Dom, którego nie było

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Nieżydowscy Polacy już w czasie wojny i tuż po niej zapełnili pustkę, która powstała po wymordowanych Żydach. Ta pustka i proces jej intensywnego zagospodarowywania były tłem powrotów nielicznych ocalałych z Zagłady do ich rodzinnych miejscowości na terenie całej Polski. Ludzie ci wracali do zupełnie innej rzeczywistości niż ta, którą znali. Dlatego opowieść o ich powrotach należy zacząć od naszkicowania wydarzeń, które miały miejsce przed wojną i w jej trakcie.

I

To jedyne zdjęcie z umieszczonych w książce, które nie jest bezpośrednio związane z Radomiem, ale odstępstwo wydaje mi się uzasadnione. W tej fotografii ważna jest sytuacja, a nie miejsce. Podobne zdarzenia widziały ulice bardzo wielu polskich miast, także Radomia, na początku okupacji niemieckiej. Ta konkretna scena rozegrała się w Limanowej, lecz od innych różni ją tylko to, że uwieczniła ją migawka aparatu. Religijny Żyd ubrany w chałat i kapelusz zamiata ulicę. Celem jego pracy jest nie utrzymanie czystości, ale uniknięcie represji, być może pobicia przez niemieckiego żołnierza lub żołnierzy, którzy chwilę wcześniej wcisnęli mu w ręce miotłę. Tuż obok chodnikiem idzie trzech mężczyzn. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że są polskimi współobywatelami zamiatającego ulicę człowieka. Jeden z przechodzących się odwrócił. Jest wyraźnie ucieszony. Dwóm pozostałym też jest chyba wesoło. Może opowiedzieli sobie przed chwilą dowcip albo rozbawił ich widok zgarbionego Żyda zmuszonego do zamiatania ulicy? Może cieszą się, bo liczą, że Niemcy „wreszcie pokażą Żydom, gdzie ich miejsce, i zrobią z nimi porządek”?

Zagadkowym bohaterem tego zdjęcia jest mężczyzna, który przystanął na chodniku. Wsadził ręce w kieszenie, odsłaniając poły marynarki. Na fotografii nie widać jego twarzy. Może zagryzł zęby i w myślach złorzeczy rozbawionym przechodniom? Może współczuje Żydowi? Albo wręcz przeciwnie – przystanął, żeby nacieszyć wzrok urządzonym przez Niemców widowiskiem?

Nie wiem, co czuł człowiek zmuszony do zamiatania ulicy, widząc uśmiechy na twarzach swoich współobywateli. Być może to samo co Mordechaj Gebirtig, stolarz i poeta z krakowskiego Kazimierza, który w lutym 1940 roku napisał:


[^]

[…]

To boli,

To tak straszliwie boli,

Gdy nie obcy – wróg –

Lecz ten – co w niewoli

Tak samo – jak my

Młody polski chłopiec i polska dziewczyna

Z męki naszej drwi…

Gdy patrzą w ulicę na niemieckie harce

Jak nas depcze wróg –

Gdy się z tego śmieją jak się bije starce,

Hańbi każdy próg…

Czy to nic – że dziś

Są jak my – w niewoli?

Czy ich nie zaboli

Taka prosta myśl,

Że ta sama stopa, razem podeptała

Nas – i Polski dumę – Polski wolność – chwałę.

To boli,

Że wśród bród żydowskich

Podeptanych w pyle

Piękny Orzeł Polski

Dumny Orzeł Biały

Leży tu w bezsile…

Gdy się głośno śmieją – kiedy bije Żydów

Zbir – wspólny wróg nasz –

To tak – jakby sami – dla wiecznego wstydu

Pluli sobie w twarz…

Choć przecież w niewoli…

I to właśnie boli –

To tak strasznie boli…69

Miasto
Radom przed II wojną światową i w trakcie okupacji niemieckiej

W 1931 roku teren województwa kieleckiego, w którego granicach znajdował się Radom, zamieszkiwało blisko trzy miliony osób, z czego ponad dwie trzecie na wsi. Jednak wśród niewiele ponad trzystu tysięcy osób deklarujących jako swój język ojczysty język żydowski (jidysz) lub hebrajski 72 procent było mieszkańcami miast70. Radom stanowił jeden z większych ośrodków miejskich w województwie. Według danych z przeprowadzonego w 1931 roku spisu powszechnego miasto liczyło 78 000 mieszkańców. Niecały rok przed wybuchem II wojny światowej, w końcu 1938 roku, liczba osób zamieszkujących w Radomiu wzrosła do 90 00071. Około jednej trzeciej z tej liczby stanowili Żydzi72. Mieszkali oni w różnych częściach Radomia, lecz ich życie religijne i polityczne koncentrowało się w centrum, gdzie znajdowała się dzielnica żydowska73. Większość lokalnych Żydów posługiwała się przede wszystkim jidysz i podtrzymywała związek z tradycją i religią żydowską. Istniała w mieście też grupa Żydów zasymilowanych, ale była ona stosunkowo nieliczna74.

