Dysbioza jelitowa

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Duży problem z wszędobylskimi grzybami mają też osoby ze znacznie obniżoną odpornością. Kandydoza, aspergiloza, kryptokokoza i mukormykoza to bolączki na oddziałach zajmujących się pacjentami z AIDS, wcześniakami, pacjentami po ciężkich operacjach chirurgicznych, z chorobami powodującymi silne niedobory odporności, po leczeniu onkologicznym itd. Trzeba powiedzieć jasno – zagrażające życiu, wieloukładowe infekcje grzybicze nie są częste. Wielokrotnie musiałam tłumaczyć pacjentom w moim gabinecie, że stwierdzenie u nich przeciwciał przeciwko Candida w badaniu krwi nie oznacza, iż cierpią na kandydozę krwi i zgodnie z informacjami z Internetu za chwilę umrą. Owszem, część moich pacjentów ma stwierdzoną grzybicę przewodu pokarmowego, jednak takie badania wykonujemy z kału, o czym napiszę jeszcze w rozdziale o nowoczesnej diagnostyce. Kandydoza to choroba, o której w Internecie można przeczytać chyba wszystko, przy czym zaledwie ułamek tych informacji znajduje jakiekolwiek odzwierciedlenie w rzeczywistości. Szczegółowe i obrazowe opisy powikłań kandydozy działają na pacjentów tak silnie, że są oni skłonni przyjmować silne leki przeciwgrzybicze, byle nie dostać zapalenia opon mózgowych. Dlatego chciałabym podkreślić jeszcze raz – u części moich pacjentów rzeczywiście diagnozuję kandydozę przewodu pokarmowego, jednak nie jest to kandydoza rozsiana i nie zagraża ona ich życiu. Faktycznie, przerost – wyraźnie podkreślam – przerost, a nie sama obecność drożdżaków Candida może się wiązać z różnymi dolegliwościami. Ze strony układu pokarmowego są to np. biegunki, bóle brzucha, wzdęcia, nudności. Jeśli do przerostu dochodzi w jamie ustnej, obserwuje się między innymi biały nalot, owrzodzenia, pieczenie, ból przy połykaniu śliny. W przypadku kandydozy pochwy pojawia się świąd, upławy, zaczerwienienie itd. Podstawą jest zawsze diagnostyka, np. z pobraniem wymazu, lub w przypadku kandydozy przewodu pokarmowego – posiew z kału oraz wdrożenie leczenia. Wymaz polega na pobraniu materiału ze śluzówki za pomocą specjalnego patyczka i przeniesieniu materiału z patyczka (wymazówki) na płytkę z podłożem. Próba z nitką polega na umieszczeniu bawełnianej nitki w wale paznokciowym i późniejszym umieszczenie nitki na podłożu przyjaznym dla wzrostu grzybów drożdżopodobnych.

Podstawowa zasada jest taka, że zawsze szuka się patogenu w tym miejscu, w którym podejrzewa się jego rozrost. Wyhodowanie grzybów Candida w kale nie oznacza, że zagrzybiony jest cały organizm, ale jej nadmierny rozrost świadczy o grzybicy jelita. Jeśli podejrzewa się kandydozę jamy ustnej, należy wykonać wymaz, jeśli paznokci – robi się posiew lub „próbę z nitką” z wału paznokciowego.

Warto także wybrać takie badanie, w którym bada się rozrost Candida w dwóch temperaturach (25 i 37 stopni Celsjusza). Wówczas diagnosta jest w stanie określić, czy grzyb stanowi element mikrobioty, czy to tylko pasażer układu pokarmowego, którego pacjent spożył z pokarmem. Zwraca się uwagę nie tylko na jego obecność, ale przede wszystkim stopień rozrostu. Sama obecność grzybów Candida nie musi oznaczać patologii, gdyż jest to fizjologiczny składnik mikrobioty. Właściwe leczenie przeciwgrzybicze, a przede wszystkim dobrze dobrana probiotykoterapia pozwala skutecznie uporać się z problemem przerostu tych drożdżaków.

Wiem, że bardzo dużo mówi się teraz o diecie przeciwgrzybiczej. Chciałabym podkreślić, że nie ma jednoznacznych badań wskazujących na skuteczność leczenia przerostu Candida wyłącznie dietą.

Poważną chorobą jest także grzybica kropidlakowa, związana z patogennym działaniem grzyba Aspergillus. Podobnie jednak jak w przypadku każdej innej infekcji grzybiczej stanowiącej zagrożenie dla życia pacjenta, dotyczy ona osób z bardzo silnie obniżoną odpornością.

