Psychologiczne podstawy podmiotowości

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Strony tytułowe zaprojektowała Anna Angerman

Redaktor inicjujący Katarzyna Kaczmarek

Redaktor Małgorzata Kasprzewska


Recenzent

Prof. dr hab. Piotr Oleś


Książka dofinansowana

przez Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego


Copyright © by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2008


eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2008 r., (wyd. I)

Warszawa 2019


ISBN 978-83-01-20668-0


Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321, faks 22 69 54 288

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl

www.pwn.pl


Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN: mobisfera.pl

Wprowadzenie

Zamysł wypowiedzenia się na temat ludzkiej podmiotowości może wydać się zbyt śmiały. Jak podmiotowość opisać? Czy psycholog może takiemu zadaniu sprostać? Czy próba taka może mieć sens?

Asumpt do podjęcia niniejszej próby stanowiły – po pierwsze – inspiracje, jakich dostarczają liczne polskie koncepcje osobowości człowieka inicjującego, aktywnego, „transgresyjnego”, otwartego na świat (Twardowski, 1894/1965; Tomaszewski, 1963,1966,1977, 1984; Reykowski, 1975, 2002; Obuchowski, 1985, 1993, 2000; Kozielecki, 1987, 2002), a po wtóre – wyniki prowadzonych badań, skłaniające do refleksji nad dojrzewaniem człowieka ku podmiotowości.

Prezentowane badania prowadzone były przez wiele osób, głównie doktorantów Katedry Psychologii Osobowości Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Dotyczyły one tego, co – we własnej osobowości – podmiotowość ogranicza (reagowanie automatyczne, obronne, bezwiedne, impulsywne, egocentryzm, samooszukiwanie, nieświadomie tendencyjne traktowanie siebie, swoich i obcych) oraz tego, co można uznać za przejawy podmiotowości (świadomość tego, kim się jest, dlaczego coś się wybiera i ku czemuś zmierza, zdolność do dystansowania się wobec samego siebie, kontrolowania własnych poczynań, wyboru reguł traktowania innych ludzi).

Przedstawimy tu wyniki badań eksperymentalnych, po części laboratoryjnych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wiadomość ta może być odstręczająca: czy w laboratorium można badać właściwości osobowości, czy można uchwycić całą złożoność podmiotowości? Nie, nie można! Można tylko zarejestrować pewne jej przejawy – w tym takie, które nie są widoczne „gołym okiem”, a zatem ich rozpoznanie dostarcza wiedzy, jakiej nie da się zdobyć w warunkach naturalnych. Wiedza ta pozwala wnioskować o rozmaitych ukrytych podstawach funkcjonowania, a także pobudza do dalszych dociekań, rozważań, refleksji nad niezwykłością osobowych właściwości człowieka.

Piszemy to opracowanie z myślą o adeptach nauk społecznych – z zamiarem podjęcia kwestii rzadziej obecnie niż kiedyś w psychologii podejmowanych. Można się o tym przekonać, dokonując oglądu indeksów przedmiotowych w podręcznikach psychologii XXI wieku: nie ma w nich pojęć takich, jak podmiotowość, wartości, ideały, uczucia czy wola. Chodzi nam o podzielenie się wiedzą pochodzącą z badań, które – jak się zdaje – bronią statusu tych pojęć (także z perspektywy współczesnej psychologii akademickiej).

Samoświadomość i samostanowienie

Co uznać za przejawy podmiotowości człowieka? Odpowiedź na to pytanie musi być różna z perspektywy różnych dyscyplin. Nie ma tu miejsca na ich przywoływanie i porównywanie. Odwołamy się więc tylko do pojęć, jakie we współczesnej psychologii osobowości odnoszą się do charakterystyk człowieka samoświadomego i zdolnego do samostanowienia.

