Betlejem polskieTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Lucjan Rydel

Betlejem polskie

Warszawa 2020

Spis treści

AKT PIERWSZY

AKT DRUGI

AKT TRZECI

AKT PIERWSZY

PASTERZE

Noc księżycowa. Na niebie w stronie wschodniej ogromna gwiazda Bożego Narodzenia, od której wlecze się promienisty warkocz. Pastwisko – poza wodą, w głębi szereg wierzb, za wierzbami na dalekim widnokresie bieleją chałupy i rysują się ciemno na tle nieba sady. Przy trzodach, pasących się w dali, pasterze porozkładali się przy dogasającym ognisku i śpią. Jeden tylko podrostek, Maciek, czuwa nad pasącym się bydłem

MACIEK

Jesce ja nie bacę, zeby moje ocy

Oglądały kiedy takie ślicne nocy,

Jak dzisiejsa nocka.

Nie wiem, co się dzieje,

Jesce gwiazdy świecą – o północku

dnieje...

Od gwiazdy Bożego Narodzenia rozlewa się po niebie złocista łuna. Na obłokach ukazują się w dali aniołowie w złocistych dalmatykach, z trefionymi włosami, z kwiatami i narzędziami muzycznymi w rękach, roztoczyli kręgi tęczowych skrzydeł

MACIEK

przerażony

O dla Boga! słońce świeci,

Jakieś wojsko z nieba leci,

Zdaje mi się, że śpiewają,

Ogniem ziemię zapalają.

I CHÓR ANIOŁÓW

śpiewa

Bóg się rodzi, moc truchleje,

Pan niebiosów obnażony,

Ogień krzepnie – blask ciemnieje,

Ma granice, Nieskończony...

II CHÓR ANIOŁÓW

śpiewa

Wzgardzony, obryty chwałą,

Śmiertelny Król nad wiekami;

OBA CHÓRY ANIELSKIE

śpiewają

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami!

II CHÓR ANIOŁÓW

śpiewa

W nędznej szopie urodzony,

Żłób Mu za kolebkę dano,

Cóż jest? – Czym był otoczony:

Bydło, pasterze i siano,

I CHÓR ANIOŁÓW

śpiewa

Ubodzy, was to spotkało,

Witać Go przed bogaczami...

OBA CHÓRY ANIELSKIE

śpiewają

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami!

MACIEK

słuchał przerażony, przed końcem pieśni anielskiej przypada

ku śpiącym; śpiewa

Gwałtu! Gwałtu pastuszkowie,

Słyszcie! Słyszcie, co wam powiem:

Ogień się błyska

A droga śliska –

Uciekać!

Strachy! Strachy nad strachami!

Jasność bije piorunami!

O tam do kata!

Już koniec świata –

Źle z nami!

ANIOŁ

śpiewa

Nie bój się, nie bój Maćku pastuszko,

Jakeś ty, takom ja u Boga służką.

Zwiastując wesołe lata,

Że się wam Zbawiciel świata

W Betlejem narodził, tak sławnym mieście,

Więc Jego czym prędzej przywitać

bieżcie!

Chóry anielskie znikają za obłokami

MACIEK

na wpół przytomny dopada budy, w której śpią pasterze, i budzi najbliższego Stacha

Stachu!

STACH

zaspany

A cego?

MACIEK

Wstawaj!

STACH

Co złego?

MACIEK

Nie złeć to, ino gdzieś wdzięczne głosy...

STACH

przewraca się na drugi bok

To wyskocz!

MACIEK

Oj, wierz mi – w ogniu całe niebiosy!

STACH

Ogrzej się!

MACIEK

Żart na stronę!

STACH

Czy prawda?

MACIEK

Widzisz łonę?

STACH

zrywa się

A to co?

Daj mi sam sukmanę,

Co w skok wstanę...

Niech oko zobacy,

Co to znacy.

O! nieszczęśliwa taka godzina,

Smutnać to będzie jakaś nowina.

MACIEK

doje sukmanę

Na! – ino wstań chyzo – nie bredź

wiele,

Będzies miał wnet smutek, wnet wesele.

STACH

wychodząc z budy

A kędys ta łuna, co tak o niej bredzis?

MACIEK

La Boga! cyś ślepy, cy jesce nie widzisz,

Przetrzej jeno ocy, pojźryj w prawą stronę,

Nad samym Betlejem widać wielką łonę.

STACH

Oj prawda – już widzę, ale to nie żarty,

Tyś mi prawdę mówił, ja byłem uparty,

Mój Maćku, mój ślicny, cóż my ucyniwa,

Ja myślę, najlepiej drugich pobudziwa. –

MACIEK

Dy pockaj no trochę, nie chodź jesce Stachu,

Może nadaremno narobiłbyś strachu,

Sam sobie nie wierzę, może mi się marzy,

Trzeba by uważać, co się to tu zdarzy.

