Twardziel

Tekst
Z serii: Hollywood Heat #2
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Weszła do warsztatu po drugiej stronie korytarza i się rozejrzała.

Bingo.

Na blacie z tyłu pomieszczenia ujrzała cały arsenał młotków, pił, śrubokrętów i innych narzędzi, których nie potrafiłaby nawet nazwać. To tutaj Seth będzie budował dekoracje. A to muszą być jego rzeczy. Dotykał ich, używał ich.

Ruszyła wzdłuż blatu, muskając je dłonią i czując dreszczyk emocji na myśl, że należały do seksownego stolarza. Oczyma wyobraźni widziała go przy pracy, a całe jej ciało ogarnęło przyjemne ciepełko.

Sięgnęła po wiertarkę elektryczną. Dziwne uczucie trzymać w dłoniach coś, z czym normalnie nigdy nie miałaby do czynienia. Nawet nie umiałaby się nią posłużyć. To było to – nieoczekiwany rekwizyt, który dałby scenarzyście pole do popisu.

Ale nie mogła jej wziąć… Prawda?

Usłyszała głosy dobiegające ze sceny – znak, że grupa już się tam zbierała. Zaraz zaczną się prezentacje. Nie miała czasu. Rozejrzała się w poszukiwaniu innych opcji i zauważyła starszą, bardziej zniszczoną wiertarkę leżącą na blacie. Czarnym mazakiem napisano na niej „Własność Broad Stage”. Uznała, że ta będzie lepsza. Była większa i dziwaczniejsza, a pożyczając ją, Heather nie będzie się czuła aż tak bardzo winna. Bez większego namysłu sięgnęła po nią i zaczęła owijać wokół niej sznur.

– Zgubiła się pani?

Obróciła się, słysząc znajomy głos – głos, który sprawił, że miała kisiel w majtkach – i schowała wiertarkę za plecami.

W drzwiach stał Seth, opierając się ramieniem o futrynę i wbijając ją w ziemię lodowatym spojrzeniem. Miał na sobie zwykły bordowy T-shirt i luźne dżinsy z licznymi kieszeniami, a na biodrach pas z narzędziami.

Jednak nie przesadzała w wyobraźni z siłą jego atrakcyjności – ta naprawdę była potężna. Wystarczyło, że na niego spojrzała, a już ścisnęło ją w piersiach i ledwo mogła oddychać.

Świadoma, że prawie przyłapał ją na gorącym uczynku, gdy „pożyczała” wiertarkę, wyprostowała się i zrobiła najbardziej niewinną minę na świecie.

– Nie, ja tylko… próbowałam znaleźć miejsce, gdzie mogłabym pobyć sama. – Mówiąc to, czuła, jak trzepoczą jej rzęsy, jakby nie miała nad nimi żadnej władzy. Nie wiedziała, czy to przejaw poczucia winy, czy flirtu.

Boże, ależ była żałosna.

Seth zmrużył oczy i powoli ruszył w jej stronę, a każdy z jego długich kroków sprawiał, że serce Heather biło coraz szybciej.

– W teatrze jest wiele miejsc, w których można znaleźć samotność. To do nich nie należy.

Miał całkowitą rację. Chociaż akurat teraz była tu z nim sama. A jego słowa, w zasadzie potwierdzające ten fakt, sprawiły, że zakręciło jej się w głowie.

Zatrzymał się dopiero, gdy znalazł się tuż przy niej.

– Nie powinna pani być teraz na spotkaniu obsady?

– A pan nie powinien tam być?

– Wkrótce będę. – Oparł się o blat i skinął głową w jej stronę. – Co pani tam chowa?

Kolana jej zmiękły, gdy poczuła zapach jego skóry, połączenie mydła, potu i cedru.

– Nic. – Ależ skąd, to wcale nie zabrzmiało dziecinnie… – Chciałam powiedzieć, że nic panu do tego. – Znacznie lepiej.

Dlaczego rozmowa z Sethem zawsze wytrącała ją z równowagi? Zresztą on w ogóle nie powinien z nią rozmawiać. Było to wbrew zasadom obowiązującym zespół techniczny – z aktorami wolno rozmawiać tylko w sprawach związanych z przedstawieniem. Chwyciła się ich teraz jak tonący brzytwy.

– Poza tym nie powinien pan ze mną rozmawiać.

– Ojej.

Najwyraźniej Seth niezbyt się przejmował zasadami.

