Dzieła wszystkie, tom 1

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Tytuł oryginału:

Die deutschen Werke, Band I: Meister Eckharts Predigten (1–24)

© 1958, 1986 text and translation W. Kohlhammer GmbH, Stuttgart

Copyright © for this edition by Wydawnictwo W drodze 2013

Redaktor

Grzegorz Kubski (ed. 1986)

Jolanta Czapczyk (ed. 2013)

Redaktor techniczny

Justyna Nowaczyk

Projekt okładki i stron tytułowych

Krzysztof Lorczyk

ISBN 978-83-7033-976-0

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów

W drodze 2013

ul. Kościuszki 99, 60-920 Poznań

tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82

www.wdrodze.pl sprzedaz@wdrodze.pl

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

WSTĘP
DO DZIEŁ WSZYSTKICH
MISTRZA ECKHARTA

RYS BIOGRAFICZNY1

Pojawienie się na terenie Niemiec nowego rodzaju mistyki, za której twórcę i głównego przedstawiciela słusznie uważa się dominikanina Eckharta, przypada na okres późnego średniowiecza i zmierzchu scholastyki. Była to epoka pod niejednym względem przełomowa, rozdzierana głębokimi, gwałtownymi konfliktami. W Europie jeszcze całkowicie nie wygasła rozkwitła w poprzednim wieku bogata kultura rycerska, jeszcze po dworach książąt i magnatów rozlegał się szczęk oręża rycerskich turniejów i rozbrzmiewały pieśni minesengerów, ale już – w następstwie szybkiego rozwoju miast i rzemiosła – kulturę tę zaczynał coraz silniej wypierać nowy, mieszczański styl życia. Ścierały się ze sobą w coraz to na nowo się rozpalających sporach dwie potęgi, cesarstwo i papiestwo. Gdy Eckhart przyszedł na świat, blask cesarstwa właściwie już zgasł, gdy był w sile wieku, zamordowano Habsburga, Albrechta I, a ostatnie lata jego życia to okres walk Ludwika Bawarskiego z synem Albrechta o koronę cesarską. Ku upadkowi chylił się też poprzedni establishment w Kościele. Za swym drugim pobytem w Paryżu Eckhart był świadkiem powstawania pierwszych w Europie państw narodowych, przeciwstawiających się hegemonii papiestwa. Gdy był tam po raz trzeci, król francuski zmusił swego poddanego Klemensa V do pozostania we Francji, co rozpoczęło okres siedemdzięsiecioletniej tzw. niewoli awiniońskiej. Osłabiła ona znacznie władzę i prestiż papieży. Mnożyły się antykościelne sekty i coraz natarczywiej odzywały głosy wołające o reformę Kościoła w widzialnej głowie i członkach.

Wojny pustoszyły całe kraje, interdykty i banicje rodziły zamęt w sumieniach i były przyczyną niezliczonych ludzkich cierpień. Miary udręczenia dopełniały nadchodzące jedna po drugiej katastrofy w przyrodzie: trzęsienia ziemi, gwałtowne powodzie, wreszcie najstraszniejsza plaga, zaraza zwana „czarną śmiercią”. Grozę siały mnożące się zapowiedzi końca świata, ulicami miast i drogami wielu krajów przeciągały procesje biczowników.

Zachwianiu uległa też poprzednia równowaga w życiu umysłowym zachodniej Europy. Minął złoty wiek scholastyki, wiek wspaniałych, podobnych gotyckim katedrom syntez filozoficzno-teologicznych, na arenie ostały się tzw. szkoły, które wiodły ze sobą doktrynalne spory i na ogół jałowe dyskusje. Coraz więcej zwolenników zdobywał podważający zaufanie do rozumu i siejący zwątpienie nominalizm. Suche abstrakcyjne spekulacje teologów nie były w stanie zaspokoić głębokich potrzeb religijnych i tęsknoty za bezpośrednim, osobistym przeżyciem Boga, które łatwo się budziły w tych niepewnych czasach pośród szerokich warstw ludności. Wybitny znawca tego okresu, Josef Quint, w swym Wprowadzeniu do Kazań stwierdza wręcz, że „mistyka wisiała wtedy w powietrzu”2.

