Jak być szczęśliwym

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Mani­fest szczę­ścia

Na pod­sta­wie odkryć nauki o szczę­ściu nasz zespół eks­per­tów opra­co­wał dzie­się­cio­punk­towy reali­styczny plan, który ochot­nicy ze Slo­ugh mieli latem wcie­lić w życie. W rze­czy­wi­sto­ści pro­po­zy­cje te spraw­dzają się w przy­padku każ­dego i aż trudno uwie­rzyć, jak pro­ste są nie­które z nich… Sto­suj poniż­sze zasady przez dwa mie­siące, a prze­ko­nasz się, ile się zmieni.

1 Ruszaj się. Zafun­duj sobie pół­go­dzinną gim­na­stykę trzy razy w tygo­dniu.

2 Ciesz się z tego, co masz. Pod koniec dnia pomyśl przy­naj­mniej o pię­ciu rze­czach, za które jesteś wdzięczny.

3 Poświęć tro­chę czasu na roz­mowę. Co tydzień odbądź godzinną, nie­prze­ry­waną roz­mowę ze swoim part­ne­rem albo przy­ja­cie­lem.

4 Posadź jakąś roślinę – choćby w skrzynce na kwiaty albo w doniczce. I dbaj o nią!

5 Czas spę­dzany przed tele­wi­zo­rem skróć o połowę.

6 Przy­naj­mniej raz dzien­nie uśmiech­nij się do nie­zna­jo­mego na ulicy i/lub pozdrów go.

7 Zadzwoń do przy­ja­ciela. Skon­tak­tuj się przy­naj­mniej z jed­nym przy­ja­cie­lem lub krew­nym, z któ­rym od dawna nie roz­ma­wia­łeś, i umów się na spo­tka­nie.

8 Ser­decz­nie się pośmiej cho­ciaż raz w ciągu dnia.

9 Codzien­nie spraw sobie jakąś nagrodę i daj sobie czas naprawdę się nią nacie­szyć.

10 Zrób coś dobrego. Każ­dego dnia posta­raj się zro­bić dla kogoś coś dobrego.

Dążąc do zwięk­sze­nia naszego wewnętrz­nego poczu­cia szczę­ścia, musie­li­śmy uważ­nie przy­glą­dać się samym sobie, naszym uczu­ciom, wspo­mnie­niom i myślom – co nie zawsze było łatwe i przez co nie­raz byłem bli­ski pła­czu. Jed­nak dzięki temu nie­wia­ry­god­nie dużo dowie­dzia­łem się o sobie, tak więc w osta­tecz­nym roz­ra­chunku było to dla mnie doświad­cze­nie pozy­tywne. Gene­ral­nie w moim życiu nastą­piła rady­kalna zmiana na lep­sze i mam nadzieję, że wszystko na­dal będzie się toczyć w tym kie­runku. Zmie­niły się moja postawa i mój spo­sób myśle­nia. Przy­da­rzają mi się różne dobre rze­czy, które przy­no­szą mi mnó­stwo zado­wo­le­nia. Zda­łem sobie jed­nak sprawę, że muszę wło­żyć wię­cej wysiłku, jeżeli chcę osią­gnąć wię­cej.

Jeden z uczest­ni­ków eks­pe­ry­mentu w Slo­ugh

W wypadku wszyst­kich ochot­ni­ków bez wyjątku sto­so­wa­nie się do zasad „Mani­fe­stu szczę­ścia” przy­nio­sło dobre rezul­taty. Jeden z uczest­ni­ków przy­znał: „Odkąd wzią­łem sobie «Mani­fest szczę­ścia» do serca, życie stało się tak pełne i cie­kawe, że pra­wie już nie pamię­tam, jak żyłem kie­dyś”. Ktoś inny z kolei stwier­dził: „Podoba mi się hodo­wa­nie rośli­nek. Czer­pię praw­dziwą przy­jem­ność z pracy nad tym, by mój ogród sta­wał się mil­szym miej­scem”. Dla jesz­cze kogoś innego było to źró­dłem wielu nowych idei, takich jak „Szczę­ście rodzi szczę­ście” oraz „Pie­lę­gno­wa­nie cie­ka­wo­ści i zadzi­wia­nie się czymś każ­dego dnia czy­nią życie bar­dziej inte­re­su­ją­cym”. Inny uczest­nik przy­znał zaś: „Reali­zo­wa­nie wymie­nio­nych w mani­fe­ście zadań jest już dzia­ła­niem nie­mal auto­ma­tycz­nym. Życie stało się bar­dzo wypeł­nione – w pozy­tyw­nym sen­sie”.

