Książę szuka przygódTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Michelle Conder

Książę szuka przygód

Tłumaczenie: Zbigniew Mach

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2021

Tytuł oryginału: Their Royal Wedding Bargain

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2019

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

© 2019 by Michelle Conder

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2021

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

www.harpercollins.pl

ISBN 978-83-276-6435-8

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / Woblink

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Nadchodziła kompletna katastrofa. Księżniczka Alexa przeczuwała ją wszystkimi zmysłami.

Doroczny bal założonej przez króla Santary Fundacji „Pomóc dzieciom” – jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń w międzynarodowym kalendarzu dyplomatycznym – miał się rozpocząć za godzinę. Alexa siedziała pełna obaw w pałacowej sypialni.

– Już jest – usłyszała głos zamykającej za sobą drzwi Nasrin, jej asystentki i wiernej przyjaciółki. – Jedna z pokojówek potwierdziła, że książę Santary właśnie przybył do Letniego Pałacu. Jestem taka podekscytowana. Wciąż nie wierzę, że chcesz to zrobić.

Księżniczka również nie mogła uwierzyć. Wzięła głęboki oddech, próbując uśmierzyć obawy.

Słynęła z niewzruszonego spokoju i opanowania. Teraz jednak nie mogła opanować drżenia.

Naprawdę już jest.

Książę Rafaele – młodszy brat króla Santary, Jaegera. Krążyły pogłoski, że nie przyjedzie, bo na balu rok temu wywołał skandal. Nic nie mogło powstrzymać tego buntownika przed chodzeniem własnymi ścieżkami. Jednak dziś wieczorem jego buntowniczy charakter powinien grać na korzyść Alexy, która musi myśleć pozytywnie, choć jako zatwardziałej zwolenniczce zasad i etykiety sprawi jej to niemałą trudność.

Ponadto zawsze brakowało jej silnej wiary w siebie.

Jak zaproponować temu niepoprawnemu playboyowi, by wziął z nią ślub? Bo na tym polegał plan, który dwa tygodnie temu uknuła razem z Nasrin. Oczywiście we wszystko wtajemniczy i Rafaelego. Dzięki propozycji fałszywego małżeństwa – a może tylko zaręczyn – wreszcie zaspokoi ambicje swojego ojca, króla Berenii, Ronana. Miesiąc temu ze śmiertelną powagą oświadczył, że oczekuje od niej szybkiego zamążpójścia.

Stawiała opór. Przekonywała, że nie jest gotowa. Że potrzebuje więcej czasu do namysłu. Nic z tego. Król pozostał niewzruszony. Córka jest jedynym następcą tronu. I musi zacząć poważnie myśleć o życiu.

Ojciec dał jej pół roku na stworzenie listy pretendentów. Księżniczka ociągała się, jak mogła, licząc, że król zapomni. Jednak któregoś wieczoru upomniał się o listę. Wtedy wspólnie z Nasrin obmyśliły plan godny prawdziwej romantycznej komedii. Lub dramatu.

Na głównego aktora wybrały Rafaelego. Wymarzony kandydat. Notoryczny filmowy „bad boy” i niezwykle przystojny arogant o wspaniale wyrzeźbionej sylwetce.

W filmie bohater nie ma zamiaru ożenić się z bohaterką, ale na końcu miłość zwycięża.

Z własnego doświadczenia Alexa wiedziała, że życie rzadko przypomina film, ale akurat uczucia od księcia nie wymagała.

– Będzie dobrze. Chwyci przynętę, a wtedy zrobisz, co tylko pragnie twoje serce – zapewniała ją Nasrin, widząc lęk w oczach w księżniczki.

Pragnie serce?

Najbardziej pragnęło, by kiedyś móc wybrać sobie kochającego męża. I jeszcze jednego – by jej starszy brat Sol wciąż żył…

To on był właściwym następcą tronu Berenii. Jednak po jego tragicznej śmierci trzy lata temu, obowiązek spadł na nią. Nie była – przynajmniej teraz – gotowa go spełnić. Przeczuwała, że ojciec myśli podobnie. Zwłaszcza że pamiętał, jak poważny błąd popełniła, gdy miała siedemnaście lat…

Ale może dlatego tak mocno naciskał teraz na małżeństwo?

