Jak wychowywać dziecko?

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

Motto

Wstęp

Rozdział I. Na co należy zwrócić szczególną uwagę, budując relacje z dzieckiem

1.1. O znaczeniu emocji

1.2. Stan emocjonalny opiekunai sposoby redukcji negatywnych emocji

1.3. Inteligencja emocjonalna

1.4. Synchronizacja emocjonalna rodzica z dzieckiemw rozwoju empatii

1.5. Dlaczego warto rozwijać słownictwo dziecka

1.6. Uwarunkowania rozwoju mowy

Rozdział II. Potrzeby psychiczne dziecka i ich zaspokajanie

2.1. Potrzeba bezpieczeństwa

2.2. Potrzeba więzi emocjonalnej i przynależności społecznej

2.3. Poczucie własnej wartości

2.4. Potrzeba autonomii i sprawstwa

Rozdział III. Wychowywanie dziecka w duchu partnerstwa, dialogu i narracji

3.1 Słów kilka o wychowaniu

3.2. Jak wychować dziecko, by było optymistyczne

3.3. Odporność emocjonalna

3.4. Kreatywność i sposoby jej rozwijania

Przypisy

Copyright © 2020 for the text by Maria Molicka

Copyright © 2020 for the Polish edition by Media Rodzina Sp. z o.o.

Projekt okładki

Andrzej Komendziński

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki – z wyjątkiem cytatów w artykułach i przeglądach krytycznych – możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.

ISBN 978-83-8008-883-2

Media Rodzina Sp. z o.o.

ul. Pasieka 24

61-657 Poznań

tel. 61 827 08 50

www.mediarodzina.pl mediarodzina@mediarodzina.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Zdaj sobie sprawę z tego, do czego sam jesteś zdolny, zanim dzieciom poczniesz wykreślać zakres ich prac i obowiązków. Ze wszystkich sam jesteś dzieckiem, które musisz poznać, wychować i wykształcić przede wszystkim.

Janusz Korczak, Jak kochać dziecko

Wstęp

Rodzice i opiekunowie od dziesięcioleci zadają sobie pytania, jak wychowywać dzieci, by potrafiły cieszyć się życiem i miały dobre, satysfakcjonujące relacje z innymi oraz jakie cechy osobowości są ważne, by potrafiły radzić sobie w życiu i osiągać sukcesy. Również trwają niekończące się dyskusje psychologów i pedagogów dotyczące tego, co w przebiegu rozwoju psychicznego dziecka jest tak naprawdę ważne i czego nie wolno przeoczyć. Jakie należy stosować metody wychowawcze, które z nich są najskuteczniejsze i dlaczego?

Dzisiaj – co jest znakiem czasów, w których żyjemy – szczególną rolę odgrywa wspomaganie dziecka, aby rozwijało potencjalne zdolności i umiejętności i miało zapewniony nie tylko harmonijny, wszechstronny rozwój, ale i jego przyspieszenie. Oczekuje się od specjalistów gotowych recept, jak postępować, aby rozwinąć zdolności dziecka i tak je wychowywać, by nie stwarzało trudności i było radosne. Na naszych oczach diametralnie zmieniają się metody wychowania. Zupełnie odrzucono – i słusznie – tak popularną w XIX i pierwszej połowie XX wieku ideę wychowania posłusznego dziecka, czyli takiego, które bezrefleksyjnie realizuje polecenia tzw. autorytetów, a więc osób cieszących się uznaniem wyłącznie z uwagi na pełnioną funkcję, a nie na osobiste zasługi czy cechy osobowości. Wychowywanie posłusznych dzieci to kształtowanie ich na konformistów, ludzi kameleonów, którzy zmieniają barwę w zależności od okoliczności, ulegają wpływom większości, w rezultacie cierpią później na niemożność życia w zgodzie z samym sobą. W wychowaniu posługiwano się karami fizycznymi i psychicznymi. Wskutek ich stosowania formowano tzw. zewnątrzsterownych ludzi, czyli takich, którzy nie kierują się w swoich decyzjach uwewnętrznionymi standardami (normami), wartościami czy zasadami, lecz tym, co doraźnie zapewnia profit materialny i niematerialny (np. akceptację innych). Już w latach trzydziestych ubiegłego wieku behawioryści obalili mit kary i odkryli rolę nagrody, w wyniku czego instrumentalne metody wzmacniania pozytywnych zachowań i unikanie bodźców awersyjnych zdominowały przez dziesięciolecia wychowywanie dziecka i miały w tym zakresie absolutny prymat. W konsekwencji technikami „kija i marchewki” kształtowano osobowość wychowanków. Kiedy wreszcie udokumentowano niezwykle ważną rolę więzi emocjonalnej jako głównej bazy wszelkich oddziaływań, wówczas zwrócono uwagę na budowanie miłości w relacjach z dzieckiem. Równocześnie odkryto negatywną rolę stresu i od tego momentu wahadło wychowania przechyliło się w przeciwną stronę – postawiono na tzw. wychowanie bezstresowe, całkowicie liberalne, pozbawione uczenia przestrzegania norm, ponieważ oczekiwano, że dziecko samo je przyswoi w toku kontaktów z dorosłymi. Po latach okazało się, że taki wzorzec wychowania również nie przyczynił się do prawidłowego rozwoju osobowości. Dziś poznanie dziecka, jego potencjalnych predyspozycji, uzdolnień, jak i ograniczeń, jest punktem wyjścia dla budowania pełnych ciepła partnerskich relacji w procesie wychowania; od najwcześniejszych lat maluch uczy się życia wśród innych w atmosferze szacunku i akceptacji swojej osoby.