Bez względu na wiek, naro­do­wość czy warunki mate­rialne, ludzie przy­zna­wali, że sto­so­wa­nie się do zasad mani­fe­stu przy­no­siło wyłącz­nie pozy­tywne rezul­taty. „Spo­tka­łam w parku star­szą kobietę i opo­wie­dzia­łam jej o naszym eks­pe­ry­men­cie po nie­miecku. Zgo­dziła się ze wszyst­kimi punk­tami mani­fe­stu – zdaje się, że on działa nawet w obcym języku!” Prze­ko­ny­wali się nawet scep­tycy: „Przy­stą­pi­łem do eks­pe­ry­mentu prze­świad­czony, że okaże się jakimś psy­cho­lo­gicz­nym beł­ko­tem. Tym­cza­sem widzę, że coś w tym jest. Psy­cho­lo­go­wie na całym świe­cie pró­bują odkryć «skład­niki» szczę­ścia. To wspa­niale, że do Slo­ugh zje­chali naj­lepsi spe­cja­li­ści i psy­cho­lo­go­wie, któ­rzy będą naszymi prze­wod­ni­kami w tej eks­cy­tu­ją­cej i odkryw­czej podróży”.

Mamy nadzieję, że słowa i prze­ży­cia ochot­ni­ków ze Slo­ugh zachęcą i cie­bie do spro­sta­nia wyzwa­niom, jakie sta­wia mani­fest, i zmiany życia na lep­sze. Dalej, dołącz do nas – w końcu co masz do stra­ce­nia? Nic poza życiową postawą, która być może cię przy­gnę­bia i spra­wia, że czu­jesz się nie­speł­niony. Możesz być szczę­śliw­szy i zaraz dowiesz się jak…

CZĘŚĆ PIERW­SZA

1 Czym jest szczę­ście?

Szczę­ście: (dobro)stan cha­rak­te­ry­zu­jący się uczu­ciami od zado­wo­le­nia po inten­sywną radość.

Jedna z defi­ni­cji słow­ni­ko­wych

Szczę­ście to stan emo­cjo­nalny o klu­czo­wym zna­cze­niu dla naszego dobro­stanu. Zwią­zane z nim emo­cje to radość, zachwyt, bło­gość i miłość. Angiel­skie słowo happy (szczę­śliwy) wywo­dzi się od sta­ro­nor­dyj­skiego wyrazu happ ozna­cza­ją­cego „pomyślny los, powo­dze­nie, sprzy­ja­jącą for­tunę”. Co cie­kawe, w nie­któ­rych języ­kach nie ist­nieje jego pre­cy­zyjny odpo­wied­nik.

Opra­co­wa­nie dokład­nej defi­ni­cji szczę­ścia pozo­staje do dziś jed­nym z naj­więk­szych wyzwań filo­zo­fii, z któ­rym mie­rzyli się wielcy myśli­ciele od Ary­sto­te­lesa i Pla­tona aż po współ­cze­snego Dalaj­lamę. Wśród pro­po­zy­cji można zna­leźć takie jak „wol­ność od nie­do­statku i cier­pie­nia”, „świa­do­mość wła­ści­wego porządku rze­czy”, „prze­ko­na­nie co do swo­jego miej­sca we wszech­świe­cie lub spo­łe­czeń­stwie” czy „wewnętrzny spo­kój”. Bar­dziej ogól­nie można by zde­fi­nio­wać szczę­ście jako stan, do któ­rego ludzie i inne zwie­rzęta natu­ral­nie dążą, aby prze­ciw­sta­wić się siłom zewnętrz­nym, które ina­czej mogłyby dopro­wa­dzić do nieszczę­ścia (i przy­pusz­czal­nie śmierci).

