Psychologiczne podstawy podmiotowości

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dwie prototypowe dla negatywnego i pozytywnego systemu wartościowania emocje -strach i nadzieja – są asymetryczne. Strach jako prosta, bezpośrednia reakcja automatyczna na sygnały zagrożenia (której nie należy mylić z obawami i niepokojem pochodnym od deliberacji) wymusza określony sposób zachowania, ukierunkowany na obronę (jeśli niemożliwa jest realna ucieczka, wycofanie się, izolacja od źródła zagrożenia, to umysł włączyć może mechanizmy obronne, wyznaczające fałszywe – uspokajające – interpretowanie sytuacji). Nadzieja to emocja złożona, sprzężona z myśleniem. Jest to rodzaj emocji (nie należy go mylić z marzeniami czy myśleniem życzeniowym), który pojawia się wtedy, gdy: (1) umysł jest zdolny do antycypacji i generuje wizje nieistniejących, lepszych stanów rzeczy, (2) podmiot dostrzega możliwy program działania w celu ich osiągnięcia oraz (3) ocenia stosunkowo wysoko prawdopodobieństwo realizacji dążeń. Strach ma charakter reaktywny – pojawia się automatycznie, bez woli podmiotu. Nadzieja ma charakter promotywny – wyzwala nowe typy motywacji, a pojawić się może tylko w wyniku złożonych procesów, wymagających refleksyjnego i wolicjonalnego angażowania się podmiotu. Nadzieja to połączenie pozytywnego wartościowania nieistniejących stanów rzeczy i ufności opartej na refleksyjnych analizach prawdopodobnych zdarzeń. Nadzieja to zarazem warunek przeżywania radości per se, następującej w przypadku zrealizowania zamierzeń. To, co różni strach i nadzieję, decyduje o dominacji strachu: jego większej powszechności oraz sile w determinowaniu zachowania. Nadzieja wymaga rozwoju złożonych standardów wartościowania oraz bardzo szczególnej cechy: tzw. zdolności do odraczania wzmocnień – do oczekiwania na nagrody (które mogą nastąpić nawet po wielu latach). Rozwój zdolności, które mogą prowadzić do kierowania się nadzieją, sprawia, że mechanizmy strachu (choć nigdy nie zanikają) tracą na znaczeniu.

Reasumując – emocje negatywne jako reakcje na zaistniałe zagrożenie dominują nad pozytywnymi, bo są automatyczne i szybkie – jako związane z koniecznością bronienia się. Emocje pozytywne nie wynikają z konieczności: mogą powstawać jako następstwo udanej obrony lub mieć postać radości per se – wymagającej dostrzeżenia wartości czegoś, co może przynieść satysfakcję.

Dominacja strachu nad nadzieją wiąże się ze strukturą systemu motywacyjnego, odpowiedzialnego za ukierunkowanie orientacji i działań.

2.2. O dominacji popędów nad motywacjami transgresyjnymi

Część mechanizmów steruje aktywnością bez względu na chęci podmiotu, ale część podporządkowana jest jego woli (która „czynić może cuda”). Pierwotne są mechanizmy automatyczne, wymuszające aktywność. Ich źródłem są te potrzeby, których niezaspokojenie (deprywacja) grozi destrukcją: zakłóceniami w funkcjonowaniu czy zagrożeniem dla przetrwania. Taki charakter mają pierwotne popędy biologiczne lub (równie zniewalające) biologiczne i psychologiczne popędy wtórne („zaprogramowane przez doświadczenie”). W dalszych etapach rozwijają się zdolności do samodzielnego wyznaczania sobie celów niemających związków z obroną „świętego spokoju”, stanu posiadania, czy z adaptacją do istniejących warunków. Cele mogą być dalekosiężne, długofalowe, wykraczające poza zakres „obrony koniecznej”, umożliwiającej przetrwanie. Oto kluczowe zróżnicowanie ludzkich motywacji: aktywizowanie siły pod naporem konieczności vs działanie pomimo braku konieczności, z wyboru, w imię racji i celów wykraczających poza mechanizmy przywracania homeostazy (Maslow, 1964; Obuchowski, 1993, 1995).