Pragnął też zetrzeć otoczkę hańby ciążącej nad Alexą, gdy rok wcześniej Jaeger nagle zerwał ich zaręczyny. Atrament na umowie ślubnej nie zdążył jeszcze wyschnąć, gdy ożenił się z inną kobietą. Cudzoziemką. Jego decyzja w jednej chwili ożywiła wiekową wrogość między oboma państwami, a organizacja Front Wyzwolenia Berenii dostała wygodny pretekst, by podsycać nienawiść wobec Santary.

Krótkie i niefortunne zaręczyny Jaegera z Alexą nie miały nic wspólnego z miłością, ale do dziś miała do niego żal za ich zerwanie, bo go po prostu lubiła. Zadurzyła się w nim naiwnym dziecięcym uczuciem jako trzynastolatka. Podczas przyjęcia z okazji jego koronacji przypadkowo poplamiła tiulową białą suknię sokiem żurawinowym. Zamarła ze strachu, gdy zimny płyn w jednej chwili przesiąkł całą kreację. Zanim zdążyła zareagować, nowo koronowany król Santary podszedł do niej i okrył swoją marynarką.

Przerażona dziewczyna obróciła się i przytuliła do niego, pozwalając się wyprowadzić do sąsiedniej komnaty. Nikt nic nie zauważył. Król polecił pokojówce znaleźć nową suknię dla Alexy, a sam wrócił na przyjęcie.

Nigdy nie zapomniała jego łaskawości. Gdy dorosła, Jaeger stał się dla niej uosobieniem wymarzonego i wyśnionego mężczyzny – szarmancki, uprzejmy, lojalny, współczujący i silny.

Zupełne przeciwieństwo jego młodszego brata, Rafaelego, który był typem imprezowicza. Wiecznego Piotrusia Pana. Zmieniał kolejne smukłe blondynki na smukłe brunetki, tak jak inni zmieniają krawaty do nowych garniturów.

– Świetnie, że związałaś włosy w kok. Odsłaniają twoje zgrabne plecy – usłyszała przy uchu szept Nasrin, gdy zajęły miejsce przy stole.

– Nie za dużo widać? – spytała Alexa, obracając się na wykładanym aksamitem krześle.

Wybrała cielistą suknię bez ramiączek, by przyciągnąć uwagę księcia, ale nie przywykła do noszenia rzeczy odsłaniających zbyt wiele ciała.

– Skąd. Jest idealnie – odparła Nasrin.

Będzie idealnie, gdy wszystko skończy się zgodnie z planem, pomyślała Alexa.

– Jesteś pewna, że nie chce się żenić? – spytała asystentkę, próbując zachować coraz wątlejszy spokój.

Wybrała go jako najlepszego kandydata, bo słynął z niechęci do małżeństwa. Nie będzie chciał, by ich związek trwał wiecznie. I nie przeszkodzi jej działać po swojemu.

– Absolutnie! – Nasrin skinęła przecząco głową. – Od lat opowiada o tym wszem i wobec. Ale kobiety zdają się nie słuchać. Lgną do niego jak pszczoły do miodu w nadziei, że zmieni zdanie.

Mimo to Alexa czuła się bliska omdlenia.

Nie miała żadnego doświadczenia, jak przyciągać uwagę mężczyzny. Nie z racji surowego wychowania przez ściśle trzymającego się zasad ojca, ale i własnego poczucia, że czegoś jej brakuje jako kobiecie. Zwłaszcza w kontaktach z mężczyznami.

Nie zawsze tak było. Miała siedemnaście lat, gdy spotkała przystojnego Włocha imieniem Stefano. Uwierzyła, że widzi w niej piękną dziewczynę, ale on widział w niej tylko łatwowierną i naiwną niewiastę, którą łatwo da się uwieść. Interesowały go tylko jej arystokratyczne tytuły, nie ona sama. Ten romans mocno nadwerężył dopiero budzącą się w niej wiarę w siebie. Gdy się skończył, oddała się studiom w dziedzinie zarządzania i obowiązkom na dworze. Wszystko inne przestało się liczyć.

Dziś nawet nie chciała przyciągać uwagi Rafaelego. Pragnęła tylko jego udziału w projekcie, który posłuży im obojgu, odbudowując przyjazne stosunki między ich państwami. Jednak to, co zdawało się proste, gdy rozmyślała o tym w nocy, w chłodnym świetle dnia stawało się niesłychanie trudne.