Ośrodkami głębszego życia religijnego były zwłaszcza żeńskie klasztory i beginaże3, które się szybko mnożyły i przyjmowały między innymi napływające w wielkiej liczbie wdowy i osierociałe na skutek wojen córki z rodzin rycerskich, znajdujące w nich odpowiednie warunki, w których mogły się całkowicie poświęcić życiu duchowemu. Równocześnie pojawiło się jednak niebezpieczeństwo jego wypaczeń w postaci przerostu elementu uczuciowego, pogoni za wizjami i innymi niezwykłymi przeżyciami, aż po zwyczajne sekciarstwo, wrogo ustosunkowane do instytucji kościelnych. Powstało zatem szerokie zapotrzebowanie na światłych przewodników życia wewnętrznego, którzy byliby w stanie zapewnić tym, nierzadko starannie wykształconym, adeptkom życia duchowego solidną formację teologiczną i pokierować ich religijnymi, a niekiedy nawet mistycznymi przeżyciami.

W Zakonie Kaznodziejskim szybko dostrzeżono ten od dawna narastający problem. W porozumieniu ze Stolicą Świętą kolejni jego generałowie powierzali duchową opiekę nad siostrami klasztorów dominikańskich tak zwanym fratres docti – głównie lektorom i mistrzom świętej teologii, a więc jak byśmy dziś powiedzieli, profesorom, kapłanom posiadającym głębszą wiedzę teologiczną. Nie jest wykluczone, że ta właśnie decyzja przyczyniła się w dużej mierze do pojawienia się mistyki nowego typu, a także literatury mistycznej, do której szerokim nurtem weszła spekulacja teologiczno-filozoficzna, stawiająca sobie za cel teoretyczne wyjaśnienie doświadczeń religijnych i pokierowanie wysiłkami osób pragnących osiągnąć wyższe stopnie życia wewnętrznego. Wyznaczeni do tego bracia sprawowali powierzoną sobie cura monialium głównie przez głoszenie kazań i konferencji, korespondencję i spowiedź. Ten nowy nurt w życiu religijnym nazywany bywa „mistyką spekulatywną”. Na jej ślady natrafić można już koło połowy XIII wieku w pismach dwóch wizjonerek, Mechtyldy z Magdeburga i Hadewijch, ale właściwym jej twórcą, który te mistyczne spekulacje wyniósł zarazem na niedościgłe szczyty, był Eckhart.

Jako datę jego urodzenia, niepotwierdzoną zresztą żadnym dokumentem, przyjmuje się tradycyjnie rok 1260. Przyszedł na świat w turyńskim miasteczku Hochheim4. Z danych historycznych dotyczących jego późniejszego życia wnosić można, że do Zakonu Dominikanów wstąpił w bardzo młodym wieku. Nowicjat odbył w Erfurcie, jednym z najstarszych i najważniejszych konwentów dominikańskich północnych Niemiec, założonym w 1229 roku. Nie można wykluczać, że tak zwane artes, czyli filozofię, studiował, przynajmniej po części, w Paryżu. Z większą już pewnością biografowie przyjmują, że pięcioletnie studia teologii odbył w Kolonii około 1280 roku, w dominikańskim Studium Generale, gdzie wtedy żył jeszcze jego założyciel, sędziwy dominikanin biskup Albert. Z jego własnych wspomnień wiemy, że znał osobiście Eckharta, tego, obok Tomasza z Akwinu, najwybitniejszego wtedy przedstawiciela nauki w Zakonie Kaznodziejskim, i że słuchał jego kazań.

Pierwszą pewną datą jego życiorysu jest dopiero 18 kwietnia 1294 roku, dzień, w którym Eckhart wygłosił w Paryżu kazanie na niedzielę wielkanocną. Przy jego nazwisku widnieje już tytuł lector sententiarum, z czego wynika, że w roku akademickim 1293/1294 przebywał w dominikańskim klasztorze św. Jakuba i miał zlecone wykłady, które polegały na czytaniu i komentowaniu popularnego wówczas podręcznika teologii, czterech ksiąg Sentencji Piotra Lombarda5. Nie było to stanowisko wysokie – pierwsze zaledwie kroki w karierze uniwersyteckiej, niemniej sam fakt zlecenia mu obowiązku przygotowania się do stopnia lektora, a zwłaszcza wysłanie go do Paryża, głównego wówczas centrum życia naukowego, świadczy o tym, że przełożeni w pełni docenili jego zdolności i dali mu szansę ich wykorzystania. Zgodnie z przyjętą w zakonie praktyką, musiał on przedtem uczyć teologii w jednym lub kilku klasztorach swej prowincji i odznaczyć się jako zdolny lektor.