Skoro tak, to Heather nie zamierzała przejmować się tym, że pożycza wiertarkę. Musiała tylko wykombinować, jak ją stąd wynieść, żeby tego nie zauważył. Rozejrzawszy się, dostrzegła drugie drzwi, tuż za sobą. Mogłaby do nich dotrzeć, idąc tyłem, aby Seth nie ujrzał, co trzyma w rękach. Musiała spróbować.

– Cóż, lepiej już pójdę, skoro moja obecność jest tam niezbędna. – Zrobiła jeden krok do tyłu.

– A beze mnie się obejdzie? To chce pani powiedzieć?

Wcale nie chciała, aby zabrzmiało to tak zarozumiale.

– Nie. – Ale taka była prawda. To było spotkanie dla aktorów. Dekoracje były tam bezużyteczne. – No cóż, tak. Ale…

– Spokojnie, Księżniczko. Dobrze zrozumiałem.

Jego ton upewnił ją, że już wyrobił sobie zdanie na jej temat. Uważał ją za zarozumiałą – i czyż nie miał racji? Ale nie musiał przecież podkreślać swojej niechęci.

– Nieważne.

Zrobiła jeszcze kilka kroków do tyłu, gdy nagle sznur wiertarki się rozwinął i teraz dyndał za jej plecami. Zanim się spostrzegła, zahaczyła o niego obcasem sandałka i straciła równowagę. Wyrzuciła ręce przed siebie, próbując powstrzymać nieunikniony upadek, ale udało jej się go tylko opóźnić.

Na szczęście silne dłonie Setha błyskawicznie objęły ją w pasie.

– Hola! – Przytrzymał ją, a na jego twarzy malował się niepokój zmieszany z czymś jeszcze… Czyżby pożądaniem? – Nic się pani nie stało?

Nie mogła oderwać wzroku od jego ust, które nagle znalazły się tak blisko, że mogłaby je pocałować, gdyby tylko uniosła głowę. I bardzo chciała to zrobić. Bardzo.

– Nic mi nie jest – powiedziała cicho. – Potknęłam się.

Błądził wzrokiem po jej twarzy, nieco dłużej zatrzymując się na ustach. Potem popatrzył niżej, na piersi. Czuła, jak pod wpływem tego spojrzenia robi jej się gorąco i zaczyna się czerwienić. Gdy znów podniósł wzrok i ich oczy się spotkały, cofnął rękę, którą obejmował ją w talii, i wsunął ją między ich ciała.

W napięciu czekała na jego dotyk. Pragnęła go. Czy przesunie dłonią po jej ramieniu? Pogładzi po policzku? A może, choć byłoby to bardzo niestosowne, muśnie jej piersi? Na tę myśl aż wypuściła drżący oddech.

Ale nie doczekała się upragnionego dotyku. Seth sięgnął po narzędzie, które wciąż ściskała w dłoni, i wydął wargi.

– Chętnie coś przewiercę, Księżniczko, wystarczy poprosić.

Zawiedziona i zawstydzona wyrwała się z jego objęć.

– Niech mnie pan tak nie nazywa.

– A może lepsza będzie piła? Rżnąć też potrafię.

– Niech pan przestanie. – Zdumiewające, ale miała ochotę się rozpłakać. – Potrzebowałam jakiegoś rekwizytu. Zadowolony? Miałam kajdanki, ale wypadły mi z torebki w samochodzie, a asystentkę wysłałam do Bel Air po pigułki antykoncepcyjne i nie zdążyłaby wrócić na czas, nawet gdybym była ostatnia w kolejce, więc z rozpaczy weszłam tu poszukać czegoś innego i ta wiertarka pierwsza rzuciła mi się w oczy.

– Kajdanki? Pigułki antykoncepcyjne? – Stłumił uśmiech, co jednocześnie ją zirytowało i podnieciło.

Twarz paliła ją z frustracji i upokorzenia.

– Mogę jej użyć?

– Użyć czego?

– Wiertarki.

– Oczywiście. Jak mówiłem, wystarczy poprosić. – W jego oczach błysnęło rozbawienie. – Ale proszę… – Sięgnął do własnych narzędzi, leżących na blacie za nimi. – Proszę wziąć moją. Nikt się nie dowie, do kogo należy, ani że przyszła pani nieprzygotowana. Chyba dobrze, że byłem w pobliżu, prawda?

Podając Heather wiertarkę, musnął jej dłoń opuszkami palców. Elektryzujący dreszcz przeszył jej ciało. Otrząsnęła się jednak i powiedziała:

– To nie znaczy, że zostaliśmy przyjaciółmi.

Gwałtownym ruchem chwycił ją za łokieć.

