GottlandTekst

Z serii: Reportaż
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Gottland
Gottland
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 58,90  47,12 
Gottland
Gottland
Audiobook
Czyta Krzysztof Wakuliński
25  18,50 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

28 czerwca 1936 roku: Literatura

Jan Bata zwołuje w Zlínie zjazd pisarzy. Być może po historii z Botostrojem chce mieć pod kontrolą także literaturę.

Oprowadza po mieście stu dwudziestu literatów, a potem dopuszcza ich do głosu.

– Czuję wielką radość, że widzę razem literaturę i przemysł. Te dwa czynniki trzeba połączyć – w imieniu pisarzy z Pragi przemawia były autor prozy dekadenckiej Karel Scheinpflug i dodaje: – Literatura może dużo zrobić dla przemysłu, a przemysł dla literatury.

Bata zaraz wyjaśnia pisarzom, z czego wypływają jego i zlínian potrzeby kulturalne: – Bój o ulepszenie ludzi nam się powiódł.


1935. Osiedle Nad Ovčírnou w Zlínie (Moravský zemský archiv v Brně, Státní okresní archiv Zlín, FA obalka c. 650, por. c. 1)

Następnego dnia: Surrealizm

Stu dwudziestu pisarzy ogląda prace stu pięćdziesięciu dwóch malarzy w Salonie Sztuki Jana Baty. (Zjazd plastyków Bata zorganizował cztery miesiące wcześniej). Gospodarz patrzy z pobłażaniem na prace największych, które kupił. Jego wzrok zatrzymuje się na obrazie Toyen (wcześniej Marii Čermínovej), która maluje jajka, kamienie i sznury jako efekt urojeń, co bardzo chwalił Paul Eluard, kiedy odwiedził Pragę.

– Przyznam się – mówi Jan Antonín Bata – że chcę znaleźć ludzi, którzy nie zatracili się dla jednego kierunku. Znam chłopca, który maluje martwe kurczęta. Albo maluje mężczyzn, którzy wyglądają, jakby mieli żyć jeszcze tylko godzinę. Myślę, że to nie jest właściwe. Bo komu on się takimi malunkami przysłuży? Społeczeństwu? Klasom społecznym? Narodowi? Jeden obraz mi nie schodzi z myśli: Słowacy z siekierami, a z oczu lecą im błyski, suną jakoś tak przed siebie, dajcie spokój! Ja chcę pomóc artystom. Ale takim, co namalują człowieka, który czegoś chce.

(Mimo wąskich poglądów Baty na sztukę, cztery następne zorganizowane przez niego Salony ożywiły środowiska artystyczne; wystawy obejrzało trzysta tysięcy osób).

– Aha. – Jan przypomina sobie, że rozmawia z pisarzami, a nie z malarzami. – Wy też unikajcie pesymizmu. I przygotujcie wreszcie kredo dla ludu pracującego.

Rok 1937: Winda

Jan prawdopodobnie czuje się piękny, godny pożądania i wolny: kończy się budowa dwóch instytutów naukowych i rozpoczyna najwyższego wieżowca w republice. Ma mieć szesnaście pięter – siedemdziesiąt siedem i pół metra wysokości. Będzie biurowcem Baty.

Brytyjski pisarz Orwell dopiero za jedenaście lat ogłosi drukiem zasady życia pod okiem Wielkiego Brata, ale Jan wyprzedza światową literaturę. Wpada na pomysł, aby stworzyć coś, czego jeszcze nie było: ruchome, śledzące pracowników biuro. Swoją kancelarię umieszcza w przeszklonej windzie, która będzie sunęła wzdłuż wieżowca. (Kabina 5 × 5 metrów, radio, klimatyzacja, umywalka; rezerwuar ze świeżą wodą znajdzie się na dachu kabiny, na zużytą wodę – pod podłogą).

Szef nie będzie musiał wychodzić z windy ani iść po schodach. Kancelaria zatrzyma się na przykład na piętrze trzynastym, ściana budynku odsunie się na bok i ze swojej ruchomej sali tronowej – z umieszczoną z tyłumapą świata za sobą, na której zaznaczono wszystkie fabryki Batów – Jan Antonín Bata zobaczy pracujących ludzi.

