Sewilla. Przewodnik

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Magdalena Nowakowska, Michał Głombiowski

SEWILLA - PRZEWODNIK

Wprowadzenie

Bogactwem historii Sewilla mogłaby z pewnością obdarować niejedno miasto, a i tak wciąż miałaby wiele do zaoferowania. Przez setki lat dzisiejsza stolica Andaluzji była areną podbojów, epokowych wydarzeń oraz narodzin kulturowych trendów. Usadowione nad brzegiem Gwadalkiwiru miasto jest idealnym przykładem na to, że różnorodność wzbogaca – przez tutejsze ziemie przewinęli się Rzymianie, Wizygoci, muzułmanie, chrześcijanie, Cyganie i Żydzi. Wszyscy dokładali coś od siebie, sprawiając, że Sewilla stała się nie tylko centrum południowej Hiszpanii, ale też kulturowym tyglem, miejscem, w którym krzyżują się różnorodne zwyczaje, style i obyczaje. Narodziło się miejsce wyróżniające się niepowtarzalną architekturą, muzyką, smakami, działające na wszystkie zmysły, uzależniające i każące do siebie powracać. Nie bez powodu popularne hiszpańskie powiedzenie brzmi: quien no ha visto Sevilla, no ha visto maravilla - kto nie widział Sewilli, nie widział cudu.

Pozostaje nam zanurzyć się w ten świat, stając się choć na moment jego częścią. Wspiąć się na szczyt La Giraldy, XII-wiecznego minaretu i spojrzeć z jego szczytu na całe miasto; zachwycić się kunsztem muzułmańskich rzemieślników pracujących niegdyś nad wnętrzami Alkazaru; poczuć wyzwanie, przed jakim stali architekci sewilskiej katedry, największego gotyckiego kościoła świata. Wejść na trybunę plaza de toros, by ujrzeć zmagania torero z bykiem i wysłuchać zażartych dyskusji nad kunsztem matadora. Poczuć zapach kwitnących pomarańczy na przykatedralnym placu; schronić się przed palącym andaluzyjskim słońcem w pełnych przepychu, przestronnych budynkach Plaza de España; powtórzyć kroki flamenco w spowitej półmrokiem sali w dawnej cygańskiej dzielnicy Triana. Zadumać się nad losem Carmen, bohaterki opery Bizeta, która miała – jak chcą niektórzy - swymi pięknymi dłońmi zawijać cygara w tutejszej fabryce tytoniu, w której dziś kryje się uniwersytet.

W końcu spędzić sobotni poranek nad filiżanką czekolady, maczając w niej długiego jak wąż churrosa, pączka usmażonego przed momentem na naszych oczach. Odbyć wędrówkę od baru do baru, próbując tapas i gawędząc z napotkanymi przy kontuarze ludźmi. Wychylić kieliszek odświeżającej manzanilli, wina bez którego trudno tu o udany posiłek; puścić się w niespieszny spacer wzdłuż brzegu Gwadalkiwiru lub alejkami parku Marii Luisy, dołączając do mieszkańców oddających się tradycyjnemu paseo.

Trudno o większą przyjemność niż odkrywanie tego miasta na własną rękę.

I. Historia i kultura


Historia

Choć przyjezdnym, stającym w obliczu bogactwa atrakcji Sewilli, może wydawać się to dziwne, ale miasto swoje najlepsze lata ma już za sobą. Paradoksalnie, dzisiejsze, jakże pociągające oblicze stolicy Andaluzji, jest odbiciem dawnej świetności miasta.

Istniało ono niemal od zawsze, z początku będąc zaledwie nadrzeczną osadą, noszącą iberyjskie imię Ispal. Serce tego miejsca biło tam gdzie dziś – ślady po najdawniejszych mieszkańcach tych ziem, pochodzące z VIII wieku p.n.e. odkryto w centrum, w okolicach dzisiejszej ulicy Cuesta del Rosario i pod Plaza de Banderas koło Alkazaru. Dzięki kontaktom handlowym z Fenicjanami, Ispal zyskiwało na zamożności, ale także rozwijało się kulturalnie. W VI wieku p.n.e., wzięte siłą przez wojowniczych Kartagińczyków, zaczęło nieco podupadać, wciąż było jednak atrakcyjnym miejscem, gdy w okolicach pojawili się Rzymianie.