Westchnęła głęboko i założyła wysokie szpilki. Dłońmi wygładziła boki uszytej na miarę sukienki, ignorując fakt, że w tej przewrotnie zaprojektowanej kreacji wygląda zarówno elegancko, jak i niemal… nago.

Według Nasrin na tym właśnie polegał geniusz projektanta.

– Będziesz wyglądać ponętnie i seksy – zapewniała Alexę, gdy po raz pierwszy oglądały sukienkę. – Żaden ci się nie oprze.

Teraz jednak księżniczka czuła się równie seksy, co kawałek drewna. Jak ją odbierze ten „wybrany” mężczyzna…?

Wzięła do ręki teczkę z dossier księcia, którą Nasrin skompletowała w ubiegłym tygodniu. Mnóstwo zdjęć z premier filmowych i przyjęć. Na każdym z inną pięknością u boku. Rafaele był bajecznie bogaty. Posiadał sieć barów i nocnych klubów rozrzuconych po całej Europie, które już w chwili otwarcia stawały się obowiązkowym punktem spotkań miejscowej śmietanki towarzyskiej. Alexa, choć niechętnie, przyznawała jednak, że do wszystkiego doszedł sam. „Targowisko próżności i jaskinie nieprawości” – kwitował jej ojciec.

 

Na jednej z fotografii stojący na pokładzie jachtu nagi do pasa książę trzyma linę od masztu. Bryza sprawia, że przewiewne spodnie przylegają mu do ud, uwydatniając ich muskulaturę. Ma rozwiane i sięgające ramion włosy. Patrzy prosto w obiektyw i uśmiecha się szeroko, obnażając śnieżnobiałe zęby. Nieco orle rysy i… niesamowite niebieskie oczy. Posąg. Młody bóg.

Podpis pod zdjęciem – „Książę buntownik szuka słońca, przygód i dobrej zabawy”.

Uważnie przypatrywała się fotografii. Mimo pozornego luzu w jego postaci było coś, co mówiło: Uwaga! Niebezpieczeństwo! Może chodziło o zblazowany grymas ust wskazujący, że książę widział już wszystko, co powinien w życiu zobaczyć, i nic go więcej go zdziwi? Co akurat w jej sytuacji byłoby dobre. Bo plan zakładał nieuniknione rozstanie. Książę playboy i skromnisia? Taki związek nie ma prawa przetrwać. Nie żeby sama tak się czuła, ale zawsze z góry wolała unikać niepotrzebnych kłopotów.

– Niezłe ciacho, co? – spytała Nasrin, przelotnie rzucając okiem na zdjęcie, a później na Alexę. – Wyglądasz bosko. Książę ci się nie oprze.

Ceniła optymizm asystentki, ale pamiętała, że mężczyźni aż za łatwo potrafili się jej oprzeć.

– Pewnie zaśmieje mi się w twarz i odrzuci propozycję.

– Masz asa w rękawie. Jeśli się zgodzi, pomoże tym samym naprawić złe stosunki między naszymi krajami. I swoją reputację. Wasze zaręczyny będą tylko chwilowe… Chyba że… zakochacie się w sobie. – W oczach Nasrin pojawił się figlarny błysk.

Księżniczka potrząsnęła przecząco głową. Asystentka miała nieuleczalnie romantyczny charakter. Alexa również kiedyś pragnęła miłości, ale przeżyła wystarczająco wiele rozczarowań, by pozbyć się naiwnych mrzonek.

Tylko na filmach bohaterowie żyją później długo i szczęśliwie.

Miłość nie była dla niej tak ważna, jak poczucie godności i szacunku do siebie. Wyobrażenie, że on lub ona zakochują się w drugim, zakrawało na śmieszność.

– Szybciej, bo już późno – rzuciła cierpkim tonem.

– Na uczucia? – Nasrin wpadła jej w słowo.

– Na szczęście nie chcę jego miłości, tylko współpracy – odparowała Alexa.

– Więc do dzieła! – Twarz asystentki rozjaśnił szeroki uśmiech.

Nasrin była dla księżniczki prawdziwym darem. Pomagała jej nawet w najbardziej trudnych osobistych sprawach. Zaczęła pracę po tragicznej śmierci Sola. Pilnowała kalendarza Alexy. Rozbrajała uśmiechem. Dbała, by w tym trudnym czasie księżniczka nie popadała w depresję.