Mówi, że to także dla ich dobra: aby przyjść do szefa, nie będą musieli tracić zbyt wiele czasu.

Jeśli zajdzie taka potrzeba, kancelaria za chwilę może pojawić się na innym piętrze.

(Niestety, nigdy nie skorzysta ze swojej podniebnej kancelarii – zostanie oddana do użytku jesienią 1939 roku, kiedy Jan Bata będzie za granicą i nigdy już do Zlína nie powróci).

Wciąż rok 1937: Najlepsi

Jan Bata zakłada Szkołę dla Najlepszych ze Szkoły Młodych Mężczyzn. Przy posiłkach uczniowie mogą mówić tylko w obcych językach, a stoły zastawione są jak w pięciogwiazdkowych hotelach (Jan właśnie wrócił z dwumiesięcznej podróży dookoła świata). Uczniowie uczą się w smokingach, cylindry ściągają dopiero po przekroczeniu progu szkoły.

Natomiast po lekcjach przebierają się w zwyczajny strój robotnika i idą do pracy.

Stara pani Batová (chodzi o żonę śp. Tomáša, która nie jest stara, ale ludzie nazywają ją tak dla odróżnienia od żony Jana, która też nazywa się Marie Batová), mimo sukcesów Jana, nie przestaje mówić o nim „ten kretyn”.

Jan, który skończył gimnazjum, otrzymuje doktorat honoris causa Wyższej Szkoły Technicznej w Brnie i domaga się, żeby mówić do niego „panie profesorze”.


1937 lub 1938. Plac Pracy w Zlínie (Moravský zemský archiv v Brně, Státní okresní archiv Zlín, FA obalka c. 5274, por. c. 4)

12 marca 1938 roku: Patagonia

Za dużo mówi. Ostrożność jest matką mądrości – jak powiedział Szwejk – ale Jan Bata, jak i sam Szwejk, nigdy tej prawdy się nie trzyma.

Następnego dnia po wcieleniu Austrii do III Rzeszy, przeczuwając, jaki los w najbliższym czasie spotka Czechosłowację, Jan budzi się z pewnym pomysłem. Za chwilę zacznie się zapowiadany „koncert mocarstw”. Nawet Warszawa uważa, że Czechosłowacja jest tworem sztucznym, skazanym na zagładę.

We własnej gazecie „Zlín” Jan Antonín Bata ogłasza pomysł, z którym się obudził – przenieść Czechosłowację do Ameryki Południowej.

„Brazylia, kraj wielki jak cała Europa, ma 44 miliony obywateli. Europa ma 480 milionów. Po co szukać terenu do rozwoju w ściśniętej Europie? A dlaczego nie tam? Lepiej się wyprowadzić. Ostatnia wojna kosztowała świat 8 bilionów czechosłowackich koron. Przewiezienie 10 milionów osób do Ameryki Południowej kosztowałoby tylko 14 miliardów koron. A za 140 miliardów mogliby już sobie wybudować piękne gospodarstwa. Dlaczego robić rzecz tak głupią, na szkodę ludzi, jaką jest wojna? Bardzo nadaje się dla nas też Patagonia w południowej Argentynie”.

Bata liczy, że Niemcom ten pomysł się spodoba. Odczują przecież ulgę, gdy Czesi się wyniosą. (Po wojnie będzie to w komunistycznej Czechosłowacji podstawa oskarżenia w procesie o zdradę narodu).

– Ale naród i jego kultura są ściśle związane z miejscem – słyszy zewsząd.

– Do dupy z kulturą, gdy na wojnie mają ginąć dzieci – mógłby odpowiedzieć w swoim stylu.