Na rynku wydawniczym jest wiele książek o wychowaniu, ale ich liczba paradoksalnie nie przyczynia się do zrozumienia istoty oddziaływań wychowawczych. Dlaczego tak się dzieje? Wiedza naukowa jest nieustannie wzbogacana nowymi odkryciami koncentrującymi się na jakimś wycinku badań, ukazuje meandry różnych zależności, ich wielorakie uwarunkowania, co wywołuje wrażenie chaosu nawet u uważnego czytelnika i skutkuje zagubieniem, tym bardziej że sugerowane w poradnikach zalecenia różnych autorów mogą być sprzeczne. Również doświadczenia wyniesione z własnego domu często nie przystają do tego, o czym mówią i piszą zarówno praktycy, jak i teoretycy rozwoju i wychowania, nie stanowią zatem stabilnej podstawy dla konstruowania własnych poglądów na ten temat. Można powiedzieć, że dzisiaj rodzice i opiekunowie są bardziej zdezorientowani w obliczu tej jakże ważnej problematyki jak nigdy wcześniej.

Wychowywanie dziecka jest czasem przeżywania w codzienności całego wachlarza emocji, w których odzwierciedlają się myśli i zachowania; te cudowne, z których jesteśmy dumni i które nas uszczęśliwiają, i te przykre, których się wstydzimy i chcielibyśmy o nich jak najszybciej zapomnieć. Jakże często rodzice doświadczają nie tylko radości, ale i braku satysfakcji, znużenia, odczuwają strach, gniew, złość, jednak boją się o tym mówić, by nie być posądzonymi o brak uczuć do dziecka. Świadomość opiekunów, że wczesne doświadczenia dziecka tworzą fundamenty pod jego dalszy rozwój, wywołuje wiele obaw wynikających z poczucia odpowiedzialności. Dla rodziców czas wychowywania dziecka jest okresem dorastania do nowych wyzwań, w tym tych najważniejszych, takich jak przygotowanie dziecka do przyszłego satysfakcjonującego życia wśród innych. Również, co ważne, dzięki relacjom z dzieckiem wiele mogą się dowiedzieć o sobie i to może stać się impulsem do refleksji i zmiany własnych zachowań.

Ta książka jest właśnie po to, by się zatrzymać i zastanowić, co tak naprawdę jest ważne w przebiegu rozwoju dziecka, co można zmienić we wzajemnych relacjach, by wspólnie się cieszyć z razem spędzanych chwil. Jest to także książka o tym, co nowego wnoszą badania naukowe, jak współczesne odkrycia w psychologii zmieniają poglądy na wychowanie i jak tę wiedzę można wykorzystać w praktyce. Czytelnik nie znajdzie tu gotowych recept, a jedynie podpowiedzi, co w procesie wychowania jest ważne, potrzebne, niezbędne... Nie znajdą ich Państwo dlatego, że ten proces dokonuje się w dynamicznie zmieniających się sytuacjach i każde dziecko inaczej reaguje, inaczej poznaje świat, czego innego pragnie. Jednak wiedza i kompetencje opiekuna stanowią podstawę dla współtworzenia pozytywnych relacji z dzieckiem, które dopiero poznaje świat społeczny i uczy się, jak w nim funkcjonować. W tej publikacji chcę zwrócić uwagę Państwa na najważniejsze – w mojej opinii – aspekty wczesnego rozwoju psychicznego dziecka w powiązaniu z oddziaływaniem wychowawczym, również na to, jak ono odczuwa, jak postrzega to, co się dzieje wokół, jak buduje wiedzę o innych ludziach i o sobie.