Trzeba rozróżnić pomiędzy podmiotem – funkcjonującą osobą („aktorem” – por. Lewicka, 1993), a jej podmiotowością – zbiorem atrybutów, które sprawiają, że osoba wpływa na sposób własnego funkcjonowania. Jest to możliwe przede wszystkim dzięki temu, że człowiekowi dana jest nie tylko świadomość, ale i samoświadomość (Damasio, 2000). W polu świadomości „kłębią się” rozmaite doznania, odczucia, spostrzeżenia, skojarzenia i myśli. Większość z nich pojawia się w „strumieniu świadomości” (James, 1890) automatycznie, bez względu na to czy tego chcemy, czy nie chcemy (często wbrew woli – jak w wypadku natrętnych, niechcianych myśli czy halucynacji). Po części jednak pole świadomości wypełniają treści pochodne od naszych zaciekawień, namysłu i refleksji: od stawiania sobie najrozmaitszych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Jesteśmy wszak zdolni do tego, by kierować własnymi myślami. Szczególną zaś zdolność stanowi to, że możemy kierować uwagę, a zwłaszcza myśli, na siebie (przypuszczamy, że ta zdolność jest dana tylko ludziom). Stopniowo stajemy się zdolni do samoobserwacji i samoocen (Prudhomme, 2005). W dalszych etapach rozwoju możliwe staje się uświadamianie sobie sensu własnych dążeń i przesłanek dokonywanych samodzielnie wyborów, wytyczanie sobie celów, a także sterowanie sobą tak, by je zrealizować. To właśnie uznamy za kluczowe atrybuty dojrzałej podmiotowości, a za podstawowe narzędzia ich rozwoju – osiągnięcie i wykorzystywanie w praktyce zdolności do refleksyjności: do posługiwania się intelektem i myśleniem podporządkowanym regułom logiki w odbiorze siebie i świata.

Rozwój podmiotowości wiąże się z unikalną zdolnością człowieka do uczynienia samego siebie przedmiotem poznania. Ta dwoistość bycia zarazem podmiotem i przedmiotem w procesie zdobywania wiedzy, poszerzania orientacji i wglądów (por. Epstein, 1980: self as a knowerself as an object of knowledge) sprawia, że możliwe staje się zmienianie samego siebie pod wpływem tychże wglądów. Obok Ja-podmiotowego – Ja jako funkcjonującego podmiotu-wyodrębnia się Ja-przedmiotowe (Bobry k, 1981), którego kształtowanie zmienia stany i możliwości Ja-podmiotowego. Dostrzeganie samego siebie, kształtująca się wiedza na swój temat i samoświadomość, wizje różnych wcieleń i postaci siebie (obecnie, w przeszłości i w przyszłości), umożliwiają reagowanie na te wizje (zadowoleniem, zawodem, wstydem lub dumą), kształtowanie postaw wobec siebie (samoakceptacji czy krytycyzmu), formułowanie zamiarów (stawiania sobie celów) zmieniania siebie (osiągania sukcesów, wewnętrznej harmonii, rozwijania określonych potencji). Samowiedza może być mniej lub bardziej wnikliwa, złożona czy uproszczona, trafna bądź tendencyjna, a wynikające z niej uczucia i cele, jakie stawia sobie podmiot, mogą być mniej lub bardziej globalne czy specyficzne, zachowawcze czy wzrostowe, ukierunkowane na siebie lub na świat.

W procesie analizowania tych zjawisk przyjmujemy założenie, że zdolności, które stanowią podstawę podmiotowości, rozwijają się stopniowo i przejawiają na wiele sposobów, a początek tego procesu związany jest ze zdolnością do dostrzeżenia unikalności samego siebie – jako istoty odróżniającej się od „całej reszty”. Początkowo ma to postać globalnego poczucia „ja to ja”, zyskiwanego wraz ze świadomością granic własnego ciała. W dalszych etapach przybiera postać samowiedzy: wizerunku własnej osoby, pochodnego od poznawania specyficznych atrybutów, własnej niepowtarzalnej biografii, niepowtarzalnej fizyczności i osobowości.

Podmiotowość przejawia się – po pierwsze – w sferze orientacyjnej, poznawczej: samoświadomością i samowiedzą, sposobem dookreślenia własnej tożsamości i rozumienia własnych relacji ze światem, zdolnością do dystansowania się wobec samego siebie, a także (co szczególnie ważne) do budowania pożądanych wizji własnej osoby.

Podmiotowość przejawia się – po drugie – w sferze emocjonalnej i motywacyjnej: zdolnością uznania czegoś za złe lub dobre oraz wskazania kryteriów dobra i zła, zdolnością do oceniania siebie i świata wedle własnych kryteriów, do kierowania się własną wolą, do dokonywania wyborów i rozpoznawania ich przesłanek, do formułowania celów, programów własnych działań, przewidywania ich następstw.

Po trzecie wreszcie – podmiotowość przejawia się w sferze wykonawczej: zdolnością do samokontroli i sprawstwa, do sterowania sobą, kierowania własnymi czynami i własnym rozwojem, do podejmowania odpowiedzialności za własne dokonania.

