam jego.

– Co masz na myśli? – pyta Aleksei, przyglądając mi się jak jakiejś anomalii. Każda cząsteczka mojego ciała domaga się wyjaśnień, ja też chcę usłyszeć odpowiedź Sainta.

– Jest dobra. Czysta – mówi, a mnie bezwiednie rozchylają się usta, zaskoczył mnie. – Walczy tak zawzięcie, ponieważ jest cnotliwa.

Aleksei pytająco unosi brwi:

– Cnotliwa?

Saint kiwa głową i zaczyna wprowadzać w życie nasz plan.

– Tak. Nadal jest dziewicą.

Stoję z podniesionym czołem, choć serce mi wali, jakby chciało się przebić przez klatkę piersiową.

Maska Alekseia na chwilę opada, skupia wzrok na krzyżyku na mojej szyi.

– Czy to prawda? – zwraca się do mnie, najwyraźniej zdumiony informacją ujawnioną przez Sainta.

Nie jestem zawstydzona:

– Tak.

Z szerokim uśmiechem wyrzuca z siebie strumień słów po rosyjsku, potrząsając z podziwem głową.

– Ten bezużyteczny Amerykanin naprawdę odwalił kawał dobrej roboty…! – mamrocze pod nosem.

Staram się o tym nie myśleć, bo na samą myśl o Drew przestaję być słodką, niewinną dziewczyną.

Tymczasem Aleksei przechyla głowę na bok, jakby właśnie wpadł na jakiś pomysł. Wstrzymuję oddech.

– Skąd ta pewność? Może tylko tak mówi, żeby się chronić?

Wiedziałam, że to nie będzie takie proste. Przecież tak naprawdę nie ma sposobu, żeby udowodnić, że jestem dziewicą, chyba że Aleksei sam to sprawdzi, czego – tak przynajmniej twierdzi Saint – nie zrobi, dopóki ja sama tego nie zechcę… co się nigdy nie stanie!

– Udowodnię ci to. Podejdź tu, ангел.

Oszołomiona mrugam oczami, zastanawiam się, jak dokładnie ma zamiar udowodnić, że jestem dziewicą. Obiecałam robić wszystko, co mi każe, więc podchodzę do Sainta, starając się nie dotknąć Alekseia, kiedy go mijam. Popov odwraca się, żeby obejrzeć przedstawienie, wydaje się naprawdę oczarowany.

Stoję teraz tyłem do Alekseia, więc nie może widzieć, że rzucam Saintowi gniewne spojrzenia. Desperacko pragnę zapytać, ile było tych innych kobiet. On chwyta mnie za ramiona i odwraca w stronę Alekseia, już wiem, że to pytanie będzie musiało poczekać. Przyciąga mnie do piersi. Jest ciepły, jego dotyk jest mi dobrze znany, ale nie daję po sobie poznać, jak bezpiecznie czuję się w jego ramionach.

– Mogę cię bić, aż będziesz krwawić… albo mogę cię wypieprzyć. Co wolisz?

Obie opcje brzmią okropnie, nie chcę się decydować na żadną z nich, ale rozumiem, do czego zmierza. Większość zdecydowałaby się na pieprzenie, bo to o wiele mniej bolesne, szczególnie jeśli się nie ma cnoty, którą chce się ochronić.

– Zbij mnie, мастер.

Alekseiowi błyszczą oczy. Dla tego dupka to dzień jak co dzień.

– Jesteś pewna? Pieprzenie byłoby o wiele mniej bolesne. – Moje ciało, ta zdradziecka dziwka, właśnie tego chce, ale biorąc pod uwagę, gdzie jesteśmy oraz że właśnie odkryłam, iż nie jestem jedyną kobietą, którą Saint pieprzeniem nakłonił do uległości, stanowczo kiwam głową.

– Tak. Ukarz mnie, proszę.

Saint zachęcająco mruczy; żar bijący z jego przyciśniętego do mojego ciała sprawia, że oblewa mnie pot.

– A to dlaczego? Obiecuję, że będzie ci dobrze.

Ku mojemu przerażeniu przyciska usta do pulsującego miejsca na mojej szyi i liże moją śliską od potu skórę. Nie zamierzam się ugiąć.

