Mowa ciała kłamców

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Moja historia

Wiem z doświadczenia, do jakich spustoszeń emocjonalnych może przyczynić się kłamca, który zabiera coś, co należy do ciebie, i twierdzi, że to jego własność. Pewnego razu, gdy przeglądałam stronę Amazon.com, odkryłam, że kobieta z Phoenix twierdząca, że jest ekspertem do spraw motywacji, przywłaszczyła sobie tytuł mojego bestsellera Toksyczni ludzie, który napisałam trzynaście lat wcześniej. Pokopałam jeszcze trochę i stwierdziłam, że ta sama kobieta skopiowała słowo po słowie jeszcze jedną moją książkę He Says, She Says. Wykorzystała moje sformułowania, umieściła je w swojej wersji Toksycznych ludzi i w ten sposób naruszyła prawo autorskie.

Gdy siedziałam naprzeciwko tej kobiety, a mój prawnik zajmujący się własnością intelektualną przyjmował jej zeznania, uderzyła mnie jawna bezczelność jej kłamstw. Upierała się, że nie skopiowała mojej książki He Says, She Says, chociaż w rzeczywistości jej materiał, składnia i zwroty były identyczne. Obserwowałam wyraz jej twarzy i mowę ciała, słuchałam wypowiedzi i tonu głosu i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odkrywałam kolejne sygnały oszustwa: asekuracyjny ton, gardłowy, skrzypiący głos, przerywanie wypowiedzi, szuranie nogami i odwracanie wzroku podczas odpowiedzi na dociekliwe pytania (na przykład gdzie zbierała materiał do książki).

Kiedy zaczęła mówić, że „ktoś” jej go przesłał, lecz co ciekawe, nie potrafiła podać nazwiska tego „kogoś”, byłam bardziej niż przekonana, że ta kobieta jest skończoną (i nie najlepszą) kłamczynią.

Wniosłam pozew przeciwko niej i cała sprawa skończyła się w sądzie rejonowym w Los Angeles. Sąd zgodził się oczywiście z moją oceną, że Marsha Petrie Sue nie mówi prawdy. Ława przysięgłych stwierdziła, że faktycznie skopiowała moją pracę, jednomyślnie uznała ją za winną i na zawsze naznaczyła piętnem osoby naruszającej prawo autorskie. Po wygranym procesie moje wzburzone emocje zaczęły wracać do normy. Walka o siebie, brak akceptacji dla kłamstwa oraz sprzeciw wobec tego, by ktokolwiek zawłaszczał to, co prawnie należy do mnie, a w końcu bycie świadkiem działania wymiaru sprawiedliwości – to wszystko sprawiło, że wzrosło moje poczucie własnej wartości. Niestety wiele osób w takich przypadkach nie podejmuje kroków prawnych i cierpi w milczeniu, nie doczekując się rekompensaty.

Gdy bohaterowie kłamią

Niezwykle bolesne może być również odkrycie, że ktoś, kogo ogromnie podziwiasz i uważasz za bohatera, okazuje się kłamcą. Wielu ludzi podziwiało kandydata na prezydenta Johna Edwardsa. Wydawało się, że Edwards ma wszystko. Rysowała się przed nim wspaniała przyszłość, miał cudowną rodzinę – dorosłą córkę i dwoje młodszych dzieci. Ponad trzydzieści lat był mężem wyjątkowej kobiety, która przeżyła tragiczną śmierć ich wspólnego syna i wygrała walkę z rakiem. Edwards był przystojny, bogaty, pięknie przemawiał i miał czarujący południowy akcent; nawet wyglądał jak ktoś, kogo bez trudu można wyobrazić sobie na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Ale potem skłamał. Okłamał cierpiącą na raka żonę i cały świat, twierdząc, że nie ma romansu ze swoją dokumentalistką, Rielle Hunter. Skłamał, że dziecko, które urodziła, nie jest jego. Obmyślił nawet wielką intrygę, by ukryć swoje oszustwo. Zwerbował Adrew Younga, menedżera swojej kampanii, by skłamał w jego imieniu i udawał, że to on jest ojcem dziecka. Co więcej, John Edwards okłamał amerykańską opinię publiczną, twierdząc, że jest szczerym i uczciwym mężem Elizabeth. A okazało się, że to wszystko nieprawda.

