GottlandTekst

Z serii: Reportaż
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Gottland
Gottland
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 58,90  47,12 
Gottland
Gottland
Audiobook
Czyta Krzysztof Wakuliński
25  18,50 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dalej rok 1925: Bataman

Tomáš Bata zakłada swoją pierwszą szkołę. Robi to z przymusu: – Ponieważ – wyjaśnia – nie są znane przypadki, aby najlepsi nauczyciele w tym kraju stali się milionerami. Najczęściej są biedakami.

Daje więc ogłoszenie, że przyjmie sześciuset chłopców w wieku lat czternastu, i tak powstaje jego Szkoła Młodych Mężczyzn. Uczeń w szkole musi się sam finansować. Przez osiem godzin dziennie zarabia w fabryce na jedzenie, internat i ubranie, cztery godziny się uczy. Jakakolwiek pomoc pieniężna od rodziców jest zakazana. Tygodniowo uczeń dostaje sto dwadzieścia koron, wydaje siedemdziesiąt, a resztę zbiera na swoim koncie. Wszystko jest tak pomyślane, że gdy młody mężczyzna w wieku dwudziestu czterech lat wróci ze służby wojskowej do Baty, będzie miał na koncie sto tysięcy koron. Wychowawcy w internatach kontrolują dzienniczki wydatków. Kontrolują też chłopców, czy trzymają ręce na kołdrach. Wszyscy mają pogadanki o higienie i onanizmie.


1928. Prezydent Czechosłowacji Tomáš Garrigue Masaryk podczas odwiedzin w najnowocześniejszej fabryce w kraju. W środku – minister spraw wewnętrznych Jan Černý, po prawej – Tomáš Bata (za: Milan ­Zelený Cesty k úspěchu. Trvalé hodnoty soustavy Baťa; dzięki ­uprzejmości prof. ­Milana Zelenego)

Ręce na kołdrze będzie trzymał najlepszy sportowiec świata w 1952 roku Emil Zátopek. Będą je też trzymali: znany (za czterdzieści lat) pisarz Ludvík Vaculík oraz wybitny przedstawiciel czeskiej nowej fali w kinie (za czterdzieści lat), reżyser Karel Kachyňa. Reżyser zacznie u Baty od stanowiska zamiatacza, a skończy jako zawodowy kreślarz. – Byłem batamanem – powie na początku XXI wieku. – Wie pan, w Zlínie nauczyłem się walki z lękiem.

Każdy uczeń Baty to bataman.

Batamanem można się stać przez posłuszeństwo i pracę.

Rok 1926: Człowiek

Tomáš instaluje nowe taśmy produkcyjne, aby „każda jednostka ludzka została automatycznie zapędzona do jak największej wydajności”. Jeśli jeden pracownik przy taśmie nie nadąża, pas zatrzymuje się i na ścianie zapala się czerwona żarówka. Dzięki sygnalizacji cały oddział widzi nie tylko to, że musi przerwać pracę, lecz także to, kto zawinił. „W swojej pracy nie mam na myśli tylko budowania fabryk, ale ludzi. Buduję przecież człowieka” – notuje Tomáš.

Rok 1927: Sygnały

Prasa pisze, że jedno auto przypada na trzydziestu pięciu mieszkańców, co jest najwyższym wynikiem w całej Czechosłowacji.

Racjonalizacji poddaje się wszystko: żeby nie wołać kierowników oddziałów do telefonu i nie przekrzykiwać maszyn, dzwonek nadaje sygnały alfabetem Morse’a. Każdy z szefów ma swój sygnał Morse’a, który słyszy nawet w ubikacji. Budynki fabryczne mają numery, aby nie można było się zgubić. Wszystkie drzwi w budynkach są także ponumerowane. Numery mają też uliczki na terenie zakładu.

Przez 21. idzie się do VIII/4a.

Rok 1927: Uraz

W dziale reklamowym pracuje malarz plakatów. Kiedy razem z kolegą przynosi Tomášowi Bacie narysowany projekt, ten depcze plakat i nawet nie mówi, czego się spodziewał. Za drugim razem Bata opiera brystol ukośnie o ścianę i skacze w sam jego środek (też nic nie wyjaśnia). Za trzecim – trzydzieści projektów plakatów rzuca na ziemię, skacze po nich, kopie papier i wreszcie je opiniuje: – Co za idiota to malował?!