Czy w takim razie należy obawiać się grzybów, skoro są one nie tylko powszechne, lecz także stanowią część fizjologicznej mikrobioty ciała człowieka? Skoro poważne i zagrażające życiu infekcje grzybicze są tak rzadkie, to czy temat powinien być ważny dla osób, które nie są w grupie ryzyka?

Nie jestem zwolenniczką straszenia ludzi okropnymi mikrobami. Uważam natomiast, że sprawnie działający układ immunologiczny oraz równowaga bakteryjna w jelicie stanowią najlepszą profilaktykę – także w kontekście infekcji grzybiczych. Warto pamiętać, że drożdżaki mogą mieć również korzystne działanie na organizm człowieka, o czym napiszę jeszcze w kontekście zastosowania Saccharomyces boulardii CNCM I-745 w terapii mikrobiologicznej, gdy pacjent stosuje antybiotyk lub ma biegunkę.

Mikrobiom naszego ciała

Skóra

• Kto tak pachnie?

• Dezynfekcja czy rzeź niewiniątek?

• Skóra jak Syberia

• Co masz na czole?

• Mikrobiota mikrobioty

• Po pierwsze – nie szkodzić

Jeśli któregoś dnia poczujesz się samotny i niepotrzebny, to nie poddawaj się tym smętnym myślom, ale pomyśl, że masz na sobie i w swym wnętrzu miliardy bakterii, dla których jesteś całym światem. To nie przesada! Ciało człowieka jest niczym wspaniała i przebogata planeta zamieszkała przez miliardy mikroorganizmów. Niemal każde miejsce w naszym ciele jest odpowiednim miejscem do życia dla bakterii, wirusów i grzybów. Na szczęście najczęściej ta współpraca wszystkim wychodzi na dobre.

Nawet jeśli obecności mikroskopijnych lokatorów nie sposób zauważyć, to jednak bez problemu można ją… wyczuć. Zmysł węchu to jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo. Z jednej strony pozwala docenić walory dobrego wina czy cieszyć się zapachem perfum. Z drugiej – naraża nas czasami na doznania, których wolelibyśmy uniknąć, np. na kontakt z nieprzyjemnymi zapachami, jakie potrafi wydzielać ludzkie ciało. Co ciekawe – zarówno za część tych dobrych, jak i niepożądanych zapachów także odpowiada nasz mikrobiom! Umyta ludzka skóra sama z siebie nie wytwarza zapachu możliwego do świadomego wyłapania przez ludzki węch. Nie da się jednak ukryć, że człowiek nie jest istotą bezwonną.

Za zapach skóry odpowiadają cząsteczki gazów produkowane przez mikrobiom. Nie zawsze musi to być nieprzyjemne… Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jedne perfumy mogą pachnieć inaczej na różnych osobach? Wiele kobiet przed zakupem nowej fiolki sprawdza, jak będzie się układał zapach na ich własnej skórze. Między innymi to właśnie unikalna mieszanka naszego mikrobiomu sprawia, że skóra wydziela inny zapach u różnych ludzi i na różnych częściach ciała. Są też zdecydowanie mniej przyjemne aspekty związane z tym, że mikroby na skórze żywą się złuszczonym naskórkiem i jej wydzielinami. W miejscach narażonych na działanie wilgoci czy potu, np. pod pachami czy na stopach, do głosu dochodzą rodzaje bakterii, których metabolitem są cząsteczki wyłapywane przez nasz zmysł węchu jako nieprzyjemne (np. zapach siarki albo sera). Jeśli do tego dołożymy niestety dość powszechną grzybicę stóp, to całość łączy się w niezbyt przyjemne doznania zapachowe.

Mikrobiom stanowi dla skóry naturalny, ochronny biofilm. Który my z niesamowitym uporem staramy się usunąć. Oczywiście, w dbaniu o higienę nie ma nic zdrożnego, jest to bardzo pożądane – przede wszystkim z tego powodu, że większość czasu spędzamy w towarzystwie innych ludzi. Jednak warto się przez chwilę zastanowić, czy czasami nie przesadzamy i nie szkodzimy za bardzo mikroorganizmom na skórze i w innych wymagających higieny okolicach, np. w miejscach intymnych.