Jest jed­nak pewna rzecz, co do któ­rej pra­wie wszy­scy się zga­dzają – szczę­ście jest szcze­gól­nie pożą­da­nym dobrem. W każ­dej kul­tu­rze, w jakiej pro­wa­dzono bada­nia, więk­szość ludzi twier­dziła, że szczę­ście jest dla nich nad­rzęd­nym celem życia, waż­niej­szym niż pie­nią­dze. Stany Zjed­no­czone gwa­ran­tują nawet w swo­jej kon­sty­tu­cji prawo do „życia, wol­no­ści i dąże­nia do szczę­ścia”.

20 FAK­TÓW NA TEMAT SZCZĘ­ŚCIA

Naukowcy zaczy­nają iden­ty­fi­ko­wać źró­dła pozy­tyw­nych emo­cji. Zamiesz­czone poni­żej odkry­cia w tej dzie­dzi­nie będą dla cie­bie miłym zasko­cze­niem – i zachętą do dąże­nia do szczę­ścia.

1 Jak­kol­wiek geny i wycho­wa­nie aż w 50 pro­cen­tach odpo­wia­dają za nasze oso­bi­ste poczu­cie szczę­ścia, warunki mate­rialne (tj. dochody i oto­cze­nie) wpły­wają na nie zale­d­wie w 10 pro­cen­tach. Na pozo­sta­łych 40 pro­cent wpływ mają nasze nasta­wie­nie i dzia­ła­nia, w tym związki, przy­jaź­nie i praca, zaan­ga­żo­wa­nie w sprawy lokal­nej spo­łecz­no­ści oraz sport i hobby.

2 Jeżeli zaspo­ko­jone są pod­sta­wowe potrzeby czło­wieka, dodat­kowy mają­tek nie ma wła­ści­wie wpływu na poczu­cie zado­wo­le­nia z życia czy szczę­ścia. (Innymi słowy, musiał­byś otrzy­mać nagle pre­zent w postaci ponad miliona fun­tów, aby z osoby nie­szczę­śli­wej stać się szczę­śliwą, a i to pomo­głoby jedy­nie na krótko).

3 Ludzie starsi są bar­dziej zado­wo­leni z życia niż młodsi – nie­dawne bada­nia prze­pro­wa­dzone przez Cen­tre for Dise­ase Con­trol and Pre­ven­tion wska­zują, że osoby w wieku 20–24 lat są prze­cięt­nie smutne przez 3/4 mie­siąca, nato­miast osoby w wieku od 65–74 lat smucą się przez zale­d­wie 2/3 mie­siąca.

4 Dwu­dzie­sto­mi­nu­towa gim­na­styka wyko­ny­wana trzy razy w tygo­dniu przez pół roku zwięk­sza ogólne poczu­cie szczę­ścia o 10–20 pro­cent.

5 Osoby, które na testach psy­cho­lo­gicz­nych pla­sują się wśród naj­bar­dziej szczę­śli­wych, wytwa­rzają około 50 pro­cent wię­cej prze­ciw­ciał w reak­cji na szcze­pionkę prze­ciw gry­pie, niż wynosi śred­nia.

6 Według naukow­ców z World Data­base of Hap­pi­ness na Era­smus Uni­ver­sity w Holan­dii, naj­szczę­śliw­szym pań­stwem na świe­cie jest Dania, a po niej Malta, Szwaj­ca­ria, Islan­dia, Irlan­dia i Kanada.

7 W Sta­nach Zjed­no­czo­nych kli­niczna depre­sja zda­rza się dziś 3 do 10 razy czę­ściej niż dwa poko­le­nia wcze­śniej.

8 Imi­granci prze­waż­nie przy­swa­jają sobie poczu­cie szczę­ścia narodu, do któ­rego emi­grują, a nie tego, z któ­rego pocho­dzą.

9 W pań­stwach o wyrów­na­nych docho­dach, takich jak kraje skan­dy­naw­skie, poczu­cie szczę­ścia jest zwy­kle wyż­sze niż w pań­stwach o nie­rów­no­mier­nym podziale dóbr, jak na przy­kład w USA. Zazwy­czaj ludzie przed­kła­dają też lokalną auto­no­mię i bar­dziej bez­po­śred­nią demo­kra­cję nad więk­szy dochód.