W 206 roku p.n.e. niedaleko Ispal Rzymianie ostatecznie rozgromili Kartagińczyków. Miękkie aluwialne podłoże i częste powodzie na terenach przybrzeżnych powtrzymały ich jednak przed zasiedleniem osady. Ich wybór padł na wzgórze bezpiecznie oddalone od wody. Założone na nim miasto nazwali Italica. Ispal uzyskał nowe zlatynizowane imię – Hispalis. Italica stała się typowym osiedlem mieszkalnym, zasiedlonym wyłącznie przez obywateli rzymskich, a Hispalis wyrosła na wielonarodowe, rzemieślniczo-handlowe centrum prowincji, które w IV wieku jeden z rzymskich poetów zaliczył do dziesięciu najważniejszych w całym Imperium Romanum. Italica zapisała się w historii dając Rzymowi dwóch cesarzy, Trajana i Hadriana. Pozostałości rzymskiej osady znajdują się 9 kilometrów od Sewilli, a przedmioty pochodzące z prowadzonych na miejscu wykopalisk można obejrzeć w Muzeum Archeologicznym i w Conjunto Arquelógico de Itálica.

Po Rzymianach został w Sewilli między innymi fragment akweduktu, pięć świątynnych kolumn (trzy na oryginalnym miejscu, czyli ulicy Mármoles, dwie przeniesione do parku La Alameda de Hercules) oraz fragmenty budynku w okolicach Alkazaru. Mury miejskie, do dziś widoczne w mieście, wzniesiono co prawda za czasów Juliusza Cezara, ale swój obecny kształt zawdzięczają mauretańskiej przebudowie.

Za panowania Rzymian Hispalis wpadła w ręce Wandalów, a potem Wizygotów, którzy kontrolowali miasto od końca V do początków VIII wieku, kiedy to ulegli Maurom. Obecność muzułmanów przyniosła nazwie osady bardziej arabskie brzmienie: Ishbiliya, od którego blisko już do Sivilija i współczesnej formy Sevilla. Zanim jednak Ishbiliya stała się Sewillą, przeżyła okres rozkwitu, będąc częścią Kalifatu Bagdadzkiego, a potem Kordowańskiego. Chwilę później stała się stolicą niezależnego królestwa (taifa) pod rządami dynastii Abbadytów, Almorawidów, a po nich Almohadów. Za ich czasów miasto zdecydowanie kwitło, stając się ważnym ośrodkiem naukowym i kulturalnym, a wyznawcy innych religii niż islam, nie musieli obawiać się represji (choć przejście na islam oznaczało zyskanie konkretnych przywilejów). W tym czasie powstały: Giralda, Alkazar, most pontonowy łączący Sewillę z Trianą oraz wojskowa strażnica Torre de Oro. Najbardziej charakterystycznym śladem kultury arabskiej jest jednak z pewnością sewilska architektura – typowy dla niej styl mudéjar powstał w wyniku zmieszania wpływów islamskich z chrześcijańskimi.

Panowanie społeczności arabskiej na tych ziemiach było jednak solą w oku europejskim rządom chrześcijańskim, co doprowadziło w końcu do rekonkwisty, czyli działań mających na celu odzyskanie straconych terenów. Zakończyła się ona w 1492 roku, zdobyciem Granady przez Ferdynanda i Izabelę, zwanych Królami Katolickimi. W Sewilli muzułmanie poddali się jednak dużo wcześniej - w 1248 roku - po piętnastomiesięcznym oblężeniu prowadzonym przez króla Kastylii Ferdynanda III. Nowy władca, choć miał do dyspozycji dwory w innych miastach, upodobał sobie Sewillę i chętnie pomieszkiwał w Alkazarze, gdzie zresztą w 1252 roku zmarł. Pochowano go w katedrze wzniesionej na miejscu meczetu, a ponad dwa wieki później został on kanonizowany i otrzymał przydomek „Święty”. Jak można się domyślić, owa świętość wynikała nie tyle z przymiotów charakteru, ile z sukcesów odniesionych w rekonkwiście, posiadającej znamiona wojny religijnej. Ferdynand III Święty został patronem miasta, a jego dzień obchodzony jest 30 maja.