Panująca pandemia COVID-19 w praktyce uzależniła nas od środków do dezynfekcji. Trudno przewidzieć, jakie będą długoterminowe skutki takiego nagłego zwrotu w kierunku odkażania i dezynfekcji. W czasie pobytu w centrum handlowym jesteśmy proszeni, aby za każdym razem przy wejściu do kolejnego sklepu zdezynfekować ręce. Oczywiście zalecenie to ma na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się pandemii, więc nie należy go podważać. Warto jednak zastanowić się, jak to wpływa na mikrobiom dłoni.

Na co dzień raczej rzadko myśli się o mikroorganizmach zamieszkujących dłonie w kontekście innym niż mycie rąk po wizycie w toalecie. Trzeba wiedzieć, że mikrobiom dłoni lewej różni się od mikrobiomu dłoni prawej. Różnice występują także między mikrobiomami dłoni mężczyzn i kobiet. No i dodatkowo, tak jak każdy ma unikalny odcisk palca, tak może pochwalić się unikalnym mikrobiomem. Już dawno zauważono, że zbyt częste używanie żelów antybakteryjnych niszczy naszą barierę ochronną skóry i może się przyczyniać między innymi do rozwoju grzybicy czy wzrostu podatności na zakażenia. Skórę człowieka – całą, nie tylko dłoni – należy traktować jak pole walki o wpływy. Obecność dobrych mikroorganizmów, które działają między innymi jak naturalne antybiotyki, zapobiega namnażaniu się i inwazji patogenów, np. gronkowca złocistego, którego możemy być, jak wiele innych osób, bezobjawowymi nosicielami.

Najważniejsze mikroorganizmy skóry

Skóra zasiedlana jest głównie przez cztery typy bakterii: Actinobacteria, Firmicutes, Bacteroidetes i Proteobacteria. Z kolei najważniejsze grzyby zasiedlające skórę to Malassezia, a wśród roztoczy wyróżniają się nużeńce. Wirusy stanowią zmienny, ale istotny element mikrobiomu skóry. Trzeba jednak zauważyć, że – ze względu na opisane już ograniczenia dotyczące hodowli niektórych mikroorganizmów – skład mikrobiomu skóry nie został dokładnie poznany.

Duża powierzchnia, mało sprzyjające warunki

Pomimo (a może lepiej napisać – dzięki) dużej wrażliwości na działanie czynników zewnętrznych mikrobiom skóry jest raczej stabilny pod względem składu i liczebności. Jak to możliwe? Skóra, chociaż jest narządem o największej powierzchni i – wydawałoby się – najlepiej dostępnym do kolonizacji, w rzeczywistości jest trudna do osiedlenia się na stałe. Można to porównać do ogromnej Syberii, gdzie są w stanie przetrwać jedynie najtwardsi osadnicy, odporni na działanie niesprzyjających warunków. Skóra na znacznej swej powierzchni jest sucha, szorstka, ciągle się złuszcza, a dodatkowo jej pH jest zakwaszane przez ochronny płaszcz hydrolipidowy zawierający także składniki bakteriobójcze. To wszystko sprawia, że chęć i zdolność do osiedlania się wykazują tylko niektóre rodzaje mikroorganizmów. Jednak te, które już są, mają do odegrania niezwykle ważną rolę, pełniąc głównie dodatkowe funkcje ochronne.

 

Dlaczego skóra na czole ma inny mikrobiom niż na ramionach?

Skóra nie jest organem jednolitym, co łatwo zauważyć, dotykając kolejno swojego czoła, pach oraz np. przedramion. Czoło w dotyku będzie (mniej lub bardziej) tłuste. Pod pachami – nawet jeśli użyliśmy dezodorantu – będą wyczuwalne wilgoć i ciepło. Natomiast skóra przedramienia będzie raczej sucha i szorstka. Te różnice powodują, że różne części naszego ciała zasiedlają różne mikroorganizmy. Trudno więc mówić o jednolitym mikrobiomie skóry, skoro właściwiej byłoby opisywać mikrobiom miejsc wilgotnych (pachy, okolice narządów płciowych, stopy), mikrobiom miejsc wydzielających sebum (czoło, klatka piersiowa) oraz mikrobiom miejsc suchych (np. przedramiona, uda, piszczele).

Na obecność nisz mikrobiologicznych (ryc. 3) wpływa również anatomia: zagłębienia, fałdy skórne, grubość skóry w różnych miejscach itd. Zależy nam jednak na tym, aby w każdym z tych miejsc jak najlepiej żyły sobie te mikroorganizmy, które z nami współpracują, a nie te, które nam szkodzą. Jeśli na suchej części skóry dojdzie do dysbiozy, będzie to stanowiło otwartą drogę do kolonizacji gronkowcami. Taki problem mają często pacjenci z atopowym zapaleniem skóry (AZS).

