Dom, którego nie byłoTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

W serii ukazały się:

Christian Ingrao Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera

Christopher R. Browning Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów

Gao Ertai W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy

Jael Neeman Byliśmy przyszłością

Božidar Jezernik Naga Wyspa. Gułag Tity

Frank Dikötter Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958–1962

Huszang Asadi Listy do mojego oprawcy. Miłość, rewolucja i irańskie więzienie

Szimon Peres, David Landau Ben Gurion. Żywot polityczny

Christian Ingrao Wierzyć i niszczyć. Intelektualiści w machinie wojennej SS

Julius Margolin Podróż do krainy zeków

Patrick Montague Chełmno. Pierwszy nazistowski obóz zagłady

Calder Walton Imperium tajemnic. Brytyjski wywiad, zimna wojna i upadek imperium

Piotr Osęka My, ludzie z Marca. Autoportret pokolenia ’68

Wendy Lower Furie Hitlera. Niemki na froncie wschodnim

John Dinges Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech ­kontynentach

Jacques de Saint Victor Niewidoczna siła. Mafia w społeczeństwach demokratycznych

Gary J. Bass Telegram konsula Blooda. Nixon, Kissinger i zapomniane ludobójstwo

Götz Aly Obciążeni. „Eutanazja” w nazistowskich Niemczech

Ben Urwand Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem

Dennis E. Showalter Pancerz i krew. Bitwa pod Kurskiem

Gerald Steinacher Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed

sprawiedliwością (wyd. 2)

Frederick Taylor Wypędzanie ducha Hitlera. Okupacja i denazyfikacja Niemiec

Adam Hochschild Pogrzebać kajdany. Wizjonerzy i buntownicy w walce o zniesienie

niewolnictwa

Arthur Allen Fantastyczne laboratorium doktora Weigla. Lwowscy uczeni, tyfus i walka z Niemcami

David I. Kertzer Papież i Mussolini. Nieznana historia Piusa XI i rozkwitu faszyzmu w Europie

Frank Dikötter Tragedia wyzwolenia. Historia rewolucji chińskiej 1945–1957

Następna książka w serii:

Sheila Fitzpatrick Zespół Stalina. Niebezpieczne lata radzieckiej polityki

Łukasz Krzyżanowski

Dom, którego nie było

Powroty ocalałych do powojennego miasta


Wszelkie powielanie lub wykorzystanie niniejszego pliku elektronicznego inne niż autoryzowane pobranie w zakresie własnego użytku stanowi naruszenie praw autorskich i podlega odpowiedzialności cywilnej oraz karnej.

Projekt okładki Agnieszka Pasierska / Pracownia Papierówka

Projekt typograficzny Robert Oleś / d2d.pl

Fotografia na okładce © Clara Thomas Archives and Special Collections,

York University w Toronto

Copyright © by Łukasz Krzyżanowski, 2016

Recenzenci: prof. Jan Grabowski, prof. Paweł Śpiewak

Dołożono wszelkich starań, by odszukać właścicieli praw autorskich fotografii

wykorzystanych w książce. W przypadku ewentualnych niejasności wydawca

zapewnia, że prawa wszystkich właścicieli będą respektowane.

Opieka redakcyjna Konrad Nowacki

Redakcja Tomasz Zając

Korekta Katarzyna Juszyńska / d2d.pl, Ewa Polańska / d2d.pl

Redakcja techniczna i skład Robert Oleś / d2d.pl

Projekt zrealizowany dzięki wsparciu: Conference on Jewish Material Claims Against Germany (Saul Kagan Fellowship in Advanced Holocaust Studies), Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego (DSM 100300/24, DSM 105200/9, DSM 107700/5),

Narodowego Centrum Nauki (ETIUDA nr 2013/08/T/HS6/00037)

Skład wersji elektronicznej d2d.pl

ISBN 978-83-8049-423-7

WYDAWNICTWO CZARNE Sp. z o.o.