Innymi słowy, podmiotowość jest pochodna od różnicowania się perspektyw Ja jako podmiotu i Ja jako przedmiotu (poznania, oceniania, sterowania), a wyznacza nowe stany podmiotu (coraz to nowe wglądy w siebie i własne miejsce w świecie, świadomość przesłanek wyborów i dokonywania ich zgodnie z własną wolą, umiejętność planowania, przewidywania oraz kontrolowania samego siebie). Wszystko to przekłada się na nowe, odmienne jakościowo formy życia: egzystencji w świecie przyrody i ludzi (Kozielecki, 1997; Obuchowski, 1993, 2000). Podmiotowość przybiera określoną postać w rezultacie rozwoju zdolności, które nigdy nie są człowiekowi dane w pełni: proces rozwoju podmiotowości nie ma końca.

Główne tezy opracowania

Wydaje się, że w epoce nadmiaru informacji (stresu informacyjnego – Ledzińska, 2006) warto na wstępie wyłuszczyć tezy, które będą stanowić przedmiot refleksji. Być może zabieg ten ułatwi decyzję co do tego, któremu fragmentowi książki poświęcić uwagę.


Teza 1

Z psychologicznego punktu widzenia podmiotowość nie jest człowiekowi dana, lecz kształtuje się za sprawą:

(1) uniwersalnych, naturalnych procesów rozwojowych (takich jak: rozwój zdolności chodzenia, umożliwiającego wybór kierunku, w jakim chcemy się przemieścić), oraz

(2) specyficznych, własnych, celowych aktywności podmiotu, wymagających zaangażowania woli i wysiłku.

 

Podmiotowość osiąga więc u poszczególnych ludzi mniejszy lub większy stopień dojrzałości.


Teza 2

Kształtowanie się podmiotowości wymaga przezwyciężenia wielu pierwotnych ograniczeń, związanych z uniwersalnymi właściwościami psychiki, od których nikt nie jest wolny.


Teza 3

Najpoważniejsze ograniczenia podmiotowości wiążą się z:

(1) brakiem wglądów w samego siebie – nieświadomością tego, co dzieje się w psychice, i reguł rządzących własnym zachowaniem (co dotyczy nie tylko wieku niemowlęcego, ale całego życia) oraz

(2) koniecznością obrony samego siebie przed rozmaitymi zagrożeniami (obrony przybierającej nader często formy nieuświadomione i irracjonalne).


Teza 3a

Kłopoty z wglądami w samego siebie i poznawczą kontrolą nad samym sobą wynikają z pierwotnego egocentryzmu: niezdolności dostrzegania perspektyw innych niż własna, a także z egocentryzmu wtórnego, pochodnego od automatycznych reguł szczególnej koncentracji uwagi na własnych potrzebach.


Teza 3b

Podstawowe, obronno-adaptacyjne potrzeby człowieka wymuszają koncentrację na zagrożeniach i zachowaniach ukierunkowanych na ich likwidację – ograniczają tym samym skupianie uwagi na potrzebach wyższych i pozaosobistych.


Teza 4

Podstawowym warunkiem koniecznym przezwyciężania ograniczeń na drodze do formowania się własnej podmiotowości jest zdolność do autorefleksji – nie jest to jednak warunek wystarczający: potrzebna jest jeszcze wola wykorzystywania tej zdolności.


Teza 5

Do najbardziej istotnych dla rozwoju podmiotowości efektów uprawiania autorefleksji trzeba zaliczyć:

(1) rozwój wiedzy o sobie jako unikalnej jednostce (samowiedzy),

(2) formowanie pożądanych wizji własnej osoby, świata i własnych relacji ze światem (ideałów) oraz

(3) kształtowanie się wyartykułowanych, samodzielnie dookreślonych i uznanych za własne, kryteriów rozumienia dobra i zła, służących identyfikowaniu ich przejawów w życiu codziennym (poznawczych standardów wartościowania).


Teza 6

Rozwój podmiotowości ma związek z rozwojem moralności. W sferze pierwotnej regulacji automatycznej dominują mechanizmy zabezpieczania własnych podstawowych potrzeb, a to często prowadzi do bezwiednego lub świadomego pogarszania sytuacji innych. Wraz z rozwojem intelektu i pochodnej od niego zdolności do decentracji (dostrzegania perspektyw innych niż własna), wzrasta prawdopodobieństwo wyboru reguł funkcjonowania ukierunkowanych na pomnażanie dobra innych ludzi czy dobra ogólnego.