Niedawno ludzie na całym świecie dowiedzieli się, że sławny kolarz Lance Armstrong, który siedem razy z rzędu (od 1999 do 2005 roku) wygrywał Tour de France, stosował doping. Naturalnie to zdenerwowało i rozzłościło ludzi na całym świecie. I nie chodziło tylko o jego uporczywe zaprzeczanie i procesy sądowe wytaczane oskarżycielom. Wizerunek Armstronga jako dobrego ojca trójki dzieci, który pokonał raka jądra, oraz jako założyciela fundacji Livestrong promującej walkę z rakiem sprawił, że jego kłamstwa były dla opinii publicznej wprost nie do przyjęcia. W rezultacie mnóstwo osób zniszczyło swoje żółte bransoletki będące symbolem fundacji Armstronga, by zaprotestować przeciwko postępowaniu człowieka, który kiedyś był ich bohaterem. W sondażu przeprowadzonym po programie Oprah Winfrey, w którym Armstrong publicznie przyznał się do kłamstwa i stosowania dopingu, prawie siedemdziesiąt procent respondentów zadeklarowało, że nigdy nie wybaczy mu oszustwa.

Kiedy kłamstwo rujnuje życie

Jakieś dwadzieścia pięć lat temu piętnastoletnia wówczas dziewczyna, Tawana Brawley, oświadczyła, że została zgwałcona przez dziesięciu białych mężczyzn, wsadzona do worka na śmieci, obrzucona kałem, a na całym jej ciele wypisano obelżywe określenia oraz litery „KKK” (Ku-Klux-Klan). Al Sharpton oraz inni przywódcy miejscowej społeczności byli jej orędownikami, a adwokaci oferowali, że za darmo zajmą się jej sprawą, ponieważ chcieli wymierzyć sprawiedliwość mężczyznom, którzy – jak twierdziła dziewczyna – na nią napadli. Okazało się jednak, że to kłamstwo. Dlaczego zatem skłamała? Ponieważ nie chciała, by ojczym wpadł we wściekłość z powodu jej późnego powrotu do domu.

Kłamstwo Tawany Brawley zniszczyło reputację i życie kilku niewinnych mężczyzn. Jednym z nich był dwudziestoośmioletni oficer policji, Harry Crist Jr, który miał za sobą zawód miłosny oraz oblany egzamin do nowojorskiej policji, i tydzień po ujawnieniu afery z gwałtem popełnił samobójstwo. Niektórzy lokalni przywódcy wykorzystali samobójstwo Crista i oskarżyli go udział w gwałcie. Steven Pagones, jego przyjaciel, bronił go zaciekle, dając mu twarde alibi i udowadniając, że nie było absolutnie żadnej możliwości, by Crist miał cokolwiek wspólnego z rzekomą napaścią seksualną na Brawley. Kiedy Pagones próbował oczyścić imię nieżyjącego przyjaciela, nagle oskarżycielskie palce zwróciły się w jego stronę. I tak zszokowany i wstrząśnięty Steven sam został oskarżony o trzydziestosześciokrotne zgwałcenie Brawley.

To naciągane i niepoparte żadnymi dowodami oskarżenie kosztowało Pagonesa, który wówczas był prokuratorem hrabstwa Dutchess, karierę i nie tylko. Zapłacił za to również swoim małżeństwem. Kłamstwo Tawany zniszczyło życie dziesięciu mężczyznom, których fałszywie oskarżyła, a dodatkowo wywołało napięcia rasowe w całym hrabstwie. Dobra wiadomość jest taka, że Steven Pagones, który teraz jest prywatnym detektywem, wyśledził czterdziestoletnią obecnie kłamczynię (posługującą się nazwiskiem Tawana Vacenia Thompson Guitierrez) i dwadzieścia pięć lat później wniósł przeciwko niej pozew o zadośćuczynienie za zniesławienie w wysokości prawie pół miliona dolarów. Sprawa nadal toczy się w sądzie i możemy być jej świadkami.

Wielu ludzi kłamie i niszczy życie innym z całkiem banalnych powodów. W pewnej sprawie, którą konsultowałam z Jamesem Murrayem, prawnikiem z Oklahomy, nastolatka oskarżyła o molestowanie swojego nauczyciela i trenera koszykówki, Staceya Brewera. Dziewczyna twierdziła, że nauczyciel obnażał się przed nią, a potem podzieliła się tą wiadomością z koleżankami, które natychmiast zaczęły ją naśladować i również oświadczyły, że były molestowane przez trenera. W rezultacie nauczycielowi postawiono jedenaście zarzutów popełnienia poważnego przestępstwa. Przejrzałam materiały z przesłuchań policyjnych, przeanalizowałam mowę ciała uczennicy oraz jej wzorce komunikacyjne i znalazłam kilka oznak oszustwa. Dzięki ofiarnej pracy Jamesa Murraya oraz moim wnikliwym obserwacjom, które wskazały oznaki kłamstwa w bezpodstawnych oskarżeniach dziewcząt, trener został uniewinniony przez biuro prawne hrabstwa Logan.