– Dziękuję, мастер. Nie wątpię, że tak by było. Jednak chcę zachować cnotę do ślubu. Albo przynajmniej dla mężczyzny, którego pokocham. – Usta Sainta lekko drżą, zdradzając jego uczucia, bo moje słowa mają podwójne znaczenie. Nie gram teraz, nie udaję, a on dobrze o tym wie.

Chciałam uprawiać z nim seks, więc to musi oznaczać, że ja… cóż, nie kocham go, przynajmniej nie sądzę, ale kiedy mówiłam, że go pragnę, nie kłamałam. Mam kompletny mętlik w głowie, a reakcja mojego ciała na jego dotyk wcale nie pomaga.

– Jesteś mężatką. – Słowa bawiącego się sygnetem na małym palcu Alekseia są jak kubeł zimnej wody zalewający płomień mojej namiętności.

– Nie miałam okazji skonsumować małżeństwa – wyjaśniam zgodnie z prawdą.

Aleksei uśmiecha się szeroko, obserwując, jak gównoburza się rozkręca.

– To trochę staroświeckie podejście, nie sądzisz?

– Mój ojciec był pastorem w Kościele baptystycznym, a to jedna z zasad, w które mocno wierzył. Chcę okazać cześć jego pamięci poprzez szacunek do jego przekonań.

Aleksei klaska w dłonie i ma minę, jakby Gwiazdka w tym roku przyszła wcześniej.

– Całkowicie przerosłaś moje oczekiwania!

Wygląda na to, że jestem dla niego najcenniejszą zdobyczą.

– Myślę, że potrafię cię skłonić, żebyś zmieniła zdanie – mówi Saint, przerywając te dywagacje.

Nie mam okazji, żeby zapytać, co ma na myśli, ponieważ tracę oddech, kiedy mocno obejmuje mnie w talii. Aleksei wbija spojrzenie w palce Sainta, które wędrują w górę po moim biodrze, a następnie kierują się w stronę moich majteczek.

– Co… co ty robisz? – pytam, nagle zapominając o obecności Alekseia.

– Ciiiiiii… – uspakaja mnie, powoli masując moją płeć.

Saint czuje moje podniecenie. To całkowicie pokręcone, nie jestem wytresowanym zwierzęciem cyrkowym, które swoim występem ma zabawiać Alekseia!

– Proszę, мастер, nie…! – Naprawdę chcę, żeby przestał.

– Dlaczego nie? – Wsysa płatek mojego ucha, nie przestając mnie pieścić.

Moje ciało pragnie jego dotyku – tak jak zawsze – ale kiedy spoglądam na Alekseia i zauważam jego rozszerzone źrenice oraz ciężki oddech, czuję się obrzydliwie. Nie chcę z nikim dzielić tak intymnych chwil.

W innej sytuacji czułabym podniecenie Sainta, jednak tym razem nic nie twardnieje mi za plecami, co jest dowodem na to, że robi to tylko, żeby coś udowodnić Alekseiowi.

– Ponieważ… – Kiedy masuje moją nabrzmiałą łechtaczkę, wzdycham i opadam do przodu, bo całe moje ciało rumieni się ze wstydu. Niewiele czasu minęło, odkąd przyzwyczaiłam się do bycia dotykaną przez Sainta – co nie było proste ze względu na traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa – więc te publiczne pieszczoty sprawiają, że umieram ze wstydu.

I właśnie o to chodzi Saintowi!

– Dziewiczy rumieniec… – szepcze z podziwem Aleksei. – Mówi prawdę. Potrafię rozpoznać kłamcę, a ty, słodka Willow, nie jesteś kłamczuchą. Naprawdę jesteś dziewicą… i jesteś moja.

Saint natychmiast nieruchomieje, zakańczając nasz mały, erotyczny show.

Czuję się poniżona, oplatam się rękami, usiłując zakryć nagość. Czuję się brudna, w czym można dostrzec pewną ironię – przecież zawstydziłam się właśnie dlatego, że jestem czysta.

– Sam widzisz – stwierdza rzeczowo Saint – że jest skromna. Od lat musimy uważać na zakłamane kobiety, ale ona nie jest jedną z nich. Mówi prawdę.

Aleksei kiwa głową na znak, że się zgadza. Patrzy na mnie, jakby właśnie był świadkiem ponownego przyjścia Chrystusa.