Radom jako duży ośrodek przemysłowy w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku znalazł się w obrębie Centralnego Okręgu Przemysłowego. Najważniejszym zakładem w mieście była działająca od połowy lat dwudziestych fabryka broni. Oprócz karabinków Mauser i rewolwerów Nagant produkowano w niej słynne pistolety VIS oraz specjalnie przystosowane dla wojska rowery. W latach trzydziestych w Radomiu istniały także zakłady wytwarzające powozy i bryczki, meble gięte, maski przeciwgazowe, narzędzia rolnicze, buty i wyroby rymarskie oraz papierosy. W mieście działały liczne garbarnie i odlewnie oraz wiele mniejszych zakładów produkcyjnych. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w Radomiu powstały wytwórnia telefonów „Ericsson” oraz fabryka obuwia należąca do Polskiej Spółki Obuwia „Bata” S. A. w Krakowie75. Ta ostatnia tygodniowo produkowała dwa tysiące par butów wojskowych i pięć tysięcy par butów roboczych76.

Pomimo istnienia w mieście kilku dużych fabryk większość znajdujących się na terenie Radomia zakładów produkcyjnych była nieduża i mało nowoczesna. Jak ustalił Sebastian Piątkowski, historyk z radomskiej delegatury IPN, który doktoryzował się na podstawie pracy o społeczności żydowskiej Radomia w latach 1918–1950, w połowie lat trzydziestych niemal połowa aktywnych zawodowo mieszkańców miasta pracowała w przemyśle. Najwięcej przedsiębiorstw miało działać w branży skórzano-obuwniczej77. Liczba znajdujących się w mieście warsztatów garbarskich przed II wojną światową sięgała nawet czterdziestu78. Większość z nich należała do Żydów79.

W okresie międzywojennym ludność żydowska miała także znaczący udział w dwóch innych ważnych gałęziach radomskiej gospodarki – rzemiośle i handlu. Rzemiosło oparte było przeważnie na niewielkich, jednoosobowych warsztatach. Szczegółowe informacje na temat procentowego udziału Żydów w radomskim rzemiośle pochodzą jedynie z lat 1926–1929, ale już z tych fragmentarycznych informacji można wnios­kować, że Żydzi stanowili większość wśród radomskich rzemieślników. Do wykonywanych przez nich zajęć tradycyjnie należało czapnictwo, kamasznictwo, szewstwo, krawiectwo, ale także fryzjerstwo, stolarstwo i ślusarstwo. Według danych z lat 1926–1929 jedynie chrześcijan trudniących się kowalstwem było więcej niż Żydów, ale tylko o jednego rzemieślnika. Za to wyrobem czapek oraz kapeluszy zajmowali się w Radomiu wyłącznie Żydzi80. Jak wskazuje Piątkowski: „Żydzi dominowali zarówno w handlu hurtowym, jak i detalicznym. Należało do nich prawdopodobnie ok. 60–70 procent działających w mieście składów i sklepów”81.

Bardzo niewielu Żydów zajmowało w Radomiu stanowiska urzędnicze, za to byli licznie reprezentowani wśród przedstawicieli wolnych zawodów. W obu tych kwestiach Radom nie stanowił wyjątku na mapie przedwojennej Polski. Wśród sześćdziesięciu czterech lekarzy i stomatologów praktykujących w mieście w 1932 roku osoby pochodzenia żydowskiego stanowiły niemal połowę (dwadzieścia dziewięć osób). Mniej było Żydów wśród adwokatów. Było ich pięciu wśród dwudziestu dziewięciu przedstawicieli radomskiej palestry działających w mieście na początku lat trzydziestych. Żydowska inteligencja w Radomiu nie była liczna, ale z uwagi na swój wysoki kapitał społeczny odgrywała istotną rolę nie tylko w życiu społeczności żydowskiej, lecz także całego miasta82.