Kolejnym mężczyzną fałszywie oskarżonym o molestowanie był Darryl Ginyard ze stanu Maryland. Po rozwodzie była żona oskarżyła go o molestowanie córek. Mężczyzna był w stanie udowodnić, że nie zrobił tak strasznej rzeczy, i sąd przyznał mu pełnię praw rodzicielskich oraz 825 tysięcy dolarów rekompensaty. Jednak mimo że wszystkie zarzuty były fałszywe, kosztowały go utratę pracy.

Darryl Ginyard miał szczęście, że urzędnicy i sędziowie mu uwierzyli, ale są również i tacy jak trzydziestotrzyletni „Fredrick”, którym los nie sprzyjał. Fredrick poślubił Robin, która miała już trójkę dzieci w wieku trzech, pięciu i siedmiu lat. Przez trwające zaledwie trzy lata małżeństwo Robin fałszywie oskarżała go o zdrady. Pewnego dnia, gdy zauważyła, że Fredrick rozmawia z koleżanką z pracy, wykrzyczała z wściekłością: „Skoro ja nie mogę cię mieć, to żadna nie będzie cię miała”. Fredrick jeszcze raz zapewnił Robin, że jej nie zdradza, i zignorował groźbę.

Tydzień później odwiedzili go urzędnicy z Departamentu do Spraw Opieki nad Dziećmi, zaniepokojeni doniesieniami o rzekomym molestowaniu trójki dzieci. Urzędnicy je przesłuchali i nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości. Ale Robin była zdeterminowana, by zniszczyć mężowi życie. I tak Fredrick wpadł w szpony systemu. Jego pasierbica, Amanda, odwołała swoje poprzednie zeznania i powiedziała, że ojczym faktycznie ją molestował. Najprawdopodobniej to matka ją poinstruowała. I urzędnicy jej uwierzyli. Chociaż opowieści Amandy były niespójne i nie miały sensu, Fredrick znalazł się w sądzie i musiał się bronić przed fałszywymi zarzutami.

Adwokat Fredricka niczego się jednak nie obawiał, ponieważ miał w kieszeni dowód niewinności swojego klienta. Gdy pracownica opieki społecznej poprosiła Amandę, by narysowała genitalia ojczyma, dziewczynka namalowała dwa jądra. Ale Fredrick miał tylko jedno jądro. On i jego adwokat byli pewni, że dzięki tej informacji odniosą zwycięstwo w sądzie (do tego dochodził całkowity brak dowodów, nie było też żadnych świadków, a dziewczynka w trakcie zeznań na wszystkie pytania odpowiadała „Nie wiem” lub „Nie pamiętam”). Stała się jednak rzecz tragiczna i Fredrick przegrał. W więzieniu stanowym odbywa teraz wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za zbrodnię, której nie popełnił.

 

Może pewnego dnia, gdy Amanda dorośnie, odwoła swoje zeznania i powie prawdę. Zrobiło tak już wiele kobiet, które jako dzieci oskarżyły kogoś o molestowanie seksualne. Chociaż wielu niewinnie oskarżonych mężczyzn zostało zwolnionych z więzienia po odwołaniu fałszywych oskarżeń, wyrządzono im krzywdę nie do naprawienia. Stracili wiele lat życia. Nie mogli cieszyć się swoimi rodzinami, brać udziału w pogrzebach bliskich i patrzeć, jak dorastają ich dzieci, jak kończą szkoły i zakładają rodziny.

Każdego dnia mężczyźni i kobiety są oskarżani o zbrodnie, których nie popełnili. Przez fałszywe oskarżenia nie tylko trafiają za kratki, lecz również do rejestru przestępców seksualnych. Ci, którzy nie lądują w celi, nadal są zamknięci w swego rodzaju emocjonalnym więzieniu. Stracili przecież pracę, oszczędności życia i w końcu rodziny, a wszystko to przez podłe kłamstwa. Takie przypadki w dramatyczny sposób ilustrują straszne skutki, jakie może spowodować kłamstwo w życiu niewinnego człowieka. Dlatego tak ważne jest, abyśmy wszyscy poznali oznaki fałszu. Kłamstwo spowodowane zazdrością, chciwością lub zwykłą złośliwością może pociągnąć za sobą nieodwracalne zniszczenia.

Czasami kłamstwo nie musi być złe. Prawdę mówiąc, może być znaczącym, a nawet niezwykle potrzebnym elementem naszego rozwoju. Jak dowiemy się w następnym rozdziale, kłamiemy z różnych przyczyn i na różnych etapach naszego życia.