Warto też zatrzymać się na chwilę przy mieszkańcach naszych mieszków włosowych i gruczołów łojowych, czyli nużeńcach – pasożytniczych pajęczakach z rzędu roztoczy. Porada tylko dla odważnych – kto nie wie, jak wyglądają nużeńce, polecam poszukać ich zdjęć w Internecie. Z pewnością będziecie zdziwieni, jakiego uroczego przyjaciela gościcie… Aby było jeszcze ciekawiej, to nie dość, że nużeńce są częścią mikrobiomu skóry, same także mają mikrobiom! Cała ta ferajna spokojnie bytuje i korzysta sobie z zasobów ludzkiej skóry. Problem zaczyna się wówczas, kiedy dochodzi do nadmiernej kolonizacji nużeńcami. Wówczas dochodzi do demodekozy, popularnie zwanej nużycą. Objawy bywają trudne do rozpoznania, ponieważ przypominają inne choroby skóry: łuszczycę, łojotokowe zapalenie skóry, przewlekłe zapalenie brzegów powiek czy nawet zwykły trądzik. Dlatego to takie ważne, aby w przypadku problemów skórnych trafić do doświadczonego lekarza, który zleci także właściwą diagnostykę w kierunku demodekozy.


Na podstawie: K. Adamczyk , A. A. Garncarczyk, P. Antończak, The microbiome of the skin, Przegl. Dermatol. 2018; 105(2): 285–297.

Rycina 3. Zróżnicowanie mikrobiomu skóry.

Wiedząc już, jak ważny jest mikrobiom skóry, pozostaje pytanie, w jaki sposób o niego zadbać. Na rynku pojawia się coraz więcej kosmetyków, które są reklamowane jako przyjazne dla mikrobiomu skóry, a nawet prebiotyczne. Większość z nich zawiera bakterie kwasu mlekowego, które wprawdzie wykazują działanie ochronne, jednak skóra nie jest ich najbardziej naturalnym środowiskiem występowania. Dlatego dużo ważniejsze, zarówno w profilaktyce, jak i w przypadku leczenia schorzeń skóry, są dwa aspekty: po pierwsze – nie szkodzić mikrobiomowi skóry nadmierną higieną, po drugie – zadbać o mikrobiom od wewnątrz, o czym jeszcze w tej książce napiszę. Oczywiście kremy z probiotykami czy prebiotykami mogą być dodatkowym wsparciem, jednak zdecydowanie ważniejsze jest, aby używane kosmetyki były jak najbardziej naturalne, pozbawione konserwantów, SLS czy parabenów. Delikatne środki myjące oraz nienadużywanie peelingów i środków dezynfekujących będą najlepszym prezentem dla mikrobiomu skóry.

Jama ustna

• Idealne środowisko

• Mali sommelierzy

• Na końcu języka

Przechodzimy do wnętrza naszego ciała – najprostszą i najbardziej popularną drogą, czyli przez jamę ustną. W porównaniu ze skórą tam dopiero się dzieje! Jak już wspomniałam, mikrobiom skóry (ten, który poznaliśmy) nie jest bardzo bogaty w rodzaje i gatunki bakterii – głównie dlatego, że warunki bytowania są trudne. Jama ustna to jednak co innego! To istny raj dla wszystkich mikroorganizmów, które w większości przypadków uwielbiają ciepłe, wilgotne i bogate w pożywienia siedliska. Dlatego ludzką jamę ustną zasiedla (zgodnie z Human Microbiom Project) około 750 gatunków bakterii, co – jak oszacowano – stanowi jedynie połowę rzeczywistej liczebności gatunkowej mikrobiomu jamy ustnej.