Z lat dziewięćdziesiątych XIII wieku pochodzą pierwsze znane nam pisma Eckharta, a mianowicie: Collatio in Libros Sententiarum, to jest wspomniany wyżej wykład inauguracyjny, wygłoszony między 14 września a 9 października 1293 roku; Wykłady na uniwersytecie paryskim w roku akademickim 1293–1294 (nieopublikowane); Kazanie na Zmartwychwstanie Pańskie 1294 roku na temat komunii wielkanocnej – nie było ono zwykłą homilią, lecz oficjalnym aktem akademickim, wygłaszano je wobec wszystkich profesorów i scholarów; Reden der Unterweisung – konferencje dotyczące życia wewnętrznego, głoszone przez Eckharta do młodszych współbraci w latach 1294–1298, a więc za jego przeorstwa w Erfurcie.

Wszystkie one zdradzają dojrzałość intelektualną i duchową autora, a treścią i głębią poruszanych zagadnień oraz sposobem ich rozwiązywania niewiele się różnią od dzieł późniejszych, Kazań zwłaszcza. Odnosi się to szczególnie do Reden. W ich autorze rozpoznajemy zarówno wybitnego intelektualistę, jak i zaawansowanego w życiu wewnętrznym zakonnika oraz doświadczonego duszpasterza, który zwraca się nie tylko do zakonników, ale do wszystkich szczerze poszukujących prawdy. Nic dziwnego zatem, że z całego piśmiennictwa Eckharta właśnie to, pierwsze napisane w języku niemieckim dziełko, poświadczone jest największą liczbą rękopisów (140).

W roku 1302 przełożeni ponownie wysłali wybijającego się już naukowca do Paryża, gdzie na podstawie swej poprzedniej działalności uniwersyteckiej uzyskał najwyższy wówczas tytuł naukowy, magisterium in sacra theologia, który można by przyrównać do dzisiejszej profesury. Na Sorbonie dawał mu on prawo do wykładania przez jeden rok teologii na katedrze zarezerwowanej dominikanom. Odtąd tytuł ten będzie we wszystkich dokumentach poprzedzał jego nazwisko, jako „Mistrz Eckhart” przejdzie też do podręczników historii. Jego naukowo-dydaktyczna działalność z tego roku jest słabo znana, niewiele zachowało się jej świadectw. Magistrzy actu regentes prowadzili naukowe dysputy i wykładali Pismo Święte. Owocowało to zwykle wieloma komentarzami biblijnymi, nie ma jednak pewności, które z nich należy łączyć z tym właśnie pobytem Eckharta w Paryżu. Niewątpliwie z tego czasu pochodzą dwie – Quaestiones parisienses i Dysputa z hiszpańskim franciszkaninem, Gonsalwem de Balboa.

 

Po powrocie z Paryża, jesienią 1303 roku na kapitule w Erfurcie został wybrany prowincjałem nowo powstałej prowincji Saksonii6, która obejmowała 47 konwentów i znaczną liczbę klasztorów żeńskich. Nie było to pierwsze stanowisko administracyjne piastowane przez niego w Zakonie. Już Reden der Unterweisung głosił bowiem, jak potwierdza ich nagłówek, jako „wikariusz klasztorów Turyngii i przeor Erfurtu”. Jednego z tych urzędów, prawdopodobnie przeorstwa, musiał się zrzec po kapitule generalnej 1298 roku, która zabroniła ich łączenia. Do obowiązków wikariusza prowincjała należało przede wszystkim wizytowanie podległych mu klasztorów i troska o prawidłowy rozwój życia zakonnego ich członków.

W ciągu ośmiu lat jego prowincjalatu odbyły się trzy kapituły generalne (Tuluza, Strasburg i Piacenza), w których brał udział. Jeśli do tego dołączymy coroczne kapituły prowincjalne, każda w innym klasztorze jego rozległej terytorialnie prowincji, można sobie wyobrazić, ile czasu Eckhart musiał poświęcić na podróżowanie. A że sprawami swej prowincji zajmował się z wielką energią, świadczy między innymi założenie trzech nowych klasztorów sióstr dominikanek (Brunszwig, Dortmund i Groningen). Fundacje te wymagały wielu skomplikowanych zabiegów i pertraktacji z władzami kościelnymi i cywilnymi oraz zdobywania niezbędnych funduszy, tak że dopiero w 1310 roku prowincjał Eckhart mógł uzyskać zezwolenie Stolicy Świętej i zatwierdzenie kapituły generalnej7.