Rozdział 3

EWOLUCJA KŁAMSTWA:

DLACZEGO ZWIERZĘTA (TAK, ZWIERZĘTA!), DZIECI I MŁODZI LUDZIE KŁAMIĄ

Wierzcie lub nie, ale zwierzęta kłamią przez cały czas, ponieważ oszustwo często jest warunkiem koniecznym ich przetrwania. Niektóre owady i gady (na przykład kameleony) zmieniają kolor i kształt, by wtopić się w otoczenie i stać się niewidzialnymi dla drapieżnika.

Kiedy kałamarnica jest zagrożona przez jakieś inne zwierzę, natychmiast wypuszcza w jego stronę chmurę atramentu. A chmura przypadkiem ma ten sam kolor i kształt co ona. Jeśli wszystko idzie dobrze, udaje jej się zdezorientować drapieżnika, po czym szybko odpływa cała i zdrowa. Gdy widzisz przestraszone zwierzę z nastroszonym futrem, również jesteś świadkiem próby ratowania życia. Strosząc futro, zwierzę tworzy iluzję, że jest większe niż w rzeczywistości. Robi tak wiele ssaków, by odstraszyć potencjalnych wrogów.

Szympansy, nasi najbliżsi przodkowie genetyczni ze świata zwierząt, nieustająco wzajemnie się oszukują. Gdy są zdenerwowane, uśmiechają się szeroko. Kiedy więc podchodzi do nich rywal, nie chcą, by się zorientował, że są zaniepokojone lub w słabszej kondycji. Często odwracają się wtedy i zasłaniają usta rękami. W ten sposób dosłownie „ścierają uśmiech z twarzy”, dzięki czemu nie zostają zaatakowane. W rezultacie wrogi szympans odchodzi lub zaczyna zajmować się swoimi sprawami i nie atakuje uśmiechającego się przed chwilą kolegi, który przez uśmiech mógł zostać odebrany jako słabszy i bardziej bezbronny. Szympansy znane są również z tego, że oszukują ludzi. W szwedzkim zoo szympansica bardzo sprytnie nabierała zwiedzających. Pojawiała się przed nimi potulna i niewinna, pogryzając jabłko, które trzymała w ręce. W drugiej tymczasem ukrywała kamienie, by obrzucić nimi gościa, który zbliży się za bardzo do ogrodzenia. I kilka razy tak zrobiła.


Fotografia 3.1: Uśmiechnięty szympans.

© Eric Isselee/Shutterctock, Inc.

Według badaczki zwierząt Maxine Morris słonie również zachowują się wobec siebie dość zwodniczo. Obserwując słonie w waszyngtońskim zoo, Morris zauważyła, że zwierzęta, które w porze karmienia szybciej zjadały przydzieloną im wiązkę siana, często zaczynały przemieszczać się w stronę wolniej jedzących kolegów. Machały przy tym trąbami z boku na bok, co jest u słoni bardzo przyjacielskim gestem. Ale ich prawdziwym celem nie było nawiązanie stosunków towarzyskich. Słonie machały trąbami, dopóki nie podeszły na tyle blisko do jedzących kolegów, by szybko złapać ich siano i je zjeść.

Inne ssaki również kłamią i oszukują ludzi. Weźmy na przykład wybitnie inteligentne delfiny. Trenerzy z Instytutu Badań nad Ssakami Morskimi nauczyli delfiny sprzątać śmieci z basenu, nagradzając je rybą za każdy transport. Ale jedna z delfinich pań postanowiła, że nie będzie nosić tych wszystkich śmieci za jedną nędzną rybę. Chciała dostać więcej ryb za swoją pracę. Wymyśliła więc pewne przebiegłe oszustwo. Ukryła śmieci pod kamieniem leżącym na dnie basenu, a potem przynosiła trenerowi po jednej sztuce i za każdą dostawała rybę. W ten sprytny sposób pomnożyła liczbę ryb, a to oznacza, że oszukała, by dostać większą zapłatę za swoją pracę.

Nie ma lepszego sposobu na udowodnienie, że zwierzęta kłamią, niż przeanalizowanie dziesięcioleci prac badawczych prowadzonych przez Gorilla Institute, w którym mieszkała sławna gorylica Koko posługująca się językiem migowym. Kiedy Koko miała trzy lata, zepsuła zabawkę. Trenerka zapytała ją, co się stało, a Koko odpowiedziała językiem migowym, że zabawkę zepsuła Kate (druga trenerka). Gdy Koko miała pięć lat, usiadła na kuchennym blacie i go złamała. Kiedy zapytano ją o to, znowu zrzuciła winę na Kate. Innym razem trener zganił Koko za gryzienie kredki. Gorylica natychmiast zaczęła udawać, że wcale nie gryzła kredki, tylko bawiła się nią, udając, że to szminka. Trener naciskał, by przyznała się do winy, i Koko w końcu powiedziała prawdę, migając, że gryzła kredkę, ponieważ była głodna.