Rok 1938 lub 1939: Göring

Spotyka się prywatnie w Berlinie z marszałkiem Rzeszy Hermannem Göringiem. Komuniści będą pisać, że zrobił to zaraz po tym, jak Niemcy zaczęli okupować Czechosłowację, a więc w marcu 1939. Rodzina Jana – że pół roku wcześniej, jesienią. Komuniści – że sam wpadł na pomysł, aby nawiązać z Göringiem osobisty kontakt. Rodzina – że został do tego zmuszony. Przybył bowiem kurier z Berlina i zagroził konsekwencjami, gdyby Bata u Göringa się nie pojawił. Nawet Tomík, który nie przepada za wujkiem, będzie jakoś tłumaczył jego zamiary: – Do Göringa pchnęły go tylko ciekawość i poczucie własnej ważności.

(Nie znalazłem wiarygodnego śladu tego, o czym razem rozmawiali. Poza tym, że były malarz z działu reklam w książce Zdrada rodziny Batów przytoczy słowa Jana: „Göring sam mi powiedział, że żyjemy na niemieckim podwórku, że musimy sobie to uświadomić i według tego postępować. Oczywiście jest w tym dużo prawdy”).

W każdym razie eksport będzie teraz oznaczony made in Germany. Buty są dla Wehrmachtu, ale żadna firma pod okupacją nie ma przecież wyjścia. Hitler nawet zarządzi, aby specjaliści od przemysłu zbrojeniowego zapoznali się z systemem pracy w Zlínie. – Czesi są najniebezpieczniejsi ze wszystkich Słowian, gdyż są pilni – mówi Hitler.

W czasie wojny firma niemal dwa razy zwiększy liczbę swoich pracowników.

Na razie Jan Bata oznajmia im, że od tej chwili wolność może rozwijać się tylko za pomocą przedsiębiorczości. A sam zaraz wyjeżdża do Ameryki.

Lipiec 1939 roku: Rowerzysta

Oczywiście przed Niemcami musi udawać, że jedzie na Wystawę Światową w Nowym Jorku, inaczej nie wypuściliby go z Protektoratu Czech i Moraw. Ale wie, że w Stanach już zostanie. Natomiast dwudziestopięcioletni Tomík wyemigrował już z matką do Kanady.

Okupanci chcą przejąć Zlín i okolice. Prawo Protektoratu pozwala skonfiskować majątek, jeśli właściciel jest za granicą.

Jan Bata zabezpieczył się jednak: po siedem procent swoich akcji dał każdemu z pięciu członków rady nadzorczej. Namawia teraz starszą panią Batovą na powrót z Kanady do Zlína, bo ona ma dwadzieścia pięć procent akcji. Marie wraca, aby Zlín nie przeszedł w obce ręce. Janowi w Ameryce zostaje tylko czterdzieści procent akcji, a więc większość właścicieli Baty mieszka na terenie okupowanym. Mało kto wie, że w sejfie nowojorskiego banku Jan ma pisemne oświadczenia, że po zakończeniu wojny członkowie rady nadzorczej akcje mu zwrócą.

Hitler podobno z tego powodu wpada w szał.

– Każdy Czech jest rowerzystą, który na górze się schyla, ale na dole pedałuje! – wrzeszczy.

Styczeń 1941 roku: Wielki Potok

Jan z rodziną opuszcza Los Angeles na statku s/s „America”.

Jest niepożądanym gościem w Stanach. Otóż trafił na czarną listę aliantów jako kolaborant, którego przedsiębiorstwo pracuje dla Niemców. Płynie do Brazylii.

Dwudziestosiedmioletni Tomík ciągle jest w Kanadzie i zaczyna zarządzać duplikatem Zlína – Batavą.

 

Jan w Brazylii tworzy następne duplikaty. Pyta Indian, jak w ich języku mówi się „woda”.

– Y – odpowiadają.

– A jak „dobra”?

– Porã – informują grzecznie. I tak powstaje duplikat numer jeden: miasteczko Batayporã.

Duplikat numer dwa ma nazwę Bataguassu, co oznacza: Wielki Potok Baty.

Czesi jako pierwsi w świecie udowodnili, że można eksportować miasta – uważa czeski i amerykański ekonomista profesor Milan Zelený.

Czerwiec 1942 roku: Wystawa

Na placu Wacława w Pradze od 1929 roku stoi dom towarowy, zwany pałacem Bata, z dużą wystawą. (Zaprojektowany jest przez Czecha Ludvíka Kyselę i w XXI wieku zostanie uznany za jedną z najznakomitszych budowli funkcjonalizmu na świecie).