O tym, ile mamy w ustach bakterii, może świadczyć fakt, że w czasie jednego francuskiego pocałunku oddajemy partnerowi nie tylko swoje uczucia, lecz także ponad 10 milionów bakterii. Mikroorganizmy w jamie ustnej odpowiedzialne są za znacznie więcej niż tylko za powstawanie próchnicy. Pewnie nawet nie przypuszczasz, że na to, jak potoczy się (i ostatecznie zakończy) randka, mają wpływ także bakterie! I nie mówię tutaj wyłącznie o tak oczywistej kwestii jak nieprzyjemny zapach z ust randkowego partnera albo partnerki… Chociażby tak prosta sprawa jak to, czy wino podane do kolacji nam zasmakuje (a w konsekwencji – ile kieliszków zamówimy), zależy nie tylko od renomy restauracji czy dobrego dopasowania do potrawy, lecz także od mikrobiomu w jamie ustnej. Potrafi on błyskawicznie rozkładać cukry, przez co pierwotne wrażenie słodyczy zmienia się w uczucie kwaśnego smaku. Nie zawsze jest to odczucie negatywne, ale jeśli chcemy docenić wino z danego szczepu, warto wiedzieć, że o tym, czy będzie nam smakowało, decyduje nie tylko odmiana winogron i rocznik, lecz także to, jak zostanie ono przyjęte przez bakterie w jamie ustnej. Jeśli do sumy naszych randkowych doznań doda się zapach partnera – niezwykle ważny, choć często nieuświadomiony czynnik uznania kogoś za atrakcyjnego – to można powiedzieć, że w dużej mierze na decyzję, czy dać komuś szansę na kolejną randkę, wpłyną właśnie bakterie…

Mimo że środowisko jamy ustnej jest niezwykle przyjazne dla mikroorganizmów, to nie znaczy, że łatwo się w nim utrzymać. Chcąc uniknąć połknięcia i niewątpliwie mało dla nich przyjemnego kontaktu z kwasami żołądkowymi, bakterie tworzą biofilm, czyli złożone, wielokomórkowe skupisko bakterii otoczone osłonką z substancji organicznych i nieorganicznych przez nie produkowanych. Taki biofilm ma zdecydowanie większą możliwość przylegania do komórek organizmu, przez co bakterie mogą rozwijać się tam, gdzie jest im najlepiej. Nie tylko na samej śluzówce, lecz także w szczelinach między dziąsłami i zębami. Część bakterii buduje płytkę nazębną, co może sprzyjać rozwojowi próchnicy. Dbając o higienę jamy ustnej i chcąc uniknąć przykrego zapachu z ust, musimy zadbać nie tylko o zęby. Ważne jest też to, co kryje się na języku. Na rycinie 4 przedstawiono, jak wygląda język w dużym przybliżeniu.


Rycina 4. Kolonizacja przestrzeni na języku przez bakterie beztlenowe.

Na języku znajduje się mnóstwo zakamarków, gdzie nie dociera tlen. Doskonale nadają się one na kryjówkę dla drobnoustrojów. Rozkładając białka zawarte w ślinie, bakterie wytwarzają metabolity, między innymi w postaci azotu i siarki. Te mikroskopijne fabryki chemikaliów potrafią wyprodukować całkiem konkretny i bardzo nieprzyjemny zapach. Bakterie szczególnie upodobały sobie najgłębiej położone części języka, gdzie brak tarcia sprzyja rozwojowi biofilmu. Dlatego podczas codziennej higieny jamy ustnej trzeba pamiętać, żeby docierać szczoteczką także do tych trudno dostępnych miejsc. Jamę ustną kolonizują również w sposób naturalny grzyby. Najbardziej znana jest omówiona już Candida.

Równowaga bakteryjna w jamie ustnej

Zachowanie równowagi bakteryjnej w jamie ustnej jest kluczowym warunkiem zachowania zdrowia nie tylko zębów czy śluzówek, ale całego organizmu. Zarówno potencjalnie patogenne bakterie, jak i grzyby mają szansę rozwinąć się wówczas, kiedy ich rozrost nie jest ograniczony przez pozostałą, niepatogenną mikrobiotę. Dlatego, podobnie jak w przypadku skóry, dbając o higienę jamy ustnej, należy pamiętać o tym, że zbyt częste stosowanie między innymi płynów antybakteryjnych do płukania może spowodować zubożenie mikrobiomu i dysbiozę.

Układ oddechowy

• Śluzówka niczym forteca

• Delikatna równowaga

• Gra o tron mikroorganizmów

• Ziemia niczyja

Anginy, zapalenie gardła, katar, zapalenie oskrzeli i płuc – kto tego nie zna? Układ oddechowy jest szczególnie narażony na ataki patogennych bakterii i wirusów. Nic dziwnego – wyścielająca go miękka, wilgotna i ciepła błona śluzowa to wymarzone miejsce do kolonizacji! Codziennie, przez 24 godziny na dobę, śluzówka naszego układu oddechowego jest dosłownie szturmowana niezliczonymi patogenami. Na szczęście natura wyposażyła ją w bardzo skuteczny system obrony. I to nie jeden! Sprawnie działający system odporności śluzówkowej pozwala na skuteczne odpieranie ataków. Śluzówka jest pierwszą linią obrony nie tylko dzięki wytwarzaniu wydzielniczych przeciwciał sIgA. Potrafi też produkować białka, takie jak beta-defensyna, laktoferyna, lizozym, które wykazują dużą skuteczność w radzeniu sobie z intruzami. Ten cały system nie poradziłby sobie bez zasiedlających śluzówkę dobrych bakterii.

