Niepowtarzalny urok likwidacjiTekst

Z serii: Reportaż
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

W serii ukazały się ostatnio:

Anna Pamuła Polacos. Chajka płynie do Kostaryki

Paweł Smoleński Pochówek dla rezuna (wyd. 3)

Cezary Łazarewicz Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza

Ilona Wiśniewska Białe. Zimna wyspa Spitsbergen (wyd. 2)

Filip Springer Miedzianka. Historia znikania (wyd. 4)

William Dalrymple Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach (wyd. 2)

Barbara Demick Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej (wyd. 2)

Jacek Hugo-Bader Dzienniki kołymskie (wyd. 2)

Ben Rawlence Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców

Dariusz Rosiak Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha

Jean Hatzfeld Więzy krwi

Aleksandra Boćkowska Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL

Barbara Seidler Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe

Ewa Winnicka Był sobie chłopczyk

Cezary Łazarewicz Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka (wyd. 3)

Paweł Smoleński Syrop z piołunu. Wygnani w akcji „Wisła”

Marcin Kącki Poznań. Miasto grzechu

Piotr Lipiński Bierut. Kiedy partia była bogiem

Tomasz Grzywaczewski Granice marzeń. O państwach nieuznawanych

Cezary Łazarewicz Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej

Zbigniew Rokita Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium

Swietłana Aleksijewicz Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości (wyd. 4)

David I. Kertzer Porwanie Edgarda Mortary. Skandal, który pogrążyłPaństwo Kościelne

Rana Dasgupta Delhi. Stolica ze złota i snu (wyd. 2)

Karolina Bednarz Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet

Paweł Smoleński Królowe Mogadiszu

Rob Schmitz Ulica Wiecznej Szczęśliwości. O czym marzy Szanghaj

Marek Szymaniak Urobieni. Reportaże o pracy

Ola Synowiec Dzieci Szóstego Słońca. W co wierzy Meksyk

Jacek Hołub Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci

Marcin Michalski, Maciej Wasielewski 81 : 1. Opowieści z Wysp Owczych (wyd. 2)

Marta Madejska Aleja Włókniarek

Ilona Wiśniewska Lud. Z grenlandzkiej wyspy

Remigiusz Ryziński Dziwniejsza historia

Maria Hawranek, Szymon Opryszek Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju

Marcelina Szumer-Brysz Wróżąc z Fusów. Reportaże z Turcji

Mariusz Surosz Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów (wyd. 2 zmienione)

Swietłana Aleksijewicz Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka (wyd. 3)

Wojciech Górecki Buran. Kirgiz wraca na koń

Agnieszka Rybak, Anna Smółka Wieża Eiffla nad Piną. Kresowe marzenia II RP

W serii ukaże się m.in.:

Grzegorz Szymanik, Julia Wizowska Długi taniec za kurtyną. Pół wieku Armii Radzieckiej w Polsce

Piotr Lipiński, Michał Matys
Niepowtarzalny urok likwidacji
Reportaże z Polski lat 90.


Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.


Projekt okładki Agnieszka Pasierska / Pracownia Papierówka

Projekt typograficzny Robert Oleś / d2d.pl

Fotografia na okładce © by Chris Niedenthal / Forum

O ile w spisie źródeł na s. 307 nie zaznaczono inaczej, prawa do tekstów przysługują Piotrowi Lipińskiemu i Michałowi Matysowi

Opieka redakcyjna Jakub Bożek

Adiustacja i korekta d2d.pl

Redakcja techniczna Robert Oleś / d2d.pl

Skład Ewa Ostafin / d2d.pl

Skład wersji elektronicznej d2d.pl

ISBN 978-83-8049-799-3

Spis treści

Seria

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

PIOTR LIPIŃSKI Strzeż się „szaraka”