27 maja 1942 roku grupa czechosłowackich spadochroniarzy, wyszkolonych w Anglii, dokonuje zamachu na najważniejszego urzędnika III Rzeszy w Protektoracie, Reinharda Heydricha, który umiera w szpitalu. Zamachowcom udaje się uciec. Za karę Hitler każe zgładzić całą wieś Lidice pod Pragą2. Hitlerowcy nie tylko zabijają wszystkich mężczyzn, kobiety wysyłają do Ravensbrück, a dzieci do obozu albo do Niemiec. Nie tylko podpalają lub wysadzają wszystkie budynki i równają wieś z ziemią. Schodzą też pod ziemię – z grobów wyciągają wszystkie trumny, a z nich zwłoki. Akcja jest uważana za zakończoną po wyrwaniu wszystkich drzew z korzeniami i zmianie koryta ­potoku, aby nikt nie twierdził, że w tym miejscu była jakaś wioska.

Zanim Niemcy dopadną sprawców zamachu, władze zmuszają kierownika sklepu Bata na placu Wacława, żeby wystawił w witrynie płaszcz, czapkę, teczkę i rower znalezione na miejscu zamachu oraz ogłoszenie o nagrodzie dziesięciu milionów koron za odnalezienie zamachowców.

(Dla komunistycznej propagandy udostępnienie wystawy sklepu będzie później jednym z dowodów na współpracę Baty z okupantem).

Rok 1945: Sława i hańba

Zlín najpierw jest zbombardowany przez Amerykanów (niszczą sześćdziesiąt procent fabryk w mieście), a potem wyzwolony przez Armię Czerwoną. Polski rząd emigracyjny odmawia zawarcia kompromisu z ZSRR i zostaje na zawsze w Londynie. Czechosłowacki rząd emigracyjny tworzy w Moskwie rząd koalicyjny z komunistami i ogłasza swój program.

Dyrektorzy zakładów Baty są aresztowani. Ich zastępcy na oczach wszystkich muszą zamiatać Zlín. W ciągu dwóch miesięcy z pięćdziesięciotysięcznego miasta ucieka trzynaście tysięcy mieszkańców.

Z zakładowego radiowęzła przemawiają Ivan H. i Josef V. Podczas wojny pracowali w firmie i byli konfidentami gestapo. Teraz zapisali się do Służby Bezpieczeństwa. – Sława Jana Baty zakończyła się jego hańbą – mówią.

Jan mieszka w Batatubie (duplikat numer trzy w Brazylii), gdy dowiaduje się, że dekretem prezydenta republiki Spółkę Akcyjną Bata przejęło państwo.

Znany sowiecki pisarz Ilja Erenburg zwiedza Czechosłowację, a potem pisze: „Bata, który został w Zlínie, sławił führera i zaopatrywał w buty Reichswehrę. W przeddzień układu w Monachium zmienił swój herb. Dotąd były to trzy buty, a Bata domalował czwarty, aby skrzyżowane linie tworzyły swastykę”.

Czy Erenburg był w Zlínie naprawdę? (Bata przecież wyjechał i nie miał herbu). Ten fragment artykułu jest kolportowany w całej Czechosłowacji, komuniści przygotowują proces sądowy Jana Baty o zdradę narodu.

On sam domaga się od państwa czechosłowackiego odszkodowania za znacjonalizowany Zlín – największy w Europie Środkowej majątek, jaki posiada jeden człowiek.

Jeżeli sąd udowodni, że kolaborował z Niemcami, nie będzie należało mu się nic.

Kierownictwo nad przedsiębiorstwami poza Czechosłowacją przejmuje kanadyjska organizacja jego bratanka.

28 kwietnia 1947 roku: Wyrok

– Mój Boże, a stworzyliśmy Zlín tylko po to, aby uskrzydlić czeskiego człowieka – mówi Jan Bata, gdy dowiaduje się, że wyrokiem sądu narodowego w Pradze dostał piętnaście lat ­więzienia i dziesięć lat przymusowej pracy. Plus konfiskatę majątku.