10 Zamoż­niejsi pra­cow­nicy są zwy­kle szczę­śliwsi od swych uboż­szych kole­gów, lecz bada­nia dowo­dzą, że ludzie szczę­śliwsi mają też więk­sze szanse na bogac­two. Mamy tu do czy­nie­nia z dyle­ma­tem, co było pierw­sze – bogate jajo czy zamożna kura.

11 Ludzie po wyle­wie lub innych upo­śle­dza­ją­cych cho­ro­bach na początku bar­dzo cier­pią, lecz po jakimś cza­sie ich ogólny poziom zado­wo­le­nia sta­bi­li­zuje się tylko nieco poni­żej śred­niej dla całej popu­la­cji.

12 Po ślu­bie poczu­cie szczę­ścia gwał­tow­nie wzra­sta, jed­nak nie­ba­wem wraca do poziomu sprzed zawar­cia związku.

13 Osoby w sta­bil­nych związ­kach są szczę­śliw­sze niż osoby samotne.

14 Kobiety są naj­mniej zado­wo­lone z życia w wieku 37 lat, nato­miast męż­czyźni w wieku lat 42.

15 Śmie­jąc się ser­decz­nie 100–200 razy dzien­nie – co sta­nowi odpo­wied­nik inten­syw­nego tre­ningu – możemy spa­lić aż do 500 kalo­rii.

 

16 Złoto nie zapew­nia szczę­ścia. Bada­nia prze­pro­wa­dzone na olim­pij­czy­kach wska­zują, że brą­zowi meda­li­ści są szczę­śliwsi od srebr­nych, a cza­sem nawet od zdo­byw­ców złota. Według głów­nego psy­cho­loga kadry austra­lij­skiej Gra­hama Win­tersa, o wiele lepiej jest nie­spo­dzie­wa­nie dla samego sie­bie zdo­być brąz, niż pozwo­lić ode­brać sobie złoto.

17 Nie­ży­jący już pio­nier psy­cho­lo­gii spo­łecz­nej, pro­fe­sor Michael Argyle, który prze­pro­wa­dził liczne bada­nia nad szczę­ściem, wyka­zał, że do poprawy nastroju przy­czy­niają się mię­dzy innymi sport, muzyka i – naj­bar­dziej ze wszyst­kiego – taniec. Tak więc wszech­obec­ność obiek­tów spor­to­wych rady­kal­nie zwięk­szy­łaby szczę­ście spo­łe­czeń­stwa. Wspólny taniec, który, opie­ra­jąc się na kon­kret­nych zasa­dach, łączy ruch, muzykę, poczu­cie wspól­noty i dotyk, rów­nież gwał­tow­nie pod­nosi poziom szczę­ścia.

18 W świe­tle wyni­ków kilku badań obec­ność domo­wego zwie­rzę­cia wpływa na obni­że­nie ciśnie­nia tęt­ni­czego krwi i poziomu stresu, a tym samym sprzyja zdro­wiu i szczę­ściu.

19 Kiedy ponow­nie prze­ana­li­zo­wano prze­pro­wa­dzone przed 40 laty na Harvar­dzie bada­nia nad meto­dami wycho­wy­wa­nia dzieci, oka­zało się, że te, które były naj­czę­ściej przy­tu­lane, wyro­sły na naj­szczę­śliw­szych ludzi.

20 Dobry nastrój ma nawet swój zapach. Naukowcy odkryli, że na pod­sta­wie czy­je­goś zapa­chu jeste­śmy w sta­nie odgad­nąć, czy dana osoba jest w dobrym humo­rze. W jed­nym z eks­pe­ry­men­tów męż­czy­znom i kobie­tom poka­zy­wano wesołe albo prze­ra­ża­jące filmy, pobie­ra­jąc jed­no­cze­śnie gazo­wymi waci­kami zapach spod ich pach. Po tygo­dniu inna grupa miała oce­nić, które waciki pocho­dzą od osób w dobrym humo­rze, a które od wystra­szo­nych, czego udało się doko­nać z zadzi­wia­jącą dokład­no­ścią.

Jak wygląda szczę­ście?