– Może się napijemy za ten uśmiech losu? – proponuje Saint, zasiewając ziarenko, które, mam nadzieję, wkrótce wykiełkuje. I tak się dzieje! Dokładnie tak, jak przewidział Saint.

– Tak, dobry pomysł! Myślę, że jest co świętować, prawda? – Aleksei gładzi mnie po policzku. Wzdrygam się, a jego chyba jeszcze bardziej to podnieca.

– Ubierz się, дорогая.

Nawet nie wiem, co to znaczy.

Rzucam się w kierunku sukienki i pospiesznie wkładam ją przez głowę, obrócona tyłem do Alekseia i Sainta. Nie jestem w stanie spojrzeć w oczy żadnemu z nich.

– Jesteś jedyna w swoim rodzaju. Dziękuję ci, Saint, za ochronę mojej inwestycji. – Zemdliło mnie, zamykam oczy. – Jesteś prawdziwym nieoszlifowanym diamentem. Postaramy się, żebyś wkrótce rozbłysła całym swoim blaskiem.

Po policzku płynie mi łza.

Spodziewam się, że Aleksei mnie dotknie, jednak on tego nie robi. Opuszcza sypialnię, bez wątpienia po to, aby jak najszybciej pochwalić się swoim poplecznikom dziewiczą zakładniczką. Nie potrafię określić, jak się teraz czuję. Oniemiała, to chyba najlepsze słowo.

Wreszcie udaje mi się odzyskać głos.

– Więc… inne kobiety? – pytam szeptem, bezradnie potrząsając głową. – O tym nie wspominałeś. Czy ty… czy ty z nimi sypiałeś?

Saint gwałtownie wypuszcza powietrze z płuc.

– Oczywiście, że nie! To nie tak. Alek wybierał sobie dziewczyny, które mu się podobały. Moim zadaniem było upewnić się, że będą… dobrze się zachowywały. Co chcesz, żebym ci powiedział?

– Nic – odpowiadam szczerze.

– Przestań. Najważniejsze, że zrobił to, co chcieliśmy.

Tylko jakim kosztem?

– Ile ich było? – nie ustępuję. Nie wiem, dlaczego to dla mnie takie ważne. Po prostu tak jest.

– Nie wiem! – podnosi głos. Głośno stuka butami o podłogę, kiedy gwałtownym krokiem do mnie podchodzi i odwraca mnie, żebym spojrzała mu w oczy. – Setki. Tysiące. Straciłem rachubę. I z żadną z nich nie zdarzyło mi się… to.

Wyrywam mu się z drwiącym prychnięciem, krzywię się. Nie chcę czuć na sobie jego rąk, chociaż zapewnia, że między nami narodziło się coś szczególnego.

– Tysiące? – pytam, bo nie potrafię ukryć niesmaku.

Między mną a Saintem coś się właśnie popsuło i wcale mi się to nie podoba. Wiedziałam, że nie jest rycerzem w lśniącej zbroi, ale nie mogę przestać myśleć o tych wszystkich ludziach, których życie zniszczył – tak jak moje.

Saint czyta mi w myślach, zanim jestem w stanie je przed nim ukryć, a mur – ten sam, którego obalenie zajęło mi tyle czasu – natychmiast z powrotem staje między nami.

– Wiesz, kim jestem. Nigdy nie zgrywałem bohatera.

I tu jest pies pogrzebany. Saint ma rację, to prawda. Nigdy nie oferował nic ponad siebie samego, ale teraz… Teraz już nie wiem, czy mi to wystarczy. Jak mogę chociażby myśleć o wspólnej przyszłości, skoro wiem to, co wiem?

Spoglądam w te oczy, które wzięły mnie w niewolę na długo, zanim zostałam związana, i jest mi niezwykle ciężko na sercu, kiedy muszę przyznać:

– Wiem. I jak to o mnie świadczy?

Czekam, aż Saint załagodzi sytuację – tak jak zawsze robił – ale on się nie odzywa, a do mnie dociera, że to milczenie mówi wszystko.

Myślami jestem zupełnie gdzie indziej, a to niebezpieczna sprawa, jeśli wziąć pod uwagę, co powinnam już całkiem niedługo zrobić. Po prostu nie mogę przestać myśleć o Saincie i haremie innych kobiet.