Alexa nie unikała myśli o przyszłych obowiązkach jako królowej Berenii. Kochała swój kraj i ludzi. Pragnęła jak najlepiej pełnić w przyszłości rolę, która przypadła jej po śmierci brata. Chciała, by ojciec był z niej dumny. Jeśli książę się zgodzi, będzie mogła tego wszystkiego dokonać. Pomoże odbudować stosunki między Berenią a Santarą, a przy okazji zyska na czasie, by kiedyś zawrzeć takie małżeństwo, które uszczęśliwi nie tylko ojca, ale i ją samą.

Wszystko będzie zależeć od tego, czy zrealizuje plan, który z początku zdawał się idealnie logiczny, a teraz niebezpieczny i desperacko naiwny.

Jeśli Rafaele odmówi, będzie musiała znaleźć kogoś innego. Bo za nic w świecie nie wyjedzie za kogoś z ojcowskiej listy kawalerów do wzięcia.

Książę z mieszanymi uczuciami rozglądał się po ogromnej sali balowej Letniego Pałacu, w którym spędził kształtujące jego charakter lata. Z zasady nie wracał tu zbyt często. Nie tylko dlatego, że nie wspominał ich najlepiej, ale i dlatego, że już jako rozczarowany do życia na dworze nastolatek zerwał wszelkie więzi z Santarą.

Nigdy nie żałował tej decyzji. Nie tęsknił za życiem w kraju. Ani niekończącą się listą zupełnie niezrozumiałych dworskich obowiązków, spełniania których wymagał jego surowy ojciec. Rafaele był drugi w kolejce do tronu. Ojciec nigdy nie rozumiał jego ambicji kroczenia własną życiową ścieżką.

Masz szczęście, że jesteś księciem, inaczej byłbyś nikim, mawiał opryskliwym tonem król. Nie znosił sprzeciwu ze strony synów. Liczyły się tylko jego własne opinie.

Rafaele nauczył się nie przejmować postawą ojca. Nie czuł z nim żadnej więzi uczuciowej. Próbował swoich szans wszędzie, gdzie się dało. I może właśnie dlatego, że król sądził, że syn do niczego się nie nadaje, ten osiągnął ogromny sukces.

Zerwał z ograniczeniami dworskiej etykiety i z pałacem. Zaczął żyć na własnych zasadach. Ojciec nie doczekał jego sukcesów, bo zmarł, gdy książę miał osiemnaście lat. Jego śmierć oznaczała pęknięcie ostatniego ogniwa łańcucha krępującego syna i uczyniła go wolnym. Lub inaczej – wolnym uczynił go brat, który, choć tylko o rok od niego starszy, podjął się pełnienia obowiązków monarchy.

Dał księciu zielone światło, by rozwinął skrzydła.

Rafaele wrócił wtedy ze studiów w Ameryce. Dopiero teraz z perspektywy lat rozumiał, jak bardzo Jaeger poświęcił się dla niego, biorąc na siebie ciężar rządzenia krajem, nie prosząc o nic w zamian.

Kiedyś jako bracia byli nierozłączni. Teraz oddalili się od siebie. Ich relacje stały się nawet napięte. Rafaele nie wiedział, jak zasypać tę przepaść, nie tracąc przy tym siebie i swoich ideałów. Mimo to był wdzięczny bratu, choć ten z kolei nie podejrzewał go o takie uczucia.

Książę otrząsnął się z zamyślenia, nie pozwalając myślom nabrać rozbiegu. Lata swobody nauczyły go szybkiego wyrzucania z głowy niewygodnych skojarzeń. Częściowo właśnie dlatego nie lubił wracać do domu – napadały go tu wspomnienia. Czuł się ograniczany ciężarem, który nie miał nic wspólnego z jego obecnym życiem. Było to życie oddane wolności, pięknu i zmysłowej przyjemności. Spędzał je głównie w Anglii, gdzie skończył studia na uniwersytecie w Oksfordzie. W tym mieście otworzył pierwszy bar i pierwszy nocny klub. Już wkrótce miał ich całą sieć w różnych krajach Europy. Doskonale rozumiał potrzeby swojej klienteli i wychodził jej naprzeciw. Jego kluby od razu stawały się najbardziej modnymi miejscami. Zyskał miano króla Midasa biznesu. Jako człowiek na wskroś nowoczesny inwestował też w nowe technologie.