Dzięki takim meto­dom ska­no­wa­nia mózgu jak PET (tomo­gra­fia pozy­to­nowa) naukowcy odkryli, że poszcze­gól­nym nastro­jom i emo­cjom towa­rzy­szą okre­ślone sche­maty aktyw­no­ści elek­trycz­nej i che­micz­nej w róż­nych obsza­rach mózgu.

Sche­maty aktyw­no­ści mózgo­wej zwią­zane z odczu­wa­niem szczę­ścia i smutku bar­dzo się róż­nią. Szczę­ście łączy się szcze­gól­nie ze wzmo­żoną aktyw­no­ścią elek­tryczną w korze lewego płata przed­czo­ło­wego (tuż za lewym okiem). Ludzie, u któ­rych wystę­puje wyż­sza aktyw­ność w tym rejo­nie, lepiej kon­tro­lują swoje emo­cje i szyb­ciej docho­dzą do sie­bie po nie­przy­jem­nych doświad­cze­niach.

Jaka jest róż­nica mię­dzy przy­jem­no­ścią a szczę­ściem?

Sło­wem „przy­jem­ność” okre­śla się czę­sto zlo­ka­li­zo­wany stan natu­ral­nej eufo­rii. W mózgu w reak­cji na jedze­nie, seks, nar­ko­tyki oraz inne przy­jemne bodźce uwal­niany jest neu­ro­prze­kaź­nik o nazwie dopa­mina (bywa też ona nazy­wana hor­mo­nem szczę­ścia).

Uczu­cie przy­jem­no­ści to pro­sta, lecz ulotna dawka zwie­rzę­cych doznań, toteż przy­jemne prze­ży­cia powo­dują jedy­nie chwi­lową poprawę nastroju. Poszu­ki­wa­cze przy­jem­no­ści muszą też czę­sto zwięk­szać natę­że­nie bodź­ców albo je zmie­niać.

Szczę­ście nato­miast to dłu­go­trwałe wewnętrzne poczu­cie, że życie zmie­rza w dobrym kie­runku. To wła­śnie ten stan, a nie ulotne przy­jemne dozna­nie, pra­gniemy zacho­wać jak naj­dłu­żej. Jest to fizyczny stan mózgu, który możemy celowo wywo­łać. Richard Ste­vens, psy­cho­log i jeden z zaan­ga­żo­wa­nych przez BBC spe­cja­li­stów od szczę­ścia, przy­znaje: „Nie­ła­two jest na zawo­ła­nie zmie­nić swoje uczu­cia. Można jed­nak zde­cy­do­wać, o czym chce się myśleć. Jeżeli będziemy myśleć o dobrych rze­czach, ogarną nas zapewne pozy­tywne emo­cje. Dzięki temu wła­śnie regu­larne kon­cen­tro­wa­nie się na tym, za co jeste­śmy wdzięczni, jest tak sku­tecz­nym narzę­dziem w dąże­niu do szczę­ścia”.

Przy­jem­ność jest jak eks­cy­ta­cja wywo­łana wizytą w noc­nym klu­bie, szczę­ście zaś to jak lek­tura fan­ta­stycz­nej książki albo naby­wa­nie nowej umie­jęt­no­ści. W przy­jem­no­ści nie ma nic złego, ale powszech­nym błę­dem jest utoż­sa­mia­nie szczę­ścia wyłącz­nie z przy­jem­no­ścią.

CZYM JEST SZCZĘ­ŚCIE?

Według psy­cho­loga Richarda Ste­vensa szczę­ście ma trzy pod­sta­wowe „skład­niki”:

1 Dobre samo­po­czu­cie i pozy­tywny nastrój.

2 Cie­ka­wość życia i wital­ność.

3 Sens – doko­ny­wa­nie war­to­ścio­wych życio­wych wybo­rów.

Ochot­nicy ze Slo­ugh nie zaj­mo­wali się spe­cjal­nie istotą szczę­ścia przed roz­po­czę­ciem eks­pe­ry­mentu, jed­nak nie­któ­rzy doszli do nie­kiedy bar­dzo głę­bo­kich wnio­sków, które wywarły na nich potężne wra­że­nie. Oto jedno ze spo­strze­żeń:

„Szek­spi­row­ska para­dok­salna kon­cep­cja «słod­kiego smutku» ozna­cza dla mnie, że szczę­ście jest czę­sto odwrotną stroną smutku – opi­suje pro­ces godze­nia się z rze­czy­wi­sto­ścią. Nie powinno się czuć nie­szczę­śli­wym, prze­ży­wa­jąc smu­tek, ponie­waż trud­no­ści i wyda­rze­nia, które go powo­dują, bywają kata­li­za­to­rami zmian pro­wa­dzą­cych do cze­goś nowego i satys­fak­cjo­nu­ją­cego”.

