Razem ze słonkiem. PrzedwiośnieTekst

Z serii: Razem ze słonkiem #1
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Razem ze słonkiem. Przedwiośnie
Razem ze słonkiem. Przedwiośnie
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 17,98  14,38 
Razem ze słonkiem. Przedwiośnie
Razem ze słonkiem. Przedwiośnie
Audiobook
Czyta Magdalena Zając Zawadzka
9,99 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Maria Kownacka

Razem ze słonkiem. Przedwiośnie

Saga

Razem ze słonkiem. Przedwiośnie

Copyright © 1986, 2021 Maria Kownacka i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.

ISBN: 9788726910605

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

www.sagaegmont.com

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Poznajemy Przyrodę
Kto pierwszy wypatrzy? Kto pierwszy usłyszy?

1 Przyjrzyjmy się śniegowi. Czy jest tak puszysty jak zimą? Może pokrywają go kryształki lodu? Jeżeli tak, to pomyślmy, dlaczego? (Słońce grzało, śnieg stajał po wierzchu, a potem zamarzł.)Wokoło pni drzew widać w śniegu zagłębienia. Takie leje. Śnieg tam stopniał. Dlaczego? Zróbmy doświadczenie. Na śniegu kładziemy w słońcu dwa kawałki papieru — biały i czarny. Okaże się, że pod czarnym papierem śnieg zaczął topnieć. Teraz sami rozwiążemy tę zagadkę. (Ciemne pnie drzew nagrzały się szybciej i od ich ciepła śnieg zaczął topnieć.)Co się dzieje z pąkami na drzewach?Czy kwitnie już leszczyna?Co robią gawrony?Kto widział pierwszego motyla? Jaki był?Może skowronki już śpiewają nad polami?Może nad rowami już kwitnie podbiał?Kto spotkał pierwszą żabę?Czy pliszka już się uwija na drodze?Sprawdź, jak linieją psy, koty, króliki. (Poczesz grzebieniem, a zobaczysz, ile będzie na nim puchu.)Kto widział w lesie kuźnię dzięcioła?A kto podsłuchał, jak po wiosennemu szumią strumyki, rzeczki, rzeki, jak kry się ocierają o siebie?Może ptaki zaczynają już śpiewać? Posłuchajcie wiosennego śpiewu ptaków! Trzeba pilnie nadstawić uszu!

NA WŁASNE OCZY
Kto na spacer wyruszy — otwiera oczy i uszy!

Przed pójściem na spacer pani powiedziała:

— Kto na spacer wyruszy — otwiera oczy i uszy!

— Ale my mamy otwarte oczy, o! o! o! I zaczęli śmiesznie oczy wytrzeszczać...

A uszy też mamy otwarte, nie zatkane!

— Wiem, wiem! Ale to jeszcze nie wszystko! — powiedziała pani i uśmiechnęła się tajemniczo.

— Po spacerze się przekonamy, kto miał naprawdę otwarte oczy i uszy.

A po powrocie wszyscy siedli sobie w kręgu na dywanie i pani zapytała:

— Co kto zauważył na spacerze?

Dziewczynie żyły, że było okropne błoto , śniegiem.

Jurek zauważył, że pies gonił kota.

Andrzej liczył taksówki, ale mu się pomyliło.

— A co zauważyliście w parku? — dopytywała się pani.

— W parku też było błoto! — powiedziała Danka.

— Ja słyszałem, że jakiś ptaszek ładnie śpiewał — powiedział Jaś.

— Jak śpiewał? Jak?—ucieszyła się pani.

— O tak: Tiu-tiu...fiii... Tiu— tiu-tiu!

— To była sikorka! Sikorki tak śpiewają! — zawołała Agatka.

— A ja jeszcze słyszałem, że okropnie krzyczały gawrony i łamały gałązki, i latały od drzewa do drzewa z patykami! — opowiadał Jaś. — One będą budowały gniazda.

— A mnie obsypał taki żółty proszek z takich frędzelkowatych bazi, co rosły na krzewie! — zawołała Agatka.

— Jak myślicie, kto miał najlepiej otwarte oczy i uszy na tym spacerze?

POZNAJEMY PTAKI

Piotr i Zosia wpadli do domu zadyszani.

— Ciociu, na naszej olszy aż się roi!...

— Co się „roi”?

— Takie ptaki, że nie wiem!

— Takie maluchne... Tyciuchne... Podśpiewują sobie: „czyk- czyk-czyk”...

— Tu mają zielone, tu żółte, tu czarne...