Tak jak w innych miastach międzywojennej Polski, również w Radomiu najważniejszą instytucją żydowską była Żydowska Gmina Wyznaniowa. Jak podkreśla Jolanta Żyndul: „Gmina żydowska w Polsce nigdy nie pełniła funkcji wyłącznie religijnych, zawsze zajmowała się szeregiem spraw ze sprawowaniem kultu religijnego luźno związanych”83. W okresie bezpośrednio poprzedzającym II wojnę światową gmina radomska przechodziła kryzys finansowy. W jego przezwyciężeniu z pewnością nie pomagały targające nią niezwykle silne konflikty wewnętrzne, które wynikały z rywalizacji o władzę pomiędzy stronnictwami ortodoksów i syjonistów84. Przed II wojną światową gmina żydowska w Radomiu utrzymywała znajdujące się w centrum dzielnicy żydowskiej synagogę i bejt midrasz (miejsce przeznaczone do studiowania Tory i Talmudu). Zarządzała także położonym na obrzeżach miasta cmentarzem oraz Szpitalem Starozakonnych, który dysponował dwoma oddziałami: chirurgicznym i wewnętrznym85.

 

Przez niemal cały okres międzywojenny w Radzie Miejskiej Radomia większość utrzymywali socjaliści skupieni wokół Polskiej Partii Socjalistycznej86. Swoje reprezentacje miały też ugrupowania żydowskie. W radzie zasiadali socjaliści (Ogólnożydowski Związek Robotniczy Bund w Polsce oraz Poalej Syjon-Lewica), syjoniści (różne frakcje Organizacji Syjonistycznej w Polsce), a także ortodoksi (Agudas Isroel – tak zwana Aguda). Każde z tych ugrupowań podejmowało współpracę z nieżydowskimi ugrupowaniami politycznymi. Przez większą część okresu międzywojennego politykę miejską kształtowała Polska Partia Socjalistyczna (PPS) i współpracujące z nią socjalistyczne ugrupowania żydowskie. W opozycji do prowadzonej przez nich polityki zawiązała się nieformalna współpraca syjonistów z polską prawicą. Żydowscy ortodoksi wspierali z kolei obóz sanacyjny87.

Treść niektórych postulatów wysuwanych przez radnych reprezentujących ugrupowania żydowskie wskazuje na fakt, że duża grupa Żydów w mieście zachowywała silną odrębność kulturową, posługiwała się głównie albo wyłącznie językiem jidysz, a także żyła w częściowej lub nawet całkowitej izolacji od społeczności polskich chrześcijan zamieszkujących Radom. W 1927 roku radni podkreślili wręcz potrzebę uczynienia jidysz drugim oficjalnym językiem w mieście, oczekując publikowania obwieszczeń miejskich po żydowsku (Poalej Syjon-Lewica) oraz wprowadzenia możliwości posługiwania się jidysz w urzędach (Bund). Reprezentanci obu ugrupowań byli również zgodni co do konieczności rozwoju edukacji dzieci w języku żydowskim. Inne postulaty wskazywały na biedę, bezdomność i brak dostępu do opieki zdrowotnej – problemy, z jakimi musiało mierzyć się wielu mieszkańców, nie tylko Radomia, lecz także innych miast II Rzeczypospolitej88.

Z obecności Żydów we władzach miejskich nie należy bynajmniej wnioskować, że w Radomiu panowało równouprawnienie. O istniejących nierównościach między chrześcijańskimi i żydowskimi obywatelami miasta świadczą postulaty formułowane przez radnych żydowskich ugrupowań socjalistycznych współpracujących z rządzącą w mieście PPS. W 1927 roku żądali oni między innymi: „przyjmowania do pracy w instytucjach komunalnych Żydów”, „uwzględniania Żydów przy rozdziale mieszkań”, umożliwienia „ludności żydowskiej korzystania z miejskiej opieki społecznej”89. Wiele wskazuje na to, że radomski magistrat, być może szukając oszczędności, przerzucał odpowiedzialność za opiekę nad ubogimi i chorymi żydowskimi obywatelami miasta na gminę żydowską90. Niezależnie od intencji, jakimi kierowały się władze miejskie, w rezultacie ich działań wymagający pomocy mieszkańcy Radomia – Żydzi i nie-Żydzi – byli traktowani różnie w zależności od swojego pochodzenia. Radni ugrupowań żydowskich postulowali także proporcjonalne zatrudnianie robotników żydowskich przy robotach publicznych91. Problem ten nie tylko nie został rozwiązany, ale wręcz się powiększył w kolejnej dekadzie. W maju 1938 roku wychodzący w Radomiu tygodnik „Trybuna”, bezpartyjne pismo o sprawach miasta i jego żydowskich mieszkańców, informował:

Delegacja radnych Żydów interweniowała u p[ana] Prezydenta [Józefa] Grzecznarowskiego w sprawie zatrudnienia bezrobotnych Żydów na robotach publicznych.