STACH

Ej, kiego kaduka będzies dłużej cekał,

Ja krzyknę na drugich, sam będę uciekał!

Cym prędzej, tym lepiej, że bydło zajmiemy,

Bo jak się spóźnimy, to pewnie zginiemy.

Woła

Bartek, Symek, Walek, Wojtek, Jasiek, Kuba!

Gwałtu, wstańcie prędzej, bo nad nami zguba

MACIEK

Wstańcie! Jak porżnięci wszyscy tęgo śpicie,

Ja już dawno wrzescę, a wy nie słysycie!

BARTEK

A cegó wrzescycie?

SYMEK

Cóż się złego stało?

WAŁEK

Pewnie nasą trzodę niescęście potkało?

WOJTEK

Abo wam się co śni, abo dusi zmora?

JASIEK

Mozeście tez sobie podpili z wiecora?

STACH

Tak ci ja tez mówił, jak mnie Maciek budził,

Wstać mi się nie chciało, kęs żem się nie znudził.

Myślałem, że przez sen ten nocny maruda

Wrzescy i powiada jakieś nowe cuda.

Wstawajcie no, bracia, a wszystko ujźrycie:

Dziwy niesłychane, co im nie wierzycie.

Gdyby ciężkim młotem serce we mnie bije...

Może z nas juz zaden jutra nie dożyje.

PASTERZE

wylazłszy z szopy w popłochu

Gwałtu! Niebo gore, ziemia się zapala.

Widno na świat cały niescęście się zwala;

Uciekajmy rychło, nie ma tu co cekać,

Dyć lepiej zawcasu, niż późno uciekać!

Biegną w głąb ku trzodzie

CHÓR ANIOŁÓW

ukazując im się z bliska – śpiewa

Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi,

Ciemna noc w jasnościach promienistych brodzi,

Aniołowie się radują,

Pod niebiosa wyśpiewują:

Gloria! Gloria! In excelsis Deo!

PASTERZE

którzy padli na kolana przestraszeni – śpiewają

O niebieskie duchy i posłowie nieba,

Powiedzcie wyraźnie, co mam czynić trzeba,

Bo my nic nie pojmujemy,

Ledwo od strachu żyjemy...

CHÓR ANIOŁÓW

śpiewa

Gloria! Gloria! Gloria! In excelsis Deo!

Idźcie do Betlejem, gdzie Dziecię zrodzone,

W pieluszki (spowite, w żłobie położone:

Oddajcie Mu pokłon boski,

On osłodzi wasze troski,

Gloria! Gloria! Gloria in excelsis Deo!

Znikają

STACH

ochłonąwszy

Miły mój Bartosie, cóz na to mówicie?

KUBA

Cóz to mamy robić? Jakze nam radzicie?

JASIEK

Juści wy się lepiej pewno na tym znacie,

Bo umiecie cytać, stare lata macie...

BARTOS

Pocekajcie bracia, jak cłek pomiarkuje –

– To światło jest z nieba, co się połyskuje;

A to śliczne wojsko, cośmy je widzieli,

Tak sobie miarkuję, ze to są anieli.

SYMEK

Co u nich za nuta! Co to za śpiewanie,

Pewnie z nas zadnego na takie nie stanie.

Co u nich za głosy! I jaka kapela

Idzie pod niebiosy – serce rozwesela!

BARTOS

Dyć to mili bracia samiście słyseli,

Co święci anieli do nas powiedzieli,

Ino nie wiem, cyście zrozumieli wszyscy,

Że nam iść kazali, gdzie się światło błyscy.

WALEK

Juz ja wcale pierwsy nie pojmuję tego:

Mam iść do Betlejem, a nie wiem dlacego.

WOJTEK

Od światła wielgiego mało cłek nie ślepnie,

Serce radość czuje, krew ze strachu krzepnie.

BARTOS

Złego Ewa narobiła,

Nieszczęścia nas nabawiła,

Z wężem w raju rozmawiała,

Jabłka z drzewa skosztowała

I zgrzeszyła.

CHÓR PASTERZY

I zgrzeszyła.

BARTOS

Adam z raju wypędzony,

Ród ludziki grzechem skażony,

Ale go z kłopotu tego

Matka Syna Przedwiecznego

Wybawiła.

CHÓR PASTERZY

Wybawiła.

BARTOS

Chytry gad zwiódł naszą matkę,

Za tę winę sam wpadł w klatkę,

Dziś mu głowę podeptała,

Która od wieków przyjść miała

Białogłowa.

CHÓR PASTERZY

Białogłowa.

BARTOS

Dziś we żłobie odpoczywa,

Z nieba zszedłszy Prawda żywa,

Od aniołów ogłoszony,

Z Panny w stajni narodzony

Odkupiciel!