Popęd to najbardziej pierwotny i uniwersalny (w świecie ludzi i zwierząt) rodzaj motywacji wewnętrznej, powstającej automatycznie w warunkach zakłócenia równowagi. Stan taki wywołuje napięcie stwarzające nacisk i wymuszające działania ukierunkowane na przywrócenie równowagi. Oczywiście to, jak dalece coś jest zagrażające, ma tylko po części wyznaczniki obiektywne. Jesteśmy w niejednakowym stopniu strachliwi, wytrwali, wytrzymali. Mamy więc odmienne zapotrzebowania i różny stopień odporności na stres i brak gratyfikacji (Frączek, Kofta, 1975). A od tego zależy i wielkość popędu, i jego wpływ na nasze działania.

Pierwotnie chodzi wyłącznie o równowagę biologiczną. Organizm funkcjonuje samoczynnie tak, by utrzymać homeostazę. Ale to nie w pełni się udaje: organizm nie jest samowystarczalny, wymaga wspomagania zewnętrznego. Jest to podstawowe źródło napędu aktywności skierowanej ku otoczeniu. Otocznie może żądać czegoś w zamian za to, czym obdarza, co też wykorzystuje się w toku socjalizacji. W rezultacie powstaje zależność psychologiczna, a wraz z nią popędy wtórne – psychologiczne potrzeby: więzi i akceptacji przez innych. Wśród potrzeb podstawowych, których zaspokojenie zależy od otoczenia, Maslow (1990) wymienia – oprócz potrzeb biologicznych i bezpieczeństwa – potrzeby przynależności, miłości i aprobaty. Ich zaspokojenie jest warunkiem homeostazy psychologicznej (jak to nazwał Cannon, 1927) – równowagi emocjonalnej.

Potrzeby biologiczne i emocjonalne regulują zachowania ludzi i zwierząt na zasadach podobnych do funkcjonowania urządzeń zwanych homeostatami. Kiedy wyczerpuje się dany rodzaj dobra (pokarmu czy oznak aprobaty), automatycznie dochodzi do wzbudzenia napięcia, które powoduje aktywność polegającą na poszukiwaniu określonego rodzaju dóbr. Gdy to się udaje, napięcie spada, aktywność zanika (gdy ktoś nas nakarmił, staje się bezużyteczny – dlatego szybko znikają uczucia sympatii do filantropów). Gdy się to nie udaje i deprywacja nasila się, może dochodzić do desperackich czynów, bo popęd musi być zaspokojony. W przypadku potrzeb biologicznych człowiek może użyć rozmaitych, także niedozwolonych społecznie, środków – przemocy, siły, a nawet zabić dla zdobycia lekarstwa, narkotyku, pokarmu czy uwagi i czyichś względów. W przypadku potrzeb psychologicznych stopień determinacji jest mniejszy, ale subiektywnie bardzo dokuczliwy. Człowiek może różnymi sposobami próbować zyskać wsparcie otoczenia (posługując się – na przykład – schlebianiem czy innymi formami zachowań ingracjacyjnych; por. Lis–Turlejska, 1980). Jeżeli to zawodzi, funkcje obronne przejmuje umysł – stosując rozmaite mechanizmy samooszukiwania, minimalizujące percepcję zagrożenia.

U człowieka na podobnych zasadach – homeostatyczno-popędowych – funkcjonuje także motywacja związana z mechanizmami zachowania równowagi poznawczej. Jej warunkiem jest uzyskiwanie informacji zgodnych z emocjonalnymi oczekiwaniami. Gdy informacje nie są z nimi zgodne, powstaje dysonans poznawczy i napięcia popychające do jego zredukowania (Festinger, 1957). To one sprawiają, że człowiek dostrzega i pamięta to, co pragnie usłyszeć, a odrzuca, przekłamuje, racjonalizuje informacje niezgodne z oczekiwaniami i utrwalonymi przekonaniami.