Delegacja stwierdziła, że w bieżącym sezonie zatrudniono na robotach miejskich tylko 8 Żydów na 500 robotników, mimo że liczba żydowskich bezrobotnych wciąż wzrasta z powodu bojkotu gospodarczego92. W tym roku magistrat zatrudnił najmniejszą liczbę bezrobotnych Żydów na przestrzeni ostatniego 15-lecia.

Delegacja interweniowała również w Ekspozyturze Funduszu Pracy. Stwierdzono, że magistrat nie zgłaszał zapotrzebowania na zarejestrowanych bezrobotnych Żydów93.

Podobnie jak w innych miejscach Polski, również w Radomiu w okresie międzywojennym istniał stale pogłębiający się wśród obywateli podział na Żydów i Polaków-chrześcijan. Wpływ na tę sytuację miał z pewnością kryzys gospodarczy, wzajemne uprzedzenia, ale także wzrost nastrojów nacjonalistycznych i antysemickich wśród chrześcijańskiej ludności miasta. Środowiska prawicowe szerzyły na terenie Radomia antyżydowską propagandę, ukazywały się lokalne pisma antysemickie, dostępne były także czasopisma ogólnopolskie. W październiku 1937 roku „Trybuna” donosiła:

Grupa wyrostków kolportowała w niedzielę na ul. Żeromskiego [główna ulica Radomia] czasopismo „Falanga”, poświęcone walce z Żydami.

Sposób reklamowania tego pisma graniczy jednak z wywołaniem nastrojów pogromowych. Kolporterzy śpiewali na ulicy i w parku pogromowe piosenki, używając obelżywych słów w stosunku do Żydów94.

Zdarzały się także akty fizycznej napaści na Żydów w mieście. Częstym zjawiskiem były bójki po meczach piłkarskich, które wynikały nie tylko z rywalizacji sportowej, lecz także napięć narodowościowych. Do najpoważniejszego incydentu doszło 6 maja 1931 roku i czasem określa się go jako pogrom. Podobnie jak w innych częściach Polski, najwięcej ataków na Żydów w Radomiu w okresie międzywojennym miało miejsce w połowie lat trzydziestych, a większość sprawców wystąpień antysemickich nigdy nie została pociągnięta do odpowiedzialności95.

Nastroje antyżydowskie ujawniały się także w zwalczaniu Żydów na polu ekonomicznym. Akcja ta przejawiała się czasem w demolowaniu sklepów żydowskich przez prawicowe bojówki, lecz dużo częściej polegała na kolportażu ulotek przez działaczy oraz sympatyków Stronnictwa Narodowego i Obozu Narodowo-Radykalnego96. Nawoływano do bojkotu żydowskich przedsiębiorstw oraz piętnowano chrześcijańskich mieszkańców miasta robiących zakupy w sklepach, których właścicielami byli Żydzi. Zdarzało się, że aktywiści przypinali takim klientom na plecach kartki z informacją „Ta świnia kupuje u Żyda!”97. Zdjęcia Polaków robiących zakupy w sklepach żydowskich publikowały dwa ukazujące się w Radomiu pisma – „Pod Pręgierz” i „Pod Kropidło”98. Jesienią 1937 roku „Trybuna” donosiła, że za akcją piętnowania igno­rujących bojkot klientów stoją właściciele konkurencyjnych firm „chrześcijańskich”:

Wyrażaliśmy nieraz na tym miejscu przypuszczenie, że czasopismo „Pod Pręgierz”, współdziałające z fotoreporterami endeckimi, jest ekspozyturą miejscowych kupców chrześcijańskich.

Przypuszczenia nasze okazały się słuszne.