– Naprawdę sądzi pani, że chcę się zaprzyjaźnić?

Speszona jego szorstkością i rozkoszą, którą wzbudził dotyk jego palców, nie wiedziała, czy powinna mu się wyrwać, czy raczej do niego przylgnąć.

– Nie wiem… czego pan chce – wyjąkała, uświadamiając sobie, że nie wie też, czego sama by chciała.

Złagodził uścisk i przyciągnął ją do siebie. Po raz drugi tego wieczoru pomyślała, że zaraz ją pocałuje. Ale on tylko przybliżył usta do jej ucha.

– Wielka szkoda, że nie chce się pani dowiedzieć.

Jego chropawy szept sprawił, że przeszły ją ciarki. Przemknęło jej przez myśl, że chętnie się dowie. Że może zapomnieć o swojej przeszłości i wszystkim, co w jej oczach reprezentował sobą Seth. Że padnie w jego ramiona i pozwoli, aby swymi ustami i ciałem wymazał każde złe wspomnienie i skojarzenie związane z ludźmi pracującymi fizycznie.

Ale zbyt długo wierzyła w coś przeciwnego. Mury, które musiałaby zburzyć, aby dopuścić do siebie kogoś takiego jak Seth, były naprawdę solidne.

Kiedy się odezwała, nie poznała własnego głosu.

– Muszę iść – powiedziała cicho i niepewnie.

– To prawda.

Puścił ją, a wtedy odwróciła się i odeszła na drżących nogach. Podobnie jak wówczas, gdy jako szesnastolatka opuszczała swój dom w przyczepie kempingowej, również teraz nie obejrzała się za siebie.

Seth był jak jej przeszłość. Nie potrzebowała go. Ani nie chciała.

Jednak tym razem wymagało to od niej znacznie większego wysiłku.

Rozdział 4


Tuż przed pierwszą po południu Seth był wyczerpany i nie w sosie. Od szóstej trzydzieści, gdy zajrzał do scenariuszy, wypruwał sobie flaki, pracując nad dekoracjami. Nawet nie zjadł śniadania z aktorami i resztą swojego zespołu. Nie mógł sobie pozwolić na przerwę, a co ważniejsze, był pewny, że jeśli ujrzy Heather, cała jego koncentracja weźmie w łeb.

Co nie znaczy, że nie widząc jej, mógł się w pełni skupić. Przez cały ranek był nieco rozkojarzony. Za każdym razem, kiedy sięgał po któreś z narzędzi, przypominał sobie rozmowę z poprzedniego wieczoru. Heather wyglądała tak cholernie seksownie, gdy zaciskała na wiertarce swe delikatne palce ze szkarłatnymi paznokciami. Jej dłonie wyglądałyby wspaniale na jego członku.

Na samą myśl poczuł podniecenie.

 

Gdyby nie jej odstręczający sposób bycia… Na świecie było dość pięknych kobiet. Nie mógł pojąć, dlaczego tak się uparł akurat na tę jędzę.

Otarł wierzchem dłoni pot z czoła i odłożył szlifierkę na ziemię. Zdjął okulary ochronne i rękawice, a potem przejechał dłonią po poręczy drewnianego leżaka, który właśnie skończył. Była wystarczająco gładka. Przynajmniej na ile to możliwe bez lakierowania, na które nie było czasu.

Nadstawił uszu, słysząc hałas świadczący o wymianie obsady. Każdy z sześciu zespołów mógł korzystać ze sceny tylko przez godzinę, reszta prób odbywała się w innych pomieszczeniach. Seth starał się skończyć dekoracje potrzebne do każdego spektaklu przed próbą generalną. Leżak był niezbędny właśnie teraz – do sztuki, w której grała Heather. Pewnie ją zobaczy, kiedy go tam zaniesie.

Odetchnął głęboko i zarzucił go sobie na ramię. Ale ledwo wszedł za kulisy, omal go nie upuścił. Spodziewał się, że natknie się na tę seksbombę, ale na pewno nie był przygotowany na to, co ujrzał.

Heather, najwidoczniej jeszcze niepotrzebna na scenie, ćwiczyła za kulisami. W skąpym żółtym bikini w grochy. Klęcząc i obejmując kolanami wiertarkę. Jego wiertarkę.

Wyglądała jak spełnienie marzeń każdego faceta.

Jego członek natychmiast się naprężył.

Uświadomiwszy sobie, że go nie zauważyła, poprawił leżak na ramieniu i ruszył przed siebie. Zamiast obejść aktorkę, przestąpił nad nią zamaszystym krokiem.