Malarz plakatów nazywa się Svatopluk Turek i uraz, którego teraz doznaje, sprawi, że za kilka lat zacznie pisać o Bacie mściwe książki.

Rok 1929: Powietrze

Tomáš rozszerza znajomości, jego firma jest już spółką akcyjną znaną na świecie. Osobisty gość Baty sir Sefton Branker ukazuje rozpromienionemu Tomášowi rzecz, która doprowadzi go do śmierci.

Sir Branker jest szefem lotnictwa cywilnego Wielkiej Brytanii i przyleciał zademonstrować w Zlínie najnowszy jednosilnikowy samolot firmy De Havilland, z trzema miejscami w ­środku. Na Tomášu robi on takie wrażenie, że kupuje od razu cztery.

Powstaje lotnisko, samoloty Baty będą latały po całej Europie. Niedługo powstanie fabryka i ruszy produkcja sportowych samolotów marki Zlín.

Lecąc nad miastem, Tomáš zauważa łączkę otoczoną lasem: – To byłby ładny cmentarzyk – mówi do pilota.

Rok 1930: Mleko

Tomáš jest dumny: skończył tylko szkołę podstawową, nie ma żadnego tytułu, poza napisem SZEF na drzwiach gabinetu, a jest autorem pierwszego podręcznika pod tytułem Wszyscy wzbogaceni. Powstaje Akademia Handlowa Tomáša Baty.

Wali butem w biurko, gdyż jeden ze studentów za zarobione przez siebie pieniądze pojechał autem aż do Pragi na występ amerykańskiej tancerki Josephine Baker – pionierki striptizu. Od tamtego czasu: pracownikom i studentom nie wolno wysiadywać w gospodach; picie jakiegokolwiek alkoholu, nawet piwa na terenie zakładów jest zakazane; zaleca się mleko.

Dalej rok 1930: Radość życia

Bata rozpoczyna swoje eksperymenty ze społeczeństwem kapitalistycznym.

Wprowadza pięciodniowy tydzień pracy z wolnymi sobotami. Robotnicy nie będą już pracować osiem godzin, od siódmej do piętnastej. Teraz będą pracować do siedemnastej, lecz za to od dwunastej będą mieli dwugodzinną przerwę. Kobiety mogą wtedy wrócić do domu i ugotować obiad, ale Bata nie widzi w tym sensu, gdyż zbudował wielkie stołówki i dom towarowy, w którym jest wszystko.

– Kobiety – mówi – nie będziecie musiały nawet robić weków, Bata zrobi je za was.

Mężczyźni i kobiety w czasie przerwy mogą robić, co chcą, jednak zaleca się:

1) leżenie na trawnikach na placu Pracy (przy dobrej pogodzie);

2) nieuleganie bezczynności (więc najlepiej czytać, z jednym wszak zastrzeżeniem: NIE CZYTAJCIE ROSYJSKICH POWIEŚCI – głosi hasło, wymyślone przez Batę, na murze filcowni. Dlaczego? Odpowiedź Baty – na murze gumiarni: ROSYJSKIE POWIEŚCI ZABIJAJĄ RADOŚĆ ŻYCIA);

3) korzystanie z kina przy złej pogodzie (bo Bata w środku miasta wystawił już największe kino w Europie Środkowej na ponad dwa tysiące miejsc, bilet kosztuje symboliczną koronę);

4) wyrównywanie opóźnień w pracy, niezdarni mają w czasie przerwy nadrabiać przy maszynach swoje zaległości.


1933. Produkcja obuwia (Moravský zemský archiv v Brně, Státní okresní archiv Zlín, FA obalka c. 1099, por. c. 2)

Związki zawodowe i Komunistyczna Partia Czechosłowacji twierdzą, że tak naprawdę właśnie po to Bata wymyślił tę przerwę – dla dodatkowej darmowej pracy. Strajki są dławione, a ludzie bezwarunkowo wyrzucani z zakładu.

Rok 1931: Grafologia

Tomík, lat siedemnaście, wraca z Zurychu, gdzie przez ostatni rok był kierownikiem wielkiego sklepu. Zostaje kierownikiem domu towarowego w Zlínie. Kłóci się o coś z ojcem. – Jeszcze tatuś pożałuje – mówi i pisze list do największego konkurenta Baty z USA, firmy Endicott Johnson.