Żądał, aby mógł jako oskarżony stanąć przed sądem i mieć szansę na obronę.

– Nie wierzę, aby oskarżony chciał się naprawdę w sądzie stawić – mówił podczas procesu przewodniczący składu do prokuratora.

Prokurator ogłosił:

– Oskarżenie może odbyć się przy nieobecności oskarżonego, który do kraju przyjechać nie chce i nie przyjedzie.

Oskarżony prosił o przysłanie przynajmniej aktu oskarżenia. Bez rezultatu.

Mimo że proces był typowym stalinowskim spektaklem, nie udało się udowodnić Bacie kolaboracji przez produkcję (produkować dla Niemców musieli wszyscy fabrykanci, a jego nawet nie było w kraju). Nie udało się uznać śmiesznego pomysłu z Patagonią za zdradę. Jednak kolaboracją było – dochodzi do wnios­ku sąd – niepopieranie podziemnego ruchu oporu w Czechach.

Władze Brazylii zamieniają szybko kartę stałego pobytu Baty na obywatelstwo i dzięki temu mogą protestować: ich obywatel nie jest sądzony według procedur międzynarodowych. Na nic się to nie zdaje.

(Za czterdzieści pięć lat jeden z wnuków Jana poprowadzi prywatne śledztwo, aby zrehabilitować dziadka. W 1992 roku w archiwum FBI znajdzie zapis o tym, że Amerykanie chcieli wykreślić nazwisko Baty z czarnej listy, gdyż nie było dowodów na kolaborację. Jednak komunistyczne władze w Pradze robiły wszystko, żeby z listy nie zniknął, gdyż uniemożliwiłoby to osądzenie go w Czechosłowacji i konfiskatę mienia).

Rok 1949: Świt

Na cześć towarzysza Klementa Gottwalda – wiernego ucznia Stalina, który rok wcześniej doprowadził do całkowitego przejęcia władzy przez komunistów i ogłosił: „Ze Związkiem Radzieckim po wieczne czasy, nigdy inaczej” – Zlín zostaje przemianowany na Gottwaldov.

Buty Baty – na buty Świt.

Rok 1949: Ivana

Już w Gottwaldovie pracownikowi koncernu, panu Zelníčkovi, rodzi się córka Ivana, która za dwadzieścia kilka lat zostanie modelką, a potem Ivaną Trump – żoną miliardera Donalda Trumpa i jedną z najbogatszych kobiet w USA. Zamieszka w pięćdziesięciopokojowym apartamencie w wieżowcu Tower Trump w Nowym Jorku.

Amerykańska prasa nazwie ją „duchową spadkobierczynią geniusza kapitalizmu ze Zlína, który słowiańskiemu ciału zaaplikował zastrzyk anglosaskiej mentalności”.

Małżonkowie rozejdą się, bo – jak stwierdzi mąż – największym błędem będzie dopuszczenie Czeszki ze Zlína do biznesu. Zamiast żony będzie miał niezmordowanego partnera w interesach.

Jedna z najciekawszych jej myśli, zawarta w bestsellerze – który Ivana T. napisze na własny temat za pięćdziesiąt lat – będzie brzmiała: „Kobieta jest jak torebka z herbatą. Żeby wiedzieć, jaka jest naprawdę, musisz ją wrzucić do wrzącej wody”.

Rok 1957: Nobel

Praska ulica od lat już mówi: „Ze Związkiem Radzieckim po wieczne czasy i ani chwili dłużej!”.

Mówi też, że Bata dostanie Nobla.

Rzeczywiście prasa brazylijska pisze, że sześćdziesięcioletni Jan Bata za swój projekt przesiedlenia Czechosłowacji do Patagonii, czyli nowoczesną ideę migracji, jest kandydatem do pokojowej Nagrody Nobla. Zgłosił go do nagrody prezydent Brazylii – za nieocenione zasługi na rzecz zmiany świata. (Nagrodę jednak dostaje kanadyjski polityk Pearson za rozwiązanie konfliktu sueskiego).