Dożyliśmy czasów, kiedy lepiej jest widziane puszczenie w towarzystwie wiatrów niż kaszlnięcie. Epidemia COVID-19 sprawiła, że każdy przeszedł przyspieszony kurs rozpoznawania objawów infekcji, wyłapywania pierwszych symptomów choroby. Ma to swoje dobre strony, gdyż znacznie ograniczono liczbę przypadków, kiedy przychodziło się do pracy z przeziębieniem czy poważniejszą chorobą. W sytuacji, w której każde kichnięcie osoby obok powoduje (co najmniej) lekkie uczucie dyskomfortu, zaczęto bardziej dbać o to, żeby nie roznosić wszędzie swoich zarazków. W Internecie pojawiło się także bardzo dużo porad na temat tego, jak uchronić się przed infekcjami i wzmocnić odporność. Kto sprzedawał (czasami nawet wątpliwej jakości) suplementy na odporność, mógł bardzo szybko zarobić na wakacje na Seszelach. Inna sprawa, że nie miał jak na te Seszele dolecieć…

Na samym początku epidemii, kiedy jeszcze niewiele było wiadomo, niemal każda osoba starała się – po pierwsze, ograniczyć możliwość zakażenia przez zachowywanie dystansu, dezynfekcję i noszenie maseczek, a po drugie, przygotować organizm do potencjalnego zakażenia. Jak dowiedziałeś się już z rozdziału o wirusach, to właśnie silny układ odpornościowy jest najlepszą metodą na uniknięcie infekcji wirusowej albo jej łagodny przebieg i zwalczenie. Zresztą z nierozszalałą infekcją bakteryjną też da sobie doskonale radę!

W całym tym gąszczu informacyjnym oraz w różnych zaleceniach dotyczących NAJSKUTECZNIEJSZEJ suplementacji mającej JUŻ OD JUTRA POSTAWIĆ UKŁAD ODPORNOŚCIOWY NA NOGI często brakowało podstawowej wiedzy na temat działania układu immunologicznego. Każdy, kto oglądał film z rycerzami (albo Grę o tron), wie, że najskuteczniejszą metodą obrony jest pokonanie wroga, ZANIM uda mu się wedrzeć w głąb zamku. Ta sama zasada przyświecała matce naturze, która wyposażyła główne bramy do organizmu w śluzówkę i dała jej oręż w postaci przeciwciał i wydzielniczych białek, takich jak wspomniana już beta-defensyna czy laktoferyna. Założyła ona, jako doskonały taktyk, że przyda się jednak dodatkowe wojsko. Przecież nawet najlepsze mury mogą upaść pod naporem wroga. Dlatego wyposażyła MALT (mucosa-associated lymphoid tissue – tkanka limfatyczna składająca się na system obrony błon śluzowych organizmu; ryc. 5) w armię, czyli umieściła na śluzówkach sprzyjające nam bakterie. Ich obecność ma ogromne znaczenie w profilaktyce infekcji układu oddechowego, co dowiedziono w badaniach. Wykazano między innymi, że u osób z przewlekłym stanem zapalnym zatok mikrobiota błon śluzowych jest znacznie uboższa niż u osób zdrowych.


Rycina 5. Składowe MALT.

Powszechność infekcji dróg oddechowych jest wypadkową wielu czynników. Równowagę (czyli eubiozę) bakteryjną bardzo łatwo zachwiać. Współczesny świat nie jest zbyt łaskawy dla bakterii, a na zubożenie mikrobioty nosa i gardła wpływa wiele czynników, np. nadmierne wysuszenie śluzówki przez klimatyzację bądź ogrzewanie. Warto też tutaj wspomnieć o wpływie stanu śluzówki jelit i mikrobiomu jelit na to, co dzieje się w drogach oddechowych. Może się wydawać, że od jelit do nosa jest daleka droga, jednak wzajemne powiązanie wszystkich elementów MALT sprawia, że nie ma mowy o właściwej odporności bez skupienia uwagi na mikrobiomie jelit. Temu zagadnieniu poświęcę jeszcze cały rozdział.

