Idea Galicji. Historia i fantazja w kulturze politycznej HabsburgówTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

„Magna Charta Gali­cji”

W lutym 1790 roku, w wieku zale­d­wie pięć­dzie­się­ciu lat, zmarł Józef II. Tron objął jego brat Leopold II. W momen­cie śmierci Józefa, po deka­dzie samo­dziel­nych rzą­dów, jego reformy budziły powszechne nie­za­do­wo­le­nie w całej monar­chii, a na Węgrzech i w austriac­kich Nider­lan­dach wywo­łały poważny opór. Przyj­mo­wał on postać obrony tra­dy­cyj­nych przy­wi­le­jów szla­chec­kich i pre­ro­ga­tyw poli­tycz­nych danej pro­win­cji przed rewo­lu­cyj­nym abso­lu­ty­zmem cesa­rza. Kiedy zatem w 1790 roku na tro­nie zasiadł Leopold, gali­cyj­ska szlachta wyko­rzy­stała oka­zję do sfor­mu­ło­wa­nia obrony swo­ich tra­dy­cyj­nych gali­cyj­skich pre­ro­ga­tyw, cho­ciaż Gali­cja jako kra­ina nie miała żad­nych tra­dy­cji poprze­dza­ją­cych 1772 rok. Owo­cem tych spo­rów była Magna Charta von Gali­zien oder Unter­su­chung der Beschwer­den des Gali­zi­schen Adels pohl­ni­scher Nation über die österreichische Regie­rung6. Tytuł odno­sił się do przed­sta­wio­nego cesa­rzowi Leopol­dowi II memo­riału zawie­ra­ją­cego prawa poli­tyczne, któ­rych doma­gała się gali­cyj­ska szlachta, a rze­kome „bada­nie” ich skarg w isto­cie ozna­czało zaja­dłą józe­fiń­ską pole­mikę z tym memo­ria­łem i z jego postu­la­tami poli­tycz­nymi. Ano­ni­mowo opu­bli­ko­wana księga, cho­ciaż rze­komo uka­zała się w moł­daw­skich Jas­sach, przy­pusz­czal­nie powstała we Lwo­wie, a z całą pew­no­ścią krą­żyła po monar­chii habs­bur­skiej i Świę­tym Cesar­stwie Rzym­skim Narodu Nie­miec­kiego jako skie­ro­wana w szcze­gól­no­ści do czy­tel­ni­ków nie­miec­kich. Skła­dała się z trzech czę­ści: gali­cyj­skich skarg przed­sta­wio­nych w napi­sa­nym po fran­cu­sku memo­riale zaadre­so­wa­nym do Leopolda (tzw. Magna Charta), nie­miec­kiego tłu­ma­cze­nia pol­skiego tek­stu, który roz­wi­jał te skargi, zaty­tu­ło­wa­nego Uwagi nad rzą­dem Gali­cyj­skim7 oraz nie­miec­kiego odrzu­ce­nia gali­cyj­skich skargk81.

Magna Charta wypo­wia­dała się w imie­niu całej gali­cyj­skiej szlachty, a jej głów­nym auto­rem przy­pusz­czal­nie był pol­ski uczony i biblio­fil Józef Mak­sy­mi­lian Osso­liń­ski, przy­szły zało­ży­ciel Osso­li­neum we Lwo­wie. Miał majątki ziem­skie w Gali­cji, ale w latach dzie­więć­dzie­sią­tych osiadł w Wied­niu, aby być bli­żej biblio­teki dwor­skiej. Nawią­zał zna­jo­mo­ści na habs­bur­skim dwo­rze, a jed­no­cze­śnie repre­zen­to­wał inte­resy pol­skiej szlachty w Gali­cji. Już w 1789 roku, kiedy Józef II nie­do­ma­gał, Osso­liń­ski napi­sał do Kau­nitza, aby zapro­te­sto­wać prze­ciwko józe­fiń­skim ogra­ni­cze­niom dla feu­dal­nych sto­sun­ków agrar­nych, czyli refor­mie urba­rial­nej, która „zamiast zgod­nie z życze­niami naszego łaska­wego monar­chy sprzy­jać zamoż­no­ści Gali­cji, wtrąci ją zapewne w otchłań nie­od­wra­cal­nych szkód”. W 1790 roku to Osso­liń­ski, jak się wydaje, sfor­mu­ło­wał więk­szość prze­zna­czo­nego dla cesa­rza Leopolda memo­riału Magna Charta i zapewne był rów­nież głów­nym auto­rem ano­ni­mo­wych Uwag nad rzą­dem Gali­cyj­skim, które wyja­śniały i popie­rały skargi zawarte w Magna Chartak82.

