Kolorowe wiersze, czyli Spacerkiem przez rok i Zielony, żółty, rudy, brązowy!

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

SPACERKIEM PRZEZ ROK

Spacerkiem przez rok

WIOSNA

Marzec

W marcu

Kwiecień

W kwietniu

Maj

W maju

Co tak pachnie?

LATO

Czerwiec

W czerwcu

Lipiec

W lipcu

Sierpień

W sierpniu

Krasnoludek

JESIEŃ

Wrzesień

We wrześniu

Październik

W październiku

Listopad

W listopadzie

Kotek i chmury

ZIMA

Grudzień

W grudniu

Styczeń

W styczniu

Luty

W lutym

Wigilijna noc

Styczeń, luty, marzec, kwiecień...

ZIELONY, ŻÓŁTY, RUDY, BRĄZOWY!

Zielone

W czwartek przed dwunastą

Listek

Ulewa

Wiosenny spacer

Czary–mary

Przepis na lato

Wakacje w akacjach

Grabki w łapki

Taka noc

Na łące

Senne lato

Drzewa

Zapach jesieni

Motyl

Smutna jesień

Zielony, żółty, rudy, brązowy

Jesienny deszczyk

Serduszko

Zima

Śnieżek

Porządna zima

Bałwan

Sen nocy zimowej

Copyright © 2020 for this edition by Media Rodzina Sp. z o.o.

SPACERKIEM PRZEZ ROK

Copyright © 2016 by Małgorzata Strzałkowska

Copyright © 2016 for this edition by Media Rodzina Sp. z o.o.

ZIELONY, ŻÓŁTY, RUDY, BRĄZOWY!

Copyright © 2003 by Małgorzata Strzałkowska

Copyright © 2003 for this edition by Media Rodzina Sp. z o.o.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki – z wyjątkiem cytatów w artykułach i przeglądach krytycznych – możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.

ISBN 978-83-8008-811-5

Media Rodzina Sp. z o.o.

ul. Pasieka 24, 61-657 Poznań

tel. 61 827 08 60

mediarodzina@mediarodzina.pl www.mediarodzina.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Spacerkiem przez rok

Spacerkiem przez rok

Rok dwanaście ma miesięcy

oraz cztery pory roku,

więc odwiedźmy je spacerkiem,

pomalutku, krok po kroku...

WIOSNA

Palta pchają się do szafy,

do sadzawki drepczą kaczki,

bąki śpieszą się na łąki,

a robaczki gnają w krzaczki!

Pszczoły lecą do roboty,

do kumkania rwą się żaby,

na rabaty idą kwiaty,

a ślimaki pędzą w trawy!

Do ogródka wchodzą chwasty,

apetyty ostrzą stonki,

koty drapią się na płoty,

po chleb fruną już biedronki!

Pająk z muchą gra w zielone,

szumią deszcze, huczą burze,

rak – pokraka na bosaka

skacze z tęczą przez kałuże!

Kury gdaczą, kaczki kwaczą,

wśród kaczeńców łażą krowy,

źrebak bryka, koza fika –

trwa wiosenny zawrót głowy!

Marzec

Jak pradawny Mars, bóg wojny,

marzec walczy z zimą,

lód i śnieg tak długo topi,

aż do morza spłyną.

W tym miesiącu z brzóz zbierano

sok dający siły,

a więc naszych przodków rzesze

brzezień nań mówiły.

W marcu

Chociaż jeszcze sypnie śniegiem,

w pączkach już się budzą liście,

bazie gubią złoty puszek,

przez śnieg zerka już przebiśnieg.

Marzec dryń! dryń! dzwonkiem dzwoni,

nawołując z czubka sosny:

– Hej! Pobudka! Wstawać, śpiochy!

Bo prześpicie przyjście wiosny!

Kwiecień

Kwiecień pięknie kwieciem kwieci

pola, lasy, łąki,

daje ziemi zapach wiosny

i zieleni pąki.

Nosił także nazwę łżykwiat,

bo łże, czyli kłamie,

że już ciepło, kwiatki rosną,

a tu patrzcie – zamieć!

W kwietniu

Już zawilców pełne lasy,

zieleń już otula drzewa,

już na łąkach ruch się zaczął,

już skowronek w górze śpiewa!

W lesie, w parku, na podwórku –

wszędzie spotkać mnie możecie!

Czekam na was z pękiem fiołków

i zapraszam ciepło –

kwiecień.

Maj

Maj bogactwem barw umaja

parki i ogrody,

bo mu patronuje Maja,

bogini przyrody.

Dawna polska nazwa maja

brzmi także ciekawie –

od zielonej, świeżej trawy

nosił nazwę trawień.

W maju

Maj jeziora i sadzawki

w koncertowe sale zmienił

 

i rozrzucił hojną ręką

kleksy mleczy na zieleni.

Bzy pracują pełną piersią,

sady bielą się odświętnie,

a pisklęta piszczą w gniazdach:

– Mamo! Tato! Jak tu pięknie!

Co tak pachnie?

– Proszę pana, co tak pachnie? –

rzekł raz słowik do motyla.

Motyl odrzekł mu uprzejmie:

– Bez, słowiku, czyli lilak.

– Bez? Na pewno?

– Bez wątpienia,

o pomyłce nie ma mowy –

spośród wszystkich kwiatów świata

tylko bez ma zapach bzowy!

Kiedy wreszcie maj nadchodzi,

to naprawdę, słowo daję,

nic nie robię, tylko wącham –

bez bzu maj by nie był majem!

– Ale pachnie... – westchnął słowik.

W bzie zanurzył się do pasa

i zawołał:

– Ja chcę wąchać!

I nawąchać się na zapas!

Słowik wąchał, motyl wąchał –

z jednej strony, z drugiej strony,

z boku, z przodu, z dołu, z góry...

A bez pachniał jak szalony!

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?