Proponuje swoje umiejętności. Potem składa papier, ale listu nie wysyła. Kartkę znajduje matka. Pokazuje ją mężowi, bo kazał się zapoznawać ze wszystkim. Tomáš triumfuje: ma fantastycznego syna, który zawsze sobie poradzi!

Natomiast brata ma idiotę. Jan Antonín, syn drugiej żony ojca, jest o dwadzieścia lat młodszy. Tomáš wymyśla mu od durniów przy załodze i częstuje kopniakami, tak jak pozostały personel.

Jakiś czas temu zamówił u londyńskiego grafologa czeskiego pochodzenia Roberta Saudka analizy pisma najbliższych współpracowników. Trzyma je pod kluczem, aby ofiary nic o tym nie wiedziały. Znajdzie je w archiwach Egon Erwin Kisch (w 1948 roku zacznie pisać reportaż Fabryka butów, ale po napisaniu pierwszej strony umrze na serce).

Analiza grafologiczna numer dziesięć – Jana – wypada jak list gończy.

„1. Uczciwość: niepewny. Jeżeli jest pańskim urzędnikiem, nie chciałbym go podejrzewać na podstawie przedstawionego mi pisma, ale muszę powiedzieć, że nigdy bym go nie polecił.

2. Inicjatywa: łasy na doraźne sukcesy, inicjatywa o charakterze agresywnym. Nie jest szantażystą, ale ma ku temu skłonności.

3. Bezpośredniość: na pozór szczery, gdyż przeważnie popada z ludźmi w konflikty. Równocześnie hipokryta.

4. Właściwy osąd: absolutna nierzeczowość.

5. Możliwości rozwoju: gdyby mu pan zostawił swobodę, rozwinąłby się w sensie raczej negatywnym”.

(Tę swobodę Jan A. Bata dostanie od losu za pół roku. Przerazi ludzi bardziej niż jego brat).

Tymczasem Tomáš Bata musi urządzić miejsce pod leśny cmentarzyk.

Kwiecień 1932 roku: Otwarcie

– Przyzwyczailiśmy się patrzeć na cmentarz jako miejsce, gdzie trzeba przychodzić, by lamentować. A przecież cmentarz ma, jak wszystko na świecie, służyć życiu. Dlatego powinien tak wyglądać, aby nie straszył, aby żywi mogli go odwiedzać w spokoju i radości. Należałoby tam chodzić jak do parku. Pobawić się, posiedzieć i wspomnieć dobrze zmarłych – tymi zdaniami Tomáš Bata otwiera Leśny Cmentarz w Zlínie.

(Chyba nie przychodzi mu do głowy, że będzie na nim pierwszym nieboszczykiem).

12 lipca 1932 roku, rano: Mgła

Kiedy o czwartej rano przyjeżdża na swoje prywatne lotnisko w Otrokovicach, zalega gęsta mgła. Upiera się, by lecieć. Pilot prosi, żeby poczekać. – Nie jestem przyjacielem czekania – odpowiada mu pięćdziesięciosiedmioletni Tomáš.

 

Startują i po siedmiu minutach przy prędkości stu czterdziestu pięciu kilometrów na godzinę samolot Junkers D 1608 uderza w komin fabryki. Samolot rozpada się na trzy części, a złamane żebro wbija się w serce Tomáša Baty.

„Rozkazy Tomáša Baty były świętością. Tylko on sam stał ponad nimi. Pewnego dnia wydał rozkaz samemu sobie i od tego umarł” – napisze Kisch.

Pół godziny później: Szef

Gdy trzydziestoczteroletniego brata zawiadamiają o katastrofie, ten bierze słuchawkę telefonu i dzwoni do dyrektora fabryki. „Tu mówi szef” – przedstawia się. Bez zmrużenia powiek używa tytułu brata, co otoczeniu wydaje się bluźnierstwem. Mówi się, że wiadomość o śmierci Tomáša uznał za znak od Boga i dlatego zaczął sobie wyobrażać, że jest najważniejszym człowiekiem na świecie.

13 lipca 1932 roku: Koperta

W sądzie okręgowym w Zlínie otwarta zostaje koperta z ostatnią wolą Tomáša. Obecni są dyrektorzy firmy, żona, syn i brat. Osiemnastoletni Tomík otrzymuje od ojca gotówkę, Marie Batová – gotówkę i nieruchomości. Druga koperta ma napis: „Dla Jana A. Baty” i datę sprzed roku. Tomáš pisze, że wszystkie akcje firmy Bata SA Zlín sprzedał Janowi.