Ano­ni­mo­wym auto­rem repliki do Magna Charta i osobą, która stała za jej publi­ka­cją, był Ernst Trau­gott von Kor­tum. Uro­dzony na Ślą­sku8, wykształ­cony w duchu nie­miec­kiego Oświe­ce­nia i szcze­gól­nie zain­te­re­so­wany filo­zo­fią Imma­nu­ela Kanta, Kor­tum w latach sie­dem­dzie­sią­tych słu­żył u króla pol­skiego Sta­ni­sława Augu­sta w War­sza­wie, lecz w 1783 roku prze­pro­wa­dził się do Lwowa i wstą­pił do kor­pusu urzęd­ni­czego Józefa II w Gali­cjik83. W memo­riale ana­li­zo­wał napię­cia mię­dzy gali­cyj­ską szlachtą a monar­chią Habs­bur­gów w okre­sie głę­bo­kiego roz­cza­ro­wa­nia oświe­co­nym józe­fi­ni­zmem, a śmierć cesa­rza dała spo­sob­ność do zła­go­dze­nia lub uchy­le­nia naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­nych reform.

Napię­cia ota­cza­jące śmierć cesa­rza i upa­dek józe­fi­ni­zmu w 1790 roku zaostrzała rewo­lu­cja fran­cu­ska, która dostar­czała zupeł­nie nowego języka i pro­gramu roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów poli­tycz­nych. Ówcze­śni Gali­cja­nie, z któ­rymi Kor­tum zaja­dle pole­mi­zo­wał, uwa­żali, że mają pewne „prawa” i prze­ma­wiali w imie­niu swo­jego „narodu”. Ale cho­ciaż fol­go­wali oświe­ce­nio­wym for­muł­kom, wpi­sy­wali się raczej w kon­ser­wa­tywną reak­cję prze­ciwko rewo­lu­cyj­nej Fran­cji — co z kolei pobu­dziło pokrewną reak­cję prze­ciwko rewo­lu­cyj­nemu józe­fi­ni­zmowi. Uwagi nad rzą­dem Gali­cyj­skim przy­pusz­czal­nie odwo­ły­wały się do Uwag nad Rzą­dem pol­skim Jeana-Jacques’a Rous­seau9 z okresu tuż przed pierw­szym roz­bio­rem Pol­ski, jed­nak poglądy Gali­cjan w 1790 roku były bar­dziej zbli­żone ide­olo­giczne do Roz­wa­żań o rewo­lu­cji we Fran­cji Edmunda Burke’a z tego samego roku. Ide­olo­giczne napię­cia mię­dzy rewo­lu­cyjną poli­tyką a kształ­tu­ją­cym się nowo­żyt­nym kon­ser­wa­ty­zmem zna­la­zły swój wyraz w spo­rach doty­czą­cych Gali­cji.