W ostatnim numerze tego piśmidła, poświęconego wyłącznie bojkotowi i walce z Żydami pod hasłem: „Niech żyje Armia Polska bez Żydów”, znajdujemy ogłoszenia następujących firm: W. Podstolski, Bazar Polski – Migałło, Antoni Szczepańczyk, garbarnia Nowość (?), Dom Handlowy-Miecznikowska, Edward Suchański, Maria Prokopowicz, St. Wancerz, Stanisław Schwarz, cukiernia M. Iwanowski, Stefan Kamasa, Ziętara, Stefan Wałowicz, Stefan Majewski (opał), Kowalik (obuwie), „Zdrój” (wody mineralne), razem przeszło 40 ogłoszeń.

Obok zamieszcza „Pod pręgierz” dalsze 20 fotografii tych, co kupują u Żydów, jako jedyną rekompensatę za drogie ogłoszenia.

Przestało wreszcie być tajemnicą, jacy kupcy w Radomiu finansują bojkot handlu żydowskiego99.

Nawoływanie do bojkotu łączyło się z dążeniem do wyparcia żydowskich przedsiębiorców z rynku. We wrześniu 1937 roku związany ze środowiskami narodowymi, wydawany w Warszawie dziennik „ABC. Nowiny Codzienne” opublikował krótki reportaż pod niepozostawiającym wątpliwości tytułem: Odebrać żydom przemysł garbarski. Żydowskie garbarnie w Radomiu piekłem polskich robotników. Anonimowy autor rozpoczyna tekst bardzo subiektywnym opisem stosunków panujących w mieście:

Jadę z dworca w Radomiu dorożką. Dorożkarz, jak wszyscy właściciele polskich dorożek, ma na czapce metalową żółtą opaskę z napisem „dorożka chrześcijańska”. Te napisy to była rewolucja. Dorożkarze żydzi poszli z rozpaczy do starosty o zniesienie opasek. Spotkała ich przykrość: starosta powiedział – zróbcie sobie swoje opaski, ale w innym kolorze. Tego nie zrobili oczywiście. Więc można ich od razu poznać z daleka, a w soboty „żydowskich wojtków” Polaków, jeżdżących żydowskimi dorożkami. I poprawił się los polskich dorożkarzy. Było ich dotąd tylu co żydów: 70. Teraz żydów ubywa.

Ale nie wszędzie w Radomiu tak dobrze dzieje się Polakom.

Najsmutniejszą stroną Radomia – to przemysł garbarski, całkowicie opanowany przez żydów. O ile w innych dziedzinach obserwujemy postęp – przybywa polskich sklepów, mieszkańcy Radomia zaczynają na dobre stosować bojkot firm żydowskich, powstaje obecnie Związek Polski – to jednak w przemyśle garbarskim jest coraz gorzej100.

Tekst kończy się wezwaniem: „Najwyższa pora, żeby wreszcie likwidować żydowskie garbarnie w Radomiu i oddawać je w polskie ręce”101.

Podobnie jak w innych miejscach kraju, także w Radomiu jako próbę eliminowania Żydów z życia gospodarczego i publicznego należy widzieć proces tworzenia rozmaitych organizacji „chrześcijańskich”, z definicji wykluczających możliwość przyjmowania do grona członków Żydów. „Trybuna” informowała w październiku o zatwierdzeniu przez władze wojewódzkie statutu Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości Chrześcijan – różniło się ono od działającego w mieście stowarzyszenia, które od 1925 roku skupiało członków zarówno chrześcijańskich, jak i żydowskich. Takie działania miały na celu rozbicie działających już organizacji nieuzależniających członkostwa od pochodzenia etnicznego i przynależności religijnej102. Sebastian Piątkowski wskazuje, że:

Prasa żydowska już w 1936 r. zwracała uwagę na fakt eliminowania Żydów z organizacji i stowarzyszeń, w których działali oni wspólnie z Polakami (Fundusz Pracy, Liga Morska i Kolonialna, Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej). […] w 1939 r. uchwałę o wprowadzeniu paragrafu aryjskiego, tj. zakazu przynależności osób narodowości żydowskiej, podjął lokalny oddział Związku Podoficerów Rezerwy, do którego należało dwóch Żydów, a także Związek Leśników103.

Zamieszkujący w mieście Żydzi podejmowali próby przeciwdziałania bojkotowi i wykluczaniu ich z życia publicznego, a także protestowali przeciwko wystąpieniom antysemickim. Drukowano po polsku i w jidysz ulotki zachęcające do kupowania w żydowskich sklepach, organizowano prelekcje potępiające antysemityzm. W akcję włączyli się także działacze PPS104. Po pogromie w leżącym blisko Radomia Przytyku w 1936 roku oraz rok później, po pogromie w Brześciu nad Bugiem, radomska społeczność żydowska przyłączyła się do ogólnopolskich strajków w proteście przeciw tym wydarzeniom i atmosferze, która je umożliwiła105.