Nigdy nie będę w stanie wybaczyć mu tego, co zrobił, a sam fakt, że zrobił to również innym kobietom – choć powiedział, że nigdy z nimi nie spał – skłania mnie do zastanowienia się, kim on naprawdę jest. To nie powinno mieć znaczenia, przecież wiem, że robił to wbrew swojej woli, a jednak ma. Myślałam, że go znam, teraz dociera do mnie, że mimo wszystko nic o nim nie wiem.

Na wątpliwości przyjdzie czas później, teraz muszę się skupić na czekającym nas zadaniu.

Seksizm Alekseia tym razem działa na naszą korzyść. Kiedy ogłosił, że będziemy mieć imprezę, dla wszystkich było oczywiste, że to ja się zajmę przygotowaniami. Saint oczywiście to przewidział i chociaż wcale nie jest mi w smak obsługiwanie tych pieprzonych kryminalistów, to dzięki temu będę mogła wprowadzić w życie nasz plan.

Saint wykradł tyle tabletek nasennych, że moglibyśmy uśpić wszystkich mieszkańców jakiegoś niewielkiego kraju. Według niego Zoey niczego nie zauważy, ponieważ z rozrzuconymi rękami i nogami leży teraz na sofie, z czego należy wysnuć wniosek, że Aleksei już zadbał, by ten wieczór spędziła we własnym, przesiąkniętym narkotykami świecie.

Wydaje mi się, że to kara za jej dzisiejszy wybryk. Jeśli jednak myśli, że w ten sposób wkradnie się w moje łaski, będzie srodze zawiedziony. Wieczorem bez mrugnięcia okiem będę się przyglądać, jak Saint kończy jego żałosny żywot.

Pewnymi ruchami przygotowuję dla wszystkich drinki. Wydaje się to proste, mogę tylko mieć nadzieję, że sytuacja nie obróci się przeciw nam. Upewniam się, że niebieskie kubki są pełne pokruszonych tabletek nasennych oraz innych lekarstw, które – jak zapewnił Saint – dosłownie zetkną z nóg tych wielkich Rosjan, a w czerwonych nie ma absolutnie nic niebezpiecznego, po czym wypełniam jedne i drugie wódką z wyższej półki. Oby nerwy mnie nie zawiodły.

Dostałam polecenie, żeby iść do kuchni. Saint na poczekaniu wymyślił jakąś wymówkę, by również się tam znaleźć. Aleksei jest w stanie euforii z powodu mojego dziewictwa i chwilowo nie ma się na baczności, dzięki czemu Saint mógł niepostrzeżenie wsypać lekarstwa do kubków i do butelki wódki z niebieską etykietą.

 

Byłam przekonana, że zostaniemy przyłapani, lecz Saint okazał się prawdziwym szczwanym lisem i na moich oczach niepostrzeżenie dla innych zaprawił wódkę. Napięcie między nami stało się toksyczne, przez co realizacja planu jest dodatkowo utrudniona, ponieważ oboje potrzebujemy trzymać się od siebie na dystans.

Jednak ten luksus nie jest nam dany. Saint zerka na zegarek, a potem spogląda mi w oczy – nadszedł czas.

Mężczyźni przez cały wieczór pili, najwyraźniej stereotyp, że Rosjanie kochają wódkę, zawiera w sobie więcej niż ziarnko prawdy. Niektórzy już chwieją się lekko na nogach, ale Saint zdecydowanie nie zamierza zostawiać czegokolwiek przypadkowi. Zgarnia niebieskie kubki i butelkę i pokazuje mi, że mam zrobić to samo.

Aleksei siedzi przy stole i gra w karty, a piętrzący się koło niego stosik gotówki jasno wskazuje, że łoi wszystkim tyłki. Na myśl o tym wywraca mi się żołądek. Cała ta koszmarna seria zdarzeń zaczęła się od tego, że zostałam przegrana w pokera. Myśl o pozbawieniu życia tego skurwysyna staje się coraz łatwiejsza do zaakceptowania.

дорогая – mówi Aleksei, kiedy idę krok w krok za Saintem z drinkami w dłoniach. Nadal nie wiem, co to oznacza, jednak wypowiadając to słowo, Aleksei uśmiecha się do mnie, więc wnioskuję, że wyraża jego ciepłe uczucia względem mnie. – Jesteś wspaniałą kucharką!