Sztuka i nauka znalazły swego mecenasa w osobie syna Ferdynanda III, Alfonsa X Mądrego. Założył on w Sewilli Studium Generale – w ten sposób nazywano w średniowieczu szkoły o międzynarodowej randze, które dały później początek uniwersytetom. Patronował powstaniu pierwszego kastylijskiego kodeksu prawnego, Siete Partidas, regulującego przepisy dla całego królestwa, ale także zawierającego teksty natury filozoficznej i teologicznej. Jako dokument legislacyjny kodeks spełniał swą rolę przez wiele stuleci, w Ameryce Łacińskiej będąc w użyciu aż do XIX wieku. Dzięki tej i innym księgom spisanym pod okiem Alfonsa X, kastylijski (tj. hiszpański) stał się językiem nauki i szkolnictwa wyższego.

Panowanie kastylijskie miało też swoje ciemniejsze strony. Wraz z przyjściem chrześcijan, zaplątanych w tym czasie w wir ostatnich wypraw krzyżowych i rozgrywki rosnącej w siłę inkwizycji, skończył się w Sewilli okres tolerancji religijnej. Porozumieniu między wyznaniami nie pomogły z pewnością konflikty społeczne, narastające w połowie XIV wieku po epidemii dżumy i trzęsieniu ziemi. W 1481 roku, decyzją rezydujących w Sewilli Królów Katolickich, miasto dostąpiło wątpliwego zaszczytu stania się areną pierwszego auto da fé, w wyniku którego sześć osób zostało spalonych na stosie.

Złoty okres Sewilli na dobre rozpoczął się wraz z odkryciem Ameryki przez Kolumba pod koniec XV stulecia. Miasto zyskało monopol na handel z Nowym Światem, czerpiąc przy tym ogromne zyski. Wpływy, prestiż i bogactwo uczyniły z Sewilli prawdziwą metropolię, goszczącą największe kompanie handlowe i przedstawicielstwa europejskich rządów, przyciągającą wybitnych artystów, pisarzy, uczonych i architektów. Na pewien czas za swój dom Sewillę obrał Cervantes, autor słynnego „Don Kichota”. Miasto wzbogaciło się o Uniwersytet Sewilli i Archiwum Indii, kontynuowano budowę Katedry, rozbudowano Alkazar i wzniesiono wiele innych budynków, dziś przyciągających turystów: Ratusz, Casa de Pilatos czy Hospital de las Cinco Llagas – obecną siedzibę Parlamentu Andaluzji.

Okres prosperity zaczął dobiegać końca wraz z załamaniem się handlowego monopolu Sewilli na rzecz portu w Kadyksie. Wielka plaga, jaka nawiedziła miasto w 1649 roku zredukowała o połowę ponad stutysięczną liczbę mieszkańców, a ostateczny cios przyszedł ze strony Gwadalkiwiru, dotychczas będącego głównym atutem miasta. Postępujące zamulenie rzeki uniemożliwiło jakikolwiek ruch statków, handel morski ustał, a miasto powoli zaczęło chylić się ku upadkowi.

W tym samym czasie, ożywienie katolicyzmu w wyniku kontrreformacji uczyniło Sewillę domem kilkudziesięciu zakonów. Narodziła się także tradycja procesji urządzanych z okazji Wielkiego Tygodnia. Mimo ekonomicznego zastoju, sztuka wspierana przez hiszpański dwór i kościół kwitła. W Sewilli tworzyli miedzy innymi Zurbarán, urodzeni w niej Velázquez i Murillo, czy twórca sewilskiej szkoły rzeźby Juan Martinez Montañéz.