Tak, prosił się o kłopoty. Ale nie mógł się oprzeć, gdy chodziło o Heather Wainwright.

– Hej! – wrzasnęła, gdy ją minął.

Nie zwracając uwagi na jej okrzyk, wszedł na scenę i położył leżak z tyłu, starając się nie zakłócać trwającej próby.

– Cholera, Seth! – zawołała Mardi, reżyserka spektaklu, z miejsca na widowni. – Jest idealny! Dzięki!

Uśmiechnął się i skinął jej głową.

– Zacznijmy od początku, skoro mamy już prawdziwy leżak – zwróciła się Mardi do aktorów, gdy Seth wycofał się za kulisy. Tam, gdzie była Heather.

I znowu przez nią przestąpił, zamiast ją ominąć.

– Co to ma znaczyć?

Obrócił się do niej.

– Powinienem zadać to samo pytanie. W końcu jest pani w mojej strefie.

– To nie pańska strefa, tylko kulisy. Aktorzy czekają tu przed wyjściem na scenę.

– Oczywiście. Proszę więc dalej czekać. I nie zwracać na mnie uwagi.

Rzuciła mu rozkosznie gniewne spojrzenie, które sprawiło, że jego członek zaczął pulsować. Potem spuściła głowę i wróciła do swojego ćwiczenia z wiertarką.

Założył ręce na piersi i oparł się o ścianę, aby na nią popatrzeć. Recytowała swoją kwestię po cichu, więc nie słyszał, co mówiła, ale jej ruchy zdradziły mu sedno tej sceny. Postać grana przez Heather próbowała wiercić w piasku na plaży. Mógł się tylko domyślać, po co to robiła, choć bez wątpienia widok był zabawny, bo zmagała się z ciężką wiertarką, mocno ściskając ją między kolanami.

Poza tym wyglądała diabelnie seksownie. Dobitnie świadczyła o tym wypukłość w jego spodniach.

Roześmiał się, zniesmaczony reakcją własnego ciała.

– Co? – Heather poderwała głowę i spojrzała na niego.

– Nie pani sprawa. – Za cholerę nie przyznałby się, co właśnie z nim zrobiła.

– Więc może pan sobie stąd pójdzie? Podobno miał mnie pan zostawić w spokoju?

– To pani zaczęła, Księżniczko. – Zrobił krok w jej stronę. – A to moje terytorium.

Odłożyła wiertarkę i wstała.

– Niech pan przestanie mnie tak nazywać!

– Jak? Księżniczką? – Na jego twarzy pojawił się uśmieszek. – Mówię, co widzę. Przykro mi, jeśli trafiłem w czuły punkt.

Spojrzała na niego rozszerzonymi oczami.

– Dlaczego jest pan takim dupkiem?

– A dlaczego pani jest taką jędzą? – Jędzą z ponętnymi ustami i apetycznymi krągłościami.

– Ja tylko reaguję na pańską złośliwość. Czym sobie na nią zasłużyłam? Co takiego panu zrobiłam?

Prawie wybuchnął śmiechem. Jakby ona była w tym wszystkim całkowicie niewinna…

Miał tego serdecznie dosyć. Koniec z ukrywaniem tego, jak na niego działa. Spytała, a on był już tak podniecony, że zadziałał instynktownie. Chwycił ją za nadgarstek, popchnął na ścianę z tyłu i przylgnął do niej całym ciałem. Cholera, nawet sobie nie wyobrażał, że jej dotyk sprawi mu aż taką przyjemność. Pełne piersi unosiły się i opadały w rytm ciężkich oddechów, sutki prężyły się pod cienkim kostiumem kąpielowym, domagając się jego uwagi.

– Właśnie to mi robisz, Księżniczko – warknął, przyciskając się do niej biodrami, aby poczuła jego erekcję.

Gwałtownie wciągnęła powietrze, a słysząc ten seksowny dźwięk, Seth prawie eksplodował.

Jego umysł krzyczał, każąc mu przestać. Nie powinien tak się zachowywać, nie powinien jej dotykać. Nie tylko dlatego, że była zadufaną w sobie jędzą, ale też z uwagi na ich role w tym przedsięwzięciu. I jeszcze dlatego, że nie okazywała mu żadnego zainteresowania. Jego zachowanie było wręcz niewiarygodnie niestosowne.

Mimo to nie mógł się opanować. A gdy w jej oczach ujrzał pożądanie równie wielkie jak własne, nie zdołał się powstrzymać, by nie przygryźć jej pulchnej dolnej wargi, zanim wsunął język do jej wydatnych ust.