Pierw­szy punkt „wiel­kiej karty gali­cyj­skich swo­bód” nosił tytuł Droit de la propriété, prawo wła­sno­ści, jakby został zaczerp­nięty z fran­cu­skiej Dekla­ra­cji praw czło­wieka i oby­wa­tela. Wzy­wano otóż Leopolda: „Niech Wasza Wyso­kość zważy, że wła­sność to święte prawo czło­wieka, fun­da­ment spo­łe­czeń­stwa i rękoj­mia lojal­no­ści pod­da­nych wobec pań­stwa, może być na wieki solid­nie ugrun­to­wana”k84. Gali­cyj­ska szlachta powo­ły­wała się jed­nak na prawo wła­sno­ści w dokład­nie odwrot­nym duchu niż fran­cu­ski Stan Trzeci: nie wprost sprze­ci­wiali się dąże­niom Józefa do ogra­ni­cze­nia ich feu­dal­nego prawa do ziem upra­wia­nych dla nich przez dźwi­ga­ją­cych jarzmo pod­dań­stwa chło­pów. Fun­da­men­talny kon­ser­wa­tyzm nie­omyl­nie prze­bi­jał rów­nież z obrony Kościoła i wła­dzy bisku­pów, czyli obsza­rów rze­czy­wi­sto­ści spo­łecz­nej dogłęb­nie zre­for­mo­wa­nych przez Józefa. Auto­rzy memo­riału ambi­wa­lentne posłu­żyli się jed­nak kil­koma rewo­lu­cyj­nymi zwro­tami, postu­lu­jąc na przy­kład, aby Żydzi mieli „wszyst­kie prawa oby­wa­tela” (z pew­nymi wyjąt­kami, takimi jak prawo do naby­wa­nia ziemi), a chłopi powinni być zabez­pie­czeni „przed cie­mię­że­niem ze strony swo­ich panów” (wywią­zu­jąc się oczy­wi­ście ze swo­ich feu­dal­nych powin­no­ści)k85.

Gali­cja­nie doma­gali się rów­nież okre­so­wego zwo­ły­wa­nia Sta­nów Gene­ral­nych — które, jak wszy­scy wie­dzieli, zapo­cząt­ko­wały rewo­lu­cję we Fran­cji. A prze­cież w Gali­cji Stany Gene­ralne były pomy­słem z gruntu nowa­tor­skim, jako że kra­ina ta przed 1772 rokiem ni­gdy nie two­rzyła spój­nego bytu poli­tycz­nego. Gali­cja­nie prze­ko­ny­wali, że powo­ła­nie takiego repre­zen­tu­ją­cego całą pro­win­cję zgro­ma­dze­nia sta­nowi „wolę powszechną narodu”k86. Alu­zja do „woli powszech­nej” rów­nież była bez­po­śred­nim cyta­tem z Dekla­ra­cji praw czło­wieka i oby­wa­tela, cytu­ją­cej z kolei Umowę spo­łeczną Rous­seau. Kon­ser­wa­tywna szlachta przy­wdziała więc szaty rewo­lu­cyj­nej reto­ryki. Nie spre­cy­zo­wała jed­nak, któ­rego „narodu” wola powszechna ma być repre­zen­to­wana w Sta­nach Gene­ral­nych. Skoro Gali­cja miała jakąś wolę powszechną, to może ist­niał naród gali­cyj­ski.

Prze­ko­nu­jąc, że Stany Gene­ralne powinny two­rzyć kodeksy prawne dla ich pro­win­cji, Gali­cja­nie postu­lo­wali, aby prze­pisy te „w jak naj­więk­szym stop­niu współ­grały z aspek­tami fizycz­nymi i moral­nymi kraju [pays], naturą [génie] jego miesz­kań­ców i wresz­cie obec­nymi oko­licz­no­ściami”k87. Ta śmiała kon­cep­cja ustroju pro­win­cji impli­cite opie­rała się na zało­że­niu, że pro­win­cja posiada wła­sny cha­rak­ter, że jego aspekty fizyczne two­rzą jed­no­litą całość: Gali­cję.