czarne.com.pl

Redakcja: Wołowiec 11, 38-307 Sękowa

redakcja@czarne.com.pl

Sekretarz redakcji: malgorzata@czarne.com.pl

Wołowiec 2016

Wydanie I

Spis treści

Seria

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

Motto

Nota dotycząca pisowni cytatów, imion, nazwisk i adresów

Wykaz najważniejszych skrótów

Prolog

Wstęp

I

Miasto

II

Przemoc

III

Społeczność

IV

Mienie

Zakończenie

Epilog

Podziękowania

Źródła ilustracji

Przypisy

Marcinowi Kuli

Kiedy wróciłem z obozu, nasze miasteczko było zupełnie puste. Oglądałem domy niedomy, ulice nieulice i widziałem ludzi nieludzi. I była chuda koza niekoza, chuda szkapa nieszkapa, i kwiaty niekwiaty, i niebo nieniebo. Łaziłem po ulicach, krążyłem wokół nierynku, na którym stał niekościół, nieratusz i jedna jedyna nieławka. Na ulicy Grobelnej była bóżnica, której nie było, ale ona jedna jedyna dla mnie istniała, tak jak nasz parterowy dom, którego nie było.

Stanisław Benski, Ocaleni

Nie ma nikogo! A tyle ludzi wkoło.

Pamiętnik Samuela Putermana, Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, 302/27

Nota dotycząca pisowni cytatów, imion, nazwisk i adresów

W pojawiających się w książce cytatach zachowałem pisownię zgodną z oryginałem (dotyczy to także pojawiających się tam błędów ortograficznych, jak i zapisu wielkich i małych liter), natomiast interpunkcja została dostosowana do zasad współczesnych. Wszystkie dopiski umieszczone w nawiasach kwadratowych pochodzą ode mnie.

Bardzo często ludzie będący bohaterami tej książki w trakcie życia wielokrotnie zmieniali swoje imiona i nazwiska. Pisząc o nich, tam gdzie tylko było to możliwe, starałem się używać imion i nazwisk w formie, którą posługiwali się w badanym przeze mnie okresie. Nieraz nawet w dokumentach pochodzących z tego samego czasu imiona i nazwiska były zapisywane w różny sposób. W takich wypadkach dla jasności tekstu stosowałem jedną, najczęściej spotykaną formę (z wyjątkiem cytatów i adresów archiwalnych oczywiście).

Kilkoro moich rozmówców i osób składających relacje dla Fortunoff Video Archive for Holocaust Testimonies wolało zachować anonimowość. Dlatego w książce niekiedy po imieniu pojawia się jedynie pierwsza litera nazwiska.

W większości adresów w książce nie podaję numerów budynków, ani tym bardziej mieszkań, a jedynie nazwy ulic. Czynię tak z dwóch powodów. Po pierwsze, szczegóły te nie wydają mi się konieczne do zrozumienia opowiadanej przeze mnie historii. Po drugie, z chęci poszanowania prywatności osób obecnie mieszkających pod tymi adresami, a jedno­cześnie na ogół niemających nic wspólnego z opisanymi tu wydarzeniami.


[^]


[^]