 

Książka składa się z trzech rozdziałów. W pierwszym zwracam uwagę na to, od czego należy rozpocząć budowanie pozytywnych relacji z dzieckiem oraz jak je tworzyć. Podkreślam znaczenie synchronizacji emocjonalnej, empatii, a także zasobów językowych i wyjaśniam, dlaczego właśnie te aspekty rozwoju są tak ważne dla wychowania. W drugim opisuję najważniejsze potrzeby rozwojowe dziecka oraz omawiam skutki braku ich zaspokojenia. Zbudowanie relacji emocjonalnych i zaspokojenie potrzeb dziecka są podstawowymi warunkami budującymi silne fundamenty dla dalszego rozwoju psychicznego i sprzyjają wychowaniu. W tych dwóch rozdziałach znajdziecie Państwo informacje o tym, co jest istotne we wzajemnych relacjach opiekuna i dziecka. Natomiast w ostatnim, trzecim rozdziale, zachęcam do wychowywania w partnerskim dialogu i narracji. Posługiwanie się tymi metodami zapewni prawidłowy rozwój psychiczny dziecka i stworzy stabilną podstawę dla kształtowania się jego osobowości. W tej części książki znajdziecie Państwo również informacje, jakie cechy dziecka są dziś szczególnie ważne, wszak żyjemy w dobie globalizacji, nowoczesnych technologii. Opisałam, sięgając do literatury przedmiotu, sposoby rozwijania optymizmu, odporności na stres i kreatywności. Tę ostatnią z wymienionych kompetencji proponuję wspomagać poprzez układanie opowiadań. Dzięki bajkowym narracjom tworzonym przez dziecko (na które składają się jego doświadczenia, wyobraźnia, marzenia i fantazje), rozwija ono własną kreatywność, ale nie tylko, uczy się bowiem także, że powstałą historyjkę można modyfikować, zmieniać, na nowo przeprojektować. Przećwiczenie się w różnych interpretacjach i scenariuszach będzie skutkowało bardziej elastycznymi strategiami adaptacji do zmieniających się warunków życia i wyzwań, z którymi w przyszłości przyjdzie mu się zmagać.

Jeszcze na koniec jedna uwaga natury technicznej. Otóż w niewielkich partiach tekstu zastosowałam pogrubienie. Zawarłam w nich odniesienia do literatury, stanowią one dodatkowe uzasadnienie twierdzeń je poprzedzających. Czytelnik może je oczywiście ominąć bez szkody dla zrozumienia głównego tekstu, jednak pragnęłam uwiarygodnić treści zawarte w niniejszej publikacji. Sądzę, że niektórzy z Państwa, zwłaszcza dociekliwi czytelnicy, z satysfakcją również do tych fragmentów sięgną.

Zapraszam zatem do lektury.

Rozdział I

Na co należy zwrócić szczególną uwagę, budując relacje z dzieckiem

Sama wiedza to za mało, musi ona jeszcze znaleźć zastosowania.

Johann Wolfgang Goethe

Celem, jaki stawia sobie każdy rodzic, jest zapewnienie dziecku prawidłowego rozwoju psychicznego. Dlatego w tym rozdziale skoncentrujemy się głównie na emocjach, które odpowiadają za harmonijny rozwój, również na roli opiekuna w budowaniu więzi z dzieckiem i wspomaganiu rozwoju jego słownictwa. Są to czynniki, które zarówno oddziałują korzystnie na jego rozwój psychiczny, jak i sprzyjają procesowi wychowania, są zaczynem w procesie budowania wzajemnej więzi.

Kształtując relacje z dzieckiem, tak by autentycznie z nim być blisko, to znaczy wzajemnie darzyć się miłością i rozumieć, należy sięgnąć po wiedzę o emocjach. Proces wychowania przebiega w określonej atmosferze emocjonalnej i od niej zależy, czy związki między dzieckiem a rodzicem będą oparte na strachu, gniewie, wstydzie, poczuciu winy, czy przeciwnie – na radości, miłości, zadowoleniu i przede wszystkim wzajemnej akceptacji. Dlatego proponuję, by na początku naszych rozważań skupić się na problematyce emocji, które tworzą korzystną lub nie przestrzeń, na bazie której tworzą się relacje i kształtują zachowania tego dużego i tego małego człowieka.