Teza 7

Ukształtowane refleksyjnie przesłanki zachowania mają wpływ na przebieg procesów automatycznych, w tym – nieświadomych. Pierwotnie automatyczne reakcje podporządkowane są podstawowym potrzebom związanym z obroną własnej egzystencji, ale wtórnie nawet bezwiedne reakcje zależą od tego, co i jak człowiek przemyślał.

Liczne zawarte w powyższych tezach wątki nie podlegają dyskusji. Inne są spójne z intuicjami. Niektóre jednak nie wydają się oczywiste i wymagają argumentacji. Celem dalszego wywodu jest przyczynienie się do jej wzbogacenia.

CZĘŚĆ I
Pierwotne wyzwania: szkic o uniwersalnych ograniczeniach podmiotowości

Podmiotowość ewoluuje wraz z rozwojem rozmaitych zdolności i predyspozycji osobowościowych. Umożliwiają one samorealizację w różnych obszarach funkcjonowania -pod warunkiem, że podmiot owe predyspozycje aktywnie i twórczo wykorzysta (Bandura, 1982, 2007; Tomaszewski, 1984; Obuchowski, 1985, 1993, 2000; Kozielecki, 1987, 2002). Zanim stanie się do tego zdolny, musi sprostać nie lada wyzwaniom: pokonać liczne ograniczenia w samym sobie – ograniczenia o charakterze uniwersalnym, od których nikt nie jest wolny. Co to za ograniczenia?

Wiążą się one z naturalnymi, pierwotnymi właściwościami psychiki. Są wśród nich przesłanki zachowań, nad którymi podmiot nie ma władzy. Dotyczy to nie tylko nieuświadomionych popędów i emocji czy bezwiednego uczenia się świata, ale i myślenia o nim: umysł przetwarza złożone informacje, a podmiot nie zdaje sobie z tego sprawy (por. Reber, 1989; Holyoak, Morrison, 2005). W przeważającej mierze samoregulacja doskonale podmiotowi służy, ale są i takie procesy, które mają charakter destruktywny, a podmiot nie jest zdolny, by się temu przeciwstawić.

Dzięki automatycznej regulacji funkcjonowania, większość funkcji psychicznych toczy się bez angażowania świadomości i woli podmiotu. Nie tylko w okresie niemowlęcym, ale i przez całe życie psychika pełni swe funkcje głównie bez udziału świadomości i interwencji podmiotu. Jej podstawowe zadanie polega na ochronie przed zagrożeniami i sprostaniu wymogom adaptacji do środowiska zewnętrznego. Człowiek może tak funkcjonować całe życie: bez wglądów w mechanizmy leżące u podstaw własnych zachowań i z nastawieniem na bronienie swego, bez względu na okoliczności i otaczający świat.

W poniższym szkicu przywołane zostaną główne pojęcia odnoszące się do właściwości, nad którymi podmiot pierwotnie nie ma władzy. Dotyczy to (1) nieświadomości reguł funkcjonowania psychiki i źródeł własnych zachowań, (2) automatycznego charakteru pierwotnych reakcji emocjonalnych, (3) szczególnej wrażliwości na zagrożenia oraz

(4) konieczności poświęcania energii i uwagi obronie siebie i zaspokajaniu innych podstawowych potrzeb.

1. Przewaga regulacji automatycznej nad refleksyjną

Pośród różnych możliwych poziomów świadomości (Ornstein, 1992; Natsoulas, 1997), warto dokonać rozgraniczenia pomiędzy funkcjami psychiki z udziałem i bez udziału wglądów podmiotu: pomiędzy jej funkcjami automatycznymi (samoczynnymi, mimowolnymi, czy – jak się to dziś mówi – „bezwysiłkowymi”) a funkcjami związanymi z namysłem, refleksją i wolą. Obszary te są ilościowo i jakościowo asymetryczne. Pierwszy z nich – system regulacji automatycznej – jest ilościowo (jeśli mierzyć to proporcją czasu pochłanianego przez procesy obu rodzajów) nieporównanie większy. Drugi – system regulacji refleksyjnej – jest jakościowo bardziej znaczący (jeśli uznać za miarę znaczenia regulację specyficznie ludzką, podmiotową).