Wykaz najważniejszych skrótów


AANArchiwum Akt Nowych w Warszawie
AIPN BUArchiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie
AIPN GdArchiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku
AIPN KiArchiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach
AIPN RaArchiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Radomiu
AJDC (Joint)American Jewish Joint Distribution Committee w Polsce
AJNArchiwum Prywatne Joanny Niewiadomskiej (prywatny zbiór akt)
AKArmia Krajowa
ALArmia Ludowa
AmRAkta miasta Radomia
AP KaliszArchiwum Państwowe w Kaliszu
AP KielceArchiwum Państwowe w Kielcach
AP RadomArchiwum Państwowe w Radomiu
AYIVOArchiwum Żydowskiego Instytutu Naukowego (Jidiszer Wisnszaftlecher Institut) w Nowym Jorku
AYVArchiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie
AŻIHArchiwum Żydowskiego Instytutu im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie
bd.brak daty
BWFiS UW, Rps.Połączone Biblioteki Wydziału Filozofii i Socjologii UW, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN oraz Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, Dział Zbiorów Specjalnych
CKŻPCentralny Komitet Żydów w Polsce
CTAClara Thomas Archives and Special Collections, York University w Toronto
CŻKHCentralna Żydowska Komisja Historyczna
Dz.U.Dziennik Ustaw
GGGeneralne Gubernatorstwo
GULGłówny Urząd Likwidacyjny
HVTFortunoff Video Archive for Holocaust Testimonies, Yale University Library (dostęp w Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas w Berlinie)
JDCAAmerican Jewish Joint Distribution Committee Archives w Nowym Jorku
k.karta
KBWKorpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego
KCKomitet Centralny
KM MOKomenda Miejska (Miasta) Milicji Obywatelskiej
KP MOKomenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej
KPPKomunistyczna Partia Polski
KPRPKomunistyczna Partia Robotnicza Polski
KRNKrajowa Rada Narodowa
KW MOKomenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej
MAPMinisterstwo Administracji Publicznej
MBPMinisterstwo Bezpieczeństwa Publicznego
MIIPMinisterstwo Informacji i Propagandy
MJMMuzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu
MOMilicja Obywatelska
MRNMiejska Rada Narodowa
MUBPMiejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego
NKWDLudowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR (Narodnyj komissariat wnutriennich dieł SSSR)
npg.niepaginowane
NSZNarodowe Siły Zbrojne
OKŻOkręgowy Komitet Żydowski
OULOkręgowy Urząd Likwidacyjny
PKWNPolski Komitet Wyzwolenia Narodowego
PPRPolska Partia Robotnicza
PPSPolska Partia Socjalistyczna
PRNPowiatowa Rada Narodowa
PUBPPowiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego
PZPRPolska Zjednoczona Partia Robotnicza
RULRejonowy Urząd Likwidacyjny
SOKSłużba Ochrony Kolei
TOZTowarzystwo Ochrony Zdrowia Ludności Żydowskiej w Polsce
TZPTymczasowy Zarząd Państwowy
UB (także: UBP)Urząd Bezpieczeństwa (Urząd Bezpieczeństwa Publicznego)
UNRRAUnited Nations Relief and Rehabilitation Administration
USHMMArchiwum United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie
UWKUrząd Wojewódzki Kielecki
VHAVisual History Archive USC Shoah Foundation
WiNWolność i Niezawisłość
WKŻWojewódzki Komitet Żydowski
WPWojsko Polskie
WRNWojewódzka Rada Narodowa
ZHPZwiązek Harcerstwa Polskiego
ŻAPŻydowska Agencja Prasowa
[–]Nieczytelne

Prolog

Wyrzeźbiona w piaskowcu kobieta wznosi do góry pięść. Skarży się na swój los? Może to jej ostatni gest, zanim martwa opadnie na ziemię? Niżej kamienne macewy oraz tablica z napisem „Żydom radomskim ofiarom zbrodni hitlerowskich”. I druga, po żydowsku, z wciśniętymi datami: 1 IX 1939 – 9 V 1945.

 

Prawdopodobnie był to pierwszy pomnik, którego istnienie odnotowałem. Prowadzony za rękę, mijałem go co najmniej kilka razy w tygodniu. Dziadkowie lub rodzice powiedzieli mi, że leżące blisko pomnika, wyrzeźbione w piaskowcu fragmenty kolumn to pozostałości po stojącej kiedyś w tym miejscu synagodze. Pomnik i pusty plac po zburzonej bóżnicy były częścią krajobrazu mojego dzieciństwa.

Po latach dostrzegłem, że na pomniku nie ma informacji o tym, kiedy i kto go postawił. Fundatorzy i autor pozostali anonimowi. Jakby nigdy nie istnieli, a monument stał tam od zawsze. A przecież powstał, kiedy nie było już synagogi. Cudem ocalali z Zagłady Żydzi wznieśli pomnik upamiętniający tych, którym przeżyć się nie udało. W ósmą rocznicę likwidacji radomskiego getta, 17 sierpnia 1950 roku, podczas odsłonięcia pomnika przedstawiciel radomskich Żydów zabrał głos i przekazał plac oraz monument pod opiekę władzom miejskim.

Była to spora uroczystość. Na dokumentującej ją fotografii widoczne są poczty sztandarowe, orkiestra i tłum zgromadzony wokół placu. Dorośli i dzieci. Lokalna prasa informowała o licznym przybyciu przedstawicieli zakładów pracy. Orkiestra odegrała marsz żałobny Chopina. Chyba nie zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, chociaż upamiętniane ofiary były przecież obywatelami polskimi. Hymn był także ich.

Pomnik stojący na miejscu po radomskiej synagodze upamiętnia tak naprawdę dwie społeczności żydowskie. Istnienie pierwszej z nich, przedwojennej, przerwała deportacja mieszkańców getta do obozu zagłady w Treblince w sierpniu 1942 roku. Druga, powojenna, złożona z ocalałych z Zagłady, których los połączył z Radomiem, przestała istnieć osiem lat później. Zniknęła w słoneczne sierpniowe popołudnie, gdy odsłonięto pomnik. Żydzi-obywatele Radomia po raz ostatni wystąpili wtedy publicznie jako grupa będąca częścią społeczności miasta.