Bywa i tak, że człowiek, dostrzegłszy niezgodność między posiadanymi a docierającymi informacjami, może być motywowany do działań mających na celu poznanie prawdy, wyjaśnienie i zrozumienie przyczyn rozbieżności, a po tego typu zabiegach być zdolnym do przyjęcia, że się mylił. Brak krytycyzmu wobec własnych przekonań i obronne reagowanie w obliczu niezgodnych z oczekiwaniami wiadomości pojawia się tylko w odniesieniu do tych informacji, które były gromadzone, asymilowane i przechowywane wedle klucza zgodności z nastawieniami afektywnymi (a nie w warunkach poszukiwania prawdy). Innymi słowy, odrzucane są te informacje, które mają istotne znaczenie dla homeostazy emocjonalnej. Gdy ta jest zakłócona, dochodzi do bolesnych napięć. Człowiek może żyć spokojnie w niewiedzy (nawet jeśli zdaje sobie z niej sprawę), ale nie może wytrzymać napięć wynikających z niepewności, niejasności i niespójności w sprawach, od których zależy homeostaza psychologiczna: równowaga związana z zaspokojeniem potrzeb emocjonalnych. Braki danych wywołują lęk i skłaniać mogą do rozmaitych czynów (w tym niegodnych, jak śledzenie, zakładanie podsłuchu), byleby tylko zyskać pożądane informacje. Zagrożenia takie prowadzą do zniekształceń poznawczych w oglądzie świata i własnej osoby, bo gdy nie można dotrzeć do danych lub gdy ich poszukiwanie grozi dotarciem do informacji zagrażających, umysł oszukuje, konfabuluje, zaprzecza – by zbudować wersję uspokajającą.

Popędy to mechanizmy przymusowego ukierunkowania zachowania ku redukcji zakłóceń. Aktywność zależy od równowagi. Pojawia się pod wpływem zakłóceń, a kończy w wyniku uzyskania określonych gratyfikacji. Wzbudzone popędy mogą nie być uświadomione, ale często wiążą się z dojmującym odczuwaniem przykrych napięć. W obu przypadkach wyznaczają determinację, której podmiot się poddaje – bezwiednie bądź z poczuciem bezradności.

Podobnie działają naciski związane z afektami pozytywnymi: z podnietowo-hedonistycznymi źródłami motywacji. Kontakt z bodźcami spoza organizmu przynosi ważny rodzaj doświadczeń: przekonuje, że styczność z niektórymi bodźcami jest źródłem przyjemności. Bodźce te automatycznie przyciągają. A zatem choć źródłem motywacji są nie stany wewnętrzne, lecz obiekty zewnętrzne, to – podobnie jak w przypadku mechanizmów popędowych – źródłem motywacji jest afekt, który automatycznie prowokuje określone aktywności. Na tym jednak kończą się podobieństwa. Ponieważ aktywność jest ukierunkowana nie na siebie, lecz na środowisko – podniety stanowią istotny zaczyn aktywnej eksploracji. Ponadto proces automatycznego wzbudzania motywacji jest rozłożony w czasie: po dostrzeżeniu bodźca następuje antycypacja przyjemności i uruchomienie mechanizmów zbliżania się. Zatem pomiędzy zauważeniem bodźca a zbliżeniem się do niego upływa czas, który może być wykorzystany do skontrolowania zachowania. Innymi słowy, podniety niejako wymuszają zbliżanie się do świata (nie można się oprzeć chęci zbliżenia, dotknięcia, zabrania czegoś), a podjęcie aktywności odbywa się z pewnym odroczeniem, które może powstrzymać od próby schwycenia przysłowiowej gwiazdki z nieba. To bardzo istotna różnica względem popędów, która może być przez podmiot świadomie wykorzystana. Trzeba podkreślić, że od kontaktu z podnietami można się jednak uzależnić, a wówczas poszukiwanie stymulacji dających przyjemność staje się koniecznością – i tym samym, mechanizm podnietowy przekształca się w mechanizm popędowy.