Od roku 1307 był on równocześnie wikariuszem generała zakonu dla prowincji czeskiej, gdzie na jego zlecenie miał przeprowadzić gruntowną reformę wszystkich klasztorów. Administrowanie dwiema prowincjami niewiele tylko pozostawiało mu czasu na inną, naukową zwłaszcza działalność. Niemniej z tego właśnie okresu wydają się pochodzić niektóre jego kazania łacińskie. W 1310 roku na kapitule południowoniemieckiej prowincji Teutonii został wybrany jej prowincjałem, ale kapituła generalna w Neapolu nie zatwierdziła tego wyboru, ponieważ generał wcześniej już podjął decyzję posłania Mistrza Eckharta ponownie do Paryża, gdzie obecności tego najbystrzejszego podówczas w zakonie umysłu wymagały toczące się tam ostre spory z przedstawicielami szkoły franciszkańskiej, reprezentowanej przez Dunsa Szkota. Również ten drugi jego pobyt na uniwersytecie paryskim w charakterze magistra actu regens, który trwał prawdopodobnie dwa lata (1311–1313), i działalność z tego okresu są słabo udokumentowane w źródłach. Znamienny jest sam fakt powierzenia mu po raz drugi tej katedry uniwersyteckiej. W Zakonie Dominikańskim takie zaszczytne wyróżnienie spotkało wcześniej tylko Tomasza z Akwinu. Zdaniem Kurta Ruha te dwa lata na najsłynniejszej podówczas uczelni Zachodu stanowiły punkt zwrotny w życiu Eckharta8. Mimo że potem opuścił Paryż definitywnie, do końca życia czuł się członkiem tamtejszej universitas magistrorum et scholarium i często – choć nie zawsze z sympatią – wspominał w kazaniach swoich paryskich kolegów z uniwersytetu.

Historycy są na ogół zdania, że w czasie tego ostatniego pobytu w Paryżu Eckhart naszkicował i zaczął pisać swoje najpoważniejsze dzieło łacińskie, któremu nadał tytuł Opus tripartitum9. Jego pierwsza część, Opus propositionum, miała zawierać tysiąc tez zgrupowanych w czternastu traktatach. Dochował się z niej jedynie prolog i jeden opracowany temat: Esse est Deus. Z drugiej części, Opus quaestionum, poza prologiem nic się nie zachowało. Z części trzeciej, Opus expositionum, pozostało sześć komentarzy do ksiąg Starego Testamentu. Istnieją powody, by przypuszczać, że – zwłaszcza gdy chodzi o komentarze biblijne – Eckhart napisał znacznie więcej, niż to, co się przechowało z Opus, ale na pewno też dzieło nie zostało ukończone. Charakterystyczne jest to, że Eckhart zerwał z żywą jeszcze wtedy tradycją summ teologicznych. W odróżnieniu od współczesnych sobie prób systematyzacji, nie zamierzał też zawrzeć w Opus całości swych poglądów filozoficzno-teologicznych, lecz tylko ich wybór. Intencją, która mu przyświecała, było wyjaśnienie wszystkich prawd wiary i Pisma Świętego z pomocą rationes naturales.

Niewiele wiadomo na temat działalności Eckharta w następnych dziesięciu latach. Pewne jest tylko, że w roku 1313 z Paryża nie wrócił do swej własnej prowincji, lecz z polecenia generała udał się do Strasburga i zamieszkał w tamtejszym klasztorze, który dla prowincji Teutonii miał podobne znaczenie co Erfurt dla Saksonii, nadto położony był w samym centrum kwitnącej wtedy niemieckiej mistyki10. Nieliczne z tego okresu dokumenty wspominają o jego działalności wśród sióstr zakonnych Teutonii w charakterze wikariusza dwóch kolejnych generałów. Były to lata wypełnione intensywną pracą. Niewątpliwie do tego okresu zaliczyć trzeba większą część napisanego przezeń komentarza do Pisma Świętego i poprzedzający je prolog.