[^] Napis na zdjęciu: „Pomnik wzniesiony w miejscu po synagodze i bejt midraszu zgładzonej gminy radomskiej odsłonięty w sierpniu 1950 r.” (przeł. Anna Szyba)


[^] Podpis pod zdjęciem: „Uroczystości żałobne podczas odsłonięcia 17 sierpnia 1950 r. w Radomiu (w miejscu, gdzie stały wielka synagoga i gminny bejt midrasz przy ul. Bóżniczej) pomnika ku czci zgładzonych Żydow radomskich – ofiar dzikiego hitleryzmu” (przeł. Anna Szyba)

Wstęp

Na początku drogi, którą przebyłem, przygotowując tę książkę, leży okrutna zbrodnia. W 2008 roku zostałem zatrudniony przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego do uporządkowania materiałów pozostałych po zmarłym profesorze Andrzeju Paluchu. Podczas tej pracy natrafiłem na lakoniczną wzmiankę o dwóch Żydówkach – matce i córce. Kobiety przetrwały Zagładę na podkarpackiej wsi. Tuż po wojnie wróciły do swojej rodzinnej miejscowości. Tam nieznani z imienia i nazwiska Polacy wyprowadzili je „za górkę”, zgwałcili i zamordowali. Gdy czytałem tę historię, nie interesowali mnie sprawcy ani motywy tej odrażającej zbrodni. Moją uwagę całkowicie pochłonęły tragedia i niewyobrażalne cierpienie dwóch kobiet oraz fakt, że nigdy nie dowiemy się, kim były i jak wyglądało ich życie. Dziś nie mają nawet imion.

Kolejnego impulsu do myślenia o żydowskich powrotach do domu tuż po II wojnie światowej dostarczył mi film Jana Jakuba Kolskiego Pogrzeb kartofla z 1990 roku. Grany przez Franciszka Pieczkę główny bohater, Mateusz Szewczyk, tuż po wojnie wraca z obozu koncentracyjnego do rodzinnej miejscowości. Jeszcze przed przybyciem na miejsce snuje plany: „Na koniec – dom. Dom, dom! Wielkie mi rzeczy. Wejdę, przywitam się i tyle. Po prostu wejdę tak, jak się wchodzi do domu. Przecież nie ja pierwszy… wracam”. Szybko okazuje się, że powrót bardzo odbiega od wyobrażeń Szewczyka. Nikt na niego nie czeka. Żona i syn nie żyją, a cały dobytek rozgrabili sąsiedzi. Wracający mężczyzna spotyka się z wrogością. Jedna z sąsiadek, rzucając pod nogi Szewczyka rzeczy, które zabrała z jego domu, spluwa i z nienawiścią cedzi przez zęby: „Żyd!”. Chociaż główny bohater nie jest Żydem, co udowadnia, stając przed sąsiadami w obozowym pasiaku ze spuszczonymi spodniami, to film Kolskiego rozumiem jako opowieść o skrajnej samotności i odrzuceniu towarzyszącym przede wszystkim właśnie powojennym powrotom Żydów.

Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z tymi dwiema historiami, wywarły one na mnie bardzo duże wrażenie. Nie sądziłem jednak, że wkrótce poświęcę kilka lat na studiowanie losów Żydów, którzy wrócili lub próbowali wrócić do swoich rodzinnych miejscowości tuż po wyzwoleniu. Większość z nich nie zapisała się w historii niczym specjalnym. Byli „zwykłymi ludźmi żyjącymi w niezwykłych czasach”, których losy, w moim przekonaniu, w pełni zasługują na opowiedzenie. Życie „ludzi bez historii” zgłębiał Fernand Braudel, francuski intelektualista i wielki orędownik zbliżenia historii i socjologii. Witold Kula i Bronisław Geremek w przedmowie do pierwszej wydanej w języku polskim edycji tekstów Braudela stwierdzili, że dla owego uczonego „każdy, kto pracuje, czy to zmagając się z naturą, czy walcząc i współpracując z innymi ludźmi, jest »godny historii«”1. Losy „zwykłych ludzi” umożliwiają lepszy wgląd w szersze procesy społeczne i życie codzienne społeczeństwa lub pewnej jego części niż badanie jednostek szczególnych, uprzywilejowanych. Również Marcin Kula jedną ze swoich książek poświęcił rodzinie, której historia „nie zapamiętała w żaden szczególny sposób”, a swój cel określił jako „przyjrzenie się żydowskiej codzienności w czasach, które, przynajmniej w Polsce, zostały tragicznie zamknięte”2.