Gali­cja­nie zapro­po­no­wali, aby w admi­ni­stra­cji zamiast nie­miec­kiego uży­wana była łacina i „język naro­dowy” oraz nakła­niali do wcie­la­nia gali­cyj­skich żoł­nie­rzy w „regi­menty naro­dowe” — ani razu nie posłu­gu­jąc się sło­wem „pol­ski” dla spre­cy­zo­wa­nia rze­czo­nej naro­do­wo­ści. W memo­riale czy­tamy: „Nic nie mogłoby lepiej pobu­dzić i wyna­gro­dzić odwagi naszych roda­ków, któ­rzy zawsze odzna­czali się w służ­bie woj­sko­wej, niż gdyby wal­cząc o inte­resy dostoj­nego domu Waszej Wyso­ko­ści, mogli nieść na sztan­da­rach nazwę swo­jej ojczy­zny [patrie] i wie­rzyć, że roz­le­wają swoją krew dla wskrze­sze­nia jej chwały”. Jed­nak nawet w tym hoł­dzie dla peł­nej chwały nazwy swo­jego kraju Gali­cja­nie nie podali jego miana, aby pozo­sta­wić moż­li­wość, że ich ojczy­zną może być Gali­cja, a ich roda­kami nie Polacy, lecz Gali­cja­nie. Zresztą tro­chę dalej mowa jest o „Pol­sce, kraju ościen­nym Gali­cji” [Polo­gne, pays limi­tro­phe de la Gali­cie], tak jakby cho­dziło o wyraź­nie odrębne i łatwo odróż­niane od sie­bie bytyk88. Postu­laty upraw­nień „naro­do­wych” z celową dwu­znacz­no­ścią nie wska­zy­wały, któ­rego narodu to doty­czy.

Warto zwró­cić uwagę, że memo­riał akcep­to­wał habs­bur­skie uza­sad­nie­nie dla anek­sji Gali­cji i potwier­dzał „zadaw­niony zwią­zek Gali­cji i Lodo­me­rii z Węgrami”k89. Aksjo­mat ten następ­nie prze­kształ­cił się w pod­stawę do argu­mentu, że sprawy gali­cyj­skie należy przy­dzie­lić kan­ce­la­rii węgier­skiej w Wied­niu. Sta­wiało to Habs­bur­gów w nie­zręcz­nym poło­że­niu, ponie­waż postu­lat logicz­nie wpi­sy­wał się w wykon­cy­po­wane przez nich prawo do Gali­cji. W 1780 roku Józef II napi­sał jed­nak ze Lwowa do Marii Teresy, że pomysł z admi­ni­stra­cyj­nym przy­łą­cze­niem Gali­cji do Węgier jest „absur­dalny […], a nawet szko­dliwy”k90. Węgry miały już dosta­teczną wagę w ramach monar­chii habs­bur­skiej, a w latach osiem­dzie­sią­tych XVIII wieku sta­no­wiły naj­sil­niej­szy czyn­nik oporu wobec józe­fiń­skich reform i cen­tra­li­za­cji. Powrót korony św. Ste­fana na Węgry, który nastą­pił w 1790 roku, sym­bo­li­zo­wał węgier­skie zwy­cię­stwo nad abso­lu­ty­zmem habs­bur­skim, a Gali­cja­nom zale­żało na włą­cze­niu się w ten trium­falny opór. Wespół z węgier­ską gali­cyj­ska szlachta jesz­cze sku­tecz­niej mogłaby bro­nić swo­ich inte­re­sów przed cesa­rzem w Wied­niu. Gali­cja­nie uznali zatem zasad­ność rosz­cze­nia Habs­bur­gów do tej pro­win­cji poprzez koronę węgier­ską, aby potwier­dzić gali­cyj­skie pre­ro­ga­tywy w ramach rzą­dów Habs­bur­gów.