Osoby biorące udział w aktywnej agitacji antyżydowskiej, pikietach pod żydowskimi sklepami i pobiciach z pewnością stanowiły mniejszość. Do mniejszości należeli także ci nieżydowscy mieszkańcy Radomia, którzy nie tylko nie popierali nacjonalistycznych haseł głoszonych przez prawicę, lecz także pozostawali w serdecznej przyjaźni z członkami mniejszości żydowskiej. Prawdopodobnie większa była grupa osób przyjmujących postawę biernej niechęci, żywiących motywowane religijnie lub politycznie nastawienie antyżydowskie, ale jednocześnie utrzymujących z Żydami poprawne kontakty sąsiedzkie i zawodowe. Należy się tu zgodzić z poglądem wyrażonym przez Marcina Kulę: „wyjąwszy wypadek akceptowanego przez naród programu ludobójstwa, za najistotniejsze dla charakterystyki stosunków międzygrupowych uważam nie zachowania skrajne, ale zachowania przeciętne. Te zaś w wypadku Polski potwierdzają […] dystans między społecznościami chrześcijańsko-polską i żydowsko-polską oraz rodzącą się na jego tle stosunkowo szeroką niechęć […]”106.

 

Dystans pomiędzy dwiema społecznościami zamieszkującymi Radom w okresie międzywojennym się pogłębiał. Jak widzieli go Żydzi, opisał w swoich wspomnieniach Ben-Zion Gold, który wychował się w ortodoksyjnej rodzinie radomskiego kupca i radnego:

Różniliśmy się nawet strojem – religijni Żydzi nosili długie, czarne chałaty i płaskie czapki z małym daszkiem, podczas gdy Polacy ubierali się zgodnie z europejską modą. Było dla nas oczywiste, że Polska należy do „nich”, a my jesteśmy wygnańcami czekającymi, aż Bóg nas wybawi. […]

Relacje między Polakami a religijnymi Żydami były z obu stron obciążone uprzedzeniami. Nasze spojrzenie na siebie ukształtowały wierzenia religijne i przez ich pryzmat patrzyliśmy na Polaków. My byliśmy potomkami Jakuba, który, zgodnie z tradycją, studiował Torę i przestrzegał przykazań. Polacy zaś byli potomkami Ezawa, któremu historia przypisała czyny nikczemne: zgorszenie, morderstwo, gwałt i zadawnioną wrogość wobec Jakuba. Taka wizja Ezawa, powstała dwa tysiące lat wcześniej jako odpowiedź na szykanowanie ludu Izraela przez Rzymian, została przeniesiona na chrześcijan, którzy także prześladowali Żydów. W codziennych kontaktach z Polakami te uprzedzenia nie miały większego znaczenia – dopóki nie przypomniały o nich antysemickie wybryki107.

Dystans między chrześcijańskimi i żydowskimi mieszkańcami Radomia uległ jeszcze pogłębieniu w czasie okupacji niemieckiej, która zaczęła się w mieście 8 września 1939 roku108. Wcześniej z Radomia wyjechali przedstawiciele lokalnej administracji, pracownicy urzędów i policjanci. Większość z nich udała się na wschód. Wśród uciekinierów były także osoby prywatne, w tym Żydzi. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczypospolitej 17 września 1939 roku część z nich wróciła w rodzinne strony109. Inni, z własnej woli lub pod przymusem, pozostali na terenach administrowanych przez Związek Radziecki. Wielu z nich nie dożyło 1945 roku, inni wrócili do Polski dopiero po wojnie jako repatrianci. Wśród cywilnych uciekinierów dominowali mężczyźni, gdyż panowało przekonanie, że kobietom i dzieciom nic nie grozi ze strony niemieckiej armii. Swoje wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądała nowa wojna, mieszkańcy Polski, ale też i innych krajów czerpali z doświadczeń wyniesionych z I wojny światowej. Większość z nich nie przewidywała, że będzie to zupełnie inny, naznaczony ludobójstwem konflikt.