1.1. O dominacji regulacji nieświadomej nad regulacją świadomą

Podstawowe, pierwotnie dominujące funkcje procesów orientacyjnych związane są z koniecznością ochrony własnej egzystencji i adaptacji do środowiska. Chodzi więc głównie o ustalenie, czy to, co się dzieje, jest bezpieczne, korzystne, ale także o to, by mieć w tych kwestiach pewność jak najszybciej (Cacioppo, Gardner, 2001). Ważne jest więc nie tyle to, by dowiedzieć się o danym obiekcie, stanie rzeczy czy kontekście, co to jest, ile to, by jak najszybciej zorientować się jakie to jest. Tym potrzebom sprzyja pewna ważna właściwość funkcjonowania układu nerwowego: napływające informacje są już na najniższych piętrach układu nerwowego (a więc bez udziału świadomości – por. Panksepp, 1998a, 2005; Damasio, 1999; Herzyk, 2003; LeDoux, 1996; Zagrodzka, 1999) nie tylko dekodowane (zgrubnie), ale i wartościowane (holistycznie, bez niuansów – ze względu na wymogi obrony i adaptacji). Oba te rodzaje procesów (jak to w psychologii nazywamy: deskryptywne i ewaluatywne – por. Lewicka, 1985) są tak sprzężone, że emocje są zarazem podstawowymi „kodami orientacji” (Obuchowski, 1970). Tak właśnie bywa (i to nie tylko na początku drogi rozwojowej), że poszukiwanie informacji o czymś rozpoczyna się wówczas, gdy to coś jest znaczące emocjonalnie: z punktu widzenia podstawowych potrzeb. Innymi słowy, pierwotne właściwości procesów orientacji wyznaczają powierzchowność ocen oraz ich ścisłą zależność od tego, jak napływające sygnały mają się do potrzeb obronno-adaptacyjnych.

Pierwotnie potrzeby orientacyjne dotyczą tylko tego, co dostępne zmysłom, ale stopniowo wiążą się w coraz większym stopniu z zaciekawieniem wykraczającym poza „tu i teraz”, poza wymogi adaptacji do środowiska. Rozwijają się formy procesów poznawczych – nie tylko eksploracja i ciekawość poznawcza tego, co pojawia się w polu widzenia (Pisula, 2003), ale i zainteresowanie tym, czego dostrzec się nie da, zaciekawienie tym, co zmysłom niedostępne, bo zaszło w przeszłości, bo zdarzyć się może w przyszłości, czy też – bo dzieje się obecnie, ale wedle jakichś nieznanych reguł, których wyjaśnieniu można chcieć poświęcić całe dalsze życie (np. z zafascynowania tajemnicami wszechświata). W swojej głośnej teorii hierarchii potrzeb człowieka, Abraham Maslow (1964) nie wymienił potrzeb orientacyjnych u podstaw postulowanej hierarchii, natomiast na jej „górze” umieścił „potrzeby wiedzy i rozumienia” (motywacje ukierunkowane na wyjaśnianie, przewidywanie, programowanie działań), rządzące się zupełnie innymi regułami niż te, które wynikają z konieczności doraźnego dostosowania się do fizycznego otoczenia.

Wszystkie te rodzaje potrzeb poznawczych opisywane są najczęściej w sposób sugerujący, że człowiek poszukuje informacji i wykorzystuje je świadomie. Tak jednak nie jest: psychika jest systemem mechanizmów regulacji, wyznaczających procesy toczące się samoczynnie, automatycznie i w przeważającej mierze bez udziału świadomości (Panksepp, 1998b, 2005; Bargh, 1999a; Damasio, 1999; Herzyk, 2003; Grabowska, 2001). A to, co dzieje się bezwiednie, związane jest bądź z nieświadomością pierwotną (dotyczącą tego, co nigdy nie zostało w świadomości odzwierciedlone), bądź wtórną (dotyczącą tego, co było w polu świadomości, ale z niego zniknęło). Oba te obszary są niewyobrażalnie rozległe.

Jeśli wszelkie rodzaje procesów wzbudzanych przez napływające stymulacje opisze się w terminach przetwarzania informacji, wyznaczających sposoby reagowania, to można stwierdzić, że gros docierających do człowieka informacji przetwarzana jest poza polem świadomości. Jak podaje Andrzej Wróbel, fizyk i neurobiolog: „Ilość informacji docierającą w ciągu sekundy na powierzchnie recepcyjne naszych zmysłów szacuje się na 100 miliardów bitów, podczas gdy w tej samej sekundzie jesteśmy w stanie uświadomić sobie nie więcej niż 100 bitów” (Wróbel, 2001, s. 24). Oto skala dysproporcji: toczące się procesy odbioru informacji mają głównie postać podprogową (nie docierają do pola świadomości, nie są w niej odzwierciedlane). Zatem – choć nie jest to subiektywnie łatwe – musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy nieświadomi nie tylko tego, co działo się w okresie życia płodowego i niemowlęctwa (tj. w okresie, gdy umysł nie był zdolny do świadomego odzwierciedlania zdarzeń i późniejszego ich świadomego przywoływania), ale i większości procesów zachodzących w psychice w okresie osiągnięcia zdolności do świadomości i samoświadomości (LeDoux, 1996; Damasio, 1999; Panksepp, 2005).