Pojęcie główny opiekun będzie stosowane zamiennie z pojęciem rodzic; poprzez to podkreślony zostaje nie tyle biologiczny związek z dzieckiem, co psychiczna z nim więź.

3.1. O znaczeniu emocji

Psychologowie przez lata spierali się, czy emocje występują wcześniej w stosunku do procesów myślenia, czy może pojawiają się równolegle. Ten dylemat nie był tylko sporem akademickim, ale miał ogromne znaczenie dla określenia roli emocji bądź myślenia w kierowaniu zachowaniem, tym samym stawał się podstawą do udzielania takich lub innych rad, sugestii i wskazówek w wychowaniu.

Powszechnie dominuje opinia, że o naszym jestestwie decyduje myślenie, czego najlepszą egzemplifikacją jest nieśmiertelna formuła francuskiego filozofa Kartezjusza cogito, ergo sum (myślę, więc jestem). Jednak dziś nauka przyznaje emocjom należne im miejsce, choć wcześniej przez zwolenników pewnych teorii psychologicznych były spychane na margines, a przecież są one odpowiedzią na oddziaływania zewnętrzne i wewnętrzne, poprzez to mają nie do przecenienia wpływ na zachowanie. Uchylenie rąbka tajemnicy dotyczącej wzajemnych zależności między emocjami, zachowaniem a myśleniem pozwoli lepiej zrozumieć, jak oddziałują na rozwój i zdrowie dziecka.

Zmiany dokonujące się w trakcie rozwoju psychicznego obejmują wiele obszarów, takich jak spostrzeganie, pamięć, uwaga, myślenie, również mowa i komunikacja, oraz rozwój emocjonalny, społeczny i osobowości. Mały człowiek od urodzenia stopniowo, z mozołem buduje w umyśle obraz świata społecznego i fizycznego. Dzieje się to dzięki procesom, za pomocą których poznaje świat, a są to wrażenia, spostrzeżenia, myślenie, ale nie tylko. Emocje są ewolucyjnie wcześniejszym mechanizmem adaptacyjnym człowieka do środowiska niż myślenie, one konstruują podstawę, na której budowana jest wiedza, i cały czas ją współtworzą.

To dzięki emocjom – o czym pisał już Roy Baumeister – uczymy się, czego unikać, a czego pragnąć, one bowiem trwale naznaczają całe nasze doświadczenie[1]. Są jak muzyka filmowa, która nieodłącznie ilustruje, naznacza wydarzenia rozgrywające się na ekranie, poprzez co pozwala je nie tylko odczuć, przeżyć, ale i zapamiętać, także rozumieć ich znaczenie w kontekstach codzienności.

Jeśli emocje są takie ważne, to co o nich dziś wiemy?

Neuropsychologowie odkryli, że sposoby ich manifestacji mają biologiczne korzenie, wyzwalają określone zachowania, po prostu są z nimi automatycznie połączone. Tak na przykład gniew przygotowuje do walki, o czym świadczą m.in. zaciśnięte pięści, przyjęcie postawy gotowej do rozpoczęcia ataku lub nawet atawistyczne u ludzi jeżenie się włosów z tyłu głowy (na karku), dostrzegalne tylko pod mikroskopem. Jednocześnie emocji tej towarzyszą określone myśli odzwierciedlające wrogość; obwinianie kogoś lub dostrzeganie zagrożenia z jego strony... Na tym nie koniec, bo wraz z emocjami pojawiają się wegetatywne objawy, jak np. wzmożone napięcie mięśniowe, zaczerwienie twarzy, przyspieszenie oddechu i uderzeń serca. Reakcje te są odpowiedzią na zmiany, jakie zachodzą w organizmie, np. w zakresie przemiany materii, wzmożonego wydzielania niektórych hormonów, tym samym wpływają na regulację i funkcjonowanie zarówno sfery cielesnej (somatycznej), jak i psychicznej człowieka.