 

Osiemnasty wiek przyniósł kilka nowych fabryk, (m.in Fábrica de Tabacos), a także pierwszą drukowaną poza Madrytem gazetę. Następne stulecie zaczęło się od epidemii żółtej febry i najazdów napoleońskich, ale spokojniejsza druga połowa była czasem odbudowy i nowych inwestycji: powstał Puente de Triana – most przecinający Gwadalkiwir, w mieście pojawiła się sieć energetyczna oraz rozpoczęto budowę linii kolejowej, której inauguracja przypadła już na pierwszy rok nowego wieku. Wraz z uruchomieniem kolei narodziły się plany rozbudowy miasta, związane z organizacją Targów Iberoamerykańskich w 1929 roku. Na nieźle zapowiadające się stulecie spadła jednak hiszpańska wojna domowa, dojście do władzy Franco, a potem II wojna światowa, w czasie której Hiszpania pozostała neutralna.

Końcowe dziesięciolecia minionego stulecia przyniosły Sewilli ożywienie gospodarcze i realizację szeregu nowych przedsięwzięć: obwodnicy miasta, autostrad, nowej stacji kolejowej Santa Justa, połączenia z Madrytem koleją dużych prędkości, rozbudowy lotniska i nowego terminalu, przerzucenia przez rzekę kilku mostów, w tym spektakularnych Alamillo i Barqueta, a wszystko to w ramach przygotowań do światowej wystawy Expo w 1992 roku, odbywającej się w pięćsetną rocznicę odkrycia Ameryki.

Wiek XXI Sewilla powitała w fazie stabilnego rozwoju ekonomicznego, łączącego turystykę, handel, technologię i przemysł. Zyskała jedną linię metra (kolejne w trakcie realizacji), nową przystań dla statków wycieczkowych, zdobywający nagrody projekt architektoniczny Metropol Parasol i liczącą najwięcej kilometrów w całej Hiszpanii sieć dróg rowerowych.

Architektura

Tereny dzisiejszej stolicy Andaluzji gościły już Rzymian, a później Wizygotów, nie będąc jednak specjalistą, przeciętny turysta może mieć trudności ze znalezieniem śladów ich obecności. Tu i ówdzie wychylają z ziemi szczątki rzymskich budowli, by je znaleźć, trzeba jednak wykazać się uporem i wytrwałością (jedne z większych fragmentów odsłoniętych rzymskich murów znajdują są na placu de Encarnación). Dużo łatwiej dojrzymy natomiast wpływy kultury arabskiej. Muzułmanie pojawili się tu w VIII w., czyniąc z południowej Hiszpanii ważny ośrodek kulturalny. Nowi gospodarze Sewilli nie wyobrażali sobie miasta bez okazałych pałaców (alcazares), łaźni oraz solidnych fortec (alcazabas). Naturalną konsekwencją obecności muzułmanów stał się też widok meczetów i górujących nad miastem minaretów.

Arabskie wpływy widoczne są w architekturze Sewilli do dnia dzisiejszego. Misterna sztuka panującej tu od 1023 roku dynastii Abbadydów, a później Almohadów (od 1145 roku) ostała się mimo podbicia miasta przez chrześcijan, a burzliwe historyczne dzieje przyniosły melanż przeróżnych stylów, tak charakterystyczny dla dzisiejszej Sewilli.

Jednym z istotniejszych był nurt mudéjar, stworzony przez architektów i rzemieślników mauretańskich, którzy pozostali w Andaluzji po przejęciu jej przez chrześcijan. Znani z wysokich kwalifikacji, cieszyli się uznaniem nowych władców, którzy chętnie zatrudniali ich przy wznoszeniu kościołów, budynków państwowych lub prywatnych posesji. Widok wąskich łuków, kasetonowych stropów, układanych w ogromne mozaiki mikroskopijnych płytek azulejos oraz bogatej ornamentyki w stiuku, cegle i drewnie, każe przypuszczać, że mamy do czynienia właśnie z przykładem architektury mudéjar. Mauretańscy budowniczowie w udany sposób łączyli arabskie zdobnictwo z elementami chrześcijańskimi, typowymi między innymi dla gotyku. Styl ten rozkwitł już w XII wieku, ciesząc się popularnością przez następne pięćset lat, a za najznamienitszy jego przykład uważa się komnaty w sewilskim Alkazarze.