Informacje docierają do rozmaitych obszarów układu nerwowego, a impulsy wywołują rozmaite reakcje samoczynnie, poza wiedzą podmiotu oddziałują na jego zachowanie. Co więcej, odbierane nieświadomie informacje są rejestrowane i składają się na zakodowane w umyśle doświadczenie i utajoną wiedzę (Underwood, 2004), która służy człowiekowi i sprawia, że funkcjonuje on w złożonym świecie nawet wtedy, gdy niezbyt się natrudził, by wiedzę o nim świadomie pogłębić („wiesz więcej, niż wiesz” – por. Jarymowicz, 2005). Innymi słowy, informacje gromadzą się same. Warunkiem koniecznym i wystarczającym poszerzania zasobów wiedzy utajonej jest „bywanie w świecie”: szeroki dopływ informacji (uprzywilejowani są więc ludzie, bogatych stymulacyjnie, środowisk) i ich mimowolne przyswajanie. Fakt ten wyjaśnia, dzięki czemu ludzie słabo wykształceni i mało dociekliwi wiedzą dostatecznie dużo, by w miarę efektywnie funkcjonować. Może też być pociechą dla wykładowców, jeśli zdadzą sobie sprawę z tego, że nawet mało uważny słuchacz sporo z ich wykładu wyniesie i zyska (przekonują się o tym ludzie, którym zdarzyło się – niespodziewanie – po kilkudziesięciu latach przypomnieć sobie słowa, które padły niegdyś na nieuważnie słuchanym wykładzie).

Skala bezwiednego przetwarzania informacji i ich automatycznego wpływu na funkcjonowanie jest niewyobrażalna (o czym poucza dorobek wielu dyscyplin psychologii – por. Bargh, 1999a; Dixon, 1981; Grabowska, 2001; Grzesiuk, 2005) – nie tylko dla przeciętnego człowieka, ale i dla adeptów, a nawet dla specjalistów uprawiających rozmaite dyscypliny nauk o człowieku. Studentom psychologii, choć znają prawa warunkowania i mechanizmy reagowania odruchowego (jak ślinienie się psa Pawłowa na sam dźwięk brzęczyka zapowiadającego pokarm, czy skurcz mięśni człowieka na widok strzykawki w rękach zbliżającej się pielęgniarki), trudno jest zrozumieć, że noworodek może płakać bez świadomości głodu czy odczuwania bólu, bo warunkiem koniecznym wzbudzenia (bezwarunkowej, a później i warunkowej) reakcji płaczu jest (bezwarunkowy lub warunkowy) bodziec, wynikający ze stanu organizmu (wygłodzonego czy przegrzanego), a odczuwanie tego stanu nie jest konieczne do tego, by powstała reakcja płaczu – swoistego wzywania otoczenia „na ratunek” w potrzebie. I choć wyniki badań sugerują, że i mrówki miewają odczucia (Godzińska, 2002), to trzeba przyjąć do wiadomości, że część procesów – w tym procesów emocjonalnych – zachodzi bez udziału świadomych doznań (Panksepp, 1998b, c, 2005; LeDoux, 1996; Zagrodzka, 1999; Herzyk, 2003; Damasio, 2004).

 

Fakt, że odbiór bodźców i ich znaczeń może odbywać się poza świadomością, wciąż bywa ignorowany. A przecież powszechne jest we współczesnej psychologii rozróżnienie takich pojęć, jak poznanie jawnepoznanie utajone (Maruszewski, 1993; Underwood, 2004), emocje jawneutajone (Oatley, Jenkins, 2003; Ohme, 2007), czy postawy jawneutajone (Greenwald, Banaji, 1995). Co więcej, nie są to rozróżnienia nowe: od dawna funkcjonowały pojęcia progów wrażliwości, czułości, świadomości (oznaczające, że część bodźców działa nieświadomie: podprogowo – por. Pastuszka, 1947; Woodworth, Schlosberg, 1963; Jarymowicz, 2007), a eksperymentalne badania nad procesami nieświadomymi rozpoczęto jeszcze w XIX wieku (por. Abramowski, 1903, 1910, 1912, 1914, 1980). Wiążą się one z klasycznymi rozróżnieniami uwagi, pamięci, uczenia się na dowolnemimowolne, ale współcześnie „mimowolne” oznacza także mimowolne dlatego, że całkowicie niedostępne świadomości.