Po co nam szczę­ście?

Szczę­ście to coś wię­cej niż tylko poczu­cie zado­wo­le­nia. W sen­sie ewo­lu­cyj­nym stan ten pozwala nam utrzy­mać się przy życiu. Bio­lo­dzy mówią, że dobór natu­ralny przy­go­to­wał ludzi do pew­nych zadań. Praw­do­po­dob­nie dwiema naj­więk­szymi rado­ściami czło­wieka są jedze­nie i seks – pokarm utrzy­muje przy życiu poszcze­gólne jed­nostki, seks – pod­trzy­muje ist­nie­nie rodzaju ludz­kiego. Ludzie szu­kają pokarmu i seksu, ponie­waż jedze­nie i kopu­lo­wa­nie uwal­niają sub­stan­cje neu­ro­che­miczne, które dają uczu­cie szczę­ścia. (W prze­ci­wień­stwie do nich to, co nie służy naszemu prze­trwa­niu, na przy­kład ogień, odwod­nie­nie czy wię­zie­nie, spra­wia nam ból).

Dąże­nie do dobrego samo­po­czu­cia jest mecha­ni­zmem, który pozwala ludz­ko­ści prze­trwać. A mimo to poczu­cie szczę­ścia jest z zało­że­nia nie­trwa­łym sta­nem umy­słu. Gdyby radość pły­nąca z seksu była wieczna, wystar­czy­łoby spół­ko­wać raz w życiu – za to nasza eufo­ria trwa­łaby pew­nie do jego końca!

Żaden obo­wią­zek nie jest przez nas tak bar­dzo nie­do­ce­niany jak obo­wią­zek bycia szczę­śli­wym. Kiedy jeste­śmy szczę­śliwi, wyświad­czamy światu ano­ni­mowe dobro­dziej­stwa.

Robert Louis Ste­ven­son, dzie­więt­na­sto­wieczny pisarz

MITY NA TEMAT SZCZĘ­ŚCIA

Sądząc po współ­cze­snych fil­mach i lite­ra­tu­rze, spo­łe­czeń­stwo bar­dzo boi się szczę­ścia. W wielu współ­cze­snych powie­ściach wyko­rzy­sty­wany jest motyw uszczę­śli­wia­nia ludzi za pomocą indok­try­na­cji i pra­nia mózgu. W futu­ry­stycz­nej wizji Aldo­usa Hux­leya Nowy wspa­niały świat (1932) panu­jący nad świa­tem za pomocą inży­nie­rii gene­tycz­nej stwo­rzyli spo­łe­czeń­stwo dosko­nałe, w któ­rym rekre­acyjny seks i nar­ko­tyki uszczę­śli­wiają każ­dego. W wyda­nej w 2001 roku prze­za­baw­nej powie­ści saty­rycz­nej Willa Fer­gu­sona Szczę­ście TM przed­sta­wiona jest nato­miast inna kosz­marna histo­ria – oka­zuje się, że jeden z książ­ko­wych porad­ni­ków naprawdę działa i zamie­nia ludzi w bierne, szczę­śliwe auto­maty, dopro­wa­dza­jąc jed­no­cze­śnie do ruiny wszyst­kie mię­dzy­na­ro­dowe kon­cerny, ponie­waż nikt nie musi już wię­cej pić, palić ani cho­dzić na zakupy.

Mit pierw­szy: Szczę­ście jest prze­ja­wem ego­izmu.