 

„Zwy­czaje i zasady moralne”

Ano­ni­mowe Uwagi nad rzą­dem Gali­cyj­skim prze­ło­żono z pol­skiego na nie­miecki i opu­bli­ko­wano razem z Magna Charta, lecz Kor­tum opa­trzył je peł­nymi obu­rze­nia adno­ta­cjami. Gwał­tow­nie pole­mi­zo­wał z zawar­tymi w Uwa­gach argu­men­tami, lecz spra­wiał wra­że­nie prze­ko­na­nego, że może opu­bli­ko­wać tekst bez ryzyka, iż czy­tel­nicy uznają go za poli­tycz­nie prze­ko­nu­jący. Napi­sane z tej samej szla­chec­kiej per­spek­tywy co Magna Charta, przy­pusz­czal­nie rów­nież przez Osso­liń­skiego jako głów­nego autora, Uwagi przed­sta­wiały pro­gram poli­tyczny, a ponadto for­mu­ło­wały filo­zo­fię poli­tyczną ary­sto­kra­tycz­nego kon­ser­wa­ty­zmu. Padło pyta­nie o powody, dla któ­rych Gali­cja sto­czyła się „do tego stop­nia nik­czem­no­ści” i wyja­śnie­nie zna­le­ziono w upadku tra­dy­cyj­nych sto­sun­ków mię­dzy zie­miań­stwem a chłop­skimi pod­da­nymi. Zgod­nie z „ugrun­to­wa­nymi przez stu­le­cia zwy­cza­jami” w Gali­cji osią­gnięto „mil­czące poro­zu­mie­nie mię­dzy zie­mia­ni­nem a jego pod­da­nymi […] naj­ści­ślej wią­żące dobro zie­mia­nina z dobrem jego pod­da­nego” ku zado­wo­le­niu obu stronk91. Wzo­rem Edmunda Burke’a Uwagi odwo­ły­wały się zatem do orga­nicz­nych argu­men­tów za pre­cy­zyj­nie dostro­jo­nymi hie­rar­chiami spo­łecz­nymi usank­cjo­no­wa­nymi przez nobliwą tra­dy­cję, cho­ciaż Osso­liń­ski praw­do­po­dob­nie nie zdą­żył prze­czy­tać Roz­wa­żań o rewo­lu­cji we Fran­cji, które uka­zały się nie­wiele wcze­śniej, bo w listo­pa­dzie 1790 roku. Jed­nak oba dzieła powstały na tle trwa­ją­cej rewo­lu­cji fran­cu­skiej, a w kon­tek­ście gali­cyj­skim filo­zo­ficzny kon­ser­wa­tyzm stał się kanwą aktu oskar­że­nia wobec józe­fi­ni­zmu.

Chłop­stwo uka­zano w Uwa­gach jako zado­wo­lone z życia, a nawet względ­nie zamożne, co przy­pi­sano har­mo­nij­nym sto­sun­kom spo­łecz­nym w Rze­czy­po­spo­li­tej:

Ta mocno zadzierz­gnięta więź mię­dzy zie­mia­nami a pod­da­nymi sprzy­jała upra­wie roli i wzro­stowi zalud­nie­nia, dzięki czemu pan i pod­dany się wzbo­ga­cili. Zie­mię posia­dali wspól­nie. Takie było poło­że­nie pro­win­cji, kiedy prze­szła pod rządy domu Austriik92.