CHÓR PASTERZY

Odkupiciel!

BARTOS

Więc Jemu dziś od mas ma być cześć oddana,

[Pójdźmy] do Betlejem witać tego Pana.

Jakże? podarunków żadnych nie weźmiemy?

Z gołymi rękoma przed Panem staniemy?

SYMEK

Tak wielgiemu Panicowi cóż my biedni damy?

 

BARTOS

Co kto może, to zaniesie – weźmiemy,

co mamy,

Bo On na ochotę

chęć – nie na złote

Patrzy podarki.

JASIEK

Biegaj każdy i tu przynieś, co który masz doma,

Przecie chłopcy nie pójdziemy z gołymi rękoma!

Czy mało, czy wiele,

Zabieramy w kobiele,

Zanieśmy Panu.

WALEK

Na co mnie stać: dwoje kurcząt wezmę na

ofiarę.

BARTOS

A ty Kuba co zaniesies?

KUBA

Ja gołębi parę.

JASIEK

Ja trochę słoniny

Wezmę dla Dzieciny,

Bo trza omasty.

STACH

Ja pół kopy słodkich jabłek mam tutaj w

opałce.

MACIEK

A ja kopę źrałych grusek poniosę w kobiałce.

BARTOS

Jaj świeżych pół kopy

Zaniosę do szopy

Na poleweckę.

ANTEK

A ja na tę poleweckę garczek polewany.

WOJTEK

A ja miskę.

MAŁY JÓZEK

A ja łyzkę...

WAWRZEK

Ja garnek śmietany.

JANTEK

A ja na ostatek

Ptaków parę klatek

Daruję Panu.

W miarę, jak który zgłasza się z podarunkiem – wybiega zaraz każdy i powraca po chwili, niosąc swoją ofiarą

FRANEK

Każdy przyniósł dla Dzieciątka dar swój jaki taki,

A cóż my Mu zaniesiemy, słudzy i chudaki?

Jako nic nie mamy,

Chyba Mu zagramy

Na czym kito umie...

Wybiega, za nim kilku innych pastuchów – wracają zaraz, grając na skrzypcach, klarnetach, basach itp.

CHÓR PASTERZY

z wiejską muzyką – śpiewa

A to co, ziemianie,

Lezy Bóg na słanie,

Leży, lezy Dzieciątecko,

Ślicne małe Paniątecko,

Do ludzi się uśmiecha.

I my tam pójdziemy,

Ciesyć się będziemy,

Zaśpiewamy piosnkę społem,

Uderzymy o złób cołem,

Uciesymy Dziecinę...

Z kolędy przechodzą w krakowiaka „Abośmy to jacy-tacy”.

– Z głębi wpadają cztery pary Krakowiaków i Krakowianek.

Tancerze w granatowych karazjach z czerwonymi sukami, naszywanymi w cętki. – Krakowianki w spódniczkach białych, muślinowych, obszytych wstążkami kolorowymi, w wieńcach ślubnych na głowie. Pasterze rozstępują się i stają w półkole.

– Muzyka ustawia się na przodzie sceny, w lewym rogu, plecami do widzów. Za Krakowiakami wszedł Żyd arendarz z graniastą flaszką wódki – i stojąc przy muzykantach nalewa tancerzom w miarę, jak który śpiewa do muzyki

WESELE KRAKOWSKIE

cztery pary Krakowiaków i Krakowianek stają do tańca

CZTEREJ KRAKOWIACY

śpiewają razem

Abośmy to jacy tacy

Chłopcy krakowiacy,

Cerwona capcka,

Na cal podkówecka,

Niebieska sukmana,

Danaz moja, dana.

Przetańczyli – stają

PIERWSZY KRAKOWIAK

śpiewa przed muzyką

Karazyja granatowa,

Co się od parady chowa,

U niej kołnienzycek,

Jak jaki języcek,

Danaz moja, dana,

Dziewcyno kochania!

I jedwabiem wyszywana,

Lamowana, bryzowana,

Ze srebrnymi hafteckami

I z modrymi łapeckami,

Wokoluisinecko

Moja kochanecko.

Przetańczyli – stoją

DRUGI KRAKOWIAK

śpiewa przed muzyką

I pasicek okowany,

Gwoździckami wybijany

Rzemyckami ozdabiany,

Jak to mają krakowiaiany,

Danaz moja, dana,

Dziewcyno kochana!

Kółka przy nim mosięzne są,

Świecące są, potęzne są,

A im jest ich więcej,

Wedle Jasia brzęcy,

Wokolusinecko

Maja kochanecko!