Jeszcze nie zdążył poczuć jej smaku, zatracić się w rozkoszy jej ciepłych warg, gdy położyła mu dłonie na piersiach i go popchnęła. Mocno.

Jej delikatne ciało nie miałoby szans z jego muskularną posturą, ale Seth pozwolił jej się odsunąć, choć przyszło mu to z ogromnym trudem.

Uderzyła go w twarz.

– Co ty, kurwa, wyprawiasz? – Jej oczy aż pociemniały z wściekłości.

Cóż, zasłużył sobie na to.

Podniósł dłoń, aby potrzeć piekący policzek, gdy Heather nieoczekiwanie złapała go za koszulkę i przyciągnęła z powrotem do siebie. Do swoich słodkich ust.

To go tak zaskoczyło, że aż zamarł, czując szorstki dotyk jej języka. A potem zareagował, zanurzając swój język w jej ustach, ssąc jej wargę i owijając sobie wokół palców jej włosy. Chciał jeszcze mocniej do niej przylgnąć, jeszcze głębiej w nią wejść.

Gdy na nią naparł, wbiła palce w jego pierś, aż jęknął. Odpowiedziała cichym pomrukiem pożądania, którego wibrujący dźwięk przeniknął ciało Setha tak potężnie, że poczuł mrowienie w lędźwiach. Zaczął całować ją jeszcze głębiej, aż obojgu zabrakło tchu. Objął jej bujną pierś dłonią i ścisnął. Krzyknęła cicho, prosto w jego usta, aby go zachęcić, i przyciągnęła go bliżej.

Pociągnął miseczkę stanika w dół, obnażając sutek, i pochylił się, by wziąć go w usta. Na zamianę gryzł i ssał, dając ujście agresji, którą wyzwalała w nim od dwóch dni. Był szorstki i brutalny, a sądząc z wydawanych przez nią dźwięków, to jej się bardzo podobało.

Cholera, czy mogło być coś bardziej seksownego?

Ogarnęło go czyste pożądanie i wiedział, że teraz już nic go nie powstrzyma – ani jej zachowanie, ani jego doświadczenia z Ericą, ani nawet głos sumienia mówiący mu, że powinien być mądrzejszy. Absolutnie nic.

Poza dobiegającym ze sceny wezwaniem.

– Niech to szlag! – syknęła Heather, poprawiając kostium. Śmignęła obok Setha, nie rzuciwszy mu nawet spojrzenia i porwawszy wiertarkę, wybiegła zza kulis.

Nie wiedział, czy wkurzyło ją ich spotkanie, spóźnione wyjście na scenę, czy to, że im przerwano. Wiedział natomiast, że ta zadzierająca nosa księżniczka zauroczyła go na całego.

Miała rację. Niech to szlag.


Przez resztę próby Heather przebrnęła jak automat. Gdyby pozwoliła sobie na myślenie, szybko odpłynęłaby do tych gorących chwil spędzonych z Sethem za kulisami – wspominając szorstkość, z jaką pchnął ją na ścianę, jego brutalne usta na jej piersiach, gwałtowną żądzę, z jaką na nią napierał. Nie miała siły mocować się teraz z tymi myślami.

Szczególnie trudno było jej zrozumieć własną reakcję na niego – tak bardzo go pragnęła. Bardziej niż jakiegokolwiek mężczyzny. Jego usta rozpaliły w niej tak silne pożądanie, że błyskawicznie zwilgotniała, co teraz pewnie każdy widział przez skąpy kostium kąpielowy. Gdyby im nie przerwano, oddałaby mu się całkowicie.

Dzięki Bogu, że im przerwano.

Bo to, co by zrobiła, i to, co powinna była zrobić, nie miało ze sobą nic wspólnego. Nawet gdyby pogodziła się z tym, kim był i co symbolizował w jej życiu, i tak nie znosiła tego faceta. Dlaczego podniecał ją ktoś tak bezczelny i złośliwy? Nad tym pytaniem warto by się zastanowić, ale w najbliższej przyszłości Heather nie planowała wizyty u psychoterapeuty.

Po próbie na scenie nadszedł czas na lunch i chwilę wytchnienia. Koncentracja na roli przyprawiła ją o ból głowy – miała nadzieję, że ustąpi po posiłku i krótkim relaksie.

Ale gdy tylko przestała się skupiać na swoich kwestiach i ruchu na scenie, musiała zmierzyć się z tym, co zrobiła z Sethem. Ta myśl ciążyła jej, gdy nakładała sobie jedzenie na talerz i szukała miejsca przy którymś ze stołów rozstawionych przez ekipę w hali załadunkowej.