Szybko stał się najbardziej pożądaną partią. Nie mógł się opędzić od kobiet, które robiły wszystko, by tego zatwardziałego singla zaciągnąć do ołtarza. Nic z tego. Zawsze stawiał sprawę jasno – seks i przyjemność tak, ale nic więcej. Żadnego małżeństwa. Kochanka interesowała go, dopóki przebywała w jego sypialni. Nawet gdyby któraś wzbudziła w nim głębsze zainteresowanie czy choćby zaczątki uczucia, zawsze pamiętał o burzliwym związku swoich rodziców, którego przebieg ostrzegał go, że małżeństwo to instytucja nie dla niego.

Lepiej cieszyć się luźną relacją i skończyć ją, zanim kochankowie zaczną się nawzajem ranić. Dlatego miał w nosie paparazzich i tabloidy, które łatkę niepoprawnego playboya przyczepiły mu tylko po to, by zwiększyć liczbę wejść na swoje strony internetowe.

Niech piszą, co chcą, jeśli sprawia im to perwersyjną przyjemność.

Takiego sposobu myślenia nie mógł zrozumieć jego brat. Jaeger poczuł się urażony medialną debatą na temat pewnej Francuzki, jaka wybuchła po ubiegłorocznym przyjęciu zorganizowanym przez fundację. Późnym wieczorem Rafaelemu znudziły się kolejne przemówienia. Zaprosił więc spotkaną chwilę wcześniej piękność do swojego apartamentu na górze, gdzie oboje oddali się relaksowi w jacuzzi. Nie wiedział, że dziewczyna chce tylko umieścić ich zdjęcia na swoim profilu w mediach społecznościowych. Gdyby wiedział, że Jaeger jest w trakcie delikatnych negocjacji z jej ojcem, paryskim miliarderem, poprosiłby, by zostawiła telefon komórkowy na dole.

Rafaele obiecał wtedy bratu, że za rok będzie unikał kłopotów, co było o tyle uczciwe, że sam rzadko się o nie prosił. To one dziwnym trafem lgnęły do niego.

Zauważył swoją siostrę Milenę idącą w jego kierunku.

– Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez afer. Błagam, tylko nie wymawiaj przy Jaegerze słowa „Francuzka”, bo wpadnie w szał.

– Musi trochę wyluzować. W końcu dobił przecież targu z tym biznesmenem. Skorzystali wszyscy.

– Dziękuję, bracie – odparła z ironią w głosie. – Ale kiedy zaczniesz się spotykać z kobietami, które szanujesz i których nie chcesz tylko wykorzystywać?

Rafaele wzruszył ramionami.

– Niewiele wiesz o tych sprawach, siostro. Ale pamiętaj, że obiecałem bratu, że tego wieczoru nie ma się niczego obawiać.

Uśmiechnął się do niej swoim markowym uśmiechem, wiedząc, że to i tak na nią nie działa. Milena była o sześć lata młodsza, ale znała go lepiej niż on siebie. Miał już trzydziestkę, ale czasem sprawiał wrażenie kompletnie beztroskiego chłopaka.

– Ten szelmowski uśmiech sprawia, że tym bardziej się martwię. A wracając do Jaegera, powinieneś mu trochę pomóc i ulżyć. Ma teraz mnóstwo na głowie.

– Czyli?

– Berenię.

– Wciąż? – Uniósł brew zaskoczony odpowiedzią.

Wiedział, że kraj ten sprawiał kłopoty, ale sądził, że brat już się z nimi uporał.

– Nie wziął ślubu z ich szacowną księżniczką. Oboje powinni to jakoś załatwić…

– Żeby tylko to – odparła Milena. – Santara odnosi większe sukcesy niż Berenia na scenie międzynarodowej. A to rodzi nową niechęć… O, wybacz, Jaeger właśnie szuka nas wzrokiem. Miałam cię znaleźć, żebyśmy zrobili sobie oficjalne zdjęcie.

– Prowadź, siostro. – Rafaele uśmiechnął się do niej, oczyma wyobraźni już widząc, jak jutro wraca do domu i swojego normalnego życia.

Bez pompy i protokołu.

– Bracie – Jaeger przywitał go z widoczną sztywnością. – Nie byłem pewien, czy dasz radę wpaść w tym roku.

– Słyszałem, że masz trochę problemów z Bereńczykami – odparł poważnym tonem Rafaele.

– Nie mów mi o nich. To najbardziej uparci ludzie na tej planecie – westchnął zniecierpliwiony Jaeger.

Zanim książę zdążył odpowiedzieć, jak spod ziemi wyrósł przed nimi fotograf.