Wizja wspól­nej wła­sno­ści ziemi ozna­czała nie­zwy­kle łagodną inter­pre­ta­cję pod­dań­stwa, two­rzyła obraz idyl­licz­nego feu­da­li­zmu, który rze­komo ist­niał na póź­niej­szych tere­nach gali­cyj­skich do 1772 roku. Pod­czas gdy Krat­ter i Traun­paur dążyli do poka­za­nia, że w chwili anek­sji Gali­cji przez Austrię w Pol­sce pano­wała nędza, autor Uwag odwró­cił ten histo­ryczny argu­ment i prze­ko­ny­wał, że schy­łek i upa­dek Gali­cji roz­po­czął się z chwilą jej prze­kształ­ce­nia w pro­win­cję habs­bur­ską: „Ten rząd zapo­cząt­ko­wał gwał­towną trans­for­ma­cję wszyst­kich praw oraz uchy­le­nie wszyst­kich dotych­cza­so­wych zwy­cza­jów i zasad moral­nych”, stwier­dzono w Uwa­gach z Burke’owską żar­li­wo­ścią, prze­ko­nu­jąc, że Habs­bur­go­wie powinni byli usza­no­wać rzecz „uświę­coną przez stu­le­cia”. Kor­tum dodał tutaj przy­pis, aby stwier­dzić w duchu praw­dzi­wego józe­fi­ni­zmu: „Nie­do­rzecz­no­ścią jest żądać, aby nie pod­wa­żać cze­goś po wieczne czasy tylko z tej przy­czyny, że liczy sobie wiele stu­leci”k93. Do oko­licz­no­ści Gali­cji zasto­so­wano zatem rewo­lu­cyjne i kon­ser­wa­tywne postawy ide­olo­giczne.

W Uwa­gach opi­sano walkę mię­dzy „obcymi”, któ­rzy przy­byli do Gali­cji wraz z oku­pa­cją habs­bur­ską a rdzen­nym „naro­dem”, który nagle stał się obiek­tem pogardy i cie­mię­że­nia:

Cudzo­ziemcy przy­słani do kraju, aby spra­wo­wali urzędy, sta­nęli wobec uprze­dze­nia, że są obcy. Jed­nak budzili rów­nież zasłu­żoną nie­na­wiść narodu, ponie­waż przed­sta­wiali go wobec tronu jako bar­ba­rzyń­ski, nie uzna­jący żad­nych praw spo­łecz­nych, jako naród, który wpierw trzeba wyedu­ko­wać. Ich niczym nie­uza­sad­nione donie­sie­nia pogłę­biały złą opi­nię, którą Europa już wcze­śniej miała o pol­skim nie­ła­dzie. Nawet cesa­rzowa, skąd­inąd tak spra­wie­dliwa, była za daleko i żaden Gali­cja­nin nie uzy­skał do niej przy­stępuk94.

Toż­sa­mość gali­cyj­ska z 1790 roku była zatem uwa­run­ko­wana poczu­ciem nie­chęci do habs­bur­skich urzęd­ni­ków oraz obser­wa­to­rów, któ­rzy rze­komo oczer­niali „naród”, to jest Pola­ków. Zna­czące odnie­sie­nie do Marii Teresy, która w 1790 roku już od dzie­się­ciu lat leżała w gro­bie, suge­ro­wało, że cesa­rzową celowo wpro­wa­dzano w błąd na temat Gali­cji, nato­miast mil­cze­nie w tym kon­tek­ście o Józe­fie miało według auto­rów wska­zy­wać na habs­bur­skie dys­kre­dy­to­wa­nie tej pro­win­cji i obni­ża­nie jej rangi. Kor­tum zawarł w przy­pi­sie nawią­za­nie do panu­ją­cej w Euro­pie opi­nii na temat nie­po­rządku w Pol­sce: „Czy ta opi­nia jest nie­uza­sad­niona?”k95. Podob­nie jak Krat­ter i Traun­paur, kie­ro­wał swoją ode­zwę do opi­nii publicz­nej, potwier­dza­jąc jej auto­ry­tetk96.

Lek­cje, jakie pły­nęły z roz­gry­wa­ją­cej się we Fran­cji rewo­lu­cji, pod­po­wia­dały spo­łecz­nie kon­ser­wa­tywną inter­pre­ta­cję filo­zo­ficzną roz­bioru Pol­ski z 1772 roku. Nie była to po pro­stu kwe­stia bez­praw­nego poćwiar­to­wa­nia suwe­ren­nego pań­stwa, jak to na ogół postrze­gano z patrio­tycz­nej per­spek­tywy pol­skiej, lecz roz­kład całego spo­łe­czeń­stwa obser­wo­wany z kon­ser­wa­tyw­nej per­spek­tywy gali­cyj­skiej.