MICHAŁ MATYS Król powietrza

PIOTR LIPIŃSKI Poczekalnia biznesmenów

MICHAŁ MATYS, WŁODZIMIERZ NOWAK Bardotka na Polenmarkt

PIOTR LIPIŃSKI Nie pofarciło się

PIOTR LIPIŃSKI Aniołowo po komunie

MICHAŁ MATYS A Julian czeka

PIOTR LIPIŃSKI Kafeteria uczonych

PIOTR LIPIŃSKI Wróżbici dyplomowani

MICHAŁ MATYS Polana z kosmosu

MICHAŁ MATYS Łódzki czy Rucki

PIOTR LIPIŃSKI Pożegnanie z flanelą

MICHAŁ MATYS, ANNA MACKIEWICZ Gracze

MICHAŁ MATYS, MICHAŁ KOBOSKO Podejrzany czajnik

PIOTR LIPIŃSKI Hera zamiast Leppera

MICHAŁ MATYS Tratwą taniej

MICHAŁ MATYS Trzeba się chwalić

PIOTR LIPIŃSKI Sława na pół strony

PIOTR LIPIŃSKI Siedem słów

PIOTR LIPIŃSKI Szepty i krzyki

PIOTR LIPIŃSKI Wolność dla słonia, witraż dla prezydenta

PIOTR LIPIŃSKI Alfabet poborowych

MICHAŁ MATYS Pułk demograficzny

PIOTR LIPIŃSKI, LESZEK K. TALKO Kocur zeżarł żabę

MICHAŁ MATYS, ANNA MACKIEWICZ Ruletka u króla bawełny

MICHAŁ MATYS Wózek nie dla każdego

MICHAŁ MATYS Niepowtarzalny urok likwidacji

MICHAŁ MATYS Wszyscy kręcą na niby

MICHAŁ MATYS Pasta Stasia

PIOTR LIPIŃSKI Sprawiedliwi – trzecia władza

PIOTR LIPIŃSKI Zjeść zwrotkę

PIOTR LIPIŃSKI Siedmiu przeciw Polsce

MICHAŁ MATYS Szkoda człowieka

PIOTR LIPIŃSKI Cudotwórca z piekła

MICHAŁ MATYS Francuska klepsydra

Źródła tekstów

Kolofon

Polskę, o której piszemy w tej książce, nie wszyscy zauważyli. Zawieruszyła się gdzieś pomiędzy PRL a współczesnością. I już pozostała w tym zagubieniu.

4 czerwca upadł komunizm – ogłosiła w Dzienniku Tele­wizyjnym Joanna Szczepkowska. Był rok 1989. Tego dnia w Polsce narodziła się (częściowa) demokracja, a wraz z nią kapitalizm. Na początku w wersji przypominającej Dziki Zachód.

Dziś wolimy tej Polski nie pamiętać. Tak jak zapomnieliśmy, że niemal wszyscy nosiliśmy wówczas białe skarpetki do garniturów. Pojawiły się pierwsze przepisy na sałatkę z cykorii, a w telewizji z pewną taką nieśmiałością – reklamy podpasek.

 

Kariery robiły kiepsko wykształcone sekretarki, a pracy nie mogli znaleźć uczeni. Pojawiały się pełne towarów super­markety, a ludzie musieli organizować publiczne zbiórki pieniędzy na leczenie. Sądownictwo doznało paraliżu, a szwaczki zaczęły grać na giełdzie. Na bazarowych łóżkach rozkładały się fundamenty dzisiejszych spółek akcyjnych, a niektórzy Polacy szukali już seksu w internecie. Polska stała się krajem, w którym można było urodzić się przy ulicy Świerczewskiego i umrzeć przy Solidarności, choć człowiek nigdy w życiu się nie przeprowadzał.