► Zatem nie możemy się dziwić, że cztero-, pięciolatki konflikty rozwiązują krzykiem, płaczem i pięściami. Dzieci w tym przedziale wiekowym zachowują się zgodnie z biologicznym wzorem zachowania, który związany jest z doświadczaną emocją. Hałas panujący w przedszkolu jest najlepszą ilustracją nie tylko wielości sprzecznych interesów maluchów, ale i sposobów ich rozwiązywania.

Antonio Damasio, słynny neurochirurg i badacz mózgu, dokonał podziału emocji, wyodrębnił tzw. emocje pierwotne, które bardzo wcześnie pojawiają się w rozwoju, są to strach, obrzydzenie (wstręt), gniew, złość, zdziwienie, radość, smutek. Potrafimy je rozpoznać u innych dzięki ekspresji emocjonalnej ujawniającej się w mimice i tzw. mowie ciała.

Również biologicznie zaprogramowane są inne emocje, tzw. społeczne, które służą wyłącznie adaptacji do środowiska społecznego, do świata innych ludzi, takie np. jak zażenowanie, wstyd, miłość, admiracja, zazdrość, zawiść, duma, poczucie winy, pogarda. Odczytanie ekspresji wyrażania tych emocji jest znacznie trudniejsze, i to zarówno dla postronnego obserwatora, jak i przez osobę tych emocji doświadczającą. Trudniej jest sobie je uświadomić i dlatego często przyjmujemy korzystne dla siebie wyjaśnienie własnego zachowania, które niekoniecznie jest zgodne z rzeczywistością.

► Plotkarka powtarzająca niemiłe informacje o innych nie zdaje sobie sprawy, że kieruje nią zazdrość, a nieraz i zawiść, bo gdyby to sobie uświadamiała, to oczywiście przenigdy by się tak przed innymi nie odsłoniła.

Dzieci od urodzenia żywo reagują emocjonalnie, wszak płacz noworodków jest odpowiedzią na doznawany dyskomfort, ból. Warto zwrócić uwagę, że bardzo wcześnie, bo już około drugiego roku życia, pojawiają się takie emocje społeczne jak duma, wstyd, zażenowanie i poczucie winy. Ich ewolucyjna rola polegała na ułatwianiu dzieciom przystosowania się do wymogów grupy społecznej, gdyż od nabywania tej umiejętności zależało przetrwanie. Co ciekawe, pięciolatki posiadają już zdolność odczytywania emocji z mimiki innych i to w bardzo zbliżonym stopniu jak dorośli[2]. Proszę zwrócić uwagę, jak szybko w rozwoju pojawiają się emocje u dzieci i zdolność do ich odcyfrowywania, ponieważ – jak wspomniano wcześniej – umożliwia im to szybkie przystosowywanie się do środowiska. Ponadto rozwój emocjonalny sprzyja nabywaniu różnych kompetencji społecznych, np. jest niezmiernie ważny dla komunikowania się, wszak przepływowi informacji towarzyszą emocje wzbudzane twarzą w twarz. Aby rozumieć treść wysyłanych komunikatów, trzeba umieć rozpoznawać emocje rozmówcy, a poprzez to jego intencje, przekonania, postawy... One stanowią nie tylko o pierwszym wrażeniu, jakie zrobił na nas rozmówca, ale przede wszystkim określają możliwość wzajemnego rozumienia się.

► Jakże często rodzice z oburzeniem zwracają uwagę nastolatkom: jakim tonem do mnie mówisz! Dzieje się to dlatego, że bezbłędnie odczytują zabarwienie emocjonalne zawarte w wypowiadanych słowach.

A dzieci? Pięciolatki odczuwają prawie wszystkie emocje, jakich doświadczają dorośli, jednak bardzo niewiele z nich potrafią nazwać, tym samym nie uświadamiają ich sobie. Wspomniano już, że dzieci w wieku przedszkolnym (trzy-, pięciolatki) szczególnie silnie manifestują emocje w sytuacjach konfliktowych, wówczas wyrywają sobie zabawki, krzyczą, rzucają się na ziemię itp. Dlaczego tak gwałtownie się zachowują? Bo zalewane są intensywnymi, przykrymi doznaniami, które sprzężone są z wrodzonymi wzorami zachowań. I co charakterystyczne, gdy dociekamy przyczyn ich niespodziewanego agresywnego zachowania, to okazuje się, że one nie rozumieją, dlaczego tak gwałtownie zareagowały, podają absurdalne, nieprawdziwe wyjaśnienia lub uciekają od odpowiedzi, mówiąc: nie mogę sobie przypomnieć, albo obarczają oskarżeniami ofiarę ataku. Nie uświadamiają sobie doświadczanych emocji, a nie mając w nie wglądu, nie potrafią ich kontrolować. Sterują nimi zaprogramowane ewolucyjnie emocje i egocentryczne, tylko z własnego punktu widzenia, rozumienie innych. Dopiero po czwartym roku życia dzieci rozwijają tzw. teorię innego, czyli zaczynają budować wiedzę, że ktoś inny może inaczej myśleć; odkrywają, że świat wewnętrzny innych jest różny od ich własnego. W rezultacie powoli obniża się egocentryzm w postrzeganiu i rozumieniu innych ludzi.