Dzięki nowej wiedzy, dotyczącej nieświadomego przetwarzania informacji, rewizji wymagają rozmaite koncepcje psychologiczne. Tak na przykład, w latach siedemdziesiątych XX wieku doszło do sporu o relacje pomiędzy emocjami a poznaniem. Gdy pojawiły się tezy o tym, że afekt może wyprzedzać poznanie (Zajonc, 1985, 1998a,b, 2000), reakcje na nie (w obronie zdroworozsądkowego poczucia – najpierw poznać, a potem ocenić) były nader gwałtowne. Spór pomiędzy psychologami emocji o orientacji kognitywistycznej a tymi o orientacji neurobiologicznej znalazł swoje odzwierciedlenie w fachowym piśmiennictwie (por. Lazarus vs Zajonc – w: Ekman, Davidson, 1998). A przecież dziś spór ten powinien zostać uznany za bezprzedmiotowy. Niewątpliwie emocje mogą wyprzedzać rozpoznanie świadome. Bez trudu można zaobserwować, że pod wpływem nagłego huku reakcja strachu jest szybsza niż uświadomienie sobie, że nie ma powodu do obaw, bo strzelają na wiwat. Tezę kognitywistów – zgodnie z którą warunkiem koniecznym powstawania wszelkich emocji jest uprzednie rozpoznanie bodźca – można więc zaakceptować, jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż nie musi to być poznanie świadome. Odbiór bodźców na poziomie podkorowym podlega przecież takiej samej sekwencji: najpierw ich utajone dekodowanie („poznanie”), a następnie ich utajone wartościowanie. Kolejność procesów poznanie-emocje zgodna jest z logiką rozumowania kognitywistów, ale odkrycia neurobiologii pozwoliły zrozumieć (LeDoux, 1996), że reakcja emocjonalna na bodziec powstaje zarówno wtedy, gdy został on „rozpoznany” podprogowo (tj. w sposób niedostępny świadomości), jak i wtedy, gdy może on być świadomie identyfikowany. Nie sposób zrozumieć reguł funkcjonowania człowieka bez tej tezy w jej obecnym sformułowaniu (popularnie, klarownie, zgodnie z modelem LeDoux, opisał te dwie drogi – świadomą i nieświadomą – powstawania emocji Daniel Goleman, 1997). Wiedza o mechanizmach utajonego poznania i wartościowania ma rozliczne implikacje.

Z punktu widzenia rozważań nad podmiotowością sfera pierwotnego nieświadomego funkcjonowania może być postrzegana dwojako: jako rodzaj ograniczeń, ale i szans. To, co toczy się nieświadomie, wymyka się spod kontroli podmiotu. Ale też dzięki ogromowi tego wszystkiego, co w psychice dzieje się samoczynnie, uwalniają się (jak się to dziś mówi – por. Maliszewski, 2005) „zasoby poznawcze” podmiotu, który dzięki temu może poświęcić uwagę czemuś innemu.

Oprócz nieświadomości pierwotnej, obejmującej wszystko to, co nigdy nie zostało w świadomości odzwierciedlone, trzeba wziąć pod uwagę także i to, co składa się na nieświadomość wtórną. Treści doraźnie funkcjonujące w polu świadomości wkrótce z niego znikają. Świadomie przetwarzane informacje i przeżywane doświadczenia przestają w jakiejś chwili koncentrować uwagę: usuwane są z pola świadomości. Nie znikają jednak z umysłu: zostają zakodowane i pozostają w postaci latentnej (Lewicki, 1963). Jak stwierdził Edward Abramowski (1910, s. 13) w związku z badaniami nad pamięcią utajoną: „przekonały nas o tym, że zapomniane żyje”. Czasami jest przywoływane świadomie, ale nawet gdy tak się nie zdarzy, ma wpływ na funkcjonowanie. Wraz z innymi utajonymi informacjami (i „markerami somatycznymi” – por. Damasio, 2000) wyznacza kierunki aktywności i sposoby działania. Stanowi też podstawy intuicji (Kolańczyk, 1991; Balas, 2003), bez której człowiek nie mógłby przetrwać. Także ten obszar nieświadomości uwalnia podmiot od konieczności koncentrowania uwagi i inwestowania energii w nadzorowanie funkcjonowania. Ale wyznacza też automatycznie rozmaite zachowania, które mogą być sprzeczne z celami i wolą podmiotu i wielce dla niego niekorzystne.