Koko zademonstrowała gruntowną wiedzę na temat kłamstwa również podczas pewnego zdarzenia, gdy bawiła się ze swoim trenerem i lekko go ugryzła. Kiedy spytano ją o to, natychmiast pospieszyła z wyjaśnieniem, że „nie zęby”. Nie tylko skłamała i zaprzeczyła, że użyła zębów i ugryzła trenera, lecz podała także dodatkową informację, której nikt od niej nie wymagał. Kiedy ludzie nieproszeni podają dodatkowe informacje, często oznacza to, że kłamią. Najwyraźniej to samo zdarza się gorylom! Kiedy opiekun powiedział: „Koko, ty kłamiesz!”, skruszona gorylica przyznała w języku migowym, że była „zła” i naprawdę go ugryzła. Według opiekunów motywacją Koko do kłamstwa była chęć uniknięcia kary.

Moja sześciomiesięczna suczka Annabella zachowuje się podobnie, kiedy wie, że zrobiła coś złego, na przykład nasiusiała na dywan lub ściągnęła ze stołu jedzenie. Gdy dochodzi do konfrontacji, Annabella ustawia się w zabawnej szczenięcej pozycji: przednie łapki na podłodze, tył w górze i do tego merdający ogonek. A potem tańczy dookoła i próbuje mnie lizać, by odciągnąć uwagę od tego, co zrobiła. Zamiast okazać skruchę lub żal, Annabella postanawia mi się przypodobać i zabawić mnie, żebym tylko o wszystkim zapomniała.

Annabella kłamie również po to, by osiągnąć to, czego chce, na przykład wyjść na dwór. Wie, jak uruchomić dzwoneczki zawieszone przy drzwiach, by zawiadomić mnie, że musi wyjść. Za każdym razem, gdy zadzwoni, od razu posłusznie ją wypuszczam. Ale czasem Annabella uruchamia dzwonki, chociaż przed chwilą była na spacerze. Nie musi wyjść, tylko po prostu chce się bawić.


Fotografie 3.2–3.5: Annabella zakrywa okulary łapkami i udaje, że ich nie ma.

© Lillian Glass

Oszustwa Annabelli dotyczące miejsca pobytu moich rzeczy są zazwyczaj zabawne i urocze, ale bywają też denerwujące. Pewnego dnia, gdy szukałam okularów do czytania, dostrzegłam kątem oka, że Annabella się nimi bawi. Zapytałam, gdzie są okulary, i gdy tylko usłyszała mój głos, natychmiast nakryła je łapkami. W ten sposób okłamała mnie, że ich nie ma, chociaż tak naprawdę starannie je ukrywała. Na szczęście byłam przy tym i mogłam udokumentować jej oszustwo na zdjęciach.

Kłamstwa niemowląt

Jane natychmiast wpadała do pokoju, gdy tylko usłyszała płacz swojej trzymiesięcznej córeczki, Amy. Amy płakała, by dać znać, że coś jest nie w porządku – że trzeba ją przewinąć lub nakarmić, że jest jej za gorąco lub za zimno albo że boli ją brzuszek. Ale gdy tylko Amy skończyła sześć miesięcy, Jane zauważyła, że córeczka nią manipuluje. Zaobserwowała mianowicie, że dziewczynka płacze trochę inaczej niż kiedyś. Ta nowa nuta w płaczu brzmiała fałszywie, ponieważ cichnął on natychmiast, gdy Jane wchodziła do pokoju. W wieku sześciu miesięcy Amy zrozumiała, że wystarczy zapłakać, by mama natychmiast przybiegła i się nią zajęła.

Jeszcze do niedawna większość badaczy i psychologów uważała, że dzieci do mniej więcej czwartego roku życia są niezdolne do kłamstwa z powodu złożoności języka oraz etapu rozwoju, na jakim znajduje się ich mózg. Jednak ostatnie badania wykazały, że to nie jest reguła. Naukowcy, w tym doktor Vasudevi Reddy z uniwersytetu w Portsmouth w Wielkiej Brytanii, udowadniają, że już sześciomiesięczne niemowlęta potrafią trochę oszukiwać, ponieważ szybko się uczą, że fałszywy płacz (dzieci przestają płakać, gdy tylko usłyszą, że ktoś reaguje), a nawet udawanie śmiechu przyciągają uwagę, której pragną.