Ilustracją zdolności dziecka do dostrzegania, że inni mogą inaczej rozumieć jego zachowanie, jest opisana niżej sytuacja.

► Mama szuka słodkości, które wraz z młodszym synkiem schowała w kredensie, i nie może ich znaleźć. Przeznaczone były dla starszego synka, bo młodszy już wcześniej swoje skonsumował. – Gdzie się podziały czekoladki? – zwraca się mama do młodszego syna, gniewnie marszcząc brwi. On podbiega do kredensu i je natychmiast znajduje, po czym triumfalnie stwierdza: – Myślałaś, że je zjadłem! – I radośnie wybucha śmiechem.

Dzięki tej umiejętności dziecko odkrywa motywy, intencje, przekonania innych. Że nie zawsze są one prawdziwe, to już inna sprawa. Jednak domniemywanie, wyjście poza swój egocentryczny sposób rozumienia, pozwala na lepszą orientację w środowisku społecznym, sprzyja przystosowywaniu się do innych. Stopniowo dzięki emocjom i poznawaniu reakcji otoczenia dziecko uczy się norm postępowania i sprawowania kontroli nad sobą; w coraz większym stopniu uświadamia sobie przyszłe konsekwencje własnych zachowań i w rezultacie coraz lepiej zarządza własnymi emocjami.

 

A jaki udział mają emocje w sterowaniu zachowaniem dorosłych? Przecież my również często nie rozumiemy swego zachowania emocjonalnego, zadając sobie pytanie post factum: Co mnie podkusiło? Chociaż wnikliwi, postronni obserwatorzy mogą trafnie odczytać emocjonalne przyczyny naszego postępowania. Rodzi się zatem uzasadniona obawa, że jesteśmy w wysokim stopniu ubezwłasnowolnieni przez uwarunkowane programem ewolucyjnym wrodzone emocje.

Czy rzeczywiście one nami rządzą? A jeśli tak, to w jakim stopniu?

Za chwilę wspólnie rozsupłamy ten węzeł niewiadomych. Antonio Damasio, którego podział na emocje pierwotne i społeczne został wyżej zaprezentowany, wyodrębnił jeszcze inny ich rodzaj, a mianowicie uczucia. Są to takie emocje, które potrafimy nazwać, do których mamy świadomy dostęp. Możemy je analizować, zastanawiać się nad przyczynami je wywołującymi i wpływać myślami na zmianę w ich odczuwaniu. Umiejętność zarządzania (kierowania) własnymi emocjami bazuje na uczuciach. W tym właśnie momencie (uświadomienia sobie własnych afektów) dochodzi do spektakularnego przejęcia władzy nad emocjami przez myślenie.

Zilustruję to przykładem.

► Osoba ignoruje mnie, pomijając w rozmowie, nie patrząc na mnie lub robiąc lekceważące miny, gesty, gdy zabieram głos. W rezultacie odczuwam zażenowanie, złość, poniżenie, cierpi na tym moja godność. W takiej sytuacji mogę ujawniać emocje, np. poprzez agresywne zachowanie skierowane na tę osobę i mówienie jej różnych złośliwości, co pogłębi konflikt, lub emocje stłumić. W tym drugim przypadku będę w dalszym ciągu je odczuwała, często jeszcze spotęgowane przez wstyd, że nie potrafiłam sobie poradzić. W obecności osoby ignorującej negatywne emocje będą one szczególnie silne i nawet mogą skutkować poczuciem bezsilności. Mogę też zachować się inaczej, nazwać odczuwane emocje i zastanowić się, co je spowodowało i kto za ten stan odpowiada. Dalsze działanie będzie skoncentrowane na poszukiwaniu rozwiązania problemu, rozmowie z tą osobą, znalezieniu wsparcia u innych itp. W tym wariancie zachowanie nie będzie emocjonalne, impulsywne, lecz przemyślane, strategiczne i pomoże poradzić sobie z problemem, a w konsekwencji i z przykrymi emocjami. Musimy umieć podejmować określone działania wobec osób raniących nas, by obronić się i w rezultacie poczuć satysfakcję, że umiemy poradzić sobie bez przemocy. Początkowo należy rozwiązywać takie sytuacje w obecności osób dających nam wsparcie. Często wystarczy zrozumieć przyczynę czyjegoś zachowania, bo zdarza się, że ten ktoś nie miał zamiaru nas obrazić, popełnił gafę itp. Wyjaśnienie motywów zachowania krzywdzącego innych sprzyja wybaczeniu i poprzez to również redukcji przykrych uczuć.