 

Oba mechanizmy wyznaczają inny stopień determinacji. Tak na przykład, hedonistyczne lubienie alkoholu nie jest chorobą alkoholową, nawet jeśli picie osoby nieuzależnionej jest częstsze niż picie alkoholika (wyznaczone biologicznie koniecznością picia w określonym rytmie). Istotą mechanizmu podnietowego jest przyciągane, jakie wywołuje źródło możliwej przyjemności, a nie popychanie do działań z powodu konieczności redukcji przykrego napięcia. Podniety, choć przyciągają jak magnez, jako zlokalizowane na zewnątrz, są mniej zniewalające niż popędy, są więc łatwiejsze do opanowania – gdyby taka była wola podmiotu. Można się w końcu (w wyniku wielkiego wysiłku) pozbyć uporczywych uzależnień, nie można zaś wyzbyć się potrzeb warunkujących utrzymanie życia, choć celem stać się może minimalizacja potrzeb.

Oto kluczowe kryterium podziału mechanizmów motywacyjnych: motywacje jako automatyczne następstwo nacisków afektywnych i motywacje wolicjonalne, refleksyjne, związane ze świadomymi wyborami i obmyślaniem celów. Czasami hedonizm wyznacza sens życia, plasuje się na szczycie hierarchii motywów. Chodzi wówczas nie o bezwolne dążenie do kontaktu z podnietami, lecz o cele, które człowiek wybiera, i ku których realizacji świadomie zmierza. Wszelkie cele są wynikiem orientacji na poprawę jakości życia i pomnażanie szczęścia. Różnice związane są z koncepcjami szczęścia.

Mechanizmy afektywne wymuszają reakcje i popychają do działań, których wynik nie jest antycypowany – nie jest więc widoczny. Człowiek robi coś dla rozładowania napięcia i nie zastanawia się, co z tego wyniknie. Gdy tłucze szyby w budce telefonicznej, to może to robić z powodu monotonii i poszukiwania stymulacji, a nie w wyniku przewidywania tego, jakie to wywrze wrażenie na kolegach. Gdy pod wpływem afektu morduje, nie potrafi nawet na moment skupić uwagi na przewidywaniu następstw (dotyczących siebie lub innych) ani na przypominaniu sobie kodeksu karnego i tego, jaką karę ów kodeks przewiduje. Normy obyczajowe, sankcje karne i konsekwencje ich naruszenia mogą być brane pod uwagę tylko w przypadkach motywacji związanych z obmyślaniem celów. Cel ma związek z antycypowaniem szczęścia – a to może być wiązane z ideą pozbycia się przeciwnika.

Nie we wszystkich koncepcjach psychologicznych odróżnienie motywacji automatycznych i refleksyjnych jest uwzględniane. Klasyczna jest pod tym względem teoria hierarchii potrzeb Abrahama Maslowa (1964, 1990), który na tyle przekonująco rozdzielił motywacje typu D (od deprivation) od motywacji typu B (od being), że obecnie (i potocznie) rozróżnia się pomiędzy „być” a „mieć”. Do pierwszych zaliczył wszystko to, co jest warunkiem istnienia i zachowania równowagi – pochodne od potrzeb biologicznych, bezpieczeństwa, przynależności i aprobaty. Do drugich – motywacje związane z dążeniem do samorealizacji, wiedzy i rozumienia oraz piękna. Mają one zupełnie inne źródła, wzbudzane są wedle różnych zasad, mają inną dynamikę i następstwa. Pierwsze są wymuszane przez aktywizację (wrodzonych czy nabytych) potrzeb – rozumianych jako konieczności. Drugie wiążą się z wyborami podmiotu. Gdy sformułuje on cele długofalowe, motywacje są trwałe i wyznaczają zachowania wzajemnie spójne, powiązane nadrzędnym programem działania.