Badania doktor Reddy wykazały, że ośmiomiesięczne niemowlęta płaczą i śmieją się, by przyciągnąć uwagę rodzica. Tak samo robi moja Annabella, od kiedy skończyła trzy miesiące. Badania doktor Reddy udowodniły również, że niemowlęta oszukują, udając, że coś je boli lub że dzieje się im jakaś krzywda, ponieważ chcą skupić na sobie uwagę. Mała Cassie na przykład próbowała w swoim łóżeczku wziąć do rączki pluszowego zwierzaka i przewróciła się, gdy po niego sięgała. Przedtem, sięgając po zabawki, przewracała się wiele razy i nigdy nie płakała. Tym razem również nie zapłakała, ale tylko do chwili, gdy spojrzała w górę i spostrzegła, że patrzy na nią mama. Natychmiast zaczęła szlochać tak straszliwie, jakby działa się jej okropna krzywda. Gdy mama wzięła ją na ręce, „płacz” oczywiście od razu ustał. Reasumując, motywacją niemowlęcia do kłamstwa jest próba kontrolowania otaczającego je świata i zapewnienia sobie uwagi oraz pocieszenia, których akurat potrzebuje.

Kłamstwa małych dzieci

Naukowcy zajmujący się Koko zauważyli, że wraz ze wzrostem zasobu jej słów rośnie również liczba narzędzi, które Koko może wykorzystać, kiedy chce skłamać. Ten sam mechanizm sprawdza się w przypadku małych dzieci. Im bardziej wzrastają ich percepcyjne i ekspresyjne zdolności komunikacyjne, tym więcej narzędzi mogą wykorzystać w swoich zwodniczych zachowaniach. Mama małej Kirsty postawiła na stole ciasto, a potem odwróciła się na kilka chwil, by wziąć nóż, którym chciała je pokroić. Gdy wróciła do stołu, okazało się, że brakuje sporego kawałka. Spojrzała na Kirsty i zauważyła lukier rozsmarowany na buzi i rączkach córki. Od razu zapytała ją, czy zjadła ciasto, a dziewczynka pokręciła głową i powiedziała „nie”, przez cały czas odwracając wzrok.

Oczywiście mała Kirsty skłamała, a dowód rzeczowy znajdował się na jej buzi i rękach. Prawdopodobnie ton głosu mamy ostrzegł dziewczynkę, że za chwilę zostanie ukarana. Jeśli tak właśnie było, Kirsty skłamała, ponieważ chciała uniknąć kary. Gdy uświadomiła sobie, że matka jej nie wierzy, ozdobiła swoje kłamstwo i powiedziała: „Mickey zjadł ciasto”. Mickey był papugą i podczas całego zajścia siedział zamknięty w klatce. Tak więc dziewczynka nie tylko skłamała, ale też zrzuciła winę na niewinnego ptaka, który był świadkiem zdarzenia. Przykład Kirsty pokazuje, że małe dzieci mogą kłamać nie tylko dlatego, że chcą uniknąć kary, ale również po to, by pokazać się w lepszym świetle.

Zatem podobnie jak niemowlęta, kłamią też małe dzieci; chcą zwrócić na siebie uwagę i zyskać poczucie bezpieczeństwa. Mały Ryan nie czuł się jeszcze pewnie na nogach. Zachwiał się, próbując przejść z punktu A do punktu B, i upadł na plecy. Na początku nie płakał i próbował sam się podnieść, ale potem się odwrócił i zobaczył, że obserwuje go tata. Wtedy natychmiast zawył, jakby coś go straszliwie zabolało. Gdy tylko tata nadszedł z pomocą, pocałował go i wziął na ręce, Ryan przestał płakać i roześmiał się radośnie. Dobrze wiedział, co robi! Chciał po prostu zyskać trochę ojcowskiej miłości i uwagi, a kiedy mu się to udało, był wniebowzięty – stąd jego wesoły i pełen zadowolenia śmiech.

Małe dzieci mogą kłamać również wtedy, gdy chcą uniknąć niewygodnych sytuacji. Gdy Nancy zapytała swojego dwuipółletniego syna, czy ma mokrą pieluszkę, usłyszała stanowcze „nie”. A prawda była taka, że miał kompletnie mokro. Skłamał, ponieważ chciał się bawić samochodzikami i nie miał ochoty, by ktoś przerywał mu zabawę zmianą pieluszki. Badania doktor Reddy dowodzą, że gdy małe dzieci dorastają, kłamią coraz częściej, ponieważ chcą się dowiedzieć, jakiego rodzaju kłamstwa działają w określonych sytuacjach i co ujdzie im na sucho. Wczesne dzieciństwo to również czas, gdy maluchy uczą się negatywnych następstw kłamstwa. Kiedy kłamią, by uniknąć kary i negatywnych konsekwencji, uczą się także i tego, że ich kłamstwa skutkują tą samą karą, której tak bardzo chciały uniknąć.