Uświadomione emocje to uczucia. Inaczej ujmując to zagadnienie, można powiedzieć, że dotarcie do emocji umożliwia świadomą refleksję nad nimi, co sprzyja skutecznym sposobom obniżania ich poprzez znalezienie rozwiązania problemu. Koncentracja na intelektualnym rozpracowaniu wydarzeń powoduje też, że doznawane emocje pozostają w tle, są jakby na drugim planie, a wówczas łatwiej jest nimi kierować. W innym przypadku to one sterują nami i skutki tego mogą być opłakane, bo „wkręcamy się” w awantury, ba, nawet niekiedy może dochodzić do rękoczynów. Poza tymi trzema rodzajami emocji (pierwotne, społeczne i uczucia) wspomniany badacz Antonio Damasio uwzględnił jeszcze nastroje, czyli emocje tła.

Powiedzieliśmy już, że w trakcie rozwoju początkowo emocje zarządzają zachowaniem, ilustracją tego były – wspomniane wcześniej – konflikty przedszkolaków, później odpowiedzialność za sterowanie sobą przejmuje myślenie, jednak ono zawsze pozostaje pod silną presją emocji, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

Drążąc ten temat, warto postawić kolejne pytanie, tym razem o przyczyny wzbudzania emocji.

Co je wyzwala? Czy są tylko reakcją na najróżniejsze bodźce, np. wywołujące strach (hałas, ból), zagrożenie oraz niezaspokojone potrzeby (np. głód, pragnienie, brak snu)?

Otóż nie, uczymy się bodźców skojarzonych z emocjami, naznaczając je pozytywnymi bądź negatywnymi odczuciami, uczymy się również zachowań; utrwalamy te, które dostarczają przyjemności bądź tylko obniżają przykre napięcie emocjonalne, a unikamy tych, które wyzwalają negatywne. Wynika z tego, że bez emocji nie byłoby rezultatów w postaci uczenia się, unikania bodźców wzbudzających przykre doznania i utrwalania tych, które wyzwalają przyjemne lub chociażby umożliwiają uniknięcie przykrych bądź obniżenie ich siły.

Niezwykłe jest błyskawiczne tempo uczenia się bodźców czy zachowań zagrażających i tych, które im tylko towarzyszą, przypadkowo współwystępując z przykrym doznaniem emocjonalnym. Analogicznie przebiega proces skojarzeń z bardzo przyjemnym bodźcem, zachowaniem, a później te, które im towarzyszyły, również wyzwalają pozytywne emocje.

► Przykładem ilustrującym uczenie się przypadkowych bodźców na skutek skojarzenia jest strach małych dzieci przed białym fartuchem, w który ubrana była pielęgniarka podczas wykonywania iniekcji. Później dzieci mogą obawiać się piekarza lub rzeźnika wyłącznie ze względu na ich kolorystycznie podobny strój.

Problematyka emocji jeszcze bardziej się komplikuje, ponieważ skojarzenia emocjonalne mogą mieć wymiar somatyczny, np. osoba odczuwa dyskomfort jelitowy w określonej sytuacji i nie wie, dlaczego ma takie doznania. Zostały uprzednio nabyte na zasadzie skojarzenia i ostrzegają przed powtórzeniem się zagrożenia. Antonio Damasio nazwał je markerami somatycznymi (inaczej – odczuciami trzewnymi). Tworzą się na bazie nieświadomych skojarzeń, wynikają z ubiegłego negatywnego doświadczenia, czyli ze skojarzenia obiektów, sytuacji itp. z wegetatywnymi odczuciami pochodzącymi z jelit. Markery te nie są uświadamiane, jednak okazuje się, że wpływają na działanie. Jeśli osoba doznaje przyjemnych odczuć trzewnych np. przed podjęciem określonej decyzji, to wówczas pozytywnie ją ustosunkowują do niej, a jeśli odczucia somatyczne są negatywne, to zniechęcają. Większość podejmowanych decyzji opiera się o pamięć skojarzeniową, która pojawia się automatycznie i może wpływać na interpretowanie tego, co się aktualnie dzieje.