W 2009 roku, pracując jako researcher dla amerykańskiej dziennikarki, odwiedziłem Archiwum Państwowe w Radomiu, mieście, w którym się urodziłem i gdzie chodziłem do szkoły. Natrafiłem tam na dużą kolekcję dokumentów opisujących życie Żydów przebywających w Radomiu tuż po II wojnie światowej. Była to dokumentacja urzędowa, można by powiedzieć: „archiwum zakładowe” Okręgowego Komitetu Żydowskiego (OKŻ) działającego w Radomiu w latach 1945–1950 (funkcjonował także pod krótszą nazwą: Komitet Żydowski). W wielu polskich miastach i miasteczkach po wojnie powstały podobne instytucje, lecz ich dokumenty często nie dotrwały do naszych czasów. O zachowaniu materiałów dotyczących życia Żydów w powojennym Radomiu zadecydował zbieg okoliczności. Najprawdopodobniej na początku lat siedemdziesiątych w mieszkaniu, w którym niegdyś mieścił się Komitet Żydowski, zadomowili się na dobre nowi lokatorzy. Chaim Kamer, jedna z ostatnich osób związanych z Komitetem, zadecydował o przeniesieniu archiwum w inne miejsce. Akta złożone w trzech szafach, dwóch skrzyniach i kilku zalakowanych paczkach przekazał na przechowanie Zofii Wąsowicz, administratorce kamienicy3. Wąsowicz umieściła przekazane jej dokumenty w murowanym budynku gospodarczym leżącym na peryferiach miasta, w dzielnicy Kaptur. Tam w 1974 roku odnalazła je Służba Bezpieczeństwa:

 

W dniu 4.05.br [1974] otrzymaliśmy drogą operacyjną sygnał, iż zaistniała dogodna sytuacja do dojścia do materiałów archiwalnych, gdyż szopa będzie rozbierana, oraz wiadomość, że uczniowie ze znajdującej się obok szkoły, a zamieszkałe w pobliżu, korzystając z otwarcia szopy, wyniosły książki w j[ęzyku] hebrajskim z przeznaczeniem na makulaturę.

W następstwie tego po udaniu się na miejsce i powołując się na sygnał od dzieci ze szkoły, powiedzieliśmy Z[ofii] Wąsowicz, że dowiedzieliśmy się, że znajdują się tu jakieś historyczne dokumenty, które są niewłaściwie zabezpieczone i ulega[ją] rozproszeniu i zniszczeniu wśród okolicznych mieszkańców, w związku z czym należało by je zabezpieczyć i przekazać właściwej instytucji, jaką jest np. Archiwum Państwowe w Radomiu. Przy czym pokazano jej kilka dokumentów uzyskanych wcześniej z niezabezpieczonej części szopy. W tej sytuacji Z[ofia] Wąsowicz wyraziła zgodę na wgląd do materiałów archiwalnych i przewiezienie je przez nas celem zabezpieczenia, co jeszcze w tym samym dniu uczyniliśmy4.

Akta Komitetu były niekompletne już w chwili przejęcia ich przez SB. Część książek oraz „naczynia i szaty liturgiczne” miała zabrać z szopy wcześniej Pola Zajdensznir, jedna z mieszkających w Radomiu ocalałych5. Nie wiadomo, ile dokumentów zostało oddanych na makulaturę przez uczniów szkoły albo po prostu rozwłóczonych po okolicy przez dzieci.

Służba Bezpieczeństwa przekazała odnalezione w szopie dokumenty do Archiwum Państwowego w Radomiu, gdzie są przechowywane do dziś6. Większość materiałów Komitetu Żydowskiego była prawdo­podobnie zupełnie nieprzydatna SB do pracy operacyjnej. Dotyczyły osób od dawna już nieżyjących lub przebywających na stałe poza Polską i nieutrzymujących kontaktów z krajem. Udało mi się dotrzeć do byłego oficera SB, który odnalazł materiały Komitetu Żydowskiego. Mężczyzna twierdzi, że wszystkie dokumenty zostały przekazane do radomskiego archiwum7. W Archiwum Państwowym nie ma jednak kartoteki Żydów zarejestrowanych w Komitecie, choć ta znajdowała się wśród odnalezionych w 1974 roku archiwaliów8. Nie ma też kilkuset zaświadczeń potwierdzających rejestrację ani zaświadczeń o zmianie nazwiska lub miejsca zamieszkania9. Niewykluczone, że część dokumentów SB mogła jednak zachować dla siebie. Archiwalia te mogły także trafić w ręce prywatne.