Ciała poli­tyczne przy­po­mi­nają łań­cuch zło­żony z wielu ogniw. Jego siła i prze­trwa­nie zależy od więzi, która łączy ze sobą oby­wa­teli, po czę­ści dla obo­pól­nej korzy­ści, po czę­ści dla obo­pól­nej potrzeby. Jeśli więź ta się prze­rwie, spo­łe­czeń­stwo rów­nież prze­staje ist­nieć. Ciała poli­tyczne zni­kają, pogrą­żają się w anar­chii, i upa­dek ten pociąga za sobą ruinę całego krajuk97.

Takie filo­zo­fo­wa­nie było bar­dzo bli­skie w swoim duchu Burke’owskiemu potę­pie­niu rewo­lu­cjo­ni­stów, któ­rzy jego zda­niem „Nie mają moral­nego prawa, by samo­wol­nie, myśląc o doko­na­niu przy­god­nych ulep­szeń, odizo­lo­wać się, roze­rwać więzy spa­ja­jące ich pod­po­rząd­ko­waną wspól­notę i zamie­nić ją w aspo­łeczny, nie­oby­wa­tel­ski, bez­ładny chaos ele­men­tar­nych czą­stek”k98. W 1772 roku zaborcy uza­sad­niali roz­biór Pol­ski mię­dzy innymi „anar­chią” poli­tyczną w kraju. Gali­cyj­skie Uwagi z 1790 roku prze­for­mu­ło­wały tę kwe­stię, sta­wia­jąc tezę, że to zaborcy wywo­łali anar­chię spo­łeczną na daw­niej pol­skich zie­miach.

Naj­bliż­sza gali­cyj­skim ser­com była jed­nak ta więź, która nakła­dała feu­dalne powin­no­ści na chłop­skich pod­da­nych. Gali­cja­nie dowo­dzili, że inge­ru­jąc w „świę­tość praw wła­sno­ści” — poprzez ure­gu­lo­wa­nie wła­sno­ści feu­dalnej i kon­fi­skatę majątku kościel­nego — wła­dze habs­bur­skie dopro­wa­dziły w Gali­cji do zapa­ści gospo­dar­czej. Nakła­niali Leopolda do usza­no­wa­nia przy­wi­le­jów stanu szla­chec­kiego wraz z jego poczu­ciem honoru; par­ce­la­cję mająt­ków potę­piono jako drogę do turec­kiego despo­ty­zmuk99.

„Teraz nowy rząd prze­ista­cza naszą roz­pacz w nadzieję”, oświad­czyli Gali­cja­nie, odda­jąc hołd Leopol­dowi. Ocze­ki­wali jego cesar­skiej pomocy „w przy­wró­ce­niu kra­jowi jego daw­nego szczę­ścia i dostatku”k100. Nakła­niali go, aby wzo­ro­wał się na pano­wa­niu Marii Teresy, „któ­rej umi­ło­wa­nie spra­wie­dli­wo­ści potom­ność pamięta z czcią”. O Józe­fie na­dal nie wspo­mi­nali. Pod­czas gdy Magna Charta postu­lo­wała, aby w uzna­niu śre­dnio­wiecz­nych węgier­skich rosz­czeń do Gali­cji sprawy gali­cyj­skie przy­dzie­lić kan­ce­la­rii węgier­skiej, Uwagi poszły w akcep­ta­cji idei Gali­cji jesz­cze dalej i postu­lo­wały powo­ła­nie do nad­zoru nad tą pro­win­cją osob­nej kan­ce­la­rii: „Dla­czego więc nasza ojczy­zna mia­łaby być pozba­wiona tego przy­wi­leju”k101. Wymy­śloną zale­d­wie dwa­dzie­ścia lat wcze­śniej Gali­cję inter­pre­to­wano teraz nie tylko jako pro­win­cję, ale rów­nież jako ojczy­znę jej szla­chet­nej krwi miesz­kań­ców.