Jan otwiera usta i nie może uwierzyć, że od roku jest właścicielem Zlína i wszystkich zagranicznych filii! (Dyrektor fabryki, który jako jeden z niewielu wiedział wcześniej o tym pomyśle, pytał Batę o przyczynę tak zaskakującej decyzji. – Największa kanalia w rodzinie kradnie jednak mniej niż najuczciwszy obcy – miał odpowiedzieć szef).

Zgodnie z ostatnią wolą Jan ma zarządzać też przedsiębiorstwem w kraju i za granicą. Dłuższą chwilę nie mówi nic, ale się opamiętuje. Na wszelki wypadek dopisuje do oświadczenia zmarłego, że rok temu kupił wszystko „zgodnie z umową ustną”. Umowa ustna, według prawa, zwalnia od podatku, a więc całość może sprawiać wrażenie, jakby była prawdziwa – w urzędach nie musiało być śladu po transakcji.

Od 1932 roku: Nowa era

Dwaj wysłannicy Baty lecą sprawdzić możliwości sprzedaży w północnej Afryce. Przysyłają do Zlína dwa odmienne telegramy. Pierwszy z nich pisze: „Tutaj nikt nie nosi butów. Żadnej możliwości zbytu. Wracam do domu”.

Drugi telegrafuje: „Wszyscy są bosi. Ogromne możliwości zbytu, przyślijcie buty jak najprędzej”.

Buty Baty zdobywają świat, a firma obrasta we własną mitologię.

W nowej erze ciągle będzie się też operować statystyką: za Tomáša 24 przedsiębiorstwa, za Jana 120; za Tomáša 1045 sklepów, za Jana 5810; za Tomáša 16 560 zatrudnionych, za Jana 105 700.

Rok 1933: Kozioł

Trwa światowy kryzys lat trzydziestych. Firma jest świetnym kozłem ofiarnym.

W Niemczech podwyższają cła na buty i ogłaszają, że Jan Antonín Bata to czeski Żyd. Dziesiątki jego karykatur zdobią nazistowskie czasopisma. RABBI BATA MÓWI WSZYSTKO! Dyrektor Baty w Niemczech przyjeżdża do Zlína sprawdzić korzenie rodziny. Są katolickie od siedmiu pokoleń szewców, na więcej nie ma dokumentów. Wraca do Berlina i daje ogłoszenie do gazet o pochodzeniu Baty. Przesłuchuje go gestapo. Jan postanawia natychmiast sprzedać niemiecką fabrykę. We Francji fabryka działa od roku, a konkurencja rozpoczyna niewiarygodną kampanię: BATA – NIEMCEM. Wielkie fotografie na murach ukazują Jana jako prototyp Prusaka, ma jasne włosy i niebieskie oczy. We Włoszech konkurencja rozpuszcza pogłoskę, że Bata w czecho­słowackich gazetach atakuje Mussoliniego. W Polsce – że co roku odwiedza Zlín jakaś tajna komisja radziecka: BATA ­POMAGA SOWIETOM.

Od pięciu lat – mimo kryzysu – Czechosłowacja jest na pierwszym miejscu w eksporcie obuwia skórzanego na świecie.

Rok 1933: Zemsta – I akt

Malarz plakatów wydaje powieść Botostroj (Maszyna do robienia butów). Nazwisko Bata w niej się nie pojawia, ale wszyscy są przekonani, że to ostra krytyka batyzmu.

Jan Bata skarży Svatopluka Turka do sądu, który nakazuje zniszczenie wszystkich niesprzedanych egzemplarzy powieści. Dwieście komend żandarmerii prowadzi przeszukania we wszystkich księgarniach w kraju. (Jak twierdzi Turek, żandarmów doglądają kierownicy sklepów Baty, bo ma on w państwie aż tak uprzywilejowaną pozycję).

Wiele czasopism broni książki. Wtedy firma Bata wycofuje z nich swoje reklamy. Na przykład „Právo lidu” odzyskuje je, kiedy po pozytywnej recenzji drukuje nową – negatywną.