Tam, gdzie pracował Seth.

Bliskość jego narzędzi i niedokończonych rekwizytów sprawiła, że serce zabiło jej mocniej. A gdzie był on sam? Udawała, że wcale go nie szuka, torując sobie drogę do stołu dla aktorów.

Heather niewiele się odzywała, bardziej skupiona na jedzeniu niż na rozmowach swoich kolegów i koleżanek, komentujących i porównujących scenariusze i próby. Przeżuwanie i przełykanie sałatki owocowej było bardziej odpowiednim zajęciem dla jej ust niż całowanie i lizanie słonej skóry apetycznego stolarza.

Wspomnienie nienasyconych ust Setha sprawiło, że jej twarz znów zalała fala gorąca.

I nagle, zupełnie jakby zwabiła go tu swoimi myślami, zobaczyła go w drzwiach. Gdy ich spojrzenia się spotkały, jeszcze bardziej się zarumieniła. Jezu, wystarczyło, że pojawił się po drugiej stronie sali, a już była podniecona.

Błysk w jego oku świadczył o tym, że doskonale wie, jak na nią działa. Cholera.

Musiała położyć temu kres. Zamknęła oczy. Kiedy je otworzyła, stał przy bufecie. Sam. Postanowiła skorzystać z okazji.

Wstała i obciągnęła okrycie, które narzuciła na kostium bikini.

– Już skończyłaś? – spytał Matt.

– Nie, ale chcę jeszcze… – Spojrzała na ledwo napoczęte jedzenie na swoim talerzu. – Butelkę wody. – Tak, to było dobre. – Zaraz wracam.

Pospieszyła w stronę bufetu i podeszła tak blisko Setha, że dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów. Czuła promieniujące od niego ciepło, aż zjeżyły jej się włoski na karku. Sięgnęła po bułkę, której nie zjadłaby za nic na świecie – rafinowane węglowodany? W życiu! – i zignorowała fakt, że jej sutki się wyprężyły, gdy otarła się ramieniem o jego ramię. Nachyliła się i ściszonym głosem powiedziała:

– Tamto nigdy się nie zdarzyło, jasne?

Seth nawet na nią nie spojrzał, jakby w ogóle jej nie zauważył.

Ruszył dalej wzdłuż bufetu. Heather odłożyła bułkę i poszła za nim.

– Słyszałeś? – spytała, tym razem nieco głośniej.

Uniósł głowę.

– Mówi pani do mnie? Członkowie obsady i ekipy technicznej nie powinni się ze sobą spoufalać.

– Nie, ekipa techniczna nie powinna… – Och. On z niej kpił. Zmrużyła oczy. Oczywiście, nie będzie jej tego ułatwiał. Poczuła rosnącą irytację, która, o dziwo, jeszcze zwiększyła ból pożądania w podbrzuszu. – Boże, ty nigdy nie masz dość, prawda? Ale z ciebie dupek.

– Ciągle to powtarzasz. A mimo to wepchnęłaś mi język do ust. Znasz takie powiedzenie, że czyny mówią głośniej niż słowa?

Aż rozdziawiła usta, a potem chwyciła go za ramię i pociągnęła za sobą przez drzwi i dalej za róg.

Seth wygiął usta w półuśmiechu.

– Co? Już runda druga?

– Ciszej!

Uśmiech zniknął.

– Rozumiem. Martwisz się o swoją cenną reputację. Jak chcesz, Księżniczko. Nie wchodź mi w drogę, a ja zrobię to samo.

Odwrócił się, by odejść.

– Zaczekaj – wyrwało jej się, zanim zdążyła się powstrzymać.

– Słucham?

Spojrzała badawczo przez otwarte drzwi, znajdujące się za nim. Nie byli całkowicie ukryci przed wzrokiem aktorów i obsługi, ale chciała, a raczej musiała z nim porozmawiać. Schowała się we wnęce przy wyjściu i przywołała Setha gestem.

Z westchnieniem odstawił talerz z jedzeniem na biurko i podszedł do niej. Oparł się ramieniem o ścianę, odcinając jej drogę ucieczki.

– Słucham? – spytał raz jeszcze.

Zakręciło jej się w głowie od jego zapachu – aromatu wiórów zmieszanego z potem i mydłem. Kosztowało ją niemało wysiłku, żeby się skupić.

 

– Ty pierwszy wepchnąłeś mi język do ust.