W tych samych latach, prawdopodobnie po 1318 roku, powstało też, uważane za najpiękniejsze i najbardziej dojrzałe z jego pism niemieckich, dzieło noszące tytuł Buch der göttlichen Tröstung (Księga Boskiej pociechy), dedykowane owdowiałej po śmierci króla węgierskiegoAndrzeja III królowej węgierskiej Agnieszce11, z którą Eckhart mógł nawiązać kontakt za pośrednictwem jej pasierbicy Elżbiety, dominikanki z Töss, duchowej córki Suzona. Wydawane ono było zazwyczaj razem z napisanym w tym samym czasie kazaniem Vom edlen Mensch i znane było pod wspólnym tytułem Benedictus Deus, zaczerpniętym z motta12. Ma ono, przynajmniej w niektórych partiach, charakter głębokiej spekulacji, pełne jest subtelnych, abstrakcyjnych rozważań o Trójcy Świętej i sprawiedliwości, o analogii i jednoznaczności, i dziwić nas może, w jaki sposób miało spełnić wyznaczony mu cel pocieszania i wlewania otuchy w zbolałe serca. Że wiele jego myśli rzeczywiście pozostało niezrozumianych, świadczą nie tylko liczne błędy w zachowanych rękopisach, ale również proces koloński przeciw Eckhartowi, na którym przedmiotem oskarżenia stało się wiele zdań zaczerpniętych z tej właśnie książki. Z drugiej strony, należy jednak pamiętać, że w tamtej epoce żywa była tradycja neoplatońska i ludzie łatwiej się przenosili myślą i sercem od rzeczy przemijających, tak często stanowiących źródło cierpienia, do świata doskonałych i trwałych ich wzorców, by tam czerpać oparcie. W każdym razie było to pierwsze tego rodzaju dzieło napisane w języku niemieckim i na długi czas pozostało jedynym.

Z tym samym strasburskim okresem wiązać zapewne należy powstanie przeważającej części niemieckich Kazań przypisywanych Eckhartowi. Wiadomo, że niektóre z nich wygłosił w Kolonii (12–15 i 22)13, prawdopodobnie w latach, kiedy po przekroczeniu już sześćdziesiątego roku życia wykładał teologię na Studium Generalnym w Kolonii i pełnił obowiązki jego regensa. Na ten odpowiedzialny urząd powołał go generał zakonu w 1323 lub następnym roku. Poza jedną ogólną wzmianką w Kazaniach, dokumenty pomijają ten okres zupełnym milczeniem. Eckhart musiał jednak cieszyć się wielkim poważaniem w tamtejszym środowisku naukowym, bo kiedy w styczniu 1327 roku wniósł apelację od sądu biskupiego w Kolonii do trybunału papieskiego w Awinionie, wtedy również inne zakony, jak karmelici, eremici św. Augustyna, a także franciszkanie, wysłały tam swoich najwybitniejszych teologów w charakterze świadków i obrońców jego prawowierności.

Jak widzieliśmy, zakon powierzał mu odpowiedzialne funkcje lektora, przeora, wikariusza generała, prowincjała, regensa, wizytatora i duszpasterza sióstr, jako swego rzecznika posłał go w roku 1311 po raz drugi na uniwersytet paryski i nigdy nie kwestionował jego doktrynalnej ortodoksji. A przecież znajdował się on niemal ciągle na świeczniku, jego niezmieniana przez całe życie nauka, poczynając zwłaszcza od pierwszych wykładów w Paryżu, znajdowała się pod uważną obserwacją umysłów wyczulonych na doktrynalne subtelności, a szczególnie na wszelkie nowinki w materii wiary. Że tak istotnie było, świadczą podejmowane niejednokrotnie za życia Eckharta w zakonie kroki przeciwko braciom, których prawowierność zaczynała budzić wątpliwości. Te fakty z jego biografii mają swoją niezaprzeczalną wymowę i stanowią poważny argument przeciwko tym wszystkim, którzy chcieliby w nim widzieć kościelnego rewolucjonistę, burzyciela ustalonego porządku, podważającego powszechnie uznane prawdy14. Powyższe jego curriculum vitae należy mieć przed oczami również po to, by móc sobie wyrobić właściwy stosunek do wydarzeń, które w dramatyczny sposób zakłóciły ostatnie trzy lata jego życia, a zaważyły też niemało na losach jego duchowej spuścizny. W wieku około sześćdziesięciu pięciu lat został mianowicie oskarżony o głoszenie poglądów niezgodnych z nauczaniem Kościoła i pozwany przed sąd kościelny, który ostatecznie już po jego śmierci potępił 28 przypisywanych mu zdań jako heretyckie lub szkodliwe dla wiary.

Dokładny przebieg obu wytoczonych przeciw niemu procesów jest bardzo trudny do ustalenia, gdyż dotyczące go dokumenty zachowały się tylko fragmentarycznie15. Kazus Eckharta pozostaje ciągle jeszcze przedmiotem badań historyków i teologów, i trzeba się powstrzymać z wydaniem ostatecznego osądu. Niemniej już te okoliczności wspomnianych procesów, które zostały dobrze poznane, rzucają nader ciekawe światło na całą tę sprawę i każą się odnosić z pewną rezerwą do wyroku awiniońskiego.