Dotyczy to zwłaszcza tego obszaru nieświadomości wtórnej, w którym przechowywane są rozmaite informacje wyparte obronnie i niedopuszczane do świadomości (Epstein, 1994). Chodzi o grupę zjawisk wynikających z lęku przed przyjęciem do wiadomości określonych treści. Za sprawą wciąż nader tajemniczych sił nieuświadomione intencje sprawiają, że nie widzimy, nie słyszymy, nie dostrzegamy, nie pamiętamy (a dokładniej: nie możemy sobie przypomnieć – choć pamięć utajona nie jest zaburzona) czegoś, czego świadomość wiąże się z dyskomfortem, którego nie potrafimy znieść. Do zjawisk tych należą freudowskie mechanizmy obrony ego, działające z lęku przed naruszeniem standardów superego i zagrożeniem dobrego mniemania o sobie (Drat-Ruszczak, 1995; Erdelyi, 2001; Grzegołowska-Klarkowska, 1986, 2001; Hilgard, 1977). Opisano też liczne inne rodzaje mechanizmów nieświadomych, prowadzące do błędów poznawczych (nazwano je mechanizmami samooszukiwania), pod wpływem innych rodzajów lęku (jak lęk przed zagrożeniem życia – por. Greenwald, 1986) czy dążenia do zaspokojenia rozmaitych innych potrzeb (Greenwald, 1980; Dymkowski, 1996; Szmajke, 1996; Brycz, 2004). Przemożną rolę w samooszukiwaniu odgrywają jednak mechanizmy egotystyczne i dążenie do podtrzymania poczucia własnej wartości – mechanizmy uważane za jeden z podstawowych (wynikających z socjalizacji) mechanizmów zachowania (Grzelak, 1965; Greenwald, Banaji, 1995; Nowak, Vallacher, 2004; Tesser, Felson, Suls, 2004; Kernis, 2006).

Tego typu mechanizmy mogą zasadniczo zmienić funkcjonowanie człowieka wbrew jego interesom, woli i przeciwko najistotniejszym dla niego wartościom. Tak właśnie może być w przypadku, gdy pod wpływem skrajnego lęku przed przemocą coś nieświadomego doprowadza do bezwolnego poddania się agresorowi. Mechanizm ten – nazwany „identyfikacją z agresorem” – opisany został przez Annę Freud (1937/2004). Jedynym sposobem na pozbycie się poczucia przerażającego zagrożenia jest „pokochanie agresora”: poczucie więzi z nim, chęć służenia mu, bycia jak najbliżej. Mechanizm taki pojawia się w stosunku do agresorów bezwzględnych, stosujących przemoc bez cienia wahania i w formach skrajnych. Słowem, nie chodzi o ludzi, którzy czasem zachowują się bardzo agresywnie (ze strachem, jaki pojawia się sporadycznie, można żyć). W praktyce mechanizm ten często powoduje opowiedzenie się za złem i gorliwe jego realizowanie – spójnie z życzeniami agresora (przywódcy bandy czy władcy-satrapy). Miłość tego rodzaju mija w chwili ustania zagrożenia – równie bezwiednie, jak jej pojawienie się (można tu przywołać choćby obserwacje gwałtownych zmian uczuć gorących wielbicieli Stalina po jego śmierci). Dlatego człowiek (często posądzany o cynizm) może nagle przyłączyć się do grona przeciwników kogoś (np. Stalina), komu sprzyjał z nieuświadomionego wewnętrznego przymusu, a zmianie zachowania nie towarzyszy poczucie dysonansu i niespójności, bo własna wrogość nigdy nie zniknęła: była tylko tłumiona i w bezpiecznych warunkach pojawiła się ponownie automatycznie.

Powstają intrygujące pytania o podmiotowość. Dlaczego w warunkach zagrożenia jedni cierpią, przeżywając lęk, a inni – sprzeniewierzając się sobie – albo redukują go świadomie, schlebiając temu, kto zagraża, albo pozbywają się lęku poprzez różne formy nazwane samooszukiwaniem? Wiele nas dzieli od możliwości odpowiedzi na tak postawione pytania, ale sformułujemy tu pewne ogólniejsze hipotezy dotyczące wyznaczników podmiotowości, które powinny sprzyjać (a) zmniejszaniu prawdopodobieństwa reagowania panicznym lękiem na napotykane zagrożenia i (b) możliwości dochowania wierności własnym ideałom nawet w warunkach poważnego zagrożenia.