Goethe powiedział: „Więcej światła!” i umarł. Ostatnie przedśmiertne słowa Beethovena: „Komedia skończona”, Heinego: „Bóg mi przebaczy, to jego zawód”.

Jak mogłyby brzmieć ostatnie słowa noblisty Jana Antonína Baty?

MOJE BUTY NIE OBCIERAJĄ NÓG?

Rok 1957: Eksperyment

Brazylijska prasa pisze, że Jan Bata rozpoczął eksperyment z powiększeniem powierzchni krowiej skóry.

Zarządził:

– Włożymy krowie w małe otwory na całej skórze larwy gzów. Zrobią się bąble, skóra się naciągnie i w ten sposób jej powierzchnia zwiększy się o sześćdziesiąt procent.

Eksperyment został przerwany po śmierci pierwszej krowy.

Eksperyment Baty z drewnianą koleją przerwano po tym, jak drewniane tory rozjechały się pod pierwszą żelazną lokomotywą.

Oczywiście nie ma to żadnego związku z tym, że buty Baty sprzedają się rewelacyjnie.

Lata 50. i 60.: Wojna

Jan Bata walczy teraz z Marie Batovą i jej synem Tomíkiem. Bratowa i bratanek wszędzie tam, gdzie działają filie i organizacje Baty (ponad trzydzieści państw), oskarżają go o bezprawne przejęcie majątku po Tomášu Bacie. Ich walka jest opisywana przez całą zachodnią prasę. Wskutek intrygi prawno-medialnej Jan zostaje nawet aresztowany w Nowym Jorku na dwa tygodnie.

Jest wyczerpany. Nie ma zdrowia i pieniędzy. Procesy trwają piętnaście lat. W końcu w 1962 roku zrzeka się znacznej części majątku na rzecz Marie i Tomíka. Umiera w 1965 roku w São Paulo.

W kilkudziesięciu krajach działa po kilka różnych spółek Baty, na przykład tylko we Francji – osiem, każda z nich ma firmy córki, które kontroluje. Nad całością czuwa syn Tomíka – Thomas Bata.

Bata Shoe Organization na własne potrzeby wydaje czasopismo „The Peak” (Szczyt).

Rok 1959: Zemsta – kolejny akt

Malarz plakatów jest już po kilku aktach zemsty. Wydał na nowo Botostroj, wydał Zdradę rodziny Batów, wydał Batyzm w skrócie. Teraz drukuje Prawdziwą twarz batyzmu, gdzie zebrał relacje dawnych pracowników Baty.

„Pracowałem w budynku numer 31. Mistrz zmiany częstował nas przezwiskami, których nie da się powtórzyć. Gdy dostałem telegram, że umarła mi córeczka, prosiłem mistrza o wolne na pogrzeb. »Co byś tam robił, do dupy pojedziesz, dziecka nie wskrzesisz. Spieprzaj, nikt za ciebie nie dokończy planu«. Nie wiem, jak wróciłem do maszyny, bo przez łzy nic nie widziałem. Mimo gróźb pojechałem na pogrzeb. Nie da się opowiedzieć, co potem przez trzy lata wycierpiałem” (A. Wagner).

„Bata zwrócił się do naszych rodziców, żeby sprzedali mu ich ukochany sad. Odmówili, przecież na owoce w nim czekali dwadzieścia lat. Ja, brat i siostra byliśmy już na swoim i pracowaliśmy u Baty. Kierownik kadr zagroził nam, że jeśli nie zmusimy rodziców do sprzedania ziemi, możemy jutro już nie przychodzić do pracy. Więc przymusiliśmy naszego biednego ojca, który płacząc, sprzedał tę ziemię za jedną piątą ceny, bo taki kaprys miał pan Bata” (Josef i František Hradilowie).

Analizując dokumenty, autor ujawnia, że w latach 1927–1937 nie znajdzie się ani jednego pracownika, który przeszedłby od Baty na emeryturę. Załogę odmładzano systemowo: pracownicy byli zwalniani z byle powodu co najmniej na dziesięć lat przed emeryturą.

„Tak epoka łamała ludzi, tak ich poniżał dawny reżim” – dodaje Turek.