Dzięki ogromnej ilości jedzenia na pokładzie przyrządziłam całkiem spory wybór przekąsek. Przygotowując miniburgery, nie mogłam się opędzić od myśli, że właśnie szykuję ostatnią wieczerzę, bo właśnie tym będzie dla Alekseia, jeśli Saintowi i mnie uda się zrealizować nasz plan.

– Dziękuję – odpowiadam, odsuwając sentymenty na bok, i stawiam przed nim niebieski kubek.

Właśnie próbuję się odsunąć, ale on pochyla się do przodu i chwyta mnie za nadgarstek. Wstrzymuję oddech, kątem oka widzę, że Saint uważnie nam się przygląda.

– Gdybym cię tak dobrze nie znał – mruczy, a ja spodziewam się, że zaraz mi powie, że przejrzał nasz plan – pomyślałbym, że dajesz mi tyle alkoholu, żeby mnie potem wykorzystać.

Czuję nieopisaną ulgę, ale staram się przybrać obojętny wyraz twarzy.

– Wiem, że to nieprawda… A dlaczego tak jest? – Podnosi na mnie wzrok, a jego usta rozciągają się w szerokim uśmiechu.

Każda, nawet najmniejsza cząstka mnie się buntuje, mam nieprzepartą ochotę powiedzieć mu, żeby szedł do diabła, ale właściwie czyż nie to właśnie świętujemy? Wszyscy mężczyźni spoglądają na mnie, w ich zaszklonych oczach odbija się nowe pożądanie. Jestem tutaj gościem honorowym, a może nie tyle ja, co moja błona dziewicza. Nie jestem w stanie opisać, jakie obrzydzenie to wszystko we mnie budzi.

Mając to na uwadze, postanawiam grać swoją rolę i nie wzbudzać podejrzeń.

– Ponieważ chronię swoją cnotę.

Aleksei triumfalnie wzdycha i wreszcie mnie puszcza.

– No właśnie.

Jeden z mężczyzn mówi coś po rosyjsku, na co wszyscy przy stole wybuchają gromkim śmiechem. Saint odwraca się i rzuca przez ramię gniewne spojrzenie. Nie mogę się doczekać, kiedy opuszczę ten jacht!

Aleksei dołącza do roześmianego towarzystwa, ale wcale mi to nie przeszkadza, ponieważ kiedy sięgnie po kubek, to ja się będę śmiała. Zamierzam się oddalić, ale on gestem mi pokazuje, żebym została.

– Chcę wznieść toast!

Staję u jego boku i staram się oddychać regularnie, żeby nie zdradzić swojego zdenerwowania.

– Twoje zdrowie, дорогая. Wiem, że będziemy razem bardzo szczęśliwi. – Co ten facet, kurwa, bredzi?

Unosi kubek, żeby wznieść toast, realizacja naszego planu właśnie się rozpoczęła.

– Zdrowie mojej małej девственница.

Pozostali mężczyźni idą za jego przykładem i wznoszą kubki, żeby wypić za moje dziewictwo, tak przynajmniej mi się wydaje, bo Saint zaciska szczęki.

Mogą sobie pić, za co tylko chcą, ponieważ kiedy – jeden po drugim – wychylą swoje nafaszerowane lekami drinki, przed nimi długa, długa przerwa od alkoholu. Z niecierpliwością patrzę na Alekseia, żeby nie przegapić chwili, kiedy wypije felerny napój, lecz on tego nie robi.

Serce mi wali jak szalone.

Podnosi kubek do ust i nagle nieruchomieje, zaczyna uważnie mu się przyglądać. Czy zauważył białe drobinki? A może zapach wydał mu się podejrzany?

Cokolwiek by to nie było, Aleksei musi wypić to teraz, ponieważ kiedy jego ludzie opróżnią swoje kubki z nafaszerowaną środkami nasennymi wódką, prawie natychmiast urwie im się film.

Aleksei zerka na Sainta, ten stoi sztywno, jakby połknął kij, a następnie na mnie. Z pewnością nabrał podejrzeń. Kiedy zwraca się do Sainta, nie mam już co do tego wątpliwości.

– A gdzie twój drink, przyjacielu?

– Nie chce mi się pić – odpowiada Saint. Na czole gromadzą mu się kropelki potu.