— Takie pstre!

— Dziobią olszowe szyszeczki! Co to za ptaki, ciociu?

A ciocia się uśmiechnęła i zanuciła piosenkę o ptaszku-maleńkim, którą znają wszystkie dzieci, pokiwała głową i powiedziała:

— Oj, smyki, smyki... To przecież...

— Czyżyki!!! — wrzasnęli razem.

Od tego wydarzenia Zosia i Piotr z wielkim zapałem rozpoznają ptaki.

Ciocia im pomaga. Założyli nawet ciekawą kartotekę w pudle po pantoflach.

Znają już wszystkie ptaki, które się gnieżdżą w ich ogrodzie lub tylko go odwiedzają. Są to ptaki polne, leśne, łąkowe, a nawet takie, które żyją nad morzem i w górach. A może i wam się to podoba? To naprawdę wielka przyjemność rozpoznawać ptaka po śpiewie, po locie, po upierzeniu, po kształcie, no i po obyczajach.

Trzeba się dobrze, uważnie przyjrzeć ptakowi (najlepiej przez lornetkę), przysłuchać się, jak śpiewa, a potem go odszukać w książce o ptakach. Stamtąd można się dowiedzieć jego nazwy i poznać, jak żyje, czym się żywi, jakie ma obyczaje i nawet jak go chronić, jak mu pomagać.

Kto potrafi, może założyć sobie śliczną, ciekawą kartotekę pod nazwą:

Ptaki, które już znam

Słowniczek

Skowronek

Ledwo się obróciło ku wiośnie — powrócił do nas skowronek — z dalekiej wędrówki do ciepłych krajów.

Żeby was zachęcić, Razem ze słonkiem będzie podawało słowniczek niektórych, często spotykanych, a mniej znanych ptaków, innych szukajcie sami, zbierajcie pocztówki i obrazki z ptakami, płyty z nagraniami ich głosów, gadki i zagadki o ptakach.

Na wsi rozpoznawać ptaki dopomogą wam leśnicy i gajowi.

Ptaki — nawet gdyby tylko fruwały i śpiewały, umilając nam życie, już zasługiwałyby na przyjaźń i ochronę. Tymczasem bywają one również niezmiernie pożyteczne.

Naprawdę warto je poznać i polubić!

Ten szary polny ptaszek, upstrzony brązowymi plamkami, wcale się nie różni kolorem od zaoranego pola, wśród którego wije gniazdko.

A potrafi to swoje gniazdko tak świetnie ukryć w trawie albo zbożu, że łatwiej na nie nastąpić niż je wypatrzyć.

Wyszukuje sobie dołek w odcisku końskiego kopyta czy w innym zagłębieniu, albo sam sobie pazurkami dołek wydrapie i wyścieła gniazdko ździebełkami i korzonkami.

Jajeczka w ciemne plamki nic się nie różnią od kamyczków.

Skowronek żywi się owadami i nasionami. Śpiewa w locie, kołując coraz wyżej nad polem. Wszyscy znamy jego miłe trele. Dawniej pastuszkowie tak naśladowali śpiew skowronka:

Niwy... niwy.... niwy.... orz... orz... orz... siej... siej... siej... skrudlij!... skrudlij!... skrudlij!... (bronuj).

A teraz idziemy na spacer w pole.

Kto pierwszy wypatrzy skowronka? Kto się dobrze przysłucha, jak skowronek śpiewa? Kto potrafi naśladować jego śpiew?

Pliszka siwa

Wszyscy ją znamy i lubimy. Uwija się po drogach, podwórkach, nad brzegami stawów i strumyków, po mostach i placach.

Wskakuje na kamienie, kołki i płoty, ale nie potrafi brodzić w gęstej trawie jak szpak ani siadać na chwiejnych gałązkach.

Pliszka biega zgrabnie i wytrwale, kiwając ciągle długim ogonkiem.

Przyjrzyjmy się dobrze i zapamiętajmy, jak ładnie jest upierzona, choć są to tylko kolory: szary, biały i czarny. Jaką ma śliczną czarną czapeczkę i krawat, a kubraczek szary i białe policzki!

Gniazdko wije w starej wierzbie, w stosie gałęzi, w belkach pod mostem, w starych murach. Wysłane jest trawą, mchem, korzonkami i wymoszczone włosiem.

Ta mała, wesoła pliszka umie świetnie polować. Najwięcej tępi much i komarów. Ogromnie też jej smakują robaki i owady wykopywane i wyorywane z ziemi. Dlatego razem z wronami i gawronami biega za pługiem.