 

Kłamstwa przedszkolaków

Dzieci między trzecim a piątym rokiem życia stanowią bardzo skomplikowaną i zagmatwaną grupę wiekową, ponieważ w ich przypadku świat fantazji koliduje ze światem realnym. Na tym etapie rozwoju dzieci kłamią, ponieważ chcą przedstawić się w lepszym świetle. W dużym stopniu stosują również myślenie życzeniowe, które często zamienia się w kłamstwo. Maluchy często opowiadają o swoich zmyślonych przyjaciołach i wymyślają różne historie.

Czteroletni Bobby powiedział mamie, że posprzątał zabawki, a tymczasem mama znalazła je rozrzucone na podłodze. W rozwijającym się umyśle Bobby’ego fantazja, że wszystkie zabawki zostały pozbierane, przybrała realne kształty. Chłopiec tak naprawdę wcale się nimi nie zajął, ale najprawdopodobniej pomyślał o tym i wyobraził sobie, że sprząta, zanim coś innego odwróciło jego uwagę. Podobnie było z Randym. Jego mama Karen podsłuchała, jak synek opowiada sąsiadom oraz ich córce, że pojechał do parku rozrywki i bawił się z Myszką Miki, która w prezencie urodzinowym podarowała mu klocki Lego. Po pierwsze, Randy nigdy nie był w tym parku rozrywki; po drugie, Myszka Miki, którą widział w zeszłym roku, nie mieszka tam, tylko w Disneylandzie; i po trzecie, urodziny Randy’ego wypadały dopiero za trzy miesiące. Dlatego też nie mógł jeszcze dostać w prezencie zestawu Lego. Tak więc Randy wypowiedział kilka kłamstw naraz.

Jeśli dokładnie przeanalizujemy kłamstwa chłopca, zorientujemy się, że połączył swoje fantazje oraz myślenie życzeniowe i je urzeczywistnił, by dobrze wypaść w oczach sąsiadów. Oglądał w telewizji reklamę parku rozrywki i zapragnął tam pojechać. Wiedział też, że Myszka Miki mieszka w podobnym miejscu, więc w swojej fantazji właśnie tam ją umieścił. Wiedział również, że za kilka miesięcy będą jego urodziny, i chciał dostać w prezencie klocki Lego, więc takie myślenie życzeniowe pomogło mu stworzyć podstawę kłamstwa. Rodzice muszą być wyjątkowo czujni i konsekwentni na tym kluczowym etapie rozwoju przedszkolaków i wyjaśniać im, co jest fantazją, a co rzeczywistością, by dzieci nauczyły się, że nie wolno kłamać.

Kłamstwa dzieci w wieku szkolnym

Gdy dziecko zaczyna chodzić do szkoły, nauczyciele i rówieśnicy zazwyczaj umacniają w nim przekonanie, że trzeba mówić prawdę. Większość nauczycieli nie daje się nabrać na wymówkę pod tytułem „pies zjadł mi zadanie domowe” i nie pozwala, by kłamstwo uszło na sucho. I analogicznie, gdy koledzy się zorientują, że jeden z nich wyolbrzymia, koloryzuje lub kłamie, nie wahają się ani chwili, by mu to wypomnieć. Lecz dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym pragnienie dopasowania się do rówieśników i zyskania towarzyskiej akceptacji jest tak silne, iż często są one bardzo zdeterminowane, by dobrze się prezentować, nawet jeśli to oznacza, że muszą skłamać. Oszukują na przykład, że świetnie poszło im na sprawdzianie, chociaż w rzeczywistości nie poradziły sobie zbyt dobrze. Będą kłamać również z wygodnictwa. Dziecko mówi na przykład, że się wykąpało i umyło zęby, a tymczasem wcale tego nie zrobiło, ponieważ było zajęte grą komputerową i nie chciało się rozpraszać.

Pojęcie prawdomówności może być dla dziecka w wieku wczesnoszkolnym bardzo kłopotliwe, niejasne i skomplikowane. Z jednej strony rodzice, nauczyciele i rówieśnicy stale wbijają mu do głowy, że kłamstwo jest zakazane. A ponieważ dziecko pragnie wszystkich zadowalać, będzie się starało mówić prawdę. Ale z drugiej strony, w swoich próbach bycia prawdomównym może być zbyt szczere i wówczas szybko się nauczy, że mówienie prawdy nie zawsze jest wskazane, gdyż można w ten sposób zranić czyjeś uczucia. Tommy w mgnieniu oka zorientował się, że gdy kłamie, spotyka go kara w postaci odebrania dostępu do Internetu. Obrał więc sobie za punkt honoru, by zawsze mówić prawdę. Lecz jego bezwzględne przywiązanie do prawdy wywołało w szkole pewne zamieszanie. Tommy popadł w kłopoty, ponieważ doprowadził koleżankę do płaczu. Powiedział, że nie chce trzymać jej za rękę podczas lekcji tańca, ponieważ jego zdaniem jest nieładna, brzydko pachnie i ma spocone dłonie.