Najpierw sama atmosfera polityczna. W 1314 roku Ludwik Wittelsbach ogłosił się królem Niemiec i zmierzał do uzyskania korony cesarskiej, co dałoby mu prawo do sprawowania opieki nad papieżem. Jan XXII, francuski papież w Awinionie, sprzeciwił się jego roszczeniom i kazał mu zwrócić koronę. W odpowiedzi na to Ludwik zwołał sobór powszechny, a kiedy papież go ekskomunikował w roku 1324, ten kazał się koronować w Rzymie i powołał na stolicę Piotrową antypapieża. Miasta – między innymi prawie całe południowe Niemcy – które się opowiedziały za antypapieżem, Jan XXII obłożył interdyktem. W następstwie tego doszło do ostrych podziałów również wśród duchowieństwa, gdyż część księży diecezjalnych i zakonników nie uznała interdyktu. W przeciwieństwie do franciszkanów, dominikanie pozostali na ogół posłuszni papieżowi, co zmusiło jednak wielu braci, a nawet całe wspólnoty do przeniesienia się do innych miejscowości, gdzie papieski interdykt był respektowany. Kapituła generalna w Wenecji z 1325 roku zamianowała wikariusza na całe Niemcy, który miał dopilnować wprowadzenia w życie bulli papieskich wymierzonych przeciw Ludwikowi Bawarskiemu. 1 sierpnia 1325 roku Jan XXII wyznaczył ze swej strony dwóch wizytatorów, Benedykta z Como i Mikołaja ze Strasburga, z poleceniem przywrócenia dyscypliny w prowincji Teutonii. Wizytację jej klasztorów przeprowadził, nie wiadomo dlaczego, sam Mikołaj, lektor tego samego Studium Generalnego, którego regensem był Eckhart. W jej ramach usiłował on między innymi przywołać do porządku dwóch zbuntowanych braci z klasztoru kolońskiego, z których jeden, Herman de Summo, był autorem paszkwili oczerniających Eckharta, obaj zaś mieli opinię intrygantów, donosicieli i oszczerców. Wizytator, prawdopodobnie chcąc uprzedzić zamierzony przez arcybiskupa Kolonii proces inkwizytorski, wszczął oficjalne postępowanie przeciw Eckhartowi, w którym, jak się wydaje, przedmiotem dochodzenia były jego dzieła w języku niemieckim, a więc Kazania i Benedictus Deus. Skończyło się ono, najpóźniej z początkiem 1326 roku, wydaniem wyroku oczyszczającego Eckharta z wszystkich zarzutów.

Wzmiankowani wyżej dwaj bracia, mimo że swym skandalicznym zachowaniem narazili się nawet mieszkańcom Kolonii, nie zostali jednak usunięci z zakonu, co nasuwa przypuszczenie, że musieli się cieszyć poparciem jakiejś możnej osobistości, prawdopodobnie samego Henryka II z Wirneburga16, arcybiskupa kolońskiego, będącego podówczas w kłopotach finansowych i w kiepskich stosunkach z dominikanami, odgrywającymi w tym mieście ważną rolę i cieszącymi się dużym autorytetem i wpływami. Wobec uniewinnienia Eckharta przez komisarza papieskiego, arcybiskup sam mianował dwóch komisarzy, kanonika Reinera Frisco i franciszkanina Piotra de Estate, i polecił im wszczęcie przeciw Eckhartowi postępowania inkwizycyjnego. Ówczesnym zwyczajem jedna i ta sama instancja była w procesie oskarżycielem i zarazem sędzią. Jeśli uprzytomnimy sobie ostre spory, jakie się wtedy toczyły między oboma rywalizującymi ze sobą wielkimi zakonami żebraczymi, już samo wyznaczenie na jednego z komisarzy franciszkanina daje trochę do myślenia i nasuwa wątpliwości co do bezstronności biskupa17. Najbardziej zastanawiający jest jednak sam fakt wytoczenia takiego procesu. Wprawdzie dwaj franciszkańscy spirytuałowie, Michał Cesena i Wilhelm Ockham, zgodnie twierdzili, że „kacerskie” nauki Eckharta przyciągnęły w Niemczech wielką liczbę zwolenników, jednak opinia ta zupełnie nie pasuje do całej sylwetki Mistrza, który przecież przez trzydzieści lat cieszył się wszędzie wielkim poważaniem i był wiernym synem swego zakonu. W latach 1300–1330 wielu podejrzanym o błędną doktrynę teologom wytaczano procesy, jednakże nie tylko w tym okresie, ale i w całym średniowieczu Eckhart jest jedynym sławnym teologiem i zakonnikiem, który stanął przed trybunałem inkwizycji.