Groźba rewo­lu­cji takiej jak we Fran­cji, która zbie­gła się z suk­ce­sją cesar­ską w Austrii, stwo­rzyła dla Gali­cjan moment poli­tycz­nej szansy. „Naród jest gwa­ran­cją porządku publicz­nego”, oświad­czyli. Bisku­pów można wezwać do tego, aby sze­rzyli z ambon ład i posłu­szeń­stwo ludu, a tym samym osią­gnęli „uła­go­dze­nie roz­ju­szo­nych dusz”. Gali­cyj­ska szlachta miała zgło­sić się na ochot­nika w tam­tej­szej admi­ni­stra­cji, zastę­pu­jąc urzęd­ni­czych „obcych”, a tym samym słu­żyć habs­bur­skiemu suwe­re­nowi, a w pod­tek­ście jed­no­cze­śnie reali­zo­wać swoje inte­resy kla­sowek102. Mieli zaak­cep­to­wać pod­le­głość Gali­cji wobec Habs­bur­gów w zamian za rezy­gna­cję z józe­fi­ni­zmu i utwier­dze­nie feu­dal­nych przy­wi­le­jów.

We wrze­śniu 1790 roku Leopolda II koro­no­wano w Pra­dze na króla Czech, które w odróż­nie­niu od Gali­cji posia­dały monar­chi­styczny rodo­wód. Sam fakt koro­na­cji był poli­tycz­nym ustęp­stwem wobec Cze­chów, tak samo jak powrót korony św. Ste­fana na Węgry był ustęp­stwem wobec Węgrów, toteż Gali­cja­nie, któ­rzy nie mieli ani praw­dzi­wej korony, ani tra­dy­cji koro­na­cyj­nej, dążyli do uzy­ska­nia jakie­goś podob­nego ustęp­stwa na rzecz pre­ro­ga­tyw poli­tycz­nych ich pro­win­cji. We wrze­śniu tego roku prze­by­wał w Pra­dze rów­nież Mozart, aby uświet­nić koro­na­cję wysta­wie­niem Łaska­wo­ści Tytusa, opery skom­po­no­wa­nej na cześć Leopolda. Leopold został zatem uho­no­ro­wany za swoją rze­komą łaska­wość w sza­tach Tytusa, nato­miast Mozart, nie­świa­domy, że pozo­stał mu już tylko rok życia, z pew­no­ścią liczył na pozy­ska­nie patro­natu nowego cesa­rza dla sie­bie i swo­jej muzykik103. Gali­cyj­skie Uwagi rów­nież sła­wiły Leopolda i jaw­nie gło­siły pod­po­rząd­ko­wa­nie Gali­cji Habs­bur­gom: „Miano pod­da­nego będzie naro­dowi przy­jemne, przy­wo­dzące na myśl szczę­śliwe pano­wa­nie monar­chy”. Miano „ pod­da­nego” było ści­śle zwią­zane z nazwą „Gali­cja”, stwo­rzoną w celu usta­no­wie­nia pod­le­gło­ści pro­win­cji wobec dyna­stii Habs­bur­gów. Sześć lat po roz­bio­rze Pol­ski w 1772 roku Gali­cjanie dekla­ro­wali, że cze­kają na nową epokę szczę­ścia i dostatku, w któ­rej Leopold wybie­rze „słod­kie imię Tytusa”k104. Podob­nie jak Mozart w Pra­dze, Gali­cja­nie chcieli wku­pić się w łaski nowego cesa­rza w duchu ope­ro­wego kla­sy­cy­zmu i wybu­ja­łego pochleb­stwa. Jeśli Leopold przy­bie­rze sta­ro­żytne imię „Tytus”, oni zaak­cep­tują nowo­żytną nazwę „Gali­cja”.