Ta książka różni się od napisanych przez nas Absurdów PRL-u. Tamtą epokę tak zwanej Polski Ludowej pamiętaliśmy tylko jako dzieci i nastolatkowie. Dopiero III RP spisywaliśmy „na żywo”, pracując w dziale reportażu największego polskiego dziennika –„Gazety Wyborczej”. Tym razem jest to więc też opowieść o nas, autorach tych tekstów. O naszym dojrzewaniu do kapitalizmu i demokracji. Czytając dziś te teksty, widzimy, jak wszystko, co nowe, witaliśmy z młodzieńczą naiwnością.

A działo się to w czasach, gdy każdy Polak był milionerem.

Piotr Lipiński

Michał Matys

„Był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne wydarzenia”. Tym zdaniem zaczyna się Trylogia Henryka Sienkiewicza. I my tak zaczniemy. Bo gdy nagle w 1989 roku upada komunizm i powraca kapitalizm, w Polsce panuje moda na tropienie UFO – niezidentyfikowanych obiektów latających. Niektórzy Polacy twierdzą, że widzieli przybyszów z innego świata.

Piotr Lipiński
Strzeż się „szaraka”

Andrzeja Dobrowolskiego nawiedzili kosmici. To nic nadzwyczajnego – wielu ludzi spotykają kłopoty.

Goście przemówili również do bezrobotnego emigranta, do rodziny, której grozi eksmisja, i do mężczyzny po jego kolejnej awanturze z żoną. Odwiedziny kosmitów nasiliły się w Polsce, kiedy ta w roku 1989 wkroczyła w nową erę: wolności i demo­kracji oraz kapitalizmu. Być może z tego powodu – albo za sprawą likwidacji cenzury – prasa coraz częściej donosiła o przybyszach z gwiazd.

Za komuny kosmici nas rzadziej odwiedzali. A i ludzie nie trafiali do biur pośrednictwa pracy.

Tylko cisza

– Chcesz schudnąć?

– Nie bać się szefa?

– Opanować materiał do egzaminu?

– To wszystko, a przy okazji uniwersalną wartość kosmiczną, osiągniesz, poddając się ciszy.

Kasetę magnetofonową z ciszą wydało Międzynarodowe Centrum Odnowy Ludzi i Ziemi Antrovis. Pod koniec maja zorganizowało we Wrocławiu dwudniowe sympozjum poświęcone bliskim spotkaniom z kosmitami.

Gdaczą, gwiżdżą i piszczą

Czterystuosobowa sala kinowa była pełna, a organizacja bez zarzutu: gościom zarezerwowano hotel, odczyty zaczynano bez spóźnień, kiedy mówca nudził, grzecznie mu przerywano. Z precyzyjnie toczących się obrad wynikało, że wszechświat pełen jest cywilizacji, które kontaktują się z Ziemią.

Kontakty, według Antrovisu, nasiliły się w grudniu 1983 roku. Ludzie, „kontaktowcy”, porozumiewają się z kosmitami za pomocą myśli. Przybysze w swoich językach gdaczą, gwiżdżą i piszczą.

Anna Dąbrowska, prowadząca sympozjum dziennikarka, która przestała pracować w jednym z ogólnopolskich tygodników, tłumaczy:

– Już wcześniej były zapowiedzi zmian we wszechświecie. Dziś żadna partia nie rozumie logiki tych zmian, ale w 1981 roku Solidarność była ładowana kosmiczną energią.

Wojna i kolejki

Miesiąc przed stanem wojennym w domu leśnika Andrzeja Dobrowolskiego pojawili się kosmici. Ostrzegli go przed nadciągającym niebezpieczeństwem. Goście z Regulusa – planety, o której astronomowie nie słyszeli – przyszli po Dzienniku Telewizyjnym, w którym informowano, że Solidarność przygotowuje wojnę domową. Solidarność planowała – jak przekonywał spiker – walczyć zbrojnie i na dowód pokazano przeróżne styliska do łopat, pałki oraz inne drewniane bronie. Andrzej Dobrowolski przestraszył się, że Solidarność wymorduje komunistów. Na sympozjum we Wrocławiu leśnik wystąpił z wpiętym w klapę znaczkiem „Zasłużony działacz Ligi Obrony Kraju”.