 

Trudności w zachowaniu właściwej równowagi bakteryjnej w obrębie dróg oddechowych polegają również na tym, że wiele bakterii tam bytujących może mieć dwa oblicza. Powiązania między poszczególnymi gatunkami i szczepami tych drobnoustrojów są na tyle złożone i delikatne, że osłabienie lub wzmocnienie pozycji jednego rodzaju może wpływać na to, jak potoczą się losy innych. Prawdziwa gra o tron w świecie bakterii! Dla człowieka konsekwencją tej ciągłej walki o dominację jest właśnie większa lub mniejsza podatność na infekcje. Jesteśmy stałymi nosicielami także bakterii potencjalnie patogennych. Jeśli zostawi im się zbyt duże pole do popisu, może dochodzić do infekcji endogennych. Nie zawsze więc powinniśmy szukać winnego i zastanawiać się „KTO MNIE ZARAZIŁ?!”, ponieważ infekcja może być rezultatem przegrania bitwy o miejsce naszych własnych mieszkańców nosa czy gardła.

Bakterioterapia

W nawracających infekcjach górnych i dolnych dróg oddechowych może pomóc bakterioterapia, czyli podawanie donosowo lub doustnie bakterii probiotycznych. Potwierdzono to między innymi w jednym z badań przeprowadzonych wśród dzieci, które często zapadały na tego typu infekcje. Wykazano, że podawanie Streptococcus salivarius 24SMB oraz Streptococcus oralis 89a dwa razy dziennie przez okres trzech miesięcy pozwoliło na zmniejszenie epizodów zachorowań średnio o 50%!

(V. Tarantino, V. Savaia, R. D’Agostino i wsp., Bakterioterapia w zapobieganiu nawracających infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci: opisy przypadków, Otolaryngol. Pol. 2018; 72(3): 33–38)

Przy okazji omawiania mikrobiomu układu oddechowego chciałabym zwrócić uwagę na to, jak wiele nowych informacji na temat kształtu i liczebności naszego mikrobiomu wprowadziły badania molekularne. W toku tych badań zaczęły wychodzić na jaw dotychczas skrzętnie ukrywane tajemnice, a na światło dzienne wyciągnięto nowe gatunki bakterii. I to z miejsc, które dotychczas uznawane były za wolne (w sytuacji fizjologicznej, czyli nie w chorobie) od obecności mikroorganizmów. Dotyczy to między innymi zatok czy płuc.


Do niedawna panowało przekonanie, iż dolne drogi są jałowe i nie posiadają swojej mikrobioty. Dostępne obecnie dane naukowe wskazują, że oparta głównie na metodach hodowlanych wiedza była błędna, a dolne drogi oddechowe w stanie fizjologii są zasiedlone przez wybrane grupy drobnoustrojów tworzących ich mikrobiotę. Wykazano, że mikrobiota dolnych dróg oddechowych może być tworzona przez inne mikroorganizmy niż te, które bytują w górnych drogach oddechowych. Uzyskanie do badań materiału diagnostycznego pochodzącego z dolnych dróg oddechowych jest znacznie trudniejsze, wymaga zastosowania inwazyjnych metod, takich jak płukanie oskrzelowo-płucne czy bronchofiberoskopia.

(M. Kasela, E. Chwiejczak, M. Ossowski i wsp., Mikrobiota dróg oddechowych człowieka [w:] J. Nyćkowiak, J. Leśny (red.), Nauki medyczne i nauki o zdrowiu, Młodzi Naukowcy, Poznań 2019)

Podobne pomyłki w ocenie zasiedlania różnych nisz przez mikroorganizmy zdarzały się częściej. Do niedawna uważano np., że płód w łonie matki jest jałowy, a kolonizacja mikroorganizmami zachodzi dopiero podczas porodu. Jednak zaawansowane badania smółki noworodków, płynu owodniowego, pępowiny pozwoliły na odkrycie, że w rzeczywistości do kolonizacji dochodzi znacznie wcześniej. Ile jeszcze uda się odkryć? Z pewnością wiele przed nami. Rozwijająca się mikrobiologia oraz coraz nowocześniejsze metody badań pozwalają wniknąć do świata mikrobiomu znacznie głębiej niż dotychczas, a pojawiające się doniesienia naukowe coraz wyraźniej pokazują, że związek między człowiekiem a jego mikrobiotą jest nierozerwalny.

Układ moczowo-płciowy

• Kobiecy mikrobiom

• Od ust do pochwy

• Ma być kwaśno i włochato!