Czytając materiały Okręgowego Komitetu Żydowskiego w Radomiu, rozpoznawałem wzmiankowane w nich miejsca, nazwy ulic i adresy. Jednocześnie patrzyłem na zupełnie nieznaną mi rzeczywistość oczyma ludzi, którzy tę rzeczywistość współtworzyli. Przetrwanie dużego zbioru dokumentów Komitetu Żydowskiego w prowincjonalnym mieście jest ewenementem w skali kraju. Dzięki tym archiwaliom Radom posłużył mi jako modelowe miasto do napisania studium przypadku o życiu powojennej społeczności żydowskiej na polskiej prowincji. Studium to, chociaż oparte na materiale pochodzącym z jednego miasta i zanurzone w lokalnym kontekście, pozwala zrozumieć też szersze zjawiska niż sam badany przypadek10. Fakt, że ani przed II wojną światową, ani po niej Radom nie był szczególnie ważnym ośrodkiem miejskim, a także nie wyróżniał się pod jakimkolwiek względem w skali kraju, sprawia, że można go uznać za typowe miasto średniej wielkości. Jeden z wielu podobnych ośrodków leżących w centralnej Polsce. Procesy i zjawiska społeczne zachodzące w Radomiu tuż po wojnie nie były obce też wielu innym polskim miastom w tym okresie. Innym, pozornie nieistotnym powodem, żeby zająć się badaniem Radomia, okazało się to, że część mojej rodziny była związana z tym miastem jeszcze od czasów przedwojennych, a ja sam urodziłem się tam i mieszkałem przez pierwszych kilkanaście lat swojego życia. Już na samym początku projektu posiadałem więc kompetencje znacznie ułatwiające badanie Radomia. Wiedzę, którą trudno byłoby zdobyć osobie z zewnątrz, jak na przykład znajomość topografii miasta i jego historii życia codziennego (lokalizacji konkretnych sklepów i przedsiębiorstw, tego, jak zmieniało się miasto nie tylko w okresie objętym badaniem). Miałem także możliwość wykazania się „lokalnym rodowodem”, a to czasem okazywało się bardzo pomocne.

W badaniach, które zacząłem prowadzić w 2009 roku, interesowały mnie przede wszystkim interakcje pomiędzy ocalałymi z Zagłady przebywającymi w Radomiu a ich nieżydowskimi sąsiadami oraz to, jak wyglądała codzienność Żydów w prowincjonalnym mieście tuż po II wojnie światowej11. W toku moich dociekań wyłoniły się trzy zagadnienia, które okazały się kluczowe dla rozumienia sytuacji ocalałych. Po pierwsze, przemoc, z jaką ci ludzie spotkali się zaraz po wojnie, jej interpretacje oraz wpływ, jaki miała ona na kształt społeczności żydowskiej; po drugie, życie społeczne ocalałych Żydów i ich strategie adaptacyjne oraz nastroje panujące wewnątrz społeczności; po trzecie, próby odzyskania majątków, w badanym przeze mnie okresie stanowiące jedną z nielicznych płaszczyzn kontaktu bardzo wielu Żydów z instytucjami państwa polskiego.