– Błąd, którego więcej nie popełnię. – Spojrzał na jej wargi wbrew temu, co powiedział.

Poczuła się zdezorientowana, bo jego słowa tak jaskrawo kontrastowały z pożądaniem w oczach. Czy czuł się tak samo rozdarty jak ona? A jeśli tak, to dlaczego?

Nie dowie się, jeżeli nie zapyta.

– Dlaczego to zrobiłeś?

– Zrobiłem co?

– Pocałowałeś mnie.

Zrobił krok w jej stronę.

– Prosisz, abym cię pocałował?

Cofnęła się, kręcąc głową.

– Nie.

Kolejny krok naprzód.

– Jesteś pewna?

– Nie. – Kolejny krok do tyłu.

Seth wyszczerzył zęby.

– To znaczy tak, jestem pewna. Mieszasz mi w głowie. Pytam, dlaczego mnie pocałowałeś.

– Sugerujesz, że ty mnie nie pocałowałaś?

– O mój Boże. – Teraz stała już pod ścianą. Nie mogła się odsunąć dalej. – Z tobą nie da się rozmawiać.

Zbliżył się jeszcze o krok. Teraz był już tak blisko niej, że bez wysiłku mogłaby dosięgnąć jego ust. Znowu.

– Więc może nie powinniśmy rozmawiać.

– Wybacz, nie jestem zainteresowana. – Ale głos jej zadrżał, bo jego oskarżenie było tak prawdziwe, że nie mogła skłamać, aby mu zaprzeczyć. Światowej sławy aktorka nie była w stanie wykrztusić z siebie jednej prostej kwestii. Żałosne.

Chciała uciec wzrokiem od jego przeszywającego spojrzenia, ale Seth stał tak blisko, że trudno było na niego nie patrzeć.

– Skończyliśmy? Bo muszę dokończyć lunch.

Zachichotał z niedowierzaniem. Ten dźwięk dotarł do najgłębszego zakamarka jej kobiecości.

– To ty mnie tu wciągnęłaś, pamiętasz? – Pochylił się ku niej, a ona przycisnęła dłonie do ściany za sobą. Dlaczego czuła się jak osaczona? I dlaczego aż drżała z niecierpliwości, czekając na to, co, jak miała nadzieję, Seth zaraz zrobi?

Ale on jej nie pocałował, tylko przybliżył twarz do jej twarzy.

– Jeśli ty skończyłaś, to ja też.

– Świetnie. Skończyłam. – Czekała, aż zejdzie jej z drogi. Nie zrobił tego, więc dodała: – Przepraszam.

– Jeszcze jedno.

– Co?

– Pocałowałem cię z tego samego powodu, dla którego ty to zrobiłaś.

Ona go pocałowała, bo nie mogła tego nie zrobić. Jego zachowanie było zaskakujące i niestosowne, ale poruszyło ją do głębi i obudziło w niej pożądanie. Zapragnęła więcej. I czuła to pragnienie nawet teraz.

A jednak mózg próbował protestować.

– Nic takiego nie miało miejsca.

– Świetnie. A musimy udawać, że to też nie miało miejsca?

Zanim w pełni do niej dotarło, co właściwie miał na myśli, przycisnął usta do jej rozchylonych warg i wsunął do środka język, pokonując jej opór silnymi, lubieżnymi pchnięciami. Całował głęboko i w sposób nieznoszący sprzeciwu, a Heather czuła, jak zalewają ją fale pożądania, pragnienia i ulgi. Cudownego rozluźnienia.

Naparł na nią mocniej. Objęła go, wbijając mu palce w plecy, by jakoś utrzymać się na drżących nogach. Seth uniósł jej udo i założył je sobie na biodro, jakby rozumiał jej nagłą niezdolność do utrzymania równowagi. Przylgnęła do niego i poczuła, że przytrzymuje ją za pośladki, aby mogła objąć go także drugą nogą. Krótkie okrycie zadarło się, odsłaniając jej biodra.

W tej pozycji czuła jego erekcję na swoim kroczu – tak blisko jej pulsującej kobiecości, choć jednocześnie tak daleko. Ocierała się o niego, rozpaczliwie próbując rozładować napięcie, co uniemożliwiały jego dżinsy i jej bikini.

Seth skwitował jej niespokojne ruchy mocnym pchnięciem, jednocześnie gryząc ją w bok szyi. Z jakiegoś odległego zakamarka umysłu wróciło do jej świadomości wspomnienie o tym, jak trudno zatuszować malinki makijażem, a równocześnie przemknęło jej przez głowę, że na scenie można ukryć więcej niż w filmie. Jednak dominująca myśl brzmiała: kogo to obchodzi? Chciała, aby ją ssał i gryzł, i szczypał, aż naznaczy w ten sposób całe jej ciało. Aż uwidoczni swoje pożądanie na każdym centymetrze jej skóry.