 

Poszczególne etapy kolońskiego procesu są słabo udokumentowane, ale mimo to można odtworzyć jego zasadnicze fazy. Rozpoczął się on w lecie 1326 roku od przesłuchania świadków. Kiedy to nie doprowadziło do udowodnienia herezji, dwaj kurialni komisarze przejrzeli dzieła Eckharta i na ich podstawie zestawili rejestr podejrzanych zdań, a następnie zażądali od autora wyjaśnień. Dwie z tych list znamy z pisma Eckharta, w którym zajął oficjalne stanowisko wobec stawianych mu zarzutów18. Pierwsza obejmuje 49 zdań wyjętych z pism łacińskich, niemieckich Kazań i z Benedictus Deus. Druga, sporządzona wkrótce po pierwszej, zawiera 59 zdań i ogranicza się do samych niemieckich Kazań, przy czym wiele zdań powtarza z pierwszej. Były jeszcze trzy inne, ale nie zachowały się i o ich istnieniu wiemy tylko ze wzmianek różnych źródeł19.

W odpowiedzi swej Eckhart z całym przekonaniem wykazywał bezpodstawność zarzutów, podtrzymywał zasadniczo w całości swoją naukę i ubolewał, że został tak źle zrozumiany, niezrozumienie to bardzo go dziwiło. Zwracał uwagę na to, że ani jego doktryna, której przecież nie zmieniał, ani obyczaje nigdy dotąd nie były kwestionowane, i odwoływał się w tym do świadectwa zarówno współbraci, jak i wiernych. Przyznawał, że niektóre jego wypowiedzi są zaskakujące i zawiłe, ale zarazem deklarował gotowość natychmiastowego ich odwołania, jeśli mu kto udowodni ich fałszywość. W odpowiedzi na drugą listę wykazywał całkowitą zgodność zawartych w niej twierdzeń z Pismem Świętym i z uznanymi w Kościele autorytetami.

Brak jednomyślności wśród historyków w ocenie procesu kolońskiego dotyczy między innymi sprawy lojalności sędziów arcybiskupa. Do usunięcia rozbieżności mogłoby dopomóc krytyczne wydanie akt procesu. Jeden z wydawców łacińskich pism Eckharta, Josef Koch, twierdził, że listy zarzutów były oparte tylko na reportatach słuchaczy, a więc na relacjach z natury rzeczy nieprecyzyjnych, a potępiający wyrok spowodowany był w dużej mierze nieudolną obroną samego oskarżonego20. Według Ruha mogło tak być jedynie w wyjątkowych przypadkach21, z reguły bowiem zarzuty musiano czerpać ze zbiorów Kazań podyktowanych komuś przez Eckharta albo przynajmniej przez niego autoryzowanych. W tym wypadku zrozumiałe się staje, że tylko jeden raz zakwestionował on autentyczność zarzucanych mu wypowiedzi22. Nieskuteczność obrony, emocjonalny jej charakter, wynikały po części z tego, że chociaż z zarzutami nieortodoksji spotkał się prawdopodobnie już w okresie strasburskim23, zatem mógł się liczyć również z procesem, nigdy jednak nie brał pewnie pod uwagę możliwości pozwania go przez inkwizycję. Wydarzenie to musiał przeżyć jako szok.

Na początku 1327 roku Henryk z Wirneburga wytoczył dodatkowy w tej sprawie proces, powołując przed swój trybunał wspomnianego już wizytatora papieskiego, Mikołaja ze Strasburga, pod zarzutem utrudniania poczynań inkwizycji. Tymczasem Eckhart na podstawie przywileju egzempcji, którym się cieszył jako członek zakonu żebraczego i mistrz teologii, 24 stycznia 1327 roku, za przykładem Mikołaja, odniósł się do kurii papieskiej. Nadto 13 lutego tegoż roku, by odpowiedzieć na krążące w mieście pogłoski, a zarazem udowodnić, że nie jest upierającym się przy swoich błędach heretykiem, z ambony dominikańskiego kościoła w Kolonii odczytał uroczystą deklarację, w której stwierdził, że przez całe swe życie wystrzegał się wszystkiego, co sprzeczne z wiarą i dobrymi obyczajami, a gdyby mu udowodniono jakąś podejrzaną lub fałszywą naukę, publicznie ją odwołuje. 22 lutego dowiedział się, że jego deklaracja nie została przyjęta.