Problematyka, którą zająłem się w tym studium, ma szczególne znaczenie dla lepszego zrozumienia procesów zachodzących w polskim społeczeństwie tuż po II wojnie światowej. Mam w tym miejscu na myśli wspólnotę ludzi posiadających obywatelstwo Rzeczypospolitej, a nie legitymujących się członkostwem w konkretnej grupie etnicznej czy religijnej, mimo że posługuję się określeniami „Polak” oraz „Żyd”, które z uwagi na analizowane wydarzenia często traktuję jako kategorie rozłączne (w takim kontekście funkcjonowały one w badanym przeze mnie okresie!). Część bohaterów mojej książki być może uznałaby za swoje słowa żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika: „[…] uważam, że ludzie mają prawo wyboru narodu, do którego pragną należeć. Jak ktoś komuś tego odmawia, to jest sukinsyn. Szlag mnie trafia, nie mogę w nieskończoność tłumaczyć, że jestem Polakiem”12. Analizowane przeze mnie procesy miały swój wkład w zmianę społeczną, która doprowadziła do tego, że żyjemy dziś w społeczeństwie niemal całkowicie homogenicznym. W tym sensie moje studium podąża za uwagą Zygmunta Baumana, że „doświadczenie Zagłady zawiera w sobie kluczowe informacje na temat społeczeństwa, które dzisiaj tworzymy”, i rozszerza ją na okres tuż po Holokauście13. Uznając doświadczenia ludzi będących bohaterami tej książki za „historię wyłącznie żydowską”, nie tylko przeczyłbym faktom, lecz także przyczyniał się do powielania najgorszych schematów myślowych, które już raz arbitralnie zadecydowały o umieszczeniu Żydów poza społeczeństwem. Moim celem nie jest wykluczanie ocalałych z Zagłady ze wspólnoty obywateli. Ta książka jest próbą zrozumienia ludzkiego losu z całą jego złożonością w konkretnych społeczno-historycznych warunkach.

W przyjętej przeze mnie terminologii ocalałym lub ocalałą jest każdy, kto był narażony na represje w związku z uznaniem go przez nazistowskie prawo rasowe za „Żyda” i komu mimo to udało się przeżyć. Dlatego terminy „ocalały” i „Żyd” traktuję zamiennie. Zastosowanie przeze mnie zewnętrznego kryterium (w dodatku stworzonego przez ideologię nazistowską) do ustalenia, kogo w tej pracy uważam za Żyda, stanowi oczywiście poważny dylemat. Jednak wydaje się, że po tylu latach od badanych wydarzeń nie istnieje już żadne inne rozwiązanie tego problemu14. Zdaję sobie sprawę z faktu, że wiele ofiar Zagłady oraz tych, którzy ją przeżyli, nie identyfikowało się z judaizmem ani z kulturą żydowską, uważało się za Polaków, nie wyznawało żadnej religii lub było chrześcijanami. Pomiędzy tak zarysowanymi skrajnościami istniała ogromna przestrzeń wypełniona przez tożsamości i postawy pośrednie – ludzi czujących się Żydami i Polakami równocześnie. Choć pamiętam o tym zróżnicowaniu, mam także świadomość, że uwzględnienie go przy badaniu społeczności ocalałych z Zagłady nie jest w pełni możliwe. Przedmiot mojego zainteresowania stanowi grupa osób, które bez względu na swoją autoidentyfikację jako Żydów, polskich Żydów, żydowskich Polaków czy po prostu Polaków znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie z powodu hitlerowskiej polityki „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” podczas niemieckiej okupacji Polski i które zdołały przeżyć ten koszmar. Świadomie decyduję się na konsekwentne używanie terminu „ocalały” (r. ż.: „ocalała”, l. mn.: „ocalali”) zamiast pojawiającej się również w dyskursie naukowym formy „ocalony” (r. ż.: „ocalona”, l. mn.: „ocaleni”). Na różnicę między tymi dwoma terminami zwróciła uwagę Joanna Tokarska-Bakir, pisząc, iż określenie „ocaleni” uprzedmiotawia tych, którzy przeżyli, odbiera im sprawczość, gdy tymczasem ratowanie się często wymagało podjęcia świadomej decyzji i trwania w niej15.

Amerykańska antropolożka Liisa Malkki, badając przebywających w Tanzanii uchodźców Hutu, zwróciła uwagę, że w obliczu dużych międzynarodowych interwencji humanitarnych uchodźcy przestają być postrzegani jako konkretne jednostki, mimo że każdy z nich ma swoją niepowtarzalną historię, rodzinę i emocje. Stają się oni w naszych oczach pozbawioną kontekstu historycznego masą ludzi reprezentującą uniwersalną figurę uchodźcy. Zdaniem Malkki zjawisko to prowadzi do ujmowania uchodźców jako niemych ofiar, a nie jako historycznych aktorów16. W pewnym stopniu uwagę tę można odnieść także do ocalałych z Zagłady. Zredukowanie przebywających w badanym przeze mnie mieście Żydów do straumatyzowanych ofiar sugerowałoby ich bierność, a to byłoby niezgodne z wyłaniającą się ze źródeł historycznych rzeczywistością. Idąc za przykładem Nicholasa Stargardta, historyka z Uniwersytetu Oksfordzkiego, autora książki o dzieciach w czasie II wojny światowej, swojej pracy nie konstruuję wokół kategorii traumy. Bardziej od niej interesują mnie działania podejmowane przez ocalałych z Zagłady i wytwarzane przez nich interpretacje rzeczywistości17.