Dąże­nie do szczę­ścia może wyda­wać się czymś ego­istycz­nym i przy­wo­łuje obraz peł­nych samo­za­do­wo­le­nia ludzi leniu­chu­ją­cych całymi dniami. Wolimy myśleć, że cier­pie­nie nas uszla­chet­nia i przy­nosi nam zaszczyt. Nic bar­dziej myl­nego. Nie spo­sób poma­gać innym ani być naprawdę poży­tecz­nym, jeśli nie jest się szczę­śli­wym. A naprawdę szczę­śli­wym jest się wyłącz­nie wów­czas, gdy jest się pro­duk­tyw­nym, uży­tecz­nym i pomaga się innym.

Mit drugi: Nie­szczę­śliwi są bar­dziej twór­czy.

Według kolej­nego mitu, aby być kre­atyw­nym, trzeba być nie­szczę­śli­wym – bo praw­dziwi arty­ści to same znę­kane dusze. Tym­cza­sem bada­nia dowo­dzą cze­goś prze­ciw­nego – bar­dziej twór­czy są ludzie szczę­śliwi.

Mit trzeci: Szczę­śliwi są ludzie głupi.

Bada­nia wyka­zały, że nawet ludzie bar­dzo szczę­śliwi reagują wła­ści­wie, kiedy zda­rzy się coś strasz­nego, i potra­fią pogrą­żyć się w smutku. Jak więk­szość ludzi, mogą prze­ży­wać spa­dek nastroju na sku­tek ponie­sio­nej porażki czy w obli­czu nie­po­wo­dzeń, jed­nak szyb­ciej z tego stanu wycho­dzą. Poza tym szczę­śliwi ludzie lepiej radzą sobie z prak­tycz­nymi pro­ble­mami, ponie­waż wie­dzą, kiedy należy zmie­nić tak­tykę albo się pod­dać. Są wytrzy­malsi, ale też bar­dziej reali­stycz­nie oce­niają swoje moż­li­wo­ści.

Wła­ści­wie o co cho­dzi z tym szczę­ściem?

O wszystko. Ludzie szczę­śliwi są prze­ko­nani, że panują nad swoim życiem, i nie czują się bier­nymi ofia­rami for­tuny. Uwa­żają też, że posia­dają umie­jęt­no­ści i wie­dzę nie­zbędne do tego, aby rze­czy­wi­ście stać się kowa­lem swego losu. Poczu­cie, że jest się bez­rad­nym i zda­nym na łaskę innych, to forma nega­tyw­nego myśle­nia zwią­za­nego z depre­sją.

Wszystko, czego w życiu pra­gniemy – uroda, sława, bogac­two – jest środ­kiem do osią­gnię­cia wyż­szego celu, mia­no­wi­cie szczę­ścia. Nikt nato­miast nie szuka szczę­ścia, wie­rząc, że przy­nie­sie ono jakiś więk­szy poży­tek. Naj­wy­raź­niej więc szczę­ście jest celem samym w sobie.

Szczę­śliwe życie to nie pełen zado­wo­le­nia bło­go­stan. Nie brak w nim tra­ge­dii, wyzwań, nie­szczę­ścia, pora­żek i żalu. Róż­nica polega na tym, jak sobie z nimi radzimy.

Richard Reeves, współ­twórca Making Slo­ugh Happy

A co z genami?

Oczy­wi­ście geny (które decy­dują o tym, czy mamy wesołe, bez­tro­skie uspo­so­bie­nie, czy dobrze radzimy sobie ze stre­sem i cechuje nas niski poziom lęku i przy­gnę­bie­nia) odgry­wają klu­czową rolę w roz­woju każ­dej cechy, rów­nież poczu­cia szczę­ścia.

W 1996 roku David Lyk­ken z Uni­ver­sity of Min­ne­sota opu­bli­ko­wał arty­kuł na temat stop­nia, w jakim geny deter­mi­nują poziom zado­wo­le­nia z życia. Zebrał infor­ma­cje o 4 tysią­cach par bliź­niąt uro­dzo­nych w latach 1936–1955 i odkrył, że bliź­nięta jed­no­ja­jowe wycho­wy­wane osobno były o 50 pro­cent bar­dziej podobne pod wzglę­dem odczu­wa­nego szczę­ścia niż bliź­nięta dwu­ja­jowe wycho­wy­wane razem. Innymi słowy, aż w poło­wie nasza zdol­ność do odczu­wa­nia szczę­ścia może być dzie­dziczna.