Rozróżnienie motywacji reaktywnych (obronno-adaptacyjnych) i aktywnych (celowych) wymaga uwzględnienia w rozważaniach nad podmiotowością. Oba te systemy motywacyjne – podobnie jak powiązane z nimi systemy wartościowania afektywnego i refleksyjnego – są funkcjonalnie asymetryczne. Pierwsza kategoria motywów związana jest z rozmaitymi właściwościami psychiki o charakterze automatycznym. Druga – wymaga uwagi, woli, inicjatywy, wysiłku i twórczego myślenia. Zadaniem motywacji obronnych jest zredukowanie negatywnych napięć i przywrócenie równowagi. Motywacje związane z formułowaniem celów wynikają z zainteresowania ulepszeniem, wzrostem, przekształceniem siebie i świata – oczywiście w kierunku uznanym za lepszy. Czy taki wzrostowy, transgresyjny typ motywacji może mieć pozycję dominującą?

Trzeba wziąć pod uwagę to, że wraz z rozwojem nowych form motywacji formy wcześniejsze – automatycznego wyzwalania motywacji – nie zanikają. Najbardziej nawet dojrzały człowiek może w pewnych warunkach funkcjonować w sposób całkowicie podporządkowany mechanizmom pierwotnym. Prawdopodobieństwo wpływu mechanizmów czysto afektywnych zmienia się jednak wraz z rozwojem, bo inny staje się układ sił w całym systemie regulacji. Co go wyznacza? Zgodnie z teorią hierarchii potrzeb Maslowa (1964), im niższe formy motywacji, tym ich deprywacje (stany niezaspokojenia) wywierają silniejszy wpływ na zachowanie. Maslow (1964, s. 157) pisze: „Twierdzenie to może stwarzać fałszywe wrażenie, że potrzeba musi być zaspokojona w stu procentach, zanim pojawi się następna potrzeba”. Niewątpliwie jednak niezaspokojenie potrzeb niższych ogranicza wpływ potrzeb wyższych na funkcjonowanie. Gdy teza ta jest kontestowana, chodzi o jednostki, które pomimo przysłowiowego „głodu i chłodu” zdolne są do heroicznych czynów w imię wyższych wartości. Są to jednak zdolności szczególne, rozwinięte tylko przez niektórych ludzi. W skali masowej napięcia wynikające z nędzy, głodu, konfliktów wojennych lub chorób muszą zdominować funkcjonowanie. Innymi słowy, w tych częściach świata, w których tego typu deprywacje mają charakter chroniczny, warunki drastycznie ograniczają możliwość rozwoju wyższych motywacji.

Niewątpliwie za szczególne osiągnięcia człowieka (dane mu jednak za sprawą uniwersalnych, naturalnych predyspozycji) uznać trzeba odporność na nacisk potrzeb podstawowych, zdolność do odraczania gratyfikacji czy umiejętność działania na rzecz innych ludzi bez oczekiwania nagród innych niż własna satysfakcja. Intrygujące jest to, co warunkuje rozwój tego typu właściwości. Motywacje wzrostowe nie pojawią się bez zdolności intelektualnych, które umożliwiają rozumienie rzeczywistości i przewidywanie przyszłości. W ślad za koncepcją Rado (1969) można wymienić cztery poziomy regulacji, rozwijane w filo- i ontogenezie:

(1) poziom „popędowo-hedonistyczny”, odnoszący się do zachowań unikania lub dążenia, sterowanych reakcjami bólu bądź przyjemności na bodźce zmysłowe działające „tu i teraz”;

(2) poziom „emocji zwierzęcych”, odnoszący się do zachowań sterowanych emocjami strachu i gniewu (powstających także w odpowiedzi na bodźce przywoływane z pamięci), ukierunkowanych na ucieczkę bądź walkę (podejmowanych w pojedynkę lub zbiorowo, bo emocje związane są z ekspresją stanowiącą komunikaty dla otoczenia);