Przetańczyli – stają

TRZECI KRAKOWIAK

śpiewa przed muzyką

I kozicek wyostrzony,

Na rzemycku zawiesony,

Klucyk od skrzynecki,

Gdzie są kosulecki –

Danaz moja, dama,

Dziewcyno kochana!

I kosulka z osywkami,

Hafcikami, fałdzikami,

Spinka u kosule,

Dana od Orsule –

Wokolusinecko

Moja kochanecko!

Przetańczyli – stają

CZWARTY KRAKOWIAK

śpiewa przed muzyką

A która mnie będzie chciała,

Ta to wszystko będzie miała,

I ruciany wionek,

I złoty pierścionek –

Danaz moja, dana,

Dziewicyno kochana!

I mentalik z Matką Boską

Przenajświętszą Cęstochowską,

I pieniądze na obsiewki,

Kochajciez mnie wszystkie dziewki –

Wokolusinecko

Moja kochanecko!

Przetańczyli – stają

CZTEREJ KRAKOWIACY

razem

Zagrajcież mi, a od ucha,

Niech się wyhula dziewucha,

A jak się zbogacę,

Jutro wam zapłacę –

Danaz moja, dana,

Dziewcyno kochania!

Zagrajciez nam jacy tacy,

Bo tańcują krakowiacy,

Wokolusinecko

Moja kochanecko!

Taniec

PRZED KURTYNĄ

Spadająca kurtyna odcięła od reszty grajków Jędrka-Mędrka,

jowialnego skrzypka. – Jędrek-Mędrek staje na przedsceniu

i śpiewa, wtórując sobie na skrzypcach. Orkiestra mu sekunduje

Kaczka pstra

Dziatki ma,

Siedzi sobie na kamieniu,

Trzyma dutki na ramieniu,

„Kwa-kwa-kwa”

Pięknie gra.

Gęsiorek,

Jędorek,

Na bębenku wybijają,

Pana wdzięcznie wychwalają:

„Gę-gę-gę!”

Gęgają.

Cyzycek,

Syglicek,

Na gardłeckach, Jak skrzypeckach

Wygrywają w jasełeckach:

„Lir-lir-lir!”

Śpiewają.

Słowicek,

Muzycek,

Gdy się głosem popisuje,

Uciechę świata zwiastuje:

„Ciech-ciech-cieoh!”

Zwiastuje.

Skowronek

Jak dzwonek,

Gdy do nieba się podnosi,

O kolędę pięknie prosi,

„Fir-fir-fir!”

Talk prosi.

Podczas ostatniej strofy Żyd Lejba, zwabiony śpiewem, zaziera na przedscenie spoza kurtyny, w końcu wsuwa się nieśmiało

JĘDREK-MĘDREK

spostrzegłszy go, zwraca się ku niemu – śpiewa

Żydzie, Żydzie, Mesjasz się rodzi,

Więc Go tobie, więc Go tobie powitać się godzi.

ŻYD

śpiewa

A gdzie Go jest? A gdzie Go jest? Rad bym

widzieć tego!

Będziem witać, będziem kłaniać, jeśli co

godnego.

Daj! Laj! Laj! Jeśli co godnego.

JĘDREK-MĘDREK

śpiewa

Żydzie, Żydzie, w Betlejem miasteczku,

Tam On lezy, tam On lezy w złobie na sianecku.

ŻYD

śpiewa

Nie pleć, głupi, czyś się upił? Idź do diabła chłopie!

Pan tak wielki, Pan (tak wielki, co by robił w siopie?

Laj! laj! laj! Co by robił w siopie?

JĘDREK-MĘDREK

śpiewa

Żydzie, Żydzie, króle Go witają,

Mirrę, złoto, mirrę, złoto, kadzidło Mu dają.

ŻYD

śpiewa

Wiem ja o tym, wiem ja o tym: u mnie

w kramie byli,

Trochę mirrę i z kadzidłem u minie zakupili.

Laj! laj! laj! U mnie zakupili.

JĘDREK-MĘDREK

śpiewa

Żydzie, Żydzie, otóż jawnie widzis,

A czemuż się, a czemuż się Mesjasza wstydzis?

ZYD

śpiewa

Ja starego Pana Boga, jak należy umiem,

Ale tego Maleńkiego jeszcze nie rozumiem.

Laj! laj! laj! Jeszcze nie rozumiem.

JĘDREK-MĘDREK

śpiewa

Żydzie, Żydzie, wnet ja cię naucę,

Jak cię z tyłu, jak cię z przodu tym smykiem

wymłócę.

ZYD

zasiania się rękoma – śpiewa

Aj waj gewałt! Aj waj gewałt! Albo to tu

rozbój?

Co (wyrabiasz głupi chłopie! Pana Boga się bój!

Laj! laj! laj! Pana Boga się bój!

Ścigany przez Jędrka-Mędrka ucieka za kurtynę

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?