– Pod tamtą dalszą kolumną – powiedział, wskazując ręką – jest lepsze światło. Zechce Wasza Wysokość przejść w tym kierunku?

– Jasne – odparł Jaeger, rozglądając się ponad głowami rozmawiających gości.

Po chwili dostrzegł tę, której szukał. Kąciki ust rozjaśnił mu promienny uśmiech, a jego twarz przybrała łagodny wyraz, jaki Rafael rzadko na niej widywał. Wolnym krokiem zbliżała się do nich nowa żona króla, Regan. Miała na sobie obcisłą suknię, świadomie uwydatniającą lekko już zaokrąglony brzuch. Była w ciąży. Wyglądała olśniewająco. Pełne miłości spojrzenie kierowała na męża.

Gdy do niego podeszła, książę mógłby przysiąc, że w jednej chwili dla tej pary zakochanych cała sala przestała się liczyć. Jakie to uczucie, pomyślał nieco speszony. Szybko jednak doszedł do wniosku, że nie chce znać odpowiedzi.

– Jak zawsze wyglądasz pięknie. Gdyby kiedyś znudził ci się mój brat sztywniak, to… – z uśmiechem zawiesił głos.

– Rafaele…– Jaeger rzucił mu groźne ostrzegawcze spojrzenie.

– To sztuka sprawić, by kobietę w ciąży oblał rumieniec – odparła królowa. – A gdzie twoja ostatnia sympatia? Hiszpańska modelka? Jak miała na imię?

– Estella.

– Ach, tak… Dlaczego jej nie ma?

– Niestety, mieliśmy odmienne priorytety… i się rozstaliśmy.

– Jakże mi przykro. Wyglądasz na strapionego. – Regan spojrzała na niego z figlarnym błyskiem w oczach.

– Jeśli skończyliście już flirtować, zapozujmy do zdjęcia? – powiedział Jaeger.

Cała czwórka obróciła się stronę fotografa. Królewska para czule popatrzyła sobie w oczy.

– Spójrz na nich, Rafaele. To się nazywa miłość. – Milena spojrzała na brata. – Sama nie mogę się na nią doczekać.

– Tylko nie z kimś, kogo wcześniej nie sprawdzę – odparł.

– Dowcipniś. Krętacz. Obaj z Jaegerem jesteście siebie warci. Macie więcej ze sobą wspólnego, niż myślicie.

Myliła się. Księciu zawsze było łatwiej być tym złym. Brat był dobrym. Ale tym razem Rafaele nie zaoponował. Przykleił do twarzy wymuszony uśmiech i dokładnie w chwili, gdy fotograf zwalniał przesłonę aparatu, objął siostrę ramieniem.

Dwie godziny później śmiertelnie znudzony przyjęciem myślał już tylko o tym, by – tym razem samemu – oddać się przyjemności kąpieli w jacuzzi. Nagle dostrzegł młodą kobietę. Skądś ją znam, pomyślał. Przez chwilę miał wrażenie, że jest naga. Jego oczy zwiodła obcisła kreacja cielistego koloru. Kobieta była piękna. Długie kruczoczarne włosy spływały jej na ramiona. Jedwabista karmelowa skóra. Profil jak z kamei. Te delikatne rysy idealnie pasowały do jej figury. Długie nogi i delikatne krągłości smukłej sylwetki.

Zaintrygowało go, że od razu pomyślał, jak bardzo chciałby poznać kolor jej oczu. Poczuć smak jej warg. Jedwabistość skóry. I patrzeć, jak sukienka wolno i delikatnie spływa z jej ramion, a on pochłania wzrokiem jej nagość.

 

Jakby czytając w jego myślach, nieznajoma odwróciła się w jego stronę i spojrzała mu w oczy. Na jej twarzy pojawił się rumieniec. A może tylko jego wyobraźnia przesadnie zanurzyła się w rejony, gdzie nie powinna się zanurzać.

Wdział jednak rozszerzone źrenice kobiety. Jakby się obawiała, że są skazani na to, by zostać kochankami.

Bo zostaną. Dziś wieczór. Jutro. Dla niego wszystko było jasne. Miał tylko nadzieję, że tajemnicza piękność nie jest z tych, które za wszelką cenę chcą na siłę pobudzić jego zainteresowanie.

Bo nie wyobrażał sobie, by ktoś mógł zainteresować go bardziej niż ona.