(3) poziom „myślenia emocjonalnego”, odnoszący się do działań z udziałem myślenia podporządkowanego emocjom, umożliwiającego planowanie intrygi, walki, ale także poddania się czy wycofania; dzięki myśleniu możliwe staje się samooszukiwanie, a dzięki zdolnościom antycypacji – gotowość do znoszenia bólu wobec oczekiwanej radości;

(4) poziom „aemocjonalny”, odnoszący się do działań podporządkowanych racjom niezależnego od afektów intelektu, który umożliwia uznawanie wartości i formułowanie celów wbrew temu, co przynosi przykrość czy przyjemność; dzięki intelektowi możliwe jest myślenie, które może prowadzić do samokontroli, rezygnacji z nagród lub do odraczania gratyfikacji (w tym do podporządkowania zachowania nawet tak odroczonym wzmocnieniom, jak nagrody oczekiwane po śmierci).

Rozwój intelektu warunkuje zdolność antycypacji, co toruje drogę zdolności odraczania gratyfikacji, a także zdolności formułowania celów, które nie są związane z oczekiwaniami nagród dla siebie. Dotyczyć mogą one innych ludzi i świata – i to nie tylko własnych potomków, współziomków czy własnego kraju, ale i globu czy wszechświata, a także przyszłych pokoleń. Regulacja popędowo-afektywna ma kres: aktywność zanika, gdy dana potrzeba zostaje zaspokojona, i nie ma jej dopóty, dopóki nie dojdzie do kolejnej deprywacji. Formułowanie celów może wyznaczać działania, które nigdy nie mają końca.

Reasumując – afektywne mechanizmy motywacyjne (hedonistyczne, a zwłaszcza popędowe) wyznaczają silną determinację zachowania i utrudniają rozwój oraz realizację potrzeb wyższych.

O ile pojawienie się motywacji pierwotnych jest nieuniknionym następstwem automatycznie wzbudzonego afektu, o tyle motywacje celowościowe mają charakter transgresyjny: są podyktowane racjami wykraczającymi poza doświadczenia związane z tym, co przyjemne bądź przykre. Wynikają z wartościowania świadomego, refleksyjnego i z własnych wyborów. Są rezultatem ocenienia, że coś warto podjąć, w coś warto się zaangażować. Obmyślone cele mają realny wpływ na zachowanie tylko pod warunkiem ich wartościowania pozytywnego i wzbudzenia nadziei na zrealizowanie czegoś, co polepszy istniejący stan rzeczy. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie skąd się biorą tego typu motywacje.

3. Słowo podsumowania dotyczącego źródeł ograniczeń podmiotowości: regulacja automatyczna i obronna

Wymienione zostały cztery zakresy właściwości osobowości u progu jej rozwoju: (1) nieświadomość źródeł zachowania, (2) automatyczne podporządkowanie funkcjonowania afektom, (3) ukierunkowanie zachowania wedle reguł wyznaczonych przez afekt, (4) zdominowanie tych reguł przez potrzeby obronne.

Właściwości te mogą w znacznym stopniu ograniczać podmiotowość – zdolność podmiotu do samoświadomości i samostanowienia. Brak samoświadomości wiąże się z brakiem kontroli poznawczej, wglądów w to, co się dzieje, a to uniemożliwia kontrolę sprawczą (Kofta, 1979, 1993): realny wpływ na to, co się dzieje. Dominacja tendencji obronnych jest przyczyną nie tylko egocentryzmu, ale i egoizmu, a to oznacza także faworyzowanie (często bezwiedne) swoich względem obcych.

CZĘŚĆ II
Badania nad uleganiem wpływom utajonych bodźców

Nieświadomość tego, co dzieje się w psychice, może odnosić się do wielu toczących się procesów i rozmaitych ich elementów. Niektóre są całkowicie ukryte, a inne częściowo uchwytne – jak wtedy, gdy odczuwamy jakiś nastrój, a nie wiemy, skąd się wziął (nie wiemy co jest źródłem rozdrażnienia, poczucia lekkości, czy przygnębienia). Bez wiedzy, którą w niniejszym opracowaniu chcemy przywołać, z samych potocznych obserwacji, nie może wynikać ani to, że emocje powstają w odpowiedzi na wszelkie – a więc i utajone – stymulacje, ani to, że zasadnicza funkcja emocji polega nie na umilaniu życia przyjemnościami czy udręczaniu cierpieniami, lecz na pobudzaniu aktywności i nadawaniu jej kierunku – w tym za sprawą utajonych bodźców, sterujących podmiotem na zasadach niepowiązanych z jego wolą.