Niektórych czytelników może dziwić, że moment zakończenia okupacji niemieckiej nazywam wyzwoleniem. Jestem świadomy kontrowersji, jakie istnieją wokół użycia tego terminu w odniesieniu do sytuacji ziem polskich tuż po zakończeniu II wojny światowej. Pisząc o wyzwoleniu, nie zajmuję jakiegokolwiek stanowiska w historycznych i politycznych sporach z zakresu najnowszej historii Polski. Użycie tego terminu wynika z faktu, że dla Żydów wyjętych spod prawa przez nazistów zakończenie okupacji niemieckiej położyło kres życiu w nieustannym zagrożeniu systematyczną eksterminacją. Było więc prawdziwym wyzwoleniem i tak, przynajmniej w pierwszych chwilach, postrzegało je bardzo wielu ocalałych.

Prowadząc badania, chciałem poznać z perspektywy ocalałych tworzoną przez nich i otaczającą ich rzeczywistość społeczną. Rodzajem źródeł historycznych, które w naturalny sposób zawierają taką wewnętrzną perspektywę, są dokumenty osobiste – przede wszystkim listy i dzienniki powstałe w interesującej nas epoce, a w drugiej kolejności wspomnienia i pamiętniki spisane później. Tymczasem już na wstępie okazało się, że w Archiwum Miejskim w Radomiu, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu oraz Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomiu, a więc w trzech najważniejszych radomskich instytucjach gromadzących dokumenty historyczne, właściwie nie ma żadnych listów ani dzienników pisanych przez Żydów powracających tuż po wojnie do miasta. Większość ludzi, których losy chciałem poznać, opuściła Radom i wyemigrowała z Polski. Niestety także zagranicą nie odnalazłem wystarczająco dużej liczby interesujących mnie dokumentów osobistych. Niemal całkowity brak zachowanych tego typu archiwaliów wynika z kilku powodów. Większość Żydów była tuż po wyzwoleniu skupiona na czymś innym niż rejestrowanie swojej codzienności – zapewnieniu sobie i najbliższym (jeśli ich mieli) bezpieczeństwa i możliwie znośnego bytu, poszukiwaniu członków rodziny i informacji o ich losach, odzyskiwaniu majątków – „sklejaniu życia z kawałków”. Prowadzeniu dzienników i pisaniu długich listów nie sprzyjała też powszechna w powojennej Polsce niechęć do Żydów oraz skierowana wobec nich przemoc. W tej sytuacji wiele osób robiło wszystko, by ukryć swoje żydowskie pochodzenie, a dziennik lub list, które trafiłyby w niepowołane ręce, mogły ujawnić skrywane przez autora lub autorkę pochodzenie. W opisywaniu swoich losów i uczuć z pewnością nie pomagały także wzrastająca kontrola komunistycznych władz nad obywatelami oraz tworzące się wśród obywateli wyobrażenia o tej kontroli. Nie bez znaczenia jest być może także fakt, że bardzo wielu ocalałych przebywających w Radomiu po wojnie pochodziło ze środowisk, w których nie było tradycji pisania dzienników.

Wobec braku dokumentów osobistych w swojej książce oprócz materiałów Komitetu Żydowskiego wykorzystałem także inne dokumenty organizacji i osób z nimi korespondujących. W Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie odnalazłem listy wysłane z Komitetu Żydowskiego w Radomiu do sprawującego nadzór nad wszystkimi działającymi na terenie kraju komitetami żydowskimi Centralnego Komitetu Żydów w Polsce (CKŻP). Informacje na temat sytuacji w mieście, a także stosunku władz miejskich i wojewódzkich do ocalałych Żydów odnalazłem w Archiwach Państwowych w Radomiu i Kielcach (zaraz po wojnie Radom należał do województwa kieleckiego) oraz Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Kwerenda w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej rzuciła światło na przestępczość w mieście, przemoc antyżydowską oraz działalność lokalnego Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Wgląd w dokumenty rodzinne umożliwiła mi pani Joanna Niewiadomska, córka Chaima Kamera. Pojedyncze dokumenty i zdjęcia otrzymywałem także od innych osób spotkanych w trakcie swoich badań.