Za komuny Andrzej Dobrowolski nie wspominał o odwiedzinach kosmitów. Bo niechybnie trafiłby do psychiatryka albo przynajmniej naraził na pośmiewisko. Ale z nastaniem wolności słowa przypomniał sobie o Regulusie. W gazetach przecież już pisali nawet o seksie oralnym.

Andrzej Dobrowolski, obecnie lat sześćdziesiąt trzy, zazdrościł przybyszom, że na Regulusie żyje się od sześciuset do sześciu tysięcy lat.

– Ty też żyłbyś dłużej, gdybyś urodził się na innej planecie. Ziemskie słońce wysyła śmiercionośne promienie – tłumaczyli goście.

Kosmitów zainteresowały miniatury kolejek.

– Wytłumaczyłem, że plansze obok mojego łóżka to makiety torów kolejowych, stacji i pociągów – mówi Andrzej Dobrowolski. – Że to moje ukochane hobby, które wyśmiewa rodzina.

Kosmici z zainteresowaniem popatrzyli, jak jeżdżą lokomotywki i wagoniki w skali 1:87, i wylecieli przez drzwi.

Spisek polityków

– Nasz układ słoneczny składa się z dwunastu planet, na siedmiu z nich żyją kosmici – wierzy Anna Dąbrowska. Liderka Antro­visu nie pamięta w tej chwili, które planety są zamieszkane, ale za to podaje dokładny adres Ziemi: galaktyka czerwona, kosmos numer 1741085, planeta numer 1541085.

– Zawiązano przeciwko nam spisek: dawniej agenci rewidowali nasze domy, a teraz telewizja odmówiła nagrywania obrad – przekonuje Anna Dąbrowska.

Politycy zatajają informacje o kosmosie, ponieważ w 1999 roku na Ziemi zaczną się niepokoje społeczne, nasili się terroryzm i będą zamachy stanu. Ludzie, którzy osiągną uniwersalną wartość kosmiczną, będą ewakuowani na inne planety.

Do wieczności przejdą tylko sto czterdzieści cztery tysiące osób białej rasy i sześćset tysięcy osób innych ras.

– Otrzymamy nowe ciała – mówi Anna Dąbrowska. – Mężczyźni dostaną ciała dwudziestopięcioletnie, kobiety dwudziesto­letnie.

Emigrant i nimfy

Mieszkaniec Irlandii Adam Kostrzewa ostatni raz przybył na Ziemię trzydzieści sześć lat temu. Ale przypuszcza, że wliczając poprzednie wcielenia, ma kilka tysięcy lat. Obecne życie uważa za niezbyt szczęśliwe: – Byłem konserwatorem mebli na Zamku Królewskim, zarabiałem grosze. W 1985 roku wyjechałem za chlebem do Irlandii. W Dublinie jednak brakuje pracy, mieszka więc kątem u znajomych.

Dwa lata po wyjeździe z Polski za oknem irlandzkich przyjaciół pojawił się latający spodek z Argosu – planety, gdzie wszyscy żyją w symbiozie. Przybysze podyktowali przesłanie dla Ziemian: rysunki statków kosmicznych, planet i ludzi. Polecili przekazać je do Antrovisu, gdzie analizując rysunki, odczytano, że Ziemianie powinni się ewakuować.

– Goście powiedzieli Ziemianom, którzy żyją wśród spalin i hałasu ulicznego, że na Argosie bujnie rozwija się roślinność – mówi Adam Kostrzewa. – Na tej planecie nie ma żadnych drapieżników.

Głosy przybyszów z Argosu przypominały muzykę. Nazwisko Kostrzewa w ich języku brzmiało jak pierwsze trzy takty V symfonii Ludwika van Beethovena.