• Chorzy na (wolną) miłość

• Sterylnie

• Bez zaproszenia

Nie bez powodu układy moczowy i płciowy stanowią nierozerwalny duet. Co zostało połączone już na etapie rozwoju embrionalnego, tego człowiek niech nie rozdziela… Oprócz długiej, wspólnej historii układ moczowo-płciowy ma jeszcze wspólny element, którym jest wspomniana przy okazji opisywania MALT śluzówka. Zarówno drogi moczowe, jak i narządy płciowe mają jednak różny zestaw zamieszkujących je mikroorganizmów. No i jak łatwo się domyślić, tutaj duże znaczenie dla zróżnicowania mikrobiomu będzie miała też płeć. Pod względem zasobności mikrobioty zdecydowanie wygrywają kobiety. Na temat mikrobiomu pochwy znajdziemy w literaturze bardzo dużo informacji, z których najważniejsze dotyczą roli ochronnej bakterii kwasu mlekowego. Fizjologiczny mikrobiom pochwy zmienia się na przestrzeni życia. Małe dziewczynki mają zupełnie inny zestaw bakterii niż dziewczęta w wieku pokwitania i dorosłe kobiety.


U noworodków płci żeńskiej przez pierwsze dni po porodzie naturalnym obserwuje się obecność pałeczek mlekowych Lactobacillus, które zakwaszają pochwę. Później jednak zanikają i w okresie dziecięcym pH staje się zasadowe. Dopiero w okresie dojrzewania i pełnej dojrzałości płciowej, w wyniku zwiększenia poziomu estrogenów w kobiecym organizmie, następuje wzrost liczby szczepów Lactobacillus i trwa to aż do okresu menopauzy, kiedy zaczynają dominować szczepy patogenne.

(M. Pytka, M. Kordowska-Wiater, P. Jarocki, Microbiome of the women’s genital system, Post. Mikrobiol. 2019; 58(3): 227–236)

Na mikrobiom pochwy wpływa także wiele innych czynników, jak chociażby dieta, aktywność seksualna, zażywane leki, częstotliwość zabiegów higienicznych, poziom hormonów (głównie estrogenów). Ze względu na to, że pochwa jest również naturalnym środowiskiem występowania grzybów (głównie z rodzaju Candida), najważniejsze jest, aby nie dopuścić do zaburzeń równowagi bakteryjnej. Obniżona liczebność bakterii Lactobacillus i Bifidobacterium powoduje, że w środowisku pochwy dochodzi do nadmiernego namnożenia grzybów oraz potencjalnie chorobotwórczych bakterii.

Wpływ antykoncepcji na mikrobiom

Stosowanie antykoncepcji hormonalnej także wpływa na mikrobiom pochwy. Tabletki antykoncepcyjne zawierają estrogeny, które blokują nie tylko owulację, lecz także dojrzewanie błony śluzowej macicy, co może skutkować obniżeniem liczebności bakterii kwasu mlekowego i sprzyjać rozwojowi infekcji.

Prawidłowy mikrobiom pochwy ma ogromne znaczenie podczas porodu drogami natury. Aby noworodek, przechodząc przez kanał rodny, został skolonizowany dobrymi bakteriami, które będą stanowiły początek jego własnego mikrobiomu, muszą one bytować w pochwie matki. Jako lekarz więc, oprócz standardowych badań wykonywanych w ciąży, mających na celu wykrycie potencjalnych patogenów, rekomenduję również sprawdzenie, czy nie doszło do dysbiozy pochwy. Odpowiednio dobrana w czasie ciąży suplementacja stanowi nie tylko profilaktykę, np. alergii pokarmowych u dziecka, lecz także pozwala na uzupełnienie mikrobiomu pochwy matki. W tym miejscu muszę nieco wyprzedzić wydarzenia i odpowiedzieć na pytanie: w jaki sposób doustna suplementacja może mieć wpływ na mikrobiotę pochwy? Pytanie wydaje się zasadne, bowiem każdy, nawet najmniej obeznany z biologią człowiek wie, że to, co zjemy, trafia do żołądka, potem do jelit, a reszta… no sam wiesz gdzie. Tymczasem, jak wynika z licznych badań, doustna suplementacja różnymi probiotycznymi szczepami wpływa pozytywnie nie tylko na mikrobiom jelit, lecz także na:

• ograniczenie nawracających infekcji układu moczowego,

• ograniczenie nawracających infekcji pochwy,

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?