Badania nad procesami nieświadomymi toczą się tylko w niewielu dziedzinach psychologii. Dotyczy to także psychologii polskiej, choć to właśnie w naszej części Europy zostały zapoczątkowane – nie tylko badania kliniczne, ale i eksperymentalne (por. Abramowski, 1912). I jak pouczał swych studentów ksiądz profesor Idzi Radziszewski (1922, s. 1) „Psychologia jest nauką mającą na celu badanie duszy ludzkiej w najgłębszej treści jej przejawów świadomych i nieświadomych”. Badania, które poniżej przytoczymy, należą do prężnie rozwijającego się nurtu eksperymentalnego, zapoczątkowanego w USA (por. Malewski, 1975), wiążącego wiedzę z zakresu psychologii poznawczej, społecznej i osobowości (Kruglanski, 2001).

Przytoczymy w tej części opracowania kilka badań, które dotyczyły, mierzonych za pomocą specjalnych metod (Ohme, 2007), wpływów bodźców utajonych na funkcjonowanie podmiotu. Eksponowano w nich różne bodźce podprogowo – w czasie tak krótkim, by nie były dostrzegalne i by osoby badane nie zdawały sobie sprawy ani z tego, że jakieś bodźce odbierają, ani z tego, że bodźce te wpływają na ich zachowanie. Zanim jednak przejdziemy do opisu własnych eksperymentów, przytoczymy dwa badania przeprowadzone w warunkach zbliżonych do naturalnych – dla pokazania, że nasze laboratoryjne poszukiwania mają podobny charakter i sens. W wybranych badaniach nie stosowano żadnych bodźców podprogowych, wszystko działo się na oczach uczestników, nic nie było przed osobami badanymi ukryte – a jednak nie zdawały sobie one sprawy z reguł, które wpłynęły na ich własne zachowania. Oba badania odnoszą się do złożonych mechanizmów psychicznych, nieznanych z wiedzy potocznej.

Pierwsze badanie (Bargh, 1999a) przeprowadzono w gmachu New York University, w którym mieści się wydział psychologii. Jedna grupa osób zaproszonych do laboratorium miała pod jakimś pretekstem do czynienia z tekstem nasyconym słowami odnoszącymi się do starości, a druga – ze słowami odnoszącymi się do młodości. Mierzono później czas przejścia uczestników badania (wszyscy byli studentami) od laboratorium do windy: pierwsi szli wolniej niż drudzy. To, co wcześniej było przedmiotem rozważań niemających związku z własną osobą, wpłynęło później na motorykę własnych czynności.

 

Oto sprytny sposób podpatrzenia utajonej reguły zachowania. Na pierwszy rzut oka może wydać się ona mało znacząca. Zapewne jednak wrażenie to zniknie, jeśli konkluzje z badania sformułujemy w postaci ogólnej: że choć podmiot nie zdaje sobie z tego sprawy, to wzbudzenie jakichś obszarów świadomości ma wpływ na jego reakcje automatyczne, wedle reguł zupełnie nieracjonalnych! Tak przecież było w opisanym przykładzie: celowe zachowania osób wychodzących z laboratorium (pójście po badaniu w zamierzoną stronę) nabrały określonych cech (poruszanie się wolniejsze lub szybsze) pod wpływem czynników racjonalnie zupełnie z celami działania niepowiązanych. Warto to uogólnienie odnotować, bo to nader ważna właściwość psychiki i ważne wyzwanie stojące przed każdym, kto znając reguły samoczynnego funkcjonowania psychiki, szuka przesłanek ludzkiej podmiotowości.