Przycisnąwszy ją do ściany, Seth odsunął dłoń z jej pośladka i rozwiązał ramiączka okrycia, które opadło, zatrzymując się na jej biodrach. Wtedy pociągnął za sznureczek okalający jej szyję i uwolnił piersi ze stanika. Heather była z nich dumna – były w stu procentach prawdziwe i niezwykle jędrne. Nie żeby miała odmówić sobie operacji, gdy tylko zaczną opadać, ale jak dotąd dumnie sterczały.

Wyraz twarzy Setha świadczył o tym, że bardzo mu się to podobało. Z szelmowskim uśmieszkiem odsunął głowę, by lepiej im się przyjrzeć. Zdawało jej się, że minęła cała wieczność, zanim się pochylił i zaczął na zmianę lizać sutki. Po chwili znów się odsunął i dmuchnąwszy na nie, podziwiał, gdy wyprężyły się jeszcze bardziej.

Heather jęknęła, pragnąc czuć jego dotyk, a nie wzrok.

Zrozumiał to i znów sięgnął ustami do jej piersi, by wessać naprężone sutki w ciepłe usta. Sięgnął ręką tam, gdzie Heather potrzebowała go najbardziej, i przez materiał kostiumu kąpielowego przycisnął kciukiem jej pulsującą łechtaczkę.

– Kurwa, tak! – wykrztusiła.

Stało się. Seth trzymał ją w ramionach i pieścił ustami, a jej nie obchodziło już, kim jest ani skąd pochodzi. Ważne było, dokąd zmierza i czy zabierze ją tam ze sobą.

Był tylko jeden szczegół, który nie dawał jej spokoju. Jeden szczegół, który nie pozwalał jej oddać mu się całkowicie.

– Czyli – wydyszała mu w ucho – jednak mnie lubisz?

Pytanie zabrzmiało śmiesznie, ale odpowiedź na nie była dla niej szalenie ważna. Niemal tak bardzo, jak pragnęła poczuć go w sobie, potrzebowała jego akceptacji i zrozumienia. Akceptacji jej wrednego stosunku do niego.

Seth zacisnął zęby na jej sutku i mocno ścisnął. Krzyknęła, czując cudowną mieszankę przyjemności i bólu. Kiedy się odsunął, spojrzał jej w oczy.

– Wciąż się mnie wstydzisz?

Wystarczyło jedno słowo, by ją wziął. Wiedziała, czuła to przez skórę…

I choć nie miała pojęcia, dlaczego potrzebuje jego akceptacji, zrozumiała, że on oczekuje od niej tego samego.

Ale nie mogła tego zrobić. Odpowiedziała milczeniem.

– Tak też myślałem.

Okrycie zupełnie zsunęło się z jej ciała, gdy postawił ją delikatnie na ziemi. Zbyt delikatnie. Heather już tęskniła za jego drapieżnością.

– Nie, Księżniczko. – Poprawił jej stanik, okrywając piersi, i zawiązał sznureczki bikini na szyi. – Nie lubię cię. Pociągasz mnie, co budzi we mnie niesmak.

Te słowa uderzyły w nią z siłą rozpędzonej ciężarówki. Ale rozumiała go aż za dobrze.

– Na pewno nie jesteś aż tak zniesmaczony, jak ja.

Roześmiał się.

– W to nie wątpię. Dzięki za przypomnienie. – Pokręcił głową, a niechęć, którą ujrzała w jego oczach, odzwierciedlała to, co sama czuła. – Wyjdę pierwszy, żebyś mogła udawać, że ten błąd nigdy się nie wydarzył.

Patrząc, jak odchodzi, wiedziała, że nie zdoła tego zapomnieć. Nie dlatego, że zostawił ją napaloną i niezaspokojoną, ale dlatego, że dzięki ich ledwie rozpoczętej relacji dowiedziała się o sobie wielu rzeczy, których wolałaby nie wiedzieć.

Podniosła z ziemi swoje okrycie i ubrała się, żałując, że jedyne, co może zasłonić, to swoje niemal nagie ciało. Najchętniej ukryłaby przed światem również te wszystkie malinki, rumieńce na twarzy, przeszłość w przyczepie i fakt, że tak naprawdę nigdy nie zdołała się wznieść ponad swoje pochodzenie.