Po krótkim okresie zarządu wojskowego, w październiku 1939 roku Radom znalazł się w granicach utworzonego decyzją Hitlera General­gouvernement für die besetzten polnischen Gebiete, powszechnie znanego jako Generalne Gubernatorstwo, Generalna Gubernia lub po prostu GG110. Obszar ten obejmował swoim zasięgiem około jednej trzeciej powierzchni II Rzeczypospolitej, a na jego terenie mieszkało około 45 procent przedwojennej ludności Polski111. Radom stał się stolicą jednego z czterech (od sierpnia 1941 roku – pięciu) dystryktów GG112. Silnie zindustrializowane miasto i region pozostały ważnym ośrodkiem przemysłowym również w czasie okupacji niemieckiej. Według danych Wehrmachtu z 1940 roku pięć z ośmiu znajdujących się w Generalnym Gubernatorstwie ważnych fabryk zbrojeniowych leżało właśnie na terenie dystryktu radomskiego113. W samym mieście znajdowała się fabryka broni, którą w czasie okupacji zarządzał prywatny austriacki koncern Steyr-Daimler-Puch. W Radomiu mieściła się także największa w całym GG fabryka obuwia – „Bata” Schuh und Lederwerke A. G. Zweigfabrik in Radom (przed wrześniem 1939 roku fabryka należała do Polskiej Spółki Obuwia „Bata” S. A. w Krakowie)114. Około dwóch tysięcy robotników produkowało w niej buty wojskowe i cywilne przeznaczone dla Niemców115. Działające w mieście zakłady przemysłowe były eksploatowane zgodnie z prowadzoną przez Niemców w całym Generalnym Gubernatorstwie polityką wyzysku. W zamyśle okupanta GG miało być samowystarczalne pod względem gospodarczym, a działający na jego terenie przemysł miał zaspokajać potrzeby wojenne Rzeszy116.

Jan Tomasz Gross w swojej analizie socjologicznej polskiego społeczeństwa w czasie II wojny światowej stwierdza, że istniały cztery zasadnicze cele niemieckiej okupacji Polski – wszystkie były podyktowane ideologią rasową. Po pierwsze, GG służyło jako „miejsce zsyłki” osób i grup uważanych w III Rzeszy za niepożądane. Po drugie, celem okupacji było przeprowadzenie eksterminacji ludności uznanej przez nazistów za nieczystą rasowo. Po trzecie, okupacja miała umożliwić ponowną germanizację grup i osób, w których naziści doszukali się „krwi germańskiej”. Po czwarte, wszystkich innych pozostałych przy życiu planowano przekształcić w pracujących na rzecz Niemców niewolników, co w praktyce często oznaczało eksterminację poprzez pracę. Cele te realizowano z różnym natężeniem w zależności od czasu oraz regionu117. Radom nie stanowił wyjątku, jednak w tym przemysłowym mieście na pierwszy plan wysuwały się eksploatacja ekonomiczna oraz eksterminacja Żydów stanowiących blisko jedną trzecią jego ludności.

Już w pierwszych dniach po wkroczeniu Niemców do Radomia rozpoczęło się szykanowanie Żydów, które stopniowo stawało się coraz częstsze i brutalniejsze, a także przybierało zorganizowany charakter. Proces ten opisał Ichiel118 Leszcz, przedwojenny radny miejski z Koła Żydowskiego, w relacji złożonej tuż po wojnie:

Na początku weszła [sic!] do Radomia Wehrmacht. Stosunek do Żydów był jeszcze możliwy. Łapano od czasu do czasu na roboty, kazano umyć auto, coś przynieść. Po przyjściu Gestapo wszystko się zmieniło. W Sądny dzień119 1939 r. weszli gestapowcy do bóżnic, wyciągnęli Żydów ubranych w tałesy i zaprowadzili ich do fabryki […] „Wytwórnia broni”. Bito ich tam, poddawano nieludzkim ćwiczeniom i wypuszczono. Po tej scenie już ciągle łapano Żydów. Poniżano ich. Mnie również złapał Niemiec, który się mnie zapytał, co robiłem przed wojną, potem powiedział: „Jesteś Żydem, to już dosyć dla mnie”. Starano się omijać Niemców. Zaczęli rabować, zabierać najpiękniejsze meble, rzeczy, pościel, biżuterię. Ludność miejscowa od razu zaczęła wykazywać swoją nienawiść dla Żydów. Dzieci biegały za Żydem i krzyczały: „Jude, Jude”120.