Sewilla to także sporo śladów gotyku (czego najlepszym przykładem jest katedra) i renesansu. W wersji hiszpańskiej zarówno budowle gotyckie jak i renesansowe uginały się od bogatej ornamentyki, zdobień, pełnych przepychu fasad i obfitości rzeźbień. W XVI wieku nastał czas plateresco, chętnie nawiązującego do motywów włoskich: amorków, kandelabrów, kwiatowych girland czy herbów. Przykład takiej architektury to ratusz miejski (ayuntamiento). Równocześnie rozwijał się styl klasyczny, o harmonijnych kształtach, powściągliwy i dość surowy, zapoczątkowany przez Juana de Herrerę, który dał Sewilli budynek Archiwum Indyjskiego. Późniejszy barok przemknął przez Andaluzję głównie w wydaniu Juana Churriguery i jego następców, znów lubujących się w bogatych zdobieniach, złoceniach, spiralnych kolumnach i przepychu.

Pomimo tego kolażu stylów, Sewilla sprawia wrażenie miejsca architektonicznie spójnego i przyjaznego mieszkańcom. Przybysze podziwiają w zachwycie najważniejsze zabytki stolicy Andaluzji, równocześnie czerpiąc przyjemność ze spaceru wąskimi brukowanymi uliczkami, biegnącymi pomiędzy jaskrawobiałymi ścianami dwupiętrowych domów, zdobionymi żółtymi pasami, żelaznymi balkonikami i tysiącami pachnących kwiatów. Szersze aleje miasta kuszą nie tylko wykwintnymi sklepami i restauracjami, ale także eleganckimi monumentalnymi gmachami klasycystycznymi i neoklasycystycznymi. W obraz miasta doskonale wpisują się też najnowsze nabytki – Metropol Parasol, most Alamillo czy nowoczesny pasaż w dawnym porcie - będące kolejnym etapem rozwoju Sewilli.

Kuchnia

Hiszpańska kuchnia opiera się na prostych składnikach i równie prostych recepturach. Stolica Andaluzji nie stanowi tu wyjątku – odwiedzając tutejsze restauracje, rzadko trafimy na wymyślne dania przygotowywane z pietyzmem przez całe przedpołudnie. Pomimo tego, większość potraw jest smaczna i treściwa i szybko nabiera się ochoty, by ich degustację powtórzyć.

Sewilczycy zazwyczaj rozpoczynają dzień od kromki chleba zalanego oliwą bądź grzanki z wtartymi w nią pomidorami i skropioną oliwą (pan de tomate). Do tego obowiązkowo filiżanka mocnej kawy i szklanka soku pomidorowego, ewentualnie magdalenka dostarczająca odpowiednią porcję słodyczy. Nieco cięższym daniem są churrosy – rodzaj pączków smażonych w formie długich spiral, z lekko słonego ciasta, które moczy się w czekoladzie lub kawie. Ten kaloryczny posiłek popularny jest szczególnie w sobotnie i niedzielne poranki, gdy mieszkańcy zbierają siły po świeżo co skończonej nocnej zabawie. Hiszpanie równie chętnie sięgają także po kawałek tortilli, grubego omletu z kawałkami ziemniaków i cebuli, danie popularne zarówno na śniadanie, jak i w trakcie dnia. Turyści poszukujący jednak czegoś bardziej im swojskiego, znajdą w większości lokali oraz hotelowych restauracji także typowe śniadanie kontynentalne lub posiłek z jajkami w roli głównej.

Miejscowi lubią jadać na mieście, ale choć nie brakuje w nim wykwintnych lokali o bogatym menu, częściej wybierają niewielkie bary, poupychane w zaułkach uliczek bądź na rogach kamienic. Przy stołach, niejednokrotnie przykrytych ceratą, pojawiają się stali bywalcy, a kameralne pomieszczenia dudnią od prowadzonych rozmów (chwilami zdaje się, że każdy rozmawia z każdym). Często właściciel, barman i kucharz to jedna i ta sama osoba. Zdarza się więc, że na podanie posiłku trzeba nieco poczekać, co daje jednak sposobność zanurzenia się w autentyczną atmosferę tych miejsc, przejrzenia gazety, pogadania z sąsiadem lub wysłuchania najnowszych plotek z okolic.