Kto się dobrze przyjrzy pliszce, ten ją świetnie narysuje, namaluje, wytnie z papieru, albo ulepi z masy i pomaluje.

Idąc na spacer spotkamy ją na drodze!

Czyżyk

— „Czyżyku! Czyżyku! Ptaszku maleńki!” — podśpiewują dzieci, przyglądając się, jak na olszy uwija się całe stadko zgrabnych zielonkawożółtych ptaszków upstrzonych czarnymi plamkami.

Czyżyk jest ptakiem bardzo ruchliwym; przez cały dzień uwija się po drzewach, swoimi zakrzywionymi pazurkami potrafi się tak czepiać gałązek, że nawet główką w dół może zwisnąć z gałęzi.

Czy widzieliście szyszeczki na olszy? Obejrzyjcie! To jest właśnie przysmak czyżyków, które swoimi ostrymi dziobkami potrafią podważyć łuski i wydobyć z szyszeczki nasiona. Sztuka to nie byle jaka!

Uważajmy — tam, gdzie rośnie olsza, na pewno wczesną wiosną, jesienią, a także i zimą zobaczymy czyżyka.

Czyżyk bardzo miło śpiewa, a dzieci tak naśladują jego śpiew: „Czego... czego się tak drzeeesz?!”

Sama nazwa czyżyk też naśladuje jego głos:

— Czyż!... Czyż!... Czyż!...

W kwietniu wszystkie czyżyki opuszczają olsze i lecą do lasów iglastych. Tam wysoko... wysoko... na świerkach albo jodłach wiją z porostów, korzonków i mchu piękne gniazdka z grubymi ścianami, w środku wysłane wełną i przędzą gąsienic. Czyżyk potrafi swoje gniazdko tak ukryć, że nikt go nie wypatrzy. Starzy ludzie bajali, że ten ptaszek wkłada do gniazdka „kamyk-niewidymek” i gniazdko staje się niewidzialne... tak jak gniazdko skowronka.

Zięba

Samczyk zięby na wiosnę, w swoim odświętnym przyodziewku — to jeden z naszych najładniejszych ptaszków.

 

Rozpoznać go można łatwo po dwóch poprzecznych białych prążkach na ciemnych skrzydełkach. Pierś ma rudawą, wierzch głowy, kark i boki szyi, a nawet dziób — błękitnawe, a grzbiet czerwonobrązowy.

Samiczki i młode są mniej barwne.

Zięba gnieździ się w pobliżu człowieka — w ogrodach, sadach, parkach, a także w lasach.

Dzieci lubią obserwować w parkach miejskich, jak zięby biegają pod drzewami, zbierając nasionka i okruchy.

W niektórych parkach, np. w Polanicy, zięby są tak oswojone, że przylatują dziobać nasionka z dłoni.

Gniazdo zięby to prawdziwe cacko z mchu, różnych drobnych okruszyn, przeplatane ślicznie pajęczyną, przycupnięte do pnia drzewa tak, że bardzo trudno je zauważyć.

Jajeczek składa zięba 4—6, są one nakrapiane brązowymi plamkami. W lecie żywi się przeważnie owadami, w jesieni i zimą nasionami chwastów i drzew. Samczyki-zięby czasami pozostają u nas na zimę i przylatują do karmnika. Teraz, w marcu, zięby już przyleciały i pobędą aż do października.

Od końca marca, przez cały kwiecień, maj i czerwiec — wśród zieleni od rana do wieczora słyszymy miły trelik zięby. Dzieci naśladują go wołając: „Myślisz, że cię nikt na śliwkach nie widział?” A przyrodnicy naśladują śpiewkę zięby tak: — Cicittjutjutjut citia

Trzeba koniecznie nauczyć się rozpoznawać ten wyraźny, melodyjny „sygnalik” zięby.

Słonko na niebie lubi jasno świecić

i zaglądać w okienka — co też robią dzieci?

Przez słoneczne okienko — świat w kolorach złoty.

Więc czekamy na listy — piszcie do nas o tym!

Dzieci bardzo lubią przesyłać różne wiadomości do Razem ze słonkiem. Że nie bardzo jeszcze umieją pisać?... Nie szkodzi! Bo za to potrafią ślicznie malować, rysować, wycinać, a nawet lepić z gliny i z plasteliny.

No i okazuje się, że list niekoniecznie musi być pisany.

Razem ze słonkiem czeka więc na wasze listy — wesołe, ciekawe, kolorowe...!

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?