W Irlandii drobny, niewysoki Adam Kostrzewa utrzymuje z dorywczych zajęć dwoje dzieci i niepracującą, ciemnowłosą żonę. Ostatnio zabrał go statek z sześcioma pięknymi blondynkami.

– Były zwiewne jak nimfy.

Moralna odnowa wszechświata

Wszechświatem rządzi Białe Bractwo, jego przedstawicielem na Ziemi jest moskiewski dziennikarz telewizyjny.

– Nie przybył na sympozjum, gdyż nie miał pieniędzy na samo­lot – tłumaczy Anna Dąbrowska. – Wyrósł w tradycji komunistycznej, ma olbrzymie kłopoty z zaakceptowaniem swojej roli w kosmosie.

Termin seminarium, 30–31 maja 1992 roku, wybrano ze względu na moralną odnowę wszechświata. Od czerwca Ziemią zaczyna rządzić prawo nieingerencji. Od tej pory narzucanie własnego zdania innym osobom będzie wywoływać negatywne skutki, na przykład chorobę demagoga.

Antrovisowcy tłumaczyli:

– W czerwcu niech państwo zwracają uwagę na zachowanie polityków.

Mistrz chroni przed eksmisją

Dziewięcioletni Kuba Z. mieszka na Ziemi i na Atlancie. Uczy się obsługiwać statki kosmiczne. Bezrobotna matka przestała protestować, że mieszkańcy Atlanty przenoszą chłopca z dachu na dach, od kiedy – specjalnie dla niej – przekazują informacje, w którym sklepie jest tańsza kiełbasa.

Pewnego wieczoru w ubiegłym roku do rodziców Kuby przybył nieznajomy mężczyzna. Mieszkali w kamienicy należącej do urzędu miasta. Mężczyzna powiedział, że dawniej kamienica była jego własnością. Zagroził, że wkrótce powróci i wtedy państwo Z. będą musieli się wyprowadzić. Po tej niemiłej wizycie, w deszczową noc, Kuba pierwszy raz zobaczył Mistrza. Przybysz odziany był w czarny dres, Kuba na jego widok poczuł się bezpieczny.

– Kuba nie wiedział, kim był Mistrz, ale ja czułam, że pochodzi z Atlanty – opowiada matka. – Rówieśnicy wyśmiewają synka, chowają mu tornister, a chłopiec wie, że na Atlancie życie jest łatwiejsze.

Na Atlancie nikt nie choruje i nie umiera, nie bije się słabszych, wystarczy, że ktoś zamarzy o domku z ogródkiem, a pragnienie natychmiast się materializuje.

Matka postanowiła ujawnić największą tajemnicę:

– Ja sama od dawna słyszę głosy, mój Opiekun pojawił się po porodzie Kuby, o mało wtedy nie umarłam.

Od przybycia Mistrza nie obawia się eksmisji.

– Najważniejsze – mówi matka – że już nie boję się przyszłości.

Misja bezrobotnego

W październiku ubiegłego roku trzydziestosześcioletni Ryszard ostatni raz zdał spawarkę do narzędziowni. Został bezrobotnym. Żaden związek zawodowy nie upomniał się o niego.

– Interesowały ich tylko składki – mówi Ryszard.

Wieczorem żona kolejny raz zagroziła rozwodem. Wykrzyczała: „Ty nie potrafisz nawet pić wódki”.

– Wtedy pojawili się Oni i powiedzieli, że na Ziemi mam Misję – opowiada Ryszard. Tłumaczyli: – W kosmosie nie ma wolnej woli, wszystko jest z góry zapisane. Miałeś stracić pracę, bo odegrasz ważniejszą rolę we wszechświecie.