W tym samym mniej więcej czasie wiceprokurator generalny Zakonu Dominikańskiego, Gerard von Podahns, w prośbie skierowanej do Jana XXII ponownie się uskarżał na wrogą, skierowaną przeciw Eckhartowi działalność obu wymienionych wyżej jego współbraci i prosił o ich uwięzienie oraz odesłanie do prowincji. Jeden z nich bowiem, Herman, w celu uniknięcia sankcji zakonnych oddał się pod opiekę komisarzy arcybiskupa, a następnie bez pozwolenia swoich przełożonych opuścił klasztor i udał się do Awinionu pod pretekstem zwalczania herezji Eckharta. Drugi, Wilhelm z Nidecken, który bezpodstawnie oskarżył Eckharta przed kurią biskupią, a potem w obawie kar odgrażał się, że się zaciągnie do armii Ludwika, również pospieszył do Awinionu. Eckhart nie przejął się zbytnio postawą trybunału kolońskiego i wyruszył w podróż do Awinionu w towarzystwie prowincjała Teutonii Henryka de Cigno i trzech lektorów.

Na skutek wspomnianej interwencji wiceprokuratora obaj koronni świadkowie arcybiskupa zostali wyłączeni z postępowania sądowego w Awinionie, ale w sytuacji samego oskarżonego niewiele to zmieniło. Stanął przed trybunałem papieskim obciążony wyrokiem inkwizycji, a proces rozpoczęty przez nią w Kolonii musiał się toczyć dalej. Nie znaczy to bynajmniej, że przystąpiono do ponownego przebadania jego pism. Taka rewizja nie wchodziła w rachubę, gdyż oznaczałaby zakwestionowanie postępowania sędziów kolońskich. Papieska komisja teologów i kardynałów ograniczyła się do ponownego przestudiowania przesłanych z Kolonii list. Ona to najprawdopodobniej zatrzymała z nich tylko 28 zdań, które ostatecznie zostały przez nią potępione. Zachowane odnośne akta procesu mają czteropunktowy schemat: zakwestionowane twierdzenie, uzasadnienie wydanej cenzury, wyjaśnienia oskarżonego, odpowiedź na te argumenty. Odpowiedzi na pytania audytorów, czy Eckhart przyznaje się do przypisywanych mu twierdzeń i co ma ewentualnie na swoją obronę, zachowały się po części w dwóch Orzeczeniach (Gutachten), z których jedno zostało wydane przez komisję teologów, drugie przez późniejszego papieża, Benedykta XII, a wówczas kardynała Jacquesa Fourniera, cystersa biorącego udział w procesie24.

Eckhart, nadal całkowicie przekonany o bezbłędności swej nauki, powoływał się ciągle na swoją dobrą wiarę i z góry zdawał się na decyzję kurii, pewny pomyślnego dla siebie wyroku. Trybunał papieski o tyle wziął pod uwagę jego postawę, że nie uznał go za formalnego heretyka. Przypisywane mu twierdzenia ocenił jednak nie w kontekście całej jego doktryny (z tą nikt się w Awinionie prawdopodobnie nie zapoznał), nie starał się też wniknąć w jego słuszną duchową intuicję, wyrażającą się niekiedy w niedostatecznie dopracowanej formie, lecz osądził je według materialnego brzmienia przetłumaczonych (czy zawsze dokładnie?) na łacinę słów (prout verba sonant) i wszystkie uznał za heretyckie. Wyjaśnienia Eckharta zostały w każdym wypadku zamieszczone, ale i odrzucone jako niewystarczające. W ostatecznych wnioskach oba Orzeczenia są ze sobą zgodne.

Papieska bulla potępiająca z 27 marca 1329 roku, In agro dominico25, różni się od tych Orzeczeń w jednym zasadniczym punkcie. Wszystkie zakwestionowane przez komisję 28 twierdzeń zostało w niej podzielonych na dwie grupy. Tylko pierwszych piętnaście i ostatnie dwa napiętnowano jako heretyckie, pozostałe jedenaście natomiast – jako źle brzmiące, lekkomyślne i podejrzane o herezję, jakkolwiek – dodaje bulla – po wielu wyjaśnieniach i uzupełnieniach mogłyby mieć sens katolicki. Dwa ostatnie mają oddzielną numerację i kwestię ich autorstwa pozostawiono otwartą. W komisji kardynałów awiniońskich zasiadał również pewien wpływowy dominikanin, Wilhelm P. Godin, który znał Eckharta od ponad trzydziestu lat, gdyż w latach 1293–1294, a może też i dziesięć lat później, za następnym jego pobytem w Paryżu, słuchał tam jako student jego wykładów. Josef Koch wysuwa przypuszczenie, że to właśnie on się przyczynił do wprowadzenia znacznych złagodzeń w ostatecznym brzmieniu wyroku26.