W Generalnym Gubernatorstwie, podobnie jak wielu innych częściach okupowanej przez Niemców Europy, kolejne etapy zagłady Żydów były wprowadzane stopniowo. Jak zauważył Raul Hilberg, autor monumentalnego dzieła o zagładzie Żydów europejskich, w wielu miejscach Holokaust przebiegał według ustalonego wzorca: początek stanowiło zdefiniowanie terminu „Żyd”, po nim następowało wywłaszczanie, później koncentracja Żydów w gettach, a na końcu faza eksterminacji polegająca na masowym rozstrzeliwaniu ofiar lub deportacjach do obozów zagłady121. Jeśli chodzi o przebieg Holokaustu, tutaj także Radom nie wyróżniał się spośród miast centralnej Polski znajdujących się na terenie GG. W lipcu 1940 roku władze okupacyjne wydały dekret określający definicję „Żyda” obowiązującą w całym Generalnym Gubernatorstwie. Według wprowadzonego przez okupanta prawa Żydem był ten, kogo co najmniej troje dziadków należało do żydowskiej gminy wyznaniowej. Jeśli osoba mająca jedynie dwoje żydowskich dziadków pozostawała w związku małżeńskim z Żydem lub należała przed 1 września 1939 roku do gminy żydowskiej (albo po tej dacie do niej wstąpiła), to również była uznawana za Żyda. Podobnie rzecz się miała w odniesieniu do dzieci pochodzących ze związków pozamałżeńskich z Żydem urodzonych po 31 maja 1941 roku122. Definicja ta została zbudowana w oparciu o ideologię rasistowską. Bez znaczenia pozostawała autoidentyfikacja religijna lub narodowościowa ludzi, których dotyczyła. Wcześniej, już od grudnia 1939 roku, wszystkim osobom żydowskiego pochodzenia powyżej dwunastego roku życia pozostającym na terenie GG nakazano noszenie na prawym ramieniu białych opasek z niebieską gwiazdą Dawida.

Także etap wywłaszczania Żydów przebiegał w Radomiu według schematu powtarzającego się w innych miejscowościach. Administracja niemiecka żądała od żydowskich mieszkańców miasta kontrybucji pieniężnych i rzeczowych. Żydów stopniowo pozbawiono niemal całej własności – zarówno nieruchomości, jak i rzeczy ruchomych, z wyjątkiem przedmiotów codziennego użytku, pod warunkiem że nie przedstawiały one szczególnej wartości123. Równocześnie administracja niemiecka wykorzystywała radomskich Żydów do wykonywania pracy przymusowej. Początkowo do pracy miało się codziennie stawiać kilkaset osób, lecz liczba ta szybko rosła i w końcu objęła niemal wszystkich124. Wiosną 1940 roku zarejestrowano zdolnych do pracy chłopców i mężczyzn w wieku dwunastu–sześćdziesięciu lat. Jak podaje Sebastian Piątkowski: „kilka miesięcy później pracę przymusową na terenie miasta wykonywało codziennie 6 tys. Żydów, w tym 600 specjalistów zatrudnionych w instytucjach wojskowych i niemieckich biurach”125. Radomscy Żydzi, mężczyźni i chłopcy, ale też kobiety i dziewczęta, pracowali również w licznych obozach pracy przymusowej w innych miejscowościach dystryktu radomskiego (między innymi w Dąbrowie Kozłowskiej, Jedl­ni, Lesiowie, Wolanowie) oraz dystryktu lubelskiego (między innymi w Bełżcu126, Mirczach, Cieszanowie)127.

Usprawnieniu zorganizowanej eksploatacji ludności żydowskiej Radomia służyło utworzenie w listopadzie 1939 roku z rozkazu władz okupacyjnych Naczelnej Rady Starszych Ludności Żydowskiej Dystryktu Radomskiego (Der Ober-Ältestenrat der Jüdischen Bevölkerung des Distrikts Radom in Radom), zwanej powszechnie judenratem. Na jej czele stanął przedsiębiorca przemysłowy Józef Diament128. Stanowiła ona rozbudowany aparat administracyjny – składała się z dwudziestu czterech członków, którym podlegało kilkuset pracowników niższego szczebla. Zasadniczo judenrat spełniał dwie funkcje. Z jednej strony jego obowiązkiem było egzekwowanie dotyczących Żydów zarządzeń władz niemieckich, w tym zbieranie kontrybucji, dostarczanie kontyngentów siły roboczej i ludzi przeznaczonych do wywiezienia. Z drugiej zaś był instytucją organizującą życie społeczne Żydów. W odróżnieniu od innych miejsc w Generalnym Gubernatorstwie radomskiemu judenratowi oprócz żydowskich mieszkańców Radomia podlegały także społeczności w okolicznych miejscowościach129.