(Botostroj wyjdzie na nowo za dwadzieścia lat, kiedy w kraju zmieni się ustrój. Wtedy też Turek znajdzie w zlínskim archiwum Baty ponad osiemdziesiąt donosów na swój temat. Bata najwyraźniej próbował go osaczyć. Turek napisze potem, że odwiedzili go przedstawiciele Baty i oznajmili, że jeśli nie wycofa się z następnej swojej książki o batyzmie, będzie zmuszony popełnić samobójstwo).

Rok 1935: Batovky

Nowych ulic w Zlínie przybywa tak szybko, że nie starcza dla nich nazw. Ulice nazywają się więc Zálešná I, Zálešná II, Zálešná III aż do Zálešnej XII. Najwięcej jest ulic Podvesnych – aż siedemnaście.

Batowie od 1912 roku budują domy dla pracowników, ale teraz Jan Bata ogłasza międzynarodowy konkurs architektoniczny na dom mieszkalny dla robotniczej rodziny. Zgłasza się niemal trzystu architektów. Wygrywa dom Szweda Ericha Svedlunda. Jeden dom dla dwóch rodzin. Na tygodniowy czynsz trzeba będzie pracować tylko dwie godziny.


Marie Batová (starsza), Jan A. Bata i Tomáš junior Bata, zwany Tomíkiem (Moravský zemský archiv v Brně, Státní okresní archiv Zlín, FA obalka c. 2650, por. c. 2)

– Robotnik posiadający dom przechodzi zupełną transformację – mówi Jan do kierowników.

Takie poglądy światła burżuazja na Zachodzie ma już od czterdziestu lat. Domek z ogródkiem czyni robotnika faktyczną głową rodziny, godną tego miana, staje się on moralny i roztropny, czuje się związany z miejscem i ma wpływ na najbliższych. Jednocześnie uważa się, że robotnik pozbawiony wspólnego mieszkania typu koszarowego z innymi rodzinami – zamknięty we własnym domu – odwróci się od zbiorowych żądań.

Domki są egalitarne i modernistyczne. Wysokie na pięć metrów (a więc niskie) kostki z czerwonej cegły. Styl bez korzeni. Ludzie mówią na nie tak jak na buty: batovky. Na parterze rodzina ma osiemnaście metrów kwadratowych: pokój, łazienka i wnęka kuchenna; na piętrze drugie osiemnaście metrów: sypialnia. Dzięki Bogu, że są małe ogródki.

(– Tu się mieszka tragicznie – powie za sześćdziesiąt siedem lat Jiřina Pokorná z ulicy Bratři Sousedíků, żona elektryka wyuczonego w Batowskiej szkole. Ma już siedemdziesiąt lat. – Proszę pana, będę umierać niedługo, zresztą to chyba po mnie widać, a przez całe życie nie miałam normalnej kuchni, bo ten kąt w przedpokoju, półtora metra kwadratowego, to przecież nie jest kuchnia? – pyta.

– A dlaczego taka mała? – pytam.

– No, oni robili wszystko, żeby życie nie odbywało się w domu!

Za sześćdziesiąt siedem lat Jiřina Pokorná będzie siedziała przed czerwonym domkiem w ogródku i piła piwo zgodnie z prawem).

Domy są tak blisko siebie, że mieszkańcy, nawet gdy nie chcą, wzajemnie sprawują nad sobą kontrolę.

Do tego batovky na ulicy Padelky II są takie same jak na przykład na Padelky IX. Przybysz z początku XXI wieku będzie miał wrażenie, że jedna i ta sama ulica automatycznie sama się multi­plikuje, jak w grze komputerowej.

Koniec 1935 roku: Prorok

– Ach, samopowielające się miasto – wzdycha zachwycony gość, który odwiedza Zlín. Jest „prorokiem dwudziestowiecznej architektury”, autorem nieludzkich „maszyn do mieszkania”, nazywa się Le Corbusier. To on był przewodniczącym jury konkursu w Zlínie i jego też Jan poprosi o projekt urbanistyczny dla całego miasta. Corbusier właśnie zaprojektował gmach Centrosojuzu w Moskwie, a za kilka lat powierzy mu się projekt gmachu ONZ w Nowym Jorku.

Jan Bata pochwali się prorokowi pomysłem jeszcze większego formatu: „Chcę stworzyć na całym świecie duplikaty Zlína!”. Nie tylko w Polsce, Niemczech, Francji i Szwajcarii, gdzie takie już istnieją. Chce wyjść poza Europę.