Rodzice musieli wyjaśnić Tommy’emu, że „czasem musi skłamać” i nie mówić prawdy, by nie zranić czyichś uczuć. Wytłumaczyli mu, że chociaż jego maleńki kuzyn wygląda jak małpka bez ogona (jak im zrelacjonował), to w żadnym wypadku nie wolno mu tego powiedzieć cioci lub wujkowi, ponieważ będzie im przykro. Tak więc ku swojemu zdziwieniu dzieci w wieku szkolnym dowiadują się, że czasem trzeba skłamać, po prostu przemilczając prawdę.

Warto również zauważyć, że rodzice dzieci w tym wieku muszą w zdecydowany sposób unikać kreowania u swoich pociech cech notorycznych bądź patologicznych kłamców. Badania wykazały, że gdy dziecko poddawane jest dotkliwym karom bądź gdy jest surowo karane za drobne przewinienia, szybko się orientuje, że strach przed karą jest większy niż strach przed kłamstwem. Tak więc z powodu negatywnych uwarunkowań fizycznych i emocjonalnych dziecko może się bronić i dalej kłamać, co w końcu doprowadza do punktu, w którym staje się notorycznym lub patologicznym kłamcą.

Kłamstwa nastolatków

Nastolatki kłamią zazwyczaj w obronie swojej niezależności oraz gdy testują granice, które mogą przekroczyć w takich zakazanych sferach, jak uprawianie seksu, picie alkoholu, palenie papierosów, a nawet branie narkotyków. Sheila powiedziała matce, że idzie do swojej przyjaciółki Jessiki, żeby się uczyć. Zadzwoniła do domu w porze kolacji i spytała, czy może zjeść posiłek z Jessicą i jej rodziną, a potem zostać do wieczora, ponieważ obie chcą się pouczyć do egzaminu. Sheila podała nawet Jessicę do telefonu, by koleżanka zapewniła jej matkę, że wszystko jest w porządku i że jej rodzice nie mają nic przeciwko temu. Matka Sheili była podekscytowana, że córka zaczęła w końcu poważnie myśleć o studiach, więc zgodziła się bez wahania. Mało brakowało, a nigdy by się nie dowiedziała, że Sheila i Jessica były na podwójnej randce i o żadnej nauce nie było mowy. Ale o dziewiątej wieczorem zadzwoniła do domu Jessiki, ponieważ chciała się upewnić, że wszystko jest w porządku, i zapytać, o której ma przyjechać po córkę. Jakież było jej zdziwienie, gdy matka Jessiki poinformowała ją, że Sheili tam nie ma i nie było. A co więcej, była przekonana, że Jessica jest na kolacji u Sheili. Dziewczyna skłamała, ponieważ wiedziała, że matka się nie zgodzi, by w środku tygodnia poszła na randkę, nie mówiąc już o tym, że była to randka z chłopakiem, którego matka nie znała.

Nastolatki przyłapane na kłamstwie przeważnie będą kłamać dalej, żeby się chronić lub skłonić rodziców, nauczycieli albo nawet rówieśników, żeby dali im spokój. Kiedy matka Joego, szukając długopisu, znalazła w jego szufladzie kilka skrętów, chłopak się upierał, że jointy nie należą do niego i że ktoś musiał mu je podrzucić. Nawet gdy matka przypierała go do muru, nadal twierdził, że jest niewinny i nigdy nie palił marihuany, chociaż tak naprawdę robił to prawie codziennie. Jak pokazuje ten przykład, nastolatki kłamią, by dobrze wyglądać w oczach innych. Joe nigdy się nie przyzna, że ma do czynienia z narkotykami, ponieważ za nic w świecie nie chce, by matka przestała go uważać za idealnego syna. Nastolatki kłamią również dlatego, że chcą być dobrze postrzegane przez rówieśników, zabiegają w ten sposób o towarzyską akceptację i rozpaczliwie próbują się dopasować. Z tego powodu nastoletni chłopcy często kłamią w obecności rówieśników na temat swoich doświadczeń seksualnych. Natomiast nastoletnie dziewczęta kłamią na temat swojej popularności, często ubarwiają wydarzenia, dramatyzują, a nawet symulują chorobę, chcąc w ten sposób zyskać uwagę i współczucie rówieśników oraz członków rodziny. Jeśli nastolatek się zorientuje, że udaje mu się unikać kary za kłamstwo, może uczynić z kłamania sposób na życie. I chociaż prawdopodobnie wie, że robi źle, i tak z tego nie rezygnuje.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?

Inne książki tego autora