W Sewilli, podobnie jak w całej Hiszpanii, oprócz kilkudaniowych posiłków popularne są mniejsze dania, na jeden lub dwa kęsy (tapas i raciones). Mogą to być smażone kalmary, krokiety, ciecierzyca (garbanzos), kilka rodzajów serów i wędlin, pikantne kiełbaski (chorizo), tortilla, gulasz (cocido), smażone ziemniaki (patatas bravas), sałatka, byczy ogon i dziesiątki innych specjałów. Zależnie od apetytu, możemy zamówić kilka takich przystawek, które z powodzeniem zastąpią cały posiłek. Wędrówka od baru do baru i próbowanie lokalnych specjałów jest wspaniałą sposobnością na poznanie tutejszej kuchni, miasta i najciekawszych lokali.

Popularność podawanych na niewielkich talerzykach przystawek być może bierze się stąd, że Hiszpanie mają silnie zakorzeniony zwyczaj jedzenia na stojąco. Z tapas i kieliszkiem wina w dłoni potrafią wystawać godzinami przy barze. Gdy zabraknie przy nim miejsca, o co nie trudno, gdyż spora część lokali dysponuje iście lilipucią przestrzenią, niezrażeni przenoszą się na chodnik przed knajpką, opierając się o zaparkowane w pobliżu samochody, niejednokrotnie służące im za podręczny stolik.

Do przystawek pasuje kieliszek dobrego wina. Spora część trunków dostępnych w barach i restauracjach to jakościowe wina z apelacją (denominacion de origen), ale nawet te stołowe (vino de mesa), podawane w tańszych lokalach są zazwyczaj całkiem dobre. Sewilczycy szczególnie cenią sobie sherry (jerez), pochodzące z niedalekiego San Lucar de Berrameda, najczęściej sięgając po wytrawne białe manzanilla, mocno mineralne w smaku i świetnie komponujące się z tapas.

Mając ochotę na obfitszy posiłek, rozejrzyjmy się za menú del día. Pod mianem tym kryją się zestawy obiadowe. Zwykle są to dwa dania plus wino i deser bądź kawa. Składając zamówienie, możemy wybierać pośród dwóch lub trzech specjałów na każde danie. To nie tylko najtańszy sposób na stołowanie się Sewilli, ale także najlepszy na poznanie tutejszej kuchni. Wbrew pozorom, menú del día, nie jest zestawem stworzonym po to, by pozbyć się z kuchni produktów, którym kończy się powoli przydatność do spożycia. Zwykle są to popisowe dania kucharza, przy odrobinie szczęścia możemy więc liczyć na udaną ucztę za rozsądne pieniądze. Większość lokali proponuje każdego dnia nieco inny zestaw, co ułatwia poznawanie miejscowych specjałów: gazpacho, tortilli, polędwicy (lomo), dań z ośmiornicy, ryb lub kalmarów.

Sezonową potrawą pojawiającą się w każdym barze wiosną są caracoles, czyli ślimaki. O ich obecności w karcie dań anonsuje zazwyczaj namazany flamastrem na przylepionej do szyby kartce napis hay caracoles („są ślimaki”) Możemy zdecydować się na zupę, w której grają one główną rolę lub ślimaki w ostrym sosie bądź zapiekane. Mięczaki podawane są w skorupach, z których wyciągamy je widelczykiem bądź bezpośrednio wysysamy, a łupinkę wyrzucamy do specjalnie przeznaczonych do tego misek.

Miłośnicy bardziej nietypowych smaków powinni udać się do lodziarni La Fiorentina na ulicy Zaragoza 16, znanej z mrożonych delicji w tysiącach wersji. Właściciel lokalu, Joaquin Liria Bulnes, od lat próbuje uchwycić w swoich lodach smak i zapach Sewilli. Są tu więc nie tylko lody z kwiatem pomarańczy, ale też z rozmarynem, oliwą, a nawet o zapachu kadzidła, którego woń spowija ulice miasta podczas Semana Santa. Te ostatnie przygotowywane są jednak tylko okazjonalnie.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?