Markery somatyczne według Antonio Damasio to informacje na temat wartości emocjonalnej (dodatniej lub ujemnej) poszczególnych działań czy czynności. Jeśli wykonywana czynność jest związana z takim markerem, to ta informacja zakodowana została w brzusznej przyśrodkowej korze przedczołowej[3].

Niektórzy to nieświadome, zakodowane doświadczenie nazywają intuicją rozumianą jako wiedza, którą posiada jednostka bez udziału świadomego rozumowania. Przecież ubiegłe doświadczenie naznaczone jest emocjami (np. czynności, zadania, osoby, głosy, dźwięki, zapachy, smaki) i wpływa na zachowanie. Intuicję można też rozumieć inaczej, a mianowicie jako umiejętność „czytania” mowy ciała, co pozwala domyślać się intencji danej osoby.

Jak wynika z tych rozważań, uczenie przebiega nie tylko pod kontrolą świadomości, ale również poza nią, wówczas nosi nazwę uczenia ukrytego, odpowiada za doznawanie wielu emocji zarówno przykrych, jak i pozytywnych, przy czym osoba nie rozumie przyczyn ich odczuwania. Mózg zachowuje w pamięci emocje powiązane z ważnymi zdarzeniami, są to m.in. wspomniane markery somatyczne, które ujawniają się w postaci jelitowych odczuć. Uczymy się zachowań, którym towarzyszą przyjemne emocje, również uczymy się unikania takich zachowań, które skojarzyły się z nieprzyjemnymi, oraz takich, które pozwalają choć trochę obniżyć przykre emocje.

A oto przykłady ilustrujące powyższy mechanizm.

► Mama wraz z małą dwuletnią córeczką wchodzi na plac zabaw. Dziecko podbiega do huśtawek i mama z przerażaniem spostrzega, że inne dzieci szybko z nich schodzą i uciekają, bo jej córka, obnażając zęby, grozi im pogryzieniem. Po chwili dziewczynka z miną zwycięzcy zajmuje huśtawkę. Prawdopodobnie wcześniej, będąc z opiekunką, gryzła dzieci i tym sposobem utrwaliła zachowanie pozwalające jej na szybkie zajęcie miejsca na obleganej huśtawce.

► Dwulatek cierpi na lęki nocne, objawia się to tym, że niedługo po zaśnięciu przerażająco krzyczy; dramatycznym zachowaniem sygnalizuje, jak bardzo przeżywa swój strach. Matka przybiega do łóżeczka, bierze dziecko na ręce, które jest w półśnie, tuli, głaszcze i by odwrócić uwagę od przeżywanych emocji, wysadza je na nocniczek, cały czas je obejmując. Lęki nocne stopniowo ustępują, są coraz rzadsze i po kilku miesiącach znikają bez śladu. Jednak to dziecko, będąc już w wieku szkolnym i później w wieku dorastania, gdy we śnie zaczynają pojawiać się treści lękowe, budzi się i wstaje do toalety. Skojarzyło oddawanie moczu z sygnałami pojawiającego się koszmaru, dzięki czemu nie cierpi z powodu nocnych lęków.

W ciągu życia uczymy się łączyć, kojarzyć nowe bodźce i zachowania z konkretnymi emocjami. Wcześniej obojętne dźwięki, barwy, osoby, obiekty, sytuacje czy inne czynniki mogą stać się tymi, które wyzwalają silne negatywne lub pozytywne emocje. Przy czym nie jest łatwo później je usunąć, bo emocje mają niezwykłą siłę ich zabarwiania i utrwalania. Ponieważ właśnie to szybkie, a nieraz i błyskawiczne tempo uczenia się związane z silnymi emocjami przyczyniło się do przetrwania naszego gatunku, ostrzegając przed zagrożeniem czy towarzysząc zaspokajaniu ważnych potrzeb.