Badanie drugie to eksperyment (dobrze znany studentom psychologii, choć z dostrzeganiem jego implikacji bywa nie najlepiej), jaki przeprowadzili wiele lat temu Dutton i Aron (1974 – por. Wojciszke, 1993). Ich współpracownica – atrakcyjna fizycznie kobieta – wypatrywała u krańca mostu nadchodzących mężczyzn. W jednym przypadku był to zwykły, miejski, stabilny most, zbudowany nad uregulowaną rzeką. W drugim przypadku był to usytuowany wysoko, rozchwiany most wiszący, a w dole widoczne były skały i rwąca górska rzeka – co miało wywołać ekscytację. W obu warunkach stojąca na końcu mostu kobieta zaczepiała nadchodzących i prosiła o udział w krótkim badaniu, po którym proponowała jeszcze swój numer telefonu, na wypadek gdyby „badany chciał dowiedzieć się czegoś więcej o prowadzonych badaniach”. Okazało się, że ci mężczyźni, którzy przechodzili przez most wiszący, wykazali więcej przejawów zaangażowania, byli też bardziej zainteresowani dalszym kontaktem z kobietą niż mężczyźni, którzy przeszli przez most typowy, stabilny.

O co chodziło i co zostało uchwycone? To badanie także dotyczyło związków zachowania z przyczynami, które podmiotowi musiałyby się wydać niezrozumiałe. Psycholog kliniczny wyraziłby przypuszczenie, iż chodziło o zilustrowanie znanej prawidłowości: strach pobudza potrzeby afiliacyjne – poszukiwanie bliskości innych ludzi. Psycholog społeczny mógłby się odwołać do eksperymentów Schachtera (1959), które wykazały, że po zagrażającej informacji badani bezwiednie, fizycznie przybliżali się do siebie. Przytoczone badanie związane było jednak z inną hipotezą Schachtera, zgodnie z którą rodzaj wzbudzanych emocji zależy zarówno od wielkości fizjologicznego pobudzenia, jak i od interpretacji okoliczności („dwuczynnikowa teoria emocji” Schachtera i Singera, 1962 – por. Ścigała, Maruszewski, 2000). Rzecz jednak w tym, że oba te czynniki (fizjologiczny i poznawczy) mogą pochodzić z odmiennych źródeł – w opisanym badaniu: pobudzenie wywołane przejściem przez chwiejący się most i zaangażowanie w kontakt z napotkaną kobietą. Bogdan Wojciszke w Psychologii miłos'ci (1993, s. 42) pisze: „Pobudzenie wywołane emocjami negatywnymi może stanowić tak samo pożywkę dla namiętności, jak pobudzenie wywołane emocjami pozytywnymi”. Ale ta teza znaczy coś więcej niż potoczne: „kto się czubi, ten się lubi”, bowiem źródłem przykrości przeradzającej się w pożądanie może być nie obiekt pożądania, ale zupełnie inny, niezwiązany z nim czynnik.

Słowem, możemy odwołać się do wyników badań wykazujących wpływy rozmaitych czynników niespecyficznych, niezwiązanych z sytuacją, na funkcjonowanie nieświadomego tych wpływów podmiotu. Wielokrotnie, nie zdając sobie z tego sprawy, reagujemy na ludzi czy sytuacje pod wpływem własnych stanów z nimi niepowiązanych. Kierujemy na kogoś uwagę pod wpływem własnego napięcia – obdarzając go niechęcią czy pożądaniem, bez względu na to, co czynił. Gdy dostrzeżemy własne zachowania, poszukujemy racjonalnych dla nich uzasadnień (jak wtedy, gdy pod wpływem polecenia w czasie snu hipnotycznego, po przebudzeniu otwieramy bezwiednie okno, a zapytani – uzasadniamy zachowanie zbyt wysoką temperaturą). A wymyślone uzasadnienia zachowań cechuje tym większa subiektywna pewność, im bardziej pierwotne afekty legły u ich podstaw.