Ryszard nie może ujawnić, jaka to misja, gdyż zgodnie z kosmicznym planem jest na to jeszcze za wcześnie. Zawsze stronił od większego towarzystwa, mówi, że od ludzi nie zaznał niczego dobrego. Podczas seminarium pierwszy raz publicznie opowiedział o swoich kontaktach. Potem podniecony wypytywał wszystkich „kontaktowców”, czy ma urojenia, czy jego wizje są prawdziwe.

Mistrz za pośrednictwem dziewięcioletniego Kuby zapewnił Ryszarda, że jego kontakty są jak najbardziej autentyczne.

Muśnięcie motyla w sypialni

Podczas każdej przerwy do organizatorów podchodziło kilkanaście osób, zwykle starszych kobiet, które nie nosiły obrączek. Kobiety pytały:

– Spotkałam kosmitę na przystanku, czy powinnam z nim porozmawiać?

– Nad moją głową ciągle szumi. Czy to możliwe, żeby powstawała nowa planeta?

Antrovisowcy obiecywali hipnozę, która rozwieje wszelkie wątp­liwości. Jedna z ewentualnie zahipnotyzowanych ucieszyła się:

– Wreszcie komuś pomogę robić porządek we wszechświecie. – I dodała: – Załóżmy Komitet Obrony Ziemi.

Przybysze z kilku planet odwiedzili Julię Soskin z Wielkiej Brytanii w jej sypialni.

– Jedna rasa była tak delikatna jak muśnięcie motyla – opowiada. Podyktowali jej dwie książki, ale nie sprzedawały się dobrze. Na sympozjum odczytała fragmenty: „Ziemia przechodzi w sferę antymaterialną, a ja czuję się uprzywilejowana, że żyję w tych czasach. Niestety tereny Wielkiej Brytanii ulegną zagładzie, przyszłość otwiera się przed Polakami”.

Kosmiczny mesjanizm

Antrovis odkrył, że dwa z siedmiu ziemskich czakramów (miejsc energetycznych) znajdują się w Polsce: na wzgórzu wawelskim i we Wrocławiu.

– Kiedy znajdziemy się po antymaterialnej stronie wszech­świata, będziemy pomagać innym cywilizacjom – tłumaczy Anna Dąbrowska. – To zadanie przypadnie przede wszystkim Polakom.

 

Wiślanie odpowiadają za „utrzymanie psychicznego wzorca”, Polanie za „przenikliwe widzenie wszelkiej rzeczy”, a Lechici za „harmonijną kolejność rzeczy”.

– Słowianie swoją nazwę wywodzą od „niosących słowa” – mówi Anna Dąbrowska. – Już dziesięć miliardów lat temu, kiedy powstał wszechświat, wyznaczono nam przewodnią rolę na Ziemi.

Swoje, nieco mniejsze, zadania mają również między innymi Mongołowie, Wietnamczycy i Polinezyjczycy. W planie ewakua­cji planety nie uwzględniono krajów zachodnich.

Ujawnić agentów „szaractwa”

W kuluarach sympozjum ostrzegano się przed „szarakami”. Nikt nie wie, na jakiej planecie mieszkają, ale ich statki często pojawiają się na orbitach wokół Ziemi.

Antrovis ujawnił konszachty ziemskich rządów z „szarakami” (od koloru skóry), którzy są niscy i mają duże, gruszkowate głowy.

– Stany Zjednoczone podpisały umowę z „szarakami” – tłumaczy Adam Kostrzewa. – „Szaraki” są podupadającą rasą, mają kłopoty ze zdrowiem. Amerykanom dostarczają nowoczesne technologie, a w zamian mogą porywać Ziemian, żeby zdobyć nasze wątroby, serca i płuca. Posiadaczy dobrych organów zdradzają Ziemianie, którzy są agentami „szaractwa”. Tych agentów trzeba ujawnić.

Anna Dąbrowska mówi:

– Ludziom należy się prawda. Zamierzaliśmy wydawać pismo „Nowy Kosmos”, ale sponsorzy są w zmowie i wycofali pieniądze.