– W takim razie napijemy się razem. To dzięki tobie to wszystko jest możliwe. Gdybyś nie był tak lojalnym przyjacielem… – znacząco zawiesza głos, podając Saintowi swój kubek – …piękna девственница nie wkroczyłaby do mojego życia.

To nie jest propozycja, tylko wyzwanie. Aleksei nadal nie ufa Saintowi. Ten drink, tak jak wszystko inne, to test.

Tym razem to nie żarty. Aleksei zabije nas oboje. Saint robi krok do przodu, wie, że nie ma wyboru. Jeśli nie wypije tej wódki, to już nie żyjemy.

Nie mogę pozwolić na zaprzepaszczenie naszego planu. Nie zgadzam się, żeby tak właśnie zakończyła się moja historia. Dlatego bez wahania padam na kolana obok Alekseia. Oczy mam spuszczone, ale wiem, że on kieruje na mnie uwagę.

– Czy czegoś chcesz? – pyta łagodnie, a ja powoli kiwam głową, podejmując tę grę. – Czego pragniesz?

– Czy mogę się napić? – Robię, co mogę, żeby zabrzmiało to pokornie i niewinnie, ponieważ jeśli nie uda mi się go przekonać, to już po nas.

Aнгел! – upomina mnie Saint, widzę, że jest przerażony, jednak szybko bierze się w garść. – Przecież uczyłem cię, że nie wolno o nic prosić! Nie zapominaj, gdzie jest twoje miejsce!

Na pierwszy rzut oka ta wymiana zdań może robić wrażenie, jakby Saint udzielał mi reprymendy za zbyt swobodne poczynania, jednak ja wiem, o co mu chodzi. Nie chce, żebym to zrobiła. Tym razem decyzja nie należy do niego. Czas, żebym uratowała samą siebie.

– W porządku, Saint – uspokaja go Aleksei. Poklepuje mnie po głowie i jakaś część mnie umiera. – Niech się napije. Proszę. Możesz się napić z mojego kubka.

Znowu może się wydawać, że zachowuje się jak miłosierny samarytanin, oddający niewolnikowi własnego drinka, ale oboje wiemy, że jest inaczej. Jeśli napiję się z tego kubka, uzna nas za niewinnych. A jeśli nie… cóż… Tak naprawdę nie ma takiej opcji.

– Dziękuję, мастеp. – Aleksei mruczy z aprobatą, kiedy powoli podnoszę na niego wzrok spod opuszczonych rzęs i nieśmiało sięgam po kubek.

Wiem, co to oznacza, jednak czy mam wybór?

Bez wahania przykładam kubek do ust i… piję. Przez chwilę mam ochotę wypluć to świństwo, jednak przełykam zatruty alkohol, choć oczy mam pełne łez. Aleksei przechyla kubek, zmuszając mnie, żebym wypiła wszystko, co też robię.

Kiedy naczynie jest puste, wierzchem dłoni ocieram usta i zastanawiam się, ile mam czasu, zanim leki zadziałają. Nie czekając, aż to się stanie, szepczę:

– Nie lubię pić sama.

Po czym oddaję kubek Alekseiowi. Proszę, niech to zadziała…

Działa.

Przyjmuje go i już bez cienia wątpliwości sięga po stojącą na stole butelkę wódki. Czuję bulgotanie w żołądku, jakbym się właśnie napiła kwasu. Aleksei nalewa sobie drinka i podnosi kubek do toastu.

– Już nigdy nie będziesz sama pić. – Jego słowa brzmią jak obietnica, lecz co ważniejsze, wlewa sobie do gardła wódkę aż do ostatniej kropli. Aleksei ma swoje sposoby na przekonanie mnie, że jestem tutaj z własnej woli. Nie był wobec mnie okrutny – nie w dosłownym tego słowa znaczeniu – właśnie w ten sposób manipuluje ludźmi, żeby stali się jego pionkami.

Zbieram się na odwagę i rozglądam się po siedzących przy stole. Niektórym mężczyznom już zamykają się oczy. Podbródki opadają im na pierś, ponieważ nie są już w stanie utrzymać głów prosto.

Te lekarstwa dają kopa.

Na szczęście Aleksei jest zbyt zajęty poklepywaniem po głowie swojej nowej maskotki, żeby coś zauważyć.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?