Prorok chwali całościowy projekt urbanistyczny, który realizuje tu od 1925 roku osobisty architekt Batów, František Gahura. Jego współpracownik Vladimír Karfík – przez rok pracował u Corbusiera, rok u Franka Lloyda Wrighta w Ameryce. Zlín stanie się sławny jako pierwsze funkcjonalistyczne miasto na świecie.

Wróćmy do maja 1935 roku: Monopol

Dział socjalny ma swoich szpiegów, którzy mają donosić na kochanków. Jeśli tylko zauważą nowe więzi, stawiają parę do raportu. Firma zaleca im, żeby wzięli ślub i mieli dzieci.

Kierownik działu kadr doktor Gerbec mawia: – Dzieci to są smycze, za które trzymamy ich tatusiów.

„Bata ma monopol na ludzkie życie” – grzmią czerwone związki zawodowe.

„Za wszystkimi rządzącymi i nierządzącymi partiami w Czecho­słowacji stoi kapitalista” – pisze komunistyczne „Rudé právo”.

Rzeczywiście, przynajmniej w Zlínie ze wszystkich partii politycznych w wyborach do rady okręgowej kandydują ludzie Baty. Ziemianie na trzecim miejscu wystawiają kierownika fabryki Baty w Otrokovicach; socjaldemokracja na pierwszym miejscu – wyższego urzędnika Baty; partia ludowa na trzecim – niższego urzędnika Baty; narodowcy na pierwszym – kierownika wykańczalni butów Baty; faszyści na pierwszym – kierownika warsztatów Baty.

Rok 1936: Krok

Reklama butów na ten rok dla Europy: ANI KROKU BEZ BATY.

Wciąż rok 1936: Człowieczeństwo

Wychodzi antologia tekstów kanonicznych Jana Antonína Baty.

„Ze zgrozą zauważam, że ten nasz poczciwy lud prosty wyrasta na jałmużników.

Nauczmy ludzi, którzy stracili u nas pracę, żyć skromnie, lecz po ludzku – na własny rachunek. Żądając od państwa zasiłku dla bezrobotnych, osłabiają kraj. Bierzmy pracę, jaką nam dają, pracę za każdą cenę. Uznajmy, że przyjmowanie zasiłków jest hańbą. Zasiłek nie jest przejawem człowieczeństwa, to jest zabicie duszy człowieka. To jest korumpowanie słabych”.

Jak więc pomóc tym, którzy właśnie tracą człowieczeństwo?

Jego odpowiedź: dać sobie z nimi spokój.

Przecież ci ludzie – zgodnie z odczuciem społecznym – już dawno powinni umrzeć z głodu, a żyją.

Już Tomáš Bata w 1931 roku ostrzegał wyrzucanych z pracy robotników, że jeśli wezmą zasiłek, zamkną sobie na zawsze jakąkolwiek możliwość powrotu do jego zakładu.

Gazety piszą, że Zlín nie ma bezrobotnych. W rzeczywistości tym, którzy stracili pracę, miasto wypowiada mieszkania i zmusza, żeby powrócili do rodzinnych miejscowości. Jeśli ktoś jest komunistą lub działa w związkach, długo w Zlínie nie pomieszka. Bata tworzy prywatne kartoteki czerwonych.

Na wypadek rozruchów ma swoich ludzi – kontroluje policjantów w okolicy. Na przykład dziewiętnastu funkcjonariuszy ze Zlína, którzy mieszkają w rodzinnych domach Baty, w styczniu 1934 roku otrzymało w nagrodę obniżkę czynszu o sześćdziesiąt procent.

Komunistyczny senator Nedvěd grzmi, że w Zlínie kończy się działanie czechosłowackiego prawa.

Wracając do kryzysu. Mimo że zwolniono tysiące ludzi, liczba wyprodukowanych butów nie spadła: w 1932 roku było ich nawet o ponad milion par więcej niż rok wcześniej. „Batowski terror” – tłumaczą sukcesy komuniści.

W 1936 roku Jan Antonín ma już cztery córki, jednego syna i też żonę Marię. Niewiele wiemy o jego życiu osobistym. Poza tym, że za dwa lata przywiezie żonie z krótkiej podróży zagranicznej dopiero co wynalezione nylonowe pończochy. O czym może mówić jej przed snem?

„Nasz kraj potrzebuje naszej pracy, Maniu. Jesteśmy największym podatnikiem naszej republiki”?